"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

piątek, 6 czerwca 2014

Teatr śmierci


Cięcie
Veit Etzold


Tłumaczenie: Miłosz Urban
tytuł oryginału: Final cut
wydawnictwo: Akurat
data wydania: 16 kwietnia 2014
liczba stron: 544
ocena: 5-/6







,,Masz a Facebooku 438 przyjaciół, ale żadne z nich nie zorientuje się, że nie żyjesz’’.

Na przestrzeni kilkunastu lat Internet stał się nieodłącznym elementem naszego życia. Dzięki milionom stron www możemy uzyskać dostęp do multum informacji. Z kolei portale społecznościowe coraz częściej zastępują nam świat realny oraz rzeczywiste kontakty ze znajomymi. Dobrowolnie udostępniamy wszelkie informacje na swój temat nie zdając sobie sprawy z potencjalnego zagrożenia. Przecież możemy być obserwowani przez złodziei, morderców, psychopatów i innych szaleńców, którzy tylko czekają, aby zarzucić na nas swoją sieć. "Cięcie" autorstwa Veita Etzolda stanowi najlepszy dowód na potwierdzenie tej tezy.

Sara Vidalis, nadkomisarz w wydziale zabójstw Krajowej Policji Kryminalnej, ekspertka sądowa i psycho-patolog, od wielu lat zmaga się z demonami przeszłości. Gdy miała 18 lat jej ośmioletnia siostra Claudia została uprowadzona, następnie bestialsko zgwałcona i zamordowana. Sprawcy niestety nie odnaleziono. Jednak Clara poprzysięgła sobie, że za wszelką cenę znajdzie go i wymierzy sprawiedliwość. Głównie dlatego podjęła pracę w policji, aby tropić największych zwyrodnialców. Pewnego dnia otrzymuje tajemniczą kopertę zaadresowaną na jej nazwisko. W środku znajduje się płyta CD z nagraniem zabójstwa młodej dziewczyny, Jasmin Peteres. Śledczy szybko ustalają adres denatki, lecz ku zaskoczeniu wszystkich okazuje się, że zbrodnia została popełniona pół roku wcześniej, chociaż na postawie facebookowych wpisów z profilu dziewczyny wszyscy byli przekonani, że wciąż żyje. Wkrótce morderca uderza ponownie. Liczba ofiar rośnie z dnia na dzień. Clara wspólnie z Martinem Friedrichem, kierownikiem wydziału analizy operacyjnej próbuje znaleźć jakikolwiek punkt odniesienia, lecz bezskutecznie.

,,Jestem nieuchwytny. Jestem nieokreślony. Jestem niczym. I wszystkim. (…) A jeśli będziecie chcieli mnie zabić ja zabiję Was. Bo jestem wirusem, który się nieustannie namnaża i jest wszędzie’’.


Czy uda się zdolnej i zdeterminowanej nadkomisarz dopaść nieobliczanego psychopatę? Dlaczego zabija i co go łączy z Clarą?

Liczne entuzjastyczne recenzje w sieci ewidentnie pokazują, że ,,Cięcie’’ to istny majstersztyk, dlatego moje oczekiwania były bardzo wysokie. Nie przeczę, że książka mnie zaskoczyła, ale nie do końca tak, jakbym tego chciała. Jest to dobry, budzący grozę thriller psychologiczny, lecz do pełnej świetności odrobinę mu brakuje. Pomysł na fabułę uważam za ciekawy i dobrze przedstawiony, mimo to zabrakło mi silnego napięcia, porażających opisów zbrodni oraz dynamizmu. Niemniej jednak jestem pod wrażeniem debiutu autora. Historia od samego początku poraża realizmem, gdyż na pierwszy rzut oka nie sposób odróżnić prawdy od fałszu. Każde przemyślenie i działanie jest takie prawdziwe. Autor pokazuje, że technologia rzeczywistości wirtualnej naprawdę może być nieocenionym źródłem wiedzy dla naszego ,,wroga’’, dlatego należy ostrożnie dzielić się swoją codziennością, rodziną, pracą etc. Osobiście staram się chronić własną prywatność, ale i tak ciężko ją w pełni ukryć. Trochę mnie to przeraża, bowiem nigdy nie wiadomo, kto siedzi po drugiej stronie monitora. A nuż pojawi się naśladowca ,,Cięcia’’?

,,On, Bezimienny, pożerał duszę uwięzione w cyfrowym świecie. Był niczym demon mogący opętać człowieka i zmusić go do działania, na które normalnie by się nie zdecydował. Bezimienny przejmował osobowość opętanego, by zmusić go do wykonywania swojej woli. Sprawiał, że zmarli dalej żyli, i w ich imieniu realizował swój wielki plan’’.

Początkowo przez kilkadziesiąt pierwszych stron czułam lekki dyskomfort wywołany przez mnogość postaci i wątków, pozornie niezwiązanych ze sobą. Na szczęście wraz z rozwojem wydarzeń wszystko zaczęło nabierać coraz bardziej klarownych kształtów. Mimo to uważam, że wątek nawiązujący do pewnego reality show był zbędny. Wiem, że dzięki temu Veit Etzhold chciał przedstawić obraz dzisiejszej telewizji, która coraz częściej przekracza wszelkie normy przyzwoitości i uczciwości, ale i tak ten temat kompletnie mi tam nie pasował, gdyż tylko zakłócał główny wątek. To raczej materiał na odrębną powieść. Drażniło mnie także tempo akcji spowalniane przez rozmowy i analizy funkcjonariuszy biorących udział w śledztwie. Wolałabym, żeby rozmówcy skupili się bardziej na konkretnych działaniach, aniżeli na dysputach, które notabene przypominały nużące wykłady z dziedziny filozofii, kryminologii, behawiorystyki lub psychologii.

Pomimo przytoczonych mankamentów całość oceniam bardzo dobrze. Autor ma lekkie pióro i potrafi stosować plastyczne opisy, które świetnie działają na fantazję i wyobraźnię. Na uznanie zasługują też dokładne, pogłębione portrety psychologiczne bohaterów. Są to postacie naprawdę złożone, charyzmatyczne, intrygujące. Szczególnie kreacja seryjnego szaleńca budzi podziw i niepokój. To nieprzeciętnie inteligentny, błyskotliwy, ostrożny, przebiegły, przewidujący, pomysłowy mężczyzna. Nie ma sobie równych. Myśli nad każdym swoim krokiem, przewiduje każdy ruch przeciwnika i zawczasu przeczuwa niebezpieczeństwo. Pozostałe osoby również są ciekawie nakreślone, choć już nie tak barwnie i wyraziście. Wspomnę jeszcze o niezwykłej, pomysłowej okładce, która jest … pocięta. Świetny, oryginalny projekt.

W ogólnym rozrachunku to kawał intrygującej, wielowarstwowej powieści. Zawiera w swoim składzie prawdziwą bombę dla naszych mrocznych instynktów m.in.: nietypowe zabójstwa, wymyślne tortury, pedofilia, sadomasochizm, koprofilia, a nawet nekrofilia. Pokazuje chorobliwą miłość człowieka do pieniędzy i władzy, która jest w stanie przejąć kontrolę nad jego życiem oraz uświadamia naszą maluczkość i bezradność wobec potęgi rozwoju technologii informatycznej i Internetu. Z czystym sumieniem polecam, szczególnie osobom o mocnych nerwach.

***

Wydawnictwo Akurat.

środa, 4 czerwca 2014

Zabójczy tarot


"Ostatnią kartą jest śmierć"
Anna Klejzerowicz


Wydawnictwo: Oficynka
Wydanie II, 2014
data premiery: 13.05.2014
ilość stron: 192
ocena: 4+/6








        Czy tarot może być niebezpieczny? Spróbujemy się tego dowiedzieć na przykładzie powieści ,,Ostatnią kartą jest śmierć’’ Anny Klejzerowicz. Pierwsza premiera tej książki odbyła się w 2010 roku nakładem Wydawnictwa Oficynka. Natomiast obecnie wydawnictwo pokusiło się o wznowienie, w zmienionej szacie graficznej. A teraz kilka słów o fabule.

Trzydziestoletnia Weronika Daglewska jest dziennikarką prowadzącą rubrykę kryminalną w pewnym poczytnym czasopiśmie. Niestety dobra passa nie trwa długo. Dziewczyna niespodziewanie traci pracę, chłopaka i ciekawe perspektywy na przyszłość. Rozżalona postanawia poradzić się znanej, ekscentrycznej wróżki Semiramidy. Niestety przepowiednia nie jest zadowalająca, mimo to Weronika sceptycznie podchodzi do złowieszczych prognostyk. Tymczasem kilka miesięcy później Semiramida popełnia samobójstwo. Instynkt śledczy młodej dziennikarki podpowiada, że coś jest nie tak. Jej obawy podziela mąż denatki, który zatrudnia Weronikę w roli prywatnego detektywa. Z kim lub z czym naszej bohaterce przyjdzie się zmierzyć? I jaką rolę w tym wszystkim odegra pewien Damian oraz karty tarota?

Dostałam do ręki lekką, przyjemną, żartobliwą literaturę z dreszczykiem będącą doskonałym wytchnieniem od sadystycznych morderców, czy przerażających scen gore. Początkowo nic nie zwiastuje wielkich kłopotów. Nagła śmierć wróżki wydaje się być dziełem nieszczęśliwego wypadku. Jednak Weronika oraz mąż denatki intuicyjnie węszą morderstwo. Czy rzeczywiście ktoś celowo pozbył się ekstrawaganckiej wieszczki? Autorka zaserwowała nam nie lada atrakcje. Mamy próbę samobójczą, dziwne anonimy, zabójstwo, nutkę tajemnicy, intrygi, a nawet odrobinę gorącego uczucia. Nie zabraknie także ciętych ripost, ironicznych komentarzy oraz sporej dawki specyficznego czarnego humoru w formie komizmu sytuacyjnego i słownego. Całość napisana jest prostym, rzeczowym, zwięzłym stylem. Dialogi są wartkie i błyskotliwe, zaś akcja żwawa i dynamiczna. Niestety minus daje za ubogość opisów, ich suchość i lakoniczność. Aż prosi się o rozwinięcie, pogłębienie, dodanie nowych wątków i rozszerzenie motywów już wcześniej zastosowanych.

Dość szybko odkryłam tożsamość osoby odpowiedzialnej za wszelkie nieszczęścia, bynajmniej nie odebrało mi to przyjemności z czytania. Na uznanie zasługuje natomiast kreacja bohaterów. Są barwni i całkiem wyraziście nakreśleni, zapadają w pamięć i budzą sympatię (nawet czarne charaktery). Prym oczywiście wiedzie Weronika. To odważna, uparta, zdecydowana i nieco szalona dziewczyna. Jest gotowa na wszystko, niczego się nie lęka. Bez problemu wyobraziłam sobie, jak przemierza miasto na swoim starym skuterze, w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Także Damian urzeka wrażliwością i poczuciem humoru. Cieszy mnie fakt, że w powieść wpleciono wątek miłosny, który na szczęście nie jest przesłodzony, ani melodramatyczny.

Jestem pod wrażeniem precyzji i dokładności autorki w dziedzinie ezoteryki. Nie bardzo orientuję się w symbolice tarota marsylskiego, ale w moim mniemaniu ten temat został zaprezentowany bardzo pieczołowicie, przystępnie i wiarygodnie. Przy okazji można dostrzec tu ukryte znaczenia bądź podteksty. Anna Klejzerowicz nie podważa wiarygodności wróżb, magii i tarota, niemniej jednak uczula przed zachowaniem zdrowego rozsądku. Każdy z nas jest wolnym człowiekiem mającym wolną wolę, dlatego sam powinien decydować o swoim losie i sam wybierać sposób, w jaki będzie żył.

Serdecznie zachęcam do powyższej lektury. To ciekawa, wciągająca powieść kryminalna, a przede wszystkim świetna, niezobowiązująca rozrywka dla każdego, bez względu na preferencje czytelnicze. Dzięki niej oderwiesz się trochę od rzeczywistości, odpoczniesz od wszelkich trosk i poprawisz sobie nastrój. Polecam!


***

wtorek, 3 czerwca 2014

Oni nie są tacy jak my...


Obsydian
Jennifer L. Armentrout

 
tytuł oryginału: Obsidian
wydawnictwo: Filia
data premiery: 4 czerwiec 2014
liczba stron: 400
ocena: 6/6








         Czuliście kiedyś wielką potrzebę poznania danej książki? Ja właśnie czegoś takiego doświadczyłam spoglądając w magnetyzującą okładkę ''Obsydianu'' Jennifer L. Armentrout. Kiedy więc trafiła mi się możliwość sięgnięcia po tę powieść, ucieszyłam się jak mała dziewczynka z wymarzonego prezentu. Ale czy jestem w pełni usatysfakcjonowana? Najpierw kilka słów o fabule.

Siedemnastoletnia Katy Swartz niedawno przeprowadziła się z mamą ze słonecznej Kalifornii do zapomnianej przez Boga Wirginii Zachodniej. Dziewczynie ciężko przyzwyczaić się do specyficznego akcentu miejscowych, rwącego łącza internetowego oraz wszechobecnej monotonii i spokoju. Przypuszcza, że swój ostatni rok w nowej szkole z obcymi ludźmi nie będzie zbyt udany. Jednak pewnego dnia w życie Katy wkrada się chaos, za który odpowiedzialni są sąsiedzi z naprzeciwka: Dee, miła, dobroduszna i energiczna rówieśniczka oraz jej niesamowicie przystojny, arogancki, o intensywnie zielonych oczach brat bliźniak Daemon. Z Dee niemal błyskawicznie nawiązuje przyjacielski kontakt. Natomiast Daemon ewidentnie jej nie lubi, wręcz pała jakąś dziwną nienawiścią. Zdezorientowana Katy nie wie, o co w tym wszystkim chodzi. Dlaczego nowo poznany chłopak odnosi się do niej tak wrogo?

Mam ochotę krzyknąć: WOW! Ale znakomity romans paranormal! Ogromnie się cieszę, że moja intuicja mnie nie zawiodła. Czytałam wiele książek z tego gatunku, gdzie bohaterami byli zazwyczaj wampiry, wilkołaki, duchy, anioły itp. Ale pierwszy raz mam do czynienia z tematyką Obcych. Jestem bardzo zaskoczona i zachwycona. Jennifer Armentrout odbiegła od naszych wyobrażeń o stworach z innej planety. Nie są to małe, nieproporcjonalne zielone ludki z wyłupiastymi oczami, tylko postacie stworzone ze światła. W ludzkiej formie mogą funkcjonować jak każdy zwyczajny człowiek. Dlaczego jednak zamieszkują naszą planetę i w jaki sposób się tu znaleźli? Nie mogą też objawiać swoich mocy, zwłaszcza przy ludziach, gdyż w pewien sposób ''naznaczają'' ich swoją obecnością. Tymczasem Daemon łamie tę zasadę ratując z opresji swoją sąsiadkę. Jakie będą konsekwencje tego czynu? Autorka stworzyła ciekawą, oryginalną, wciągającą fabułę, pełną najróżniejszych wątków, z których każdy jest jeszcze ciekawszy od poprzedniego.

Na duży plus zasługuje wzmożone napięcie seksualne między Katy a Daemonem. To dzięki nim historia napiera charakteru i pazura. Nieustannie ''drą ze sobą koty'', a jednak coś ich do siebie ciągnie, iskrzy od pierwszego spojrzenia. Wielokrotnie uśmiech nie schodził mi z twarzy podczas ich słownych utarczek. Mimo to, w obliczu zagrożenia byli zdolni do największych poświęceń, aby ratować siebie nawzajem.

Pokochałam głównych bohaterów. Szczególnie Katy zaskarbiła sobie moją sympatię. Podobnie jak ja prowadzi bloga i recenzuje książki. W wolnych chwilach uprawia też domowy ogródek. Ale najbardziej cenię w niej silną osobowość. Pewna siebie, zadziorna, spontaniczna, zabawna i lojalna, zwłaszcza w stosunku do swoich przyjaciół. Z kolei Daemon to charyzmatyczny, niepokojący, temperamentny kosmita. Jego sarkastyczne uwagi częstokroć doprowadzały mnie do szału, ale i tak czułam do niego słabość. Natomiast Dee w moim mniemaniu została trochę zepchnięta na boczny tor, chociaż i tak zapisała się w mojej pamięci.

Wszystko mi się w tej książce podoba: innowacyjna fabuła, lekki styl pisania, błyskotliwe dialogi, humor, dynamiczna akcja, emocje, napięcie oraz ciekawi, wyraziści bohaterowie walczący o życie. Jeśli chodzi o zakończenie jest… wspaniałe! Nie mogę się doczekać kolejnego tomu serii LUX, który notabene już jest w przygotowaniu i będzie nosić tytuł: Onyx. 

Po tysiąckroć zachęcam wszystkich, w pierwszej kolejności miłośników fantasy/paranormal do zapoznania się z ''Obsydianem''. To ekscytująca powieść o sekretach, tajemnicach, realnych zagrożeniach, nieoczekiwanych inwazjach i nadprzyrodzonych mocach. Choć jest w dużej mierze skierowana do młodzieży, bez problemu odnajdzie się w niej również starszy czytelnik. Ja w każdym razie nie mogłam się od niej oderwać- tak była wciągająca. Teraz skrycie marzę o ekranizacji. POLECAM! Naprawdę warto!

***
Wydawnictwo FILIA.

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Gdzie jest pani pastor?


Wyścig ze śmiercią
Erica Spindler

Przekład: Krzysztof Puławski
Wydawnictwo: Harlequin/Mira
Wydanie II-23.04.2014
Liczba stron: 480
Ocena: 5+/6







   
      Erica Spindler to jedna z najbardziej popularnych pisarek amerykańskich, specjalizująca się przede wszystkim w thrillerach romantycznych. Osobiście jestem wierną miłośniczką jej twórczości, dlatego z wielką przyjemnością i z ogromnym zainteresowaniem sięgnęłam po ,,Wyścig ze śmiercią’’. Pierwsza premiera tej książki odbyła się w 2009 roku, zaś obecnie wydawnictwo Harlequin/Mira pokusiło się o jej wznowienie, w nowej szacie graficznej. Czego bądź kogo dotyczy fabuła powieści? Zapraszam do lektury.

Pewnego dnia, Liz Ames, dyplomowany doradca rodzinny, otrzymuje niepokojącą informacje o zaginięciu swojej siostry- pastor Rachel Howard, która jakiś czas temu zamieszkała na wyspie Key West, leżącej u wybrzeży Florydy. Policja z braku dowodów umarza śledztwo, gdyż ich zdaniem pani pastor prawdopodobnie przeszła załamanie nerwowe i potajemnie opuściła swoją ,,owczarnię’’. Liz ma zgoła odmienny pogląd na ten temat. Jest przekonana, że siostrze grozi niebezpieczeństwo, albo może już została zamordowana. W zaistniałej sytuacji przyjeżdża na wyspę, by na własną rękę rozpocząć dochodzenie. Wkrótce co rusz dochodzi do tajemniczych zniknięć i okrutnych morderstw. Pomimo tego śledczy nadal uparcie twierdzą, że to nie ma żadnego związku z zaginięciem Rachel. Sfrustrowana Ames prosi o pomoc Ricka Wellsa, właściciela baru, zarazem byłego policjanta. Komuś jednak przeszkadza jej nadgorliwość.

,,Już wiedzą. Grozi ci niebezpieczeństwo. Uciekaj stąd jak najszybciej’’.

Kto wie i o czym? Czy Liz dostosuje się do anonimu i opuści wyspę? A może za wszelką cenę będzie dociekać prawdy? Gdzie przebywa jej siostra i czy w ogóle żyje?

Kolejny raz nie zawiodłam się na piśmiennictwie Pani Spindler. Dostałam dobrze napisany, trzymający w napięciu thriller. Fabuła na pierwszy rzut oka zaczyna się bardzo niepozornie. Mamy zlepek kilku niepowiązanych ze sobą wątków, które w pewnym momencie stopniowo się zazębiają, dochodzą następne, a historia z każdą stroną zyskuje na wartości. Jednak wszystko sprowadza się do tajemniczego zniknięcia pani pastor. Co się z nią stało? Tego niestety nikt nie wie. Tymczasem na wyspie przypuszczalnie pojawia się seryjny morderca, który w sposób rytualny zabija młode osoby. Liz wspólnie z Rickiem, byłym policjantem próbuje ustalić, kim jest sprawca całego zamieszania i czy ma jakieś powiązania z jej siostrą. Autorka stworzyła znakomitą intrygę kryminalną, istny majstersztyk. Prawie do samego końca nie wiadomo, kto tak naprawdę jest przyjacielem, a kto wrogiem. Wspaniała psychologiczna rozrywka.

Podoba mi się styl i język powieściopisarki- prosty, klarowny i przyjemny w odbiorze, co sprawia, że książkę czyta się nadzwyczaj swobodnie i z nieustannym zainteresowaniem. Akcja jest całkiem dynamiczna, obfituje w wiele zaskakujących wydarzeń. Dodatkową atmosferę niepokoju wzbudza nadchodzący groźny huragan. Z kolei bohaterowie to wyraziste, choć nieco szablonowe postacie.Wyrażają sprzeczne i różnorodne poglądy na dany temat, dzięki czemu łatwo zapadają w pamięć. Szczególnie polubiłam duet Liz i Ricka. Oboje naznaczeni bolesnym piętnem przeszłości, próbują odzyskać wewnętrzny spokój i równowagę. Z jakim to wyjdzie rezultatem? Erica Spindler nie zaskoczyła mnie, ale nie jestem z tego powodu rozczarowana, ponieważ uwielbiam takie stereotypowe rozwiązania, gdzie dwoje poharatanych przez los ludzi spotyka się przypadkiem, następnie razem stawiają czoła wielu niebezpieczeństwom i przy okazji zbliżają się do siebie.

Z czystym sumieniem polecam ,,Wyścig ze śmiercią’’ wszystkim fanom autorki, jak również miłośnikom dobrej literatury z dreszczykiem. To ciekawy, wciągający thriller z motywem kultu satanistycznego i rytualnych morderstw. Budzi niepokój, dreszcz emocji i poczucie zagrożenia. Nie od dziś wiadomo, że od wieków toczy się walka dobra z siłami ciemności, która przybiera różne formy. Zobacz, w jakiej tym razem postaci występuje. Zapraszam wszystkich zainteresowanych.


***
Wydawnictwo Harlequin/Mira

Niezwykła podróż w głąb siebie


Na krawędzi zawsze
J. A. Redmerski

 
Data wydania: 14 maj 2014
Wydawca: Filia
Gatunek: new adult
Ilość stron: 444
Ocena: 5/6








    Jakiś czas temu miałam przyjemność poznać ''Na krawędzi nigdy'' J. A. Redmerski, który z miejsca zaskarbił sobie moją sympatię. Dlatego nie mogłam oprzeć się pokusie, aby poznać kontynuacje losów Camryn Bennett i Andrew Parrish. Czy i tym razem jestem w pełni usatysfakcjonowana? Zanim do tego dojdziemy omówię pokrótce fabułę.

Kilka miesięcy wcześniej Camryn i Andrew spotkali się przypadkiem w autobusie, w drodze donikąd. Od samego początku coś między nimi zaiskrzyło, a los znalazł sposób, aby ich ze sobą połączyć. Teraz cieszą się pełnią życia. Niestety niespodziewanie dochodzi do tragedii, która wystawia ich związek na długą i ciężką próbę.

''Przychodzi czas w życiu człowieka, kiedy musi zmierzyć się z czymś tak strasznym, po czym czuje, że nigdy nie będzie taki sam. Tak jakby coś mrocznego opadło, kradnąc każdą drobinę szczęścia, którą kiedykolwiek czułeś, i jedyne, do czego jesteś zdolny, to patrzeć i czuć, wiedząc, że bez względu na to, co w życiu zrobiłeś, nigdy nie będziesz w stanie tego odzyskać''.

Camryn próbuje jakoś się pozbierać, ale nie jest to takie proste. Andrew robi wszystko, aby ukoić jej ból. Wkrótce wpada na genialny pomysł. Zabiera ukochaną w kolejną podróż w nieznane. Czy to będzie dobry pomysł? Czy wśród nowych przygód, wyzwań, pasji i namiętności ponownie odnajdą siebie?

Bieżąca kontynuacja w porównaniu do pierwszego tomu wypada zdecydowanie spokojniej, ale na brak emocji na pewno nie będziemy narzekać. Nie chce zbyt wiele zdradzać, żeby nie odbierać Wam przyjemności odkrywania i delektowania się tą wyjątkową historią. Napiszę jedynie: będzie dramatycznie, refleksyjnie, romantycznie i odrobinę pikantnie. Fabuła prowadzona z perspektywy pary głównych bohaterów, dzięki czemu możemy lepiej poznać i zrozumieć ich myśli, uczucia, przeżycia, słabości i wewnętrzne rozterki. Kiedyś skupiali się tylko i wyłącznie na sobie, teraz widać, że ewoluują, wspólnie stawiają czoło demonom z przeszłości oraz próbują pogodzić swoje plany, potrzeby i marzenia z  obowiązkami codziennego życia.

''…niezależnie od tego, co mówią inni, nie muszę żyć życiem, jakiego nie chcę. Że mogę wybrać sobie drogę. Że mogę żyć, by mieć wspomnienia, a nie zniknąć w tłumie ludzi wiodących monotonne życie wszędzie dookoła''.

Autorka odbiega od schematu banalnego romansu. Nie uświadczymy tu cukierkowatej aury, wręcz przeciwnie. Związek Camryn i Andrew przeżywał będzie swoje wzloty i upadki, ale dzięki wzajemnemu wsparciu i miłości poradzą sobie niemal z każdym problemem. J. A. Redmerski bardzo trafnie nakreśliła ich portrety psychologiczne, ukazując wszelkie dylematy związane z wyborem właściwej drogi życiowej. Wspólnie z nimi poznamy smak podróży prawie dookoła świata, jak i przekonamy się, że w domowych pieleszach szczęście także może rozkwitać. Jestem pod wrażeniem dojrzałości emocjonalnej obojga bohaterów. Doświadczyli wiele bólu i cierpienia, ale nie załamali się. Zahartowani niczym stal najwyższej jakości otwierają nowy etap w swojej egzystencji i podejmują nowe wyzwania. Ich zawiłe losy pokazują, że nie można uciec od problemów. Im bardziej się od nich oddalasz tym cięższy bagaż nosisz ze sobą. Dlatego należy zajrzeć w głąb siebie i spróbować znaleźć rozwiązanie trudnej sytuacji.

Uwielbiam czytać o pięknej, głębokiej, pooranej bruzdami smutku miłości, dlatego historia Camryn i Andrew poruszyła najgłębsze struny w mojej duszy. Całość napisana jest lekkim piórem i swobodnym stylem. Akcja mknie jak lokomotywa po torach, jednostajnym, miarowym rytmem. Bohaterowie urzekają naturalnością zachowań. Są jakby żywcem wyjęci z realnego świata. Natomiast epilog jest jak promyk słońca w pochmurny dzień. Wywołuje uśmiech na twarzy i radość w sercu. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy poznam ,,Song of the Fireflies", kolejną powieść pisarki.

,,Na krawędzi zawsze” to wyjątkowa, pełna przygód i wrażeń podróż w głąb własnego ,,ja’’. To również szalona wyprawa ku wolności i ku realizacji marzeń. Pokazuje, jak oswoić lęk przed śmiercią, pokonać strach przed dorosłością, nauczyć się podejmować trudne decyzje oraz jak zwalczyć własne słabości i uzależnienia. Naprawdę gorąco polecam tę serię Waszej uwadze.

***
Wydawnictwo FILIA.