"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

wtorek, 3 grudnia 2013

Wywiad z Renatą L. Górską

Jola
1. Od lat mieszka pani z rodziną poza granicami kraju. Zbliżają się święta. W pani domu będzie to typowo polskie świętowanie, czy będą również elementy przemycone z kultury niemieckiej?

Mój dom jest swoistą „enklawą” polskości, zatem święta obchodzę zgodnie z tradycją, w jakiej wzrastałam. Nierzadko zresztą jestem w tym czasie w Kraju.

2. Sarenki, kot-z którym zwierzęciem chciałaby pani porozmawiać w wigilijna noc?

Zdecydowanie z kotem i to konkretnym – z moim Dali, który po 14 latach życia u nas zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach. Dręczy mnie to dzisiaj, chciałabym wiedzieć, co zaszło.

3. Jest pani osobą poważną i pełną melancholii czy raczej wesołą i pełną energii kobietą jak bohaterki pani powieści?

 Jak każda kobieta (a też moje bohaterki) – zmienną! ;) Nie brakuje mi poczucia humoru, z energią to już różnie, miewam jednak również fazy wyciszenia się i refleksji.

Mała Pisareczka
1. Jaki jest Pani stosunek do słowa pisanego po polsku? 


Prawdziwie wyrażać siebie i tworzyć potrafię jedynie w języku ojczystym. W odróżnieniu np. od niemieckiego, język polski „czuję duszą”, a nie odbieram tylko rozumem. Jest w tym jakaś metafizyka.

2. W jaki sposób Pani pisze? Przygotowuje zawczasu cały plan, czy to się dzieje odruchowo podczas pisania, kiedy historia tworzy się sama?

Wszystko zaczyna się od pojedynczej idei. Jeżeli jest na tyle przekonująca, by rozpalić we mnie iskrę zapału, przystępuję do pisania. Plan jest zwykle bardzo mglisty i przeważnie nie ma dużo wspólnego z gotową książką. Historia rozwija się z fragmentu na fragment, acz z kontrolą nad fantazją (jakby nie było, wątki trzeba później powiązać). Najtrudniejsze są ostatnie rozdziały.

3. Jakich słów by Pani użyła, by zachęcić młodych ludzi do czytania?

Czytanie książek to zapełnianie „procesora” mądrością i wiedzą, najlepsza ochrona przed wirusem bezmyślności oraz gwarantowane przyspieszenie łącza! ;)

Katarzyna K
1. Którą z Pani powieści, widziałaby Pani na wielkim, kinowym ekranie?


Oczywiście wszystkie! ;) A poważnie, pisząc „widzę” te sceny i przypuszczam, że wizja twórców adaptacji filmowej mogłaby mnie zawieść. Gdybym jednak miała taką możliwość, zaproponowałabym „Błędne siostry” i może tę najnowszą („Historia kotem się toczy”).

2. Skąd biorą się pomysły na Pani powieści? Samo życie? Czy to Pani wyobraźnia?


 Początkowa idea pojawia się znienacka – pod wpływem jakiegoś przeżycia, miejsca, a raz nawet snu. Ciąg dalszy to fantazja wsparta obserwacjami i doświadczeniem.

3. W swojej książce "Przyciąganie niebieskie" poruszyła Pani temat wiary, Boga? Jaki ma Pani do tego stosunek osobiście?

Jestem wierząca w Boga (i wierząca Bogu), ale nie religijna.

Niekończące się Marzenia
1.  Łatwo się Pani przyzwyczaiła do życia w obcym kraju, czy trudno jest sobie poradzić z tęsknotą?


Zaletą młodego wieku jest m.in. łatwość w przystosowaniu się do zmian. Poza tym, nie byłam sama, wyjechałam ze swoją rodziną. Tęsknota pojawiła się dużo później i z upływem lat nawet wzrasta. Najlepszym lekarstwem na nią są pobyty w Polsce, pomaga również telewizja sat. oraz Internet.

Kinusia
1. Co Panią inspiruje-napędza przy pisaniu książek?


Obrazy i muzyka. Te pierwsze wywołuję głównie z pamięci, a tak się korzystnie składa, że wzrokową mam bardzo dobrą. Chętnie też przeglądam zdjęcia krajobrazowe. Natomiast muzyka jest podkładem „klimatu”. Pisząc, włączam sobie radio internetowe (np. rmfon.pl), gdzie spory wybór muzyki pod każdy nastrój.

2. Czy któraś z książek będzie miała kontynuacje-ciąg dalszy?

Nie przewiduję

3. Jaka jest pani ulubiona pora roku oraz miesiąc ?

Lubię wszystkie cztery pory roku, byleby dni były słoneczne. Wyjątkowy i chyba nietypowo przychylny stosunek mam do listopada - miesiąca, w którym się urodziłam.

Kyou
1. Lubi pani koty? Jeśli tak... rasowe czy zwykły, kochany dachowiec?


Koty lubię wszystkie bez wyjątku! Moim pierwszym był śliczny Pers, równie uroczy jest nierasowy kot syna, lecz najbardziej wolną naturę i niepowtarzalną indywidualność posiadał jednak mój czarny dachowiec Dali. Widząc jakiegoś kota, nie przejdę, aby go nie pogłaskać - z reguły wszystkie pozwalają mi na to. :)

2. Czy chciałaby Pani napisać na przykład... książkę o tematyce fantastycznej, czy raczej nie widzi się w tym gatunku?


Napisałam kilka opowiadań mogących podchodzić pod s-f, lecz fantastyka w rodzaju Tolkiena (podziwiam!) przekracza moje możliwości. Pozostanę raczej przy „fikcji obyczajowej”.

3. Pani książki mają świetne tytuły. Zachęcające. Ciekawa jestem, czy powstają po napisaniu książki czy... przed. (Ja na przykład jak coś piszę, to najpierw pojawia mi się w głowie tytuł, później to już z górki)

 Dziękuję. :) U mnie najpierw jest tytuł roboczy, a ten właściwy rodzi się w trakcie pisania powieści. Jedną z nich miałam już prawie skończoną, gdy ukazała się książka innej polskiej autorki o tym samym tytule. Z bólem serca musiałam swój zmienić (też dopasować treść do nowego tytułu) – lecz ostatecznie powieści wyszło to na dobre. ;)

yl_ko91
1. Czy rozgranicza Pani życie pisarza od życia prywatnego? Czyli czy w Pani powieściach są umieszczone historie z życia prywatnego?


Odgraniczam grubą krechą! W momencie wyłączenia komputera wygasa dla mnie świat fikcji literackiej. Staram się nie wtrącać do niej zdarzeń prawdziwych, a już w żadnym razie tych z własnego życia.

2. Czy pisanie jest Pani jedyną pasją?

Jedyną, która absorbuje mnie w takim wymiarze, ale posiadam też wiele dalszych zainteresowań.

3. W którym kraju czuje się Pani najlepiej?

W Polsce :)

Magnolia044
1. Z pewnością ludzie zadają pani wiele pytań odnośnie Pani twórczości. Jakie było najdziwniejsze, a może najśmieszniejsze pytanie?


Ktoś chciał koniecznie wiedzieć, ile słów/stronic piszę na godzinę/dzień? Być może pomylił pisarkę z maszynistką…;)

2. Zgodziłaby się Pani napisać książkę o tematyce erotycznej? Co Pani sądzi o tego typu literaturze, która w ostatnim czasie jest bardzo popularna?

To są dwa pytania. ;) Po pierwsze: nie piszę niczego na zlecenie. Idea na książkę musi nie tylko prawdziwie zaiskrzyć, ale płonąć potem przez wiele miesięcy – obawiam się, że taka tematyka szybko wypaliłaby się u mnie. Co innego pojedyncze sceny erotyczne – bardzo chętnie. Po drugie: skoro jest popyt na takie książki, to widać, zapełniły jakąś lukę. Monotematyczna „fabuła” z detalicznym opisem akrobacji i anatomii kochanków jednych wciąga, podnieca, innych drażni i śmieszy – ja należę do tych ostatnich.

3. Pytanie z innej beczki :) Gdyby miała Pani uciekać jak najprędzej i jak najdalej nie oglądając się za siebie, co zabrałaby Pani ze sobą? (jest na to tylko chwilka zastanowienia).

Z rzeczy? Laptopa!

Ola C.
1. Gdyby ktoś zadał Pani takie pytanie: jak żyć - jaka byłaby Pani odpowiedź ?


To bardzo trudne pytanie i nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. Mogłabym co najwyżej temu komuś poradzić: „Nie podważaj sensu życia, lecz postaraj się mu go nadać! Znajdź sobie zajęcie, które daje ci zadowolenie i spełniaj się w nim.”

Delfina
1. Jak czuje się pisarka, która czyta pochlebne opinie o swoich książkach?


Otrzymywać potwierdzenie dla tego, co się robi, zawsze jest przyjemne i budujące. Mam dostatecznie dużo dystansu do swoich książek, toteż ani nie zepsują mnie pochlebstwa, ani nie złamie krytyka. 

2. Czy większość radość sprawia Pani pisanie dla siebie czy raczej dla przyszłych czytelników i dlaczego?

Jedno nie wyklucza drugiego. Odczuwam radość, gdy opowieść posuwa się do przodu, a już największą, gdy uda się ją ładnie zakończyć. Jednocześnie cieszy mnie wyobrażenie, iż być może sprawię nią przyjemność czytelnikom.

3. Czy czytając inne książki czerpie Pani z nich jakieś inspiracje i tematy? Czy może omija Pani tematy, które już ktoś poruszył?
Umberto Eco zauważył, że „wszelka opowieść snuje historię już opowiedzianą”. Zgadzam się z nim, ponieważ wbrew pozorom, ludzie się nie zmieniają, a też od wieków przechodzimy przez te same etapy życia, przeżywamy jednakowe emocje. Świadomie nie wzoruję się na nikim, lecz przeczytałam w życiu tak wiele książek, iż nie da się wykluczyć ich wpływu na mnie. Uważam jednak, że nawet b. podobny temat czy tę samą historię można przedstawić oryginalnie, na sto lub więcej sposobów. Czyli nie tyle ważne „co”, ale „jak” napisane.

monalisap
1.  Jak Pani myśli, co Pani kot powiedziałby w Noc Wigilijną, gdyby umiał mówić? (pytanie z przymrużeniem oka)


Jeżeli dobrze wyczuwam naturę kocią, to są jedynymi zwierzakami, które w noc wigilijną trzymałyby swoje pyszczki na kłódkę. ;)

2. Ma Pani w planach kolejną książkę? Jeśli tak, to w klimacie "Historia kotem się toczy" czy coś kompletnie innego?

Zaczęłam coś nowego, tym razem będzie bliżej do „Za plecami anioła”. Podobna sceneria, reszta inna, choć jak często – z tajemnicą w tle.

nieidentyczna
1. Proszę o dokończenie zdania: "Dobry pisarz to taki..."


… w którego książkach każdy znajdzie coś dla siebie: przeciętny czytelnik dobrą historię, a wybredny - mądre przesłanie i bogactwo słowa.

Tadeusz Kaiser
1. Mając "zdrowe", a dla innych "konserwatywne" poglądy na dzisiejsze kościoły chrześcijańskie, czy nie uważasz, że niemieckie zbory protestanckie, albo wiele z nich ( bo sam poznałem bardzo zasadniczy i oparty na zdecydowanie konserwatywnym podejściu do Słowa Bożego zbór w Klingenthal) nie zaczyna się wzorować na amerykańskich megakościołach i na ewangelii sukcesu?


Za mało znam ten problem, aby móc wypowiadać się o nim. Jak napisałam wyżej, jestem wierząca, lecz nie religijna.

2.Co inspiruje Cię najbardziej do pisania kolejnych, pięknych powieści. Niemiecka rzeczywistość, czy też więcej słowiańska dusza i polskie korzenie?


Z pewnością bardziej to drugie, choć wykorzystuję też doświadczenia z życia na obczyźnie.

3. Pochodzisz ze Śląska. W związku z czym zadam Ci pytanie w gwarze śląskiej:
Jak bydzie wyglądała u Ciebie dziołcha wilijo, bydzie po ślonsku,polsku, niymiecku, abo
wymiyszane wszystko?


 Bydzie miyszano, chopie, ślonsko-polsko. ;)

martucha180
1. Jakim cudem kobieta nie znosząca dat, numerów i liczb ma wykształcenie ekonomiczne?


Moja niechęć do wszelakich „cyferek” jest m. in. wynikiem owego (błędnie podjętego) kierunku.

2.  Jak zachęciłaby Pani mężczyzn do przeczytania swoich książek?

 „Pragniecie wizy do świata kobiet? Sięgnijcie po książki Renaty l. Górskiej!” :)

3. Czym się Pani kieruje przy wyborze imienia dla głównych bohaterek?

Imiona głównych bohaterek wiążą się z konkretnymi osobami z mojej rodziny (np. Marta – moja babcia, Dominika - mój syn to Dominik), natomiast do pobocznych postaci wybieram je mniej lub więcej spontanicznie.

Wanda
1. Czy myśli Pani o napisaniu jakiejś wspaniałej książeczki - bajki dla swoich przyszłych wnucząt?


Zastanowię się nad tym, gdy te wnuki już się pojawią! ;)

2. Każda z Pani bohaterek ma pod Pani piórem swoją historię i to bardzo różną . Czy zatem jest możliwe, by stworzyć kolejną powieść łącząc wszystkie bohaterki w jedno spotkanie, kończące powieść wzajemnym poznaniem się i wspaniałą przyjaźnią, która każdego roku sprowadzała by je do jednej posiadłości np. na wyspie Wolim w celach kontynuacji wspólnych wypadów nad morskie wyprawy lub inne miejsce ? :0))

Wg ankiety http://ankiety-r-l-gorskiej.blogspot.de/  większość czytelników moich książek nie lubi kontynuacji. Osobiście także uważam, że lepiej zakończyć w taki sposób, by pozostawić czytelnikom pole do wyobraźni. Co - jak widać po Pani sugestii – zadziałało wyśmienicie! :)

3. Myślała Pani o powstaniu powieści , której akcja zakończyła by się pod Złotą Bramą w Jerozolimie ?. Moim zdaniem 3 pytanie w połączeniu z drugim pytaniem
mogło by stworzyć wspaniałą kompozycję . Co Pani na to?. Bardzo cieplutko pozdrawiam.


Jeżeli kiedykolwiek będę w Izraelu, to być może wykorzystam wrażenia z takiej podróży. Na razie trzymam się miejsc znanych – aby o czymś pisać, muszę „czuć ducha” tych krain.

kwiatusia
1. Kot pojawił w tytule najnowszej Pani książce; znalazł się na okładce i miesza w życiu bohaterów.:) A jak jest w rzeczywistości, czy czarny kot który przebiegnie Pani drogę oznacza nadchodzącego pecha? Wierzy Pani w przesądy ( nie tylko te związane z kotami :))?


Nie jestem przesądna, a wręcz walczę z przesądami i zabobonami - mam je za bzdurę, uwłaczającą intelektowi ludzkiemu (oraz za zaprzeczenie ufności Bogu). Np. od lat konsekwentnie przerywam przysyłane mi łańcuszki szczęścia, a mój ostatni kot był właśnie czarny.

2. Czy jest na świecie takie miejsce do którego by się Pani przeniosła bez zastanowienia (na przykład, gdyby wygrała Pani w lotto) ;), a może to w Niemczech znalazła Pani swój azyl, swoje zacisze i nie wyobraża sobie Pani już żadnej przeprowadzki?


 Gdybym wygrała w lotto wróciłabym do Polski. Najchętniej w polskie góry – nazwisko zobowiązuje! ;)

3. Czy są jakieś przysmakami z polskiej i ze śląskiej kuchni za którymi Pani tęskni? A może wszystko można kupić i przygotować poza granicami Polski?


W latach „żelaznej kurtyny” brakowało mi np. polskich słodyczy (michałki!). Obecnie nie ma większego problemu w zdobyciu polskich produktów, są nawet polskie sklepy.

Erivan
1. Pani mąż również zajmuje się działalnością artystyczną, jak w domu dogadują się pisarka i artysta malarz? 


Przypuszczam, że lepiej, niż z kimś nie rozumiejącym, czym jest praca twórcza. Cenimy się wzajemnie i wspieramy.

2. Kto jest pani najwierniejszym czytelnikiem i osobistym krytykiem literackim? 

Na etapie pisania – moja kuzynka Ania i przyjaciółka Bożena, które cierpliwie śledzą narodziny kolejnych fragmentów. Po ukazaniu się powieści przede wszystkim mój mąż (ostatnio dołączył też syn), jednak tych „wiernych czytelników”, z których opinią się liczę, jest dużo więcej.

3. Pracowała pani w wielu instytucjach. Czy doświadczenia z nich wyniesione miały jaki wpływ na pani książki?

Jak dotąd, posłużyłam się tylko doświadczeniem z pracy w księgarni (Nela z „Czterech pór roku”).

alicjamagdalena
1. Jestem ciekawa jaki ma Pani stosunek do gór? Czy z racji Pani nazwiska lubi się Pani po nich wspinać czy może woli oglądać w tv bądź na obrazkach? 


Uwielbiam góry, ale tylko te zalesione – za skalistymi nie przepadam. W młodości przewędrowałam Beskidy i Karkonosze, w ostatnich latach niestety już rzadko tam bywam. Częściej wspinam się na niewysokie góry w pobliżu obecnego miejsca zamieszkania.

2. W jakim była Pani wieku, kiedy poczuła Pani natchnienie pisarskie?

Mogłam mieć wtedy z 12 lat. Spisywałam historie w brulionach, wędrowały potem po koleżankach (niestety, żaden się nie zachował). Jedno z moich wczesnych opowiadań wydrukował „Płomyk”.

3. Z jaką książką/ książkami była Pani szczególnie związana w dzieciństwie ( czy są takie ulubione pozycje, które Pani miło wspomina)?

„Dzieci z Bullerbyn” A. Lindgren, „O czym szumią wierzby” K. Grahame’a „Plastusiowy pamiętnik” M. Kownackiej, „Czarna Julka” G. Morcinka,  wszystkie „Anie” i „Tomki” oraz wiele, wiele więcej.

Kasia J.
1. W jaki sposób rozpoczęła Pani przygodę pisarską? Co radziłaby Pani początkującym pisarzom?


 Pominę początki w latach młodości, o tym wspomniałam wyżej. W dorosłym życiu po latach ćwiczenia się w krótszych formach i paru nieudanych podejściach do napisania powieści, pewnego dnia postanowiłam nie tylko zacząć, ale i skończyć. Udało się. I tutaj pierwsza rada dla początkujących pisarzy: dyscyplina! Niestety, talent, chęci i zgrabne pomysły to jeszcze nie wszystko, bowiem książka nie napisze się sama. ;) Kiedy już doprowadzi się projekt do końca, życzę odwagi w zmierzeniu się z rynkiem wydawniczym (mnie długo jej brakowało). Dobrze jest przyjrzeć się ofertom wydawnictw, a też warunkom, na jakich przyjmują propozycje wydawnicze. Osobiście odradzam te, które żądają od autora jakichkolwiek opłat. Moją debiutancką powieścią szybko zainteresowały się dwa wydawnictwa, zatem miałam wiele szczęścia. Nie jest to droga typowa, dlatego doradzam cierpliwość, a też otwarcie się na konstruktywną krytykę. A przede wszystkim, nie zrażać się i pisać, pisać, pisać!

2. Czy woli Pani czytać czytać książki w wersji drukowanej,tradycyjnej czy elektronicznej?

Bez dwóch zdań – wolą książki „papierowe”. Przed około rokiem polubiłam audiobooki, więc nie wykluczam, że przekonam się również do czytników.

3. Czy promuje Pani swoją twórczość, np. podczas spotkań literackich w bibliotece? A jeśli tak,to które spotkanie zapamiętała Pani najbardziej?

Nie promuję swoich książek w ten sposób, jednak kiedyś zwabiono mnie (fortelem) do małej księgarni, gdzie czekało na mnie grono czytelniczek. Było b. miło i dla mnie znośnie, gdyż półprywatnie.

Iva
1. Jak wygląda procedura napisania przez Panią powieści? (czy najpierw są to stosy brudnopisów, czy też od razu pisze Pani na komputerze)?


 Od razu zasiadam do komputera. Jakieś notatki robię sobie już w trakcie pisania (w oddzielnym pliku).

2. Czym zajmuje się Pani oprócz pisania? Jakie ma Pani zainteresowania i hobby?

Czytam – interesuje mnie wszystko związane z człowiekiem, od antropologii, poprzez psychologię do filozofii. Namiętnie oglądam filmy (fabularne i dokumenty film.), lubię muzykę i taniec, wędrówki i rower, fotografowanie. Hobby jako takiego nie mam (oprócz zbieractwa książek, filmów i muzyki).

3. Przed nami Boże Narodzenie. Proszę opowiedzieć o swoich niezapomnianych świętach oraz o najwspanialszym/najciekawszym/najfajniejszym prezencie?

 Niezapomnienia święta wiążą się z moim dzieciństwem – przepraszam, ale zabrakłoby miejsca, aby opisać je tutaj. ;) Najfajniejszy prezent z tamtego okresu to paczka z dziesięcioma książkami (nie przeszkadzało mi wcale, że były z antykwariatu).

Marzena Strawa
1. Pisze Pani, że po skończeniu każdej powieści przemienia się Pani w trochę inną osobę niż na początku, bo żyje Pani życiem swoich bohaterów. Czy zawsze są to zmiany na lepsze i czy domownicy akceptują taką nieustanną zmianę osobowości?


Napisane przeze mnie książki w żadnym razie nie zmieniają mojej osobowości!  :) Stwarzam nie tylko historię, lecz staram się wgłębiać w psychikę ludzką. Dużo wtedy rozmyślam i dochodzę do wniosków i refleksji, które (mam nadzieję) wzbogacają treść powieści, lecz również  mnie samą. Przemiana jest więc raczej rozwojem, z każdą książką mocniej dojrzewam.

Edyta Chmura
1.  Ucząc się języka niemieckiego zachwycały mnie jego jasne zasady i twarda wymowa, tylko z zapamiętaniem tych okropnych zaimków "der, die, das" miałam problem. Czy Pani z przyjemnością uczy się tego języka czy tylko w takim zakresie jaki jest konieczny, czyli żeby umieć poprosić o śmietanę w sklepie :) ?


W języku niemieckim podoba mi się możliwość słowotwórstwa, zasady są b. logiczne, lecz co do wymowy, to istnieje wiele pułapek (nie tylko z powodu przegłosów). Opanowałam go wystarczająco do moich potrzeb. :)

2. Z której napisanej przez siebie książki jest Pani najbardziej zadowolona, dlaczego właśnie z tej?

Proszę mi wybaczyć, ale nie potrafię dokonać takiego wyboru. W każdej z powieści znajduję rzeczy, których dzisiaj nie umiałabym już chyba tak napisać, ale też w każdej coś bym zmieniła. Być może ta, z której będę w pełni zadowolona, jest dopiero przede mną?

3. Czy chciałaby Pani zwiedzić Sandomierz? Chętnie Panią oprowadzę :D

Bardzo chętnie, ponieważ dotąd nie byłam w Sandomierzu, a słyszałam wiele pochwał na jego temat!

Joanna Sobczak
1. Jakiego tematu nigdy nie podjęłaby Pani w swojej książce, bo "nie wypada", "nie potrafiłabym o tym pisać" czy "zupełnie się na tym nie znam"?


Jako, że poruszam się w świecie fikcji, nie ma dla mnie tematu-tabu. Nikogo nie oceniam personalnie, a bohaterzy mają prawo do własnych przekonań. Nie podjęłabym się chyba tematyki II wojny światowej, zostawiam ją świadkom czasu. „Nie znać się na czymś” nie jest jednak przeszkodą, gdyż można zebrać potrzebne informacje.

2. Czy były takie chwile kiedy pomyślała Pani "uff... jak to dobrze, że wyjechałam z Polski"?

„Uciekłam” przed komunizmem, więc póki w Polsce nie upadł, doceniałam możliwość życia w kraju wolnym, demokratycznym.

3. Gdyby zechciała Pani zdradzić nam swój ulubiony cytat lub motto, które sprawia, że złe myśli mijają, wraca dobry humor i nadzieja na lepszy dzień.

Czytam wówczas Psalmy biblijne, moim ulubionym jest 91.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

W imieniu Renaty L. Górskiej dziękuję wszystkim uczestnikom, którzy wzięli udział w powyższym wywiadzie.

Do nagrody autorka wytypowała:
 
Mała Pisareczka

Delfina

 
Gratuluje zwycięzcom!

Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco!!!

 Cyrysia
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

ps. Z przykrością muszę zawiadomić o przesunięciu daty premiery książki "Historia kotem się toczy" Renaty L. Górskiej. Nowa data premiery to 10 grudnia 2013.

niedziela, 1 grudnia 2013

Cud przemiany


Motylek
Jolanta Mausch 

 
wydawnictwo: Novae Res
data wydania: 28 listopada 2013
liczba stron: 342
ocena: 5+/6









        ,,Motylek’’ to debiutancka powieść Jolanty Mausch, która niedawno miała swoją premierę dzięki wydawnictwu Novae Res. Zauroczona subtelną, minimalistyczną okładką tej książki nie mogłam oprzeć się pokusie, aby poznać jej ,,zawartość’’. Już teraz śmiało napiszę, warto było uciec w świat wykreowany przez autorkę.

Kiedy kogoś napotykasz na swej drodze, nie jesteś w stanie przewidzieć, czy to spotkanie nie odmieni czasem twojego życia...

Magda, młoda pani psycholog za namową Wojtka, swojego kolegi z czasów studenckich przeprowadza się do małego miasteczka, gdzie obejmuje posadę w pobliskim Domu Dziecka. Ponieważ zamierza osiąść tutaj na stałe kupuje jedną część dwurodzinnego domu. Druga połowa mieszkania należy do Piotra, artysty plastyka z burzliwą przeszłością i problemem alkoholowym. Ich pierwsze spotkanie nie przebiega zbyt w przyjaznej atmosferze. Mężczyzna jest opryskliwy i nieprzyjemny. Pomimo tego Magda nie zraża się gburowatym zachowaniem sąsiada. Stopniowo krok po kroku zdobywa jego zaufanie i przyjaźń. Z czasem dochodzi do tego skrywana, wzajemna fascynacja. Niestety pewna tragiczna tajemnica powstrzymuje Piotra przed zrobieniem pierwszego kroku. Co z tego dalej wyniknie? Czy mężczyzna odważy się kiedyś wyjawić sąsiadce wszystkie swoje bolesne sekrety? Jak Magda ustosunkuje się do jego wstrzemięźliwego zachowania? A może da sobie jednak z nim spokój?

Jestem ogromnie zadowolona, że mogłam przeczytać ,,Motylka’’. Jolanta Mausch stworzyła niezwykle piękną, mądrą, optymistyczną współczesną powieść obyczajową o przyjaźni, miłości, akceptacji, pokonywaniu własnych słabości i nadziei na lepsze jutro. To główni bohaterowie są źródłem jej głębokiego, wartościowego wymiaru. Magda jest postacią nieco pospolitą. Taka typowa szara myszka niemniej jednak bije od niej wewnętrzne ciepło, empatia, wrażliwość i zrozumienie. Z kolei Piotrek początkowo jawi się, jako nieszkodliwy pijaczek. Za każdym razem odrzuca pomocną dłoń od innych i ucina wszelkie osobiste rozmowy na swój temat, gdyż obawia się doświadczać goryczy i upokorzenia. Dopiero spotkanie z wścibską, otwartą i zarazem serdeczną sąsiadką sprawia, że po wielu wypełnionych marazmem miesiącach, coś w nim wreszcie się przełamuje. Kończy się ponure odrętwienie, uporczywy żal i poczucie beznadziejności, zaś kiełkuje ziarenko optymizmu i ufności w lepsze jutro. Przy Magdzie artysta czuje się wreszcie swobodnie i bezpiecznie. Nie musi udawać obojętności, niechęci i ironii, którą często okazywał innym ludziom. Z ogromnym zainteresowaniem patrzyłam na powolną transformacje Piotra z larwy zamkniętej w ciasnym kokonie bólu i ograniczeń w wolnego motyla żyjącego pełnią życia. Niezapomniana metamorfoza. Na takie chwile warto czekać.

Wbrew pozorom nie jest to zwyczajny, ckliwy romans, jakich wiele wręcz przeciwnie. Autorka zawarła tutaj mnóstwo wartościowych wniosków. W prosty i rzeczowy sposób uświadamia, że fundamentalną wartością w związku jest przyjaźń, zaufanie, szacunek, cierpliwość, uczciwość, pieczołowitość, tolerancja  i harmonia międzyludzka. Te wszystkie elementy są podstawą każdej miłości. Kolejnym ważnym tematem są nasze uprzedzenia względem zachowania odbiegającego od normy społecznej. Jak bowiem mówi stare porzekadło: jakim Cię widzą, takim Cię piszą. Nikt nie chce się zadawać z osobą, która wygląda niechlujne lub jest w jakiś sposób wybrakowana. Powinnyśmy jednak pamiętać, że nie zawsze liczy się wygląd, najważniejsze jest wnętrze. Nie zabrakło także zagadnień związanych z alkoholizmem. To straszny, zgubny nałóg, wpływa destrukcyjnie na czyjeś życie, ale można wyzwolić się spod jego więzów. Wszystko zależy od dobrej woli, siły charakteru i właściwego bodźca, który skutecznie zmotywuje do zerwania z chorym uzależnieniem.

Lektura tej książki dostarczyła mi wielu wrażeń, emocji i wzruszeń. Napisana jest lekkim, prostym i naturalnym językiem, dzięki czemu czyta się ją nadzwyczaj swobodnie i przyjemnie. Dialogi brzmią naturalnie, przedstawiają, a nie naśladują rzeczywistą konwersację. Akcja poprowadzona jest zgrabnie, stopniowo odkrywa kolejne zaskakujące fakty. Niekiedy pojawia się humor sytuacyjny, który dodaje całości kolorytu. Wszyscy bohaterowie zostali skonstruowani z niezwykłą dbałością o szczegóły. Są wielowymiarowi, wyraziści i bardzo ludzcy. Mimo wielu walorów znalazłam też kilka drobnych mankamentów. Przede wszystkim nie spodobały mi się skoki czasowe opisywanych zdarzeń występujące między rozdziałami. Niby ciekawy zabieg, ale zabrakło mu łagodniejszej formy przejścia. Liczyłam również na to, że poznam punkt widzenia rodziców Magdy na jej ostateczne relacje z Piotrem. Także zrywanie z alkoholowym nałogiem wydało mi się lekko sztuczne. Leczenie tej choroby, to długa, żmudna, kręta i wyboista droga, zaś autorka ukazała ten proces nadzwyczaj łatwo i bezproblemowo. Nie bacząc na powyższe uwagi proza Jolanty Mausch szalenie mi się podobała i nie żałuje, że ją poznałam.

Wszystkim miłośnikom romansów, powieści obyczajowych i każdemu, kto lubi interesujące, konstruktywne historie o miłości serdecznie polecam przeczytać ,,Motylka''. W tej na pozór przeciętnej książce autorka przemyca wiele istotnych treści. Pokazuje, że nie wolno ulegać zwątpieniu i rozpaczy, ponieważ na wszystko przyjdzie odpowiedni moment i właściwa osoba. Ponadto uzmysławia, że tylko dzięki przyjaźni i miłości ofiarowanej przez drugiego człowieka można otrzymać pewność siebie, poczucie własnej wartości i wyzwolić się z życiowego impasu. Zapraszam, naprawdę warto.

***
Wydawnictwo Novae Res


sobota, 30 listopada 2013

Mikołajkowy KONKURS

Ho, ho, ho! Czy są tu jakieś grzeczne dzieci?
Jestem święcie przekonana, że tak :)
Mam w związku z tym dobrą wiadomość.

Był u mnie Św. Mikołaj i zostawił dla was prezent pod postacią książki ,,Alex'' Pierre Lemaitre. 

Aby ją otrzymać należy spełnić jeden warunek: napisać w komentarzu odpowiedź na pytanie: jaki prezent od Świętego Mikołaja wspominasz najlepiej, a o którym chciałbyś zapomnieć?

Osoba, której uzasadnienie najbardziej przypadnie mi do gustu otrzyma powyższą nagrodę, ufundowaną przez wydawnictwo MUZA. 

Do dzieła kochani, gdyż nagroda fantastyczna! Nie wierzycie? Przeczytajcie recenzje: klik 


Regulamin:
1.Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: Świat książek i ja...
2.Sponsorem nagrody jest : wydawnictwo MUZA
3. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest napisanie w komentarzu odpowiedzi na pytanie: jaki prezent od Świętego Mikołaja wspominasz najlepiej, a o którym chciałbyś zapomnieć?
4. Konkurs trwa od 30 listopada 2013 roku do 5 grudnia 2013 roku do godz. 23.59
5. Wyniki odbędą się w mikołajki, czyli 6 grudnia 2013 roku.
6. Nagrodą jest egzemplarz książki: ,,Alex'' Pierre Lemaitre
7. Tym razem w konkursie mogą brać udział tylko osoby posiadające blogi. To taki mały ukłon w waszą stronę za liczne odwiedziny i komentarze. Anonimowi nie martwcie się, będzie jeszcze konkursowa okazja i dla was ;)
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Jedna osoba może tylko raz zgłosić swój udział w konkursie.
10. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi wybór innego wygranego.
11. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

banerek dla zainteresowanych 

czwartek, 28 listopada 2013

Inwazja martwych


Przywróceni
Jason Mott 

 
tłumaczenie: Barbara Budrecka
tytuł oryginału: The Returned
wydawnictwo: Mira
data wydania: 20 listopada 2013
liczba stron: 400
ocena: 4/6







       Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz. Takie jest przeznaczenie każdego człowieka i mimo wielu różnic nas dzielących, wszystkich czeka nieuchronna śmierć. Wyobraźcie sobie jednak, że w cudowny, nadprzyrodzony sposób martwi powracają do życia. Wreszcie ponownie możemy być z ukochaną osobą i cieszyć się jej obecnością. Wspaniała wizja, czyż nieprawda? Jason Mott, mieszkaniec południowo-wschodniej Karoliny Północnej, autor debiutanckiej książki ,,Przywróceni’’ uraczył nas właśnie taką fantazją. Postanowił zmierzyć się z ważnymi pytaniami o ludzką śmiertelność. Z jakim to wyszło rezultatem. Zanim się tego dowiemy przedstawię pokrótce konstrukcje fabuły.

15 sierpnia 1966 roku, Arcadia, małe spokojne miasteczko na amerykańskim Południu. Ten dzień na zawsze zapisał się w życiu Harolda i Lucille Hargrave'ów.  Początkowo nic nie zapowiadało tragedii. Ich jedyny syn Jacob w dniu swoich ósmych urodzin bawił się znakomicie ze wszystkim gośćmi. Niestety po południu niezauważony przez opiekunów chłopiec wymknął się do sosnowego zagajnika, gdzie utonął w pobliskiej rzece. Osieroceni rodzice bardzo boleśnie przeżyli stratę ukochanego dziecka. Nawet upływający czas nie był w stanie wymazać z pamięci bolesnych wspomnień i zaleczyć rany. Nagle po pięćdziesięciu latach na progu ich domu pojawia się agent Martin Bellamy z Międzynarodowego Biura do spraw Przywróconych wraz z żywym Jacobem. Chłopiec wygląda i zachowuje się niemal identycznie, jak w dniu, kiedy widzieli go po raz ostatni. To nie koniec zaskakujących nowin. Okazuje się, że na całym świecie zmarli powracają na ziemię. Nikt nie potrafi racjonalnie wyjaśnić, dlaczego się tak dzieje i jak to się skończy. Reakcje "prawdziwie żyjących" są bardzo różnorodne. Jedni witają swoich bliskich z radością i euforią, drudzy są nieufni, zaś jeszcze inni odnoszą się wrogo wobec nowo przybyłych. W Arcadii zaczyna narastać atmosfera napięcia i chaosu. Liczba przywróconych rośnie w zastraszającym tempie. Co z tego dalej wyniknie? Czy to niewiarygodny cud a może zapowiedź zbliżającego się końca świata?

Powieść Jasona Motta na długo przed premierą wzbudziła gorące emocje wśród wielu krytyków. Aukcja, w której można było wygrać prawa do ekranizacji książki, była dość widowiskowa. Ostatecznie wygrała ją firma producencka Brada Pitta, Plan B, zaś stacja ABC Studios znana między innymi z takich hitów jak ,,Zagubieni’’ czy ,,Chirurdzy" zapowiedziała emisję serialu, który ukaże pod tytułem "Resurrection". W zaistniałej sytuacji oczekiwałam od lektury ,,Przywróconych’’ wielkich rewelacji, bynajmniej poczułam lekkie rozczarowanie. Na pewno na uznanie zasługuje niezwykle świeży, niekonwencjonalny pomysł na fabułę. Także jego sposób przedstawienia wypadł całkiem dobrze. Wiele osób cierpi z powodu straty bliskiej osoby marząc o tym, by znów ją zobaczyć. Autor stwarza taki scenariusz w swojej debiutanckiej powieści. Martwi ludzie wracają do życia, lecz nie w stylu zombie. Są zupełnie nietknięci przez mijający czas i zachowują się stosunkowo normalnie. Chcą wrócić do swojej ziemskiej egzystencji i dalej bez przeszkód funkcjonować w społeczeństwie. Niestety nie wszyscy entuzjastycznie reagują na ich widok. W rzeczywistości ludzi ogarnia niepokój. Czują się niepewnie. Nie wiedzą, co jest prawdą a co zwykłą ułudą. Przecież śmierć jest nieodwracalną częścią naszego życia, więc jak to możliwe, że można dostać drugą szansę? Świat stanął do góry nogami. Autor pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi, aby umożliwić czytelnikowi otwartą interpretację i kontemplacje na temat ludzkości, sensu życia, wiary, moralności, miłości czy odpowiedzialności.

,,Przywróceni’’ czyta się bardzo dobrze, choć osobiście nie zapałałam do nich sympatią. Liczyłam na znacznie drastyczniejszy rozwój wydarzeń i bardziej efektowniejszą konfrontację pomiędzy Przywróconymi a Prawdziwie Żyjącymi. Również czuje niedosyt z powodu braku wyjaśnienia, skąd wróciły nieżyjące osoby i jak to się stało, że mimo upływu lat pozostali w swojej nienaruszonej cielesnej powłoce. Reszta jest bez zarzutu. Akcja płynnie brnie do przodu, niekiedy zaskakuje. Pod względem stylistycznym też ogólnie bardzo dobrze. Bohaterowie z perspektywy socjologicznej i psychologicznej zostali stworzeni naturalnie i wiarygodnie. Całość przeplata się z szeregiem mini opowieści, które odnoszą się do innych osób z kręgu Przywróconych, dzięki czemu historia nabiera tajemniczego wydźwięku. Z kolei zakończenie przynosi dramat, patos, radość oraz odkupienie.

Szukasz czegoś więcej niż przeciętny science fiction? W takim razie polecam interesującą powieść obyczajową z domieszką thrillera psychologicznego autorstwa Jasona Motta, dzięki której poznasz ogólne kwestie religijne dotyczące możliwego życia po śmierci oraz bardziej prozaiczne sprawy, jak wpływ zasobów związanych z prawdziwą eksplozją demograficzną. Ta książka roi się pytań, które jeszcze długo będziesz pamiętać po zakończeniu lektury. Zainteresowanych zapraszam do czytania.

***

Wydawnictwo Harlequin / Mira.

Zwiastun ,,Przywróconych'': klik

wtorek, 26 listopada 2013

Śmiertelna randka z Mikołajem


Święta ze śmiercią
J.D. Robb 

 
tytuł oryginału: Holiday in Death
seria/cykl wydawniczy: In Death tom 7
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 30 listopada 2013
ocean: 5/6 







 
       J.D. Robb (Eleanor Marie Robertson, Eleonor Wilder) znana również, jako Nora Roberts to amerykańska pisarka kryminałów i thrillerów, autorka ponad 150 bestsellerów (o łącznym nakładzie 280 milionów egzemplarzy), w tym 18 powieści kryminalnych z serii o detektyw Eve Dallas. Osobiście jestem wielką miłośniczką twórczości tej pani, dlatego nie mogłam odmówić sobie okazji do poznania jej kolejnej powieści zatytułowanej „Święta ze śmiercią”. Jest to siódma część cyklu „In Death” wydana wcześniej, jako „Randka ze śmiercią”. Nie znam poprzednich części tej serii, ale postanowiłam zaryzykować. Czy warto było? Oczywiście, lecz najpierw tak pokrótce przedstawię zarys fabuły.

Wielkimi krokami zbliża się Boże Narodzenie. Eve Dallas, porucznik z Wydziału Zabójstw po urlopie chorobowym wraca ponownie do pracy. Już pierwszego dnia rozpoczyna śledztwo w sprawie tajemniczego morderstwa, które zatacza coraz szersze kręgi. Ktoś w przebraniu świętego Mikołaja pod pretekstem dostarczania prezentów odwiedza samotne kobiety, następnie je gwałci, dusi, maluje, naznacza tatuażem oraz owija bożonarodzeniowym łańcuchem. To niewątpliwie bardzo dziwne, szokujące zbrodnie. Pani porucznik wspólne ze swoimi asystentami Peabody i McNab próbuje znaleźć jakiś wspólny mianownik łączący te sprawy. W końcu dokonuje przełomowego odkrycia. Wszystkie dotychczasowe ofiary Mikołaja były zarejestrowane w bazie słynnego biura matrymonialnego. Co to wszystko oznacza? Dlaczego morderca poluje na osoby z agencji kojarzenia par? Czy uda się Dallas powstrzymać go przed kolejnymi atakami?

Z radością przyznaje, że kolejny raz nie zawiodłam się na twórczości J.D. Robb. Początkowo obawiałam się, że nieznajomość poprzednich tomów będzie utrudniać mi zrozumienie rozwoju wydarzeń w obecnej powieści. Na szczęście okazało się, że „Święta ze śmiercią” można śmiało czytać, jako odrębną książkę. Fabuła jest wciągająca i ciekawie skonstruowana. Lekkie, naturalne pióro autorki, żywe, spontaniczne dialogi oraz nieustanne napięcie sprawiają, że całość czyta się z ogromnym zainteresowaniem niemal na jednym wdechu. Akcja toczy się dość wartko, zaś wszelkie wydarzenia połączono w logiczne ciągi. Także intryga jest sensownie zaplątana. Prawie do samego końca nie wiadomo, kto w przebraniu Mikołaja zabija niewinne osoby. Nie brakuje też scen erotycznych z udziałem Eve i jej męża. Na szczęście są tylko dodatkiem, a nie wątkiem głównym. Bohaterowie wykreowani są bardzo dobrze, bez problemu można ich poznać i polubić. Zwłaszcza pani porucznik zyskała moją niekłamaną sympatię. Do każdego śledztwa pochodziła z pełnym zaangażowaniem. Ofiary nie były dla niej jedynie nazwiskami i numerami w sprawie, lecz ludźmi. Krótko mówiąc to kobieta o silnej wrażliwości emocjonalnej i nadmiernym poczuciu odpowiedzialności za innych. Z kolei zakończenie było bardzo emocjonujące, wzruszające i widowiskowe.

„Święta ze śmiercią” to idealna pozycja nie tylko na długie, zimowe wieczory, lecz na każdą porę roku. Stanowi intrygujące połączenie sensacji, romansu, dramatu i kryminału. W prosty sposób uświadamia, że sami jesteśmy kowalami własnego losu. Jedynie nasze decyzje, na których opiera się wszelka odpowiedzialność  nie zawsze idą w parze z planowanym życiem. Co tu dużo pisać, J.D. Robb jak zwykle trzyma fason. Polecam!

***