"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

poniedziałek, 27 lutego 2012

Bolesne wspomnienia z przeszłości.

Małgorzata Warda

Dziewczynka, która widziała zbyt wiele

Kategoria: Literatura polska
ISBN: 978-83-7839-034-3
Wydawnictwo: Prószyński i S-Ka
Data wydania: 09.02.2012
Format: 125mm x 195mm
Liczba stron: 320





                    Niewielu jest polskich pisarzy poruszających w swoich książkach tematykę pełną bolesnej prawdy, jaka może rozgrywać się za ,,drzwiami naszych sąsiadów’’. Małgorzata Warda, autorka takich dzieł jak: ,,Ominąć Paryż’’, ,,Środek lata’’, ,,Nikt nie widział, nikt nie słyszał’’, nie boi się otwarcie pisać o trudnych sprawach, ukrytych za zasłoną rodzinnych problemów. Taka jest również najnowsza powieść pisarki, czyli ,,Dziewczynka, która widziała zbyt wiele’’, wydana przez wydawnictwo Prószyński i S-ka.

Historia książki opowiada o losach Aarona i Ani Budzisz, dwójki rodzeństwa. Od wczesnych lat dzieciństwa dzieciom brakuje prawdziwego ciepła rodzinnego. Ich mama Cecylia długi czas już zmaga się z  ciężką depresją wywołaną przez traumatyczne wydarzenia z przeszłości. Całe dnie spędza w swym pokoju izolując się od świata i dzieci i tylko leki przynoszą jej chwilowe ukojenie. Aaron i Ania zdani są tylko na siebie. Często zmagają się z głodem i brakiem innych podstawowych potrzeb. W końcu trafiają pod opiekę cioci Gabrysi (siostry ich zmarłego ojca), lecz niestety ich życie wcale nie zmienia się na lepsze. Chłopak Gabrysi- Andrzej, to bardzo porywczy i gwałtowny mężczyzna. Swoje frustracje wyładowuje przede wszystkim na Aaronie. Rodzeństwo przechodzi prawdziwe piekło na ziemi. Czy znajdzie się ktoś, kto udzieli pomocy dwójce rodzeństwa pokaleczonej przez los?

Muszę szczerze powiedzieć, że najnowsza powieść Małgorzaty Wardy wywołała we mnie ogromne emocje od wzburzenia, złości, wstrętu po bezsilność, niedowierzanie oraz nadzieję na lepszy los. Tematycznie jest to książka bardzo trudna dająca wiele do myślenia. Jak może najbliższa rodzina zgotować tak straszliwy los swoim dzieciom? Matka, chora na głęboką depresję nawet nie starała się, choć w minimalnym stopniu próbować wyjść z tej choroby. Wolała staczać się na samo dno niż walczyć w imię dobra własnych dzieci. Dla mnie to rzecz niepojęta. Jednak na najgorsze potępienie zasługuje ciotka Gabrysia, która bez sprzeciwu pozwalała swemu partnerowi znęcać się nas swymi bratankami. Brzydzę się takimi osobami, które jawnie patrzą na krzywdę dzieci nie reagując na to w żaden sposób. Takie zachowanie woła o pomstę do nieba. Również wiele innych osób m.in. nauczyciele, psychologowie, czy znajomi choć podejrzewali, że w rodzinie Budziszów dzieje się coś niedobrego, to jednak nikt właściwie nie zareagował. Niestety w dzisiejszych czasach coraz częściej możemy zauważyć obojętność na cudzą krzywdę. To bardzo smutne, ponieważ osoby, które doświadczają długoletniej przemocy ulegają psychicznej degradacji na całe życie. Serce mi krwawiło śledząc losy nie Ani, lecz Aarona, gdyż uważam, że to on przeżył najgorszą traumę, o której nie jest w stanie zapomnieć.

,,Chce umrzeć- Popatrzył jej w oczy.- Naprawdę chce. Codziennie o tym myślę. W każdej sekundzie zastanawiam się, czy to dobra okazja’’.

Dorastający chłopak powinien myśleć o życiu, a nie o śmierci, lecz nieustane represje sprawiają, iż nie chce on dalej ,,istnieć''. To straszne!

Małgorzata Warda stworzyła niezwykłą, wartościową powieść pełną emocji i skrajnych uczuć. Zawiodłam się jednak na literackim wykonaniu książki. Uważam, że przedstawienie nie chronologicznej fabuły, w której nieustannie zmieniają się wątki, czas akcji, oraz styl narracji wprowadzały zbyt dużą zawiłość w głównej historii powieści. Osobiście wolę ściśle ustalony porządek i swoisty harmonogram. Na szczęście lekki, swobodny styl pozwala nam na bezproblemowe śledzenie losów głównych bohaterów. Poszczególne wydarzenia przykryte są pierzynką wspomnień, gdzie sami możemy wyciągać wnioski malując w wyobraźni prawdziwy obraz zdarzeń. Autorka dzięki temu chciała nam pokazać w sposób bardzo subtelny i taktowny dramat rodziny Budziszów, starając się nie grać czytelnikowi na emocjach, lecz skłonić do zadumy i refleksji nad sprawami, które mogą mieć miejsce w naszym codziennym życiu.

Polecam przeczytać ,,Dziewczynkę, która widziała zbyt wiele’’ wszystkim osobom, niebojącym się trudnej tematyki pokazującej przemoc, samookaleczenia, próby samobójcze, zdrady, molestowanie seksualne, brak akceptacji ze strony otoczenia czy brak nadziei na lepszy los. Ta książka zawiera w sobie ogrom cierpienia i trudnych emocji, jednak trzeba ją poznać, by uświadomić sobie fakt, że ludzka obojętność może przyczynić się do rozszerzenia zła na tym świecie, dlatego powinniśmy starać się spróbować jej zapobiec.

moja ocena 5- / 6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka.

________________________________________________________
Małgorzata Warda – pisarka, malarka, rzeźbiarka, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Wydała kilka powieści m.in: „Ominąć Paryż”, „Środek lata”, „Nikt nie widział, nikt nie słyszał”. Dwa z jej opowiadań znalazły się w bestsellerowych zbiorach „Opowiadania letnie” oraz „Opowiadania szkolne”. Jest autorką kilku tekstów piosenek zespołu Farba. Wspólnie z malarzem, Marcinem Kędzierskim, współtworzy artystyczną „Grupę miejską”. Od urodzenia mieszka w Gdyni.
Blog autorki : KLIK.
Fan Page książki na Facebooku: KLIK.
Wywiad z autorką na blogu Pisany inaczej : KLIK.

sobota, 25 lutego 2012

Dociec prawdy.


Między słowami

Jayne Ann Krentz

Seria: Satine
Wydawnictwo: MIRA
Data wydania: luty 2012
ISBN: 978-83-238-8368-5
Liczba stron: 224






                ,,Między słowami’’ Jayne Ann Krentz, to kolejna kobieca powieść z serii Satine znana wcześniej pod innym tytułem, jako ,,Szansa życia’’.

Główny wątek toczy się wokół Rachel Wilder i detektywa Abrahama Chance’a, zaś przyczyną jest młodsza siostra Rachel- Gail. Kobieta wplątała się w pracy w pewną aferę, w której jej zdaniem została niesłusznie oskarżona. Do tego stanu rzeczy w znaczącym stopniu przyczynił się Abraham prowadzący śledztwo. Wilder postanawia, zatem dociec prawdy i przy okazji zemścić się na sprawcy całego zamieszania. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności udaje jej się pod fałszywym nazwiskiem wprowadzić w błąd detektywa zatrudniając się u niego, jako pomoc domowa. Czy Rachel dowie się, jak naprawdę wyglądała sprawa jej siostry i kto w rzeczywistości zawinił oraz jak postąpi Abraham, gdy odkryje oszustko swojej niby pracownicy? Jedno jest pewne- wielkich emocji  tutaj nie zabraknie.

Seria Satine zawiera w sobie starannie dobrane i wyselekcjonowane powieści pełne gorących uczuć. Tak też jest i w tym przypadku. Jayne Ann Krentz dała nam prawdziwą karuzelę ekscytujących zdarzeń, gdzie niemal jednym tchem brniemy przez perypetie głównych bohaterów  śledząc ich intrygującą grę kłamstw, niedomówień i tajemnic. Sylwetki Rachel i Abrahama mają doskonałe podłoże psychologiczne dając ich niezwykle realny obraz. Również postacie drugoplanowe są idealne dopracowane pokazując w niebywały sposób ich manipulacyjny kunszt.

Szczerze polecam przeczytać ,,Między słowami’’. To doskonała powieść napisana lekkim, plastycznym stylem, otoczona wartką akcją i całą lawą różnorodnych uczuć. Zobacz, co wyniknie ze starcia dwóch silnych charakterów: Rachel kontra Abraham. Poczuj niebywałe emocje, z których aż sypią się iskry. Zapraszam.

moja ocena 5 / 6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa MIRA.


środa, 22 lutego 2012

Skaza wspomnień.


Krzysztof Bielecki

Defekt pamięci

Wydawnictwo: Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości
 Rok wydania: 2012
Ilość stron: 154






 
,,Co byś zrobił, gdybyś codziennie musiał pisać dwie strony tekstu, aby powstrzymać nadchodzącą zagładę?''
Przed takim poważnym dylematem staje Kool Autobee, główny bohater książki ,,Defekt pamięci’’ Krzysztofa Bieleckiego. Kool jest zwyczajnym biurowym pracownikiem. Pewnego dnia podczas porządkowania własnej piwnicy znajduje zwykłą, pożółkłą kartkę, na której zapisane jest tajemnicze zdanie:
,,Musisz napisać dwie strony tekstu’’.
Początkowo mężczyzna bagatelizuje dziwny napis, tym bardziej, iż pewne wydarzenia z czasów szkolnych skutecznie zniechęciły Autobee do polubienia słowa pisanego. Tymczasem nieoczekiwanie media zaczynają informować o serii niewyjaśnionych, tajemniczych wypadków np.  zawalenie się tunelu, wiaduktu itp. Mężczyzna doszukuje się w tych wydarzeniach jakiegoś związku z kartką z piwnicy. Dręczą go wyrzuty sumienia i postanawia jednak wbrew sobie pisać codziennie po dwie strony maszynopisu. Czy uda mu się wywiązać z tego zobowiązania i czy rzeczywiście jest on w jakiś sposób odpowiedzialny za wszelkie kataklizmy nawiedzające świat?

,,Defekt pamięci’’ wprowadził całkowity zamęt w mojej psychice. Dawno nie czytałam tak pokręconej i zwariowanej książki pełnej paradoksalnej historii, gdzie występują Piszący, Motywatory, człowiek ze srebrną skórą, lub czarnoksiężnik. Szczerze mówiąc nie potrafiłam się odnaleźć w tej bajce, ponieważ poszczególne postacie i wydarzenie wprowadzały mnie w wirowy zamęt, a ja zdecydowanie wolę prostą, konkretną logikę.

Niebywałą zaletą powieści Bieleckiego jest ciekawa, nietuzinkowa fabuła obfitująca w zaskakujące wątki. Prosty, swobodny styl sprawia, że bez problemu możemy niemal jednym tchem śledzić z zainteresowaniem losy głównych bohaterów od samego początku aż do finałowej mety. Najbardziej do gustu przypadło mi zakończenie książki, które swą groteskowością i szaleństwem pobudziło moją wyobraźnię do granic możliwości.

Wszystkim czytelnikom pragnącym szalonej, fantazyjnej historii polecam przeczytać ,,Defekt pamięci’’ Krzysztofa Bieleckiego. To nieprzewidywalna i nieszablonowa książka, jaką rzadko możemy spotkać na naszym rynku wydawniczym. Jeśli masz ochotę na powieść pełną absurdalnych i niezwykłych wydarzeń, ta książka jest dla ciebie.

moja ocena 4 / 6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości autora. Dziękuje.

___________________________________________________

Blog Krzysztofa Bieleckiego : KLIK.

Fan Page książki na Facebooku : KLIK.

poniedziałek, 20 lutego 2012

Walka z przeznaczeniem.


Tak miało być

Diana Palmer

Seria: Satine
Liczba stron: 224
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: MIRA
ISBN: 978-83-238-8367-8
Premiera: 24.02.2012





            ,,Tak miało być’’, to kolejna książka napisana przez słyną autorkę romansów Dianę Palmer. Wcześniej owa pozycja znana była pod innym tytułem, jako ,,Apetyt na mężczyznę’’. Teraz mamy okazję poznać nowe wydanie w zmienionej szacie graficznej.

Główną bohaterką powieści jest Anna Cohran, młoda dziewiętnastoletnia dziewczyna, która od wielu lat jawnie podkochuje się w Evanie Tremayne, mężczyźnie o piętnaście lat o niej starszym. Ich wzajemne drogi dość często się krzyżują, ponieważ Evan prowadzi wspólne interesy z jej mamą. Zaloty nastolatki traktuje z przymrużeniem oka, uważając, iż jest ona jeszcze za młoda na poważny związek. Aby uświadomić Annie, że nie jest nią zainteresowany zaczyna spotykać się ze swoją byłą dziewczyną. Zrozpaczona Cohran rozumie aluzję i postanawia raz na zawsze odciąć się od życia Evana, spotykając się z Randallem, przyszłym lekarzem, dla którego liczy się tylko kariera i pieniądze. Młodzi planują nawet ślub. Gdy tylko ta wiadomość dociera do Tremayne, nieoczekiwanie zamiast radości, czuje ona smutek i pustkę. Dlaczego Evanem miotają takie sprzeczne uczucia i jak dalej potoczą się jego i Anny losy?

Kolejny raz Diana Palmer udowodniła, że potrafi pisać interesujące romanse pełne uczuć i emocji. Lekki, swobodny styl, ciekawa fabuła, oraz wartka akcja, to tylko kilka nielicznych atutów tej książki. Największą rolę odgrywają tutaj emocje głównych bohaterów. Śledząc ich poczynania niemal namacalnie czujemy erotyczne wibracje nieustannie krążące dookoła. Kibicowałam Annie od samego początku i patrzyłam z podziwem jak stopniowo krok po kroku zmierzała ku psychicznej dorosłości. Swoją metamorfozą o wiele bardziej zaintrygowała Evana aniżeli, jako namolna, nieustannie wdzięcząca się nastolatka. Niestety Anna nie zdaje sobie sprawy, iż Tremayne boryka się z pewnymi bolesnymi wydarzeniami z przeszłości, przez co boi się zaangażować w związek z młodziutką i niewinną dziewczyną. Czy przełamie on jednak swój strach i obawy? O tym musicie przeczytać sami.

Polecam wszystkim zapoznać się z emocjonującą powieścią Diany Palmer ,,Tak miało być’’. Jeśli pragniesz intrygującej lektury pełnej pozytywnych wzruszeń i doznań, ta książka jest dla ciebie. Zapraszam.

moja ocena 5 / 6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa MIRA.

sobota, 18 lutego 2012

Jak znaleźć szczęście?


Jak zjeść słonia

Karolina Kubilus

wydawnictwo: Replika
data wydania: luty 2012
ISBN: 978-83-76741-60-4
liczba stron: 300







             ,,Jak zjeść słonia’’, to drugie dzieło Karoliny Kubilus zaraz po debiutanckiej książce ,,Serce nie słucha’’. Obydwie pozycje ukazały się pod nakładem wydawnictwa Replika.

Główną bohaterka powieści jest Alicja Kaczmarczyk, młoda dziewczyna, która nieoczekiwanie znalazła się na życiowym zakręcie. Jej pięcioletni związek z Robertem z powodu wzajemnej różnicy zdań nagle się kończy. Z dnia na dzień dziewczyna traci również pracę w firmie projektującej wnętrza i na dodatek mieszkanie, które wynajmuje od koleżanki, przejmuje nowy właściciel- Salvatore, student medycyny. Czarę goryczy przelewa także brak spadku dodatkowych kilogramów, wścibska sąsiadka, nadopiekuńcza mamusia i szybko malejące finanse. Jak w takim przypadku dalej żyć, kiedy wszystko wydaje się beznadziejne? Nieoczekiwanie na horyzoncie pojawia się promyk słońca w postaci dwóch adoratorów: Adam- biznesmen oraz Piotr- dostawca pizzy. Jakby tego było mało również i Robert ponownie próbuje zbliżyć się do Ali.

Co z tym zrobić? Jak zjeść słonia? Odpowiedź jest prosta -po kawałku. Czy jest to jednak możliwe?

Z dużą dozą ostrożności podchodziłam do najnowszej książki Karoliny Kubilus. Nie miałam wcześniej okazji poznać twórczość tej autorki, dlatego nie wiedziałam, czego mogę się tak naprawdę spodziewać. Dostałam jednak prawdziwą Kinder niespodziankę z wielką dawką poczucia humoru. ,,Jak zjeść słonia’’, to prawdziwa bomba powodująca wybuch niekontrolowanego śmiechu, a to głównie za sprawą perypetii głównej bohaterki, borykającej się ze wszystkimi problemami świata. W jednej niemal chwili zostaje bez pracy, środków do życia i widoków na przyszłość. Dodatkowo częste niezapowiedziane wizyty rodzicielki i nadmierne wścibstwo sąsiadki niejednokrotnie wyprowadzają  Alę z równowagi. Kiedy zaś na jej drodze staje nagle trzech mężczyzn zaczyna się prawdziwa karuzela zabawnych niedomówień, które niejednokrotnie powodują w czytelniku atak wesołości połączonego jednocześnie ze współczuciem względem tzw. pecha. Największą komedię słów usłyszymy natomiast od dzieci znajomych mieszkających w tej samej klatce, które swoim gadulstwem i specyficzną dziecięcą logiką dają cały urok tej książce.

Nie myślałam, że tak pozytywnie odbiorę tę powieść a jednak zachwyciła mnie ona swoją lekkością stylu, ciekawą fabułą i niebywałym poczuciem humoru. ,,Jak zjeść słonia’’, to doskonała literatura dająca relaks, odprężenie i poprawę samopoczucia. Potrafi również w bardzo pouczający i umiejętny sposób pokazać, że bycie singlem może mieć swoje negatywne aspekty np. poprzez atak cudzych żon podejrzewających o najgorsze zamiary względem ich mężów.

Wszystkim bez wyjątku polecam zapoznać się z najnowszą powieścią Karoliny Kubilus. ,,Jak zjeść słonia’’ jest prawdziwym antidotum na wszelkie smutki i problemy dnia codziennego, dlatego w tym przypadku nie musisz się nawet kontaktować  z lekarzem lub farmaceutą, by zażyć ten specyficzny, niebywały lek, tylko śmiało, bez obaw zażywaj go w jak największych ilościach, gdyż naprawdę warto. Polecam.

moja ocena 5+ / 6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Replika.

 _________________________________________________________
Karolina Kubilus urodziła się 13 grudnia 1963r. w Trzciance, zielonym kawałku Wielkopolski. Tu mieszka do dziś. Jest absolwentką filologii polskiej na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Podyplomowo ukończyła pedagogikę specjalną (specjalność oligofrenopedagogika) na tej samej uczelni oraz organizację i zarządzanie oświatą w Koninie. Zawodowo i uczuciowo od 24 lat związana z oświatą, z małą szkołą wiejską w Łomnicy. Przez wiele lat pracowała również jako redaktor w trzcianeckiej Telewizji Lokalnej oraz „Gazecie Trzcianeckiej”. Na co dzień jest mamą dużego Maćka  i małego Kuby oraz żoną Jerzego, nauczyciela  i sportowca w jednym.