"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

poniedziałek, 30 lipca 2012

Kłopotliwy spadek.


Ostrożnie z marzeniami

Maja Kotarska

wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: lipiec 2012
liczba stron: 304









         Spadek kojarzy nam się często z przysłowiową wygraną na loterii, szczególnie, gdy chodzi o cenne dobra materialne np. dom. Zdarzają się jednak momenty, w których wartościowa darowizna może przynieść więcej szkód niż pożytku. O tym najlepiej przekonała się Agnieszka Starzyk, główna bohaterka książki ,,Ostrożnie z marzeniami’’ autorstwa Mai Kotarskiej.

Pewnego dnia dziewczyna dowiaduje się, że zmarł Tadeusz, przyrodni brat jej mamy i nieoczekiwanie zostawił swojej siostrzenicy uroczy domek na peryferiach. Agnieszka nigdy wcześniej nie miała żadnego kontaktu z wujkiem, gdyż obwiniał on jej rodzicielkę o rozpad rodziny, dlatego wszyscy są ogromnie zaskoczeni wielkim gestem zmarłego. Mimo początkowych obaw, dziewczyna wprowadza się do ,,nowego'' domu. Mieszka  tam również Sabina Boszko- teściowa Tadeusza. Niestety relacje między kobietami nie są zbyt poprawne. Staruszka z jawną wrogością odnosi się do nowej lokatorki próbując na wszelkie możliwe sposoby uprzykrzyć jej życie. Nieszczęścia zdają się chodzić parami, ponieważ w niedługim czasie Agnieszkę porzuca narzeczony, zaś niefortunny splot wydarzeń popycha ją w ręce groźnych gangsterów.

Czy uda się dziewczynie pokonać przeciwności losu i odnaleźć wymarzony spokój i szczęście?

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Mai Kotarskiej, lecz po lekturze ,,Ostrożnie z marzeniami’’ już wiem, że nie ostatnie. Autorka zadebiutowała w 2007 roku powieścią kryminalną ,,Dracena przerywa milczenie’’ i do tej pory wydała sześć książek. Nie wiem, jak reprezentują się poprzednie dzieła Kotarskiej, lecz najnowsza pozycja w stu procentach zyskała moją sympatię. Początkowo myślałam, że będzie to nudna, schematyczna historia o dziewczynie, która dostaje spadek a wraz z nim sielskie, bezproblemowe życie. Na szczęście już na samym początku fabuły można się przekonać, iż nie panuje tutaj anielska atmosfera. Emocje sięgają zenitu a to za sprawą współwłaścicielki domu pani Sabiny. Pozornie urocza staruszka jak nikt potrafi umiejętnie knuć, jątrzyć i sterować ludźmi, by osiągnąć swój cel, czyli pozbyć się siostrzenicy swego zmarłego zięcia. Śledząc jej poczynania i dwulicowość, wielokrotnie aż mi się krew gotowała w żyłach. Ostrzegam wszystkich- podczas czytania ,,Ostrożnie z marzeniami’’ nie pijcie mocnej kawy, bo może to się niekorzystnie odbić na waszym zdrowiu. Sami się przekonacie, że cicha wojna Sabiny z Agnieszką doskonale ponosi ciśnienie.

Dalsze perypetie Starzyk także są niezwykle zaskakujące i pełne emocji. Szczególnie sceny z udziałem nieobliczalnych bandziorów budzą grozę i przerażenie. Maja Kotarska bardzo starannie dopracowała całą powieść, zwłaszcza wątki kryminalne, dzięki czemu bez problemu weszłam w samo centrum dramatycznych wydarzeń. Duża zasługa tkwi przede wszystkim w lekkim, swobodnym, przejrzystym stylu narracji oraz w plastycznych, wyrazistych opisach miejsc i zdarzeń. Oprócz scen obyczajowych  i sensacyjnych pojawia się również wątek miłosny, lecz jest on zaledwie bladym tłem na tle wojny spadkowej. Mimo to, uważam, że wszytko zgrabnie ze sobą harmonizuje tworząc udaną, intrygującą opowieść.

Bardzo gorąco polecam przeczytać ,,Ostrożnie z marzeniami’’. To niezwykle inteligentna, błyskotliwa i ekscytująca historia, przy której nie sposób się nudzić. Jeśli pragniesz dużej dawki adrenaliny, napięcia i szaleństwa, ta książka jest dla ciebie. Serdecznie zapraszam.

moja ocena 6 / 6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Maja Kotarska (ur. 1971) mieszka i pracuje w Oleśnicy. Jest absolwentką Wydziału Biologii AR we Wrocławiu. Przez kilka lat poszukiwała zawodu idealnego, dającego nie tylko satysfakcję, ale i możliwość połączenia jej dwóch pasji: przyrodniczej i literackiej. Pracowała w różnych zawodach, zbierając masę doświadczeń i pomysłów na dalsze życie. Debiutowała w 2007 roku komedią kryminalną „Dracena przerywa milczenie”, ma na koncie sześć powieści.

czwartek, 26 lipca 2012

Blibliotekarskie śledztwo.


Prawdziwe morderstwa. Aurora Teagarden

Charlaine Harris


tłumaczenie: Martyna Plisenko
tytuł oryginału: Real Murders

cykl wydawniczy: Aurora Teagarden tom 1
wydawnictwo: Replika
data wydania: lipiec 2012
ISBN: 978-83-76741-82-6
liczba stron: 284



             
     Zapewne niejednokrotnie słyszeliście może o znanej pisarce Charlaine Harris, ostatnio okrzykniętej mianem prawdziwego literackiego fenomenu. Taką sławę zawdzięcza serii książek o wampirach na postawie których nakręcono serial ,,Czysta krew’’. Autorka również ma na swoim koncie cykl powieści kryminalnych, o Lily Bard oraz czterotomową serię o Harper Connelly. Obecnie pod nakładem wydawnictwa Replika, Harris wydała pierwszy tom najnowszego cyklu ,,Aurora Teagarden’’ zatytułowany ,,Prawdziwe morderstwa’’.

Akcja powieści rozgrywa się w niewielkim miasteczku Lawrenceton w stanie Georgia, gdzie poznajemy Aurorę ,,Roe’’ Teagarden, dwudziestoośmioletnią bibliotekarkę. W wolnych chwilach dziewczyna oddaje się swojej detektywistycznej pasji, którą realizuje na spotkaniach w klubie ,,Prawdziwe morderstwa’’.  Celem tej organizacji jest dokładna analiza różnych zbrodni z sprzed lat. Nadchodzi dzień kolejnego spotkania, lecz nieoczekiwanie zostaje ono zakłócone przez brutalne morderstwo pani Mamie Wright, członkini powyższego stowarzyszenia. Spostrzegawcza Aurora odkrywa, że obraz zbrodni jest niemal identyczny, jak w przypadku dawnej śmierci Juli Wright, nad którą mieli aktualnie rozpocząć dochodzenie. Klika dni później giną kolejne osoby. Ich śmierć jest również wzorowana na głośnych, przedawnionych morderstwach.

Kto w tak perfidny sposób zabawia się z członkami klubu ,,Prawdziwe morderstwa’’ i jaki jest prawdziwy cel tych makabrycznych działań?

Miałam bardzo wielkie oczekiwania względem najnowszego dzieła Charlaine Harris, lecz szczerze muszę napisać, iż po zapoznaniu się z fabułą ,,Prawdziwych morderstw’’ poczułam lekki niedosyt. Niby wszystko zgrabnie funkcjonuje na swoim miejscu, czyli sympatyczni bohaterowie, ciekawa intryga i porażające zbrodnie, to jednak ,,czegoś’’ mi zabrakło. Może czekałam na bardziej drastyczne sceny lub przejmującą akcję a może to przeciętna i zwyczajna osobowość głównej bohaterki podziałała na mnie mało emocjonująco?

Patrząc na całokształt ,,Prawdziwych morderstw’’ uważam jednak, iż mimo wszytko przedstawia się on całkiem obiecująco. Na uznanie zasługuje przede wszystkim niezwykle lekki, prosty i konkretny styl narracji poprowadzony w pierwszej osobie oraz absorbująca akcja, dzięki czemu z nieustanym zainteresowaniem śledziłam wszelkie możliwe tropy zmierzając do finałowego rozwiązania zagadki zabójstw. Sylwetki głównych bohaterów także są umiejętnie dopracowane budząc w czytelniku niekłamaną sympatię. Zakończenie było dla mnie odkrywczą niespodzianką, gdyż moje typowania odnośnie sprawcy zbrodni okazały się być mylne i tu należy się duży plus dla autorki.

,,Prawdziwe morderstwa’’ polecam wszystkim miłośnikom kryminałów i nie tylko. To ciekawa, enigmatyczna historia pełna tajemnic, niedomówień i zagadek. Myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Serdecznie zapraszam.

moja ocena 5- / 6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Replika. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Blog AURORY TEAGARDEN: KLIK.

niedziela, 22 lipca 2012

Protest przeciw dorosłości.


Łóżko

David Whitehouse


tłumaczenie: Anna Popiel
tytuł oryginału: Bed
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: czerwiec 2012
ISBN: 978-83-7839-208-8
liczba stron: 344





               Na świecie mało jest ludzi, którzy uwielbiają poranne wstawanie. W większości przypadków narzekamy na ten monotonny, nużący rytuał zwiastujący codzienny rytm dnia, czyli toaleta, śniadanie, praca, dom i tak w kółko. A gdyby dla odmiany porzucić wszelką motywację do życia i do końca swoich dni nigdy już nie ruszać się z łóżka? Osobiście nie odważyłabym się na taki czyn, lecz znalazł się ktoś, kto właśnie w taki sposób postanowił zbuntować się przed nieuchronną rzeczywistością. Tym człowiekiem jest Malcolm Ede, główny bohater książki ,,Łóżko’’ Davida Whitehouse. Mal, od najmłodszych lat jawnie demonstrował swoją ,,inność’’ po przez ekscentryczne zachowanie np. chodził nago w miejscach publicznych. W dniu swoich dwudziestych piątych urodzin mężczyzna podejmuje kolejną szokującą decyzje. Tym razem chce na zawsze pozostać w swoim łóżku. I tak oto po dwudziestu latach Ede osiąga wagę sześciuset trzydziestu klimogramów będąc najgrubszym człowiekiem świata.

Dla porównania- Manuel Uribe waży ,,tylko'' 340 kg.
,,Kojarzycie zdjęcie wielorybów, które osiadły na brzegu morza i zostały rozerwane na kawałki przez nagromadzone w nich gazy? Grubą warstwę jaką pokrywa piasek? Tak właśnie wygląda Mal. Cały czas rośnie i puchnie, leżąc bezwładnie na łóżku, a właściwie na trzech połączonych ze sobą łóżkach, dwóch podwójnych i jednym pojedynczym. Z zawiązka szkieletu rozwinęła się ogromna mięsna kołdra’’. 

 Dlaczego Malcolm postanowił całkowicie zerwać ze swoim normalnym życiem? Czy przyczyną było zwyczajne lenistwo, lęk przed dorosłością a może żądza sławy?

Dawno żadna powieść nie wzbudziła we mnie tyle skrajnych emocji, co ,,Łóżko’’ Davida Whitehouse. W jednej niemal chwili poczułam niedowierzanie, złość, obrzydzenie i nienawiść. Historia Mala jest dla mnie tak absurdalna, że aż nie mogę pojąć sens jej istnienia. Nie wiem, co główny bohater chciał udowodnić odmawiając aktywnego udziału w codziennym, normalnym funkcjonowaniu? Czy jest to swego rodzaju manifest społeczny przed bezbarwną dorosłością? Może coś ze mną jest nie tak, lecz mój ścisły umysł nie pojmuje, jak można dobrowolnie zgadzać się na taką ,,głupotę’’, która stanowi podłoże do nieuchronnej śmierci. W takim razie niech wszyscy ludzie na całym świecie położą się do swoich łóżek czekając jedynie na koniec swego istnienia, gdyż, po co pracować, po co się rozmnażać skoro można nie robić NIC. Uważam, że każdy z nas ma prawo na swój sposób buntować się przed otaczającą rzeczywistością kładąc się metaforycznie do swojego łóżka, lecz mimo wszystko określony cel powinien mieć swoje granice, które nie wpłynęłyby negatywnie na zdrowie i życie danego człowieka.

Debiutancie dzieło Davida Whitehouse wrzasnęło mną dogłębnie. To szokująca opowieść o toksycznych relacjach rodzinnych, buncie, dojrzewaniu i wielkiej miłości. Prosty, lekki styl narracji poprowadzony przez brata Malcolma oraz plastyczne opisy powodują, że ,,Łóżko’’ czyta się niezwykle swobodnie bez trudu wyobrażając sobie poszczególne epizody. Akcja toczy się miarowo i spokojnie, lecz mimo to niektóre sceny wywołują duży skok napięcia spowodowany absurdalnością zachowań poszczególnych osób np. matka Mala nieustannie przygotowująca gigantyczne ilości jedzenia dla swojego kochanego synka, ojciec uciekający na strych przed groteskowym koszmarem, by w spokoju oddać się majsterkowaniu, była dziewczyna Eda koczująca pod namiotem w ogrodzie swojego eks chłopaka oraz brat Malcolma, który od wielu lat trwa biernie w sidłach nieodwzajemnionej miłości.

Komu mogę polecić najnowsze dzieło Davida Whitehouse? Myślę, że każdy czytelnik znajdzie w tej książce coś dla siebie, lecz czy dobrze odczyta sens i przekaz tej historii, to już zależy tylko i wyłącznie od horyzontów myślowych danej osoby. Spróbuj, zatem znaleźć ukryte, psychologiczne dno ,,Łóżka’’ i zobacz, czy twój świat podobny jest do biernej egzystencji Malcolma.

moja ocena 4- / 6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

David Whitehouse.
Brytyski pisarz i dziennikarz. Współpracował m.in. z Guardian Guide, Sunday Times Style, the Independent, Esquire, Wonderland, Man About Town, Time Out, the Observer Magazine i ShortList. Jest laureatem nagród The Times i the Evening Standard oraz reżyserem filmu "The Archivist". Jego pierwszą powieścią jest "Łóżko".

piątek, 20 lipca 2012

Decydująca dyskusja.


OMG czyli racje i oracje


Dominy Amy Fellner


tłumaczenie: Małgorzata Fabianowska
wydawnictwo: Egmont Polska
data wydania: kwiecień 2012
ilość stron: 269





           ,,OMG czyli racje i oracje’’, to powieściowy debiut Dominy Amy Fellner, który na naszym rynku ukazał się dzięki wydawnictwu Egmont Polska.

Główną bohaterką książki jest czternastoletnia Ellie Taylor z Canyon View. To bardzo bystra, inteligenta nastolatka z własną koncepcją na przyszłość. Od najmłodszych lat uwielbia z każdym dyskutować wytaczając wszelkie argumenty na dany temat. Swój tok rozumowania pragnie zaszczepić w innych ludziach zmieniając ich punkt widzenia na otaczającą rzeczywistość. Ellie marzy o tym, by uczyć się w elitarnym liceum Benedict słynącym z doskonałej alokucyjnej renomy. Dziewczynie udaje się dostać do obozu oratorskiego. Teraz musi tylko pokazać swoje niebywałe zdolności monologiczne, dzięki czemu otrzyma szansę na stypendium, które co roku refunduje konserwatywna pani Yeats. Wydawać by się mogło, że zwycięstwo ma już w kieszeni, lecz niespodziewanie na jej drodze pojawiają się problemy. Pierwszym z nich jest przystojny, czarujący Devon, którego jak do tej pory nikt nie pokonał w publicznych wystąpieniach. Drugą przeszkodą o wiele poważniejszą jest religia, gdyż szkoła oraz kurs obozowy należą do ChTRiSS – chrześcijańskiego stowarzyszenia zaś Ellie jest żydówką. Czy uda się nastolatce pokonać przeciwności losu i co z tego wyniknie?

Muszę szczerze napisać, że nie oczekiwałam od dzieła Dominy Amy Fellner niczego nadzwyczajnego a mimo to zdziwiłam się ogromnie jego poważnym podejściem do tematu otoczonym nutką humorystycznego akcentu. Autorka w bardzo obrazowy sposób pokazała problem nietolerancji mniejszości religijnych. Wspomina o Żydach, którzy czują się gorsi bez względu na to, jak bardzo są zdolni i utalentowani. Niestety od lat panują utarte schematy przyczepiające etykietkę poszczególnym nacjom. Niejednokrotnie patrząc na drugiego człowieka zwracamy uwagę na ubiór, kolor skóry, bądź wyznanie pomijając to, co najważniejsze, czyli duchowe wnętrze. Cieszę się, że dzięki książce ,, OMG czyli racje i oracje’’ w niezwykle przystępny i prosty sposób mogłam zaobserwować na przykładzie głównej bohaterki, jak należy wyzbyć się antypatii do osób o odmiennych poglądach społecznych, kulturowych lub religijnych. Myślę, że dzięki temu wielu młodych ludzi zastanowi się nad pochopną oceną ,,inności’’ bliźniego.

,,OMG czyli racje i oracje’’ jest szczegółowo dopracowana również pod względem literackim. Lekki, swobodny styl narracji poprowadzony w pierwszej osobie doskonale uzewnętrznia postać Ellie pokazując ją z jak najlepszej strony. To niezwykle dojrzała nastolatka pełna pasji, zaangażowania i determinacji. Choć początkowo boi się otwarcie przyznać do swojej żydowskiej przynależności, to jednak mimo wszystko w porę docenia to, co w jej życiu jest najważniejsze. Pozostałe sylwetki bohaterów także zostały znakomicie wykreowane, dlatego w niezwykle realny sposób można sobie je wyobrazić. Akcja powieści toczy się sprawnie i z polotem wzbudzając nasze zainteresowanie od samego początku aż do finałowej mety. Moim zdaniem wszystko zgrabnie ze sobą harmonizuje tworząc interesującą, błyskotliwą i zabawną historię.

Polecam ,,OMG czyli racje i oracje’’ nie tylko nastoletniej młodzieży, lecz również i osobom dorosłym. To ciepła, humorystyczna powieść z wartościowym przesłaniem. Uczy tolerancji i wrażliwości na otaczającą nas rzeczywistość. Mam nadzieję, że docenicie jej walory, tak, jak ja. Zapraszam.


                                                                 moja ocena 5 / 6

                  Recenzja napisana dla portalu nakanapie.pl


środa, 18 lipca 2012

Zrozumieć inne życie.


Nella.Piękno nieoczekiwanego

Kelle Hampton


tłumaczenie: Justyna Kucharska
tytuł oryginału: Bloom: Finding Beauty in the Unexpected
wydawnictwo: Wydawnictwo Rodzinne
data wydania: lipiec 2012
ISBN: 11614807
liczba stron: 308






         Stan błogosławiony jest dla kobiety okresem radości i euforii, jak również czasem strachu i niepewności. Patrząc na rosnący brzuszek wyobrażamy sobie nasz maleńki skarb, jakie będzie miał oczy, nosek, włosy? Czy będzie zdrowy, pulchniutki, szczęśliwy? Rzeczywistość czasami bardzo zaskakuje pisząc odmienne od naszych koncepcji scenariusze. Tak właśnie było w przypadku Kelle Hampton, autorki książki ,, Nella. Piękno nieoczekiwanego’’. Dotychczasowe życie pani Hampton układało się niczym w bajce mając u boku kochającego męża i śliczną, uroczą dwuletnią córeczki- Lainey. Do pełni szczęścia kobieta potrzebowała jedynie drugiego dziecka, najlepiej kolejnej dziewczynki, która mogłaby w przyszłości zacieśniać rodzinne więzi ze swoją starszą siostrą. Wkrótce marzenie staje się rzeczywistością i 22 stycznia 2010 roku na świat przychodzi Nella.
,,Parłam i zobaczyłam jak maleńkie ciałko wychodzi ze mnie, wymachując rączkami, płacząc...a potem położyli ją w moich ramionach...I od razu wiedziałam".


Kelle doznaje szoku, gdyż okazuje się, że maleństwo urodziło się z zespołem Downa.  Jak młoda mama poradzi sobie z upośledzonym dzieckiem? Czy pokocha Nellę równie mocno tak, jak swoją starszą córkę?

,,Nella. Piękno nieoczekiwanego’’, to swego rodzaju pamiętnik napisany przez Kelle Hampton tuż po narodzinach niepełnosprawnej córeczki. Książka powstała jednak w oparciu o bloga autorki: Enjoying the Small Things, który przyciągnął wielką rzeszę czytelników niemal na całym świecie.

Szczerze muszę napisać, że bardzo bałam się poznać bliżej historię Nelli i nadal gdzieś podświadomie czuje lęk i niepokój. To jest silniejsze ode mnie. Zdałam sobie sprawę z tego, że tak naprawdę nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć dalszej przyszłości. Czy przyniesie nam radosne chwile? A może zapewni smutek i łzy? Wiem tylko tyle, że powinniśmy już teraz umieć doceniać każdy dzień, bo nigdy nie wiadomo, co może przynieść jutro.

Wielu ludzi boi się ciężkich czasów. Przechodzą przez życie szukając jedynie wygody i za wszelką cenę pragną uniknąć osobistego rozwoju, gdyż często daje on ból. Dzięki Kelle zrozumiałam, że ta druga, inna droga pełna cierni i kamieni także prowadzi do szczęścia i duchowego spełnienia. Nie znaczy to jednak, że pani Hampton z otwartymi ramionami przyjęła swój dramatyczny los, wręcz przeciwnie. Niczego przed swymi czytelnikami nie ukrywa. Pokazuje łzy, rozczarowanie, strach i uprzedzenie społeczeństwa. Na szczęście dzięki wsparciu troskliwego męża, rodzeństwa, rodziny i  licznych przyjaciół Kelle zaakceptowała ,,inność’’ swojego dziecka odkrywając w sobie przy tym wielkie pokłady miłości i tolerancji.

,,Oswajanie umysłu z tym, że twoje dziecko ma zespół Downa jest długotrwałym procesem złożonym z wielu faz. W moim przypadku ten proces rozpoczął się od ogromnego żalu, który spadł na mnie nieoczekiwanie, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam, że oczy mojego dziecka wyglądają inaczej. Żal ten jednak przerodził się w miłość i akceptacje, gdy uświadomiłam sobie, że jest po prostu naszym dzieckiem i nie różni się tak bardzo od innych niemowlaków’’.
Wszystkim bez wyjątku polecam przeczytać ,, Nella. Piękno nieoczekiwanego’’. To niezwykle szczery, prawdziwy i poruszający dziennik pełen emocjonalnych zapisków. Znajdziesz w nim wielkie pokłady miłości, przyjaźni, wewnętrznej przemiany i dużej dawki optymizmu. Powyższa autobiografia jest ,,siłą wyzwań’’. To nie wygodne życie przyczynia się do naszego rozwoju, lecz trudne i ciężkie chwile wykształcają w nas bogatą osobowość. Cierpienie uczy człowieka doceniać to, co ma, dlatego nie bójmy się przyszłości ciesząc się jednocześnie obecną chwilą.

zwiastun

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa rodzinne. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kelle Hampton-Pisarka i fotograf Kelle Hampton opisuje radości macierzyństwa i codziennego życia na swoim niezwykle popularnym blogu Enjoying the Small Thing za który otrzymała liczne nagrody i tytuły, m.in.
-Babble Top 50 Mom Blogger, -The Best Special Needs Blog czy The Blog You’ve Learned the Most From.
Działając na rzecz osób z zespołem Downa, Hampton zyskała uznanie stowarzyszenia the National Down Syndrome Society, a w roku 2010, na kongresie the National Down Syndrome Congress, została laureatką nagrody the NDSC National Media Award.
Kelle mieszka w Naples na Florydzie wraz ze swoim mężem, Brettem, ich dwiema córeczkami, Lainey i Nellą oraz dwoma synami Bretta, Austynem i Brandynem. Blog autorki: KLIK.