niedziela, 6 października 2013

Wywiad z Izabellą Frączyk.

alicjamagdalena
1.Jak zareagowała Pani rodzina i znajomi na wieść o Pani debiucie pisarskim?


Cóż, moja rodzina, jak i znajomi byli zbyt zaskoczeni, by cokolwiek komentować. Po prostu nie uwierzyli. Przy tej okazji należy się wielkie uznanie mojemu mężowi, który o nic nie pytając pozwolił mi spokojnie pisać. Tylko od czasu do czasu podejrzliwie mi się przyglądał. To cud, że wytrzymał tych kilka miesięcy, bo to bardzo ciekawski typ.  Gdy miałam już gotowy tekst, po lekturze wszyscy byli zaszokowani. Najbardziej rozbawiła mnie wtedy wypowiedź mojego dobrego znajomego: „Wiesz, ja nigdy nie przypuszczałem, że ty znasz tyle słów!”.

2.Przyznaje Pani, że od zawsze nie lubiła pisać? Jak to się stało, że zmienił się Pani pogląd w tej sprawie?

No właśnie, nie lubiłam i szkolne wypracowania były dla mnie męką. Wytłumaczenie jest proste. Zwyczajnie nie interesowały mnie tamte tematy. Później, w okresie studiów nie miałam okazji do pisania, oczywiście poza pracą magisterską, która składała się głównie z cytatów i diagramów, więc trudno to nazwać pisaniem. Dopiero w pracy usłyszałam, że moje pisma  do szefa są nie do przebicia  i (o dziwo) lubiłam je pisać. Jednakże dopiero po kilku latach, przy okazji pisania pierwszej powieści odkryłam, jakie to fajne. I tak już zostało.

3.Ma Pani swoje ulubione miejsce, w którym przelewa Pani swoje myśli na papier?
Zawsze mi się wydawało, że tzw. „pracownia” najlepiej gdzieś na końcu miasta,  to wyłącznie fanaberia twórcy. Nic bardziej błędnego. Nie mam owej „pracowni” i moje książki powstają w warunkach urągających wszelkim przyjętym kanonom pracy twórczej. To cud, że to wszystko jakoś trzyma się kupy :-) Choć nie mam w domu wyznaczonego miejsca do pisania i plączę się z laptopem po miejscach, w których akurat jest względny spokój, najlepiej mi się pisze na tarasie. Całe szczęście jest zadaszony, więc deszcz mi nie straszny. Często tam właśnie pracuję, oczywiście dopóki klawiatura nie zamarza. Drugim takim  miejscem jest kuchnia. W końcu rodzina musi coś jeść :-)

Jola
1.Czy jest takie miejsce na świecie, gdzie uciekłaby pani najchętniej gdyby potrzebowała pani takiej ucieczki?


Świetnie się czuję w Chorwacji. Uwielbiam tamten klimat, mentalność, architekturę, kuchnię… Jeśli już miałabym uciekać, to właśnie tam.

2.Czy lubi pani wspomnienia i czy mają lub będą miały one swoje miejsce w pani książkach?


Nie jestem zbyt sentymentalna. Twardo stąpam po ziemi i nurzanie się we wspomnieniach jest mi całkowicie obce. Moje osobiste przeżycia i spostrzeżenia często stanowią dla mnie jedynie inspirację, ale nigdy nie są one opisane dosłownie. Nie da się tego uniknąć.

3. Skąd takie "pokręcone" tematy książek u szczęśliwej od lat mężatki i matki?

Ależ ja wcale nie uważam ich za pokręcone, raczej za życiowe. Wszystkie sytuacje i zdarzenia, z którymi stykają się moi bohaterowie, w przeważającej części rzeczywiście miały miejsce. Nie są moim osobistym udziałem, ale wystarczy, że coś widziałam, czegoś byłam świadkiem, o czymś czytałam, ktoś mi coś opowiedział, z czymś się zetknęłam itd. Mam świetną pamięć, więc to całkowicie wystarczy, by urządzić bohatera „na cacy” :-)

Kornelia Pikulik
1. Czy jest jakaś grupa czytelników, do której kieruje Pani swoje powieści?


Moje książki zostały automatycznie przypisane do kategorii „literatura kobieca”, choć wg mnie wcale do końca do tej kategorii nie pasują. Moimi recenzentami są również mężczyźni, w różnym wieku i o różnych profesjach (z księdzem proboszczem włącznie), najwierniejsze grono fanów mam w klubie motocyklowym, który zrzesza właścicieli chopperów i jeszcze żaden mężczyzna nie odnotował spadku poziomu testosteronu po lekturze mojej książki, tak więc wśród znajomych, moje książki stanowią lekturę „dla dwojga”, a często przy okazji też i dla babć, dziadków, teściowych, teściów, córek i synów.  :-)

2. Czy Pani powieści mają jakiś ukryty przekaz, może mają poruszyć czytelnika, wstrząsnąć nim, a może otworzyć oczy na jakiś problem?

Nie. Moje książki w założeniu mają być  wyłącznie rozrywką. Siadając do pisania nie mam żadnych planów. Jest bohater, jakiś punkt zero i START. Jeśli przy okazji wyjdzie z tego jakiś mądry przekaz, to świetnie, acz jestem jak najdalsza od moralizowania i celowego wstrząsania czytelnikiem :-)

3. Po jakie książki lubi Pani sięgać i czy lubi Pani czytać powieści podobne do tych stworzonych przez Panią?

Zakładam, że  każdy autor pisze takie książki, jakie sam chciałby przeczytać. Chyba, że pisze na zlecenie, ale w czymś takim ciężko doszukać się duszy.  Osobiście uwielbiam książki sensacyjne, żwawe powieści obyczajowe, nie pogardzę dobrym romansem czy kryminałem. Mam wiele na głowie i napięty harmonogram, więc na  rozwlekłą akcję, przydługie opisy  i mgliste przemyślenia szkoda mi po prostu czasu, choćby nie wiem jak bardzo opiewany twórca je stworzył.

Agata Bogusławska
1.Jest pani absolwentką Akademii Ekonomicznej w Krakowie oraz Wyższej Szkoły Handlu i Finansów Międzynarodowych w Warszawie. Przez lata zajmowała się pani zarządzaniem i organizacją działów sprzedaży w krajowych i międzynarodowych korporacjach. Co więc spowodowało, że została pani pisarką? Była to decyzja podejmowana przez kilka lat czy spontaniczna?


Przypadek prze duże „P”, no i życie. W pewnym momencie wspięłam się na wysokie zawodowe szczeble i wtedy kariera kompletnie przestała mnie bawić. Zbieg wielu okoliczności spowodował, że zaczęłam pracować na własny rachunek, co przy małych dzieciach miało swoje plusy. Tak naprawdę pisać zaczęłam dla hecy. Gdzieś, kiedyś, na jakimś wyjeździe, przy ognisku rzuciłam pytanie: „Czy uważacie, że mogłabym napisać książkę?” Oczywiście wszyscy przyklasnęli, choć nikt w to nie uwierzył. Stąd było już tylko jedno wyjście. Napisać i pokazać im, że wcale nie żartowałam.

2.Skąd czerpie pani pomysły do swoich książek?


Nigdy nie mam pomysłu na książkę. Zawsze jest to pomysł na bohatera. Można to porównać do poznania nowej osoby. W tym momencie przysysam się do bohatera jak pijawka i od tej chwili zaczynam żyć jego życiem. Później już samo leci, całkowicie przestaję panować nad akcją. Żyję życiem bohatera, a on towarzyszy mi w moim. Ciężko to racjonalnie wytłumaczyć i nie wyjść na wariata :-)

Katarzyna K
1.Przeczytałam "Dziś jak kiedyś" i książka bardzo mi się spodobała. Skąd wziął się pomysł na takich ciekawych bohaterów i na niebanalną fabułę?
2. Czy w Pani książkach można odnaleźć wątki autobiograficzne?


Tu odpowiem na oba pytanie jednocześnie. Z zasady nie zawieram w moich książkach wątków autobiograficznych, acz czerpię inspirację z własnych doświadczeń, spostrzeżeń i obserwacji. „Dziś jak kiedyś” jest osadzone w realiach, których sama kiedyś doświadczyłam. Uznałam, że nie mogę zmarnować czegoś tak barwnego, skoro kilkanaście lat temu, na jakiś czas wylądowałam w identycznym miejscu, co Ola. Jednak ani ona, ani żadna inna bohaterka nie jest mną. Każda z nich żyje swoim własnym życiem, głosi własne opinie i  podejmuje własne decyzje. W „Dziś jak kiedyś” autentyczne jest tło dla akcji, otoczenie, mentalność. Nic więcej. Przecież Bąszynka nie ma na mapie :-)

Anne18
1.Jakie książki lubi Pani czytać ? ( gatunek, cechy, które musi mieć książka aby się Pani skusiła)


Gatunek jest najmniej ważny. Najważniejsza jest akcja. Lubię jak książka nie daje mi spać.

Tosia
1.Czy, Pani zdaniem, ludzie piszą książki dla samych siebie czy też dla czytelników?


 Odpowiem za siebie. Samo pisanie sprawia mi tyle radości, że z powodzeniem mogłabym pisać tylko dla siebie. Niemniej miło jest mieć poczucie, że efekt naszej pracy się komuś podoba. To dodaje skrzydeł i motywuje do dalszej pracy.

2. Gdyby zekranizowano Pani książki, to jakie aktorki widziałaby Pani w roli swoich głównych bohaterek?


 Wszystkich bohaterów widzę bardzo wyraźnie i tu jest największy problem, ponieważ od paru lat praktycznie nie oglądam telewizji. Musiałabym się podciągnąć w tej materii  i poznać aktualne „twarze”. Te które znam z nieco dawniejszych czasów, już niestety wypadły poza grupę wiekową moich bohaterek :-)

kasandra_85
1.Jakiej tematyki nigdy nie poruszy Pani w swoich książkach (i dlaczego)?


Nie ma takich tematów, które nie są godne rozwinięcia, jednak chciałabym utrzymać lekką konwencję pisania. Nie sądzę by chciało mi się opisywać wojny i krwawe masakry. Zdecydowanie wolę lżejszą materię :-)

2.Czy jest osoba (postać fikcyjna/książkowa lub prawdziwa), która miała szczególny wpływ na Pani twórczość?

Nie, nie ma takiej osoby.
 
Ewelina A
1.Czy w Pani książce możemy znaleźć ukryte, prywatne przeżycia? 


Pomijam, pytanie było już wcześniej.

2.Czy któraś z wykreowanych przez Panią postaci z charakteru przypomina Panią?


Tak. Zuzka z „Kobiet z odzysku”. Dałam jej wiele z siebie. Często zachowuje się tak, jak ja bym się zachowała. Podobnie myśli, podobnie reaguje, ale  i tak Zuzka nie jest mną. Zuzka jest Zuzką :-)

martucha180  
1.Umysł ścisły z zacięciem humanistycznym… Jaką uczennicą była Pani z języka polskiego? Jak oceniano Pani wypracowania?


Och, bardzo różnie. Generalnie byłam dobrą uczennicą i przynosiłam świadectwa z paskiem.  Nie różniłam się od innych uczniów, ale pamiętam jak chyba w ósmej klasie wprawiłam w osłupienie  polonistę, ponieważ jako jedyna na cały rocznik przeczytałam „Placówkę” i byłam nią zachwycona. Natomiast żadna siła nie mogła mnie skłonić do lektury „Nad Niemnem” i „Dziadów” . Zatem różnie bywało z tym moim polskim:-)

2. Swoich bohaterów osadza Pani w obecnej polskiej rzeczywistości. Jaki inny kraj mógłby ewentualnie być miejscem wydarzeń i dlaczego właśnie ten?

Tak jakoś samo wyszło, że większość akcji  ma miejsce w Polsce, ale nie tylko tutaj. Akcja przenosi się czasami do innych krajów (Egipt, Anglia, Szwajcaria).  Właściwie każdy kraj mógłby być miejscem wydarzeń, ale by  móc całość akcji osadzić w takim, a nie innym miejscu należałoby poznać dany kraj trochę lepiej niż pozwala na to wakacyjny pobyt.   Mimo tego, że moje książki traktują głównie o ludzkich relacjach, cenię sobie wiarygodność.

3.Jak Pani przerywa swój codzienny pęd? Jak się Pani relaksuje?


Cóż, może to mało kobiece, ale gdy nie piszę, najlepiej relaksuje mnie mój garaż i jego zawartość w postaci czterokołowca i motocykla. Najlepiej jak się trochę popsują, albo wymagają zabiegów „okresowych” :-) To moje antidotum przy dodatnich temperaturach. Natomiast zimą, z powodzeniem mogłabym zamieszkać na wyciągu i ze stoku schodzić wyłącznie na noclegi. Do tego dochodzi jeszcze poranny fitness 4-5 x w tygodniu i mamy pełny komplet działań relaksacyjnych. Nie potrafię wylegiwać się na kanapie przed telewizorem, muzyka relaksacyjna doprowadza mnie do szału, a przy relaksacyjnym masażu mam ochotę zamordować masażystę :-)

jarufan
1.Czy DiR-owy magiel dał Ci "kopa", który spowodował, że zaczęłaś tworzyć, czy nie miał raczej z tym nic wspólnego ?;)


Oczywiście, że miał wiele wspólnego. Nigdzie tak często nie słyszałam, że powinnam zacząć pisać na poważnie.

kwiatusia
1.Czy po wydaniu „Pokręconych losów Klary” Pani życie się zmieniło? Jakie są plusy i minusy bycia autorką?


Całe szczęście nic się nie zmieniło. Plusem jest to, że można pracować kiedy ma się na to ochotę. Minusów właściwie nie ma, choć zawsze istnieje ryzyko, że książka się nie spodoba i szybko wypadnie z rynku. Rynek wydawniczy to jedna wielka niewiadoma.

2.Co Pani czuła, pisząc ostatnie zdanie w swoich książkach?

Zawsze  przy ostatnim zdaniu towarzyszą mi uczucia ambiwalentne. Z jednej strony się cieszę, że zadanie zostało wykonane, że wykonałam kawał roboty i teraz będę mieć wolne. Z drugiej strony jest mi strasznie przykro, że to już koniec i muszę się rozstać z bohaterami, co nie zmienia faktu, że to moment bardzo szczególny i towarzyszy mu szczególne uczucie łaskotania w okolicy żołądka:-)

3.Na Pani oficjalnej stronie przeczytałam, że ma Pani psa przybłędę, o którym pisała Pani opowieści w odcinkach na jednym z internetowych forów. Jestem ciekawa, czy można je jeszcze przeczytać i czy teraz kontynuuje Pani opis przygód z psem w roli głównej? Czy zastanawiała się Pani aby wydać te opowiadania, by większość czytelników mogła się z nimi zapoznać (ja na pewno byłabym zainteresowana ;)) i by Pani pies znalazł więcej wielbicieli ;)

Cóż, mój pies przez pierwsze miesiące swojej bytności u nas dał mi naprawdę porządnie popalić. Jego szalone wyczyny na pewien czas całkowicie  zdominowały  moje życie, a wyczyniał takie numery, że grzechem było tego nie opisać.  Niestety nie były to opowiadania, raczej cykliczne relacje/forumowe wpisy. Moje dawne posty chyba już przepadły  w archiwach, natomiast wiem, że istnieją na moim twardym dysku. Hmm… Od dawna noszę się z zamiarem założenia bloga i właśnie podsunęła mi Pani świetny pomysł, od czego powinnam zacząć, za co niniejszym dziękuję:-)

ulvang
1.Gdyby dostała Pani możliwość napisania scenariusza do filmu czy zdecydowałaby się Pani na to i jaki ewentualnie byłby główny temat tego filmu?


Oczywiście. Uwielbiam pisać scenariusze, choć wymagają spoglądania na akcję  z innej perspektywy, niż ma to miejsce w trakcie pisania książki. Mam kilka scenariuszy na koncie, choć to nic poważnego. Jeśli jednak miałabym się tym zająć na poważnie, z całą pewnością byłaby to komedia obyczajowa.

2. Czy istnieje coś co może Panią przerazić a z drugiej strony co powoduje u Pani ten wspaniały uśmiech na twarzy?


 Chyba nie ma osoby całkowicie pozbawionej lęku.  Niedawno odkryłam, że mam lęk wysokości. W życiu nie skoczę na spadochronie! Przerażają mnie węże  i wszelkie oślizgłości. Brr. A uśmiech? Często się śmieję i niewiele mi trzeba, więc daruję sobie tę długą listę :-)

3. Czy napisze Pani książkę przeznaczoną dla mężczyzn? Co mogłoby być tematem przewodnim owej książki?

Nie sądzę. Nie dzielę książek na damskie i męskie. Książki są dla ludzi:-) Skoro ja z powodzeniem mogę przeczytać kryminał lub powieść sensacyjną, to dlaczego facet nie może przeczytać powieści o kobietach, jak lubi?  Jeśli zaś idzie o bohaterów, to inna sprawa. Od jakiegoś czasu mam już zaczętą powieść, której głównym bohaterem jest mężczyzna, więc kto wie, co się z tego wykluje…

Sylwia Tylkowska
1.Czy zdarzyło się Pani kiedykolwiek żałować, że zaczęła Pani pisać ?


Nie, nigdy. Niezbyt często oglądam się za siebie, a w tym wypadku nie mogę się doszukać niczego, czego mogłabym żałować. Raz tylko złapałam się za głowę z myślą: „Matko święta, co ja najlepszego narobiłam!”. Było to w chwili ukazania się mojej pierwszej powieści, kiedy to z minuty na minutę w google zaczęło pojawiać się coraz to więcej linków z moim nazwiskiem. Na początku mnie to bawiło, jak pojawił się dziesiąty link zaczęłam być coraz bardziej przejęta, ale gdy zobaczyłam, że  w ciągu dosłownie parunastu godzin pojawiło się kilkanaście stron tych linków, ogarnęło mnie przerażenie. Wtedy do mnie dotarło, że coś się zmieniło  i już nie ma odwrotu. Mimo wszystko jednak niczego nie żałuję. Żałowałabym z pewnością gdybym nie chwyciła tego byka za rogi :-)

2. Czy zachęca Pani swoje dzieci do pisania lub czytania książek ?


Oczywiście, że zachęcam. Moje dzieci mają mnóstwo lektur obowiązkowych i niestety nie przepadają za czytaniem, więc bez „zachęty” się nie obejdzie :-) Natomiast nieźle piszą. Nie wychodzimy jednak poza zadania domowe. Pod względem ilości prac domowych nowa podstawa programowa nie zostawia na uczniach i rodzicach suchej nitki :-)

3. Zdanie, które usłyszała Pani od kogoś i zapamięta je Pani do końca życia. .......


„Sukces ma wielu ojców, porażka jest sierotą”.

Agnieszka apdzieckowojny
1.Czy szuka pani motta bądź myśli przewodniej, która towarzyszy pani do końca tworzenia książki?


Nie, nie szukam. Moje książki powstają całkowicie spontanicznie. Nie planuję, nie robię notatek. Siadając do komputera nigdy nie wiem, co się wydarzy na kolejnych stronach. Czasem wydaje mi się, że wiem, co będzie dalej, ale cóż, tylko mi się wydaje. Kiedyś spróbowałam napisać plan kilku rozdziałów. I co się stało? Otóż w tym momencie pisanie przestało mnie cieszyć, a i tak z moich planów niewiele wyszło. Nie szukam motta, motto zazwyczaj znajduje się samo.

2. Ciekawa jestem jaka była opinia pierwszej osoby, pierwszej pani książki i jak panią to zmotywowało.


Pierwszą osobą była moja sąsiadka. Wręczyłam jej segregator z roboczym wydrukiem i poprosiłam: „Przeczytaj to. Koleżanka prosiła mnie o opinię”. Sąsiadka nie miała pojęcia, że to moje. Myślałam, że wykończę się z nerwów. Następnego dnia poszukałam pretekstu, żeby do niej pójść, ale zastałam jej męża. Powiedział tylko: „ Nie ma jej. Poleciała po pizzę, bo coś, cholera jasna, czyta od wczoraj i tak ją wciągnęło, że zapomniała ugotować obiad”. Nigdy tego nie zapomnę :-)

Edyta Ch.
1.Gdy zobaczyłam Pani zdjęcie na blogu cyrysi pomyślałam: "Ooo, Małgorzata Pieńkowska...". Czy zdarzyło się Pani, że ktoś pomylił Panią ze znaną aktorką i poprosił o autograf albo wspólne zdjęcie?


Nie przypominam sobie, żeby ktoś mnie z kimś pomylił. Natomiast w temacie wspólnych zdjęć jest to dość zabawne, bowiem często ludziom w zupełności wystarczy informacja, że piszę książki. Nie ważne, że mnie nie kojarzą, nie ważne, że nie mają pojęcia, o czym piszę, ważne, żeby sobie cynkąć fotkę tak na wszelki wypadek, bo być może to ktoś znany i będzie się można pochwalić rodzinie. Czasem się czuję, jak ten biały misiek na Krupówkach i dlatego w nowym towarzystwie zwykle niechętnie się przyznaję do tego, co robię, choć cała ta sytuacja bardzo mnie bawi :-)

2.Przyznam się, że kupując książki czasami kieruję się wstępną oceną okładki (chyba, że wybieram się po konkretny tytuł), po prostu lubię popatrzeć na piękną grafikę zanim zanurzę się w lekturze. Czym Pani kieruje się przy wyborze lektury - polskim/zagranicznym autorem, gatunkiem, wyłącznie tematyką?

Nigdy nie kieruję się okładką. Nigdy też nie kupuję  pozycji promowanych w taki sposób, żeby w księgarni się o nie potknąć i rzadko kiedy kupuję nowości. Zwykle czekam aż tytuł usadowi się na rynku i pojawią się racjonalne recenzje, ale i tak najważniejszy  jest dla mnie autor.  Chyba, że coś dostanę w prezencie, to już inna sprawa. Często bazuję też na opiniach znajomych.

3.Czy trudno było Pani znaleźć wydawcę pierwszej książki, czy od razu się ona spodobała?

Czy było trudno? To było prawie niemożliwe. Debiutant bez znajomości w kręgach celebryckich ma raczej nikłe szanse na współpracę z dużym wydawnictwem, tak więc  nawet nie próbowałam. Od razu założyłam, że wydanie będę musiała po części sfinansować sama i tak też się stało. Pomimo tego, że książka się spodobała i pierwszy nakład błyskawicznie się sprzedał, wcale nie było łatwo. Popełniłam mnóstwo błędów, ale też wiele się nauczyłam, zanim wreszcie odważyłam się wysłać tekst do „prawdziwych” wydawców, jako już nie-debiutant  i z całkiem niezłym marketingowym dorobkiem. Wydrukowałam kilkanaście egzemplarzy, zgromadziłam bazę adresową i wysłałam z postanowieniem, że jeśli nic z tego nie wyniknie, dam sobie spokój z pisaniem. Widocznie miało być inaczej, bo w krótkim czasie odezwały się  dwa wydawnictwa jednocześnie. Wybór padł na Prószyński i S-ka.

Bidon
1. Czy .wyobraża sobie Pani swoje życie bez książek?


Absolutnie nie. Książki towarzyszą mi zawsze i wszędzie. Nie muszę ich pisać, ale muszą być.  Oczywiście  w okładce.  Wydania elektroniczne są dla mnie pozbawione duszy, choć rozumem przyczyny ich rosnącej popularności. Chyba jestem tradycjonalistką

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuje Izabelli Frączyk za niezwykle ciekawy wywiad i życzę samych dalszych sukcesów zawodowych oraz prywatnych.
Do nagrody autorka wytypowała:
 
I miejsce: kwiatusia  --  Dziś jak kiedyś
II miejsce: martucha180  -- Kobiety z odzysku
III miejsce: Edyta Ch.  -- Pokręcone losy Klary


Gratuluje zwycięzcom i dziękuję również pozostałym uczestnikom zabawy. Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco!!!

 Cyrysia

31 komentarzy:

  1. Świetny wywiad, gratuluję zwycięzcom :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wywiad. Można się w nim dowiedzieć całej masy informacji, które są niebywale ciekawe. Genialna robota ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wywiad. Dziękuję za możliwość bliższego "poznania" autorki

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ wyczerpujący wywiad! Postaraliście się wszyscy :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ się cieszę! Gratuluję pozostałym laureatkom i Tobie, Cyrysiu, wywiadu! A innych zachęcam do brania udziału w konkursach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam właśnie na wysyłkę książki tej autorki, jestem jej bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem pozytywnie zaskoczona ilością i różnorodnością pasji tej pani. Wywiad jak zwykle ciekawy i zdradzający wiele ciekawych ,,tajemnic".

    Moja Droga, może skusisz się na wzięcie udziału w konkursie, jaki u siebie zorganizowałam? Do wygrania jest książka dla pociechy i fartuszek z Kubusiem Puchatkiem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za info o konkursie-chętnie skorzystam ;-)

      Usuń
  8. I znów autorka, której nie znam. Cyrysiu, promujesz polskich pisarzy jak mało kto. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny wywiad ! Ale najbardziej to podoba mi się odpowiedź na moje pytanie - całkowicie zgadzam się z Panią Izabellą :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniały wywiad :) Ogromnie Dziękuję za wyróżnienie! :) Gratulacje dla pozostałych laureatek :)
    Na pewno będę odwiedzać bloga autorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyjemnie czytało się ten wywiad.Gratuluję wszystkim wyróżnionym, choć autorki nie znam, chętnie sięgnęłabym po którąś z jej pozycji. Gratuluję także Cyrysi za zorganizowanie kolejnego wywiadu z ciekawą osobą :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wywiad jak zawsze świetny i wciągający!
    A zwycięzcom gratuluję serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cyrysiu, cóż mogę znowu powiedzieć :) Uwielbiam te Twoje wywiady, wpadłaś na świetny pomysł realizując je.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje słowa to miód na moje serce- dziękuję!

      Usuń
  14. Gratuluję zwyciężczyniom. Świetny wywiad wyszedł:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wywiady super widać, że jesteś oczytaną osobą! Podziwiam Cię! megaaa! www.senioritasunshine.blogspot.com - OBSERWUJ. (odwdzięczę się) . Wybacz za spam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo lekko i fajnie czytało się wywiad. Gratuluję zwycięzcą! Bardzo mi się to spodobało: „Wiesz, ja nigdy nie przypuszczałem, że ty znasz tyle słów!” - zaskakujące :D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Zostałaś/łeś przeze mnie nominowana/ny do Liebster Award. Więcej w tym poście: http://pozytywniezaczytany.blogspot.com/2013/10/liebster-award.html#comment-form

    Świetny blog, gorąco pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za nominacje i za miłe słowa pod adresem mojego bloga. Również pozdrawiam.

      Usuń
  18. Jak zwykle świetny i bardzo ciekawy wywiad!

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo dziękuję cyrysiu za miłe słowa i sprawną organizację, a Wam za interesujące pytania. Miło mi poinformować, że nagrody już w drodze :)
    Miłego dnia
    Iza Frączyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów Iza

      Usuń
  20. Bardzo ciekawe pytania! Czytałam z dużym zainteresowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ciekawe odpowiedzi. :) Świetny wywiad. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nazbierało się sporo pytań i bardzo ciekawych odpowiedzi:) Gratuluję zwyciężczyniom!

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...