Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodź. Gdy nie umiesz chodzić, czołgaj się. Ale bez względu na wszystko – posuwaj się naprzód. [M.L.King] ❤

sobota, 10 sierpnia 2019

''Francuskie noce'' Adriana Rak - FRAGMENT POWIEŚCI

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Zdjęcie: Katarzyna Molska
Moi Drodzy,
26 sierpnia pojawi się w księgarniach powieść zatytułowana ,,Francuskie noce” Adriany Rak. Na zachętę krótki fragment. Jeśli czujecie się zaintrygowani - nie wahajcie się sięgnąć po tę książkę, bo jest naprawdę rewelacyjna!
Z samego rana obudził mnie głos Hamida, który stojąc nade mną, wykrzykiwał, abym ruszył swój tyłek, bo nie zdążymy dojechać na lotnisko, z którego za godzinę będzie startował nasz samolot. 
– Nigdzie nie jadę – odpowiedziałem i przykryłem się kołdrą aż po sam czubek głowy. 
– Hę? Coś ty powiedział? – zapytał zaskoczony. – Przecież za godzinę mamy lot do Casablanki.
– Nie wracam. Mam jeszcze kilka spraw do załatwienia tutaj. 
– I właśnie teraz to sobie przypomniałeś, tak? – Hamid najwyraźniej nie wierzył w to, co mówię. – Mogłeś powiedzieć wcześniej, zostałbym z tobą, a tak to randka z najlepszą laską w tym mieście właśnie przeszła mi koło nosa.
– Przypominam ci, że masz żonę, debilu… – odpowiedziałem zniesmaczony. Miałem naprawdę serdecznie dość takiego gadania.
– Stary, ta laska z klubu… To nie był przypadek, że ją poznałem wczoraj. Czy ty widziałeś jej oczy? Jej ciało? Człowieku! Takich kobiet nie spotyka się na co dzień… Nie na tym świecie. 
– Wygląd to nie wszystko… 
– I właśnie w tym przypadku nawet nie chodzi o wygląd. Zresztą widziałeś ją… Ona jest hipnotyzująca i za cholerę nie chciała się ze mną umówić. Nigdy nie spotkałem tak niedostępnej i tak tajemniczej kobiety – odparł wyraźnie zauroczony osobą Marysi. Mojej Marysi… A raczej mojej byłej Marysi.
Ku*wa mać! – pomyślałem w duchu, kiedy dotarło do mnie to, co usłyszałem przed chwilą. On mówił o Marysi! I to jak mówił… Miałem ochotę przywalić mu w tę pijacką mordę, ale z drugiej strony – skąd on mógł wiedzieć, że Marysia to moja dawna miłość? No właśnie… Nie mogłem zatem nic zrobić, nie mogłem dać poznać po sobie, że jego słowa robią na mnie jakiekolwiek wrażenie. Udawałem obojętnego, bo wiedziałem, że to jedyne słuszne wyjście z tej sytuacji, a poza tym wcale nie było mi w smak to, że Marysia spodobała się właśnie jemu, takiemu idiocie, który będąc w związku z jedną kobietą, zaliczał kilka innych na boku.
– Lepiej już się ubierz i spakuj, bo naprawdę nie zdążysz wrócić do domu, a Anna na pewno nie byłaby zadowolona z takiego obrotu spraw. Przecież mówiłeś, że obiecałeś jej wyjazd do Marrakeszu. – Ze wszystkich sił starałem się nie podejmować tematu Marysi.
– A po co ty tutaj zostajesz, co? Może na serio powinienem zostać z tobą, pomóc ci w czymś?
– Nie, lepiej wróć do żony. Ja też wrócę do Maroka od razu po tym, jak załatwię tę sprawę. Tylko ani słowa Hasnie, ok? Jeśli gdzieś przypadkiem się spotkacie, to błagam, powiedz jej, że musiałem zastąpić kogoś w pracy i zostałem o kilka dni dłużej – powiedziałem z nadzieją w duchu. Nasze żony dość często utrzymywały ze sobą towarzyskie kontakty, szczególnie w ostatnim czasie, kiedy Anna dowiedziała się o ciąży mojej małżonki. Wolałem zatem uprzedzić Hamida i jednocześnie prosić o przysługę, choć wiedziałem, że ten od razu będzie chciał poznać prawdziwy powód mojej decyzji o pozostaniu w Paryżu.
– Nie wiem, co planujesz, ale widzę, że naprawdę ci na tym zależy, więc ok, póki co nie będę o nic więcej pytał – odrzekł, a ja odetchnąłem z ulgą. – Ale nie myśl, że cię to ominie. Jak tylko spotkamy się ponownie, to o wszystkim będziesz mi musiał powiedzieć, drogi przyjacielu, a teraz rzeczywiście zacznę się pakować, bo nie zdążę na samolot… 
Na szczęście zdążył i wrócił do Casablanki, a ja w tym samym czasie przedłużyłem swój pobyt w hotelu, a następnie zadzwoniłem do Hasny, informując ją o tym, że muszę zastąpić kolegę, który zachorował, i jak tylko będę znał dokładną datę mojego powrotu do domu, to na pewno od razu ją o tym poinformuję. Hasna bez żadnego sprzeciwu, choć z lekkim rozczarowaniem w głosie, przyjęła do wiadomości wszystko to, co jej powiedziałem. Nie była zła, wiedziałem to doskonale – być może jedynie smutna z racji tego, że wrócę później, niż obiecałem. Takie sytuacje zdarzały się już wcześniej, więc nie było to dla niej nic zaskakującego. 
Po tym, jak skończyłem z nią rozmawiać, zszedłem do restauracji mieszczącej się na parterze budynku i zjadłem lekki lunch. Po kilkunastu minutach wróciłem do pokoju i poszedłem spać. Wstałem tuż po osiemnastej, wziąłem długą kąpiel, a później ponownie odwiedziłem hotelową restaurację. Czekała mnie ciężka noc, więc musiałem wcześniej odpowiednio się posilić. Po skończonym posiłku wróciłem do swojego pokoju i tam, odczekując kilka minut, zamówiłem taksówkę, która zawiozła mnie wprost pod drzwi klubu 69. Akurat w momencie, w którym pojawiłem się pod drzwiami, dwaj ochroniarze stojący przy wejściu zaczęli wpuszczać pierwszych klientów do klubu.
Świetnie – pomyślałem, wychodząc z auta. Przynajmniej nie będę musiał stać pod drzwiami i tracić czasu na bezsensowne czekanie. Po krótkiej wymianie uprzejmości z dwoma młodymi mężczyznami zostałem wpuszczony do lokalu. Od razu skierowałem swoje kroki ku głównej sali, z wielką nadzieją na to, że za chwilę zobaczę gdzieś w tłumie osobę, dla której odwiedziłem to miejsce. I zobaczyłem ją już po chwili, stojącą za barem. Była ubrana w czarne spodnie i czerwoną bluzkę, posiadającą niewielki dekolt. Wyglądała niewinnie, ale na tle innych stojących za barem kobiet, ubranych w kuse spódniczki lub spodenki, prezentowała się doskonale. I to chyba nie tylko w moich oczach, sądząc po tym, jak długa kolejka ustawiła się pod barem, dokładnie w miejscu, w którym klientów obsługiwała Marysia. Zdecydowaną większość w tej kolejce stanowili mężczyźni, co tylko potwierdziło moje przypuszczenia. Zresztą, przecież nie mogło być inaczej… Marysia była wyjątkowa w każdym calu. 
Ustawiłem się na samym końcu tego tłumu i kiedy wreszcie zbliżyłem się do samego baru, z wrażenia aż odebrało mi mowę, bo oto przede mną stał nie kto inny, jak Marysia. Kobieta, dla której tam byłem. Kobieta, przez którą nie potrafiłem ułożyć sobie życia… Na szczęście oddzielał nas od siebie bar, bo gdyby nie, to przysięgam, że… rzuciłbym się na nią, nie patrząc na nic.
Zachęcam do zakupu. Naprawdę warto 👍

19 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy. Zatem serdecznie zapraszam do sięgnięcia po powyższą powieść.

      Usuń
  2. Wiem, komu polecić, dzięki za recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że spodobałaby się mojej siostrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie koniecznie zaproponuj jej ,Francuskie noce''.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Jest ciekawie i bardzo, bardzo emocjonująco. Polecam!

      Usuń
  5. Czytałam poprzednią część i bardzo mi się podobała, więc tę również mam w planach. ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam za sobą oba tomy i muszę przyznać, że kontynuacja trzyma równie wysoki poziom, co pierwsza część.

      Usuń
  6. Już nie mogę doczekać się kiedy ją przeczytam 😊

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na premierę bo powiem szczerze że jestem bardzo ciekawa tej książki :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...