"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

piątek, 17 kwietnia 2015

Potęga losu


Siła przeznaczenia
Anna Górska


Wydawnictwo: E-bookowo
Ilość stron: 411
Ocena: 5/6










''Życie nie może być idealne, w życiu każdego pojawiają się przeszkody, to dzięki nim wiemy, że żyjemy''.

  Kaśka i Grzesiek są młodym, kochającym się małżeństwem. Mają piękne mieszkanie w Warszawie i dobrą pracę. Do pełni szczęścia brakuje im jedynie dziecka. Jednak po dwóch latach nieudanych prób normalnego zajścia w ciążę, nadal nie widać efektów. W końcu małżonkowie decydują się na wizytę u lekarza, który zleca specjalistyczne badania. Niestety diagnoza jest nieprzychylna dla Grześka. Okazuje się, że mężczyzna cierpi na azoospermię, czyli całkowite zahamowanie produkcji plemników bez szansy na poprawę tego stanu. W zaistniałych okolicznościach brak choćby cienia nadziei na wspólnego potomka. Jedyne wyjście to in vitro z nasienia anonimowego dawcy. Czy Kasia zdecyduje się na tak radykalne rozwiązanie? Czy Grzesiek pozbiera się emocjonalnie po tragedii, która go dotknęła?

  Anna Górska urodziła się w Kielcach w 1972 roku. Absolwentka wydziału historii i filologii polskiej Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach, na co dzień właścicielka firmy. Uważa że świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować, aby spełniać swoje marzenia i starają się robić to jak najlepiej. Jej pasją jest muzyka Yirumy, Bethovena oraz książki Paulo Coelho. W 2010 wydała pierwszą powieść ''Nie zapomnę''. Teraz w ręce czytelników oddaje kolejną książkę: ''Siła przeznaczenia''.


  Poprzednia, debiutancka powieść autorki zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, dlatego ochoczo zabrałam się za niniejszą pozycję. Czy warto było? Bez wątpienia - tak. Fabuła nie jest może jakaś odkrywcza, wszak temat zapłodnień in vitro poruszany był już w wielu publikacjach. Mimo to przykuwa uwagę, wciąga i angażuje emocjonalnie. Istnieje wiele par, które mają problemy z naturalnym poczęciem dziecka. Niektórzy po interwencji lekarza odnoszą sukces, ale są też osoby, które na zawsze muszą pożegnać się z marzeniem o swojej biologicznej latorośli. W takim przykrym położeniu znalazł się Grzesiek, główny bohater. Ponieważ jest całkowicie bezpłodny, przystaje na propozycje żony, która pragnie poddać się zabiegowi in vitro z nasieniem anonimowego dawcy. Lecz czy to aby na pewno słuszny wybór?


''-One mają to do siebie… wybory, chociaż początkowo trudne, potem okazują się być jednak dość proste, trudne są tylko w momencie, kiedy musimy je podjąć i wprowadzić w życie, potem jest z górki''.

  Pisarka bardzo realnie odzwierciedla chwile załamania, poczucia zagubienia i beznadziei, jaka dotyka obojga małżonków na wieść o całkowitej niepłodności jednego z nich. Pokazuje, że nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli i musimy się z tym pogodzić. Bardzo współczułam Grzegorzowi, nie jestem w stanie pojąć, co czują osoby, które borykają się z tak nietypowym ''poczuciem winy''. Dlatego miałam nadzieję, że poznam lepiej wewnętrzne przeżycia mężczyzny, jego rozterki, ból i emocje. Niestety, nie było mi dane tego zobaczyć. Według mnie temat ten został potraktowany nieco powierzchownie, był jakby zepchnięty na boczny tor, ustępując miejsca innemu wątkowi. Trochę szkoda, aczkolwiek nie jestem jakoś szczególnie rozczarowana.


  Druga połowa książki w większości skupia się na pewnym kiełkującym uczuciu, podejmowaniu niełatwych życiowych decyzji, walce z przeznaczeniem, budowaniu zaufania i poczucia bezpieczeństwa oraz na godzeniu się z przeszłością. To wszystko sprawia, że mamy do czynienia z niezwykłą historią o zwykłych ludziach. Pani Anna odsłania przed Nami różne oblicza miłości: rodzicielskiej, przyjacielskiej, a także tej między kobietą a mężczyzną, jednocześnie pokazuje, że człowiek jest zdolny do największych wyrzeczeń, byle tylko osiągnąć zamierzony cel.


  Całość napisana jest prostym, współczesnym językiem, z przewagą dialogów nad opisami, co osobiście uważam za plus. Akcja obfituje w zaskakujące zwroty i w nieprawdopodobne sploty wydarzeń. Niektóre momenty moim zdaniem były odrobinę przesadzone. Na szczęście to tylko drobne ''zgrzyty'', które nie wpłynęły znacząco na mój odbiór powieści. Wspomnę jeszcze o najważniejszym, czyli bohaterowie. Są zręcznie skonstruowani, bez przeszkód można się z nimi utożsamić, współczuć i kibicować w ich zmaganiach z przeciwnościami losu. Moją niekłamaną sympatię zdobyła Kaśka. To miła, serdeczna dziewczyna, z sercem na dłoni. Lubi pomagać ludziom, a jeśli coś sobie bierze do serca, angażuje się bez ograniczeń. Natomiast Grzesiek stracił w moich oczach, ponieważ w pewnym momencie zachował się jak tchórz. Co takiego zrobił? Tego musicie dowiedzieć się sami. W ogólnym rozrachunku, jestem usatysfakcjonowana, dlatego z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnej pozycji autorki, zatytułowanej "Dar serca", traktująca o miłości dającej siłę aby walczyć ze śmiercią.


  ''Siła przeznaczenia'' to piękna, wciągająca i przejmująca powieść o sile miłości, przyjaźni, nadziei,  przeznaczeniu, potędze losu i walce o lepsze jutro. Porusza serce i zapada w pamięć. Czego chcieć więcej? Serdecznie polecam!


***

czwartek, 16 kwietnia 2015

Wyniki atrakcyjnego konkursu

Moi drodzy, nadszedł czas na ogłoszenie wyników konkursu, w którym do zdobycia była książka ''Duff. Ta brzydka i gruba'' autorstwa Kody Keplinger. Spodziewałam się większej frekwencji, mimo wszystko cieszę się, że kilkoro z Was zdecydowało się powalczyć o tak świetną nagrodę.

Reguły gry są nieubłagane. Tylko dwie osoby mogłam nagrodzić. A są to: 

Martyna Mosley oraz Ula Jocz.

Martyna nadesłała do mnie taki oto slogan reklamowy:
Prawda, że super? Gratuluję!
***

Z kolei Ula Jocz stworzyła taki oto wierszyk: 

  
'''
 Tłum znajomych mnie otacza,
wszystko w złoto przeistacza.
Jedynie ja od nich odstaję,
zbyt brzydka się wydaję.
Znajduję tylko wady w sobie:
za gruba, za niska, coś nie tak w wymowie.
Nie jestem nawet zabawna
ani słodka, ani miła, ani powabna.
W sylwetki modelek wpatruję się z upragnieniem,
a ceny butów napełniają mnie przerażeniem.
Inni muszą mieć takie cudowne życie:
idealny chłopak, wakacje w Madrycie,
zabawny ojciec, matka, która zrozumie.
Moja tylko problemów się doszukuje.
Ojciec pije butelka po butelce,
czy ja muszę żyć w takiej udręce?
A może inni mają podobnie:
za duży tyłek, za małe spodnie,
krzywe zęby, ostające uszy,
niemy płacz nikogo nie poruszy.
Tysiące kompleksów, każdy coś innego,
Szkoda, że nikt nie widzi pięknego.
Bo krzywy nos może być uroczy,
uszy piękne obok pary warkoczy.
Grube uda, twarz okrągła,
nawet ona jest cudowna.
Dzięki "DUFF" w końcu zrozumiesz,

- w lusterku w dzieło sztuki się wpatrujesz.

Gratuluję!!!

 Chciałabym również wyróżnić pracę Wojtka Q:
Świetny projekt - gratuluję!

środa, 15 kwietnia 2015

Przetrwać by żyć


Biorąc oddech
Rebecca Donovan


Tytuł oryginału: Out of Breath
Wydawca: Feeria
Data premiery: 08.04.2015
Ilość stron: 481
Ocena: 5+/6







  
  Są serie, które po prostu warto poznać, ponieważ wzruszają, wstrząsają i zachwycają siłą przekazu i emocjami. Taka jest właśnie trylogia ''Oddechy'' Rebeccy Donovan, która zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Pierwsze dwie części cyklu mnie urzekły (I tom+II tom), teraz przyszedł czas na zapoznanie się z kolejnym, finałowym tomem.

  Mija półtora roku odkąd Emma zostawiła Evana i uciekła z miejsca wypadku. Teraz ma nowe życie i nowych znajomych w Kalifornii. Jednak cały czas dręczą ją demony przeszłości, które próbuje zagłuszyć imprezami, alkoholem i adrenaliną. Najbliższe przyjaciółki troszczą się i
dbają o nią. Ale to niewiele pomaga. Pewnego dnia w życiu dziewczyny pojawia się Col, przystojny, interesujący chłopak. Czy ta znajomość uleczy duszę Emmy? A może ocali ją ktoś inny?

  Miło było znów znaleźć się w świecie stworzonym przez autorkę i poznać dalsze losy głównych bohaterów. Ponownie wciągnęłam się w fabułę i z zapartym tchem śledziłam rozgrywające się wydarzenia. A trochę się dzieje. Emma nękana poczuciem winy i rozpaczą niebezpiecznie balansuje na krawędzi szaleństwa i skłonności do ryzyka. Z każdym dniem coraz bardziej zatraca się aż w końcu traci nadzieję na lepsze jutro. Jednak znajduje się ktoś, kto próbuje uchronić ją przez upadkiem. To Cole, nowo poznany chłopak oraz Evan, jej pierwsza miłość. Czy któremuś z nich uda się przedrzeć przez mur, jaki wokół siebie utworzyła Emma?


źr.
 ''Żaden ból, jaki mogła mi zadać, nie mógł równać się z bólem życia bez niej. Nigdy nie będę w stanie z niej zrezygnować… zrezygnować z nas''.

  Początkowo trochę denerwowało mnie destrukcyjne zachowanie dziewczyny. Wszyscy dookoła obchodzili się z nią jak z jajkiem, a ona robiła co mogła, żeby przestać ''czuć''. Dopiero stopniowa konfrontacja z jej wspomnieniami i przeżyciami przynosi upragnione ukojenie. Autorka pokazuje Nam, że nie jest łatwo żyć z narastającymi wyrzutami sumienia. Tylko dzięki determinacji, zaufaniu, szczerej rozmowie z kimś bliskim i chęci przepracowania słabości, istnieje szansa na odbudowanie wewnętrznej równowagi.


  Książka jest spójna, bardzo dobrze rozplanowana, a do tego napisana z niezwykłą starannością i mistrzowską precyzją. Donovan posługuje się lekkim, barwnym i obrazowym językiem, dzięki temu historię dosłownie się pochłania, a nie tylko czyta. Nie brak też żywych dialogów i wartkiej akcji pełnej niespodzianek. Pierwszoosobowa narracja prowadzona jest nie tylko z punktu widzenia Emmy, ale także z perspektywy Evana, co pozwala lepiej poznać i zrozumieć ich gonitwę myśli, emocje, skrywane obawy i lęki oraz wewnętrzne rozterki.
Wiemy, czego pragną oraz co ich przeraża. Na uznanie zasługuje też doskonała kreacja bohaterów: bogata i przemyślana. Myślą bardziej perspektywicznie, podejmują trafniejsze decyzje i uczą się szukać rozsądnego wyjścia z trudnej sytuacji. W skrócie-ulegli sporej metamorfozie.

  ''Biorąc oddech'' jest świetnym zwieńczeniem całej trylogii. W piękny, przejmujący sposób opowiada o miłości, pokrewnych duszach, przyjaźni, zaufaniu, wybaczeniu, dawaniu sobie i innym drugiej szansy, podejmowaniu niełatwych wyborów, oraz zmaganiu się zarówno z przeciwnościami losu, jak i z własnymi słabościami. Mądrze uświadamia, że nie każdy ma życie usłane różami. Bywają momenty, kiedy upadamy pod ciężarem własnych doświadczeń i błędów przeszłości. Mimo to trzeba cierpliwie czekać, wierzyć i mieć nadzieję, że to, co dobre jeszcze jest przed nami. Jestem przekonana, że pokochacie twórczość  Rebecci Donovan równie mocno jak ja. Szczerze i gorąco polecam. A ja czekam z niecierpliwością na nową, samodzielną powieść autorki, zatytułowaną ''Co jeśli'' (premiera przewidziana na 17.06.). Oby była równie udana.


***
Wydawnictwo Feeria.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Karmiąc się strachem


Lęk pierwotny
JONATHAN NASAW

Przełożyła: Emilia Skowrońska
Ilość stron: 442
Wydawnictwo: Filia
PREMIERA 1.05.2015
Ocena: 4+/6







  Czy można umrzeć ze strachu? Zdaniem niektórych lekarzy-tak. Jakie zatem sytuacje mogą wywołać śmiertelny lęk? Spróbujemy się tego dowiedzieć na przykładzie ''Lęku pierwotnego'' Jonathana Nasawa.

  Pewnego dnia agent specjalny E.L. Pender otrzymuje od Dorie Bell niepokojący list. Kobieta jest przekonana, że ktoś morduje ludzi, którzy wcześniej wzięli udział w zjeździe dla OSZF (Osób o Specyficznych Zaburzeniach Fobicznych). Tymczasem ginie kolejna osoba cierpiąca na fobię. Pender wraz z Lindą Abruzzi z Federalnego Biura Śledczego, postanawia w końcu bliżej przyjrzeć się tej sprawie. Do jakich wniosków dojdzie? Czy to zwykły przypadek, zbieg okoliczności? A może rzeczywiście grasuje jakiś szaleniec karmiąc się strachem innych ludzi?


  Jonathan Nasaw (ur. 26 sierpnia 1947 w Stanach Zjednoczonych) to były gitarzysta basowy, bibliotekarz i telefonista. Miłośnik muzyki J.S. Bacha, kanapek z tuńczykiem, dobrych książek i cygar. Za swój największy sukces uważa to, że jeszcze żyje. Kiedy nie pisze, najchętniej grywa nocą w pokera. Z dorobku pisarza dotychczas ukazał się w Polsce thriller ''Dziewczyny, których pożądał''. Miałam okazję czytać tę książkę i wspominam ją nadzwyczaj pozytywnie. Dlatego też z ogromną ciekawością sięgnęłam po kolejne dzieło autora. Czy to był dobry wybór? W sumie tak, aczkolwiek spodziewałam się większego BOOM.


  Sama konstrukcja fabularna jest ciekawa i wciągająca, choć mogłaby być nieco bardziej dopracowana i rozbudowana. Mamy do czynienia z serią tajemniczych zgonów osób cierpiących z powodu specyficznych zaburzeń fobii (lęk wysokości, lęk przed wężami, ptactwem, utonięciem lub lęk przed wyjściem z domu). Dorie Bell, która ma prosoponofobię, czyli lęk przed maskami, jest przekonana, że ktoś pomógł tym osobom zejść z tego świata. Dochodzenie w tej sprawie przejmuje Linda Abruzzi, specjalistka śledcza oraz agent Pender będący już jedną nogą na emeryturze. Wkrótce oboje stają w obliczu własnych najgorszych lęków i koszmarów. Kto wygra tę konfrontację?


źr.
 ''– Kim jesteś? – krzyknął znowu udręczony (…).
– Dam ci wskazówkę – padła odpowiedź. – Znasz to powiedzenie: należy się bać jedynie strachu? No więc, stary, to jest o mnie – jestem strachem we własnej osobie''.


  Nasaw stworzył całkiem obiecujący thriller. Aczkolwiek skupił się bardziej na psychologicznych aspektach, kładąc  większy nacisk na relacje między bohaterami, niż na opisach straszliwych zbrodni i nieludzkiego zła. Dla jednych będzie to zaletą dla innych wadą. Osobiście liczyłam na dokładniejszą charakterystykę wymyślnych tortur oraz na więcej grozy, napięcia, gorączki poszukiwań i szaleństwa. Dlatego jestem lekko zawiedziona. Ale nie zmienia to faktu, że ogółem książka mi się podobała. Jest stosunkowo zgrabnie i z umiarem napisana, na dodatek spójna i logiczna. Narracja prowadzona jest naprzemiennie z różnych punktów widzenia, dzięki temu mamy lepszy wgląd w daną sytuację. Akcja rozwija się miarowo, choć pod koniec zaczyna nabierać zawrotnego tempa.


  Dużym atutem powieści są jej bohaterowie: wyraziści, autentyczni i bardzo ludzcy.  EL Pender to pięćdziesięciosześcioletni, ze sporą nadwagą, mężczyzna. Nie grzeszy urodą, ale za to nadrabia inteligencją, błyskotliwością i zaangażowaniem. Z kolei trzydziestopięcioletnia Linda od dłuższego czasu zmaga się z postępującą chorobą- SM. Mimo to uparcie odmawia opuszczenia FBI, chociaż jej przełożeni dają jasno do zrozumienia, że jest ​​już bezużyteczna. A jednak zdeterminowana kobieta zamierza udowodnić, że nie mają racji. Na uwagę zasługuje również tzw. czarny charakter. To człowiek o dwóch twarzach. Z jednej strony: mądry, przebiegły, bezwzględny, nieobliczalny morderca, dla którego największym pragnieniem jest przestraszenie swojej ofiary na śmierć. A z drugiej strony, jawi się jako kochający i opiekuńczy brat dla swojej siostry dotkniętej zespołem Downa. Ten aspekt stanowi najlepszy dowód na to, że nawet najbardziej źli ludzie posiadają w swoim sercu zalążek dobra. Niemniej jednocześnie uświadamia, że większość psychopatów potrafi doskonale ukryć to, kim są naprawdę, nie wzbudzając żadnych podejrzeń ze strony otoczenia.


  Autor dostarczył Nam także kilka fascynujących informacji na temat fobii i innych zaburzeń lękowych. Jest to niekontrolowany, nieuzasadniony, często irracjonalny i intensywny strach przed czymś, co w rzeczywistości nie stanowi realnego zagrożenia dla człowieka. Poznajemy bliżej przyczyny, objawy i oznaki tego schorzenia oraz dowiadujemy się, jak z tym walczyć. Ta wiedza wysnuta pozwala lepiej zrozumieć i wczuć się w położenie chorego.


  W ogólnym rozrachunku to dobra, ciekawa, wciągająca literatura z dreszczykiem. Zaskakuje, zdumiewa, zmusza do refleksji, a niekiedy nawet przeraża. Chcecie przekonać się, jak bezkarny oprawca posuwa się w swoim szaleństwie coraz śmielej i coraz dalej? Zapraszam wszystkich zainteresowanych.




***
Wydawnictwo FILIA.

niedziela, 12 kwietnia 2015

Bezprawie i sprawiedliwość


Nie oddam dzieci!
Katarzyna Michalak

 
Seria: Seria z czarnym kotem
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data premiery: 23 kwietnia 2015
ocena: brak









  Wielu z nas żyje dniem dzisiejszym, bez zamartwiania się tym, co przyniesie jutro. Tymczasem rzeczywistość potrafi nieźle zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie...

  Michał Sokołowski jest młodym, zdolnym chirurgiem bezgranicznie oddanym swojej pracy. Ma piękną, wyrozumiałą żonę Martę, będącą w ósmym miesiącu ciąży, oraz trójkę cudownych dzieci: trzynastoletnią Maję, sześcioletniego Zbynia i najmłodszego, najukochańszego Antosia. Niestety mężczyzna zdaje się nie zauważać, że coraz rzadziej bywa w domu, nie wywiązuje się ze złożonych obietnic, i coraz mocniej zaniedbuje rodzinę. Aż pewnego dnia zdarza się wypadek, ukochana małżonka i najmłodszy synek giną po zderzeniu z rozpędzonym samochodem, kierowanym przez pijanego i jednocześnie naćpanego sprawcę. Ale to zaledwie początek dramatu w rodzinie Sokołowskich. Pogrążony w żałobie ojciec musi stawić czoła nie tylko swoim najbliższym, którzy się od niego odwrócili, ale także wymiarowi sprawiedliwości, który chce mu odebrać władzę rodzicielską nad dziećmi. Jak dalej potoczą się losy cenionego lekarza? Czy otrząśnie się po śmierci Marty i zawalczy o swoje pociechy? A może nie ma już dla niego ratunku?


  Katarzyna Michalak- chyba nie ma takiej osoby, która nie znałaby tego nazwiska. To najbardziej wszechstronna polska pisarka, autorka ponad dwudziestu bestsellerowych powieści. Swobodnie porusza się między tak odmiennymi gatunkami jak powieść obyczajowa, sensacja, erotyk i fantasy. W planach ma jeszcze powieść historyczną, sagę rodzinna i scenariusz serialu. Osobiście lubię twórczość autorki, aczkolwiek dawkuję ją sobie z umiarem. Niemniej, kiedy nadarzyła się okazja przeczytania ''Nie oddam dzieci'', bez chwili wahania zdecydowałam się ją poznać.


  Dawno żadna powieść nie wywołała we mnie tyle silnych emocji, wzruszeń i gwałtownych uczuć. Brak słów by to opisać! Dlatego wybaczcie, jeśli moja recenzja będzie nieporadna. Po prostu w głowie mam chaos myśli, zaś moje serce nadal bije jak szalone od nadmiaru przeżyć. Fabuła jest jakby żywcem wyjęta z realnego świata.
Chwila nieuwagi, głupota, nieprzemyślany manewr, może kosztować czyjeś życie. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku Tadka i Alberta, dwóch mężczyzn odpowiedzialnych za kraksę samochodową, w której zginęła żona i trzyletni synek doktora. Obaj panowie ''na haju'' pędzili z zawrotną prędkością 180 km/h, niczym kostucha zbierając śmiertelne żniwo. Jakby tego było mało, ironia losu sprawia, że niczego nieświadomy doktor Sokołowski ratuje życie jednemu z nich. Rozmach tej tragedii został nakreślony niezwykle sugestywnie. Miałam wrażenie, że jestem w samym środku wydarzeń. Koszmarne doznania. Prawdę mówiąc ryczałam jak głupia. Scena wypadku była tak przerażająca, że brakowało mi tchu. Niestety na całym świecie jest mnóstwo podobnych zdarzeń. Nieznany nam, ale ktoś bliski komuś, czyjś ojciec, matka, syn, córka etc. Również prawdziwą gehennę przechodzą rodziny ofiar. Nie dość, że straciły bliskich i zawalił im się w jednej sekundzie cały świat, to jeszcze niekiedy muszą borykać się z trudnościami natury prawnej. W takim położeniu znalazł się doktór Sokołowski, który po stracie żony, z każdym dniem coraz bardziej staczał się na samo dno, aż w pewnym momencie sąd postanowił odebrać mu dzieci. Czy pogrążony w rozpaczy mężczyzna podda się bez walki? Nic nie zdradzę.

  Książka ta jest skarbnicą różnych refleksji dotyczących istoty życia i śmierci, poczucia winy,
nieodwołanych wyroków boskich oraz ułomności ludzkiego wymiaru sprawiedliwości. Podczas czytania wielokrotnie analizowałam i interpretowałam poszczególne aspekty fabuły. Najbardziej dręczyło mnie pytanie: "co by było gdyby?" np. gdyby zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami Michał pożyczył żonie swój potężny samochód typu SUV, który został zastawiony przez inny pojazd, albo gdyby policjant z drogówki, który chwilę przed wypadkiem widział podejrzanie zachowujących się uczestników ruchu, należycie zareagował. Czy Marta i Antoś nadal by żyli? Tego nie wiemy.

''- Przeszłości nie zmienimy żadnym ''gdybym''. Mamy wpływ tylko na tu i teraz. I czasami na swoją przyszłość. To wszystko''.

  Wiadomo natomiast na pewno, że ciężko wrócić do normalności, gdy poczucie winy dosłownie zżera od środka, robiąc z człowieka psychiczną wydmuszkę. Czy jest na to lekarstwo? Przekonajcie się o tym sami.


  Jestem nieco zdumiona niskim (według mnie) wyrokiem za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, będąc dodatkowo pod wpływem narkotyków, alkoholu czy innych używek. Sprawcy grozi maksymalnie 12 lat pozbawienia wolności. Czy to wystarczająca kara? Osobiście uważam, że morderstwo jest morderstwem bez względu na to, kto je popełnia, czy trzeźwy zwyrodnialec z nożem, czy pijany pirat drogowy. Jaki zatem zastosowano środek
represyjny wobec osób odpowiedzialnym za śmierć Marty i małego Antosia? Pozbawię Was złudzeń przytaczając pewną anegdotę:

źr.
 ''Sędzia kończy rozprawę, zapada wyrok. Pozwany krzyczy:
- To niesprawiedliwe! To niesprawiedliwe!
Sędzia bierze go pod ramię, wyprowadza przed budynek sądu, stawia przodem do niego i mówi:
- Niech pan czyta, co jest napisane nad drzwiami?
- Sąd Najwyższy.
- A widzie pan gdzieś tu słowo ''sprawiedliwość''?''


  O tej lekturze mogłabym pisać w nieskończoność, ponieważ dosłownie wstrząsa i poraża realizmem naszej obecnej rzeczywistości. Wszystko tu jest idealnie dopracowane, każda sytuacja i działanie jest przedstawione w sposób
wiarygodny i przekonujący, bez przesadnego kombinowania. Autorka posługuje się prostym, konkretnym i klarownym językiem, wolnym od zbędnych, szczegółowych opisów. Żwawa akcja dosłownie wciąga w wir wydarzeń, które zmieniają się jak w kalejdoskopie. Bohaterowie zostali wykreowani z iście mistrzowską precyzją, w szczególności Michał, świeżo upieczony wdowiec. Bardzo czytelnie i przejrzyście obserwujemy jego głębię psychologicznych przeżyć. Dzięki temu możemy lepiej zrozumieć to, co niepojęte- jego ból i poczucie beznadziei, cierpienie, krzyk tęsknoty, bezsilność, udrękę i załamanie. W skrócie-najlepsza, jak dotąd powieść w dorobku pisarki.

  To emocjonalna petarda sama w sobie. Dramatyczna, wzruszająca, wstrząsająca, ale jakże prawdziwa. Powinna zawierać ostrzeżenie o treści: ''Przed przystąpieniem do czytania książki należy zawczasu zaopatrzyć się
pudełko chusteczek''. Ja wiem na pewno, pozostanie w moim umyśle na bardzo długo, być może i na zawsze. Gorąco polecam!

***
Wydawnictwo Literackie