środa, 27 czerwca 2012

Życie w cieniu tragedii.


Wybaczcie mi

Iza Bartosz

Wydawnictwo: G+J Gruner+Jahr Polska
Data wydania: 2012-05-23
Kategoria: Literatura faktu
ISBN: 978-83-7778-147-0
Liczba stron: 200






              Nie ma w Polsce chyba człowieka, który by nie słyszał o wielkiej tragedii, jaka miała miejsce w Sosnowcu 24 stycznia. Cały niemal świat włączył się w intensywne poszukiwania zaginionej sześciomiesięcznej Madzi Waśniewskiej. Historia potoczyła się jak w sensacyjnym filmie: porwanie, poszukiwanie, udział detektywa, policji i odkrycie brutalnej prawdy- dziecko nie żyje, zaś prawdziwą przyczyną śmierci był nieumyślny wypadek spowodowany przez matkę Katarzynę. Kiedy zatajona informacja ujrzała światło dzienne rozpętało się prawdziwe medialne piekło. Nikt nie pozostawił suchej nitki na młodej kobiecie, która niczym profesjonalna aktorka potrafiła kłamać przekonywająco płacząc przed kamerami i prosząc, by porywacz oddał jej największy skarb. W rzeczywistości sama ukryła zwłoki swego dziecka w parku i przez kilka dni milczała na ten temat.

Co kierowało Waśniewską, że posunęła się do tak haniebnego czynu? Czy był to wielki szok, czy celowe działanie? Śledztwo ciągle jest w toku, ale ludzie już wydali na nią osąd życząc jej śmierci i wiekuistego potępienia.

Iza Bartosz, dziennikarka i obecnie redaktor naczelna dwutygodnika Gala także zainteresowała się tą sprawą. Postanowiła bliżej poznać Katarzynę Waśniewską, jej rodzinę i otoczenie. Swoimi spostrzeżeniami podzieliła się z opinią publiczną wydając pod nakładem wydawnictwa G+J Gruner+Jahr Polska książkę zatytułowaną ,,Wybaczcie mi’’. Powyższa publikacja nie jest jednak formą spowiedzi matki Madzi ani próbą wyjaśnienia owych feralnych wydarzeń. To historia młodej kobiety, która  już od wczesnych lata dzieciństwa nie potrafiła odnaleźć się w chaosie tego świata. Ojciec alkoholik i bogobojna matka sprawiły, iż dziewczyna od zawsze miała problemy z nawiązaniem cieplejszych relacji z otoczeniem. Ukojenia szukała w wierze, lecz kościół nie jest w stanie do końca uleczyć zranionej duszy. Dalsze losy Kasi również nie są usłane różami. Problemy w szkole oraz traumatyczne przeżycia męsko-damskie powodują, że czuje się coraz bardziej osamotniona. Kiedy poznaje Bartka (obecnego męża) dopiero wtedy życie nabiera barw. Jest on niczym książę z bajki: przystojny, zaradny, uczuciowy i wyrozumiały. Ich miłość dość szybko owocuje niespodziewaną ciążą. Dalej wszystko toczy się już błyskawicznie. Szybki ślub, przedwczesny poród i nieustający konflikt z najbliższą rodziną. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze brak pracy, pieniędzy i perspektyw. Ten życiowy bagaż przerósł młodą matkę, która chciała mieć tylko święty spokój  i beztroskie życie…

Patrząc z boku na losy Katarzyny nasuwa mi się jedna myśl. Wiele kobiet wychowuje się w trudnych warunkach materialnych i społecznych, lecz mimo to próbują dać swoim dzieciom całe pokłady miłości, choć sami może tego nigdy nie doznali. Z drugiej jednak strony istnieje choroba zwana depresją poporodową i nie jest ona wcale wymysłem bogaczy, jak niektórzy twierdzą. Może dotknąć każdą matkę, bez względu na status społeczny. Niestety w biednej, bądź patologicznej rodzinie, gdy kobieta nie interesuje się własnym dzieckiem nazwana jest ,,wyrodną matką’’. Trzeba nam, więc pamiętać, iż nie każdy może podołać narzucanej mu roli bycia wzorową matką polką. Nie wiem, jak było w przypadku Katarzyny, ale przy bliższym poznaniu jej życiorysu wywnioskowałam, iż nie jest to osoba emocjonalnie stabilna.

Miałam bardzo mieszane uczucia podczas czytania ,,Wybaczcie mi’’. Uważam, że tytuł książki został źle sformułowany i działa na nasze społeczeństwo jak przysłowiowa czerwona płachta na byka. Zbyt dużo negatywnych emocji pozostało w nas po tragicznych wydarzeniach w Sosnowcu i nie chodzi tu wcale o wypadek Madzi, gdyż takie nieszczęśliwe incydenty zdarzają się niemal wszędzie.

Cała nienawiść skierowana jest na kłamstwach Katarzyny, która przez wiele dni oszukiwana rodzinę, policję i całą Polskę. To wszystko stało się zapalnikiem jawnej wrogości i nagonki na panią Waśniewską, dlatego nie dziwię się, że ludzie wciąż są poirytowani widząc Katarzynę udzielającą wywiad za wywiadem, co czyni z niej sławną pseudo celebrytkę.

Nie dajmy się jednak zwariować, ponieważ publiczny lincz do niczego dobrego nie prowadzi. Bardzo mnie zszokowało wyznanie Bartka kiedy podczas zakupów w jednym z łódzkich supermarketów kasjerka oznajmiła ,,Panu nic z naszego sklepu nie sprzedam. Proszę wyjść’’. Wszystko ma swoje granice, ale takie zachowanie, jak dla mnie jest oburzające. Kiedy poznacie sami historię ojca Madzi zobaczycie, że jest to chłopak z sercem na dłoni i nie zasługuje na takie podłe traktowanie. Wystarczająco dużo już przeżył w swoim młodym życiu i ponosi za to odpowiednią karę. Odnośnie Katarzyny nie potrafię okazać współczucia, ale życzę jej, by wreszcie odnalazła upragniony spokój ducha, o którym tak nieustanie marzy.

Wszystkim zainteresowanym polecam przeczytać ,,Wybaczcie mi’’. Uważacie, że autorka książki żeruje na ludzkiej tragedii? Większość z was zapewne tak sądzi, lecz powiedzmy sobie uczciwie, czy my czasem w niektórych sytuacjach nie zachowujemy się podobnie? Są osoby, które np. na pogrzeb idą nie po to, by pożegnać się ze zmarłym, lecz po to, by móc potem, co opowiadać domownikom i znajomym. Nikt do końca nie jest krystalicznie, świętą osobą, dlatego nie oceniajmy innych po pozorach, bo nie wiemy jakbyśmy się sami zachowali w zaistniałej sytuacji.

Czemu ma służyć powyższa publikacja? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Mimo, iż prześledziłam bliżej sylwetkę pani Waśniewskiej ciągle nie potrafię zmienić swojego negatywnego nastawienia do niej. Jedynie osoba Bartka i jego najbliższa rodzina jawi się w bardziej pozytywnym świetle. Czas płynie nieubłaganie i leczy rany. Nie nam osądzać czyjeś niewłaściwe zachowanie, dlatego pozostawmy tę sprawę, niech toczy się swoim rytmem...


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa  G+J Gruner+ Jahr Polska.


_________________________________________________________

Iza Bartosz -  dziennikarka, która pracowała m.in. w gdańskim oddziale "Życia", serwisie Wirtualna Polska i dwutygodniku "VIVA". Od 2009 r. jest redaktor naczelną dwutygodnika "Gala".

58 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą, że nie ma sensu linczować ani Katarzyny ani Bartka. Nikt z nas nie wie jak było i już pewnie się nie dowie, więc lepiej wstrzymać się z krytyką. Nie wiem czy śmierć Madzi była wynikiem nieszczęśliwego wypadku, nie mnie to oceniać. Po książkę nie sięgnę, bo wydaje mi się, że ta publikacja po prostu żeruje na ludzkim zainteresowaniu. Temat kontrowersyjny, podobnie jak katastrofa smoleńska, o której niedawno czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam wrażenie, że trudno jest recenzować tę książkę, nie odnosząc się do całej sytuacji i unikając oceny głównej "bohaterki". ALE:
    Skrajną głupotą jest dla mnie pisanie TAKIEJ książki "na świeżo", kiedy emocje wciąż buzują, a każdy, kto udziela pisarce jakichkolwiek informacji dotyczących K. lub B., próbuje jak najbardziej im dokopać (lub po prostu zmyśla i nadinterpretuje). Nie, nie potępiam tego zachowania, gdyż sama, gdybym tylko mogła, obojgu naplułabym w twarz bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Kobieta taka jak K. zasługuje na NAJWYŻSZĄ pogardę. Pana B. uważam za niezłego cwaniaka i całe jego zachowanie, mowa ciała, sposób wypowiadania się, świadczą o przekonaniu o własnej wyższości i nieomylności. Wracając zaś do K. - jedyne słowa, jakie cisną mi się na usta, a mogłyby ją określić, to inwektywy.
    A sama decyzja autorki o napisaniu tej książki... Cóż, nie wierzę w jej dobre intencje. Prawdopodobnie myślała, że książka dobrze się sprzeda, a tu chyba klops.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm... Tym razem pas. Jakoś nie mam ochoty powracać do tej sprawy a już na pewno czytać książki autorstwa tej pani. Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ranyyy, tylko nie matka Madzi. Szkoda mi dziecka, ale na kobietę sorry, ale patrzeć nie mogę. I to nawet nie chodzi o jej winę lub nie w tej sprawie, ale o to, że była wszedzie,bałam się, że na mnie z lodówki wyskoczy. Mam uraz i już.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem co powiedzieć bo mnie zatkało - książka ?? to się dziewczynie udało - oszukała całą polskę - polansowała się w TV a teraz jeszcze książkę o Niej napisano - Żenada.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zupełnie nie mam ochoty czytać tej książki - właściwie dziwi mnie, kto w ogóle może mieć na to ochotę? Wszyscy jesteśmy bardzo emocjonalnie ustosunkowani do tej sprawy i nie mam pojęcia, czy coś poza chęcią zarobku kierowało autorką tego czegoś:/
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dosiak-też nie wiem, czy śmierć Madzi była rzeczywiście nieszczęśliwym wypadkiem, lecz uważam, że tą sprawą niech się zajmie policja i sąd, bo my nie powinniśmy tego oceniać.

    limonka-co do osoby Katarzyny nie zmieniłam zdania, lecz Bartek przy bliższym poznaniu zyskuje w oczach i nie uważam go za takiego cwaniaczka jak dotychczas, ale to jest tylko takie moje zdanie.

    kasandra_85-rozumiem twoje awersje do tej książki i nie nalegam na nic.

    anetapzn-to prawda, że przez swoją ,,popularność'' wszyscy mają już dość pani Waśniewskiej.

    retro77-ano taka jest Polska i tacy są ludzie...

    Isadora-a mnie się wydaje, że autorce książki chodziło o to, by pokazać nie źródło tragedii, lecz przyczynę dalszego zachowania matki Madzi. Czy to się udało? Moim zdaniem nie, ale to pozostawiam każdemu własnej ocenie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem, kto wpadł na tak głupi pomysł i napisał o tej pani książkę. Co, liczyli na łatwy zarobek, bo sprawa głośna, podejrzana i budząca wiele emocji?
    Gdy po raz pierwszy zobaczyłam zapowiedź jakieś dwa miesiące temu myślałam, że jest to nieudany żart internautów. Niestety, to tylko śmieszna rzeczywistość...
    Niby masz rację, nie ma co spychać na margines społeczny tych państwa, ale na pewno bez winy nie są. Ogólnie zgadzam się z poprzednimi wypowiedziami.
    W każdym razie po książkę na pewno nie sięgnę.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak dla mnie wokół tej sprawy za duży szum się wezbrał, więc zrezygnuje z tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystko za mnie powiedziała Cinnamon, mam identyczne zdanie...

    OdpowiedzUsuń
  11. No moja droga, trudną lekturę sobie wybrałaś. Ja mam tak skrajne odczucia względem tej sprawy, że nie wiem czy dałabym radę ją przeczytać i potem w miarę obiektywnie się o niej wypowiedzieć...Pomyślę jeszcze...

    OdpowiedzUsuń
  12. Powstrzymam się od komentarza co do osoby o której jest ta książka. Swoje zdanie wyrobione mam i raczej go zmieniać nie będę, książka wydana jest dla zbicia kasy i całkiem bez sensu, więc sobie ją odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cinnamon-też początkowo myślałam, że wydanie powyższej książki, to jakiś głupi żart, bądź chwyt marketingowy. Uważam, że sprawa śmierci Madzi jest ciągle zbyt ,,świeża'', dlatego można byłoby odczekać nieco z napisaniem tej książki.

    AnnieK-to prawda, że szum medialny wokół państwa Waśniewskich cały czas istnieje przez co wiele ludzi ma już tego dosyć.

    Blueberry-rozumiem cię i po części popieram także.

    Ewa-niestety ,,Wybaczcie mi'' jest mega trudną książką i ciężko było mi obiektywnie ją czytać, ale dzięki temu, że ją poznałam mam do pewnych zdarzeń i osób całkiem inne zdanie.

    Larysa-nie wiem, czy powyższa publikacja miała służyć powiększeniu finansów autorki. Wydaje mi się, że chodzi to o coś zupełnie innego, lecz też uważam, że to nie jest czas ani miejsce na roztrząsanie biografii Katarzyny.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mój stosunek do tej książki jest mieszany. Wydaje mi się, że książka została wydana zbyt szybko, kiedy jeszcze cała sprawa nie została do końca wyjasniona. Ludzie nie będą nią zainteresowani, bo mają dośc tematu Madzi, którym faszerowały nas zarówno telewizje jak i gazety. Nie da się też być obiektywnym, bo jesteśmy przepełnieni złym nastawieniem do Katarzyny W., która skłamała, wymyśliła sobie bajeczkę, a teraz jeszcze mamy możliwośc przeczytac, że miała ciężko w życiu. Tak jak wspomniałaś, nie jedna kobieta w życiu miała ciężko, a mimo to, próbowała dac wiele miłości swojemu dziecku.
    Państwo też nie do końca postąpiło sprawiedliwie, bo za taki czyn, Katarzyna W. zasługuje na najwyższą karę, zwłaszcza, że okłamała cały kraj, a przede wszystkim własnego męża, któremu serdecznie współczuję. Jednak nie uważam, żeby nie był winny całej sytuacji.

    Uff... rozpisałam się nieco. Ale naprawdę źle na mnie działa ten tytuł, tak samo jak wszystko związane z katastrofą Smoleńską. Za wcześnie, żeby pisać takie książki. Kilka lat powinno się poczekać, aż wszystko ucichnie, zostanie wyjaśnione, a ludzie nabiorą dystansu.

    Pozdrawiam,
    Klaudyna

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie, nie, tym razem pasuję. Mam już dosyć tej całej historii, pełno było o tym w gazetach, telewizji, nie mam zamiaru bardziej wnikać w to nieszczęsne wydarzenie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Masz rację, szkoda tylko tego chłopaka, który teraz musi przechodzić piekło. Ja sobie zdaję sprawę z tego, że różne rzeczy się ludziom przytrafiają... ale takie coś? Jeśli o mnie chodzi, nie rozumiem wydawania takich książek i to jeszcze w takim tempie. Książki na faktach z reguły są interesujące, ale tutaj ewidentnie widać, że jest to jakieś makabryczne odcinanie kuponika od tragedii. No i autorka jest redaktorką GALI - jak wiadomo, nie jest to magazyn popularno-naukowy... więc, jak dla mnie masakra.

    OdpowiedzUsuń
  17. Cyrysiu, mam gdzieś przyczynę zachowania tej kobiety, moim zdaniem za wcześnie, by o tym mówić, analizować i rozkładać na czynniki pierwsze:/
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Uważam, że tragedia, która wydarzyła się w domu Waśniewskich jest zbyt mocno rozdmuchiwana przez media.Książkę "Wybaczcie mi" odbieram jako napisaną w celu zbicia kasy i mam zamiar omijać ją szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
  19. lincz niczego nie załatwi, ale wydaje mi się, że czystego sumienia to ona nie ma. prawdy możemy nigdy nie poznać, jednak wypuszczenie jej z aresztu było wielkim błędem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Odpuszczę sobie tę książkę z racji tego, że owa historia miała miejsce rzut kamieniem od mojego miasta i brałam maleńki udział w akcji poszukiwawczej. Po tej całym cyrku poczułam się (tak jak wszyscy) oszukana i wykorzystana. Państwo W. przepełniają mnie odrazą. Fakt, mieszkali w tak zwanej sosnowieckiej dzielnicy cudów i różnie tam było, ale to nie powód, żeby zamordować własne dziecko, okłamać cały naród, a po wszystkim chodzić do kina na horror, bo potrzebujemy odpocząć.

    Nie rozumiem po co autorka pisała tę książkę. Może to nawet nie chęć zysku, ale zabłyśnięcia w świecie celebrytów.

    Szacun dla Ciebie, że przeczytałaś tę publikację i jeszcze napisałaś recenzję. Ja nie byłabym w stanie.

    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  21. Lubię Izę Bartosz i gdyby nie to, że temat tej książki jest tak niezwykle trudny i bolesny, na pewno sięgnęłabym po jej publikację. Jednak nie jestem w stanie przeczytać tej książki - nie czuję się na siłach, aby oceniać tę sprawę i poznać życie tej kobiety..

    Napisałaś naprawdę świetną recenzję - gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  22. Klaudyna-zgadzam się z tobą w zupełności. Za wcześnie jeszcze na publikacje takich książek, bo nasze społeczeństwo będzie próbowało odebrać to, jako formę usprawiedliwienia się, a w tej sytuacji ciężko jest wybaczyć...

    binola-rozumiem cię doskonale i nie namawiam na nic.

    Fuzja-to prawda, że autorka książki pośpieszyła się z jej publikacją, ale powiem ci, że chociaż spodobało mi się to, iż pokazała Katarzynę w autentycznym świetle pokazując często jej niewłaściwe zachowanie. To uważam na plus. Niczego nie koloryzowała i to mi się podoba.

    Isadora-złość i nienawiść ciągle jest z byt mocno zakorzeniona w wielu ludziach, dlatego nie dziwię się, że ty również masz do tej sprawy negatywny stosunek.

    milla-rzeczywiście media zbyt bardzo rozdmuchały tę sprawę przez co polskie społeczeństwo ma dosyć Katarzyny.

    Varia-też uważam, że prawda w tym przypadku chyba nigdy już nie wyjdzie na jaw, lecz osobiście nic nie możemy na to poradzić. To pani Waśniewska będzie żyła ze swoim sumieniem.

    Panna_Indyviduum-chyba każdy z nas poczuł się oszukany po okryciu kłamstwa Katarzyny. Odważyłam się przeczytać tę książkę z tego względu, iż chciałam poznać cieplejszą stronę natury matki Madzi, lecz niestety mi się to nie udało. Jedynie szkoda mi jej męża, bo to rzeczywiście dobry chłopak, choć może na takiego nie wygląda.

    Karolka-dziękuje za miłe słowa. Obawiałam się, że będę krytykowana, że przeczytam ten ,,chłam'' jak niektórzy mówią, ale ja po prostu chciałam przekonać się, jak sama odbiorę życiorys Katarzyny i czy będę w stanie ją zrozumieć.
    Nie wszytko mi się udało pojąć, ale kilka kwestii zmusiło mnie do głębszej refleksji.

    OdpowiedzUsuń
  23. Gratulacje dla Ciebie, że podjęłaś się recenzji takiej książki i starałaś się podejść do niej obiektywnie.
    Ja, podobnie jak chyba wszyscy pasuję. książka moim zdaniem została napisana przede wszystkim dla ciekawskich, którzy regularnie kupuja kolorowe gazetki, śledzą skandale i cieszą się wpadkami gwiazd. Sęk w tym że takie osoby zwykle dłuzsze teksty do czytania męczą więc podejrzewam, że książka będzie wielkim niewypałem. Jasne, można analizować, kombinować, doszukiwać się przyczyn ale nie zmienia to faktu że wiele osób wiedzie dużo bardziej skomplikowane zycie i jakoś sobie radzi.
    Już na marginesie - nieraz miałam okazje obserwować jak powstaje historia do takiej kolorowej gazetki i akurat anegdoty, które Cię poruszyły moga być najzwyczajniej w świecie wyssane z palca...

    OdpowiedzUsuń
  24. Kontrowersyjna książka. Dziwi mnie, że ludzie w ogóle ją czytają (dziwi mnie to c nie znaczy, że potępiam). Mnie raczej nie interesuje psychologiczne studium pani K. Nie wiedzę żadnego argumentu, który przemawiałby za przeczytaniem tej książki o kimś kto "wypłynął" na fali morderstwa i skandalu.

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo chciałabym wreszcie poznać całą prawdę o śmierci małej Madzi. Czy ta książka przybliży mi zachowanie jej matki, czy pozwoli zrozumieć jej postępowanie. Czy ja w ogóle chcę poznać tę panią? Na razie sama nie wiem.
    Po książkę może sięgnę kiedy opadnie cały ten szum medialny wokół tej sprawy i kiedy moje emocje pozwolą mi na spokojnie sięgnąć po tę lekturę .

    OdpowiedzUsuń
  26. Fakt, nie mam zamiaru babrać się w publicznym linczu i napiętnowaniu matki Madzi, ale nie przeczę, że aż wre we mnie od negatywnych emocji w stosunku do tej kobiety. Dlatego nie mam zamiaru sięgać po tę pozycję. Oszczędzę sobie nerwów, bo mimo wszystko mam wrażenie, że książka ta powstała, żeby żerować na tragedii, która poruszyła całą Polskę. Trochę za świeżo, a zresztą po co?

    OdpowiedzUsuń
  27. Moim zdaniem ta książka jest niepotrzebna. Każdy zna tę historię. Tytuł mówi tak trochę, jakby ona zrobiła to społeczeństwu, a to nieprawda. Najpierw ona sama musi sobie to wybaczyć, jej mąż i rodzina, a nie wzbudzać kolejne sensacje w społeczeństwie. Takie jest moje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Raczej nie dla mnie, straszne jest to co się stało, ale jakoś nie bardzo interesuje mnie życie tej kobiety ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. alison2-nie wiem, czy niektóre fakty zawarte w tej książce są naciągane czy nie, ale wydaje mi się, że autorka w bardzo obiektywny sposób przedstawiła historię Katarzyny, nie tylko ze strony samej zainteresowanej, lecz również i jej wrogów, co czyni w moich oczach powyższą publikacje bardziej autentyczną.

    Stayrude-ludzie czytają takie książki, bo lubią sensacje i chcą dowiedzieć się o czyjeś tragedii od podszewki.Wiem to z własnego doświadczenia i nie wstydzę się tego potwierdzić. Takie jest w większość nasze społeczeństwo.

    Aleksnadra-też myślę, że po tę książkę warto sięgnąć, jak już cały ten szum medialny nieco przycichnie. Na razie wszytko jest zbyt ,,świeże''.

    kamyk-wiem o co ci chodzi i rzeczywiście szkoda twoich nerw, skoro emocje z tej tragedii ciągle tkwią w tobie głęboko.

    Jędrzej44-tytuł jest w ogóle nie trafiony i uważam, że to on oraz okładka w dużej mierze wywołały nagły protest przed wydaniem tej książki.

    toska82-do niczego nie zamierzam cie namawiać, więc skoro nie interesuje cię życie Waśniewskich, to nic na siłę. Ja tylko starałam się obiektywnie podzielić wrażeniami po jej lekturze i wierze, że mi się to udało.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ciężko mi cokolwiek napisać tutaj... Ja nie potrafię zrozumieć Katarzyny Waśniewskiej, jej postępowania. Może i bym sobie nawet to wszystko jakoś wytłumaczyła, ale te kłamstwa i potem "zabawa" w celebrytkę? Tego za nic nie potrafię pojąć. Dla mnie jest jasne, że kobieta jest zaburzona psychicznie na pewno potrzebna jest jej fachowa pomoc. Ale też poniekąd jej współczuję... Może gdyby bardziej mogła liczyć na innych ludzi wszystko potoczyłoby się inaczej. Najbardziej żal, że za wszystko zapłaciło małe, niewinne dziecko... Książkę chętnie przeczytam, bo jestem jej bardzo ciekawa. Oglądałam wywiad z autorką jeszcze przed premierą i już wtedy miałam ochotę po nią sięgnąć. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Dla mnie to jest śmieszne - wydawać książkę o jakiejś kobiecinie. Co z tego, że przez chwilę wszystkie media o niej mówiły? Dalej, niech teraz wydają książki o wszystkich ludziach, o których jest głośno w wiadomościach, niech opatrzą je jeszcze bardziej łzawymi tytułami i czekają, aż kupią je ludzie, którzy nie mają co robić ze swoimi pieniędzmi. No bo srsly? Kto kupuje takie książki? Ja też lubię ploteczki, ale bez przesady. Mam naprawdę głęboko w poważaniu kim była Katarzyna i wcale nie mam zamiaru czytać o jej życiu, bo ani ona fajna, ani sławna (w dobrym tego słowa znaczeniu), ani nic dobrego dla świata nie zrobiła. Biografie i takie książki powinno się pisać o ludziach, którzy na nie ZASŁUGUJĄ. A dla mnie pani K. to tylko odchylenie od normy, kolejna sensacyjna wiadomość w dzienniku telewizyjnym - bo to jedna taka.

    OdpowiedzUsuń
  32. Masz wiele racji w tym co napisałaś,ludzie są spragnieni sensacji i... właśnie dlatego powstała ta książka. Ciekawość połączona z dobrym marketingiem robi swoje. Nie zamierzam dorzucać do tego "trzech groszy", trudno jest mi też znaleźć zrozumienie dla rodziców Madzi, na szczęście to nie ja ich będę oceniać.
    Swoja droga obawiam się, że już niedługo powstanie książka o dramacie Szymonka, może brutalnie to zabrzmi, ale jest popyt jest podaż. Ja bojkotuje takie wydania.

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie wiem, po co ludzie piszą książki o takich sprawach - chyba tylko po to, żeby zarobić pieniądze. Nie ma mowy, żebym sięgnęła po tę publikację...

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie wiem, nie mam raczej ochoty na tę książkę. W ogóle postać "mamy Madzi" budzi we mnie złe uczucia, szczególnie jak widzę jej wyraz twarzy, taki beznamiętny, obojętny...

    OdpowiedzUsuń
  35. O historii oczywiście słyszałam (a jest w ogóle ktoś kto nie słyszał?) ale nie wiem czy podołałabym przeczytaniu tej pozycji. Może kiedyś, ale w chwili obecnej spasuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Wstrzymam się od komentarza tej publikacji, ponieważ gdybym to zrobiła, użyłabym tak ostrych słów, że mój komentarz nadawałby się jedynie do usunięcia. Piszesz, że ten cały Bartek, to chłopak "z sercem na dłoni". A skąd masz taką pewność? Skąd masz pewność, że informacje zawarte w tej publikacji są prawdziwe. Skoro ci ludzie kłamali od samego początku, to mogą robić to również i teraz, udzielając wywiadu pani dziennikarce. Takie książki nie są nikomu potrzebne, a tym państwu od samego początku chodziło o sławę i nic poza tym. Chcieli być celebrytami i nimi zostali, tylko jakim kosztem??? A dziennikarze latają za nimi w poszukiwaniu sensacji. Wszystko ma swoje granice. Sensacja również. Mam wrażenie, że w tej całej sprawie najmniej pamięta się o dziecku, a to właśnie ono jest tutaj najważniejsze. W ciągu ostatniego tygodnia wyszły na jaw dwie kolejne sprawy dokonania morderstwa na dziecku. Co się dzieje z ludźmi??? I nikt nie wmówi mi, że przypadek Madzi to był wypadek. Nigdy w to nie uwierzę, ponieważ każda logicznie myśląca matka jedyne, co robi w takiej sytuacji, to wzywa pomocy, a nie idzie zakopywać dziecko w jakiejś dziurze. Ok, kończę, bo i tak górę wzięły emocje. Przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
  37. Pewnie nie sięgnę. Tak mi się wydaje, że autorka książki liczyła na łatwy zarobek i wyciągnęła to, czy żyło dużo osób przez jakiś czas.
    Ciągłe wracanie do tematu nie przynosi nic nowego, a co za tym idzie - jest pozbawione sensu.

    OdpowiedzUsuń
  38. Byłam wstrząśnięta tą historią. Nie przeczytam jednak

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja od tej historii chcę się trzymać jak najdalej. To, że polskie media rozdmuchały to wszystko w taki sposób, uważam za skandaliczne. Po książkę nie sięgnę, jest to dla mnie zbyt wstrząsające.

    OdpowiedzUsuń
  40. Nati-zgadzam się z tobą w zupełności. Też nie potrafię zrozumieć postępowania Katarzyny i nawet chyba już nie chce tego rozumieć. Jedynie żal mi dziecka, które tak krótko żyło na tym świecie....

    Nyx-ano właśnie tak jest odbierana owa książka. Moim zdaniem, czym bardziej Katarzyna próbuje się na siłę ,,wygładzić'' tym bardziej społeczeństwo jest zbulwersowane, dlatego byłoby lepiej, aby nic już nie mówiła i nie robiła.. Teraz niech tylko czeka na sprawiedliwy wyrok, który mam nadzieję nastąpi kiedyś.

    Natula-ludzie od zawsze szukają we wszystkim sensacji. Podobnie było z katastrofą smoleńską. Najlepiej wstrzymać się od głosu, gdyż to nie my, lecz ,,oni''(Kasia i Bartek) sami będą musieli żyć z tym co się stało.

    Basia ♥-rozumiem twoje zbulwersowanie i szanuje twoje zdanie na temat tej publikacji.

    Immora-rzeczywiście postać Katarzyny budzi bardzo skrajne uczucia i sama nie potrafię przekonać się do jej osobowości i dziwnego charakteru, ale nie mnie oceniać czyjeś zachowanie.

    Gabrielle_-skoro nie czujesz się na siłach czytać tej książki, to nie polecam.

    krainaczytania-dla mnie też bardzo szokujący jest czyn, jaki popełniła Katarzyna zakopując zwłoki dziecka i tego nigdy nie będę w stanie zrozumieć. W powyższej publikacji nie ma jednak usprawiedliwiania się z tego wydarzenia. Jest jedynie domniemana prawda jej panieńskiego życia a potem małżeńskiego. Co do Bartka, masz rację, iż nie mam pewności, że jest to dobry chłopak, ale po przeczytaniu tej książki tak uważam, ponieważ nie pokazuje ona tylko same dobre cechy charakteru obojga zainteresowanych, lecz w dużej mierze te negatywne, przez co śmiem twierdzić, iż chyba nie jest to aż tak naciągana historia, bo wydaje mi się, że raczej nikt nie chciał by publicznie pokazywać swoich najgorszych wad. A może to ja jestem widocznie zbyt łatwowierna? W każdym razie moim zdaniem sylwetka Bartka wypada w bardziej korzystnym świetle niż Katarzyny.

    Irytacja-pewnie masz racje w tym co piszesz, lecz nikt tak do końca nie wie, czy autorce książki chodziło jedynie o zarobek, czy o ,,ułagodzenie'' wizerunku matki Madzi.

    Chabrowa-ok, rozumiem i nie namawiam na nic.

    Catalina-myślę, że gdyby nie telewizja i brukowce, to całkiem inaczej owa sprawa by się potoczyła a tak to, stało się, jak się stało...

    OdpowiedzUsuń
  41. Twoja recenzja oddaje chyba wszystko, co miałabym do powiedzenia na ten temat... Również jestem negatywnie nastawiona do Katarzyny W. i strasznie denerwuje mnie, że kiedy okazało się, że sama ukryła zwłoki dziecka zaczęto ją kreować na ofiarę! Przepraszam, ale jaka z niej ofiara? wiele kobiet miało ciężkie dzieciństwo jednak wyrastają na odpowiedzialne matki! Nie sądzę też żeby była załamana tym co się stało, bo tak się nie zachowuje matka, która właśnie straciła dziecko! Ja jestem matką i nie potrafię sobie wyobrazić tej całej farsy jaką odstawiła Waśniewska! Gdyby mojemu dziecku coś się stało- w zimę, na piechotę, na boso nawet, zaniosłabym je biegiem do szpitala próbując je uratować!!! A to co zrobiła ta kobieta nie mieści mi się w głowie! To lekarz stwierdza zgon dziecka! A ona nie robiąc nic, by je ratować, po prostu ukryła zwłoki! Niestety nastawienia do tej pani nie potrafię zmienić i absolutnie nie działają na mnie te sztuczki i próby zrobienia z niej ofiary... Książki raczej też nie przeczytam, ponieważ pani W. wzbudza we mnie negatywne emocje.

    OdpowiedzUsuń
  42. Daleka jestem od osądów tej kobiety, z jednej strony nie dziwi mnie nienawiść ze strony społeczeństwa zapewne nie za to co zrobiła bo tak naprawdę nikt nie wie jak było naprawdę, ale za to co robiła po odkryciu tragedii.
    Muszę jednak zgodzić się z limonką, irytują mnie książki, wydawane na kanwie tragedii podsycające żar tematu w zamian za zysk.

    OdpowiedzUsuń
  43. Ludzie.... piszecie o tym lansie w TV jakby to było coś do zazdroszczenia, ja nie kupię tej książki nie dlatego, że pani W. byla gwiazdą, jest celebrytką i moze w kolejnym jakimś tancu wystąpi. Ja nie kupię tej ksiażki bo mam dosyć żerowania na tragedii ludzkiej. Tej kobiecie umarła córka, nieważne czy to był wypadek, czy zabiła ją z premedytacją. Zginęło dziecko... i mija dopiero pól roku tej szopki, Matka powinna mieć czas na przeżycie żalu, opłakanie, po co ta pani redaktorka piszę tą książkę o tak chwytliwym tytule?! nie chce pomóc wyjaśnić tej tragedii, nie chce dać od siebie czegoś dla tej rodziny czy opinii publicznej jest jak hiena co żywi się padliną, i dlatego bojkotowałam tą ksiażkę... jak długo będziemy ją kupować, komentować i podbijać jej popularność tym więcej osób znajdzie idealny biznes plan na przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
  44. Ruda-też drażni mnie ten fakt, iż za tak bestialski czyn pani Waśniewska pozostała dalej na wolności, ale cóż nie jestem sędzią w tym kraju... Wydaje mi się, że nigdy nie zapomnimy o tej tragedii, tym bardziej, iż media oraz choćby powyższa publikacja stale nam o tym przypominają.

    Kinga-masz dużo racji w tym co piszesz. Wcześniej był wywiad za wywiadem w telewizji i teraz książka. Uważam, że co za dużo, to niezdrowo, dlatego lepiej by było, gdyby Katarzyna nie robiła nic...

    Kasiek-ciekawość ludzka nie zna granic i choć wiele osób wstydzi się do tego przyznać, to jednak żerują na takich tragediach. Weźmy np. wypadek samochodowy. Ile wtedy jest przypadkowych gapiów, którzy tylko chcą zobaczyć, kto przeżył i w jakim jest stanie i w ogóle. Tak też jest i w tym przypadku. Szukamy przyczyny dziwnego zachowania pani Waśniewskiej nie patrząc na bolesność i powagę tej tragedii.

    OdpowiedzUsuń
  45. Ojjjj, cóż za książka. Heh. Za wcześnie na nią, emocje nie stygną... Mimo wszystko, uważam, że pisanie książki po tak krótkim czasie mija się z celem. Dzięki za ciekawą recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  46. Szczerze powiedziawszy mam już dość tej kobiety. Raczej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  47. Jak się to mówi... Bóg może nie rychliwy, ale sprawiedliwy. Także czas pokaże prawdę.

    Ja nie mam zamiaru wracać już do tej sprawy, także książki nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  48. Dość ciekawy temat na napisanie książki. Z drugiej strony jednak tytuł nie pasuje. Chociaż może do Bartka tak, bo sam do końca nie wiedział co się działo. Ale do matki Madzi? Przecież ona nie chce, by jej wybaczano. Ona ma swoje 5 minut, dzięki którym chce być sławna...

    OdpowiedzUsuń
  49. Jestem bardzo ostrożna jeśli chodzi o tego typu książki, pisane na gorąco i dotykające bardzo drażliwych tematów. Czy aby nie chodzi o wywołanie kolejnej sensacji? Kto zna prawdę i czy autorka może być wiarygodna w swojej ocenie? Uważam, że to zdecydowanie za wcześnie, aby wydawać na temat Madzi i jej rodziców książki.

    OdpowiedzUsuń
  50. Słyszałam o tej książce, dla mnie zupełną porażką jest, że pani Iza wpadła na pomysł jej publikacji. I to po tak szybkim czasie od tragedii. Nie wiem, co ją kierowało - chęć zarobienia na czyjejś tragedii? Nie sądzę, żeby autorka miała do powiedzenia coś nowego do tej historii. Chyba wystarczy już żerowania na tej tragedii i ta pozycja nigdy nie powinna się ukazać....

    OdpowiedzUsuń
  51. Może ja sobie tak po prostu pomilczę, bo nie widzę sensu powtarzać słów większości moich przedmówców z którymi się zgadzam. Książka... odpuszczę sobie na pewno. Kompletnie nie mam na nią ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  52. Hm..nie wiem, co myśleć o tej książce. Może podobnie jak Mery - pomilczę. Tyle już zostało tutaj napisane... W każdym razie nie mam ochoty na tą lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  53. Avo_lusion-to prawda, że emocje jeszcze po tej tragedii nie ostygły, dlatego tak bardzo wszyscy mają dosyć tej książki i państwa Waśniewskich.

    ZaczytanaMery-rozumiem cię doskonale i również przemilczę zachowanie Katarzyny.

    grzegorzowa-także mam nadzieję, że kiedyś prawda wyjdzie na jaw a sprawiedliwości stanie się zadość, ale to czas pokaże, czy tak faktycznie będzie.

    Meow-moim zdaniem tytuł książki i jej okładka, to kompletna porażka i w ogóle nie pasuje do treści.

    poduszkowietz-może rzeczywiście po części chodzi tutaj o sensacje. Trudno tak naprawdę wyczuć prawdziwe intencje autorki książki...

    Olen-powiem ci tylko tyle, iż powyższa publikacja nie zawiera przyczyn ani sposobu powstania tragedii śmierci Madzi. Czytając ,,Wybaczcie mi'' możemy jedynie poznać życiorys Katarzyny i jej życie panieńskie oraz małżeńskie.

    Mery-rozumiem twoje uzasadnienie i w takim razie na nic nie nalegam.

    Azumi-czasem lepiej przemilczeć niektóre sprawy, więc nie dziwię ci się, iż tak chcesz uczynić.

    OdpowiedzUsuń
  54. Chyba sobie odpuszczę tą książkę, nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  55. No cóż... ja jestem bardzo negatywnie nastawiona do tej książki. Moim zdaniem jest to czyste pisanie pod publikę i tylko po to by zbić kasę na naiwnych ludziach, którzy wydadzą pieniądze i kupią tę książkę. Ja na pewno jej nie kupię. A raczej też nie przeczytam, ponieważ cała ta sprawa jest dla mnie chora i kolejna postronna osoba i tak jej nie wyjaśni.

    OdpowiedzUsuń
  56. Wprawdzie nikomu nie plułabym w twarz bo nie znam prawdy. A z dzieckiem o wypadek łatwo. Jednak tego czegoś, ( określenie książka to nadużycie) nie zamierzam czytać nawet gdyby mi mieli za to zapłacić. Zarabianie na takiej sytuacji uważam za niegodne człowieka, choć człowiek już dawno nie brzmi dumnie, na nasze własne życzenie.

    OdpowiedzUsuń
  57. GumcioBook-rozumiem twoje obawy i szanuje, więc nic na siłę.

    miqaisonfire-zbyt szybko od momentu powstania tragedii pojawiła się owa publikacja, dlatego wcale nie dziwię się, że ludzie ciągle czują się oszukani i zranieni i mają już dosyć tego szumu wokół Waśniewskich.

    moleslaw-też zgadzam się z tobą, że mimo wszytko nie należy linczować drugą osobę, choćby była ,,najgorsza'', bo nie nam jest osądzać czyjeś zachowanie. Co do książki, dużo osób mylnie ją interpretuje myśląc, że jest to usprawiedliwianie się Katarzyny ze śmierci jej dziecka a tak naprawdę owa publikacja jest swego rodzaju jej życiorysem, który szczerze mówiąc wiele dobrego mi o tej pani nie pokazał...

    OdpowiedzUsuń
  58. Oj zupełnie nie wiem co sądzić o książce i Waśniewskich.
    W głębi serca chciałabym chyba szukać jakiegoś wyjaśnienia tej sytuacji i przeczytałabym książkę, ale nie wiem czy nie wywołałaby ona zbyt wiele negatywnych emocji i nerwów...

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...