"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

wtorek, 21 stycznia 2020

Poza granicą szaleństwa - Wojciech Kulawski [FRAGMENT POWIEŚCI]

Moi Drodzy,
Jakiś czas temu pojawił się w księgarniach kryminał ''Poza granicą szaleństwa'' - Wojciecha Kulawskiego.  Ja jestem już po lekturze tej książki i muszę przyznać, że to kawał dobrego kryminału. Recenzja już niebawem, a tymczasem na zachętę krótki fragment powieści 😉
    Beata Jastrzębska po roku spędzonym w zakładzie psychiatrycznym była strzępem człowieka. I to bynajmniej nie w aspekcie fizycznym. O jej cielesność dbał Wojciech Zawiło, który sprawował nad pacjentką specjalną kuratelę. Inni lekarze z ośrodka nie mieli do kobiety dostępu. Jastrzębska dostała pojedynczy pokój, mogła używać kosmetyków, nosiła zachodnie ubrania, a wszystko po to, aby jeszcze lepiej prezentować się przed ordynatorem. Beata, nawet wśród innych pacjentów zakładu psychiatrycznego, zyskała miano wycofanej i niedostępnej. Mało mówiła i nie nawiązywała z nikim relacji. Kilkukrotnie podejmowała próby ucieczki. W szczególności ostatnia zakończyła się dla Jastrzębskiej tragicznie. Jednym z nielicznych momentów, kiedy pacjenta ściśle nie pilnowano, był czas obiadu. To wtedy właśnie, upewniwszy się, że nikt nie patrzy, Beata ruszyła korytarzem w stronę drzwi prowadzących do recepcji. Biegła ile sił w nogach, marząc, aby jak najszybciej opuścić przeklęty szpital.
   Ledwie pokonała kilkanaście metrów, pielęgniarze zorientowali się, że brakuje na stołówce jednego pacjenta. Rozpoczęła się obława, mająca na celu złapanie zbiega. Jastrzębska dotarła do końca korytarza i próbowała otworzyć drzwi. Niestety te, zgodnie z oczekiwaniem, okazały się zamknięte. Kątem oka widziała zbliżających się pielęgniarzy wraz z Wojciechem Zawiłą, który krzyczał:
   – Uważajcie, jest niebezpieczna!
   Pielęgniarze złapali Beatę, założyli jej kaftan bezpieczeństwa i zamknęli w izolatce. Chwilę potem pojawił się sam ordynator, aby wymierzyć pacjentce numer jedenaście dotkliwą karę. Nie tylko wykorzystał ją seksualnie, ale również pobił. Od tamtego dnia Jastrzębska zrezygnowała z jakichkolwiek prób ucieczki.
  Jednego z szarych listopadowych dni, w trakcie śniadania, obok Beaty usiadł mężczyzna koło trzydziestki. Był niezwykle przystojny. Miał zaczesaną do góry ciemną czuprynę, która dodawała mu zawadiackiego uroku. Wysoki i muskularny, z niezwykle symetryczną twarzą i ciemnymi świdrującymi oczyma. Beata widywała go już wcześniej na stołówce, czasami przechodziła obok niego na korytarzu.
   – Cześć – powiedział, kładąc obok Jastrzębskiej tacę z jedzeniem. Kobieta ubrana była w czarną sukienkę i zrobiła delikatny makijaż, przez co wyglądała wprost zjawiskowo. Takie zresztą było życzenie Zawiły.
   – Cześć – odpowiedziała.
   – Wiem, co się dzieje. Nie jesteś pierwsza – powiedział mężczyzna.
   – Słucham? – zdziwiła się Jastrzębska.
   – Jestem Król – dodał, grzebiąc łyżką w zupie mlecznej, w której roiło się od
kożuchów.
   – Miło mi. Ja jestem królową angielską.
   – Mam na nazwisko Król. Jacek Król.
.

Zaciekawił Was ten kryminał?

12 komentarzy:

  1. Jakoś nie przepadam za kryminalami ale może się skusze na niego.
    Pozdrawiam 😀
    www.wspolczesnabiblioteka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie przeczytana jednak kolejka jaka posiadam jest za długa chyba na ten rok.... ponad 20 tytułów.

    OdpowiedzUsuń
  3. O, o tej książce nie słyszałam 😉

    OdpowiedzUsuń
  4. Może kiedyś się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Po fragmencie nie mogę się doczekać recenzji. :)

    www.pomistrzowsku.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja na razie odpuszczam, ale tytuł Cyrysiu zapisuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi zachęcająco, ale ja czekam na recenzję. 😊

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten fragment jest nawet intrygujący. Czekam na pełną recenzję.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  9. Wydaje się całkiem ciekawa, będę ją miała na oku ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie lubię kryminałów, ale ten jakoś mnie pociąga. Robię wyjątek /nie pierwszy raz.../.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...