Przeciwności, z którymi musimy się zmierzyć, często sprawiają, że stajemy się silniejsi. A to, co dziś wydaje się stratą, jutro może okazać się zyskiem. [Nick Vujicic] ❤

poniedziałek, 23 listopada 2020

Uśmiech zimy. Ślady życia. | Anna Rybkowska

Uśmiech zimy
Anna Rybkowska
Cykl: Ślady życia (tom 1)
Data wydania: 13.10.2020 r.
Wydawnictwo Replika
Ocena: 5-/10

    Berenika jest kobietą w średnim wieku, rozwódką mieszkającą razem ze swoimi schorowanymi rodzicami, matką dwójki dorosłych dzieci i prawie babcią. Pewnego dnia otrzymuje nieoczekiwany spadek po Maksymilianie, znanym artyście malarzu, a jej byłym kochanku, o którym niestety nie ma miłych wspomnień. Otrzymuje posiadłość w maleńkiej podlaskiej wsi, lecz aby zatrzymać spadek musi zamieszkać tam przez rok. Dostaje również tajemniczego pendrive’a z zapiskami i nagraniami mężczyzny. Berenika zostawia wszystko i przenosi się do „swojego” nowego domu. Miało być sielsko, ale okazuje się, że dom skrywa wiele tajemnic i zaczynają się w nim dziać różne dość zagadkowe rzeczy. Czy kobieta wytrwa rok w domu, który otrzymała, czy zrezygnuje ze spadku? Czy uda jej się zaprzyjaźnić z miejscowymi czy stanie się dla mieszkańców wsi wrogiem? Co takiego stało się w przeszłości Bereniki, że romans z malarzem jest przykrym wspomnieniem? [opis wydawcy]

    Anna Rybkowska jest poznanianką, studiowała kulturoznawstwo WNS UAM. Jej pasją jest fotografia, podobno zepsuła już kilka aparatów. Jest zauroczona kulturą żydowską, odwiedza stare cmentarze i dawno zapomniane bożnice. Uwielbia słuchać muzyki i ma ogromny szacunek do muzyków, gdyż nuty od zawsze stanowiły dla niej zbiór równie niedostępnych sensów, co chińskie znaki czy kabała. Jako pisarka zadebiutowała w roku 2009 powieścią „Nell” wygrywając ogólnopolski konkurs Wydawnictwa Red Horse na powieść kobiecą. Jest autorką takich książek jak „Jednym tchem”, „Zwolnij kochanie”, „Odszedł ode mnie” czy „Lawendowy kapelusz”.

    Twórczość autorki miałam okazję poznać podczas czytania trylogii ''Nell'', traktującej o losach brytyjskiego muzyka rockowego Williama Barlowa zakochanego do szaleństwa w  czterdziestoletniej Polce Natalii Skowrońskiej, mężatce i matce czwórki dzieci. Seria ta szalenie przypadła mi do gustu, ponieważ owocowała lawiną nieprzewidzianych zdarzeń, potężnym wirem szaleństwa i ogniem namiętności. Dlatego, gdy otrzymałam propozycję zrecenzowania najnowszej powieści pt. ''Uśmiech zimy'' – nie wahałam się ani przez chwilę. Z entuzjazmem zabrałam się za lekturę i niestety z każdą przeczytaną stroną rosło moje rozczarowanie i zniechęcenie. Liczyłam na intrygującą powieść obyczajową, pełną ciepła, humoru, ważnych przemyśleń, jak i ludzkich problemów, z których można wyciągnąć jakąś cenną lekcję. Tymczasem otrzymałam zwyczajną, trochę nudną opowieść o wszystkim i o niczym. Takie jest przynajmniej moje odczucie. Wielka szkoda, wszak autorkę stać na bardzo wiele. Wróćmy jednak do samego sedna fabuły.

     Poznajemy Berenikę Popielewską, matkę dwójki dorosłych dzieci, która po rozwodzie z mężem wylądowała u rodziców, opiekując się nimi, kiedy zachodzi taka potrzeba. Pewnego dnia jej spokojną egzystencję burzy zawiadomienie z kancelarii prawnej o odczytaniu testamentu. Okazuje się, że niejaki Maksymilian Ewaryst - wielki artysta malarz, zapisał jej swoje siedlisko na zachodnim skraju Puszczy Białowieskiej, we wsi Chorzępowo. Sama posiadłość nosi nazwę Naboków. Jest jednak jeden warunek. Berenika musi mieszkać w odziedziczonej posiadłości przez co najmniej rok. Mimo początkowej niechęci, kobieta decyduje się przyjąć nieoczekiwany prezent. Dlaczego dostała majątek od zupełnie obcej osoby? Co z tego wyniknie?

    ''Uśmiech zimy'' to pierwsza część serii ŚLADY ŻYCIA, która już na pierwszy rzut oka czaruje nas swoją niezwykle klimatyczną okładką. Żałuję, że nie mogę powiedzieć tego samego o zawartości powieści. Rzadko wystawiam negatywne opinie, ale w tej sytuacji poczułam, że nie mam innego wyjścia, jak być szczerą z Wami i  z samą sobą. Książka nie spełniła moich oczekiwań, a potencjał, jaki w niej zauważyłam, został całkowicie zmarnowany. Wprawdzie pod względem warsztatu pisarskiego nie mam autorce absolutnie nic do zarzucenia, a wręcz muszę pochwalić, że mocno się poprawił od czasów debiutu. Język jest prosty i przyjemny w odbiorze, opisy barwne i plastyczne, a dialogi umiejętnie okraszone  gwarą podlaską. Znacznie gorzej wypada warstwa fabularna: nic się nie dzieje, ciągle oczekiwanie na jakąkolwiek akcję, brak głębi i jakiś kontrowersyjnych uczuć, które często kłócą się z rozsądkiem. Nic na to nie poradzę, że odbieram to w taki sposób.

    Świetnym pomysłem było poruszenie wątku skomplikowanych relacji między Bereniką a Maksymilianem. Oboje poznali się na uczelni artystycznej, gdzie ona pracowała w charakterze modelki, zaś on był jednym z wykładowców. Błyskotliwy, przystojny - od razu skradł jej uwagę. Wkrótce potem zostali kochankami. Jednak pewien wstrząsający epizod definitywnie przekreślił ich znajomość. Co się takiego wydarzyło?

''Czuła, że nosi w sobie niezabliźnione rany, które znów się otwarły i broczą paskudną treścią. A może to wstyd ją tak przygniatał i dręczył? Jej wstyd, choć nie ona powinna się wstydzić.''

    Niezmiernie ubolewam nad tym, że tak ważny i bolesny temat został zepchnięty na boczny tor i nie stanowi jakiejś solidnej bazy dla powieści. Wszak poniekąd to, co doświadczyła Berenika stało się swego rodzaju zapalnikiem do podjęcia przez Maksymiliana rozporządzeń testamentowych. W efekcie powieść dużo traci na wartości.

    Główna bohaterka jest najmocniejszym, a zarazem najsłabszym elementem książki. Z jednej strony ujmuje swoją dobrocią, bezpretensjonalnością i empatią w stosunku do zwierząt. Z drugiej zaś drażni infantylnym zachowaniem i dziecięcą naiwnością. Nie dość, że tkwi w związku z mężczyzną, który traktuje ją lekceważąco, to na dodatek proponuje dopiero co poznanemu facetowi swoją kwaterę i samochód. A przecież mamy do czynienia z dorosłą osobą, która powinna mieć choć trochę godności oraz instynktu samozachowawczego. Nikt nie jest idealny, każdy człowiek ma wady i zalety, aczkolwiek miałam nadzieję, że autorka pokusi się o pozytywną wewnętrzna metamorfozę tej postaci, dając tym samym dobry przykład, że bez względu na wiek, status materialny, społeczny czy życie uczuciowe – nigdy nie jest za późno, by odmienić swój los, zawalczyć o siebie i o swoje szczęście. 

    Nie przypadł mi również do gustu wątek miłosny, nakreślony bez polotu, bez romantyzmu i bez zaangażowania. Berenika od dwóch lat spotyka się z Brunem, trzykrotnie żonatym osobnikiem, który często bywa wulgarny i prostacki, w dodatku ma problemy z alkoholem.

''...nauczyła się jednej prawdy. Nie warto kopać się z koniem, dlatego nie wypominała swojemu facetowi okresów, kiedy pił i zamieniał się we wrednego typa. Przeczekiwała, najlepiej w oddaleniu, wybaczając mu wszystkie podłości, jakich się wówczas dopuszczał.''

    Nieoczekiwanie na jej drodze pojawia się sporo młodszy mężczyzna, który mami ją swoim urokiem. Czy nowa intymna znajomość spowoduje rozpad toksycznego związku Bereniki i Bruna? A może to tylko chwilowa fascynacja, która szybko minie bez specjalnych konsekwencji? Zapowiadało się dobrze, jednak im dalej, tym gorzej. Właściwie nie czuć chemii i choćby odrobiny ekscytacji czy zaskakujących drgnień serca. Zewsząd wylewa się obojętność, niezdecydowanie, przyzwyczajenie i zaślepiona wygoda. No cóż... 

    Kolejnym dla mnie minusem jest dość wolna wręcz monotonna akcja. Ożywcze efekty, które działają na wyobraźnię można policzyć na palcach jednej ręki. Otwierające się szafy, przemykające ukradkiem cienie, znikające przedmioty, sekretne przejścia – to wszystko mogło stanowić bardzo ciekawą pożywkę dla żądnych przygód czytelników ze smykałką do rozwiązywania zagadek, ale czegoś zabrakło. Jakiegoś większego uczucia niepokoju, które mogłoby przerodzić się w dreszcz grozy. Autorka musi zdecydowanie popracować nad umiejętnością budowania napięcia. Liczyłam także na intrygujące wiadomości z zaświatów od zmarłego malarza (zostawił Berenice pendrive), tymczasem otrzymujemy jakieś chaotyczne zapiski/zwierzenia o jego życiu, niemające istotnego związku ze sprawą spadku. Denerwowało mnie również dziwne podejście Bereniki do sytuacji, w jakiej się znalazła. Mimo iż od kilku miesięcy przebywała w tajemniczej posiadłości, to nie raczyła znaleźć czasu, aby dowiedzieć się czegoś więcej na jej temat. Zamiast drążyć w sprawie, wolała siedzieć bezczynnie.

''Dni mijały jej bezmyślnie, bezczynnie. Nie dociekała, skąd wzięły się obrazy ani kto ją podgląda z lasu, ani jaki mechanizm uruchamia szafę i co naprawdę kryje jej przepastna czeluść. Zabierała się do rozmaitych zajęć, ale niczego nie kończyła. (...) W jej życie wkradł się chaos u stagnacja, czekanie nie wiedzieć na co, mijanie; osobliwe lenistwo połączone z irracjonalnym strachem i poczuciem niepewności''.

    Reasumując: Pierwsza część cyklu ''Ślady życia'' nie spełniła moich oczekiwań. Czy w takim razie ją polecam? Hmmm... Wychodzę z założenia, że ilu czytelników, tyle opinii. Dlatego nie zamierzam nikomu wmawiać, że książka jest zła, bo ktoś inny może odbierze ją w zupełnie inny sposób. Mnie nie zachwyciła i na pewno nie sięgnę po drugi tom, ale z tego co zdążyłam się zorientować, inni recenzenci oceniają ''Uśmiech zimy'' bardzo wysoko. Ja widocznie jestem wyjątkiem. To jak, skusicie się na niniejszą publikację? A nuż okaże się, że Was zachwyci.

Oficjalna strona Anny Rybkowskiej

37 komentarzy:

  1. Mam podobnie jak Agnieszka - z przyjemnością sięgnę. Pozdrawiam Cyrysiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie zniechęciłeś się moją mało pochlebną opinią i zamierzasz wyrobić sobie własne zdanie na temat tej książki.

      Usuń
  2. Dziękuję za opinię. Zachęcam do czytania. Zapraszam na moją stronę, gdzie są też inne opinie. Serdecznie pozdrawiam. https://rybkowska.pl/

    OdpowiedzUsuń
  3. No to teraz mnie zaskoczyłaś. Nie spodziewałam się, tak słabej oceny. Nie wiem, być może kiedyś sięgnę po ten cykl, ale póki co na razie odpuszczam 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co się zdążyłam zorientować, to jestem wyjątkiem, dlatego mimo wszystko zachęcam do przeczytania tej książki. Być może Ciebie urzeknie.

      Usuń
  4. Sama fabuła wydaje się ciekawa. Już po przeczytaniu wstępu Twojej recenzji miałam okazję bliżej poznać tę książkę. Szkoda, że w ostatecznym rozrachunku wypada tak słabo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że na stronie autorki jest fragment powieści, który zachęcam przeczytać i wtedy zdecydujesz, czy chcesz dalej poznawać fabułę, czy też nie.

      Usuń
  5. Każdy ma prawo do swojej opinii. Po przeczytaniu recenzji, jeszcze bardziej wzrósł mój apetyt na tę książkę. Z recenzji, dość wnikliwiej, poznajemy główną bohaterkę, moment życia, w jakim się znalazła. W życiu często tak bywa, że jest chaos, marazm, szarość i tempo, czy koloryt fabuły idealnie to oddaje. Liczę na zaskakujący zwrot akcji, przecież jeszcze wiele ma prawo się wydarzyć. To dopiero początek. Po książkę sięgnę z pewnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I taka postawa bardzo mi się podoba 👍 Wszak każdy z nas jest inny i ma różne spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Dlatego być może ,,Uśmiech zimy" skradnie Twoje serce. Najlepiej przekonać się o tym samemu niż sugerować się cudzą opinią. napis

      Usuń
  6. Chyba pierwszy raz wiedzę u Ciebie aż tak nieprzychylną opinię. Aż powiem Ci, że mnie to zaciekawiło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie pierwszy raz. Dwie inne książki kiedyś oceniłam znacznie gorzej 😉

      Usuń
    2. Zawsze warto pokusić się o korekte, i polegać na własnej opinii. Zapraszam i pozdrawiam.

      Usuń
  7. Widzę, że zapowiada się bardzo ciekawa seria. Będę miała ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno powiedzieć, czy ciekawa gdyż pierwszy tom niestety ostudził mój zapał na poznawanie dalszych części. Ale mam nadzieję, że Tobie przypadnie do gustu cała seria.

      Usuń
  8. Nie spotkałam się wcześniej z tą książką, ale bardzo mnie zaciekawiła :D
    Zapisałam sobie jej tytuł :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Na razie i tak nie mam jej w planach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam wrażenie, że obecnie w wielu książkach pojawia się motyw przeprowadzki na wieś, bo jakiś bohater chce uciec/otrzymał spadek /wraca w rodzinne strony. Trochę jak dla mnie już tego za dużo. Autorzy mogliby wymyśleć coś nowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też dość często spotykam się z tym motywem, a szkoda, bo można by pokusić się o coś bardziej oryginalnego.

      Usuń
    2. A ile jest książek o miłości...? Może też za dużo? U mnie spadek jest tylko pretekstem. Zapraszam do czytania, mimo tego pogromu, u Cyrysi. warto sobie wyrobić własny pogląd, prawda?

      Usuń
  11. Zarys fabuły ciekawy, chociaż sporo minusów też wymieniłaś, więc jeszcze się zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość czytelników rozpływa się z zachwycie nad tą książką, więc warto spróbować, a nuż Ty także znajdziesz się w tym gronie.

      Usuń
  12. Miałam ją w planach. Teraz trochę... zastanawiam się, czy kupić. Kolejny wydatek, a tych świątecznych książek taki wysyp. Co tu wybierać, a chciałoby się wszystkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba kupować, wystarczy pożyczyć w bibliotece. Zapraszam i pozdrawiam

      Usuń
    2. Zawsze można wypożyczyć. Serdeczności.

      Usuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...