wtorek, 15 stycznia 2019

ZAPOWIEDŹ: ''Nowe jutro'' Agata Polte # pod patronatem medialnym LŚC

Miło mi poinformować, iż mój blog: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI objął patronatem medialnym książkę: "Nowe jutro'' Agaty Polte.
Gdyby tego dnia Oliwia nie spóźniła się na autobus, nie zadzwoniłaby do taty. Gdyby tata jechał po nią sam, być może nie doszłoby do wypadku. Gdyby się nie odwrócił…

Można by mnożyć te „gdyby”.

Po trzech latach od wypadku Oliwia próbuje żyć normalnie, jak każda nastolatka, chociaż nie jest jej łatwo. Swój czas dzieli między szkołę, spotkania z przyjaciółką i wolontariat w przedszkolu. Podczas pracy charytatywnej poznaje Mikołaja, swojego rówieśnika. Chłopak odpracowuje karę za zniszczenie mienia. Początkowa nieufność zmienia się w sympatię. I kiedy wszystko zdaje się iść w dobrym kierunku, los znowu okazuje się przewrotny.

Co przyniesie jutro…


Premiera 4 lutego



Skusicie się?

poniedziałek, 14 stycznia 2019

''Korona Przeznaczenia'' Monika Magoska-Suchar & Sylwia Dubielecka

„Korona Przeznaczenia”
Monika Magoska-Suchar & Sylwia Dubielecka
Data wydania: 25 października 2018
Wydawnictwo: NieZwykłe
Stron: 777
Ocena: 6+/10
Patronat medialny:

  Były Mistrz Walk i jego ukochana uciekają ze Związku, aby rozpocząć wspólne życie na śnieżnej Północy, jednakże Przeznaczenie okazuje się silniejsze od marzeń. Przeszłość żąda od kochanków zadośćuczynienia za wyrządzone krzywdy. Severo, by ratować ukochaną, zostaje zmuszony do zawarcia krwawego paktu oraz wzięcia udziału w politycznej rozgrywce, której stawką jest tron Cesarstwa. Tymczasem Mrok, wykorzystując naiwność ukochanej byłego Mistrza, uwalnia się z wiekowego więzienia, by dopełnić zemsty i zmienić Los Kontynentu. Czy miłość może usprawiedliwić zbrodnię? Czy każdą krzywdę można wybaczyć? [opis wydawcy]

  Monika Magoska-Suchar- rocznik 1983, urodzona w Krakowie, ukończyła prawo na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Prywatnie mama bliźniąt i małego chłopczyka. Hoduje storczyki, wakacje najchętniej spędza w ukochanej Grecji, jest zakupoholiczką. Lubi mroczne lub otwarte zakończenia, które pozostawią zaintrygowanego czytelnika w niedosycie (finałową scenę z „Przeminęło z wiatrem” uważa za mistrzostwo). Z kolei Sylwia Dubielecka - rocznik 1983, urodzona w Warszawie, ukończyła filologię angielską na Wydziale Lingwistyki Stosowanej i Filologii Wschodniosłowiańskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Prywatnie mama trójki maluchów. Kocha taniec, muzykę oraz rowerowe wycieczki krajoznawcze. Ostatnio zainteresowała się fotografią. Cechuje ją niepoprawny romantyzm i wiara w dobro, czemu daje wyraz w kreacji swoich bohaterów.  

  Aktualnie przeżywam jakieś wypalenie czytelnicze, bowiem ostatnimi czasy mało która książka jest w stanie mnie zachwycić i zatrzymać na dłużej. Niemniej jednak z dużą ciekawością sięgnęłam po ''Koronę przeznaczenia'', tym bardziej, że pierwszy tom serii wywarł mnie przeogromnie pozytywne wrażenie. Wprost nie mogłam się nadziwić, że to debiut autorek. Dziewczyny stworzyły ponad 800-stronicową historię, która zachwyciła mnie swoją złożonością, pomysłem, intrygą i bogactwem emocji. I chociaż było kilka niedociągnięć, wszystko to nikło w obliczu przeważających zalet. Niestety kontynuacja w moim mniemaniu wypada o wiele słabiej na tle pierwszej części. Za dużo tu rozmieniania się na drobne, zamiast skupić się na konkretach. Nie zmienia to jednak faktu, że warto poznać dalszy ciąg przygód Lorda Severo, najgroźniejszego z Mistrzów Zakonu i jego Milady – Arienne, aby dowiedzieć się, czy będą już zawsze razem. 

  Co w fabule piszczy? Otóż Severo i Arienne zmuszeni są opuścić Twierdzę w Ravillonie i zamieszkać na Północy. Nieoczekiwane sytuacja wymyka się spod kontroli. Aby ratować ukochaną mężczyzna zawiera pakt z Białą Damą. Za życie swojej Milady musi podarować Zaświatom… osiem milionów istnień! 

<<W życiu nie ma nic za darmo. Dostał miłość, ale by ją utrzymać u swego boku, musi za nią zapłacić. Złożyć ofiarę, którą obiecał, a która jawiła mu się w tamtej chwili jako żart. Pod presją zgodził się na spełnienie absurdalnego żądania, jednak nie wziął pod uwagę, że jego realizacja może go przerosnąć.>>

  Mało tego, jeśli nie zaspokoi swojej zleceniodawczyni, oczyszczając Durevald z marginesu, Tahitanka zacznie podupadać na zdrowiu. Irracjonalność tego zadania przytłacza Anturyjczyka. Czy uda mu się oszukać przeznaczenie  i wygrać z klątwą? A może happy end nie jest im jednak pisany?

<<Teraz rozumiem, dlaczego wywróżyłem księżniczce ciebie jako sprawcę jej stanu… Jesteś przyczyną jej choroby, ale też jej jedynym lekarstwem i nadzieją.>>

  Jak już wcześniej wspominałam niniejszy tom pozostawia sporo do życzenia. Miałam spory problem z wdrożeniem się w historię, ponieważ za dużo tu różnych wątków, postaci i narracyjnych przeskoków, które kompletnie wybijały mnie z rytmu. Na szczęście w końcu udało mi się jakoś to wszystko opanować i mogłam w pełni cieszyć się lekturą. A dzieje się niemało. Liczne zwroty akcji to bez wątpienia największa zaleta tej powieści. Znajdziemy tu mnóstwo bestialskich walk, politycznych zagrywek, niebezpiecznych przygód, zdrad, wszelkich podstępnych działań, manipulacji i zranionych uczuć. W dodatku wszystko okraszone efektami działania sił nadprzyrodzonych, co nadaje całości niepowtarzalny charakter i potęguje klimat.

  Warto docenić wyrazistą kreację bohaterów. Każdy z nich wyróżnia się na tle pozostałych, posiada osobowość nie do podrobienia. A co ważne – dostarczają szeroką gamę emocji i przeżyć. Szkoda jedynie, że nie budzą już takiej sympatii, jak wcześniej. Momentami ciężko zrozumieć motywację ich działań oraz niektóre irracjonalne wręcz zachowania. Z drugiej strony paradoksalnie wydają się za to bardziej autentyczni i namacalni. Wszak każdemu człowiekowi zdarza się robić głupie rzeczy, popełniać błędy czy ulegać naiwnym pragnieniom. Pierwsze skrzypce gra Ariadna: delikatna, wrażliwa, empatyczna i często infantylna, a zarazem uparta, odważna, zbuntowana i wojownicza niewiasta. Z kolei Severo nadal imponuje swoją siłą, charyzmą, walecznością i niezłomną determinacją w dążeniu do celu. Bywa też ordynarny, grubiański i nieokrzesany, co przysparza mu, rzecz jasna, wielu wrogów. Generalnie każda postać wnosi jakiś koloryt i oryginalny powiew świeżości.

  Oczywiście nie obyło się bez wątku miłosnego, który jest głównym motorem napędowym wszelkich działań. Piękne i romantyczne uczucie pomiędzy Adrianą i Severo zostaje wystawione na ciężką próbę. Nie wszystko jest takie proste, jak się z początku zdawało. Nieprzychylni ludzie, powracająca przeszłość, ciągła ucieczka i uciążliwe zobowiązania wobec Białej Damy. Czy poradzą sobie z nawarstwiającym się napięciem?

<<– Pamiętaj tylko, aby wystrzegać się wszelkich zobowiązań wobec Ariadny, dopóki mnie nie zaspokoisz. Klątwa wciąż wisi nad wami, musisz wpierw ją odczynić, zanim poprosisz Tahitankę o rękę i staniesz na ślubnym kobiercu. W przeciwnym razie nie zaznacie pełni szczęścia. Zawiązane w czasie trwania klątwy małżeństwo przynosi bowiem pecha i nawet zdjęcie później złego uroku może temu nie zaradzić. >>

  Autorki serwują nam słodko-gorzkie love story przepełnione bólem i cierpieniem, ale też nadzieją na lepsze jutro. Z właściwą sobie brutalnością pokazują, że prawdziwa miłość wymaga czasem wielu ofiar, kompromisów i ogromnych poświęceń, zaś relacje oparte tylko na fizyczności niekorzystnie wpływają na zdrowie psychiczne strony, która daje z siebie więcej. Dlatego aby związek był udany, należy dbać o wzajemne zaufanie i rozmawiać ze wzajemną otwartością. Jeśli zabraknie tych czynników, uczucie może nie przetrwać. Przygotujcie się na kontrowersyjną walkę o własne szczęście. 

   To dobra książka, jednakże tym razem zaczęłam dostrzegać mankamenty, na które poprzednim razem przymykałam oko. Kuleje szczególnie mieszana narracja (pierwszoosobowa została wpleciona w trzecioosobową), która utrudnia płynny odbiór tekstu. Nie przypadły mi również do gustu dialogi oparte na elementach ekspozycji, monologach i didaskaliach, czyli opisów miejsca akcji oraz tego, co się w nim dzieje. Ubolewam również nad tym, że rozdziały kończą się niedopowiedzeniami. Te nagłe cięcia konsekwentnie podnoszą ciśnienie, bo trzeba jeszcze poczekać, by dowiedzieć się co wydarzyło się dalej. I szkoda, że nie pokuszono się o bardziej plastyczne fragmenty bitew, co dodałoby historii ciekawego dynamizmu i bardziej mrocznej otoczki. W konkluzji styl pisania autorek wymaga jeszcze dopracowania. Ale jak mówi stare powiedzenie – trening czyni mistrza. Dlatego jestem przekonana, że z każdą kolejną książką, warsztat pisarski dziewczyn będzie coraz lepszy. Ja w każdym razie widzę w nich potencjał i szczerze im kibicuję.
  Podsumowując: ''Korona przeznaczenia'' to mocna, elektryzująca opowieść o życiu i śmierci, radości i smutku, zmaganiu się z podstępnymi przeciwnikami i potężnymi magicznymi mocami, a przede wszystkim o niełatwej drodze do uwolnienia się z odgórnie narzuconych ograniczeń. Naznaczona tragicznym fatum  i osnuta mgiełką niewiadomych, hipnotyzuje i wciąga w głąb labiryntu, gdzie nic nie jest łatwe ani oczywiste, gdzie nie ma prostych rozwiązań i jednoznacznych odpowiedzi. Są natomiast liczne odcienie szarości oplecione moralną dwuznacznością. Polecam fanom fantastyki oraz wszystkim zainteresowanym.  

niedziela, 13 stycznia 2019

ZAPOWIEDŹ: ''Tego kwiatu jest pół światu'' Marta Radomska # pod patronatem medialnym LŚC

Miło mi poinformować, iż mój blog: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI objął patronatem medialnym książkę: "Tego kwiatu jest pół światu'' Marty Radomskiej.

Zaczytaj się w nowej serii komedii obyczajowych Marty Radomskiej! 

Majka ma jedną wadę, która znacząco wpływa na jej życie uczuciowe: nie potrafi podrywać facetów. A nie ma nic gorszego niż bierne czekanie na pierwszy krok z ich strony. Większość z nich sprawia wrażenie, jakby przyszli na świat z pieczątką: „Niezdatny dla Mai Kostrzewskiej”. Niezdatny, bo zajęty, bo zdradza, bo kłamie, bo liczba wytatuowanych wzorków na jego ciele przekracza akceptowalną granicę.

Tym razem po prostu MUSI być wreszcie inaczej!

Czy opiekuńczy Robert okaże się dobrym wyborem? Jak bardzo w życiu Majki namieszają tatuaże? A może lepiej jednak nie ufać nikomu poza własnym kotem?

Premiera 30 stycznia



Skusicie się?

sobota, 12 stycznia 2019

''Mauzoleum'' Thomas Arnold # pod patronatem medialnym LŚC

Mauzoleum
Thomas Arnold
Wydawnictwo Vectra
Stron: 432
Data wydania: 26.11.2018 r.
Ocena: 10-/10
Patronat medialny:
Ludzie, którzy nie powinni się narodzić...

Historia, która nie powinna się wydarzyć...

  Po tragicznej śmierci rodziców oraz żony, milioner Tom McCain musi zmierzyć się nie tylko z żalem po stracie, ale też z samotnym wychowaniem dwóch synów. Gdy i on ginie, a także młodszy z braci, ostatnim dziedzicem zamieszkującym olbrzymią rezydencję pozostaje Derrian McCain. W tym samym czasie w lokalnej gazecie pojawia się artykuł o enigmatycznym tytule: "Klątwa McCainów czy domu Meyerów", jednak ktoś dokłada wszelkich starań, aby nic, co związane z poprzednimi właścicielami rezydencji, nie wyszło na jaw. Osiem lat później w ręce Zacka Seegera przypadkiem trafia błędnie zaadresowany list, w którym Derrian McCain, jak gdyby nigdy nic, zwraca się do swego nieżyjącego brata i wysyła mu klucze do domu, gdyż sam musi się udać na operację poza granice kraju. Zack oraz jego partnerka Nicole nie mają pojęcia o zaszłościach w rodzie McCainów. Z pewnością nie zwróciliby na list większej uwagi, lecz wstępnie trafił on do Adama Athertona - zmarłego przed dwoma tygodniami sąsiada, o którym mieszkańcy osiedla wiedzieli bardzo niewiele. [opis wydawcy]

  Thomas Arnold (Arnold R. Płaczek) - urodził się w 1985 roku w Rybniku. Obecnie mieszka w niewielkiej miejscowości na Śląsku - Rydułtowach. Ukończył farmację na Śląskim Uniwersytecie Medycznym. Pracuje w zawodzie. W 2013 roku ukazała się jego debiutancka powieść, thriller medyczny – „Anestezja”, w 2015 kryminały - „33 dni prawdy” i „Tetragon”, a w 2016 roku thriller medyczny – „Horyzont umysłu”. Kiedy nie pisze, sam chętnie czyta. Najczęściej sięga po książki sensacyjne, przygodowe, kryminały oraz thrillery. Do jego ulubionych autorów należą B. Haig, R. Ludlum, D. Brown, C. Cussler, H. Coben, M. Palmer, J. Patterson. Pracuje nad następnymi książkami.

   Śledzę twórczość autora od samego początku jego pisarskiej drogi i z radością obserwuję, jak pnie się po szczeblach sukcesu zawodowego, zdobywając popularność i uznanie coraz większej rzeszy zadowolonych czytelników. Nic dziwnego, wszak sumiennie zapracował sobie na to, kim jest i jak się go postrzega. Ja osobiście uważam go za jednego z lepszych współczesnych pisarzy kryminalnych na naszym rynku wydawniczym. Śmiem nawet twierdzić, że niektóre jego dzieła przewyższają swoim poziomem bestsellerowe powieści zagranicznych kolegów i koleżanek po fachu. Po przeczytaniu ''Mauzoleum'' jeszcze bardziej utwierdziłam się w tym przekonaniu. Ta książka po prostu WYMIATA! Jestem nią absolutnie zachwycona. Dawno nie czytałam tak dobrego thrillera. Majstersztyk.

  Sama fabuła na pozór nie wyróżnia się niczym specjalnym, jednakże im głębiej w nią wnikamy, tym mroczniejszy obraz się wyłania. Poznajemy Zacka i Nicole, którzy od pół roku tworzą udany związek, a od miesiąca także mieszkają razem. Pewnego dnia przypadkiem w ich ręce trafia list nieżyjącego już sąsiada, w którym znajduje się klucz do wielkiego bogactwa. Mimo początkowych obaw Zack i jego partnerka postanawiają pojechać do rezydencji opisanej w przywłaszczonej korespondencji, aby odszukać ukryty skarb. Niestety dość szybko okazuje się, że to najgorsza z możliwych decyzji. Posiadłość McCainów otwiera przed nimi swoje mroczne szpony, serwując szereg mrożących krew w żyłach niespodzianek. Jak zakończy się ich przygoda? Czy zdobędą to, co chcieli? A może chęć łatwego wzbogacenia się odbije się sporą czkawką?

<<–Zabierz mnie stąd, błagam – wyłkała, kiedy skończył.
– Dobrze, kochanie… Dobrze…–  ją mocno.
Żadne nie myślało już o zabawie w poszukiwaniu skarbów ani o czternastu milionach dolarów. Chcieli jedynie przeżyć…>>

  To kawał klimatycznego dreszczowca dopracowanego w każdym szczególe, z iście mistrzowską precyzją. Już od pierwszych scen porywa nas w wir niebezpiecznej przygody, w której rozpoczyna się makabryczna gra pełna tajemnic, pułapek, spisków i czyhających koszmarów. Stawka jest najwyższa z możliwych – ludzkie życie. Misternie zbudowana i zapętlona, a przede wszystkim logiczna i spójna intryga – to bez wątpienia największy atut powieści. Jak grzyby po deszczu mnożą się pytania i wątpliwości. Zagadka goni zagadkę, sekret kryje się za sekretem, a wyjaśnienia zaistniałej sytuacji zmieniają się niczym w kalejdoskopie. Zapewniam, że nikomu nie uda się odgadnąć, kto w danej sprawie mówi prawdę, a kto kłamie, ponieważ nic tu nie jest tym, czym się wydaje. Przygotujcie się na spektakularny finał, który pozostawi Was w stanie kompletnej dezorientacji i szoku.

  Dynamicznie prowadzona akcja z zaskakującymi zwrotami, okraszona gęstą atmosferą grozy i niezapomnianym settingiem stanowią główną siłę napędową powieści. Miejscem wydarzeń jest przede wszystkim stara, ogrodzona wysokim murem rezydencja, nad którą od kilku pokoleń wisi klątwa. A gdy dodamy do tego liczne smaczki w postaci wygłodniałych psów, groźnych pająków, niepokojących trofeów myśliwskich, ukrytych przejść, tajemnych grobowców oraz potwornie wyglądającego prześladowcę, to otrzymamy horrorowy spektakl zrealizowany z iście hollywoodzkim rozmachem. Pod tym zatrważającym płaszczykiem ukryte jest drugie dno naszego społeczeństwa, bynajmniej nie niewinne. Autor obnaża mroczną stronę ludzkiej natury, w której dominują rozmaite szachrajstwa, brudne manipulacje, nadużywanie władzy przez elitę itp. To prowadzi do ważnej konkluzji: nikomu nie można całkowicie ufać.

  Kolejną zaletą tej lektury jest doskonałą kreacja bohaterów. Są nie tylko wyraziście nakreśleni, ale posiadają również wzorcowo uformowany rys charakterologiczny. Nie ukrywam, że bardzo polubiłam parę kluczowych postaci. Zarówno Zack jak i Nicole wykazywali się nie lada odwagą, stanowczością, zimną krwią i innymi cechami w obliczu czyhających zewsząd zagrożeń. I choć momentami robiło się naprawdę gorąco, nie popadali w stan czarnej rozpaczy, tylko usilnie szukali dróg wyjścia z trudnej dla nich sytuacji. Zaintrygował mnie także tzw. czarny charakter. To mężczyzna, który doświadczył w swoim życiu wielu cierpień – głównie w dzieciństwie, co bez wątpienia w jakimś stopniu przełożyło się na jego obecny stan psychiczny. Generalnie wszystkie jednostki, nawet te epizodyczne, wnoszą jakiś koloryt i oryginalność.

  Bardzo lubię styl pisania Thomasa Arnolda. Naturalność i prostota języka, dynamiczne dialogi, barwne i plastyczne opisy, klarownie zarysowane kontrasty osobowości poszczególnych osób, odpowiednie tempo akcji i wprawnie stopniowane napięcie – wszystko ze sobą idealnie współgra, wręcz emanuje profesjonalizmem i wysoką jakością. Aż ma się czasem wrażenie, że to coś więcej niż po prostu książka. Wspaniała jest także szata graficzna, umiejętnie podkreślająca skondensowaną aurę niewypowiedzianego zła. Mój apetyt wzrósł w miarę czytania. Chcę więcej mocnych wrażeń, więcej makabry, więcej sensacyjnego dramatu i więcej miłosnych zawirowań. Czekam z niecierpliwością na kolejny tom. 

  Podsumowując: ''Mauzoleum'' to nieszablonowa i nieprzewidywalna opowieść o zaplanowanej w najdrobniejszym szczególe i dyplomatycznie przeprowadzonej pułapce, która bezwiednie wymyka się spod kontroli. Niczym przysłowiowa ośmiornica chwyta w swoje macki, rozbudza wyobraźnię, wstrząsa i wprawia w osłupienie. Jeśli więc szukacie nieprawdopodobnej dawki adrenaliny, sięgnijcie po niniejszą lekturę. Gwarantuję, że będziecie więcej niż zadowoleni. Absolutny must have dla każdego fana gatunku.


piątek, 11 stycznia 2019

''Biegiem po miłość'' Marta Radomska # PATRONAT MEDIALNY

Biegiem po miłość
Marta Radomska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 360
Ocena: 6+/10
Patronat medialny:

   Zazdrosny narzeczony, wtrącająca się do wszystkiego mama i interweniująca policja? Nie tak miał wyglądać ślub idealny!

  Przygotowania do wesela Oli i Łukasza są już na ostatniej prostej. Fryzura, makijaż, sukienka – wszystko gotowe. Tylko jakim cudem w pudełku z butami zamiast ślicznych szpilek znalazły się białe adidasy i karteczka „Ucieknij ze mną”?

  Czy ceremonia w ogóle się odbędzie, skoro Łukasz zaczyna wątpić w wierność Oli? W dodatku ktoś próbuje w niewybredny sposób pozbyć się konsultantki przygotowującej uroczystość. Czy dzień, który miał być wyjątkowy, jeszcze może mieć szczęśliwy finał?

Do ślubu, gotowi, START! [opis wydawcy]

  Marta Radomska, z wykształcenia filolog polski, prywatnie serce oddała zwierzętom wszelakiej maści, szczególnie kotom i chętnie powierza im rolę ważnych bohaterów swoich książek. Patronat honorowy nad jej twórczością sprawuje siedmioletni dachowiec Atton, współtwórca niespodziewanych (nawet dla autorki) zwrotów akcji, będących wynikiem pożarcia lub upchnięcia za kanapą skradzionych fragmentów tekstów.

  "Biegiem po miłość" to trzeci tom cyklu o niecodziennych perypetiach Aleksandry: trenerki personalnej w fitness klubie, która ma niebywały talent do popadania w tarapaty. Debiut autorki, czyli ''Maraton do szczęścia'' bezapelacyjnie skradł moje serce i dostarczył mi mnóstwo niezapomnianych wrażeń. Natomiast druga odsłona serii ''Sprintem do marzeń'' - pozostawiła po sobie spory niedosyt. A jak wygląda sytuacja w przypadku niniejszej historii? Napiszę szczerze:  moim skromnym zdaniem to najsłabsza część z całej trylogii. Kompletnie nie wiem, co się stało. Czyżby zabrakło czasu lub pomysłu, by nadać fabule odpowiednich rumieńców? Szkoda, bo zamiast spektakularnej komedii romantycznej z wątkiem kryminalnym, otrzymałam przyzwoicie napisaną powieść, ale bez większych skoków ciśnienia i bez upragnionego efektu ''wow''. Nie zmienia to jednak faktu, że mimo wszystko warto ją poznać, aby dowiedzieć się, jaki będzie jej finał.

  Co w fabule piszczy? Otóż wielkimi krokami zbliża się uroczystość zaślubin Aleksandry i Łukasza. Co rusz dochodzi do jakiś zgrzytów, tarć, napięć i wyładowań. A to suknia nie taka, jak być powinna. A to za małe czółenka. A to apodyktyczna matka, która we wszystko się wtrąca. Czy może być jeszcze gorzej? Okazuje się, że tak. Nieoczekiwanie tuż przed ceremonią dziewczyna w obecności narzeczonego znajduje w pudełku, w którym powinny być jej ślubne buty – białe adidasy.  Nie byłoby w tym nic aż tak strasznego, gdyby nie to, że do obuwia dołączono karteczkę z notatką: ''Ucieknij ze mną. On nie jest Ciebie wart.'' Przyszli Państwo Młodzi nie kryją zaskoczenia. Ola nie ma zielonego pojęcia, skąd to tu się wzięło, zaś Łukasz zaczyna powątpiewać w wierność swojej ukochanej. Co z tego dalej wyniknie? Czy prawda ujrzy światło dzienne? A może cała sprawa jeszcze bardziej się skomplikuje?

  Dostałam w swoje ręce powieść pełną niespodzianek, absurdalnych incydentów, niezwykłych zdarzeń ale i celnych obserwacji obyczajowych. Autorka z właściwym sobie przewrotnym wdziękiem opowiada o przyjaźni, lojalności, braku wzajemnego zaufania, wygórowanych ambicjach rodziców wobec własnych dzieci, trudnych relacji partnerskich,  dążeniu do odkupienia win oraz wytrwałości w zdobywaniu szczęścia. Tym samym pokazuje nam, jak łatwo jest wysuwać oskarżenia i ferować wyroki, zaś o wiele trudniej należycie ocenić i przeanalizować całą sprawę. Podobnie jest z perfekcjonizmem. Każdy z nas chce się samodoskonalić, by być coraz lepszą osobą, ale trzeba umieć zachować umiar. Rządzenie przez narzucanie innym swojej woli (rzekomo w imię jego własnego dobra) – nie prowadzi do niczego dobrego. Przeciwnie. Wywołuje często  gorycz i ból emocjonalny. Przekonajcie się sami.

  Dużym plusem książki jest bardzo udana kreacja bohaterów. Są nie tylko wyraziści i barwni, ale także  niezwykle zróżnicowani i charakterystyczni. Z łatwością możemy ich sobie wyobrazić, a nawet utożsamić się z nimi. Pierwsze skrzypce gra oczywiście Ola, którą ewidentnie prześladuje jakiś pech, co przekłada się na szereg zaskakujących epizodów. Równie ciekawą jednostką jest jej kuzynka Laura, która szybciej działa niż myśli, przez co popada w różnego rodzaju tarapaty. Ponownie ubolewam jednak na tym, że za mało uwagi poświęcono Łukaszowi. Został praktycznie zepchnięty na dalszy plan. Również inne postacie drugoplanowe według mnie za mało się udzielają. Śmiało można było na większą skalę dopuścić ich do głosu, co nadałoby całości mocniejszego kolorytu.  

  Przez karty niniejszej publikacji przewija się także pozytywnie zakręcony wątek kryminalny. Nie wiedzieć czemu, ktoś czyha na konsultantkę ślubną, Celinę. Niewiele brakowało, a wylądowałaby w worku na zwłoki. Policja wszczyna dochodzenie, próbując znaleźć winnego. W tym samym czasie Ola rozpoczyna śledztwo na własną rękę. Tylko czy to aby dobry pomysł? Pisarka raczy nas zakręconą intrygą, w której cała sprawa wydaje się być ogromnie poplątana. Niby wszyscy obecni na ceremonii weselnej są niewinni, a jednak o mały włos doszłoby do tragedii. Nie ukrywam, że cała ta przestępcza maskarada stanowi najsłabsze ogniwo powieści. Nagromadzenie niesamowitych przypadków,  korowód tajemniczych zbiegów okoliczności, naciągany motyw, nieścisłości i niedopowiedzenia – to wszystko miało być zabawne, ale według mnie coś nie wyszło. Widocznie moje poczucie humoru gdzieś się ulotniło.

  Całość napisana jest prostym, potoczystym językiem, bez popadania w manieryzm. Opisy są plastyczne, a dialogi żywe. Mam jednak zastrzeżenia do tempa akcji i kilku niepotrzebnych epizodów, które spowalniają  główny wątek. W porównaniu do wcześniejszych tomów narracja wydaje się za bardzo przegadana. Brakowało mi kilku konkretnych epizodów, większej ilości spektakularnych gaf oraz stopniowo narastającego napięcia, które odpowiednio trzymałoby moją uwagę w ryzach. Generalnie jednak tragedii nie ma, dlatego z wielką przyjemnością zapoznam się z najnowszą publikacją Marty Radomskiej, która ukaże się już 30 stycznia i będzie nosić tytuł ,,Tego kwiatu jest pół światu''.

  Podsumowując: ''Biegiem po miłość'' to emanująca pozytywną energią powieść obyczajowa z elementami subtelnego komizmu. Czasami bawi, niekiedy skłania do pewnych przemyśleń nad istotą zaufania w relacjach międzyludzkich, ale przede wszystkim błyskotliwie pokazuje, że nawet po największej burzy zawsze wychodzi słońce. Krótko mówiąc - zapraszam do lektury.

czwartek, 10 stycznia 2019

''Wszystkie barwy roku. Wyjątkowe opowieści na 12 miesięcy'' # pod patronatem medialnym LŚC

 Wszystkie barwy roku. Wyjątkowe opowieści na 12 miesięcy
Autorzy: Hanna Greń, Edyta Świętek, Anna Klejzerowicz, Hanna Urbankowska, Iwona Walczak, Iwona Czarkowska, Karolina Kubilus, Iwona Żytkowiak, Monika Orłowska, Joanna Sykat, Magdalena Kawka, Małgorzata Hayles
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 416
Data wydania: 30.10.2018
Ocena: 7/10
Patronat medialny:

  Dwanaście miesięcy, dwanaście ocieplających serce opowiadań i trzynaście świetnych pisarek. Dzień Babci, Dzień Przytulania, Wielkanoc. Zagubiona w czasie i przestrzeni tajemnicza Wigilia… To tylko niektóre z tematów, które wzięły na swój warsztat.

  Historie refleksyjne, pełne radości i smutku, współczesne, ale również te zaklęte w przeszłości. Żartobliwe, poważne, lekkie, ale zawsze niosące nadzieję, pokazujące, że wszystko jest w naszych rękach. Opowieści dla córki, dla mamy i dla babci.

  Autorki opowiadań: Iwona Czarkowska Hanna Greń Małgorzata Hayles Magdalena Kawka Anna Klejzerowicz Joanna Kruszewska Karolina Kubilus Monika Orłowska Joanna Sykat Edyta Świętek Hanna Urbankowska Iwona J. Walczak Iwona Małgorzata Żytkowiak.

  Nie jestem zbyt wielką fanką krótkiej formy, czyli opowiadań. Zdecydowanie bardziej wolę rozbudowane fabuły złożone z kilku emocjonujących wątków, dzięki czemu dogłębniej mogę poznać bohaterów i mocniej zaangażować w relacje między nim. Aczkolwiek niekiedy zdarza mi się zrobić wyjątek. Tak właśnie było w przypadku "Wszystkie barwy roku" – zbioru antologii, mniej lub bardziej znanych polskich pisarek. Jak sam tytuł wskazuje, jest to książka na każdą porę roku. Każde z dwunastu opowiadań nawiązuje do konkretnego miesiąca, bądź do konkretnego święta np. Dzień Babci, Wielkanoc, Dzień Matki, Wigilia itp. Niektóre z tych historii utrzymane są w żartobliwym tonie, inne wręcz budzą grozę, a jeszcze inne poruszają do szpiku kości. Ale niezależnie od tego, czym podszyte, mają wspólny mianownik – nadzieję i wiarę w lepsze jutro. W efekcie otrzymujemy niezwykle inspirującą lekturę, z której każdy może wyłuskać coś dla siebie. 

  Nie zamierzam poddawać analizie wszystkich opowiastek, bo wyszedłby z tego dłuższy esej. Niektóre  podobały mi się bardziej, inne mniej. Wszystko zależy od punktu widzenia i oczywiście subiektywnego gustu. Postanowiłam, że skupię się wyłącznie na dwóch historiach, które w sposób szczególny poruszyły najczulsze struny mojego jestestwa. Pierwsza z nich: "Talerzyk w niebieskie kwiatuszki" Joanny Sykat – rozczuliła i ogrzała swoimi promykami moją romantyczną duszę. Poznajemy młodą dziewczynę, która od kilku lat bezskutecznie poszukuje duplikatu talerzyka w niebieskie kwiatuszki, należącego niegdyś do narzeczonego jej babci. Pewnego dnia nieoczekiwanie los się do niej uśmiecha. Na bazarku staroci odnajduje bliźniaczo wyglądającą porcelanę. Niestety sprzedawca z jakichś znanych tylko sobie powodów, akurat tej jednej rzeczy nie chce odstąpić. Skąd taka decyzja? Jaka przeszłość kryje się w unikatowej zastawie? Przygotujcie się na gorzkie love story okraszone słodkim smakiem przeznaczenia. 

<<Z podekscytowania szłam jak we śnie, zastanawiając się, czy pamięć spłatała mi figla, czy rzeczywiście trafiłam na talerzyk, który najeżał do narzeczonego babci. Nie znałam szczegółów historii, ale podobno była to wielka miłość.>>

  Z kolei ''Obudź się'' Joanny Kruszewskiej rozbiła mnie totalnie na milion kawałków. Do tej pory czuję ucisk w gardle, kiedy przypominam sobie ten fragment. Bohaterką jest Karolina, której umiera dwuletni synek Kacperek. Kobieta zamyka się w swoim bólu, nie dopuszczając nikogo za rosnący mur cierpienia. Nie zwraca praktycznie żadnej uwagi na męża, nastoletnią córkę, ani na powoli zarastający brudem dom. Wręcz niknie w oczach. Czy przyjdzie opamiętanie? Czy otrząśnie się z letargu i zacznie zauważać swoich najbliższych?

<<Mamo, smutno tu i obco drzewa inne rosną i ciszy nikt nie zna tu. Mamo, nie myśl, że się skarżę żal mi tylko marzeń dziecięcych dni, moich dni.>> [ Autor tekstu: Łebkowski Mirosław, Werner Stanisław.]

  Autorka serwuje nam wstrząsający obraz żałoby, która zakłóca zrównoważone relacje partnerskie, rodzinne i społeczne. Każdy człowiek przeżywa śmierć ukochanej osoby inaczej , po swojemu. To proces wymagający dużych zasobów cierpliwości. Ważne jednak, żeby w końcu przejść przez najtrudniejsze stadium rozstania, pogodzić się z nową sytuacją i ruszyć dalej. W przeciwnym razie nigdy nie dojdziemy do takiego punktu, kiedy poczujemy, że jesteśmy gotowi na normalność. Krótko mówiąc: wstrząsająca opowieść ku przestrodze.

  Całość stanowi różnorodną mieszankę stylu, tematów i emocji. I chociaż kilka opowiadań budzi niedosyt, wręcz proszą się o rozwinięcie bądź kontynuację, to jednak nie można zarzucić im braku klimatu czy też uniwersalnego przesłania. Plusem są także świetnie wykreowani bohaterowie. To postaci z krwi i kości, mający własne troski, zmartwienia, niespełnione marzenia i plany. Dzięki temu są nam bliżsi, można lepiej się z nimi identyfikować, a nawet zrozumieć. Generalnie nie mam żadnych poważnych zastrzeżeń. Otrzymałam kawał dobrej literackiej rozrywki, która umiliła mój wolny czas, ale także skłoniła do pewnych refleksji. Czego chcieć więcej?

  Podsumowując: "Wszystkie barwy roku" to niebanalny zbiór tekstów mieniący się całą paletą ukrytych znaczeń oraz symboliki. Znajdziecie w nim mnogość uczuć, wielką dozę optymizmu, a przede wszystkim życiową mądrość mówiącą o tym, że to my sami jesteśmy przysłowiowymi kowalami własnego szczęścia, i to od nas w dużym stopniu zależy, jak potoczą się nasze losy. Toteż weźcie ster w swoje dłonie i odnajdźcie najlepszy kierunek. Ale najpierw koniecznie sięgnijcie po powyższy tytuł. Na pewno się nie zawiedziecie. Polecam!

środa, 9 stycznia 2019

''Love Line II'' Nina Reichter # PATRONAT MEDIALNY

LOVE Line II
Nina Reichter
Wydawnictwo: Novae Res
Seria: LOVE Line #2
Data wydania: 25.10.2017
Liczba stron: 350
Ocena: 8+/10

  Bethany McCallum chciałaby, aby jej życie znowu stało się normalne. ale czy to możliwe, skoro jej ukochany, Matthem Hansen, za kilka miesięcy bierze ślub z córką magnata medialnego, były mąż chce powrotu, a w dodatku nowa praca w "Newsweeku" zaczyna się od szantażu, za którego sprawą Bethany i Matt są zmuszeni współpracować ściślej niż kiedykolwiek wcześniej?
  
  Czy zawodowa relacja będzie funkcjonować, skoro oboje zdają sobie sprawę z napięcia, jakie pojawia się między nimi? I czy profesjonalizm wystarczy, aby zachowali dystans?
  
  Gdy tajemnice z przeszłości wyjdą na jaw, może się okazać, że stare grzechy mają długie cienie. Czy za ich sprawą miłość... zyska niespodziewanego sojusznika? [opis wydawcy]

  Nina Reichter urodziła się w Polsce. Z wykształcenia jest prawniczką. Razem z mężem mieszka za granicą. Prywatnie jest fanką kuchni fusion, wielbicielką kotów rasy Devon Rex i – jak mówi - „team playerem”. Pytana o motto życiowe, wymienia jedno: „Nie być roszczeniową”. Na pytanie, czy kocha pisać odpowiada: „Nie wiem nawet, czy to lubię. Na pewno jednak lubię, gdy jest już napisane.” W 2012 roku wydała swoją debiutancką powieść pt. „Ostatnia spowiedź”, będącą pierwszym tomem trylogii, który podbił serca nie tylko nastolatek, ale i dorosłych czytelniczek, co zapewniło jej miejsce w gronie popularnych autorek literatury kobiecej.

  Nie ukrywam, że ''Love Line'' - pierwsza część nowej serii Niny Reichter nie wzbudziła we mnie aż takiego zachwytu, jak jej poprzednie publikacje. Czegoś mi brakowało, jakiegoś szaleństwa, większych dramatów i mocniejszych emocji. Stopniowo jednak zaczęłam przyzwyczajać się do dojrzalszej, bardziej stonowanej odsłony autorki, podziwiając jej subtelność, wrażliwość oraz refleksyjność ubraną w poetycką nutę. Dlatego kiedy ukazał się drugi tom, ochoczo zabrałam się do czytania, zwłaszcza, że zakończenie pierwszej części pozostawiło po sobie wiele pytań i i niewyjaśnionych kwestii. I cieszę się niezmiernie z podjętej decyzji, bowiem w moim odczuciu niniejsza kontynuacja jest o niebo lepsza od swojej poprzedniczki. Właściwie od samego początku wczułam się w tą historię i nie mogłam się od niej oderwać, aż do samego końca. 

  Nie od dziś wiadomo, że życie lubi płatać figle i pisać własne scenariusze. Boleśnie przekonała się o tym Bethany, której wydawało się, że wreszcie wszystko zmierza ku dobremu. Niestety w wyniku splotu różnych okoliczności wybranek  jej serca decyduje się ożenić z Bree Watson – dziedziczką magnackiej fortuny. Na domiar złego były mąż pragnie za wszelką cenę odbudować łączącą ich niegdyś więź. Pewne komplikacje pojawiają się również w pracy zawodowej. Za sprawą perfidnej intrygi kobieta zmuszona jest ściśle współpracować z Mattem. Jakie jeszcze czekają ją niespodzianki? Czy zazna w końcu upragnionego spokoju i poczucia stabilizacji? A może nigdy nie uda jej się przerwać złej passy? Pewna jest tylko niepewność. 

 Ta książka jest niczym znakomita orkiestra symfoniczna pod batutą najznakomitszego dyrygenta. Autorka z niewymuszonym wdziękiem raczy nas doskonałą, niebanalną melodią o rozstaniu, tęsknocie, miłości, rodzinie, manipulacji, kłamstwach, niedomówieniach, odpowiedzialności, moralnych dylematach i niespodziewanych kolejach losu. Tym samym błyskotliwie uświadamia, że nie zawsze mamy wpływ na to, co nam się przydarza. Mimo to warto iść na przód i nie tracić nadziei. Bo kto ma odwagę do marzeń, ten ma siłę do walki. Krótko mówiąc, to kawał wartościowej prozy, z której każdy może wyłuskać coś dla siebie. 

  Powieść ta nie byłaby tak dobra, gdyby nie główni bohaterowie. To ludzie z krwi i kości, a nie żadne papierowe marionetki. Jak każdy z nas mają swoje gorsze czy lepsze dni, popełniają błędy, ulegają namiętnościom oraz porywom własnych instynktów, żądz, fantazji i wizji. Dzięki temu  łatwiej w nich odnaleźć cząstkę siebie. Szczególną sympatią zapałałam do Matta, ponieważ wbrew temu, co tak naprawdę czuł do Bethany – starał się być lojalny wobec swojej narzeczonej. Nie każdego byłoby stać na taką powściągliwość i dystans. Również Beth stała mi się bliska i bardzo jej współczułam, że znalazła się w tak nieciekawym położeniu. Jednocześnie  podziwiałam jej opanowanie i racjonalne podejście do własnych emocji. Wspomnę jeszcze o Bree, której zachowanie wywołuje lawinę kontrowersji. Ja rozumiem, że według hiszpańskiego przysłowia: na wojnie i w miłości wszystkie chwyty są dozwolone, ale istnieją pewne granice, których nikt nie powinien łamać, co też w tym przypadku zostało uczynione. Generalnie wszystkie postacie wzajemnie się uzupełniają i każda z nich wnosi coś istotnego do rozwoju wydarzeń. 

  Na uznanie zasługuje również naturalnie i delikatnie poprowadzony wątek miłosny otoczony starannie zaplanowanym spiskiem. Związek Bethany i Matta należy już do przeszłości. Niemniej jednak nie potrafią o sobie zapomnieć. A jakby tego było mało zmuszeni są do wspólnego przebywania w swoim towarzystwie na gruncie zawodowym. Czy uda im się powstrzymać na wodzy swoje prawdziwe uczucia? A może namiętność weźmie górę nad zdrowym rozsądkiem? Pisarka serwuje nam gorzko-słodki rollercoaster, który wiezie nas przez różne stany – od bezradności i smutku, poprzez złość i niedowierzanie, aż po  tlącą się iskierkę wiary w lepsze jutro.  A wszystko to zaprezentowane ze smakiem i ze sporą dawką wyczucia. W efekcie otrzymujemy zapierające dech w piersiach starcie dobra ze złem.

  Całość napisana jest kunsztownym, wyszukanym językiem przyprawionym nutką elegancji i wyrafinowania. Trzecioosobowa narracja często "przeskakuje" między parą głównych postaci, co pozwala lepiej poznać ich obawy, opinie i motywacje. Dużym plusem są też plastyczne i pobudzające wyobraźnię opisy oraz odpowiednie tempo akcji i stopniowanie napięcia. Znikło wcześniejsze filozoficzne wodolejstwo na rzecz konkretnych wydarzeń, które bezlitośnie odsłaniają całą ludzka obłudę, egoizm, strach, niemoc i własne ograniczenia. Wszystko współgra ze sobą idealnie bez pompatycznych, efekciarskich zabiegów. Mały minusik daję jedynie za nazbyt sentymentalne zakończenie w iście hollywoodzkim stylu. Generalnie można powiedzieć, że książka trzyma równy, wysoki poziom i zaostrza apetyt na kolejne dzieła autorki.

  Podsumowując: ''Love Line II''  to przejmująca opowieść o zmaganiu się z przeciwnościami losu, z ludzką podłością  i nieuczciwością, jak również piękny obraz odwagi,  by - wbrew  wszystkim i wszystkiemu - podążać własną drogą i pozostać wiernym sobie. Historia ta dowodzi, jak wielką siłą jest miłość. Zdolna jest nie tylko do do największych poświęceń i kompromisów, ale potrafi także  przetrwać największe sztormy i szczęśliwie dopłynąć do portu. Chcecie się o tym przekonać? Zapraszam wszystkich zainteresowanych. Naprawdę warto!

wtorek, 8 stycznia 2019

KONKURS: CZYTAM I OCENIAM ✍️

Moi Drodzy,

Przychodzę do Was z konkursem, w którym można wygrać  „Między prawami. Prochem i cieniem”.

Zadanie konkursowe:

Pobierz (za darmo) opowiadanie  PERSONA: KLIK i napisz kilkuzdaniową (maksymalnie 10 zdań) opinię na jego temat.

Swoimi wrażeniami z lektury możecie podzielić się na swoim blogu, Instagramie, na Facebooku bądź na YouTubie. Następnie proszę w komentarzu poniżej zapodać link do Waszej opinii. 

Jedna osoba, która (zdaniem autorki) zapoda najbardziej oryginalną opinię na temat opowiadania PERSONA, otrzyma  „Między prawami. Prochem i cieniem” - ponad 400 stronicową świetną powieść sensacyjną.

____

Będzie mi miło, jeśli:

- zostaniesz obserwatorem mojego 
bloga 
- zostaniem obserwatorem mojego profilu w Google +
- udostępnisz informacje o moim konkursie


Do dzieła!!! Naprawdę warto!


   Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagród jest wydawnictwo Hologram.
3. Aby wziąć udział w konkursie należy w komentarzu zapodać link do swojej opinii na temat opowiadania ''Persona'' Very Eikon.
4. Konkurs trwa od 8 stycznia 2019 roku do 15 stycznia 2019 roku do godz. 16.00
5. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi 18 stycznia 2019 roku.
6. Nagrodą jest egzemplarz powieści „Między prawami. Prochem i cieniem” Very Eikon.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy.
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. 
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)
11. Udział w konkursie jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na nieodpłatne upowszechnianie, publikację prac w dowolnej formie (wraz z danymi osobowymi autorów).

poniedziałek, 7 stycznia 2019

ZAPOWIEDŹ: ''Miasteczko Worthy'' Marybeth Mayhew Whalen # pod patronatem medialnym LŚC

Miło mi poinformować, iż mój blog: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI objął patronatem medialnym książkę: "Miasteczko Worthy'' Marybeth Mayhew Whalen.
Zakłócające zimną jesienną noc wycie syren w Worthy, małym miasteczku w stanie Georgia, zmienia tryumf w tragedię. Zaledwie kilka godzin po tym, jak drużyna Wildcats zwyciężyła, miasteczko zostaje dotknięte śmiercią trzech cheerleaderek, których pełne perspektyw życie zostało ucięte w tragicznym wypadku. Wypadek podobno spowodował kierujący drugim pojazdem chłopak - jedyny ocalały. Gdy zaczynają krążyć plotki i oskarżenia, zawiązują się sojusze, a na jaw wychodzą długo skrywane sekrety.

W centrum wydarzeń znajdują się cztery kobiety. Każda z nich boryka się ze stratą, żalem, wstydem i kłamstwami: Marglyn, rozpaczająca matka, Darcy, której syn siedział za kierownicą, Ava, nauczycielka na zastępstwie ukrywająca skandaliczne zdarzenia i Leah, cheerleaderka, która powinna wtedy jechać z przyjaciółkami, ale zrezygnowała. Czy jeśli prawda wyjdzie na jaw, przyniesie tym czterem bohaterkom odkupienie, czy upadek?

Premiera: 15.01.2019 r.


Skusicie się?

niedziela, 6 stycznia 2019

''Lato utkane z marzeń'' Gabriela Gargaś # PATRONAT MEDIALNY

Lato utkane z marzeń
Gabriela Gargaś
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 368
Ocena: 7/10
Patronat medialny:
Gabriela Gargaś – czarodziejka kobiecych uczuć – zaprasza do urokliwego pensjonatu w Bieszczadach, gdzie wszystko może się zdarzyć…

  W małym bieszczadzkim miasteczku czas płynie leniwie. W ogrodzie przy Różanym Pensjonacie rozkwitają róże, a serce Michaliny tęskni za mężczyzną, którego pokochała pewnego zimowego wieczoru. Jej wybranek jednak odwiedza ją zdecydowanie zbyt rzadko, przez co ich miłość zostaje wystawiona na próbę.
Sielską atmosferę zburzy przybycie tajemniczego Przemka, który spróbuje oczarować Michalinę i skraść jej serce. Czy uda mu się sprawić, że dziewczyna zapomni o ukochanym?

  W malowniczej scenerii goście pensjonatu przeżyją niezapomniane chwile, a ich los się odmieni i dostaną od życia drugą szansę. [opis wydawcy]

  Gabriela Gargaś z wykształcenia jest ekonomistką o specjalności bankowej. Z zamiłowania – bibliofilką, a także niepoprawną optymistką. Mama, żona, przyjaciółka, kobieta z krwi i kości. Lubi pierogi i czarną kawę, bardziej wschody od zachodów słońca, konwalie i bez. W bohaterkach książek takich, jak „W plątaninie uczuć”, „Jutra może nie być”, „Namaluj mi słońce”, „Pośród żółtych płatków róż”, „Droga do domu” czy  „Taka jak Ty” każda czytelniczka może znaleźć cząstkę siebie.

  Twórczość autorki znam nie od dziś i bardzo ją sobie cenię, ponieważ każda powieść, która wychodzi spod jej pióra urzeka swoją prostotą, niesamowitą atmosferą i siłą przekazu. Nie inaczej jest w przypadku "Lato utkane z marzeń". Ta książka właściwie już od pierwszych stron rozgrzała moje czytelnicze serce i dostarczyła mnóstwa emocji i tematów do przemyśleń. Dla niewtajemniczonych dodam, że jest to kontynuacja „Wieczoru takiego jak ten'', a co za tym idzie - proponuję sięgnąć najpierw po pierwszy tom, aby mieć lepsze rozeznanie w fabule.

  Ponownie wracamy do perypetii dwudziestokilkuletniej Michaliny, która prowadzi ''Różany pensjonat'' i wspólnie z babcią wychowuje młodszego brata – Bartka. Jej mama zmarła, gdy miała osiemnaście lata, zaś ojciec błąka się gdzieś po świecie, nie poczuwając się do żadnej odpowiedzialności rodzicielskiej. Mimo to dziewczyna nie poddaje się zwątpieniu i rozpaczy, lecz wychodzi naprzeciw wszelkim codziennym problemom. Tymczasem do malowniczego Złotkowa przyjeżdża córka Jadwigi – Amelia, która jako nastolatka uciekła z domu i przez wiele lat słuch o niej zaginął. Obie bohaterki nieoczekiwanie stają przed kilkoma trudnymi wyzwaniami. Jak sobie z nimi poradzą? Czy odnajdą upragnione szczęście i miłość? A może happy end nie jest im jednak pisany?

  Po raz kolejny autorka raczy nas wielowątkową, poruszającą różne płaszczyzny ludzkiego życia opowieść, obok której nie sposób przejść obojętnie. Bez niepotrzebnego patosu czy moralizatorskiego zacięcia opowiada o niełatwych relacjach rodzinnych, damsko-męskich, rodzicielsko-dziecięcych, odbudowywaniu zerwanych więzi, rasizmie, niepoczuwaniu się do ojcowskich obowiązków, młodzieńczym buncie, nieprzepracowanych emocjach, megalomańskich ambicjach, wybaczaniu, wyborach i ich konsekwencjach oraz sile marzeń i drzemiącej w nas mocy do ich spełniania. Tym samym mądrze uświadamia, że życie nie zawsze układa się tak, jak chcemy. Czasem przynosi wiele radości i satysfakcji, a niekiedy mocno daje w kość. Grunt to się nie poddawać. Czerpać przyjemność z małych rzeczy i wyciągać lekcje z poniesionych porażek.

  W książce przewija się cała plejada różnorodnych postaci, nakreślonych całkiem wyraziście i autentycznie. Aczkolwiek ich konstrukcja psychologiczna mogłoby być nieco bardziej pogłębiona, ponieważ miałam wrażenie, że ich charaktery zlewają się ze sobą. Zabrakło tzw. mocniejszego podkreślenia indywidualności danej osoby. Nie zmienia to jednak faktu, że z dużym zaangażowaniem śledziłam losy poszczególnych jednostek. Największą sympatią zapałałam do Amelii, która bardzo się pogubiła gdzieś po drodze ku dorosłości. Teraz szuka ukojenia w rodzinnych stronach, próbując jednocześnie naprawić utracony kontakt z najbliższymi. Z jakim to wyjdzie skutkiem? Ten wątek jest swoistą przestrogą zarówno dla dorastających dzieci, jak i rodziców. Uświadamia bowiem, że brak wzajemnej komunikacji i lekceważenie potrzeb drugiej osoby, może doprowadzić nie tylko do konfliktu, ale także do negatywnych konsekwencji psychologicznych, które rzutują na całe późniejsze życie dla obu stron.

  Natomiast jeśli chodzi o Michalinę to tym razem nie bardzo potrafiłam się z nią zżyć. Nadal wprawdzie podziwiałam jej zaradność i determinację, ale z drugiej strony irytowała mnie jej tęsknota za mężczyzną, który wbrew wcześniejszym obietnicom, zaczął spychać ją na dalszy plan. Ale jak to mówią: miłość jest ślepa. Czy przyjdzie kiedyś opamiętanie? Autorka serwuje nam różne uczuciowe zawirowania, aby uświadomić nam, jak łatwo popaść w pułapkę fantazji i dążenia do czegoś, co niekoniecznie musi być zgodne z naszymi pragnieniami. Spleceni w uścisku zauroczenia wierzymy, że wszelkie kryzysy ominą nas szerokim łukiem. Tymczasem szara codzienność weryfikuje nasze marzenia, przynosząc niekiedy mocne rozczarowanie. Dlatego czasem warto sobie odpuścić, a wszystko nagle stanie się prostsze.

  Całość napisana jest potoczystym, obrazowym językiem, bez zbędnego wodolejstwa i przynudzania. Narracja prowadzona jest z kilku punktów widzenia, co pozwala nam spojrzeć z szerszej perspektywy na toczące się wydarzenia. Umiejętnie pokazano również wyjątkowy klimat Bieszczad, gdzie czas płynie wolniej, a ludzie są jakby bardziej życzliwi. Mam jednak zastrzeżenia co do mnogości wątków i motywów pobocznych. Według mnie ilość przerosła jakość, co niestety odbiło się na spłyceniu kilku ważnych tematów, takich jak chociażby problem nietolerancyjni wobec osób o odmiennym kolorze skóry. To naprawdę groźne zjawisko społeczne, nad którym trzeba się bardziej pochylić, żeby uświadomić społeczeństwu, że nikt  nie może być obiektem represyjnych działań tylko dlatego, że jest członkiem jakiejś innej narodowości, rasy czy wyznania. Szkoda, że tę właśnie kwestię potraktowano po ''macoszemu''. Pomijając wspomniane uwagi, jestem zadowolona z lektury, ponieważ zapewniła mi kilka godzin przyjemnego relaksu, co uważam za duży plus.

  Podsumowując: "Lato utkane z marzeń" to otulająca wewnętrzną energią opowieść o wzlotach i upadkach, straconych złudzeniach, rozstaniach i nowych początkach, a także o przyjaźni i potrzebie bliskości. Wciąga, porusza wiele wrażliwych strun i błyskotliwie uzmysławia, że bez względu na wszystko nie wolno tracić wiary w lepsze jutro, nawet wówczas, gdy wiatr wieje w oczy i brakuje tchu. Bo prędzej czy później dostaniemy to, czego szukamy. Przekonajcie się sami. Polecam zainteresowanym.