środa, 24 września 2014

Przetrwać, aby żyć...


Powód by oddychać
Rebecca Donovan

 
Seria: Oddechy #1
Oryginalny tytuł: Reason to Breathe
Wydawnictwo: Feeria young
Data premiery: 24.09.2014
Stron: 496
Ocena: 5+/6







    Zjawisko przemocy domowej dla wielu osób nadal stanowi temat tabu, problem, który dotyczy tylko wybranych grup społecznych. Z kolei ofiary nękania wstydzą lub boją się przyznać, że są prześladowane. Czy istnieje jakiś sposób by przestać cierpieć w ukryciu? A może nie ma wyjścia z tej chorej sytuacji?

Szesnastoletnia Emma Thomas na pozór wiedzie idealne życie. Mieszka z wujem George i ciotką Carol oraz dwójką ich dzieci. Jest wzorową uczennicą odnoszącą najlepsze wyniki w nauce i w sporcie. Jednak pod tą fasadą kryje się prawdziwe piekło. Niezrównoważona ciotka często bez żadnego uzasadnienia szydzi z niej, rzuca obelgami i bije. Sponiewierana Emma z nadzieją odlicza dni, kiedy będzie mogła wyjechać na studia. Tymczasem skutecznie wtapia się w tło ukrywając pod ubraniem wszelkie blizny i siniaki. Pewnego dnia w szkole pojawia się nowy uczeń, Evan Matthew. Zaintrygowanym skrytą, introwertyczną dziewczyną postanawia poznać ją bliżej.

''Nikt nie chciał się specjalnie ze mną zadawać, więc trzymałam się z boku. Tak miało być bezpieczniej i łatwiej. Jak do tego doszło, że Evan Matthews z dnia na dzień wywrócił mój stabilny świat?''

Nastolatka początkowo próbuje trzymać Evana na dystans, ale serce nie sługa. Co z tego dalej wyniknie? Czy Emma uwolni się z więzów przemocy i poniżenia i zawalczy o swoją wolność, spokój ducha i miłość?

Brakuje mi słów, żeby opisać moje wrażenia po lekturze ''Powód by oddychać'', pierwszej z trzech części serii ''Oddechy''. Rebecca Donovan podjęła się niełatwego tematu. Przemoc domowa zawsze wywołuje wiele kontrowersji. Podobnie było i w tym przypadku. Ze łzami w oczach, ale nie z bólu, tylko z bezsilności śledziłam dramatyczne perypetie nastoletniej Emmy. Jej ciotka nieustannie znęcała się nad nią, zarówno psychicznie jak i fizycznie. Niejeden psychopata mógłby brać z niej przykład. Potrafiła zranić nożem, oparzyć rozgrzanym naczyniem, uderzyć kijem bejsbolowym lub brutalnie popchnąć na szklane drzwi. Mimo to dziewczyna cierpliwie i w milczeniu znosiła wszelkie tortury, ponieważ nie chciała zostać wyklęta przez społeczeństwo jako ofiara przemocy, jak również z uwagi na dobro swoich małoletnich kuzynów (w stosunku do nich Carol odnosiła się nadzwyczaj życzliwie i z miłością).

''Moim sposobem na życie było trzymanie nerwów na wodzy, dławienie w sobie emocji i ich wypieranie''.

Po części rozumiałam jej uzasadnienie, aczkolwiek nie rozgrzesza to ją z biernej postawy. Autorka niezwykle obrazowo ukazała moment konfrontacji ciotki z Emmą. Niemal sama czułam strach i przerażenie przed kolejnym wybuchem agresji Carol. Nie rozumiem, skąd w tej kobiecie tyle nienawiści, jadu i braku współczucia. Najbardziej denerwował mnie jednak wujek George. Doskonale wiedział, co się dzieje wokół, mimo to nie kiwnął nawet palcem, aby załagodzić bądź zmienić tę sytuację. Jego ciche przyzwolenie, brak protestu na działanie ''sprawcy'' wołało o pomstę do nieba. Sekret Emmy poznała także jej najlepsza przyjaciółka Sara oraz Evan. Ale chociaż wiedzieli o jej domowym koszmarze, nie zrobili nic, żeby uciąć tę gehennę. Ten aspekt nieco mnie zirytował. Miałam nadzieję, że pisarka pokaże mi, jak wyciągnąć pomocną dłoń do ofiary przemocy w rodzinie, tymczasem nie szczędzi swojej bohaterce cierpień i nie daje nadziei na poprawę sytuacji. Szkoda że tak wyszło, bo straciła nieco w moich oczach.

źr.
Najbardziej w książce spodobał mi się wątek miłosny głównych bohaterów. Rozkwitające powoli między nimi uczucie było takie naturalne, niewymuszone i prawdziwe. Z powodu swojego mrocznego sekretu Emma początkowo wzbraniała się przed adoracją Evana. Niemniej z czasem z odkryła, że tęskni za jego obecnością. Dzięki niemu zaczęła odczuwać prawdziwy smak życia. Bardzo podobały mi się szarmanckie maniery Matthewa. Wiernie towarzyszył jej na każdym kroku i czuwał nad jej dobrym samopoczuciem. Krótko mówiąc- gentlemanem w każdym calu. Pomimo tego na tym idealnym obrazie pojawi się jedna ''rysa'', która zakłóci ich szczęściu. Kto to taki? Tego musicie dowiedzieć się sami.

Pochłaniałam tę powieść jak ulubiony deser. Całość napisana jest prostym i przejrzystym językiem, bez zbędnych frazesów czy udziwnień. Akcja płynie spokojnie i miarowo niczym nizinna rzeka, choć nie obywa się bez niespodzianek. Z krwi i kości są także bohaterowie. Zdarza im się tracić głowę, postępować nierozsądnie, wręcz autodestrukcyjnie, mimo to w zależności od sytuacji budzą sympatię, współczucie lub zaufanie. Natomiast mega szokujące zakończenie dosłownie wbiło mnie w fotel. Pozostaje mi żywić nadzieję, że na drugi tom nie będę musiała czekać zbyt długo.

To niezwykła, przejmująca, chwytająca za serce i gardło historia młodej dziewczyny będącej ofiarą przemocy fizycznej i emocjonalnej. To również opowieść o próbie prowadzenia normalnego życia i nieoczekiwanej miłości, która goi rany, zalecza blizny, daje ukojenie i popycha do walki o to, by… oddychać. Gorąco polecam!

*** 
Trailer książkiklik 
Wydawnictwo Feeria.

67 komentarzy:

  1. Jak widziałam zapowiedzi tej książki, to nie miałam zamiaru jej czytać, ake ostatnio zaczynają pojawiać się recenzje i chyba zmienię zdanie, bo wszystkie są pozytywne :)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zmierzam ku końcowi, no i ... Hopeless to niestety nie jest, czy zakończenie zmieni moje ogólne nastawienie? mam nadzieje,że tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że nie jest to ''Hopelless'', jednak i tak mi się podoba. Mam nadzieję, że zakończenie zmieni toje ogólne nastawienie. Czekam na recenzje.

      Usuń
  3. Już przeczytałaś? Szybka jesteś? Ja dopiero jutro zamierzam zacząć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od kilku tygodni nie mogłam doczekać się tej książki, więc kiedy kurier przywiózł mi ją w poniedziałek od razu zaczęłam ją czytać i nie odłożyłam na półkę dopóki nie dobrnęłam do końca, ale warto było :) Polecam!

      Usuń
  4. Tyle dobrego słyszałam o tej książce :D
    Muszę znaleźć dla niej czas!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem co myśleć o tej książce, bo z jednej strony, faktycznie dostarczają wiele emocji, ale z drugiej strony, ciężki mi przetrwać takie historie, ponieważ nerwowo nie wyrabiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta ciotka Carol przypomina mi Ruth, która znęcała się nad Meg z książki Ketchuma. Mam nadzieję, że Powód by oddychać jest mniej porażający, bo inaczej nie dam chyba rady przeczytać. Bardzo nie lubię tematu przemocy domowej, czuję się źle czytając i długo to rozpamiętuję:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie masz rację, ciotka Carol przypomina Ruth, która znęcała się nad Meg. Wprawdzie w książce Ketchuma bardziej etapowali brutalnością i okrucieństwem, niemniej i w powieści Rebecci Donovan na brak emocji nie będziemy narzekać.

      Usuń
  7. Bardzo dużo słyszałam o tej książce, natrafiam na nią na większości blogów- jestem zaintrygowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba nie muszę mówić jak bardzo zazdroszczę Ci tego, że masz tą książkę i to w dodatku już przeczytaną ;-) Mam nadzieję, że sama niedługo się do niej dorwę, bo czuję, że i mi spodoba się równie mocno :-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaraz zamawiam na empik.com ;) czekałam tylko na Twoją, najważniejszą dla mnie, opinię ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. O rany. Dopóki nie napisałaś tej recenzji i dopóki jej nie przeczytałam, nie miałam pojęcia jak BARDZO chcę przeczytać tą książkę. Trochę niepokoi mnie bezradność bohaterów i pozostawienie Emmy samej sobie, ale liczę, że powieść mimo wszystko wzbudzi we mnie bardzo pozytywne uczucia. I również wbije w fotel. :) Koniecznie muszę ją zdobyć w przyszłym miesiącu! Może sobie sprawię prezent na urodziny? :D
    W każdym razie New Adult pochłaniam zawsze i wszędzie, także mowy nie ma, żebym pozostała na ten tytuł obojętną.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o bezradność bohaterów, należy pamiętać, że mają dopiero 16-17 lat, zatem ciężko im podjąć jakąś przełomową decyzję, która nie odbiłaby się rykoszetem na nich i najbliższym otoczeniu.
      Ale pomijając ten aspekt, naprawdę warto przeczytać ''Powód by oddychać'', bo to szalenie poruszająca i przejmująca książka.

      Usuń
  11. Czekałam, kiedy tylko pojawi się jakaś opinia na temat tej książki, bo zastanawiałam się nad nią od dłuższego czasu, a nie byłam pewna czy warto.
    Już wiem, że jak najbardziej tak :>

    OdpowiedzUsuń
  12. Po takiej recenzji jak Twoja, nie tylko i ja z chęcią chciałabym przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytam już drugą recenzję tej książki jednego dnia i jeszcze bardziej chcę ją przeczytać. Gdzie mieszkasz - chętnie ją sobie pożyczę. :D
    A tak na serio to przemoc domowa była, jest i będzie problemem naszego świata. Zazwyczaj brak reakcji powoduje jej zagłuszanie. Dobrze, że są książki, które o tym wspominają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkam w woj.Łódzkim, więc jak masz blisko, to wpadaj :)
      Co do tematu przemocy domowej, to bardzo powszechne, ale jednocześnie mocno skrywane zjawisko. Ludzie boją się reagować na cudzą krzywdę w obawie przez różnymi konsekwencjami ze strony nieobliczanego szaleńca, dlatego wolą nie wiedzieć i nie widzieć, co się dzieje za ścianą ''sąsiada''. Przykre, ale prawdziwe.

      Usuń
    2. No to prędzej Akime, współprowadząca Pokój Książkoholiczki, ma bliżej. Ja jestem województwo śląskie. :D
      No ale czasami lepiej zaryzykować. U nas na bloku jedna kobieta prawie straciła życie, gdyby nie sąsiedzi. Jej konkubent zaatakował ją nożem. Ma szwy na szyi, ale blizna pozostanie. Nie tylko na zewnątrz.

      Usuń
  14. Ach jak mnie ta książka kusi;) po twojej recenzji coraz bardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakoś początkowo nie byłam zainteresowana tą książką, ale teraz z kazdej recenzji na recenzję coraz bardziej mam ochotę na tę książkę. Tematyka przemocy od zawsze była przeze mnie dość często poznawana, ponieważ bardzo lubię takie przesiąknięte emocjami książki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Na pewno sięgnę zarówno po tą książkę jak i po kolejne tytuły, które się pojawią :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Na chwile obecną nie mam siły na tego typu lektury, "walczę" z przemocą troćku inną ;)
    Ale nie wykluczam, ze w przyszłości sięgnę po ten trudny temat.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam tę książkę, ale jeszcze nie zaczęłam jej czytać. Swoją recenzją sprawiłaś, że mam ochotę rzucić wszystko i wziąć się tylko za tę...

    OdpowiedzUsuń
  19. Byłam bardzo ciekawa tej książki. Przyznam, że Twoja recenzja zachęciła mnie do jej lektury jeszcze bardziej, choć nie myślałam, że jest to możliwe :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Muszę koniecznie sięgnąć po tę książkę. Z każdej strony czytam same "ochy" i "achy" :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak z ciekawości: a jaki jest Twój ulubiony deser? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szarlotka na ciepło, z bitą śmietaną, lodami bakaliowymi i polewą truskawkową :))

      Usuń
  22. Już przeczytałaś? Naprawdę szybka jesteś...

    OdpowiedzUsuń
  23. Ach, mam wielką ochotę na tę książkę :).

    OdpowiedzUsuń
  24. Sporo osób już przeczytało, bo pewnie dostali książkę dużo wcześniej z informacją, że recenzja może pojawić się dopiero wraz z jej oficjalną premierą - tak myślę ;) Co do samej powieści, cóż, zbiera na tyle dobre noty, że nawet ja czuje się zainteresowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz całkowitą rację, ale nie zmienia to faktu, że książka jest tak wciągająca, iż nie sposób oderwać się od niej choćby na chwilę. Polecam serdecznie!

      Usuń
  25. książka czeka na mnie od poniedziałku, więc pojawiające się powoli jej pozytywne opinie, mile mnie podbudowują - z młodzieżówkami to niestety nigdy nic nie wiadomo. chwalą że genialne, a potem nie da się tego czytać. szczęście, z oddechem jest zupełnie inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mi również podobało się zachowanie Evana :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jestem bardzo ciekawa tej książki. Nie spodziewałam się, że to tak wyjątkowa powieść. Myślę, że również bierność bohaterów będzie mnie denerwować, ale nie chcę uprzedzać wrażeń. Zobaczymy, co powiem po lekturze :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Kolejna pozytywna recenzja tej książki, na pewno przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Rzeczywiście trudna tematyka i, niestety, bardzo realna. Ile to się teraz słyszy o przemocy w rodzinie, której ofiarami są najczęściej niewinne dzieciaki? A najgorsze jest chyba to, że osoby będące świadkiem takich wydarzeń nie reagują, niemal dając milczące przyzwolenie na takie zachowania. To straszne, bo widząc krzywdę innych, dzieci w szczególności, powinno się reagować od razu. Nie wiem, dlaczego ludzie tego nie robią. Ze strachu? Nie mam pojęcia...
    Co do książki, rzuciło mi się w oczy nazwisko autorki. Skądś je znam, ale nie potrafię sobie przypomnieć, skąd. :) Podjęła się trudnego zadania i z tego co widzę, chyba jej się udało. Zazwyczaj nie sięgam po tego typu lektury ale widzę, że nad "Powodem by oddychać" warto się zastanowić.

    Pozdrawiam serdecznie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jednak ze strachu i z obawy, że sami mogą paść ofiarą nieobliczalnego szaleńcy. Wszak nigdy nie wiadomo, czy nie dokona zemsty za to, że do ktoś na niego doniósł. Dlatego ludzie wolą udawać, że nic się złego nie dzieje, że to może tylko przejściowy kryzys, chwilowy wybuch niekontrolowanej emocji. Taka jest niestety nasza rzeczywistość.
      Co do książki, polecam serdecznie. naprawdę warto.

      Usuń
  30. Oooo, ciekawa byłam tej książki. Mocna rzecz...

    OdpowiedzUsuń
  31. Czytam, czytam i czytam. Na razie mam podobne odczucia jak Ty :)))

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie mam porównania co do Hopless bo gonie czytałam, ale sprzeczne opinie jakie napotykam tylko zachęcają do przeczytania książki.

    OdpowiedzUsuń
  33. Widząc tę książkę z zapowiedziach wydawniczych, nie chciałam jej przeczytać. Uznałam, że temat jest zbyt trudny. Ale uwielbiam książki, których zakończenie, jak piszesz, wbijaj w fotel. I ten wątek miłośny... Ta książka może mi się bardzo spodobać. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  34. Wszędzie napotyam się na tę książkę. I mam na nią coraz większą ochotę, ze względu na jej trudną tematykę.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja zastanawiałam się nad tą książką, ale ostatecznie zrezygnowałam. Widzę ją jednak wszędzie! Co drugi blog, co trzecia strona, ale wizę, że warto. Hopeless to coś, co tygryski lubią najbardziej. Chyba czas zmienić zdanie i skusić się na "Powód by oddychać" :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Czytałam właśnie wczoraj już jedną pozytywną opinię tej książki. Z pewnością nie jest to łatwa lektura, jednak chciałabym się z nią zapoznać.

    OdpowiedzUsuń
  37. Dla mnie to, że znajomi uszanowali jej wolę i pomagali psychicznie stawić czoła kolejnym wydarzeniom było właśnie niesamowite. Nie myślała tylko o sobie, ale o dzieciach, które mogły żyć szczęśliwie w pełnej rodzinie. Nie chciała, by podzieliły jej los i trafiły do podobnej rodziny tylko dlatego, że Em chciała uwolnić się z piekła.
    Po tym zakończeniu nie mogę się doczekać kolejnych tomów i aż się zastanawiam, czy nie kupić ich w oryginale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ale jedynie częściowo. Rozumiem, że znajomi chcieli uszanować wolę Emmy, ale wszystko ma przecież swoje granice. Co innego drobne incydenty, a co innego brutalne pobicie, które skończyło się w szpitalu. A pomyśl sobie, jeśli ciotka poszła by o krok za daleko i zabiła dziewczynę, to czy w tej sytuacji jej przyjaciele nie pluliby sobie w brodę, że w porę nie zareagowali?
      W każdym razie czekam z utęsknieniem na drugi tom :)

      Usuń
    2. Zgadzam się z Cyrysią, czasem trzeba sprzeciwić się czyjemuś zdaniu dla jego własnego dobra. Zapamiętam tę książkę i sięgnę po nią, gdy będę miała ochotę na lekturę powieści z wątkiem przemocy domowej.

      Usuń
  38. Zaciekawiła mnie ta książka, więc z pewnością przeczytam ją.

    OdpowiedzUsuń
  39. Czytałam już o niej trochę i koniecznie będę musiała przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  40. Głośno o tej książce, ale z tego co widzę tematyka (niestety) aktualna i ważna, z chęcią zapoznam się z książką.

    OdpowiedzUsuń
  41. Mocno wstrząsająca powieść. mnie również brakuje słów by ją opisać...

    OdpowiedzUsuń
  42. Bierność w takich sytuacjach to całkiem normalna, żeby nie powiedzieć "na miejscu" reakcja ofiary. Tym bardziej, jeśli oprawcą jest ktoś bliski... Gdyby w tej książce tego zabrakło, nie byłaby wiarygodna. Przynajmniej w teorii, bo jej nie czytałam i wciąż nie jestem przekonana, że powinnam. Raczej odczekam trochę, by nie wkopać się tak jak z "Lawendowym pokojem". Na początku też się wszyscy zachwycali i co? Skończyło się dla mnie na książce do poduszki, co by szybciej usnąć ;) Wolałabym żeby historia się nie powtórzyła xD Poczekam na jakąś bardziej... hmm... negatywną opinię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, w takich sytuacjach ofiary zazwyczaj bywają bierne w swojej postawie, więc ten aspekt w książce jest jak najbardziej wiarygodny.
      Co do ''Pozwól by oddychać'' polecam gorąco. Najlepiej nastawić się do niej nieco bardziej pesymistycznie, żeby potem mile się rozczarować :)

      Usuń
  43. No ładnie. Miałam szansę zapoznać się z tą książką, jednak stwierdziłam, że nie jest ona dla mnie. Czytałam już wiele utworów o tej tematyce i stwierdziłam, że niepotrzebny mi następny. Przyznam, że po Twojej recenzji zaczynam żałować.

    OdpowiedzUsuń
  44. Planuję dzisiaj zacząć czytać, cieszy mnie to że wysoko oceniasz tę książkę. :)
    Mam nadzieję, że mi też się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Wspaniała książka, tematyka jak najbardziej dla mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Mimo iż niedawno była premiera, już zdążyłam przeczytać wiele dobrego na jej temat. Tematyka nie przeczę trudna, ale lubię czytać takie książki, gdyż pozwala mi to spojrzeć na takie ciężkie tematy z innej perspektywy. Niekoniecznie tej lepszej, ale jednak.
    Po tą książkę zatem z pewnością sięgnę. Sądzę, że idealnie wkradłaby się w moje łaski :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Po raz pierwszy nie mogę doczekać się poniedziałku. Dlaczego? Kupię "Powód by oddychać" :D

    OdpowiedzUsuń
  48. Po Twojej recenzji, napiszę tylko jedno. Żałuję, że nie zdecydowałam się na tę powieść, kiedy miałam możliwość jej przeczytania... :(

    OdpowiedzUsuń
  49. Czytałam już dziś chyba co najmniej trzy recenzje tej książki i z każdej strony zalewają mnie o niej pozytywne opinie - chyba czas nadrobić braki :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Mi też brak słów, aby określić tą książkę. Skończyłam ją wczoraj, na angielskim zawodowym, ze łzami w oczach. Jak autorka mogła zakończyć ją w takim miejscu? Z wielkim utęsknieniem czekam na drugi tom i też mam nadzieję, że będzie on niedługo wydany w Polsce! A co do Sary i Evana, to zdenerwowali mnie tym, że nie zwrócili się z tym problemem do kogoś, kto mógłby im pomoc. Emma na pewno byłaby na nich zła, ale z biegiem czasu na pewno by im wybaczyła i zrozumiała,że to było dla jej dobra. A tak poza tym to zupełnie nie rozumiem co ta dziewczyna zrobiła tej Carol, że ta jej tak nienawidzi. Przecież dziewczyna zajmowała się dziećmi, miała mnóstwo obowiązków domowych, to ta musiała ją jeszcze dręczyć, poniżać i bić. To była straszna książka, naprawdę przeżyłam ją bardziej niż to "Morze spokoju" którym tak wszyscy się zachwycają. (Ja zresztą też! ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mogę dojść do siebie do szokującym zakończeniu tej książki i mam nadzieję, że szybko zostanie wydany drugi tom.
      Podzielam również twoje zdanie dotyczące Sary i Evana. Tez uważam, że powinni poszukać pomocy u kogoś dorosłego. Ponadto również nie rozumiem nienawiści Carol. Jednym słowem-SZOK!

      Usuń
  51. Jestem w trakcie czytania (miałam zastój czytelniczy i teraz nadrabiam zaległości), ale chwilowo mam bardzo mieszane uczucia, co do tej pozycji. Może po Hopeless mam zbyt wygórowane wymagania? No nic, zobaczę jak będzie dalej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  52. Nie dziwię się, że ta książka wywołuje nie tylko w Tobie, ale też u innych czytelników tyle emocji... Przemoc domowa to trudny i przerażający temat. Z chęcią bym przeczytała "Powód by oddychać", mam nadzieję, że mi się to uda. Wysnuwam wniosek, że plusem tej książki niewątpliwie są bohaterowie.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...