poniedziałek, 12 grudnia 2016

Wywiad z Kają Platowską









Czym dla Pani jest SŁOWO? (martucha180)

Mówi się, że słowa są niczym innym, jak nośnikiem dla ludzkiej myśli. Są przede wszystkim naszym narzędziem komunikacji, sposobem na wyrażenie naszych myśli – niestety często niewystarczającym i zawodnym. Ile razy jest tak, że nie umiemy werbalnie przekazać tego, co mamy w głowie i im bardziej się staramy, tym bardziej brakuje nam odpowiednich słów? Szczególnie w bliskich relacjach, gdzie dochodzą emocje. Słowem możemy okazać wsparcie, ale możemy również zranić.

Słowa są podstawą pracy zarówno pisarza, jak i mediatora. Mediator pracuje rozmową, w której jasność komunikatów i znaczenie poszczególnych słów mają kluczowe znaczenie. Dla pisarza słowo jest jedynym sposobem na przekazanie czytelnikowi historii, jej głównego przesłania, na stworzenie bohaterów książki, w taki sposób, by wydawali się realni, by można było sobie ich wyobrazić i zrozumieć, co przeżywają.

W swoich dotychczasowych książkach porusza Pani tematy trudne, o których często się nie mówi, przemilcza, a to z niewiedzy, wstydu, czy strachu. Depresja, zaburzenia maniakalne, próby samobójcze, alkoholizm, przemoc, nękanie, molestowanie, gwałt - który z nich był dla Pani największym wyzwaniem? (izabela81)

Tak naprawdę każdy. Chcąc w wiarygodny sposób opowiedzieć o zmaganiach osoby cierpiącej na depresję czy uzależnionej od alkoholu, trzeba poświęcić wiele czasu na merytoryczne przygotowanie się do tematu. Następnie przeżyć razem z każdą moją bohaterką jej historię, jej emocje, każdy upadek i każdą radość, wejść do jej świata. Być z nią w tych najtrudniejszych chwilach i nazywać jej myśli. Towarzyszyć jej do ostatniej strony w próbach radzenia sobie z trudnościami. Zaangażować się na tyle, by tak naprawdę poczuć to, co ona czuje. W przeciwnym razie nie da się wykreować głębokiego profilu psychologicznego postaci, a w moich książkach to właśnie on jest osią każdej z opowieści.

Dlaczego w swoich książkach postanowiła Pani poruszyć trudne tematy? Skąd taki wybór, co na niego wpłynęło? (Anna S.)

Im więcej i im częściej będzie mówiło się o tym, co trudne, tym większa będzie świadomość i wiedza społeczeństwa. Milczenie o problemach wcale nie sprawi, że one znikną, a utrwalanie stereotypów tylko potęguje stygmatyzację osób, które chorują czy doświadczyły w życiu traumy. Człowiek boi się tego, co odmienne. Odruchowo unika tego, co dla niego jest zbyt trudne. Niewiedza oraz błędne przekonania powodują, że wzdrygamy się na samo określenie „choroba psychiczna”. Śmiejemy się z takich ludzi, bo są inni. Mylimy poszczególne zaburzenia, wrzucamy do jednego worka choroby psychiczne z upośledzeniem umysłowym. Wobec „gwałtu” nie bardzo wiemy, jak się zachować. Współczujemy, ale sypiemy tysiącem złotych rad, co taka kobieta powinna zrobić. W tym wszystkim nie dostrzegamy, że są to ludzie, którzy mogą potrzebować naszej pomocy, którzy wstydzą się i boją się, że będą przez nas oceniani. A my rzeczywiście najczęściej ich oceniamy. Zapominamy, że my też w każdej chwili możemy znaleźć się na ich miejscu. Nigdy nie wiadomo, co przyniesie nam życie.

W „Po prostu mnie przytul” moim celem było ukazanie świata osoby cierpiącej na depresję oraz żmudnego procesu wracania do zdrowia. „O tym się nie mówi” to historia codzienności i niecodzienności pacjentów szpitala psychiatrycznego. Najnowsza książka jest opowieścią o doświadczeniu traumy i przeżywaniu lęku, który zabija rozsądek. Każda z tych powieści sygnalizuje, jak łatwo zrobić komuś krzywdę poprzez ocenianie i niewiedzę. Ale także, jak ważna w życiu jest obecność bliskiego człowieka, dzięki któremu każda trudność będzie łatwiejsza do przezwyciężenia. Obecność kogoś, kto – gdy zabraknie nam siły - odda nam trochę swojej. Zależy mi na tym, by powieści miały jednocześnie walor literacki, terapeutyczny i edukacyjny.

„Nigdy nie wiadomo, jaki dramat kryje się za pozorami ludzkiego zachowania”
Kaja Platowska, „O tym się nie mówi”

Czy nie boi się Pani pisać o tak niepopularnych tematach? W końcu większość czytelników szuka w literaturze rozrywki. (Anonimowy)

Może większość – ale nie wszyscy. Są ludzie, którzy w książkach chcą znaleźć siebie. Przeczytać o problemach, z którymi sami się borykają. Przeżyć na kartkach powieści historię, którą być może sami przeżyli w prawdziwym życiu. Ludzie, którzy szukają otuchy, odpowiedzi na kotłujące się w ich głowach pytania i pomocy w nazwaniu swoich emocji.

Cel, jaki obrałam, pisząc, to mówienie otwarcie i w przystępny sposób o tematach trudnych, tematach, które wciąż są nazywane „tabu”, czyli m.in. chorobach psychicznych czy przemocy seksualnej. Na rynku mamy wiele poradników o tematyce psychologicznej, książek, które krzyczą do nas z okładek, iż w dziesięciu krokach pomogą nam wyjść z każdej choroby. Jednak osoby, które doświadczyło życie, często szukają takich historii, w których mogliby zidentyfikować się z bohaterem, przeżyć to wszystko jeszcze raz z nim i razem z nim walczyć. Przeczytanie powieści nie sprawi cudu, ale może pomóc pokonać uczucie samotności i odmienności. Może mieć też wartość edukacyjną dla wszystkich tych, którzy mają w swoim otoczeniu kogoś, kto tej pomocy potrzebuje.

Założyłam sobie, że jeśli moja książka pomoże choć jednej osobie – to było warto.

Czy na tytuły Pani książek wpłynęło Pani wykształcenie i doświadczenie życiowe? (Donata Bosak)

Zarówno tematyka moich powieści, jak i ich tytuły są ściśle związane z moim wykształceniem i doświadczeniem zawodowym. Przez kilka lat prowadziłam portal informacyjno – poradniczy, pracowałam z młodzieżą, ludźmi starszymi i niepełnosprawnymi, osobami w kryzysie. Każdy dzień pracy „w pomocy” to kontakt z ludźmi, spotkania, rozmowy i wiele przerażających ludzkich dramatów. To wszystko dzieje się wokół nas.

Tytuł każdej mojej książki jest jej wstępem, zakończeniem i pewnego rodzaju prowokacją. Tworzenie tytułu to taki moment dla pisarza, w którym w jednym, bądź kilku słowach trzeba zawrzeć całe przesłanie napisanej przez siebie historii. W taki sposób, by zaintrygować czytelnika, zmusić do zastanowienia się i zaprosić go do czytania.

Ile jest Pani w Pani powieściach? Wiem, że każdy autor wkłada całe serce w pisanie, ale ile faktów, prawd znajdę między, stronami Pani książek? Czy raczej jest to całkowita fikcja literacka? (Sylwka S.)

Każdy pisarz czerpie z doświadczeń i sytuacji, które są jego udziałem. Tworząc bohaterów „korzysta” z osób, które zna lub kiedyś spotkał i zapadły mu w pamięć. Przerabia, dorabia, dopowiada, zmienia i choć w efekcie powstaje nowa opowieść i nowy bohater, to główna oś pozostaje mocno osadzona w realnym życiu.

Wiele w moich powieściach jest faktów, prawdziwych wydarzeń i prawdziwych osób, jest też i całkowita fikcja literacka. Myślę, że nie ma wielkiego znaczenia, czy któraś z tych historii rzeczywiście miała miejsce w tak konkretny sposób, jak została opisana. Możemy zmienić imiona, wygląd i okoliczności, ale prawdopodobnie codziennie mijamy kogoś, kto ma za sobą podobne przeżycia.

Gdyby mogła Pani na 24 godziny wejść w życie jednej z postaci z Pani twórczości, która by to była i dlaczego? (Natka Z.)

Każdy z moich bohaterów wywołuje różne emocje. Również całkowicie ze sobą sprzeczne. Patrycja po doświadczeniu gwałtu budzi przede wszystkim nasze współczucie, lecz również irytację, że jest taka bierna. Do Hani długo będziemy czuć dystans, lecz w końcu w pewien sposób ją polubimy. Izabeli prawdopodobnie nie zrozumiemy, ale będziemy wściekać się razem z nią na cały świat, a Aneta - choć żal nam chorej młodej dziewczyny – w końcu zmęczy nas ciężkimi stanami wszechogarniającego smutku. Każdą z nich codzienność kosztuje więcej wysiłku z powodu trudnych przeżyć. Nikt z nas nie chciałby doświadczyć tego, co je spotkało i ja również nawet przez chwilę nie chciałabym czuć, tego co one. Nie chciałabym również być żadną z osób, które na kartkach moich książek są czarnymi charakterami.

Jeśli mogłabym na 24 godziny stać się jednym z moich bohaterów, byłaby to Doktor Niepokój z „O tym się nie mówi”. Człowiek z ogromnym sercem dla ludzi, osoba najbliższa charakterem do kogoś, kim ja na co dzień staram się być. W jej skórze czułabym się najlepiej i najbliżej swoich wartości.

Co jest dla Pani w życiu najważniejsze? (agela)

„Wierzę, że w życiu najważniejsi są ludzie. Wszystko inne można sobie kupić.”
Kaja Platowska, „Po prostu mnie przytul”

Którą z Pani książek uważa Pani za swój największy wyczyn/z której jest Pani najbardziej dumna? (Natka Z.)

Każda moja książka to był wysiłek. Każda kosztowała mnie wiele emocji, wiele pracy i wiele chwil, w których chciałam zrezygnować. Każda z nich jest zupełnie inna. „Po prostu mnie przytul” zawsze będzie szczególna, bo pierwsza. „O tym się nie mówi” bardzo lubię, bo pozwoliłam sobie w niej na trochę humoru. Jeszcze są we mnie emocje związane z napisaniem „To nie twoja wina”, bo to książka najnowsza i wydaje mi się bardziej dojrzała. Nie wiem, czy mogłabym teraz wskazać tylko jedną – tą, która budzi moją największą dumę. Być może za mało jeszcze napisałam i przy większym dorobku literackim będzie łatwiej o taki wybór.

W "To nie twoja wina" podejmuje Pani trudny i często przemilczany temat gwałtu, o którym bez wątpienia powinno mówić się głośno. Niestety paraliżujący strach przed zemstą oprawców, jak wciąż panująca obawa przed potępieniem społecznym powoduje, że kobiety decydują się przemilczeć to, co je spotyka. Czy trudno było i ile kosztowało Panią emocji stworzenie portretu psychologicznego gwałconej kobiety - to co czuje, myśli, przeżywa. A może podeszła Pani do tego tematu na zimno, bez emocjonalnego angażowania się ? (izabela81)

Żadnej z moich książek nie dało się napisać na zimno i bez emocjonalnego zaangażowania. Tym bardziej „To nie twoja wina”, gdzie główna bohaterka doświadcza tak traumatycznego dla kobiety przeżycia – gwałtu. Żeby stworzyć realistyczny i wiarygodny psychologicznie portret zgwałconej kobiety, trzeba było poświęcić wiele czasu i wiele wysiłku. Przeżyć mnóstwo trudnych emocji, gdy spędza się długie godziny na pisaniu, wciąż czyta się te same zdania, w pewien sposób żyje się życiem bohaterki i przechodzi przez te wszystkie cierpienia razem z nią. Bywało, że czułam już zbyt duże obciążenie, ale z tyłu głowy wciąż miałam myśl: ja tylko o tym piszę, ale są kobiety, które autentycznie to przeżyły i naszych emocji nie da się porównać.

Opisała Pani dla kobiety bardzo tragiczną sytuację, jaką jest gwałt. Czy uważa Pani, że niektóre skrzywdzone kobiety po przeczytaniu utworu, znajdą siłę, by zacząć rozmawiać na ten temat? (monika133)

Być może kobiety, które przeczytają moją książkę będą mogły rozpoznać w Patrycji siebie. Być może osoby, które nigdy czegoś podobnego nie przeżyły, po lekturze zrozumieją, dlaczego większość skrzywdzonych kobiet nie działa według schematu, który wydawałby się najbardziej rozsądny i logiczny. Zrozumieją, co z człowiekiem może zrobić strach i wstyd.

Kobiety, które doświadczyły gwałtu, potrzebują przede wszystkim ochrony, wsparcia, terapii i pomocy w poradzeniu sobie z traumą. Wiele z nich przez długie lata milczy. Przygniata je palący wstyd, ogromne poczucie winy i paraliżujący lęk. Bo czy można sobie wyobrazić bardziej brutalny atak na intymność człowieka? Ukaranie sprawcy jest bardzo ważne, ale zastanówmy się najpierw, jak wygląda dzisiaj system pomocowy i co oferują skrzywdzonym kobietom organy ścigania i wymiar sprawiedliwości.

Chciałabym, żeby kobiety miały odwagę mówić o tym, co przeżyły. Żeby nasze społeczeństwo stworzyło im do tego warunki. Żeby każda z nich mogła spojrzeć w lustro i powiedzieć do siebie: „To nie twoja wina”. I w to uwierzyć.

„Nie ma żadnej normy w reagowaniu na traumę, każdy robi to po swojemu.”
Kaja Platowska, „To nie twoja wina

Kiedy lęk paraliżuje, a ból psychiczny i fizyczny odbiera zdolność racjonalnego myślenia, jak zdobyć się na odwagę, by stawić czoła wszystkim kłodom rzucanym nam pod nogi przez życie? (Amanda)

Nie ma chyba na to jednej i idealnej recepty. Każdy z nas w inny sposób radzi sobie ze swoimi słabościami i trudnościami, ale łączy nas potrzeba obecności drugiego człowieka, na którego pomoc moglibyśmy liczyć. W samotności każdy problem wydaje się większy.

Trzeba pamiętać, że nie mamy całkowitego wpływu na to, co przyniesie nam życie, ale to do nas należy decyzja, co z tym zrobimy. Ważne, by wciąż iść do przodu, nawet jeśli mamy pod wiatr. Jeśli się cofniemy - nic nie szkodzi – zawsze możemy nadrobić drogi, zajmie nam to po prostu więcej czasu. Podobnie z upadkiem, z którego możemy powstać. Wystarczy tylko chwilę poleżeć i nabrać sił, jeśli to konieczne. Odwagę mamy w sobie, ale czasem potrzebujemy kogoś, kto weźmie nas za rękę i przejdzie tą drogę razem z nami, z upadku pomoże się podnieść, a o tej odwadze nam przypomni.

„Zwycięzcą nie zawsze jest ten najlepszy, który zdobywa główną nagrodę. Zwycięzcą może być człowiek, który próbuje coś zmienić w sobie, swoim życiu i podejściu do otaczającego świata, pomimo wszelkich trudności. Człowiek, który robi pojedyncze, powolne kroki, przekraczając własne lęki i ograniczenia, podczas gdy inni bez trudu biegną.”
Kaja Platowska, „Po prostu mnie przytul”

W Pani książkach przewija się wątek kobiecej przyjaźni, tęsknoty za kimś bliskim, samotności, zaufania do drugiego człowieka. Jaką wartość ma dla Pani przyjaźń i jak Pani zdaniem radzić sobie z lękiem przed zaufaniem drugiej osobie? (Anonimowy2)

Przyjaźń to najpiękniejsze, co jeden człowiek może podarować drugiemu i ma dla mnie ogromną wartość. Ma znaczenie wtedy, gdy dwie osoby są dla siebie wsparciem i darzą się zaufaniem. Prawdziwy sprawdzian relacji przychodzi wtedy, gdy dzieje się coś trudnego. W moim przekonaniu to słowo często jest nadużywane. Dla mnie nazwanie kogoś „przyjacielem” oznacza bardzo dużo.

Większość bohaterek w moich książkach to kobiety i o relacjach między nimi piszę. Jest pewien rodzaj bliskości, szczególnie psychicznej, którą tylko kobieta może dać drugiej kobiecie.

Są ludzie, którzy dosyć szybko nawiązują nić porozumienia, a inni, mimo iż mają silne pragnienie przyjaźni, długo odczuwają niepewność. Zaufanie drugiej osobie najczęściej nie przychodzi łatwo. Boimy się zaufać, bo czujemy lęk przed odtrąceniem, przed krzywdą, przed rozczarowaniem. Jesteśmy przekonani, że gdy się przed kimś otworzymy, będzie nas łatwiej zranić. Często jest tak, że dwie osoby wciąż czekają, aż to ta druga zbliży się pierwsza. Zaufanie wymaga czasu, wymaga odwagi i zawsze wiąże się z ryzykiem. Ale nie bójmy się iść za naturalną ludzką potrzebą, by mieć obok drugiego człowieka. Jeśli nie spróbujemy, zawsze pozostaniemy sami.

„Zaufanie do drugiego człowieka to skomplikowana sprawa. Zaufanie to nie tylko poczucie, że możesz komuś wszystko powiedzieć; zaufanie to także przekonanie, że ta druga osoba nie zrobi ci krzywdy.”
Kaja Platowska, „O tym się nie mówi”

Gdyby mogła Pani tchnąć życie w jednego ze swoich bohaterów, ożywić go i z kart papieru przenieść do realnego świata - kto to by był? (bookworm)

Każdy z moich bohaterów to ktoś, kogo codziennie możemy spotkać w szkole, w pracy, czy po prostu minąć na ulicy. Każda z tych historii kiedyś się wydarzyła, w mniej lub bardziej zmodyfikowany sposób. Są wokół nas osoby z zaburzeniami psychicznymi, są bezduszni oprawcy, są alkoholicy, są zgwałcone kobiety. Nie czuję więc potrzeby, by któregoś z tych bohaterów zabrać do realnego świata, ponieważ oni już tu są. Na pewno przydałoby się w naszym świecie więcej takich osób, jak lekarze Maja i Emilia, czy terapeutka Basia. Osób niosących pomoc i otuchę tym, którzy w wyniku różnych trudności, nie mogą poradzić sobie samodzielnie.

Pisze Pani o bardzo trudnych wydarzeniach w życiu człowieka, Pani książki i problemy w nich zawarte nie są błahe. A jaką literaturę czyta Pani najchętniej i jacy autorzy są Pani ulubionymi? (beata.gor)

Najchętniej sięgam po powieści psychologiczne i dramaty, czyli książki podobne do tych, które sama piszę, oraz po historie oparte na faktach. Lubię również literaturę mroczną: kryminały skandynawskie i thrillery medyczne. Dla całkowitego odprężenia i rozrywki uciekam do książek podróżniczych i opowieści o zwierzętach. Mam wielu ulubionych autorów, wśród których są m.in. Jodi Picoult, Camilla Lackberg, Dorota Sumińska, ale prędzej przychodzą mi do głowy nie pisarze, a konkretne ulubione książki, jak np. „Cichy pokój” Lori Schiller czy „Wolałbym żyć” T. Cohena.

Idealny zimowy wieczór to.. ? :) (bookworm)

Wieczór spędzony z najbliższymi mi osobami przy dzbanku gorącej aromatycznej herbaty.

Co jest najprzyjemniejsze w pracy pisarza? Co jest najtrudniejsze? (Jagoda_G)

Najprzyjemniejszą częścią pracy pisarza jest początek przygody z powieścią – kiedy w głowie rodzi się pomysł i historia, jaką chciałoby się światu przekazać – oraz koniec, kiedy trzyma się w ręku jeszcze ciepły, pachnący farbą drukarską, egzemplarz napisanej przez siebie książki. Najtrudniejsze jest przejście całej tej drogi: od idei do gotowej powieści, kiedy myśli trzeba ubrać w słowa, słowa w zdania, a zdania w kompletną opowieść, która będzie w stanie wciągnąć czytelnika.

Do tych najprzyjemniejszych należą też chwile, kiedy do autora docierają informacje, że historia, którą się napisało, porusza, budzi emocje i nie pozostaje obojętna. Kiedy otwiera się maila ze słowami „dziękuję Pani za tę książkę”.

Co Pani robi, kiedy terminy gonią, a weny brak? Jak się Pani motywuje? (Adolfina)

To zmora każdego pisarza. Najtrudniej jest zacząć, zabrać się do pracy. W momencie, w którym już usiądę do komputera, otworzę plik i napiszę jedno zdanie, reszta już jakoś idzie. Ale rzeczywiście są dni, kiedy nie można się skupić, żadne odpowiednie słowo nie przychodzi do głowy i cały pomysł z pisaniem książki wydaje się bezsensowny. Nie ma nic gorszego niż pisanie na siłę, więc zawsze daję sobie trochę czasu i na szczęście do tej pory zawsze wena wracała.

„Prawie całe zło świata wywodzi się z faktu, że ktoś się czegoś boi.” – tak mówiła Valancy w „Błękitnym zamku” Lucy Maud Montgomery. Zgadza się Pani z tą opinią? Czego Pani boi się najbardziej? (Edyta Chmura)

„Błękitny zamek” L. M. Montgomery to akurat jedna z moich ulubionych książek. Opowiada o wielkiej potrzebie marzeń i równie wielkim strachu, by zrobić cokolwiek, by się spełniły. To piękna opowieść o tym, że warto walczyć o swoje szczęście i wykorzystywać okazje, których dostarcza nam życie, często w najmniej spodziewanym momencie.

Strach oddala nas od ludzi, oddala nas od marzeń. Zabiera energię i radość. Podcina skrzydła. Każdy z nas czegoś się boi. Ci, którzy twierdzą, że niczego się nie boją – boją się przyznać do własnego strachu. Boję się wielu rzeczy, jak każdy z nas. Na przykład tego, że – tak jak bohaterce „Błękitnego Zamku” Valancy – zabraknie mi odwagi na realizację własnych marzeń. Że kiedyś będę żałować, że nie zrobiłam czegoś ważnego, gdy była do tego okazja, a teraz jest już za późno.

„Są marzenia, które człowieka uskrzydlają. Sprawiają, że ma się mnóstwo pozytywnej energii i chce się skakać z radości na samą myśl o ich spełnieniu. Ale są też pragnienia powodujące trudny do opisania, wielki głód, który tylko boli. Tęsknotę tak silną, że ma się ochotę wgryźć w poduszkę i zacisnąć pięści. I ma się świadomość, że to, czego się pragnie, być może jest tak blisko, zaraz obok. I nie można tego mieć. W takim przypadku snucie marzeń tylko potęguje samotność".

Z przeczytanych przeze mnie recenzji Pani książek wyłania mi się obraz bardzo utalentowanej pisarki. Ale nigdy nie jest tak, że zadowolimy wszystkich i pewnie pojawiły się też jakieś krytyczne głosy. Jak znosi Pani krytykę i ile ona zmienia w Pani warsztacie pisarskim? (Edyta Chmura)

To prawda – nigdy nie jest tak, że zadowolimy wszystkich. Myślę, że nikomu jeszcze nie udało się napisać książki, która by się wszystkim podobała. I choć rzeczywiście do tej pory pojawiło się wiele pozytywnych opinii na temat moich powieści, to zdarzają się i słowa krytyki. Osób, które sięgnęły po książkę i spodziewały się znaleźć się w niej coś innego, którym czegoś zabrakło, których nie zaciekawiła opisana historia, bądź sposób jej przedstawienia. Mam świadomość, że dopiero zaczynam przygodę z pisaniem i mam jeszcze wiele braków w moim warsztacie pisarskim. Krytyka jest nieodłączną częścią pracy pisarza, i choć ją przyjmuję i akceptuję, to wywołuje ona we mnie bardzo ludzkie reakcje - rozczarowuje, skłania do zastanowienia, czy obrana przez mnie droga rzeczywiście jest właściwa, ale też mobilizuje do bardziej intensywnej pracy. Trzeba zawsze pamiętać, że ocena książki bywa kwestią gustu czytelnika.

Mediacje są trudne. Ale czy jest w nich coś łatwego? (martucha180)

Żeby doszło do mediacji, musi najpierw powstać konflikt. A konflikt nigdy nie jest łatwy. Ani dla skłóconych osób, ani dla kogoś, kto jest tego świadkiem. Konflikt bierze się stąd, że ludzie nie umieją i nie chcą ze sobą rozmawiać, nie słuchają się nawzajem i wydaje im się, że bez postawienia na swoim i „pokazania drugiej stronie, kto tu rządzi”, nie da się niczego ustalić. Szczególnie w mediacjach rodzinnych, gdzie konflikt często jest skutkiem wielu lat narastania wzajemnych pretensji i żalu i gdzie emocje są zdecydowanie największe. Rolą mediatora jest pomoc w udrożnieniu komunikacji pomiędzy dwojgiem ludzi, dbałość o zachowanie równowagi między stronami, przy zachowaniu całkowitej bezstronności i neutralności. To również nie zawsze przychodzi łatwo.

Każda mediacja jest inna, każda wymaga skupienia i wysiłku, zarówno dla mediatora, jak i dla stron. Taka forma rozwiązywania sporów ma wiele zalet, przynosi bardziej długotrwałe efekty w porozumieniu niż rozprawa w sądzie, ale wiąże się z dużym nakładem pracy. To zawód, w którym trzeba ciągle się szkolić i doskonalić swój warsztat. Mediacje są moją pasją, ale chyba nie ma w nich nic, co mogłabym określić jako łatwe.

Bardzo łatwo jest opisywać książkę kogoś innego, a jakby Pani poleciła i zachęciła czytelników do przeczytania swoich książek? Byśmy sięgnęli po tą pozycję bez mrugnięcia okiem. (Sylwka S.)

Rzeczywiście – nie jest to łatwe. Zrecenzowanie i zachęcenie do przeczytania książki innego autora zwykle nie budzi żadnych trudności. Na swoją patrzy się z zupełnie innej perspektywy. Każdy autor pisze z nadzieją, że jego twórczość będzie czytana, ale gdy przychodzi do autoreklamy…

Jeśli szukasz w książce prawdziwego życia, jeśli szukasz silnych emocji, napięcia i tematów, które pozostawią w Twojej głowie mnóstwo pytań, jeśli nie boisz się mocnych uderzeń i psychologicznej zawiłości - zachęcam do sięgnięcia po „Po prostu mnie przytul”, „O tym się nie mówi” lub „To nie twoja wina”.

Napisanie książki podejmującej trudny temat jest zawsze wielkim wyzwaniem i z pewnością wywołuje w pisarzu wiele emocji. Czy po ukończeniu pisania danej pozycji potrzebuje Pani czasu na ochłonięcie? Czy dopada Panią kac książkowy po tym, co sama Pani napisze i potrzeba czasu, by znowu usiąść do pisania nowej historii? (Amanda)

Kac książkowy jest dosyć trafnym określeniem :) Rzeczywiście jest tak, że po napisaniu ostatniego zdania, zamknięciu jednej historii, którą przecież dosyć długo żyło się intensywnie, potrzeba czasu, by wejść w drugą, zupełnie inną. To moment, w którym stworzone przeze mnie postaci samodzielnie idą w świat i nie mam już możliwości zmiany żadnego słowa i żadnej ich myśli. Zwykle nie mogę się doczekać, kiedy po raz kolejny otworzę czystą kartkę i rozpocznę następną opowieść, ale zawsze daję sobie czas na „przewietrzenie umysłu” i przestawienie się na nowe tory.

Czy czytelnicy piszą do Pani o swoich wrażeniach po lekturze książki? (Anonimowy2)

Tak. Dostaję maile od osób, które po przeczytaniu którejś z moich książek chcą podzielić się swoimi wrażeniami i przemyśleniami. Dziękują za to, że w mojej powieści mogli odnaleźć siebie, przeczytać słowa, które pomogły im nazwać własne emocje i myśli, bądź lepiej zrozumieć kogoś, kto znajduje się w ich otoczeniu i miał podobne przeżycia. Zawsze chętnie odpowiem na wszystkie wiadomości. Zapraszam na mój fanpage na facebooku, za pomocą którego można się ze mną skontaktować.

Jaki temat chciałaby Pani podjąć w kolejnej swojej powieści? Czy byłby to kolejny trudny temat z gatunku tabu? (Monika Wilczyńska)

Nie mogę zdradzić żadnych szczegółów:) Na pewno w moich kolejnych książkach będzie można znaleźć wiele emocji i głębokie profile psychologiczne bohaterów. Nie boję się głośno mówić o tym, co trudne, kontrowersyjne i być może dla wielu niewygodne.

~~ * ~~

W imieniu swoim oraz wszystkich Czytelników mojego bloga dziękuję Pani Kai Platowskiej za niezwykle interesujący wywiad. 

 
Nagrodę w postaci książki ,,To nie Twoja wina'' otrzymuje:
 
Edyta Chmura oraz Amanda
     
Gratuluję i pozdrawiam,
Cyrysia

14 komentarzy:

  1. Świetny i wyczerpujący wywiad. Gratuluję ☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Interesujące pytania i ciekawe odpowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam autorki, jednakże całkiem przyjemnie czytało mi się ten wywiad ;) Gratuluję również wygranym ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię takie długie odpowiedzi autorów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy wywiad i dziękuję za odpowiedź na moje pytania! ;) Jest mi bardzo miło, że zostały one wyróżnione. ;) Gratuluję też Edycie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo fajna odpowiedź odnośnie słowa;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję, bardzo ciekawy wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję pięknie! Nie znam jeszcze twórczości autorki, ale z przyjemnością nadrobię braki :) Gratulacje dla Amandy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak tu się u Ciebie ślicznie zrobiło :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawy wywiad, może się zainteresuję którąś powieścią.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zainteresowania czytelnicze mam podobne jak autorka. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniała osoba, wspaniały wywiad :)
    Również mam podobny gust czytelniczy, tak jak autorka, dlatego chyba tak dobrze mi się czyta jej książki :)
    Pozdrawiam :)
    Na planecie Małego Księcia

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję bardzo na wyczerpującą odpowiedź na moje pytanie. Bardzo ciekawy wywiad. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...