Pamiętaj, że wszystko można zacząć od nowa. Jutro jest zawsze świeże i wolne od błędów. [Lucy Maud Montgomery, Ania z Zielonego Wzgórza] ❤

czwartek, 14 kwietnia 2022

Wywiad z Agnieszką Janiszewską

Bożena Osowiecka - NAGRODA

Zakochałam się w Pani cyklu "Po drugiej stronie" - uwielbiam do niego wracać, czytać go... A Pani? Woli czytać, czy pisać? Poznawać wykreowany przez innych świat, czy samodzielnie go tworzyć?

Odp. Dziękuję za opinię na temat mojej powieści. Takie słowa są ważne dla każdego autora. Natomiast jeśli chodzi o Pani pytanie – odpowiedź nie jest jednoznaczna. Lubię pisać, bo oznacza to kreowanie własnej fabuły i bohaterów, a zarazem pozwala oderwać się od otaczającej rzeczywistości – zwłaszcza, gdy powieść rozgrywa się w odległej przeszłości, a zatem w innych realiach. To naprawdę wspaniałe doświadczenie, z drugiej jednak strony spory wysiłek i ciężka, choć przynosząca wiele satysfakcji, praca. Z kolei  lektura książek napisanych przez innych autorów pozwala mi odpocząć, zresetować siły. A zatem śmiało mogę powiedzieć , że  zarówno pisanie jak i lektura dają mi wiele radości. Zawsze, odkąd pamiętam, kochałam książki, i lubiłam spędzać czas w ich towarzystwie.

Monika D

Kto jest Pani pierwszym czytelnikiem, co rozdziewicza historię? Jeżeli miałaby Pani możliwość napisania książki w duecie, to kto to by był?

Pozdrawiam serdecznie i życzę nieustającej weny twórczej.

Odp. Bardzo dziękuję za życzenia i pozdrowienia. W przypadku mojej pierwszej, debiutanckiej powieści, zanim zdecydowałam się wysłać ją do wydawnictwa, poprosiłam o opinię moją cioteczną siostrę. Rynek wydawniczy był wówczas dla mnie wielką niewiadomą, dlatego zależało mi na zdaniu kogoś, kto był (i jest) wyrobionym czytelnikiem. Prosiłam, aby zrobiła to szczerze i obiektywnie, a ona, gdy tylko zapoznała się z lekturą, zachęciła mnie, bym odważyła się wysłać powieść do przynajmniej kilku wydawnictw. Co też uczyniłam.  Ale – powtórzę- tak było jedynie w przypadku pierwszej powieści.  W przypadku każdej kolejnej przyjęłam już inna „taktykę”. Zanim wysyłałam ukończona już powieść do wydawcy, czytałam ją przynajmniej dwukrotnie, wprowadzałam poprawki itd., i dopiero potem kierowałam ją bezpośrednio do wydawnictwa. Rodzina i pozostałe bliskie mi osoby otrzymywały  ode mnie  już gotowy, wydany egzemplarz.  Co do Pani pytania, dotyczącego ewentualnego pisania w duecie, to przyznam, że nigdy nie brałam pod uwagę takiej możliwości. Wolę pracować sama, i sama decydować o fabule i bohaterach. A także o tempie mojej pracy.  

Również serdecznie Panią pozdrawiam.

Daria723

Kto jest Pani autorytetem i dlaczego?

Odp. Zawsze podziwiałam i szanowałam ludzi, którzy potrafili (i potrafią) pomimo różnych nacisków, przykrości czy nawet rzucanych pod nogi kłód, zachować własne zdanie, nawet jeśli mogło być uznane przez wielu, za niepopularne czy wręcz niepoprawne. Którzy nie obawiają się mówić i pisać co myślą, choć wiedzą, że mogą ponieść za to poważne konsekwencje, czy choćby innego tego typu nieprzyjemności. Wymaga to odwagi i nie każdego na to stać. I być może – jak uważają niektórzy – nie każdy może sobie na to pozwolić. Tym większe moje uznanie dla tych, którzy mają odwagę pozostać sobą, w każdych okolicznościach. 

Gdyby mogła się Pani przenieść w dowolne miejsce w dowolnym czasie gdzie by się Pani znalazła i dlaczego właśnie tam?

Odp. Gdyby to było możliwe, przeniosłabym się do czasów, gdy w Europie panował względny spokój. Marzę o takim spokojnym życiu, i wiem, że z pewnością nigdy by mi się ono nie znudziło. Nie potrzebuje  adrenaliny, by znaleźć sobie interesujące i inspirujące zajęcie. A zatem mogłaby to być epoka fin de siecle’u, belle epoque, i niekoniecznie w Paryżu, bo także Kraków z przełomu XIX i XX wieku miał w sobie wiele uroku. A także wiele innych miejscowości. Choć oczywiście mam świadomość, że podobnie jak dziś, tak i wówczas, nie wszyscy w różnym stopniu mogli się cieszyć życiem pozbawionym materialnych trosk a zatem bez konieczności ciężkiej, codziennej harówki. W gruncie rzeczy każda epoka miała i ma swoje blaski i cienie.

Delishya

Co się wydarzyło/zainspirowało do napisania pierwszej książki? Nie jest to pytanie o wydany utwór.

Odp. Od dzieciństwa lubiłam „wymyślać” różne historie, już w szkole podstawowej pisałam moje pierwsze „powieści”, oczywiście w zeszytach i do szuflady, a wiernymi czytelniczkami były wówczas: moja siostra, kuzynka, koleżanki. Trwało to aż do ukończenia szkoły średniej (stąd uzbierało się trochę tych rękopisów), i dopiero podczas studiów uznałam, że taka „zabawa” nie ma już sensu, że najwyższy czas zejść z obłoków i stanąć twardo na ziemi, podjąć realne życiowe wyzwania. Znaleźć pracę, założyć rodzinę - i tak też się stało. Musiało upłynąć wiele lat, zanim zdecydowałam się odgrzebać moje dawne marzenia o pisaniu. Dosłownie odgrzebać, bo pewnego wieczoru wydobyłam pudło ze starymi rękopisami i zaczęłam je przeglądać. Czytając te najstarsze, z czasów, gdy byłam jeszcze jedenasto – dwunastoletnią dziewczynką, nieźle się ubawiłam, ale i wzruszyłam, bo przypomniałam sobie tamte emocje i moje pierwsze czytelniczki. Potem jednak, gdy zaczęłam czytać ostatni, niedokończony rękopis, z czasów, gdy byłam już na pierwszym roku studiów, przyszło mi do głowy, że z tą książką mogłabym spróbować coś zrobić. Oczywiście i ona wymagała przebudowania fabuły, i dopracowania bohaterów, ale uznałam, że jest to możliwe. Nie było mi łatwo wrócić do pisania bo tak długiej przerwie, ale stopniowo coraz bardziej wdrażałam się do tej pracy. By potem spędzać na pisaniu niemal każdą wolną chwilę, co dawało mi wiele radości. Jakbym wracała do siebie samej sprzed lat. 

Czy postacie w Pani książkach są inspirowane ludźmi, których Pani zna? Czy jednak tworzy Pani fikcyjną postać w całości?

Odp. Wykreowane przeze mnie postacie są w stu procentach fikcyjne. Zawsze jednak się staram, aby moi bohaterowie – zarówno ci pierwszoplanowi jak i z dalszych planów, byli możliwie jak najbardziej wiarygodni pod względem psychologicznym, z wadami i zaletami realnie żyjących ludzi, a wobec tego niekiedy można odnaleźć tam podobieństwa do niektórych osób. Co nie zmienia faktu, że postacie z moich powieści są wyłącznie wytworami mojej wyobraźni.

Ew

Skąd u Pani wzięło się takie zamiłowanie do historii?

Odp. Myślę, że w dużej mierze to zasługa mojej nauczycielki historii w szkole podstawowej. Choć moje pierwsze doświadczenia na lekcji historii, nie zapowiadały, że przedmiot ten stanie się w przyszłości moją wielka życiową pasją. Pierwsza odpowiedź ustna w moim wykonaniu była – oględnie rzecz ujmując – daleka od doskonałości. Potem jednak coś się zmieniło – zaczęła bardziej uważać podczas zajęć, i odkryłam, że to co opowiadała pani, fascynowało mnie coraz bardziej. Po latach, już jako uczennica klasy maturalnej podjęłam decyzję, że spróbuję przystąpić do egzaminu wstępnego do Instytutu Historycznego na UW. Udało się, co jednak nie znaczyło, że studia te były usłane samymi różami - nie raz bywało, że trzeba było się więcej uczyć niż do matury, zwłaszcza pierwszy rok był trudnym wyzwaniem. Lecz myślę, że mimo wszystko było warto.

Iwona N - NAGRODA

Co u Pani trwa dłużej research czy samo napisanie książki?

Odp. Zdecydowanie więcej czasu i wysiłku pochłania samo pisanie. Research nie jest dla mnie problemem; tworząc fabułę, odwołuje się do wydarzeń historycznych, które nie są dla mnie zagadką. I – przynajmniej jak dotąd – umiejscawiam swoje powieści w tych epokach i realiach, w których stosunkowo najlepiej się czuję. 

Dostaje Pani propozycję ekranizacji jednej swojej książki. Którą Pani wybiera? I dlaczego tą?

Odp. Tu odpowiedź nie jest łatwa. Wszystkie moje powieści są mi bliskie, każdej poświeciłam wiele serca i wysiłku. I do wszystkich moich bohaterów jestem przywiązana. Gdybym jednak naprawdę musiała dokonać takiego wyboru, zdecydowałabym się chyba na „Szepty i tajemnice”. To moja pierwsza powieść, i choćby dlatego zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Pamiętam, jak było mi żal, gdy napisałam ostatnie zdanie. Gdy żegnałam się z moimi bohaterami. Przez te wszystkie miesiące, gdy opisywałam ich losy, miałam takie niesamowite wrażenie, jakby naprawdę byli blisko mnie. Albo jakbym ja była pośród nich. Wyobrażałam ich sobie w najdrobniejszych szczegółach, do tego stopnia, że mogłabym brać udział w castingu aktorów wcielających się w poszczególne postacie :) Ale, rzecz jasna, to tylko takie niewinne marzenia, nic poza tym.

Biblioteka Edymona

Wszystkie Pani książki są nasączone historią. Przenoszą czytelnika do czasów z przeszłości. Ciekawa jestem natomiast gdzie przeniosłaby nas Pani i jak daleko, gdyby musiała sięgnąć w przyszłość.

Odp. W moich powieściach raczej nie będę sięgać w przyszłość. Zostawiam to autorom, którzy potrafią się z takiego zadania świetnie wywiązać i cieszą się zasłużonym uznaniem. Przyszłość jest wielką niewiadomą, fascynującą zagadką i choć często zastanawiam się nad różnymi jej aspektami, to raczej nie dotyczy to literatury.

Ile w Pani pisarstwie jest marzeń z dzieciństwa?

Odp. Jak już wcześniej wspomniałam, pierwsze „powieści” tworzyłam już w piątej klasie szkoły podstawowej, oczywiście w brulionach i – rzecz jasna- do szuflady. Jak każdy miałam wtedy swoje marzenia, które potem zweryfikowało życie. Szczerze mówiąc rzadko już teraz wracam do tamtych marzeń, zdecydowanie częściej wspominam ludzi i zdarzenia. Moich dziadków, nauczycieli, wyjazdy z rodzicami, przyjaciółki, kolegów i koleżanki ze szkoły i podwórka. Niemniej niektóre odpryski z tych wspomnień, a zwłaszcza atmosfera tamtych lat znalazły odbicie w niektórych moich powieściach.

Gosia

Mogąc wcielić się w wybraną dowolnie postać literacką kogo i dlaczego by Pani wybrała?

Odp. Gdy miałam jedenaście, dwanaście lat zakochałam się w powieści „Ania z Zielonego Wzgórza” i faktycznie zapragnęłam być taka jak główna bohaterka. Ania Shirley imponowała mi pod wieloma względami, zachwyciła mnie jej bujna, bogata wyobraźnia, sposób wyrażania się, uzdolnienia. Nadal od czasu do czasu lubię zajrzeć do cyklu powieści Lucy Maud Montgomery, ale raczej do kolejnych tomów, gdy Ania już stała się osobą dorosłą – jednak od dawna nie towarzyszy mi już ta przemożna chęć by ją naśladować.  Uwielbiam czytać, niektórzy autorzy imponują mi swoim kunsztem literackim, ale szczerze powiedziawszy już od dawna nie zastanawiałam się, w którą - z niekiedy po mistrzowsku nakreślonych postaci - chciałabym się wcielić.

Gotowanie w domu, czy jedzenie na mieście? I jaka jest Pani ulubiona potrawa?

Odp. Pracuję zawodowo i prowadzę dom, a zatem na co dzień sama przygotowuję posiłki i gotuję obiady. Lecz nie ukrywam, od czasu do czasu lubię tak zwane wyjścia i jedzenie na mieście. Miło jest być obsłużonym, zjeść takie potrawy, których raczej nie umiałabym przyrządzić, w każdym razie wymagałoby to ode mnie zbyt dużo pracy i nie  miałabym na to czasu. Lubię też specyficzny „klimat” takich wyjść -  kawiarnie, pizzerie, kręcących się wokół ludzi, i w ogóle odprężająca atmosferę tych spotkań.  itp. Choć oczywiście znacznie częściej zdarza się to podczas urlopowych wyjazdów.  Gdy jestem na miejscu, swoje „wyjścia” ograniczam przeważnie do spotkań przy kawie i ciastku w cukierniach lub niewielkich kawiarenkach. 

Nie jest mi łatwo odpowiedzieć na pytanie o ulubioną potrawę. Generalnie wszystko mi smakuje. Ale ostatnimi czasy najchętniej zamawiam sałatkę Cezar ( warzywa z bardzo  małymi kawałkami kurczaka, przyprawione pysznym sosem) :)

Beata

Jak  powieścią z tłem historycznym zachęcić uczniów do nauki historii?

Odp. Myślę, że metoda jest podobna jak w przypadku wykładu lub prezentacji. Trzeba to zrobić w sposób barwny, potoczysty, nie ograniczać się do suchej faktografii, nie uciekać od spraw trudnych i kontrowersyjnych ( jakich przecież w historii nie brakuje) a podczas przywoływania konkretnych zdarzeń, starać się  wniknąć w sposób rozumowania ludzi podejmujących takie a nie inne decyzje. Bo przecież za z tych decyzji  stały jakieś przesłanki,  jakieś za i przeciw, i naprawdę trudne dylematy. O samych  zaś ludziach mówić( i pisać) tak,  jak o postaciach z krwi i kości, a nie traktować  niczym spiżowe pomniki. Opowiadać, jacy byli także w życiu prywatnym – przecież na podstawie zachowanych źródeł sporo o tych sprawach my, historycy wiemy i możemy podzielić się tą wiedzą z naszymi czytelnikami i słuchaczami. Pomiędzy typową powieścią historyczną a powieścią z tłem  historycznym jest pewna, istotna różnica. Żadna z nich nie może być naukową monografią ani przypominać  narracji z podręcznika historii.  Zarówno powieść historyczna jak i obyczajowa z historią w tle mają fabułę, akcję, i swoich bohaterów. Różnica polega na tym, że powieść z tłem historycznym najważniejsze pozostają jednak wątki zbudowane wokół fikcyjnych postaci, którym przyszło żyć w takich a nie innych realiach  politycznych i historycznych. Niemniej zdarzenia te, nawet jeśli zostają w fabule pogłębione, nie dominują nad wątkami fabularnymi. A zatem trzeba je wpleść do akcji  powieści w taki sposób, by nie przytłaczały czytelnika, lecz zarazem sprawiły, zainteresował się danym okresem historycznym.

Kim Pani jest bardziej - historykiem, czy nauczycielem?

Odp. Myślę, że więcej jest we mnie historyka. Praca nauczyciela wymaga także podejmowania trudnych decyzji personalnych, wychowawczych, oceniania, a są to niekiedy naprawdę bardzo trudne wyzwania, wobec których nie czuje się komfortowo.

Kinga Salamon

1. Również jestem nauczycielem i wiem, ile czasu poświęcam na przygotowanie się do zajęć oraz wykonanie innych obowiązków jako nauczyciel oraz wychowawca klasy. Jaki ma Pani sposób, by pogodzić ze sobą obowiązki zawodowe i pisanie książek?

Odp. Rzeczywiście, pogodzenie pracy w szkole z pisaniem i pracą nad wydaniem książki, jest sporym wyzwaniem. Mam wrażenie, że z każdym kolejnym rokiem, coraz większym. Obie doskonale wiemy, ile czasu i wysiłku pochłania wykonywanie zawodu nauczyciela, zwłaszcza jeśli powierza się mu wychowawstwo klasy. To praca, która na ogół nie kończy się wraz z końcem zajęć szkolnym, a nie można przecież zapominać o obowiązkach domowych i rodzinnych. Mimo to  staram się, aby, w miarę możliwości, każdego dnia, znaleźć choćby godzinę czy pól godziny czasu na pisanie. Nie raz bywało, że koniecznie trzeba było dokończyć jakiś ważny watek, bo w przeciwnym razie mógłby gdzieś umknąć i trudno byłoby go potem odtworzyć – oznaczało to wówczas pracę nad książką do późnych godzin nocnych.  A jednak uważam, że warto podjąć takie wyzwanie. Warto robić coś, co wymyka się codziennej rutynie, daje jakąś możliwość oderwania się od niej, i uporządkowania własnych myśli.

Czy gdyby miała Pani możliwość cofnąć się o 20 lat, to czy zmieniłaby coś Pani w swoim życiu, a jeśli tak, to co by to było?:)

Odp. Czasami sama się nad tym zastanawiałam. Być może wybrałabym inny zawód. To znaczy byłabym historykiem, ale nie podjęłabym pracy w szkole. Nie mam jednak stuprocentowej pewności, czy oznaczałoby to naprawdę lepszy wybór. Być może podjęłabym inne decyzje dotyczące spraw osobistych, ale i tu trudno przewidzieć skutki tych innych wyborów.

Żyć nadal z pasją

Jakie są plusy i minusy bycia pisarką?

Odp. Obmyślanie fabuły, kreowanie bohaterów, tworzenie konstrukcji powieści – wszystko to jest ciekawym, jedynym w swoim rodzaju doświadczeniem, daje dużo radości i satysfakcji. Pozwala oderwać się od otaczającej, nierzadko trudnej rzeczywistości. Porządkuje myśli. Z drugiej strony trzeba też pamiętać, że to spore wyzwanie i ciężka, pochłaniająca sporo czasu praca. Konieczność narzucenia sobie surowej dyscypliny, zwłaszcza wtedy, gdy pisarza obowiązują ścisłe terminy wydawnicze, a oprócz tego musi się wywiązywać także z innych życiowych obowiązków. Opowieści i wyobrażenia, że egzystencja pisarza przypomina znane nam z literatury i filmów życie bohemy, w większości przypadków nie ma nic wspólnego (lub niewiele wspólnego) z rzeczywistością.  Czasem praca nad książka posuwa się bardzo powoli, a dzieje się tak nie tylko z powodu nawału innych zajęć.  Nie raz trzeba się poważnie zastanowić nad dalszym tokiem akcji, wprowadzić duże zmiany w fabule, bywa, że zacząć cała pracę od początku. Mimo to – jak już wcześniej wspominałam – warto podjąć się tego wyzwania.

Jakie książki Pani czyta? Pozdrawiam.

Odp. Czytam monografie historyczne, niekiedy biografie, a także książki popularnonaukowe. Ale lubię także beletrystykę, powieści obyczajowe, chętnie sięgam po niektóre kryminały, thrillery polityczne. Odkąd pamiętam, był to dla mnie najprzyjemniejszy sposób spędzania czasu wolnego. Również pozdrawiam.

W imieniu Autorki dziękuję wszystkim Czytelnikom za udział w tworzeniu powyższego wywiadu. 

Ja również dziękuję Pani Agnieszce Janiszewskiej za obecność na łamach mojego bloga i za niezwykle interesujący wywiad.

Laureatom wyróżnionych pytań serdecznie gratuluję i czekam na maila wraz z podaniem swoich danych adresowych do przekazania nagrody.

Pozdrawiam Was Wszystkich Serdecznie,
Cyrysia

11 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy wywiad Cyrysiu, gratuluję zwycięzcom i serdecznie pozdrawiam :-) .

    OdpowiedzUsuń
  2. nie znam powieści autorki. Raczej nie moje klimaty

    OdpowiedzUsuń
  3. Interesujący wywiad i bardzo wyczerpujące odpowiedzi 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam żadnej książki tej autorki. Bardzo fajny wywiad. Muszę zapoznac się bliżej z jej twórczością :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy wywiad. Muszę wreszcie poznać twórczość tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wywiad polecę siostrze, bo ma w planach książki autorki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za piękne i wyczerpujące odpowiedzi oraz za wyróżnienie dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Z tych naszych pytań wyszedł świetny wywiad 👍

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam wszystkie książki pani Agnieszki Janiszewskiej i uważam, że to najlepsza współczesna autorka powieści obyczajowych z historią w tle, a także jedna z najlepszych tak w ogóle. Od jej książek nie można się oderwać. Polecam każdemu.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...