poniedziałek, 29 grudnia 2014

Miłość za sceną


Na szczycie
K.N. Haner


Wydawnictwo: Novae Res
Data premiery: 13 luty
liczba stron: 794
Ocena: 5+/6

Patronat medialny:
LITERACKI ŚWIAT CYRYSI





    
      Literatura erotyczna w ostatnim okresie bez wątpienia przeżywa swoisty boom. Cieszy mnie to ogromnie, bo mam w czym wybierać. Tym razem moją uwagę przykuła książka ''Na szczycie'' K.N. Haner, tak więc, gdy tylko dostałam ją w swoje ręce, czym prędzej zabrałam się za czytanie. Kilka słów o treści.

Sedrick Mills, menadżer znanego na całym świecie zespołu rockowego Sweet Bad Sinful, właśnie uciekł sprzed ołtarza. I obiecał sobie, że odmieni życie pierwszej lepszej dziewczynie, którą zobaczy w klubie ze striptizem. Przypadek, a może przeznaczenie sprawia, że na jego drodze staje Rebeca Staton, piękna, atrakcyjna striptizerka, występująca w stroju anioła. Ich spojrzenia krzyżują się, dziewczyna zapomina o wykonywanej choreografii, za co właścicielka lokalu wyrzuca ją z pracy. Sedrick wykorzystuje tę okazję. Proponuje jej pracę tancerki w swoim zespole, plus roczny tournée po całych Stanach, prywatny samochód, apartamnety i wiele innych przywilejów. Czy Rebeka skorzysta z tej jakże kuszącej oferty?

Nie przypuszczałam, że dwudziestosześcioletnia K.N. Haner (pseudonim) napisze aż tak odważną historię. Jak sama autorka wspomina na swoim blogu (http://knhaner.blogspot.com/), przygodę z literaturą erotyczną zaczęła w listopadzie 2012 roku. Koleżanka z pracy namówiła ją do przeczytania "50 Twarzy Greya", która od razu zawładnęła jej sercem, podobnie, jak "Dotyk Crossa" oraz "Za sceną".
-
To w dużej mierze seria o Sinnersach stała się inspiracją do powstania historii Rebeki i Sedricka. Dlatego bohaterowie ''Na szczycie'' mają dużo fizycznych cech chłopaków z Avenged Sevenfold.

Ten obszerny objętościowo debiut zawładnął moimi myślami. Nie wiem od czego mam zacząć, gdyż ciężko przeanalizować prawie 800-stronicową fabułę. W skrócie- istny emocjonalny rollercoaster z małymi przerwami na złapanie oddechu. Już od pierwszych stron zostałam wciągnięta w wir akcji. Poznajemy singielkę Rebekę Staton, która z powodu bardzo trudnej sytuacji życiowej zarabia na utrzymanie jako striptizerka w nocnym klubie go-go. Pewnego razu po przypadkowym spotkaniu z tajemniczym gościem, jej los odmienia się o 180 stopni. Dołącza do sławnego zespołu rockowego i wtedy zaczyna się pełna erotycznych niespodzianek i romantycznej miłości przygoda.

Oszalałam na punkcie Seda i wszystkich członków zespołu Sweet Bad Sinful. W jednej chwili się ich kocha, w drugiej nienawidzi. Dlatego nie dziwi mnie irracjonalne zachowanie Rebeki, bo sama miałam istny kołowrotek w głowie. Autorka stworzyła nietypowy wątek miłosny. Nie jest to banalny romans, gdzie zakochani patrzą sobie w oczy i szepczą czułe słówka. Ich związek to potężna burza z piorunami pełna nagłych zwrotów, zakrętów, potknięć, wzlotów i upadków. Zatem przygotujcie się na nie lada atrakcję i ekstremalne doznania.

Czytając tę powieść nie sposób się nudzić, cały czas coś się dzieje-spontaniczne zbliżenia seksualne, kłótnie, ucieczki, powroty, rozdrapywanie starych ran z przeszłości, problemy z matką Rebeki, nagłe niedyspozycje zdrowotne, odkrywanie nowych prawd z życia rodzinnego Staton itp. Nie chcę zdradzać niczego więcej, by nie zepsuć nikomu niespodzianki. Napiszę jedynie, to zaledwie przedsmak tego, co przygotowała nam pisarka.

Bohaterowie dopracowani są w każdym szczególe, z wyraziście nakreśloną osobowością i namacalni do granic, tak, że można ich sobie wyobrazić i bez trudu się z nimi utożsamić. Posiadają zarówno pozytywne jak i negatywne cechy, dzięki temu są bardziej realni i wiarygodni. Nie ukrywam, że mocno się z nimi zżyłam. Szczególnie skradł moje serce słodki, a zarazem arogancki i apodyktyczny Sedrick, ponieważ w przeciwieństwie do swoich rozrywkowych kolegów, był absolutnie wierny swojej ukochanej. Nie oznacza to jednak, że posiada nieskazitelny charakter. Przeciwnie. Jest stanowczy, nieustępliwy i porywczy, a także ma bardzo specyficzne upodobania seksualne, które wymagają od obu stron wiele odwagi i niosą za sobą spore ryzyko. Również kreacja Rebeki jest doskonale przemyślana. Wprawdzie często działała impulsywnie i nierozważnie, ale to dodawało jej człowieczeństwa i materialności.

Całość napisana jest współczesnym, plastycznym, potocznym językiem, z przewagą dialogów nad opisami (co uważam za atut). Nie brak też sporej dawki dobrego humoru i ironii. Nie jestem w stanie powiedzieć czy znajdują się tu jakieś błędy fleksyjne, składniowe, stylistyczne albo leksykalne, bo za żadne skarby świata nie potrafiłam się na tym skupić. Mam jedynie drobne uwagi odnośnie niepotrzebnych przekleństw (ale tylko te w trakcie intymnych zbliżeń) oraz kilku naciąganych scenek (np. utrata dziewictwa na raty). Można jednak przymknąć oko na te drobne mankamenty, bo nie psują zbytnio ogólnego odbioru lektury. Wspomnę jeszcze o niezwykle śmiałych scenach erotycznych, które mnożą się niczym przysłowiowe grzyby po deszczu. Mamy do wyboru: pieszczoty oralne, seks klasyczny, gejowski, bisex, a także trójkąty i inne wielokąty. Dla każdego coś innego. W tej kwestii jestem osobą tolerancyjną i bezpruderyjną, dlatego nie przeszkadzało mi luźne podejście bohaterów do tego typu spraw. Jednak osoby o konserwatywnym nastawieniu do życia mogą czuć się zniesmaczone lub zgorszone. Zatem, jeśli ktoś nie przepada za frywolnymi, ostrymi scenami kopulacji, odradzam tę pozycję.

Książka wstrząsnęła mną, sprawiła, że chłonęłam z niezakłamanym przejęciem każde zdanie. Oprócz cierpienia, bólu, rozczarowania i bezsilności znalazłam w niej przyjaźń, żarliwą namiętność, pożądanie, pasję, poświecenie, a przede wszystkim wielką miłość, która jest w stanie wiele znieść i wiele wytrzymać. Z niecierpliwością czekam na drugi tom, gdyż jestem ciekawa, co autorka jeszcze chowa w zanadrzu. Tymczasem polecam ''Na szczycie'' wszystkim miłośnikom "niegrzecznej" literatury. Mam nadzieję, że będziecie usatysfakcjonowani tak samo jak ja.



***
Fan page książki na Facebooku: klik
Wydawnictwo Novae Res

68 komentarzy:

  1. Ooo jak bardzo wysoko oceniłaś. To nie jest książka w moim stylu, ale polecę koleżance. Zaraz prześle jej link:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę oceniłam wysoko, gdyż uważam, że jest to naprawdę bardzo dobra powieść w swoim gatunku. Tak więc śmiało możesz ją polecić swojej koleżance.

      Usuń
  2. W takim razie muszę koniecznie przeczytać! :D
    Ostatnio faktycznie literatura erotyczna zbiera swoje żniwo!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiałam się nad tą książką, ale... erotyki leżą na mojej prywatnej liście na samym końcu, zaraz przed horrorami, męczyć się przez 800 stron ze scenami okraszanymi seksem i Bóg wie czym byłoby czystym masochizmem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprócz wątków erotycznych, mamy tu również szereg emocjonujących wątków sensacyjnych, obyczajowych, a także dramatycznych. Reasumując- dla każdego coś miłego :)

      Usuń
  4. Nie jestem wielką fanką takiej literatury, ale...zachęciłaś mnie:) tylko ta objętość mnie przeraża;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też początkowo bałam się objętości tej książki, ale jak zaczęłam ją czytać, to ... przepadłam w czeluściach fascynującej fabuły i po dwóch dniach byłam już po lekturze :)

      Usuń
  5. Nie cierpię takiej literatury, nie uznaję tego nawet za literature, więc odpuszczam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szerokim łukiem omijam tego typu gatunek, więc i ja z lektury rezygnuję.;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Taka literatura chyba nie dla mnie. Pierwszym powodem jest wiek, a drugim to, że do takich książek praktycznie w ogóle mnie nie ciągnie. Ale świetnie, że tobie lektura się podobała :-)
    Pozdrawiam ciepło :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla młodych odbiorców ''Na szczycie'' faktycznie może być zbyt szokujące, dlatego nie zmuszam do tej lektury.
      Także pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  8. Ponad 800- stron erotyku- zupełnie się nie piszę na taka lekturę, mimo wielu emocji.

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę przyznać, że coraz częściej ciągnie mnie do tego typu książek, ale jeszcze nie miałam przyjemności zapoznać się z żadną. "Pięćdziesiąt twarzy Greya" odrzuciłam już na samym początku, bo sceptycznie podchodzę do bestsellerów, a "Na szczycie" mimo że świetnie się zapowiada, to na chwilę obecną odpycham od siebie za sprawą swojej objętości. Skoro chcę dopiero wejść w temat, to preferuję bardziej coś lekkiego, krótszego niżeli rasowy erotyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja w tym gatunku czuję się jak ryba w wodzie :)
      Ale jeśli chcesz przeczytać subtelny erotyk, to polecam np. ''Szkołę żon'' M. Witkiewicz, taka raczej powieść obyczajowa z nutką pikanterii, więc nie powinnaś być zniesmaczona.

      Usuń
    2. No to na sam początek sięgnę po "Szkołę żon". A jak mi się spodoba to kto wie, może sięgnę po mocniejsze erotyki.
      W każdym bądź razie dziękuję za propozycję ;)

      Usuń
  10. Raczej sobie odpuszczę... jestem jednak zaskoczona ilością stron ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak będę mieć ochotę na erotyka, to sięgnę po tę książkę. Na razie mnie nie ciągnie :))

    OdpowiedzUsuń
  12. O kurczę, 800 stronicowy erotyk? Nieźle:) Nie wiem tylko, czy jestem w stanie przełknąć tak wiele stron tego specyficznego gatunku. Choć z tego co widzę po Twojej opinii, w książce dzieje się naprawdę dużo, wiec automatycznie wnioskuję, że opowieść nie opiera się jedynie na scenach zbliżeń.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seks jest tu tylko dodatkiem do reszty :)

      Usuń
    2. To prawda, seks jest tylko miłym dodatkiem do elektryzującej akcji :)

      Usuń
  13. nie lubię erotyków, ale może komuś polecę ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak właśnie na ludzi działa NS :) chłopaków raz się kocha raz nienawidzi... Huragan Sedric Mills i tornado Rebeca Staton to nieprzewidywalna para.
    Mimo obszerności czyta się bardzo szybko, ja pochłonełam ją w 2-3 dni :) Już nie mogę się doczekać gdy wezmę w ręce wersje papierpwą. Fakt czytając tą pozycję nie ma czasu na nude, ciągle coś się dzieje.
    Mam nadzieje że któregoś pięknego dnia autorka udzieli mi w końcu odpowiedzi na najbardziej nutrujące mnie pytanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! NS pochłania w całości, porywa serce i duszę. Ja też pochłonęłam tę książkę w dwa dni i chce jeszcze!
      Odnośnie uzyskania odpowiedzi na nurtujące Cię pytania, być może niebawem będziesz miała okazję je uzyskać, gdyż coś zamierzam w tym kierunku zrobić, ale na razie nie mogę zdradzić co, póki nie będę na 100% pewna akceptacji swojego planu.

      Usuń
    2. Usiłuje uzyskać ją od prawie roku! I nic :( jednak mam nadzieje że kiedyś może w dedyku (nieskromnie licze na dedyk) ją dostane :)

      Usuń
  15. No to mam dylemat... Wiele erotyków mnie sparzyło paskudnie, ale wytrwale szukam tytułu dobrego i wartościowego w warstwie rozrywkowej. 800 stron kusi, bo mam niewytłumaczalną (i może odrobinę irracjonalną) sympatię do takich cegiełek. Poczekam na premierę i pomyślę, co dalej :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chce na siłę namawiać, dlatego wybór pozostawiam Tobie. Ja w każdym razie nie żałuję poznania tej książki i mam ochotę na więcej.

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Oj tak! Znalazłam się w swoim żywiole :)

      Usuń
  17. Ja już czekam aby mieć ją na półce:) Lubię taką lekturę, a nawet powiem, że chłonę więc... Czekamy!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam. Moim zdaniem książka kiepska... Sex jako dodatek? Chyba jako wątek przewodni. Spotkanie Rebeki i Sedricka? Plagiat z 2 tomu Sinnersów (Sinnersi Sed+Jess+biały strój z piórami (można odebrać jako strój anioła)+bar ze striptizem+wieczór kawalerski. Na Szczycie Sed+Reb+strój anioła+bar ze striptizem+wieczór kawalerski). Książka zapowiadała się rewelacyjnie, ale moim zdaniem jest za bardzo rozwleczona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, spotkanie Rebeki i Sedricka przypomina pewną scenę z ''Ostrej gry'', ale autorka nie kryje się z tym, że do tworzenia historii ''Na szczycie'' czerpała inspirację z serii o Sinnersach. A czy fabuła jest rozwleczona? Kwestia gustu. Ja akurat nie miałam takiego odczucia.

      Usuń
  19. To książka raczej nie dla mnie, więc ją sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Literatura erotyczna to zupełnie nie moje klimaty. Myślę jednak, że Paulina będzie zadowolona z lektury.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak dużo stron i jeszcze taka dobra lektura to dopiero zachęca :D Jeśli spotkam kiedyś w bibliotece, to wypożyczę i sama się przekonam :D Albo może na promocji lub z wymiany się trafi :)

    OdpowiedzUsuń
  22. No cóż...literatura erotyczna to raczej nie moja bajka, ale Twoja recenzja przekonała mnie do tej książki :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Sed? Czyli widzę, że autorka nawet imię wzięła od autorki sagi o Sinnersach. Nie za bardzo lubię... inspirowanie się jakimś dziełem aż do tego stopnia. Jeszcze rozumiem branie podstawowych elementów, ale imiona? Lubię serię o Sinnersach, bo jest lekka, szybka, pikantna. Bez przedłużania, zbędnych wywodów na tematy nie związane z fabułą i innych błahostek. I w związku z tym, nie sądzę, żeby sięganie po coś tak podobnego do Sinnersowej sagi, było w moim wypadku dobrym pomysłem. ;)
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie imię jest ''wzięte'' od sagi o Sinnersach, ale w ogólnym rozrachunku fabuła nie jest wierną kopią serii ''Za sceną''. Dlatego polecam jednak skusić się na tę książkę, bo moim zdaniem naprawdę warto.

      Usuń
  24. Już czytałam o tej książce, coś mnie - ku mojemu zdziwieniu - do niej ciągnie. Zobaczymy czy skutecznie :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Prawie 800 stron debiutu robi na mnie wrażenie. Tym bardziej, że Twoja recenzja jest bardzo pochlebna, a ironia i humor mają swoje miejsce na kartach powieści.

    OdpowiedzUsuń
  26. Super recenzja! Narobiłaś mi ochoty!

    OdpowiedzUsuń
  27. Dawno nie czytałam książki erotycznej.

    OdpowiedzUsuń
  28. Faktycznie, dużo ostatnio powieści erotycznych się pojawiło na rynku. Jestem zaskoczona, że książkę tak dobrze oceniłaś... może się nad nią zastanowię ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Erotyk z tak dobrą recenzją? Ciekawe... może warto przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  30. Jestem po lekturze, no i zachwyt też jest, więc tylko podpisuję się pod recenzją :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Tytuły "50 Twarzy Greya", "Dotyk Crossa" czy "Za sceną" mnie nie kupiły, więc raczej i "Na szczycie" również nie jest dla mnie. Jeszcze tyle stron? :D To istne szaleństwo. Ale skoro fabuła jest tak rozbudowana, to raczej na plus. Lepiej 800 stron i dobrze zarysowane wątki, niż 400 i ledwie zakreślone. Tak czy inaczej jestem raczej na "nie", ale całkowicie nie skreślam. Może akurat gdzieś, kiedyś na nią wpadnę i kupię z ciekawości? Już się nauczyłam, by się nie zapierać rękami i nogami, bo ze mną to nic nie wiadomo xD

    OdpowiedzUsuń
  32. Może kiedyś przeczytam, chociaż nie jestem pewna, bo czytałam "50 twarzy Graya" i jakoś mi się nie spodobało, więc raczej nie za często sięgam po tego typu książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Gdy tylko o niej usłyszałam, zdecydowałam, że muszę ją mieć, nie tylko ze względu na erotyczność, ale z jednej strony przeraża mnie liczba stron, jednak gdy jest tak wciągająca, to czemu nie spróbować? :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Zdecydowanie nie przeczytam, za dużo tu podobieństw z serią "Za sceną", która również niezbyt mi się podobała. A do tego skoro autorką zawładnęła seria "50 twarzy Greya" to świadczy o tym, że jesteśmy odmiennymi osobami i inaczej patrzymy na literaturę.

    OdpowiedzUsuń
  35. 800 stron ,,niegrzecznej" książki to coś dla mnie. Z pewnością się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie przepadam za takim gatunkiem, ale bardzo dobrze piszesz recenzje. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Cóż, cyrysiu, muszę przyznać, że umiesz zachęcić do książki... A sama powieść mnie zaintrygowała, tylko przeszkadza mi okładka, która jest dla mnie odpychająca. :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Jak będę miała ochotę na erotyk, to wiem co wybrać :P

    OdpowiedzUsuń
  39. Co za entuzjazm :) Może i ja się skuszę?

    OdpowiedzUsuń
  40. Cyrysiu, skoro oszalałaś, to ja też chcę. Nie odstrasza mnie nawet taka duża ilość stron.

    OdpowiedzUsuń
  41. Erotyki czytuję rzadko i bardzo trudno mnie do nich zachęcić :) chociaż tutaj za plus uważam fakt, że bohaterowie wzorowani na Avenged Sevenfold, którego również słucham :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Kusisz tą książką. Zawsze tutaj znajdę ciekawą propozycją dla siebie. ;-)
    Szczęśliwego Nowego roku! :-)

    OdpowiedzUsuń
  43. Lubię erotyki, ale przeraża mnie w tym gatunku banalność. Cieszę się, że piszesz, że książka jest odważna - to już wielki plus. Poza tym przepadam za grubymi książkami, więc na pewno sobie ja sprezentuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Powiem szczerze że nie ciągnie mnie do tego typu literatury, ale ciesze się ze Tobie się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  45. Literatura erotuczna nie jest w moim guście, raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  46. Jak wiesz nadal jestem sceptyczna, wiele rzeczy mi tam nie gra i strasznie irytują mnie wątki związane z Sinnersami. Chociaż w swoim gatunku książka nieźle się broni, autorka jest odważna, w pewien sposób to podziwiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. No skoro tak stawiasz sprawę, to biorę ją! ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Recenzja doskonała, ale po książkę raczej nie sięgnę. Nie przeszkadza mi śmiała erotyka, lecz przyrównanie do Grey'a czy Za sceną raczej zniechęca, bowiem dla mnie te książki były zaledwie mierne.

    OdpowiedzUsuń
  49. Jak będzie okazja to chętnie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  50. To jak połączenie "Ostatniej spowiedzi" z "Pięćdziesiąt twarzy Greya". Nic nie powstrzyma mnie od przeczytania tej książki :D
    recenzje-starlight.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  51. Historia ta zawładnęła moim sercem i umysłem. Pokaźne tomisko pochłonęłam w dwa wieczory, a teraz mam problem, bo nie mogę doczekać się dalszych losów bohaterów "Na szczycie".

    Autorka od samego początku nie owija w bawełnę. Już sama okładka daje poznać się na tym, że w książce erotyki i niegrzecznych chłopców nie zabraknie. Sceptycznie nastawiona do tego typu historii i do tej podchodziłam z dystansem. Jednak już od pierwszych stron zostałam wciągnięta w wir akcji.

    Poznajemy Rebekę, młodą, zagubioną kobietę, która swoje problemy próbuje zatuszować wiecznymi imprezami. Dziewczyna na pozór bardzo lekkomyślna i beztroska skrywa przed wszystkimi tajemnicę jej dzieciństwa. Kompanem w zabawie dla Rebeki jest jej najlepszy przyjaciel - biseksualny Trey. Od razu go polubiłam, a to dopiero pierwszy z cudownych facetów pojawiających się w książce.

    Rebeka jest dziewicą i co lepsze, także striptizerką. To nietypowe połączenie idealnie odzwierciedla osobowość głównej bohaterki. Moim skromnym zdaniem kreacja Rebeki jest doskonale przemyślana i naprawdę dopracowana. Wkurzała mnie ona niemiłosiernie ale w momencie gdy dowiadujemy się o tym co spotkało ją w dzieciństwie, wszystkie "dziwne" akcje jakie działy się za jej sprawą, zaczynają mieć sens. Rebeka jest po prostu skrzywdzonym dzieckiem, które nigdy nie zaznało normalnej, zdrowej rodzicielskiej miłości. Nie jest przygotowana na związek, na miłość, na zaufanie, a nagle pojawiający się na jej drodze menadżer zespołu rockowego - Sedrick Mills, dodatkowo burzy względy spokój w jej życiu. Sedricka polubiłam od samego początku, chociaż mam ogromny problem i dylemat z kim wolałabym by Rebeka związała się na stałe. Erick Walter także podbił moje serce. Chyba nie ma takiego członka zespołu, którego bym nie polubiła. Zabrało mi jedynie trochę więcej szczegółów związanych z zespołem ale liczę na to, że w kolejnych częściach tej książki będzie mi dane je poznać.

    By za bardzo nie spolerować dodam jedynie, że sceny seksu rozpalają tutaj i umysł i ciało. Zawrotna akcja i niespodziewane jej zwroty są naprawdę zaskakujące i nigdy nie zgadłam co wydarzy się dalej. Bohaterowie i ich wybuchowe charaktery nie dają odetchnąć ani na chwilę. W tej historii jest drugie dno, które trzeba dostrzec. Ja je dostrzegłam i podziwiam autorkę za odwagę ale także za kreację bohaterów tak różnorodną i ciekawą, że nie sposób się oderwać. Nie zabraknie tutaj także czarnych charakterów, zazdrosnych byłych narzeczonych i problemów, które piętrzą się strona po stronie by w końcu wybuchnąć wszystkie razem. Tak właśnie czułam się czytając tą książkę, emocje wzbierały i wybuchały nagle by potem na chwilę opaść i dać sekundę wytchnienia.

    Dla mnie ten debiut zasługuje na ogromne gratulacje. Nie tylko za odwagę ale za pomysł i świeżość. Styl i język są proste i mimo, że książka liczy prawie 800 stron to pochłania się ją momentalnie. Czytałam, że autorka tak naprawdę nigdy wcześniej nie pisała i zaczęła robić to niedawno więc boję się co może być dalej :) Każdą kolejną książkę K.N. Haner kupię w ciemno i na pewno się nie zawiodę. Dobrze, że mamy w Polsce takich młodych, zdolnych, odważnych autorów, a na fali "Greya" warto sięgnąć właśnie po nasze rodzime autorki.

    Do tej książki zachęcam z całego serca i czekam na kolejne części z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dodać, nic ująć :) Ja także czekam z niecierpliwością na wydanie kolejnych tomów NS. Oby tylko autorce udało się osiągnąć ten cel.

      Usuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...