"Życie jest jak gra w szachy, gdzie za przeciwnika ma się los, ale ważne jest by ostatni ruch należał do Ciebie." [T. Dwornik] ❤

wtorek, 28 stycznia 2020

Poza granicą szaleństwa - Wojciech Kulawski

  
Poza granicą szaleństwa
Wojciech Kulawski
Wyd. CM 2019
Stron 297
Moja ocena: 8/10
  Policjanci warszawskiej dochodzeniówki odnajdują ciało Grzegorza Rosy. Wszystko wskazuje na wypadek aż do momentu, kiedy patolog sądowy odkrywa dziwne nacięcie na narządach płciowych zmarłego. Jakiś czas później pod kołami tramwaju ginie tancerka, przy której policja znajduje posążek boga Min utożsamianego przez starożytnych z płodnością.

   Poszukując tropów mordercy policjanci kryminalni, pod przywództwem nowego prokuratora Franciszka Dylika, sięgają do archiwum X, aby przyjrzeć się sprawom sprzed lat.

   Jaki związek ze śledztwem będzie miało odkrycie tajemnicy aspirant Marzeny Gibały, którą funkcjonariuszka ukrywała skrzętnie przed światem? I przede wszystkim jaką rolę odegra w całej sprawie były prokurator Marian Suski, który w poszukiwaniu zemsty na swoim największym wrogu, wyruszy w podróż najpierw do Paryża, a potem aż do Egiptu?

   Prawda okaże się tak przerażająca, że nie stworzyłby jej w swoim umyśle nawet szaleniec. [opis wydawcy] 

   Wojciech Kulawski pisanie traktuje jak przygodę życia. Inspiracje czerpie z dalekich podróży i nocnych rozmów z ciekawymi ludźmi, którzy mają ambicję robić w życiu coś więcej, niż pić piwo i oglądać telewizor. Uważa, że wiedza zgromadzona w książkach, to najcenniejszy skarb ludzkości. Nie zamyka się w jednym nurcie literackim, eksperymentując z horrorem, science- fiction, kryminałem a nawet literaturą obyczajową, thrillerem czy sensacją. Mieszka w malowniczym Rzeszowie. Wraz z innymi pasjonatami tańczy Tango Argentyńskie, Bachatę i Kizombę, chłonąc optymizm i energię Latynosów. Jednak jego największą życiową pasją jest realizowanie się w roli ojca, męża i syna. Pracuje w dużej podkarpackiej korporacji działającej w branży IT. Przez kilka lat udzielał się również jako recenzent portalu ArenaHorror. Chciałby tworzyć coraz lepszą prozę, która dostarczyłaby czytelnikowi nieco wytchnienia i zapomnienia w zabieganym, współczesnym świecie. Nie ukrywa, że ma również aspirację, aby w swoich tekstach stawiać trudne pytania, oraz przemycać uniwersalne zasady, którymi stara się kierować w życiu. Zadebiutował dwoma opowiadaniami „Rąbanko” i „Pojedynek na szosie” w antologii „Przedświt” wydanej przez Portal Literacki w 2010 roku. Jest laureatem licznych nagród i wyróżnień w konkursach literackich m.in. Poznań Fantastyczny, Literacki Debiut Roku, Międzynarodowy Festiwal Kryminału, Międzynarodowy Festiwal Opowiadania czy Japan Fest.

    
    Kiedyś chętnie zaczytywałam się w wszelkiego rodzaju kryminałach, thrillerach czy horrorach,  ale w pewnym momencie poczułam przesyt i postanowiłam przerzucić się na inne gatunki literackie. Niemniej jednak, kiedy trafiła mi się okazja zrecenzowania najnowszej książki Wojciecha Kulawskiego – zdecydowałam się zaryzykować i sprawdzić, czy autor zdoła mnie czymś zaskoczyć. I muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z lektury. Nie spodziewałam się, że tak mocno wkręcę się w tę historię i z wielkim przejęciem będę śledzić losy poszczególnych jednostek. W swojej kategorii "wagowej" to naprawdę dobrze skonstruowana i napisana pozycja, która nie tylko zapewnia doskonałą rozrywkę, ale przede wszystkim obrazuje prawdę o złożoności ludzkiej natury, jednocześnie skłania do refleksji nad mroczną stroną naszej osobowości. 

    Wielotorowa fabuła już od pierwszych stron chwyta nas w swoje macki i nie puszcza aż do samego finału. W krótkim odstępie czasu w dziwnych okolicznościach ginie kilka, pozornie nie związanych ze sobą osób. Trójka śledczych ze stołecznej dochodzeniówki (Tymon Foltyński, Rafał Tygar i Marzena Gibała) wraz z prokuratorem Franciszkiem Dylikiem odkrywa coś niepokojącego, coś co może mieć związek z zabójstwami sprzed kilkudziesięciu lat. Czy ich przypuszczenia okażą się trafne? A może to fałszywy trop,  nie mający żadnego związku z aktualnymi wydarzeniami? Czy prawda wyjdzie na jaw? Pewna jest tylko niepewność. 

     Liczyłam na kawał dobrego rasowego kryminału  i absolutnie się nie zawiodłam. Autor umiejętnie prowadzi nas po najgłębszych i najciemniejszych zakamarkach ludzkich serc i kuluarach policyjnej pracy,  aby pokazać nam, że człowiek jest niewyobrażalnie skomplikowaną istotą, a życie niesie ze sobą wiele niespodzianek, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Jednocześnie stawia przed odbiorcą wiele ciężkich pytań, ale na żadne z nich nie udziela odpowiedzi. Przeciwnie. To czytelnik musi sam spojrzeć na daną sytuację z szerszej perspektywy, spróbować zrozumieć mechanizmy otaczającego nas świata i wyciągnąć własne wnioski. Na przykład: jak daleko  można się posunąć, by osiągnąć upragniony cel? Czy traumatyczne przeżycia mogą powodować zmianę postrzegania siebie, innych ludzi i rzeczywistości wokół nas? Gdzie leży granica dopuszczalnego kompromisu moralnego? Do czego prowadzi nieokiełznana ambicja, wyrachowanie i chęć odwetu na sprawcy? Nastawcie się na nieoczywistą, porywającą historię, którą długo będziecie rozpamiętywać.

      Najmocniejszym punktem powieści jest ciekawie zasupłana intryga, w której centrum umieszczono motyw okaleczonych narządów płciowych. Pomimo braku konkretnych dowodów, zespół dochodzeniowo-śledczy podejrzewa, że kilka archiwalnych spraw prawdopodobnie ma coś wspólnego z obecnymi zabójstwami. Na domiar złego pojawiają się kolejne alarmujące raporty dotyczące zabójstw, lecz tym razem ze szczególnym okrucieństwem. Wygląda to tak, jakby sprawca chciał zostać zauważony. A może początkowe ''dyskretne morderstwa'' dokonał inny złoczyńca? Wojciech Kulawski umiejętnie wodzi czytelnika za nos, rozrzuca fałszywe tropy i obala kolejne hipotezy stawiane przez śledczych. Prawie do końca nie wiedziałam, jak tę zagadkę rozwiązać, ponieważ niemal każdy miał coś na sumieniu, nikt nie był tak nieskazitelny, na jakiego się kreował.  W efekcie otrzymujemy atrakcyjną gimnastykę dla umysłu, która niewątpliwie zadowoli znaczną większość entuzjastów detektywistycznych łamigłówek.

      
    Duży plus należy się za konstrukcję książki: kilkustronicowe rozdziały, nieprzegadane, lekkie zdania, pobudzające wyobraźnię opisy, tajemnice potęgujące napięcie oraz wielowątkowość spójne i zgrabnie spięta w jedną całość. Akcja również bez zarzutu. Płynie swoim własnym tempem, niosąc ze sobą wiele niespodzianek, nieoczekiwanych sytuacji, momentów grozy i niebezpieczeństwa. Żeby jednak nie było za słodko, pora dodać łyżkę dziegciu do tego miodu. A będzie nią zbyt duża ilość postaci (zwłaszcza w przypadku ról drugoplanowych). Początkowo ciężko wszystkich zapamiętać, choć z czasem zaczęłam rozróżniać kto jest kim. Żałuję jedynie, że niektórym bohaterom nie poświęcono więcej uwagi, niż na to zasługują. W pierwszej kolejności mam tu na myśli policjanta Rafała Trygara mającego problem z alkoholem (aż chciałoby się dowiedzieć, co jest przyczyną tego stanu rzeczy). Równie dużo kontrowersji budzi śledcza z dochodzeniówki: Marzena Gibała. W przeszłości wzięła udział w pewnym eksperymencie, gdzie w niewyjaśnionych okolicznościach straciła przytomność i zapadła niemal w roczną śpiączkę. Wtedy też (przed wypadkiem) wspomniała o pewnej tajemnicy, którą najchętniej zabrałaby do grobu (tu aż się prosi o więcej szczegółów, gdyż nie każdy czytał ''Listę sześciu''). Szkoda też, że nie pokuszono się o nieco więcej wątków z punktu widzenia tzw. czarnego charakteru, aby bliżej poznać jego mroczne usposobienie. Pomijając jednak wskazane niedociągnięcie, całokształt stoi na bardzo przyzwoitym poziomie i oby tak dalej.

     Podsumowując: ''Poza granicą szaleństwa'' to intrygująca, enigmatyczna gra w kotka i myszkę, w której stawką jest życie wielu osób. Wojciech Kulawski zabiera nas w podróż po meandrach głęboko skrywanych sekretów, nikczemnych spisków, trudnych doświadczeń oraz ludzkich lęków, słabości i układów, pokazując jak jedna  – niezbyt rozsądna – decyzja może uruchomić lawinę  przerażających zdarzeń,  niosąc za sobą gigantyczne konsekwencje. Czuję się usatysfakcjonowana. Czy tak też będzie w waszym przypadku? Musicie przekonać się już sami. Zapraszam zainteresowanych. 
.

Skusicie się?

19 komentarzy:

  1. Jestem już po lekturze tej książki i niebawem będę przedstawiać ją na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że ta książka mogłaby spodobać się mojej drugiej połówce. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Zainteresowałaś mnie. Ostatnio nie miałam zupełnie chęci na kryminały, ale ten brzmi całkiem obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawie o niej piszesz, aż chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi ciekawie, ale ja spasuję. Niemniej Cyrysiu, wiem komu mogę polecić. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiedziałam nawet, że takowe Wydawnictwo istnieje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Już przy zapowiedziach ta książka mnie zaciekawiła, więc to tylko kwestia czasu, aż ją przeczytam.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  8. Historia przedstawia się całkiem interesująco 😉

    OdpowiedzUsuń
  9. Kryminały za bardzo mi nie po drodze. Sporadycznie czytam /np. niektóre H.Greń, Rumin /Zbrodnia i Karaś/.. Ale recenzja ''Poza granicą szaleństwa'' zachęca...

    OdpowiedzUsuń
  10. To gatunek literacki, do którego długo mnie przekonywać nie trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  11. It’s really an impressive and creative work. I agree to that shadowing would have been great. It is nice anyway.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...