sobota, 10 grudnia 2011

KONKURS

***
Wielkimi krokami zbliżają się już pierwsze oznaki zimy. Większość z was zapewne już marzy o cieple kominka, filiżance dobrej herbaty i ciekawej, emocjonującej lekturze.

Dziś postanowiłam wspólnie z Małgorzatą Yildirim- autorką ,,Włoskich sekretów’’, zabawić się w świętego Mikołaja i obdarować was dwoma egzemplarzami  tejże powieści. Można je zdobyć w poniższym konkursie…..

Temat konkursu:

"Najpiękniejszy pejzaż to półka z książkami."- Anatol France


Jakiego rodzaju literaturę czytacie? Czy mieszacie gatunki, czy też trzymacie się jednego? A może są Autorzy, których obecność jest na Waszej półce obowiązkowa?




Nagrody zostaną przyznane za najciekawsze odpowiedzi. Tak więc do dzieła, bo nagroda zacna czeka.
Konkurs trwa do 17 grudnia. Wyniki zostaną ogłoszone 18 grudnia.

Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości zapraszam do przeczytania recenzji ,,Włoskich sekretów’’ : TUTAJ
Polecam również stronę książki na Fan Page na Facebooku:  TUTAJ

Banerek do konkursu:




Nagrodami są 2 egzemplarze powieści "Włoskie sekrety" Małgorzaty Yildirim wraz z autografem oraz imienną dedykacją. Książki ufundowane wspólnie przez Autorkę i Wydawnictwo Prószyński i S-ka.




 Powodzenia !!!!!!!!!!!!

25 komentarzy:

  1. Czytam wszystko. Sięgam czasami po kryminał, by potem w nocy bać się choćby najmniejszego dźwięku. Czasami sięgam po fantastykę, by móc błądzić potem myślami po różnorodnych krainach. Czasami czytam romanse, by móc czuć to co główna bohaterka. Czasami znajdzie się u mnie w rękach dzieło polskie. Czasami zagraniczne. Bez względu na wszystko - nie odrzucam książek bo jakiegoś tam kraju nie lubię.
    Na mojej półce nie może zabraknąć J.K. Rowling. To ta autorka jako pierwsza podbiła moje serce, to dzięki jej serii o Harrym Potterze, poczęłam kochać czytać książki. Wiem, że napisała kilka więcej książek niż seria o Harrym Potterze i jestem pewna, że znajdą się one u mnie na półce.

    kotek2622@wp.pl
    Pozdrawiam! (:

    OdpowiedzUsuń
  2. Na początku musze zgodzic sie z tym cytatem, że najpiękniejszy pejzaż to półka z ksiązkami :) Mam w domu biblioteczkę i masę ksiażek ale do rzeczy. Nie mam jednego ulubionego rodzaju literatury. Uwielbiam romanse, przygodowe, młodzieżowe, ksiażki oparte na faktach. Każdego dnia sięgam po taką ksiażke, która pasuje do mojego nastroju. Lubie ksiązki które zaskakują mają ciekawą fabułę, te które potrafią wzruszać do łez a szczególnie kiedy podczas czytania pojawiają się wibracje w brzuchu:) Kiedy czytm ksiażkę to przezywam duzo więcj bo żyje życiem danej postaci. Często sięgam po fantastykę bo wtedy najlepiej rozwija się moja i tak juz za bardzo rozwinięta wyobraźnia :D W ksiażkach lubię szczesliwe zakończenia choć nie zawsze są takie.
    Autorzy którzy zajmują szczególne miejsce w moim sercu to: Nicholas Sparks, Paulo Coelho, Nora Roberts, Diana Palmer, Ewa Woydyłło, Carlos Ruiz Zafon, Jodi Picoult, Daniel Glattauer.
    Troche się rozpisałam i wykroczyłam poza temat :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już miałam ogromną przyjemność i szczescie wygrać egzemplarz książki Pani Małgorzaty z dedykacją u Pitera, więc POZA KONKURSEM napiszę tylko, że na mojej półce nie może zabraknąć książek E.E. Schmitta. Z każdą kolejną pozycją pisarz wkrada się we mnie coraz głębiej. Miejscami nie mogę się wręcz oprzeć wrażeniu, że pisze dokładnie to, co w danej chwili potrzebuje usłyszeć "na głos". Jak latarnik, który kieruje światło wprost na moją zagubioną na morzu łupinkę. :)
    A czy mieszam gatunki? Chyba najpierw musiałabym książki szufladkować nimi, a tego nie znoszę. Każda książka ma do zaoferowania drugie dno. Sekret zawaluowany niczym ptaszek na szczycie "drzewka pomarańczowego", jednego z najpiękniejszych jajek Faberge. Ktoś, kto skupia się na powierzchowności postaci, czy klimatu, to tak jakby zlizywał z pyszności wyłącznie przybranie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytam literaturę każdego rodzaju. Uważam, że lepiej jest mieszać gatunki. Trzymanie się jednego byłoby, według mnie, zbyt nudne. Czasami fantastyka, chociaż muszę przyznać, że ostatnio zaczęłam sięgać po bardziej dojrzalsze książki i fantastyki mam dość, obyczajowe, romansy, kryminały i thrillery. Najbardziej lubię takie książki, które wywołują u czytelnika wiele emocji, których.. nie zapomina się z dnia na dzień, tylko nawet po przeczytaniu, ciągle się o nich rozmyśla.
    Nie mam chyba autora, którego obecność jest obowiązkowa. Uwielbiam książki: Jodi Picoult, Zafona, Nicholasa Sparksa, Johna Marsdena, który napisał serię "Jutro", którą od razu pokochałam. Ale nie mam jakiegoś ulubionego autora, którego chciałabym posiadać wszystkie książki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój gust i preferencje jako czytelnika zmieniały się razem ze mną. Swoją przygodę z książkami rozpoczynałam od przyjemnych i łatwych książek typu "Ania z Zielonego Wzgórza" itp. Następnie pokochałam wielką miłością książki przygodowe takie jak Winnetou czy Pan Samochodzik. Następnie przeszedł czas na kryminały - miałam też jakieś krótkie epizody z horrorami. Był też czas gdy w moje ręce trafiały zupełnie przypadkowe książki gdyż nie miałam wyrobionego literackiego gustu - to tak jak z ciuchami, zakładasz pierwsze lepsze ubranie nie zastanawiając się zbytnio czy to zgodne z twoim stylem, bo owego stylu właśnie ci brak.
    Natomiast teraz mam mocno wysublimowany i wybredny gust - czytam TYLKO książki obyczajowo-psychologiczne. Lubie także literaturę opartą na faktach. Im bliżej życia tym lepiej. Nie boję się trudnych tematów, boje sie natomiast b a j e k. Unikam jak ognia wszystkiego gatunku s-f czy harlequinow. Ambitna literatura to jest to!

    OdpowiedzUsuń
  6. Może ja coś przeoczyłam,ale do kiedy trwa konkurs ?

    OdpowiedzUsuń
  7. Leanne.- konkurs trwa do 17 grudnia. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie pejzaż z książek cieszy me oko niezmiernie. Moim marzeniem jest posiadanie jednego wielkiego pokoju z książkami, z półkami od podłogi do sufitu, z wygodnym fotelem i stoliczkiem, na którym stałaby lampka. Dużego pokoju nie będzie, ale może będzie jego miniaturka, ale to pewnie w odległej przyszłości. A co znajdziecie na tych półkach?
    Czytam różne rzeczy. Książki obyczajowe, romanse- po prostu taką literaturę w spódnicy, która nie wymaga ode mnie wielkiego wysiłku. Uwielbiam kryminały, sensacje i thrillery, kiedy akcja gna na łeb na szyję, a ja bardzo chce się dowiedzieć, co będzie dalej. Na samą myśl o popełnionych zbrodniach- po plecach- przebiega mi dreszcz podniecenia. Jednak niewątpliwie są też tacy autorzy, bez których nie wyobrażam sobie mojej biblioteczki. Tam koniecznie musi znaleźć się miejsce dla C. R. Zafóna, M. V.Llosy,E. Mendozy, J. Picoult, A. Christie, C. Graham. Każdy zdobył me serce w inny sposób- taki unikalny i nie do podrobienia. Nie wspomnę już o pięknych książkach dla dzieci, żeby moje kochane maleństwo miało, co czytać i nigdy nie zabrakło mu książki, w którą mógłby się wgłębić, by przepaść dla świata na kilka godzin. Mam nadzieję, że uda mi się go zarazić pasją czytania. Poza tym to jestem otwarta na każdą nową książkę, która może mnie rozbawić, wzruszyć do łez, zmusić do myślenia, wstrząsnąć, zniesmaczyć, zszokować, czegoś nauczyć. Jeśli coś mnie w niej zaintryguje, to nie przejdę obok niej obojętnie, na pewno przygarnę. Nawet jeśli będę musiała na nią wydać ostatnie zaskórniaki. To jest jak nałóg, ale błagam nie wysyłajcie mnie na detoks książkowy, bo kocham czytać ten zlepek różnych literek, który pozwala mi oderwać się od naszej szarej rzeczywistości, niezależnie od pory roku.

    OdpowiedzUsuń
  9. Po lewej stronie, na tej najwyższej półce Czechow,a obok ledwo widoczny Tołstoj. Ukrył się spryciarz:)Na niższej półce Tuwim, Norwid, Gałczyński, a do tego jeszcze pani Szymborska grają na nosie Miłoszowi i Staffowi.
    -Poldek, a może wybierzemy się razem do Lwowa?-zapytał Kazimierz Przerwa-Tetmajer,z półki naprzeciwko.
    Nie, moi drodzy lepiej nie wsłuchujmy się w tę rozmowę, bo możemy stracić cały dzień!
    Na regale koło okna (tego okna przez które widać błękitne niebo)mrok, ciemność i przemoc. Sebastian Fitzek robi herbatę (komu????)Markowi Krajewskiemu.Chyba się lubią chłopaki. Czasem na herbatkę zapraszają, z dalekiej północy- Mari Jungstedt i Alex Kavę (o dziwo!pani Alex nie lubi kawy). Kobiety...nikt ich nie pozna dokładnie. Na tym samym regale spotkać możemy także panią Bujak, Marka Harnego, Charlaine Harris-ale oni racze trzymają się z boku. Spokojni i bezproblemowi lokatorzy mojego pokoju. Bo na półce na ścianie to jest zawsze imprezowo i głośno. Tam pan Cejrowski zaprzyjaźnił się Capkiem, Rudisem,Klimą, Kunderą i Hrabalem. Z Czechami musi być wesoło. Natomiast na biurku kłębowisko wszystkiego:i baśniowy świat Andersena,i dwóch braci Grimm, wesołych wierszyków Konopnickiej (tych wierszyków ze sto, bo to płodna artystka była). Powiem szczerze,że ostatnio wręcz zawładnęła moim biurkiem. Na nocnym stoliku natomiast spokój i harmonia i piękne historie pana Iana McEwana,a na samym dole album mojego dziecka, przygotowany do wypełnienia.Nie będę już przechodzić obok innych półek. Trudno niech artyści się obrażają. Jeszcze tylko pan Mariusz Szczygieł krzyczy z drugiego pokoju i Renata Lis (a ukryła się na półce pod telewizorem). I się zaczyna wszystkie półki krzyczą, przekrzykują się bez końca,więc kończę. Ot, tak zwyczajnie.KONIEC.


    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Cyrysiu,
    gdybym miała określić co najbardziej lubię czytać to w zależności od dnia odpowiedź była by inna.
    Raz są to książki obyczajowe, "życiowe", innym razem thrillery, a jeszcze innym po prostu literatura "babska", mało ambitna.
    Czasem po przeczytaniu jakiejś książki długo nie mogę zebrać się do innej (zwłaszcza w innej tematyce), bo ciągle szukam w niej starych bohaterów.
    Czytam bardzo wolno - nie mam kompletnie podzielności uwagi, czytam tylko w nocy gdy nikt mi nie przeszkadza, ale najczęściej jestem już zmęczona po całym dniu i nie daję rady. Z tego też powodu bywa, że np. przez trzy miesiące czytam tylko książki obyczajowe, bo jestem "w ciągu" dopiero po dłuższej przerwie mogę sięgnąć po thrillery i odwrotnie.
    Ostatnio interesuje mnie wątek dorastających dzieci i zauważyłam, że skupiam się na tym bardziej niż na głównym wątku powieści. Na początku roku czytałam trylogię nad Rozlewiskiem i wtedy myślałam, że do końca roku będę czytać tylko książki tego typu, ale trafiła mi w ręce inna książka i odwróciła mój tor myślenia :)
    Jedno jest pewne - NIGDY nie czytam fantastyki, nie pociągają mnie książki o wampirach itp. Nigdy nawet nie próbowałam... po prostu mnie to nie interesuje. Byłaby to strata czasu dla mnie - wiedząc, że w tym czasie mogłabym czytać coś innego.

    Na moich półkach nie może braknąć dwóch autorów: Jodi Picoult i Harlana Cobena - myślę, że każda książka tych autorów będzie mi odpowiadała - choć mam chyba z 5 ich książek, które czekają nie czytane (wiem jednak że przyjdzie na nie pora).

    Strasznie namieszałam w tej wypowiedzi - często tak mam, że nie potrafię wyrazić tego co chcę powiedzieć.

    P.S. Dzisiaj nabyłam kwalifikacje bibliotekarskie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie ma nic gorszego dla czytelnika niż ograniczenie się do jednego gatunku książek. Monotematyczność w doborze lektur jest jak najbardziej niewskazana. Wyznając ową zasadę staram się w miarę możliwości mieszać gatunki, przeplatać rozmaite historie i tworzyć mieszanki wybuchowe. Różnorodność – tego pojęcia staram się trzymać tak w prawdziwym życiu jak i w czytelniczych wyborach.
    Oczywiste jest jednak, że mimo iż staram nie zawężać zakresu czytanych książek do jednego rodzaju to wiadome jest, że mam swoje upodobania. Moim ulubionym gatunkiem jest paranormal romance oraz Urban fantasy. Oba gatunki mieszczą się w dziale fantastyki. Często (szczególnie paranormal romance) są ignorowane, wyśmiewane i niezaliczane do jakże szacownego działu fantastyki. Niemniej paranormal romance i Urban fantasy to moje ulubione gatunki. Ten pierwszy oczywiście stawia na wątki romansowe, miesza je z istotami nadprzyrodzonymi z różnym skutkiem. Mimo wszystko i przeciw wszystkiemu lubię ten gatunek. Kolejnym rodzajem jest Urban fantasy. W tym gatunku mniejszy nacisk zazwyczaj stawia się na romans, a większy na zagadki różnego rodzaju, akcje, ogólną fabułę. Uwielbiam te gatunki dlatego, że mogę się przy nich odprężyć, zapomnieć o całym świecie i przez chwilę być kimś innym – magicznym i niepokonanym. Nie wiem czy jest to coś dobrego czy wręcz przeciwnie, ale ja staje się postacią o której czytam. Żyję nią i czuje jej dramaty, napawam się jej szczęściem. Moje życie to dla mnie za mało. Książki idealnie uzupełniają moje niedobory.
    Jednak tak jak wspominałam na początku wypowiedzi nie ograniczam się tylko do tych dwóch rodzajów. Łącze je z powieściami psychologicznymi, babskimi, obyczajowymi, klasykami, moimi ukochanymi autorami iberoamerykańskimi. Chyba tak naprawdę jedyny gatunek którego nie lubię to kryminały. No i może książki pseudointelektualne – książki które pozują na bardziej głębokie niż w istocie są. Przykładem może być P.Coelho.
    Autorzy których obecność jest obowiązkowa? Sama nie wiem. Pewnie klasycy – bo to do nich najczęściej wracam. Nie wyobrażam sobie nie posiadać książek sióstr Bronte, Choderlosa de Laclosa, Francisa Scotta Fitzgeralda. Wiele by wymieniać. Wielu autorów podbiło moje serce, opętało moją duszę i zajęło moje myśli. Nie potrafię wybrać.
    Swój własny pejzaż książkowy tworzę póki co. Mimo, że wciąż mam wiele pustych miejsc na półce to moje serce śpiewa widząc książki. Moje własne. Przyjemność sprawia mi przesuwanie po grzbietach książek. Niektórych gładkich niewiele razy czytanych. Innych podniszczonych. Te podniszczone to moje ulubione. Które wyjmuje nawet tylko po to by przeczytać jedno zdanie – by mieć lepszy dzień.
    Cyrysiu pozdrawiam gorąco i serdecznie.
    scarlett13@onet.eu

    OdpowiedzUsuń
  12. Podaję tekst w dwóch częściach - wyskakuje, że jest za długi. xD I część:

    Myślę, że spokojnie można powiedzieć, iż moja literacka droga była co najmniej wyboista - przeszłam niemalże przez wszystkie gatunki literatury, przeżyłam wiele fascynacji, a w owym momencie dana konwencja wydawała mi się najwspanialszą na świecie i jedyna którą będę wielbić po wsze czasy. Moja przygoda z książkami zaczęła się od pozycji prawdziwie klasycznych, takich, które najprawdopodobniej każdy mól książkowy doskonale zna, albo przynajmniej słyszał o nich. Mowa oczywiście o wspaniałej "Anii z Zielonego Wzgórza", "Polyannie" oraz opowieściach Astrid Lindgren. Otwieram te książki i czuję na własnej skórze niesamowitą magię i urok dzieciństwa jakim mnie obdarzają, natychmiast w mojej wyobraźni pojawia się obraz samej mnie - zaledwie kilkuletniej osóbki, usadowionej wygodnie w olbrzymim fotelu i z wypiekami na twarzy pochłaniającej przygody rudowłosej niezdary z Avonlea. Przez bardzo długi czas, te powieści w zupełności mnie satysfakcjonowały i zasadniczo, ograniczałam się jedynie do nich, ich treść po prostu odtwarzałam cyklicznie.Lekturę "Bracia Lwie Serce" przeczytałam kilkadziesiąt razy, więcej nawet, czytam ją do tej pory ! Gdy byłam już trochę starsza, przypadkiem w sumie, odkryłam fantastykę i wszelakie jej odłamy. Pamiętam, że błądziłam wśród półek w supermarkecie i mój wzrok spoczął na którymś z kolei tomie serii J.K.Rowling. Nie wiedziałam wówczas o czym książka opowiada,ani kim jest główny bohater. A jednak, tknięta jakimś impulsem, zapragnęłam tę książkę przeczytać i tak też się stało - jeszcze tego samego dnia, czarodziejska szkoła zawładnęła całą moją duszą i ciałem. Nadeszła zatem era fantasy - "Władca Pierścieni", "Harry Potter", wiadomo. Pokochałam te powieści, a i one pokochały mnie, obdarzyły niezwykłą ulotną magią,zrodziły w moim umyśle marzenia, plany, obudziły fantazję. Na samo wspomnienie dawnych czasów (gdy tworzyłam różdżki magiczne ze starych gałęzi, uparcie usiłowałam uciszyć za pomocą zaklęcia psa, wyczekiwałam na upragniony list z Hogwartu, który - jakżeby inaczej - miał zawierać osobiste zaproszenie Severusa Snape'a do jego domu) na mojej twarzy kwitnie szeroki uśmiech.Tak naprawdę,dopiero po fantastyce przyszedł czas na wszystko inne, a zaczęło się od sławetnego "Zmierzchu". Gdy sięgałam po tę książkę, była pozycją niezbyt na rynku znaną, która jednak pochłonęła mnie bez reszty. Mało tego, wzbudziła we mnie chęć sięgnięcia po coś fabularnie przypominającego twór Pani Meyer. I tak oto - już z pomocą Internetu, prasy - nadszedł czas dwóch oszałamiająco popularnych konwencji, paranormal romance i antyutopii. W międzyczasie pojawiły się thrillery psychologiczne, medyczne, powieści społeczno - obyczajowe, kryminały, dramaty,romanse, horrory, urban fantasy i wiele, wiele innych. Zdecydowanie największym sentymentem darzę konwencję paranormalną i książki w niej utrzymane czytam najczęściej. Generalnie, niesamowicie śmieszą mnie osoby nieprzypisujące paranormalom zaszczytnego miana literatury, które wyszydzają je i młodzież ustanawiają ich grupą docelową. A wcale tak nie jest ! Paranormal romance to według mnie nie tylko łzawe opowieści o wzruszającej miłości nadnaturalnego stwora i nastolatki. To bardzo często, mądre, zabawne i czarujące historie, wypełnione genialnymi refleksjami i całkowicie odmieniające nasze życie. Lubię także antyutopie. Futurystyczna, nowa wizja społeczeństwa niezmiernie przypadła mi do gustu, aczkolwiek zauważyłam, że ten gatunek muszę dawkować sobie z umiarem, inaczej przedobrzam i nie daje mi już tak dużej dawki radości.

    OdpowiedzUsuń
  13. II część:

    Są jednak przykłady gatunków, pomysłów, których nie lubię. Podobnie jak koleżanka powyżej, szczerze i z całego serca nienawidzę pseudointeligentnych bzdur o duszy, przemijaniu, bla bla, które mają sprawiać wrażenie filozoficznych, głębokich i refleksyjnych, a w praktyce są wywodami o niczym. Średnio przepadam za typowymi historiami obyczajowymi i romansami, co nie znaczy, że po te gatunki nie sięgam. Sięgam, a jakże i niekiedy trafiam nawet na nietuzinkowe perły.

    Generalnie, nigdy nie ograniczam się do jednego gatunku,czytam wszystko i nie wyobrażam sobie w mojej biblioteczce półek np. jedynie z napisem 'kryminały' a wyśmiewanie i odrzucanie wszystkiego czego tą etykietką opatrzyć nie można.

    Nade wszystko miłuję klasykę XIX wieczną, a nawet i pewną Trylogię stylizowaną na tamtą epokę - mowa oczywiście o "Magicznym Kręgu" autorstwa Libby Bray. Czasy wiktoriańskie były według mnie najcudowniejsze na świecie i z przyjemnością zatopiłam się w nich, sięgając po "Portret Doriana Gray'a", "Teleny", czy "Jane Eyre". Jestem niemalże przekonana, że każde dzieło iście klasyczne zasłuży na moje uznanie i kupuję takowe w ciemno, bez najmniejszej obawy. One po prostu muszą być dobre, tak wspaniałe jak ich realia, londyńskie światła i cienie,atłasowe rękawiczki, czy damy przemykające zaciemnionymi uliczkami narażające na szwank swą nieskazitelną reputację. Cudo !

    Na mojej półce, nie może zabraknąć powieści Oscara Wilde'a. To absolutnie mój najukochańszy Autor i marzę, by zgromadzić wszystko co wyszło spod jego pióra i zostało wydane. Nie wiem na ile okaże się to możliwe, jestem pewna, że będę robić wszystko by moje marzenie się spełniło. W mojej biblioteczce obowiązkowe są również pozycje dwóch współczesnych Autorek paranormal romance oraz urban fantasy - Richelle Mead i Rachel Caine. Uwielbiam "Akademię Wampirów", "Serię o Sukubie", "Wampiry z Morganville", także bardzo chciałabym skompletować cały dorobek literacki tychże Pań. Obowiązkowa jest również obecność dzieł Sidonie - Gabrielle Colette, C.R.Zafóna, Julie Kagawy, C.S.Lewisa, Sary Shepard, Johna Mardsena, Suzanne Collins, Cassandry Clare i naprawdę wielu innych twórców.

    Zgadzam się z myślą przewodnią konkursu - "Najpiękniejszy pejzaż to półka z książkami". Patrzenie na moje zbiory sprawia mi ogromną radość i satysfakcję. Moja biblioteka jest niestety skromna, ale wciąż obserwuje jak się rozrasta, pochłania kolejne półki, zajmuje coraz więcej miejsca w pokoju. Kocham przeglądać moje książki, zmieniać ich położenie, wdychać zapach świeżych ( lub nie :P) kartek, odczytywać ulubione cytaty. Każda powieść, nawet najgorsza szmira w mojej czytelniczej karierze, zasługuje na szacunek, nawet nie jako opowieść, a jako książka, coś fizycznego. Kartki, okładka, niepowtarzalny zapach... nie wyrzuciłabym, nie oddałabym żadnej publikacji, bez względu na to, jak wielką jej treść budziłaby we mnie odrazę.
    ____
    Na bank nie wygram, ale postanowiłam nasmarować trochę bzdur, coby sobie później nie zarzucać, że nie spróbowałam. xD Pozdrawiam serdecznie ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja się do konkursu nie zgłaszam, bo mam już za dużo książek i potem ogarniają mnie wyrzuty sumienia, że nie czytam wszystkiego:/ Chciałam zwrócić uwagę na zmianę nagłówka na twoim blogu. Świetny! Widzę, że horrory tam rządzą. Czy ktoś go dla ciebie zaprojektował? Bardzo mi się podoba!!! A konkurs ciekawy, wypowiedzi wyczerpujące...

    OdpowiedzUsuń
  15. Leanne.- każdy ma równe szanse, a nagrody dwie, więc nie ma co się zawczasu dołować ;-)

    Avo_lusion-kochana nie mniej wyrzutów sumienia. Zdążysz przeczytać wszystkie książki, wszak do setki jeszcze ci brakuje he he ;-)
    Dzięki za miłe słowa odnośnie nagłówka. Tak, horrory rządzą i są to trzy moje ulubione książki. W tym projekcie pomogła mi znajoma, która w wolnej chwili lubi tworzyć takie cudeńka i jestem jej wdzięczna, że znalazła czas dla mnie i oddała charakter mojego ulubionego gustu literackiego ;-)
    Co do konkursu, jestem zdziwiona, że tak piękne i wyczerpujące wypowiedzi są. Wszyscy są genialni a nagrody tylko dwie ech... ciężki wybór będzie....

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja nie mam swojego ulubionego gatunku czytam wszystko od książek historycznych poprzez biografie po romanse :) Książka musi mnie zaciekawić, musi przyciągnąć moje serce już od pierwszego słowa, musi stworzyć ze mną emocjonalną więź.
    Jest tylko jeden rodzaj książek, które muszę czytać...Są to książki o II wojnie światowej, o holokauście....

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślę, że ludzie nie powinni ograniczać się tylko do jednego wybranego gatunku w literaturze. Im więcej czytają, z większego zakresu tematycznego, tym coraz bardziej się rozwijają i dowiadują nowych ciekawych rzeczy. Oczywiście jest to zrozumiałe, że każdy człowiek MA jakiś ulubiony gatunek literacki, ja również mam :)
    Do moich ulubionych należą zdecydowanie kryminały, horrory i powieści sensacyjne. Uwielbiam kiedy akcja w książce nagle przybiera szybszego tempa, kiedy okazuje się, że wszystko, co myślałam było błędne. Uwielbiam czuć dreszczyk emocji i gęsią skórkę na moim ciele. Książki te otwierają przede mną bramę do innego świata, do świata w którym nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć z kolejną przeczytaną stroną.
    Jednak nie trzymam się tylko jednego gatunku. Uwielbiam czytać książki z każdej dziedziny (ostatnio nawet czytałam 100% harlequin). Uważam, że powinno się przeczytać przynajmniej jedną książkę z każdego gatunku, tak by mieć wyrobione własne zdanie na jej temat. Bo przecież może się okazać, że nagle taki harlequin, którego się obawiamy, stanie się książką, która naprawdę przypadnie nam do gustu!
    Jeśli chodzi zaś o moich ulubionych autorów, to zapewne mogę zaliczyć do nich Chucka Palahniuka, amerykańskiego pisarza powieści minimalistycznych, dotykającego wielu gatunków literackich naraz. Nie może też zabraknąć dobrych kryminałów Harlana Cobena, czy świetnych horrorów Stephena Kinga, Grahama Mastertona czy Deana Koontza. Jeśli ktoś nie czytał żadnych książek tych autorów, to zdecydowanie polecam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Och, zobaczyłam nagrody i rzucam się rękami i nogami... To moje klimaty!
    Od pewnego czasu zbieram sobie pomalutku książki, które na prywatny użytek nazwałam "Toscana", choć obejmują i inne regiony Włoch i Prowansję, a nawet... Anglię. Generalnie są to opowieści o życiu obcokrajowców w jednym z tych pięknych, południowych (ale nie tylko) krajów.
    Zaczęło się od Petera Mayle'a i jego książek o Prowansji, potem przyszła Frances Mayes, Ferenc Mate, Annie Hawes (Extra virgin)
    Kolejno dołączyły Marlena de Blasi, Penelope Green, czy "Lunch w Paryżu" Elizabeth Bard, a ostatnio "Moje życie we Francji" Julii Child.
    W całym tym zbiorze nie tyle chodzi o o konkretne miejsca, czy o czas, raczej o odkrywanie świata i o klimat tych opowieści.
    Tym samym dołączyły "Toskańska trattoria", "Podróż na liściu bazylii", "Dom córek" czy dwie sympatyczne powieści Nicky Pellegrino - "Przepis na życie" i "Włoskie wesele".
    Trochę by jeszcze trzeba wymieniać :)
    Na fali tych sentymentów podczytuję sobie również bloga Anity Stojałowskiej, choć samej książki jeszcze nie czytałam.
    Ostatnio czaję się na Grecję (Błękitne niebo i czarne oliwki)

    Ale żeby nie było, nie samym chlebem człowiek żyje - oprócz tego czytam (w kolejności uzależnienia):
    - fantastykę,
    - kryminał,
    - sensację,
    - horrory,
    - powieści obyczajowe, najchętniej polskie,
    - wspomnienia i pamiętniki

    Zresztą zawsze czytałam wszystko.
    I na ogół bez ładu i składu.
    Z przeszłości już właściwie pozostały mi - prawie cała Chmielewska,
    prawie cała Musierowicz i prawie cały Pratchett - moje kolejne manie.
    Kupowałam na ogół w miarę jak się ukazywały, stąd teraz są w różnym stopniu zużycia i zaczytania. Ale wciąż czasem do nich wracam.
    A czytając wybieram według nastroju. co innego dla rozrywki, co innego dla wyciszenia, co innego dla wchłonięcia i zatopienia, choć ten ostatni efekt rzadko daje się kontrolować.
    Bo książki są nieprzewidywalne.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeśli o mnie chodzi to czytam bardzo różne gatunki, wyłączając jednak fantastykę. Niestety ten gatunek jakoś do mnie nie przemawia. Uwielbiam książki Whartona i Zafona, ale nie ograniczam się tylko do ich twórczości.
    Mam tylko taką zasadę, że nie czytam dwóch książek tych samych autorów pod rząd albo dwóch takich samych gatunków, czyli np. po jakimś kryminale czas na lekki romans czy powieść o czasach wiktoriańskich :)
    Uwielbiam przenosić się w świat książki, wyłączam się wtedy, zapominam o rzeczywistości:)
    Moim marzeniem jest mieć w moim domu ogromną bibliotekę z mnóstwem książek i wszystkie przeze mnie przeczytane albo ustawione w kolejce do czytania!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja nie ograniczam się do jednego gatunku. Czytam książki o każdej tematyce. I albo ,jak w przypadku książek historycznych, przypadną mi do gustu albo,jak w przypadku książek fantastycznych, nie będę za nimi przepadać. Jednak są wyjątki. I są książki historyczne, których nie wzięłabym za darmo, a są książki fantastyczne, które podobają mi się bardzo :) Skupiając się tylko na jednym rodzaju książek wiele się traci. To tak jakby pokój pomalować i urządzić w jednym kolorze.
    Co do stwierdzenia,że najpiękniejszy pejzaż to półka z książkami to absolutnie się z nim zgadzam. Ja gdy spojrzę na półkę z książkami to odczuwam spokój. Książki pomagają mi uwierzyć,że istnieją jeszcze na świecie ludzie mądrzy,inteligentni,wrażliwi,romantyczni i przede wszystkim szczerzy i prawdziwi.
    Książki to dla mnie morze,do którego wskakuje się w bardzo upalny dzień.

    OdpowiedzUsuń
  21. Najlepiej kochane to wyjść za mąż, za osobę, która idealnie Cię dopełnia jeżeli chodzi o czytanie książek-ja czytam wszytkie obyczajowe, podróżnicze, thrillery polityczne, kryminały i wszystko inne, bo dobre :) Nie tykam fantasy, opowiadań, sc-fi, za to uwielbia to mój mąż...możemy w ten sposób mieć dziecko, które czyta wszytkie gatunki ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Miejsce honorowe na mojej półce zajmują: Bolesław Prus, Władysław Reymont, Ken Kesey, John Steinbeck i Stefan Chwin. To są autorzy przez duże "A" i taką literaturę warto czytać. Najlepszą polską powieścią jest dla mnie i zawsze będzie "Lalka". Książką, którą uwielbiam jest "Lot nad kukułczym gniazdem" a wzorem do naśladowania jej bohater, przebywający w zakładzie psychiatrycznym McMurphy.
    Jeżeli chodzi o gatunki literackie, to staram się czytać wszystko, chociaż najmniej czasu poświęcam fantastyce i tanim łzawym romansom. Szkoda czasu. Najczęściej sięgam po klasykę literatury, literaturę dziecięcą, bo uwielbiam czego dowodem jest mój blog :) oraz kryminały. Te ostatnie są odskocznią i świetną rozrywką zapewniającą łamigłówki, zagadki intelektualne (Jeżeli autorowi uda się mnie zwieść i do ostatniej strony nie wiem, kto zabił, to z przyjemnością polecam taki kryminał.
    Fasolki śpiewały: Każdy ma jakiegoś bzika , każdy jakieś hobby ma... Ja mam bzika na punkcie książek, ale o tym nikomu nie mówcie, bo to jest sekret... włoski sekret. :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja się niestety nie zgłaszam, ale bardzo chętnie dodają notkę o konkursie w swojej blogowej zakładce konkursowej ;)
    Widzę, że zawodnicy już teraz sobie bardzo dobrze radzą ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Ha a to jest bardzo dobre pytanie :)
    Jednego dnia wstaje z nastawieniem na coś ambitnego, kolejnego dnia mam ochotę na dobre morderstwo (czy morderstwo może być dobre?)
    Jeszcze innego, gdy potrzebuje nieco odprężenia sięgam po literaturę kobiecą, taką, która mnie nie rozczaruje, a pomoże wypocząć.
    To tak pokrótce.

    Czytam to na co mam ochotę.
    Jednak moją ulubioną literaturą jest literatura polska. Wiele osób zastanawia się po co? Przecież ona jest nic nie warta, albo w ogóle bez komentarza zostawiają to, że nie czytają tejże literatury? Pytam dlaczego? Jest lepsza niż nie jedna z zagranicznej. Szkoda, że nie doceniają tego co mają pod nosem. Doceniam i sięgam najczęściej.
    Polscy literaci piszą fantastyczną literaturę kobiecą, obyczajową, fantastyczną jak i kryminały i thrillery. Po to z chęcią i przyjemnością sięgam.
    Co do literatury zagranicznej nie odmawiam, bo też lubię zatopić się w dobry romans, kryminał, obyczajówkę czy też sensację.
    Jestem z pewnością osobą, która sięga po te gatunki, które lubi i zna, ale lubię ryzyko i próbuję nieznanego... być może przypadnie mi do gustu |:)Nigdy nic nie wiadomo :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Czytam chyba od zawsze. Najpierw słuchałam bajek czytanych przez mojego dziadziusia. Następnie zaczynałam czytać sama …. Powoli wkraczałam w świat kreowany przez moja własna wyobraźnię. Z wiekiem moje upodobania się zmieniały i co najbardziej mnie cieszy, nadal się zmieniają.
    Wydawało mi się, podkreślam, wydawało mi się, w pewnym momencie, że jestem już strasznie dorosła (ależ to brzmi!) i pewnych książek nie wypada mi już czytać … bo jak miałabym niby czytać gatunek fantasy z przeznaczeniem dla młodzieży? Nie mieściło mi się to w głowie (chyba zbyt małej). Romanse i piękne historie rodem z bajek, także jakoś mi nie podchodziły w pewnych chwilach mojego życia. Spowodowane to było pewnie tym, jak układało się moje własne życie.
    Nie mniej jednak obecnie osiągnęłam chyba wiek dorosłości i tolerancji jako mol książkowy i mogę śmiało powiedzieć, że próbowałam już wszystkiego  Zakazanym owocem była literatura fantasy, paranormal romans itp., nie przyznawałam się, że ja dorosła i poważna kobieta (bez przesady oczywiście) sięgam po tego typu książki. Teraz już nie wstydzę się żadnej przeczytanej strony, żadnej przeczytanej książki.
    Czasami bywają chwile, w których mam ogromny apetyt na romanse piękne i bajeczne. Sięgam po thrillery i horrory, sensacje i kryminały. Nie unikam literatury podszytej zupełnie nierealnymi wydarzeniami, z wampirami, elfami i tym podobnymi „stworkami”.
    Na moich pólkach można znaleźć wiele książek, wymieszanych tematycznie … taka mała mieszanka wybuchowa, która mnie osobiście bardzo smakuje. Jest jednak jedna półeczka, którą darzę szczególną sympatią …. Znajdują się na niej książki Pana Janusza Leona Wiśniewskiego, wszystkie jakie do tej pory wydał. Niektórzy śmieją się, że ten Pan …. to żaden pisarz, a dla mnie jest On kimś wyjątkowym ….. i wszystkie Jego książki są wyjątkowo traktowane, zajmując honorowe miejsce na półce w mojej sypialni.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...