Pamiętaj, że wszystko można zacząć od nowa. Jutro jest zawsze świeże i wolne od błędów. [Lucy Maud Montgomery, Ania z Zielonego Wzgórza] ❤

wtorek, 19 kwietnia 2022

Święty zdrajca - Marcin Kaczmarczyk

Święty zdrajca
Kaczmarczyk Marcin
Wydawca: Nowoczesne
Rok wydania: 25 kwietnia 2022
Liczba stron: 219
Ocena: 9/10
Patronat medialny:
    Każdy z nas ma swój ulubiony gatunek literatury w zależności od indywidualnych upodobań. Osobiście najchętniej odnajduję się w różnego rodzaju romansach, powieściach obyczajowych, thrillerach oraz horrorach. Dlatego kiedy otrzymałam propozycję zrecenzowania książki z działu fantastyki oscylującej wokół tematu religii i wiary – miałam spore obawy. Niemniej jednak postanowiłam sprawdzić, czy twórczość pana Marcina Kaczmarczyka przypadnie mi do gustu. Dla niewtajemniczonych dodam, że ww. autor jest blogerem, laureatem nagrody Feniks 2020 w kategorii: Książka dla młodzieży i twórczą książek: ''Bóg ma 20 lat'', ''Charyzmatyk z Nazaretu'', ''Biblia nie gryzie'', ''Strażnicy Raju i Boża Szkoła Determinacji''. Przez większość życia był poza Kościołem, wiarą i Bogiem. Kilka lat temu wrócił i stara się żyć tym, co widzi w Dobrej Nowinie o Jezusie Chrystusie. 

    Wracając do meritum. Fabuła poraża antyutopijnym obrazem świata, dalekim od naszej wizji na temat świetlanej przyszłości. Wyobraźcie sobie koniec XXI wieku, gdzie spełniają się najgorsze scenariusze dla całej ludzkości. Zaczyna brakować wody, pogłębia się kryzys społeczny, narasta migracja społeczeństwa i dochodzi do niespotykanej eskalacji wojen i przemocy względem osób o innych poglądach. W efekcie zostaje powołany Nowy Porządek – tymczasowy europejski rząd, której organem wykonawczym zostaje Izba Lordów, zrzeszająca najważniejszych przywódców. Wojsko Izby zyskuje miano BESTII. Utworzona jednostka specjalna ma za zadanie likwidować wszelkie przejawy religijności na Ziemi. Dowództwo nad nią obejmuje Daniel Stein, wprawny w ściganiu i zabijaniu pułkownik. Tymczasem po przeciwnej stronie barykady staje jego dawny przyjaciel Jakub – przywódca ruchu oporu, który partyzanckimi metodami, zamierza zrobić wszystko, aby następne pokolenia żyły w innym, lepszym świecie. Aby żyć bez lęku i strachu, z poczuciem wolności od przymusu walki i mordowania. Czy obydwaj mężczyźni będą skłonni do najwyższego poświęcenia podczas wzajemnej siłowej konfrontacji? 

    Początkowo ciężko było mi się wczuć w tą lekturę, była dla mnie trochę za skomplikowana, ale im dalej się w nią zagłębiałam, tym bardziej rosło we mnie przekonanie, że nie warto się zawczasu zniechęcać, bo może nam przejść koło nosa coś naprawdę wartościowego. ''Święty zdrajca'' jest tego najlepszym przykładem. Ta pozornie zwyczajna opowieść skrywa w sobie nie tylko wiele prawd o świecie i o nas samych, ale też zawiera ważne przesłanie i niesie ponadczasowe wartości, które towarzyszą nam na co dzień, ale często o nich zapominamy, gdyż przysłania je szara rzeczywistość. Jestem poruszona i szczęśliwa, że trafiła w moje ręce tak wyjątkowa historia.   

    Autor bez litości obnaża najmroczniejszą stronę ludzkiej natury: chciwość, bezwzględność, zdradę, fałsz, pychę, próżność, brak hamulców w dążeniu do uzyskania władzy i chorą żądzę tych, którzy chcą podporządkować sobie wszystkich. Zarazem uzmysławia, że istnieje siła potężniejsza od zła i nienawiści – dobro, miłość, prawda i heroizm. Tylko od nas samych zależy, którą ze ścieżek będziemy podążać. Jasną czy ciemną. Czy chcemy żyć razem w harmonii i pokoju, czy postawimy na  radykalny indywidualizm. A póki co, przekonajcie się, co może nas czekać, jeśli nie opamiętamy się w swojej pazerności, arogancji i poczuciu wyższości nad innymi. 

Świat nie jest zły, to ludzie robią w nim złe rzeczy. Od nas zależy, czy uczynimy go trochę lepszym czy też trochę gorszym.

    Z zapartym tchem śledziłam zmagania głównych bohaterów. Czułam dojmujący smutek, widząc oczyma wyobraźni grupy wierzących, którzy ukrywali się w trudno dostępnych jaskiniach, żyjąc z tego, co udało im się wyprodukować na jałowej ziemi; dreszcz przerażenia podczas bestialskiego unicestwiania tzw. gniazd chrześcijan przez żołnierzy Izby Lordów oraz piekielną wściekłość wobec sprawców całego zamieszania. Doznałam również niemałego szoku związanego z wątkiem o nazwie: projekt „APOSTOŁ”. Pewnie jesteście ciekawi, o co chodzi? Otóż jednostka archeologiczna znalazła śladowe ilości kodu genetycznego pierwszego papieża, czyli Piotra Apostoła, który według przekazu biblijnego był świadkiem życia Jezusa Chrystusa i w centrum genetyki medycznej postanowiono odtworzyć go z krwi i kości.  Co z tego wynikło? Powiem krótko: ciarki gwarantowane. 

– Piotr Apostoł ma być kluczem do zakończenia partyzanckiej wojny z wierzącymi. Za pomocą kontrolowanej stymulacji mózgowej oraz prawidłowemu jej wdrożeniu możemy uzyskać od następcy Jezusa wszystko, co tylko chcemy. Powie to, co wdrożymy w jego korę mózgową. [...]Masz doprowadzić do sytuacji, w której opowie historię o Jezusie z Nazaretu, tak jak my tego chcemy. Bez cudów, bez zmartwychwstania, bez zesłania Ducha Świętego. Apostołowie sfałszowali zmartwychwstanie dla władzy i doprowadzili do powstania przeciw Rzymianom. To jedyna wersja historii, która złamie wiarę każdego chrześcijanina na tej planecie.

   Zaletą tej książki są bez wątpienia znakomicie skonstruowane i wielowymiarowe postacie. Każdemu poświęcono tyle uwagi, ile tylko się dało. Najwięcej emocji wywołuje Daniel Stein, dowódca elitarnego oddziału BESTII. To prawdziwa maszyna do zabijania. Skąd w nim tyle bezduszności? Czy zawsze taki był? To już musicie odkryć sami. Z kolei Jakub zadziwia swoją odwagą do przekraczania własnych granic. Pomimo tego, że musi się ukrywać z swoimi przekonaniami, to daje z siebie maksimum zaangażowania i rzetelności. Wspomnę jeszcze o jednym szalonym osobniku - Lordzie Dorianie, który trzyma w garści najważniejszy ośrodek badań na świecie, gdzie prowadzi niezwykłe działania naukowe mające istotny wpływ na przyszłość planety. Jego wariactwo sprawia, że włos jeży się na głowie. Nastawcie się na makabryczny spektakl niosący za sobą okrutne żniwo śmierci. 

    Mimo ciężkiego wydźwięku powieść pochłania się w niewiarygodnym tempie. Duża w tym zasługa lekkiego stylu pisania autora, okraszonego odpowiednią proporcją przekonujących i żywych dialogów, połączonych z plastycznymi, działających na wyobraźnię opisami. A co ważne, choć pełno tu odniesień religijnych, to jednak nie uświadczymy żadnych nudnych, filozoficznych wywodów, przeplatanych moralizatorskim charakterem. Generalnie nie ma się do czego przyczepić. Wszystko jest poprawne, w logicznej kolejności, bez cienia przesadyzmu. Żałuję tylko, że nie dostałam jeszcze więcej scen z udziałem ożywionego Piotra Apostoła, ponieważ z nieskrywaną ciekawością śledziłam kłębiące się w nim emocje i ''pranie mózgu'', jakie mu zafundowano. Czuję również niedosyt z powodu niedokończonej sprawy dotyczącej  pewnej kobiety, która padła ofiarą samosądu. Aż chciałoby się wiedzieć, co dalej? Nie zmienia to faktu, że całokształt oceniam niezwykle wysoko. 

    Prawdziwą wisienką na torcie, dzięki której powieść nabiera zupełnie innego wymiaru i dodatkowo mocniej chwyta za serce jest jej głęboki przekaz. Pan Marcin mądrze uświadamia, że niezależnie od tego, w co wierzymy, jaki mamy kolor skóry, jakie mamy poglądy, wszyscy jesteśmy sobie równi i każdemu należy się poszanowanie dla jego godności. Bo każdy z nas najpierw jest człowiekiem, dopiero później chrześcijaninem, ateistą, Polakiem, Niemcem czy Nigeryjczykiem. Dlatego ''Nie mówmy innym, jak mają żyć, pokażmy jak sami żyjemy. Jeśli chcemy żyć, dajmy żyć innym.'' Jakże cenna lekcja tolerancji, którą warto zakodować w swojej głowie.

Rozmawiajmy zamiast krzyczeć, chciejmy budować zamiast niszczyć, bądźmy dla siebie ludźmi. [...] Każdy z nas dostał największy dar, jaki można dostać… życie! Nie spieprzmy go innym i sobie.

     Podsumowując: ''Święty Zdrajca'' to niebanalna opowieść, którą czyta się z rosnącym napięciem, a przede wszystkim – z mieszanką różnorodnych uczuć. Książka ta skłania do zastanowienia się nad iluzorycznością otaczającego nas świata i funkcjonujących w nim zasad moralnych, ale zarazem daje iskierkę nadziei, że przy odrobinie dobrej woli, pewnych rzeczy można uniknąć. Jak dla mnie, największe odkrycie tego roku! Zdecydowanie polecam.

 


 Skusicie się? 

19 komentarzy:

  1. Czuję, że będzie to ciekawa dla mnie literatura.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czuję, że ja też z zapartym tchem śledziłabym zmagania bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie odnajdę się w tej lekturze

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie też troszkę ciężkawa tematyka. Ale po recenzji zapisuję tytuł :-). Pozdrawiam Cyrysiu :-) .

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe widzę wątki w tej książce, ale chyba nie porwę się na fantastykę 😉

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że powieść czyta się szybko. To spory plus.

    OdpowiedzUsuń
  7. nie znam autora, nie słyszałam o tej książce, chętnie poznam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi to bardzo intrygująco i niecodziennie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale mi narobiłaś ochoty! Zapisuję sobie tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem, czy ja bym się skusiła, ale przesłanie na 6!

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluję ciekawego patronatu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Atrakcyjna recenzja. Wzięłam udział w konkursie, ale jeśli się nie uda, to oczywiście kupię książkę we własnym zakresie. Pomysł bardzo oryginalny, więc jeżeli okaże się, że wykonanie niczym mu nie ustępuje, to będzie naprawdę coś. Przeczytam.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...