środa, 27 sierpnia 2014

Pragnienie serca


Desire
Cybulski Wiesław 

 
Wydawnictwo: Novae Res
Objętość: 308 stron
Data wydania: sierpień 2014
Ocena: 5/6









   Marzyliście kiedyś o żeglowaniu? Wsiąść na jacht i płynąć tam, gdzie się chce, cieszyć się swobodą i samemu planować trasę. Brzmi jak bajka, prawda? Sama nigdy nie myślałam o zorganizowaniu takiej podróży, ale kiedy przypadkiem w moje ręce trafił ''Desire'' Władysława Cybulskiego, zapragnęłam poczuć smak przygody. Jak udała się wycieczka? Zapraszam do przeczytania moich wrażeń.

''Wszystko zaczęło się piątego lipca po południu''.

Gdynia. Przypadkowe spotkanie dwóch kolegów ze studiów: Michała i Wojtka oraz ich towarzyszek-Mirki i Agaty, przeradza się we wspólną trzytygodniową eskapadę po Bałtyku. Początkowo wszystko zapowiada się znakomicie: spokojna żegluga, piękne widoki, doborowe towarzystwo, ale do czasu… Dość szybko zaczynają pojawiać się pierwsze zgrzyty, a za nimi kolejne. Z dalszej wyprawy najpierw rezygnuje Mirka, a następnie pod pretekstem służbowych obowiązków ucieka Wojtek.

''miał być przyjemny, spokojny rejs czwórki przyjaciół, a tu prawie każdy dzień przynosi nowe rewelacje. Ciekawe, co będzie jutro?''

Jak dalej potoczą się losy naszych bohaterów? Czy uda się im rozstrzygnąć osobiste spory i naprawić wzajemne relacje?

źródło
Jestem urzeczona książką Wiesława Cybulskiego. Autor, były Prezes Stowarzyszenia Armatorów Jachtowych jest  kapitanem całkiem sporego jachtu morskiego "Free.Dom". Nic więc dziwnego, że potrafił stworzyć fachową i rzetelną historię o żeglowaniu. Nie przypuszczałam jednak, że taki wilk morski również umie odnaleźć się w tematyce romantycznej miłości.

Fabuła jest prosta. Dwie na pozór bardzo szczęśliwe pary wypływają w rejs. Niby wszystko pięknie do momentu pierwszej nawałnicy. Przerażona Mirka rezygnuje z kontynuowania dalszej podróży i z dalszego związku z Michałem. Także w małżeńskim duecie zaczyna się coś psuć. Coraz częściej dochodzi do ostrej wymiany zdań. Agata zarzuca mężowi, że zdradza ją z sekretarką. On z kolei uważa, że jest zwykłą ćpunką, która wszystko wyolbrzymia, zatem sfrustrowany wraca sam do domu. Na pokładzie zostaje jedynie Michał i Agata. Czy zdecydują się sami dalej płynąć? Autor namiesza trochę w życiu głównych bohaterów. Będą musieli zmierzyć się nie tylko ze sobą, ale również z osobistym systemem przekonań i wyznawanych wartości. Przyjaźń, lojalność i miłość poddane zostaną najcięższej próbie. Kto z nich wyjdzie z tej konfrontacji zwycięsko?

Historia z grubsza jest przewidywalna, mimo to mocno wciąga i absorbuje. Główny wątek skupia się na miłosnym trójkącie Michała, Agaty i Wojtka. Młode małżeństwo od dawna zmaga się z trudnymi osobistymi problemami. Jak w obliczu ich kryzysu zachowa się Michał? Czy wykorzysta ów rozłam? Zdradzę tylko, nic nie jest tak proste i oczywiste jakby się mogło wydawać. Przed nimi wiele ważnych życiowych momentów i wyborów.

Lektura tej książki była dla mnie prawdziwą przyjemnością. Plus daje za oszczędny, niewymagający styl, świetne dialogi, niesamowity klimat oraz za dobrze zagrane, wyraziste postacie pierwszoplanowe. Początkowo obawiałam się, czy nomenklatura żeglarska, nazewnictwo elementów sprzętu oraz pokrewne żeglarstwie nauki jak nawigacja oparta na geografii, fizyka, meteorologia etc. okażą się dla mnie zbyt niezrozumiałe. Ale na szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne. Wszystko zostało zaprezentowane w sposób jasny, przejrzysty i wiarygodny i gładko wplotło się w wartką akcję. Dzięki temu bez przeszkód mogłam całą swoją uwagę skupić na atrakcjach jakie pan Cybulski zaoferował swoim bohaterom. Trochę tego było, między innymi sztormy, awarie, trudne warunki pogodowe, choroba morska, dramatyczna akcja ratunkowa itp. Krótko mówiąc czeka Was ''niedźwiedzie mięso'', czyli smak prawdziwego życia, pasji, wyzwań i niebezpieczeństw. Najbardziej podobało mi się zakończenie, które dobitnie uświadamia, że radykalne zmiany w naszym życiu wcale nie muszą wiązać się z rezygnacją własnych pasji i zainteresowań. Piękne zwieńczenie historii.

Serdecznie polecam ''Desire'' wszystkim sympatykom i entuzjastom żeglarstwa oraz osobom lubującym się w powieściach obyczajowych z odrobiną romantyzmu. To ciekawa, ujmująca historia o niegasnący pragnieniu miłości, skomplikowanych relacjach międzyludzkich, zmaganiach z morskim żywiołem i z ludzkimi słabościami. Myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. A tymczasem, Panie kapitanie zabierz mnie w kolejny literacki rejs. Czekam z utęsknieniem! Ahoj!

***
Wydawnictwo Novae Res

56 komentarzy:

  1. Mimo przewidywalności może przeczytam. Ahoj:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nasłuchałam się ostatnio o żeglarstwie od mojego teścia, więc książka dla mnie na czasie. Zainteresowała mnie i to bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mieszkam szesnaście kilometrów od jeziora, w młodości często jeździliśmy tam pod namiot. Mieliśmy po dziadku małą jednomasztową żaglówkę, która nazywała się "Maczek" i ojciec uczył mnie żeglować. Mam dobre wspomnienia z tego okresu, więc myślę, że łatwo by mi było wczuć się w klimat książki. Tylko, że nie lubię trójkątów, więc raczej sobie odpuszczę, ale tytuł i autora zapamiętam, może akurat gdzieś na niego wpadnę i nie będę mogła się powstrzymać przed kupnem? Muszę powiedzieć, że Twoje recenzje, jak nic innego, potrafią mnie zachęcić do sięgania po polską literaturę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale masz fajnie! Też bym chciała mieszkać w pobliżu jakiegoś jeziora i mieć małą żaglówkę na której mogłabym uczyć się żeglować.
      Co do samej książki, polecam serdecznie. I nie obawiaj się trójkątów, gdyż akurat w tym przypadku relacja między bohaterami została zaprezentowana bardzo naturalnie i nienachalnie.

      Usuń
  4. tym razem jakoś nie odnalazłam w niej nic co by mnie zainteresowała, ale dla lubiących takie powieści to może być fajna lektura i okładka całkiem ładna;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie też jakoś nie przyciąga ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi dobrze, kojarzy mi się w jakiś sposób z twórczością Eldredge'a i jego tekstach o tęsknotach serca. Oczywiście, u niego nie są to utwory beletrystyczne, tutaj jest fabuła, problemy, ale to wszystko mi się tak jakoś komponuje. Chętnie bym przeczytał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam twórczości Eldredge'a, zatem nie wiem, czy proza Pana Cybulskiego w jakiś sposób go przypomina. Niemniej jednak polecam ''Desire'', bo to naprawdę ciekawa, wciągająca powieść o zmaganiach z morskim żywiołem i z ludzkimi słabościami.

      Usuń
  7. Jeziora kojarzą mi się tylko z komarami. Raczej nie przeczytam, jak dla mnie zbyt mało psychologiczna, a za dużo akcji ratunkowych itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że masz tak nieprzyjemne wspomnienia z jeziorem. Mnie się miło kojarzy, bo gwarnymi ogniskami, przy którym piekłam kiełbaski :)
      Co do samej książki mylnie ją interpretujesz. Akcja ratunkowa jest raptem jedna, zaś psychologicznych akcentów znacznie więcej.

      Usuń
    2. Stąd itp w moim komentarzu.

      Usuń
  8. Chciałabym się wybrać w taką wyprawę! Mimo tego, że książka jest przewidywalna to i tak chciałabym ją poznać :) Fabuła jest prosta, a powieść brzmi bardzo ciepło i przyjaźnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Żeglować nie żeglowałam i książka raczej mnie nie przekonuje do tego stopnia abym chciała się z nią zmierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Faktycznie może być to dość przewidywalne, ale fabularnie brzmi całkiem ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak myślę jacht i bezkres wody, to przypominają mi się od razy wszystkie thrillery i horrory :-)
    Mimo że historia jest w pewien sposób przewidywalna, to jednak mam ochotę przeczytać tę książkę, może dlatego że niewielka przestrzeń jachtu jest doskonałym polem do ukazania zawieruch emocjonalnych, a przecież to lubię :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie masz rację. Sama niedawno czytałam skandynawski kryminał ''Statek śmierci'', gdzie był pokaźny jacht i bezkres wody. Jednak muszę przyznać, iż o wiele bardziej podoba mi się ten temat w obyczajowym wydaniu :)

      Usuń
  12. Wydaje się, że podczas lektury można naprawdę odpłynąć... Może przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  13. Książka raczej nie dla mnie, także odpuszczę :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie, książka nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Obyczajówki lubię :) Żeglarstwo, hmm... - nie wiem, nie próbowałam. Myślę jednak, że kiedyś mogłabym dać szansę tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiesz, o żeglowaniu nigdy nie marzyłam, ale w podstawówce chciałam być piratem. ;) I za takiego się przebrałam na balu karnawałowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nietypowe miałaś marzenia:) Mam nadzieję, że na pamiątkę uwieczniłaś swoją podobiznę w przebraniu pirata :)

      Usuń
  17. Tym razem mnie ta książka nie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mnie też jakoś ta pozycja nie przyciąga :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Hm.. Kiedyś, dawno temu, chyba jeszcze w podstawówce, przeczytałam jakiś artykuł o nastolatce, która na swoim jachcie bodajże, przepłynęła całą kulę ziemską i jakoś tak zapragnęłam być na jej miejscu, by mieć wspomnienia z wszystkich pięknych miejsc, które widziała. Ale później przeczytałam, że musiała zmagać się z wielkimi przeciwnościami, że była sama przez niemal dwa lata bodajże i sama świętowała Boże Narodzenie i jakoś tak... odechciało mi się ^^
    Odnośnie książki... Oczywiście wątki romantyczne wszelakiej maści kocham! Bo jakże by inaczej ^^
    Aczkolwiek jakoś nie jestem przekonana do tej książki. Nie mówię, że się nie sięgnę. Po prostu muszę się przekonać. :)
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tej historii o nastolatce, która na swoim jachcie przepłynęła całą kulę ziemską. Kurka wodna, to musiał-być nie lada wyczyn. Aż jej zazdroszczę takiej odwagi.
      Szkoda, że nie jesteś przekonana do tej książki, bo to całkiem sympatyczna, emocjonująca pozycja, ale oczywiście nic na siłę :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  20. Kiedyś sporo czytałam powieści marynistycznych, więc słownictwo żeglarskie raczej mam opanowane. I bardzo chętnie przeczytam tę powieść. Poza tym nazwę jachtu autora dopisuję do mojej onomastycznej listy z jachtami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja po raz pierwszy spotkałam się z powieścią marynistyczną i mimo niezrozumiałego dla mnie słownictwa żeglarskiego bardzo pozytywnie ją oderwałam.

      Usuń
  21. Uwielbiam żagle i chętnie przeczytałabym powieść z rozbudowanym wątkiem marynistycznym (nawet ,,w wersji light"). Mam wrażenie, że w ,,Desire" ważniejszy jest jednak wątek obyczajowy i to dość banalny, dlatego niezbyt przychylnie spoglądam na tę książkę, ale nie mówię jej stanowczego ,,nie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim odczuciu wątek marynistyczny jest równie mocno wyeksponowany jak wątek obyczajowy i razem doskonale się uzupełniają, dlatego serdecznie zachęcam do przeczytania tej książki.

      Usuń
  22. Skoro autor "siedzi w temacie" żeglarstwa, że tak powiem, to może być ciekawie, przynajmniej jest pewność, że wie, o czym pisze;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Sympatyczna, subtelna powieść obyczajowa z odrobiną romantyzmu. Do tego morze i ciekawa, wakacyjna okładka. Jestem na tak :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zapowiada się ciekawie, choć może nie do końca moje klimaty to myślę, że kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak natrafię, to może się skuszę, choć tematyka żeglarska jest mi obca.

    OdpowiedzUsuń
  26. Niestety, ja na tematykę żelarską chyba się tym razem nie skuszę...

    OdpowiedzUsuń
  27. Po wakacjach nad morzem chętnie sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Obawiałam się tej książki i nie wzięłam jej w końcu... Chyba słusznie, bo żeglarstwo, mimo małego wątku romansowego jakoś do mnie nie przemawia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niepotrzebnie się obawiasz, bo to naprawdę przyjemna, wciągająca powieść obyczajowa, w której akcja w dużej mierze rozgrywa się na morzu. Ja w każdym razie spędziłam z nią fantastyczne chwile.

      Usuń
  29. To raczej nie jest moja tematyka, więc spasuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Niebezpieczny rejs, rozdziela pary. Niby wszystko proste, jasne, ale ta pozycja mnie zaciekawiła. Nic takiego wcześniej nie czytałam, więc może dla tego.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  31. Jestem skutecznie zachęcona, bardzo chętnie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie kojarzę, w ogóle tego tytułu, ale książka chyba nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Miałam uprzednio dość poważne obawy przed tą książką: bo żeglarstwo, bo fachowa terminologia, która jest mi w nie smak, bo nudna historia i tak dalej.. Trafiam na Twoją recenzje i odczuwam zmianę swojej opinii o 180stopni:D Porządnie mnie zaskoczyłaś, naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  34. Mogłoby być ciekawe, gdyby nie to, że żeglarstwo wgl mnie nie interesuje ;/

    OdpowiedzUsuń
  35. O, wiem komu ta książka mogłaby się spodobać. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Chociaż większość książek które recenzujesz by mnie zainteresowało, to ta pomimo dobrej recenzji nie przekonała mnie, ale to tylko ze względu na mój gust

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja wolę twardo stąpać po ziemi, ale książce nie mówię "nie".

    OdpowiedzUsuń
  38. Raz płynęłam statkiem i chyba już nigdy więcej, co ja się strachu najadłam to moje. ;)
    Książkę przedstawiasz ciekawie, jak zwykle, ale poczułam tego czegoś, że to tytuł dla mnie. Tym razem podziękuję. ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Myślę, że autor trochę chciał oddać specyfikę rejsów też. W trakcie takich rejsów wszyscy są na siebie skazani, a mała przestrzeń sprawia, że wiele rzeczy urasta do rangi wielkich problemów. Tutaj często nie da się trzasnąć drzwiami. To tak jakby się zamknąć z kilkoma osobami w małym pokoju na kilka dni. Człowiek ma jednak potrzebę samotności i w takich warunkach zaczyna prędzej czy później wrzeć. Myślę, że taki był zamysł książki, ale bardzo chętnie przeczytam dla fabuły samej również.

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie wiem czy jest dla mnie ale zawsze warto spróbować :)
    Zapraszam na konkurs i przepraszam za spam:
    http://mobscene69.blogspot.com/2014/08/konkurs-2-losowanie.html

    OdpowiedzUsuń
  41. Lubię jak polska literatura potrafi mnie zaskoczyć swoją różnorodnością i tematyką:) po tę książkę z chęcią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Najbardziej nie cierpię książek z angielskim tytułem, a już angielskie imiona to kompletna katastrofa, jednak widzę, że i mi mogłaby się spodobać ta książka. :)

    OdpowiedzUsuń
  43. "Morska" tematyka nie jest mi bliska. I ta przewidywalność... Podziękuję;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Może nie do końca tematyka, która mnie interesuje, ale znam kogoś, kto będzie zachwycony, więc na prezent jak znalazł :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...