"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

wtorek, 14 czerwca 2011

,,Dogonić rozwiane marzenia''.


Dogonić rozwiane marzenia

Elizabeth Flock

Seria: Powieść Psychologiczna
Liczba stron: 320
Oprawa: twarda
Wydawnictwo : Mira
ISBN:978-83-238-7776-9
Cena: 34.99 zł
 Premiera: 15.06.2011 

,, Czy zdarza ci się, że masz ochotę uciec od swojego życia ? Czy kiedykolwiek przychodzi ci do głowy, że życie nie jest takie jak planowałaś? Czy pragnęłaś czegokolwiek, co by cię przebudziło? ‘’. Może są wśród was takie osoby, które zadają sobie te pytania? Często bywa tak, że  zdarzają się  takie dni, kiedy otaczająca rzeczywistość zaczyna nas przytłaczać i dlatego mamy ochotę spróbować czegoś innego.

Elizabeth Flock, pragnie nam przybliżyć typowe rozterki ludzkie  w dzisiejszej monotonni  życia. Nie znałam wcześniej tej autorki, ale z tego co wiem zasłynęła debiutancką książką ,,Krzyk ciszy’’, która szybko stała się bestsellerem.  Następna powieść ,,Emma i ja’’ również była entuzjastycznie przyjęta. Teraz na światło dzienne wyszło kolejne dzieło Elizabeth Flock pt. ,,Dogonić rozwiane marzenia’’, wydane przez wydawnictwo Mira.

Bohaterkami są matka Samantha Friedman i jej córka Cameron. Narracja toczy się dwutorowo, dzięki czemu możemy poznać punkt widzenia oczami dojrzałej kobiety oraz bolesne życie rozchwianej emocjonalnie nastolatki.

Samantha , była kiedyś ambitną kobietą pełną pasji. Marzyła o szczęśliwym życiu w otoczeniu rodziny. Konsekwentnie dążyła do realizacji celu, w wyniku czego została  żoną Boba i matką trojga dzieci, Cameron,  Jamie i Andrew. Wreszcie , czuje się spełniona, lecz po latach zaczyna przytłaczać ją zwykła, szara , nudna rzeczywistość.  Mąż jest bardzo oziębły, zachowuje się jakby był kimś  zupełnie obcym i nie obchodzą go problemy wychowawcze dzieci oraz wewnętrzne pragnienia małżonki. Również nastoletnia córka Cammy, jest przyczyną zmartwień. Ubiera się  i maluje na czarno, wagaruje, bierze narkotyki i uczestniczy w przygodnym seksie. Sprawa zaczyna komplikować się coraz bardziej, gdy dziewczyna dowiaduje się, iż jest adoptowanym dzieckiem. Cały swój gniew i żal, wyładowuje na ,,przyszywanych’’ rodzicach i w  zaistniałej sytuacji, pragnie odszukać biologiczną matkę.

Sam , nie radzi sobie z narastającym kryzysem. Szuka pocieszenia w ramionach innego mężczyzny, lecz czy to wszystko ma jakikolwiek sens? Już wkrótce życie matki i córki  wywróci się do góry nogami i nic nie pozostanie takie jak dawniej. Przekonaj się o tym samemu.

Bardzo ciężko jest ochłonąć po lekturze książki ,,Dogonić rozwiane marzenia’’.  Mimo,  że upłynął  już jakiś czas  od przeczytania, wiąż trzyma w napięciu. Elizabeth Flock, w niezwykle wiarygodny sposób nakreśliła psychologiczny wizerunek Samanthy i Cameron, dzięki czemu mogłam lepiej poczuć i zrozumieć ich problemy, emocje i uczucia. Autorka porusza niezwykle trudne tematy, jakże bliskie naszemu sercu. Gdy codzienność napiera z każdej strony, próbujemy uciekać do wyidealizowanego świata marzeń, by choć na chwilę poddać się zapomnieniu. Pragniemy czegoś więcej, jednak jak zmienić bieg wydarzeń, by wiedzieć, że postępujemy właściwie ? Może ktoś znajdzie odpowiedź ukrytą w tej książce.

,,Dogonić rozwiane marzenia’’, czyta się bardzo szybko i z ogromnym zainteresowaniem. Powieść, napisana jest prostym, przystępnym stylem, zaś naturalizm opisów powoduje, że czułam  jakbym osobiście znała rodzinę Friedmanów i wspólnie przechodziła przez ich życiowe problemy. Bardzo obrazowe i przerażające były również, wyznania Cammy opisane w pamiętniku. Odebrałam  to, jako swoiste wołanie o pomoc. Młoda nastolatka zagubiona w świecie zła, szuka akceptacji i zrozumienia gdzie indziej. Niestety droga, którą obrała okazała się zgubna. Ileż to właśnie takich dziewczyn, przeżywa podobne rozterki, jednak rodzice zamiast być opoką dla swego dziecka, w większości przypadków, są przyczyną utraty człowieczeństwa. Podobnie zresztą jest w przypadku Samanthy, która wolała mieć ,,klapki na oczach’’, niż w porę zareagować, że coś niedobrego dzieje się w jej rodzinie.

Podsumowując, szczerze polecam ,,Dogonić rozwiane marzenia’’. Jestem przekonana, że ta książka poruszy najgłębsze struny w sercu każdego czytelnika i spowoduję, że zupełnie inaczej spojrzycie na własne relacje z dziećmi, mężem i innymi ludźmi. To naprawdę świetna psychologiczna powieść o zagubieniu, samotności i poszukiwaniu sensu życia. Wejdź więc w ten świat i spróbuj odnaleźć własną tożsamość a zobaczysz, że nic już nie będzie takie jak dawniej.


Moja ocena  6/ 6


Za książkę pragnę podziękować, cudownej p. Monice z wydawnictwa MIRA , która idealnie dba o mój czytelniczy gust.



Parę słów o autorce książki ,,Dogonić rozwiane marzenia''.

Elizabeth Flock jest mocno związana z południem Stanów Zjednoczonych. Tam często bywała w dzieciństwie a potem studiowała na Uniwersytecie Vanderbilta w Nashville w stanie Tennessee. Wkrótce po otrzymaniu dyplomu rozpoczęła pracę w magazynie "Vanity Fair". Potem było San Francisco, gdzie pisała sprawozdania do magazynów "Time" i "People". W "Time" wiele z jej tekstów umieszczono na pierwszej stronie. Przez pięć lat była reporterem prasowym, potem rozpoczęła pracę w telewizji jako sprawozdawca dla 24-godzinnej sieci kablowej. Pracowała również dla kanału informacyjnego CNBC oraz była korespondentem telewizji CBS.
Powieść „Krzyk ciszy” była jej debiutem literackim i została entuzjastycznie przyjęta przez krytykę i czytelników. Przetłumaczona na sześć języków sprzedała się w nakładzie ponad ćwierć miliona egzemplarzy.

sobota, 11 czerwca 2011

Życie me życie jest nowelą ....

Zauważyłam, że ostatnio wszyscy bawią się w otwarte karty, uchylając rąbka tajemnicy o sobie. Ja szczerze mówiąc bardzo nie lubię o sobie mówić, bo jestem taka szara  nijaka, zwyczajna dziewczyna. Myślałam, że mignę cichutko, niezauważalnie wśród Was, a tu aż 3 osoby zaprosiły mnie do zabawy i tak oto zaproszona przez toska82 , Natalia Katarzyna  oraz Izuś , muszę sprostać wyzwaniu, więc odsłaniam przed wami odrobinę swej duszy.

**********************************************************************************


*********************************************************************************

1.    Jestem szczęśliwą mężatką i mamą 2,5 rocznego synka, choć na początku nie było tak różowo. Miałam duże problemy z zajściem w ciążę, jednak po 5 latach się udało.

2.   Określam siebie jako typ samotniczki. Mam sprawdzone grono przyjaciół, nie mniej najlepiej się czuje w swoich własnych czterech ścianach.

3.    Uwielbiam pić kawę, pije ok. 3-4 filiżanek dziennie i jeszcze mi mało.

4.    Jestem pedantką, dlatego wiecznie wszystko mnie denerwuje, gdy  coś nie leży  na swoim miejscu.

5.    Kocham książki i przeważnie czytam horrory, thrillery, kryminały i obyczajówki, choć  romansów też się nie wstydzę.

6.    Nagminnie oglądam filmy, ale tylko horrory i sensacyjne oraz uzależniłam się od komputera.

7.    Mam troje rodzeństwa, dwóch braci i jedną siostrę  i wszyscy są 17, 16  i 11 lat starsi, więc ja najmłodsza z nich dobiegam trzydziestki.

8.    Pasjonuje się też amatorską fotografią, czyli robię zdjęcia każdemu, kto akurat się nawinie pod obiektyw, lecz nienawidzę jak ktoś robi mi zdjęcia.

9.    W wolnych chwilach uwielbiam jeździć rowerem, biorę synka do fotelika i gnam przed siebie, czując cudowny wiatr we włosach.

10.      Znajomi mówią, że jestem wieczną pesymistką, która nie znosi porażki i krytyki i dołuje się każdą rzeczą , chyba to prawda.

**********************************************************

To tyle mojej prywaty, krótko, treściwie. Resztę dam się poznać, gdy  może nam sie uda spotkać osobiście. :-)

Pozdrawiam.




Do dalszej zabawy zapraszam Louis oraz  Books Reviews Team . Jestem ciekawa waszego życia :-)

piątek, 10 czerwca 2011

Śmierć i życie ,,Zapisane w kościach''.

 Zapisane w kościach
           Simon Beckett

    Oprawa: Miękka
    Ilość stron: 332
    Rok wydania: 2011
    Wydawnictwo: Amber
    Wymiary: 13 x 20.5 cm
    ISBN: 978-83-241-3965-1





,, Historia naszego życia, a czasem i śmierci jest zapisana w kościach (…) Kość opiera się wszystkiemu z wyjątkiem najgorętszego ognia’’.  Zastanawialiście się kiedyś, co dzieje się z ludzkim ciałem podczas spalania w wysokiej temperaturze np. w trakcie kremacji zwłok.  W jakiej kolejności i czasie następuje spopielanie ciała. Odpowiedzi na te pytania możemy częściowo uzyskać, czytając książkę  ,,Zapisane w kościach’’ Simona Becketta, wydaną przez wydawnictwo Amber.

Dana powieść jest kontynuacją debiutanckiego bestsellera ,,Chemia śmierci’’.  Tym razem główny bohater, doktor David Hunter, antropolog sądowy, na prośbę inspektora policji, udaje się  na niewielką wyspę - Runa, wchodzącą w skład Hybrydów Zewnętrznych. Przydzielono mu zadanie zbadania zwłok, znalezionych przez miejscowego emerytowanego inspektora w małej leśnej chatce i ustaleniu okoliczności śmierci. Sytuacja wydaje się o tyle dziwna, iż ciało jest doszczętnie spalone z wyjątkiem stóp i jednej ręki, zaś  w domu nic nie wskazuję na obecność płomieni. W takim przypadku, wszystko sprowadza się do teorii  spontanicznego samozapłonu, lecz sprawa zaczyna się coraz bardziej komplikować, gdy zaczynają ginąć kolejne osoby w tajemniczych  okolicznościach.

Wyspę zamieszkuje ok. dwustu mieszkańców. Każdy z nich może być potencjalnym mordercą, tymczasem Runę nawiedza ogromny sztorm, który odcina społeczną ludność od zewnętrznego świata. W zamkniętej przestrzeni rodzi się chaos, gdyż oprawca nie spoczywa na laurach, tylko stopniowo likwiduje kolejnych niewygodnych świadków.

Czy uda się Hunterowi  dociec prawdy i odnaleźć sprawcę makabrycznych wydarzeń?  Czy uwolni miasteczko od narastającego koszmaru? Zobacz, jak zaskakujące mogą być fakty tych dziwnych , intrygujących zdarzeń.

Simon Beckett i tym razem mile mnie zaskoczył. W większości przypadków kontynuacja powieści jest znacznie słabsza od pierwowzoru. Na szczęście, autor dalej potrafi umiejętnie podnieść napięcie i wzbudzić zainteresowanie czytelnika. Dodatkowym atutem jest mroczny klimat wyspy w otoczeniu groźnego żywiołu, który wzmacnia aurę grozy.

Tym razem również na moje uznanie zasługuje dobrze przedstawiony plastyczny obraz sekcji zwłok oraz innych technik kryminalistycznych. Wydaje mi się nawet, że jest opisany  w sposób bardziej naukowy, dzięki czemu mogłam się dowiedzieć wiele interesujących rzeczy, choćby np. jak to jest naprawdę z tym samozapłonem ?

Uważam także, że sama postać głównego bohatera, została bardziej dopracowana, co pozwoliło mi bliżej przyjrzeć się doktorowi Hunterowi  i jego przeszłości. Dużym plusem , jest umiejętnie skonstruowana intryga, która składa fabułę w jedną logiczną całość.

Jedynym minusem, który drażnił, to bardzo powolna, wręcz monotonna akcja. Brakowało mi dynamicznego tempa i zwiększonej adrenaliny napięcia. Mój niedosyt, został jednak zaspokojony dopiero  na samym  końcu powieści, zaś zaskakujący finał zrekompensował wszelkie braki i niedociągnięcia pisarskie.

Z czystym sumieniem mogę polecić  książkę  ,,Zapisane w kościach’’. Tak jak jej poprzedniczka, niesamowicie wciąga, napawa lękiem i pobudza wyobraźnię do granic możliwości. Pozostaje tylko wierzyć, że kolejne dzieło Simona Becketta, dalej będzie utrzymane na równie wysokim poziomie i trafi w mój czytelniczy gust,  jak obecna powieść. Zapraszam.

Moja ocena  6 / 6

Książkę przeczytałam dzięki serwisowi KOSTNICA , za co bardzo serdecznie dziękuję.


Recenzję  tą, można przeczytać też na Kostnicy, gdzie zapraszam serdecznie do odwiedzania.

środa, 8 czerwca 2011

,,Chemia śmierci''


Chemia śmierci
Simon Beckett

wydawca: Amber
miejsce wydania: Warszawa
data wydania: 2006
ISBN: 83-241-2445-4
liczba stron: 248
kategoria: kryminały
oprawa:  twarda
format: 145 x 205 mm



Każdy z nas, tu na ziemi otrzymał największy skarb – życie, jednak niestety wszystko ma swój początek i koniec. Kiedyś nadejdzie finał naszego ziemskiego żywota. A co po nim dalej  nastąpi ? Czy jesteś ciekawy co dzieje się z ciałem tuż  po śmierci ? Jeśli tak, to koniecznie sięgnij po lekturę książki  ,,Chemia śmierci’’ Simona Becketta. Zapoznasz się nie tylko ze szczegółowym i dokładnym opisem rozkładu ludzkiego ciała, lecz również  dodatkowo wejdziesz w sam środek tajemniczych morderstw. Napis na okładce głosi ,, Już po trzydziestu sekundach przechodzi cię dreszcz. Po minucie masz serce w gardle. A kiedy kończysz czytać, dziękujesz Bogu, że to tylko powieść’’. Słowa te są mocno przesadzone, nie mniej autor napisał całkiem interesujący thriller.

,,Chemia śmierci’’, to pierwsza powieść z serii o doktorze  Davidzie Hunterze - antropologu sądowym. Hunter, ucieka od bolesnej przeszłości i przenosi się z wielkiego, zatłoczonego Londynu, do małego prowincjonalnego miasteczka Manham, gdzie podejmuje się posady miejscowego lekarza rodzinnego. Wiedzie spokojny, monotonny tryb życia, gdy nagle miasteczko zalewa fala brutalnych morderstw, w którym ofiarą padają młode kobiety.  Mogłoby się wydawać iż ta sprawa nie dotyczy miejscowego lekarza. Niestety za namową policjanta Mackenzie , który dowiaduje się o wcześniejszej ,,specjalizacji’ Davida,  zostaję wplątany do śledztwa. Znów powróci do pracy jako antropolog i wejdzie w sam środek oka cyklonu, gdzie  przyjdzie mu się zmierzyć nie tylko z mordercą, lecz i z własnymi wspomnieniami.

Przyznam się szczerze, że trudno jest mi ocenić obiektywnie dzieło Simona Becketta, ponieważ jest to mój ulubiony pisarz i dlatego mam tzw. ,,klapki na oczach’’ odnośnie błędów, czy niedociągnięć pisarskich. Według mnie ,,Chemię śmierci’’, czyta się rewelacyjnie i bez żadnych trudności. Osobiście intryguje mnie antropologia, dlatego nie miałam nic przeciwko szczegółowym i dokładnym opisom poszczególnych procesów mikro i makro elementów, które zachodzą po śmierci człowieka. Uważam również, że autor, bardzo dobrze wykreował obraz bezlitosnego mordercy, który rozkoszuje się zadawaniem bólu niewinnym ofiarom. Przerażenie i wstręt budzi choćby sam fakt, że umieszcza w ciele jednej z kobiet, króliczy miot, lecz to tylko przedsmak makabrycznych tortur.

 Do gustu przypadła mi także pierwszoosobowa narracja i naturalizm opisów, które są tak bardzo realistyczne, że aż czujesz klimat zbrodni wiszący w powietrzu.

Akcja nie jest może porywająca, toczy się stopniowo, powoli, momentami tylko przyspieszając, ale najważniejsze, że do końca nie jesteśmy świadomi, kto tak naprawdę zabił. Powiem wam, że nawet ja sama obstawiałam potencjalnego mordercę i … dostałam pstryczek w nos, gdyż finał powieści, zaskoczył mnie niesamowicie.

Podsumowując, mogę śmiało polecić ,,Chemię śmierci’’, wszystkim miłośnikom tego gatunku. Wierzę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie i nawet jeśli zauważy jakieś niedociągnięcia, przymknie na nie oko, gdyż naprawdę książka jest fantastycznym thrillerem o czym możesz przekonać się samemu.

Moja ocena  6 / 6

Książkę otrzymałam od serwisu KOSTNICA , za co bardzo dziękuję. Tam również znajduję się, ta oto powyższa recenzja.



***************************************************


Jeśli ktoś ma ochotę zgarnąć cały pakiet książek Simona Becketta, zapraszam do konkursu, zorganizowanego, przez KOSTNICĘ. Więcej informacji TUTAJ .
Życzę powodzenia !!!

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Życie, samo życie, czyli ,,Tak mi dobrze, że aż źle''


 ,,Tak Dobrze, że aż Źle''

Kwiatkowska Jolanta

Wydawca: MG Wydawnictwo
Ilość stron: 232
Rok wydania: 2010







W czasach naszych babć, kobieta która w wieku 20- 30 lat, nie miała męża bądź narzeczonego, nazywana była starą panną. Sama pamiętam porzekadła mojej babci, która mówiła : wnusiu, z mężczyznami to ,, do dwudziestki ten nie, tamten nie, a po dwudziestce jaki taki byle jaki aby był’’. Do dziś uśmiech nie schodzi mi z twarzy, kiedy przypominam sobie te jej słowa.

Teraz w nowoczesnym społeczeństwie nikogo już nie dziwi fakt, że trzydziestoletnie dziewczyny chcą dopiero założyć rodzinę. Termin ,,stara panna’’ został wyparty na bardziej młodzieżowe określenie tzw. ,,singiel’’. Dla większości osób, to słowo kojarzy nam się z osobą samotną, często nieszczęśliwą. Nic bardziej mylnego. Przecież już sam fakt, że jesteśmy samotne, świadczy o naszym świadomym wyborze. Możemy same decydować o swoim życiu, co w dzisiejszych czasach jest rzadko spotykane.

Jolanta Kwiatkowska w swojej powieści ,,Tak dobrze, że aż źle’’ wydaną przez wydawnictwo Mg, próbuje złamać stereotyp znacznika słowa ,,stara panna’’. Pokazuje to na przykładzie głównej bohaterki trzydziestoletniej Aleksandry, kobiety wolnej i niezależnej , cieszącej się dobrą pracą, mieszkaniem i gronem wiernych, oddanych przyjaciół,  Ludwikiem, Basią i jej partnerką Elką oraz Gosią i Staszkiem i oczywiście  niezastąpioną powiernicą mamą. Wszyscy,  choć mają różne zawody, zainteresowania a nawet odmienne orientacje seksualne,  potrafią jednak się wzajemnie wspierać i być oparciem dla siebie w tzw. ,,stanach depresyjnych’’. Ola, dopóki nie przekroczyła magicznej trzydziestki, nie zastanawiała się nad swoim życiem, jednak teraz zapragnęła stabilizacji i chciałby wreszcie spotkać tego jedynego. Ma już dość weekendowych szaleństw i marzy o ustatkowaniu się. Przyjaciele z przymrużeniem oka traktują jej  smuteczki oraz różne wariacje, takie jak choćby celebracja nietypowych codziennych świąt np. Dzień Pozdrawiania Blondynek, Dzień Ręcznika lub Dzień karmienia piersią łącznie z Dniem Zagrychy.

Ponadto wiedzą, że Olka ma skłonność do szybkiego i pochopnego angażowania się w nowy związek jak i również szybko odkochuje się  w danym mężczyźnie , który przypadkiem stanie na jej drodze. Rodzicielka oraz przyjaciele, dobrze wiedzą, że dziewczyna posiada  szczęście na wyciągnięcie ręki, jedynie musi wreszcie ,,zrzucić klapki z oczu’’ i ,,pójść po rozum do głowy’’. Czy tak się właśnie stanie? Czy Aleksandra zerwie ze statusem ,,starej panny’’? Przekonajcie się sami, śledząc zabawne perypetie bohaterki książki ,,Tak mi dobrze, że aż źle’’.

Na ogół po przeczytaniu  danej pozycji książkowej, staram się ukazywać ją w samych superlatywach. Niestety muszę żyć w zgodzie z własnym sumieniem i dlatego powiem prawdę, że książka ,,Tak mi dobrze, że aż źle’’, nie zachwyciła mnie. Z wielkim trudem przeszłam przez pierwszą połowę czytania. Akcja bardzo powoli  się rozwijała, zaś poszczególne szczegółowe opisy odbiegały od głównego wątku. Nie polubiłam także  głównej bohaterki, która drażniła mnie swym egoizmem i zwariowanymi  pomysłami. To prawda, że dla swoich przyjaciół, Ola była bardzo oddana, jednak  wielokrotnie zdarzały się momenty, gdzie widziała tylko czubek własnego nosa. Nie przypadł mi także do gustu, zwyczaj obchodzenia  dziwacznych świąt. Osobiście nie mam nic przeciw temu, niech każdy sobie świętuje co chce, nie mniej uważam to za wariactwo, gdyż nie wyobrażam sobie by np. W dzień pozdrawiania Blondynek, dawać przypadkowym dziewczynom buziaki, składać życzenia i mówić ,,fajne cycki, tyłeczki, nogi i figurka’’. To zdecydowanie nie dla mnie!

Cieszę się jednak, że postanowiłam przeczytać do końca, ponieważ druga połowa książki, jest zdecydowanie lepsza. Znacznie lżej i szybciej się czyta, dzięki czemu z większym zainteresowaniem mogłam śledzić losy Oli i jej przyjaciół. Na duży plus zasługuje sam przekaz powieści.

Jolanta Kwiatkowska ze swego rodzaju wyczuciem, pokazuje problemy ludzi przekraczających magiczną trzydziestkę. Wiele tych osób spełnia się zawodowo i finansowo, jednak czują pustkę w sercu, którą może zapełnić jedynie miłość i uczucie drugiej osoby. Nie każdy z nich zdaje sobie jednak sprawę, że czasem wystarczy dobrze się rozejrzeć dookoła siebie, bo może miłość znajduje się właśnie na wyciągnięcie ręki ?

Podsumowując mogę jedynie powiedzieć, nie zrażajcie się moimi negatywnymi odczuciami. Ta książka po prostu nie trafiła w mój czytelniczy gust, co nie oznacza, że jest zła czy niedobra.  W tym przypadku radzę samemu się przekonać, czy będzie wam ,,Tak dobrze, że aż źle’’, czy może wręcz przeciwnie. Spróbuj i zaryzykuj.

Moja ocena 3 /6

Książkę przeczytałam dzięki serwisowi nakanapie.pl , za co serdecznie dziękuję.










Zapraszam na blog Jolanty Kwiatkowskiej , 
tam możecie dowiedzieć się czegoś więcej o autorce książki.