"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

poniedziałek, 16 lipca 2018

Wywiad z Olgą Zygarowską


Jola Jola
Praca jako biegły sądowy, misja w Iraku. To bardzo obciążające psychicznie. Czy pisanie książek to rodzaj terapii? Drugie pytanie: Czy marzy Pani o filmowej adaptacji lub serialu na podstawie Pani powieści, a może padła już taka propozycja?

Tak, pisanie to rodzaj terapii. Takie przeniesienie i odreagowanie emocji, oswojenie ich. Ale nie tylko. Pisanie to przede wszystkim tworzenie. Oderwanie się od rzeczywistości i wykreowanie czegoś nowego, swojego, nad czym możemy mieć kontrolę. Jak coś mi się nie podoba, to to kasuje. Wszystko można cofnąć. Inaczej niż w życiu.

Chyba każdy autor marzy o adaptacji filmowej. Nie będę udawać, że w moim przypadku jest inaczej. Niestety ja na swoja szansę chyba będę musiała długo poczekać. Jestem dopiero na początku swojej drogi pisarskiej i moje książki nie są jeszcze aż tak znane. Chyba jeszcze nie wpadły w ręce żadnym filmowcom, bo póki co żadnej propozycji jeszcze nie dostałam.

Dominika
Jak reaguje na to wszystko Pani rodzina? Na Pani zainteresowania, zawód itp?

Moja rodzina przyzwyczaiła się do moich durnych pomysłów. I do tego, że z reguły udaje mi się je zrealizować. Już ich to nie rusza. Po wyjeździe na wojnę już chyba niczym ich nie zadziwię.

Czy czuję się Pani spełniona w życiu? Jest Pani szczęśliwa? Ma to, co chciała mieć?

Nie, w ogóle nie czuje się spełniona. Uważam, że wszystko co najlepsze wciąż jeszcze przede mną. Choćby te filmowe adaptacje. Szczęście to nie jest coś stałego, co się ma, albo nie ma. Szczęście to mikroskopijne cząsteczki z których budujemy codzienność. To ktoś, komu można ufać, to uśmiech sąsiada, piękny widok za oknem, zapach trawy po deszczu, poczucie bezpieczeństwa, dobre jedzenie, fajnie wydane pieniądze, w ogóle pieniądze na to co potrzebne, wspólnie wypalony papieros. Jeśli tych drobinek jest wystarczająco dużo w jednej chwili można powiedzieć, że jest się szczęśliwym. Ale tylko w tej chwili właśnie. 

Mateusz Wąsik
Czy po misji w Iraku inaczej postrzega Pani świat wokół siebie?

Nie tyle świat, co ludzi. Kiedy wyjeżdżałam do Iraku byłam młoda, głupia i naiwna. Wydawało mi się, że ludzie są dobrzy i kierują się jakimiś ideałami. Mnie rodzice wychowali na Wysockim, Królu Arturze, a ja w podstawówce kochałam się w chłopcach z Szarych Szeregów i w Robin Hoodzie. Misja pokazała mi jak bardzo prawdziwe jest powiedzenie ''człowiek człowiekowi wilkiem''. I nie chodzi tu o wojnę. Wojna była najmniejszym z naszych problemów. W warunkach izolacji, a tak należy mówić o bazie wojskowej w strefie wojny, z ludzi wychodzą najgorsze instynkty. To na zawsze zmieniło mnie i moje poglądy na pewne sprawy.

Czy wyjazd do Iraku był trudną decyzją?

Nie, zupełnie nie. Trochę się bałam co będzie z rodzicami, jeśli bym nie wróciła, ale poza tym, to jakoś nie zastanawiałam się nad tym zbyt długo. Chciałam się sprawdzić w czymś ekstremalnym. Do ekstremalnych sportów się nie nadaję, więc pozostała mi wojna.

Sylwia Szczepanska
Czytając Pani notkę biograficzną, mam wrażenie, że skąd ją znam. Główną bohaterkę Rufaro!!! Kreując postać Ewy przekazała jej Pani swoja przeszłość, dlaczego? Utożsamia się Pani z bohaterką?

To prawda. Oddałam Ewie cześć siebie… Chciałam, żeby była postacią autentyczną, wiec musiałam ją obdarzyć autentycznymi przeżyciami. Nie, nie utożsamiam się z nią. To jest źle zadane pytanie. Ja ją stworzyłam, jest częścią mnie. Więc w sumie, jak ktoś chce mnie poznać, to powinien uważnie przeczytać Rufaro. 😏 

martucha180
Czym jest dla Pani SŁOWO?

Słowo… Moje pierwsze skojarzenie to oczywiście Biblia. Pismo święte, które staram się czytać codziennie. Słowo jest dla mnie drogowskazem, wskazówką, pocieszeniem. Jest dla mnie rozmową z Bogiem. Wiem jednak, że nie o takie słowo ci chodziło. 😃 Słowo jest znakiem. Nie wypowiada się go bez potrzeby. Nawet jak ktoś papla trzy po trzy - to też coś znaczy, jest znakiem jakichś jego potrzeb, myśli, czegoś, co chce przekazać. Choćby ''zostań ze mną na chwilę, nie zostawiaj mnie. Dopóki mówię nie jestem sam''. Jako psycholog dużo słucham słów i przykładam do nich bardzo dużą wagę. Każde jest inne, każde ma inną wartość, wagę, zabarwienie. Każde niesie ze sobą inny ładunek emocjonalny. A jednocześnie każde słowo dla każdego z nas ma trochę inne znaczenie, inny kontekst. Słowo jest i bronią, i tarczą. Trzeba się z nim obchodzić bardzo ostrożnie. Podobnie myślę o słowie jako autor tekstów. Staram się nie pisać niepotrzebnych słów i kiedy piszę kurwa, to chodzi mi dokładnie o to, a nie o kurtyzanę, panienkę lekkich obyczajów, czy kobietę wykonującą najstarszy zawód świata.

Do którego gatunku żółwia i której marki samochodu porównałaby Pani siebie?

Żółwia to nie wiem, ale uwielbiam żółwie lądowe. Osobiście kocham wodę, ale gdybym miała narodzić się ponownie jako żółw, to chyba raczej grecki albo promienisty. Jeśli chodzi o samochód to ostatnio użyłam takiego porównania, że czuję się jak rasowa klasyczna fura wstawiona do stodoły. Czekam, aż jakiś miłośnik motoryzacji zajrzy tam przypadkiem i mnie odkryje 😃😃😃

Sabina
Czy startowanie w imprezach motorowych to jest hobby czy antidotum na stres?

Jedno i drugie 😃 Hobby nie może być stresujące 😃Uwielbiam jeździć samochodem. Udowadnianie sobie, że potrafię prowadzić nie tylko po równym asfalcie, bardzo podnosi moją samoocenę.

Skąd pomysł na napisanie książki?

Ale którejś konkretniej czy w ogóle? 😏  

Gosia
Czy podjęłaby Pani decyzję o wyjeździe do Iraku jeszcze raz?

Tak. Do Iraku, Afganistanu, Syrii czy do innej strefy wojennej. Jeżeli tylko padłaby jeszcze kiedyś taka propozycja z pewnością ją przyjmę.

Biegły w sprawach sądowych. Czy nie miewa Pani dylematów, nie obawia się, że może wydać błędny osąd?

Na szczęście ja nie wydaje osądów. Opinia sądowo-psychologiczna oparta jest o dość ścisłe kryteria. Wymaga to jednak znacznej wiedzy, umiejętności obserwacji i interpretacji. Trzeba analizować wiele czynników jednocześnie. Wymaga to sporo doświadczenia. Owszem, pomyłki mogą się zdarzyć, jeśli mamy do czynienia ze sprawnym kłamcą. Na całe szczęście opinia psychologiczna to tylko jeden z wielu dowodów w sprawie. A ja oprócz bezpośredniej wypowiedzi świadka, mam do dyspozycji akta sprawy i dokumentacje medyczne, tak więc z tymi dylematami nie jest aż tak źle.

Agnieszka Mycoffeetime
Patrząc na Pani zawód - dlaczego kryminał? Czy nie ma Pani już dość tej dziedziny?

Ani trochę! 😏Uwielbiam swoją pracę. Codziennie robię coś innego, chociaż sprawy bywają do siebie podobne. Ale mam poczucie, że robię coś ważnego. Kiedy uda się unieszkodliwić kolejnego pedofila, albo obronić faceta przed fałszywym oskarżeniem o gwałt, albo ustalić przebieg zabójstwa, to wiem, że czyjś świat stał się lepszy. To fajne uczucie. I fajnie jest się nim podzielić. Uważam, że nie można pisać o czymś, czego się nie zna. Chyba, że piszemy fantastykę. Inaczej książka będzie sztuczna i nie da się jej czytać. Ale ja sama kryminałów nie czytam. To by już była przesada. Akta procesowe dostarczają mi dość wrażeń w tym zakresie. Czytam oryginały, można tak powiedzieć.

Księgozbiór Kasiny
Jak radzi sobie Pani z oddzieleniem życia zawodowego i prywatnego? Na ile wydarzenia fabuły książki są prawdziwe, a na ile to fikcja literacka?

Nie bardzo wiem jak odpowiedzieć na to pytanie, bo w ogóle nie czuje potrzeby oddzielania życia prywatnego i zawodowego. Może dlatego, że jedno w drugim mi w ogóle nie przeszkadza. 😏 

Główny wątek Kryptonimu Karp jest całkowicie wymyślony. Praca policji dokładnie tak wygląda jak to opisałam. Miałam okazje w nim uczestniczyć, biorąc udział w niejednym przesłuchaniu na nie jednym komisariacie. A jeśli chodzi o sprawy poboczne to większość z nich wydarzyła się naprawdę, jednak niektóre z detali zostały zmienione. Jeden do jeden opisywać spraw mi nie wolno. W każdym razie ogórków sobie nie wymyśliłam 😏 

Lidka Knapek
Mówi się, że najciężej jest przed podjęciem decyzji, gdy się wahamy i nie wiemy co zrobić, natomiast po ostatecznej decyzji spada nam kamień z serca i jest nam lżej na duchu. Jak się Pani czuła podejmując decyzję o wyjeździe na misję do Iraku? Co Panią kierowało i jak długo ją rozważała?

Jak już pisałam kierowała mną chęć sprawdzenia się w ekstremalnej sytuacji i jakoś wcale się nad nią nie zastanawiałam. Ja mam raczej tak, że wpadam na jakiś pomysł i zaraz zaczynam się zastanawiać jak go zrealizować. Wiec jak przyszło mi do głowy pojechać na misję, to siadłam przed komputerem i sprawdziłam czy jest to możliwe. Kiedy okazało się, że jest, dopiero wtedy zaczęłam się zastanawiać po co mi właściwie to, czy gra jest wara świeczki. Ale ja zawsze chciałam robić takie rzeczy, być negocjatorem, pracować w ekstremalnych sytuacjach. Wiedziałam, że doświadczenie z Iraku może mi się przydać. Przydało mi się szybciej niż myślałam. Pół roku po moim powrocie z misji zawaliła się hala wystawiennicza w Chorzowie. Policjanci poprosili mnie wówczas, żeby pomóc im zaopiekować się rodzinami ofiar na miejscu zdarzenia. Potem jeszcze kilka razy pomagałam przy różnych mniejszych katastrofach czy innych gwałtownych, ekstremalnych wypadkach. Jeśli chodzi jeszcze o sama decyzję, to pamiętam, że swoje podanie wysyłałam w dniu, w którym zginął Waldemar Milewicz. To był dla mnie taki impuls, że naprawdę chce to zrobić: chce się dowiedzieć czym naprawdę jest wojna. Ale rodzicom nic nie powiedziałam. Długo nie wiedzieli o niczym.

Laurel Ka
Są w życiu takie doświadczenia, o których nie da się zapomnieć. Wiele osób nie potrafi powrócić po nich do codzienności. Jak pomóc takiej osobie, czy zachęcać ją do terapii, rozmawiać, czy może pozostawić samej sobie, by na swój sposób poradziła sobie z rzeczywistością?

Bardzo trudno samemu poradzić sobie z traumą. Traumę trzeba przepracować, nie można nikogo, kto jej doświadczył, pozostawiać samego. Ale pomagać trzeba mądrze. Czasami to, co nam się wydaje dobre, wcale dobre nie jest. Np. mówienie komuś w żałobie nie płacz, nie myśl o tym – to tak naprawdę blokowanie procesu wychodzenia z niej. Powiedzenie komuś, kto przeżył wypadek „przestań w kółko o tym gadać, przecież nic ci się nie stało” – też tak naprawdę może spowodować blokadę. Jeżeli chcemy pomóc najlepiej po prostu być i słuchać. Ale przede wszystkim być.

Jakie cechy Pani zdaniem powinien mieć dobry kryminał - czy ma Pani swój ulubiony?

Jak już pisałam wcześniej – nie czytam kryminałów. No chyba, że Chmielewskiej. Mój ulubiony to „Wszyscy jesteśmy podejrzani”. Nie jestem więc odpowiednią osobą do tego, by wypowiadać się na temat tego, jaki powinien być dobry kryminał. Dla mnie powinien być osadzony w rzeczywistości i żeby nie od razu było wiadomo kto zabił. Fajnie też by było, żeby oskarżenie dało się obronić dowodowo, jednak w większości kryminałów jest tak, że książka kończy się na tym, że wiadomo, kto jest mordercą. Tylko, że w realnym życiu sprawstwo trzeba jeszcze udowodnić.

D. B. Foryś
Gdyby została Pani superbohaterem, jaka byłaby Pani moc? ;)

Czytanie w ludzkich umysłach, choć może bardziej w sercach. Niektórzy sądzą, że już to potrafię 😏 

Izabela Wyszomirska
Napisała Pani kryminał oparty na własnych doświadczeniach zawodowych. Czy fakt, że była Pani jako psycholog na misji w Iraku zahartował Panią na zło tego świata? Czy w ogóle można patrzeć na ludzkie cierpienie (fizyczne czy to psychiczne) z boku, bez zaangażowania?

O tym, jak Irak zmienił moje patrzenie na świat pisałam już wcześniej, więc nie będę może się powtarzać. Na zło czy cierpienie trzeba patrzeć z boku i bez zaangażowania, jeżeli chce się realnie pomagać. Łzy wyparzają perspektywę. Na tego rodzaju emocje mogą sobie pozwolić ci, co zło i cierpienie oglądają w telewizorze, a ich pomoc ogranicza się do wysłania smsa. To bardzo ważna pomoc, ale też bardzo bezpieczna. Kiedy chcemy naprawdę wejść w świat mroku musimy mieć trzeźwy umysł. Inaczej bardzo szybko dochodzi do wypalenia. Kiedy ktoś mi mówi, że dzieje mu się krzywda siedzenie z nim i wspólne płakanie niczego nie zmieni, nie poprawi jego sytuacji. Ja muszę znaleźć rozwiązanie. Przede wszystkim muszę dogłębnie przeanalizować co jest tego przyczyną. Jeżeli będę kierować się tylko współczuciem mogę nie zauważyć, że ta osoba np. pije, albo cierpi na zaburzenia psychiczne i tak naprawdę to ona krzywdzi innych, a jej „krzywda” to tylko reakcja otoczenia na jej nieznośne zachowanie. Albo, że dziecko, które twierdzi, że tatuś je źle traktuje tak naprawdę nie ma z nim kontaktu i powtarza to co nawkładała mu do głowy mama i babcia, a dziecko w gruncie rzeczy tęskni za tatą. To nie są łatwe sprawy. Albo chociaż taka prosta sprawa z moich ostatnich wakacji. Jechaliśmy zabytkowymi samochodami do Rumunii i chcieliśmy odwiedzić Polonię, zawieść jakieś dary. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że zbierzemy dla dzieci książki i zabawki, ale jak skontaktowaliśmy się z nimi, okazało się, że nie potrzebują ani tego ani tego. W zasadzie to nic nie potrzebują, ale jeśli bardzo chcemy ofiarować coś dzieciakom, to może przybory szkolne, bo tego nigdy za dużo. Czyste, nie nacechowane emocjami spojrzenie jest absolutnie niezbędne, żeby pomoc pomagała potrzebującym, a nie nam samym.

W swojej powieści umieściła Pani osobę Pawła Zagumnego. Dla mnie, odkąd tylko pamiętam, fanki siatkówki to bardzo intrygujący wątek. Dlaczego akurat padło na niego?

Paweł Zagumny to rzeczywiście bardzo intrygująca postać. Nie jest specjalnie wylewny, co przez lata jego kariery było utrapieniem dziennikarzy. Znamy się z Pawłem od ośmiu lat i troszkę go poznałam. Wiedziałam, że taka propozycja go zaintryguje. Paweł jest w gruncie rzeczy facetem z bardzo dużym poczuciem humoru i autoironii. To taki mały dowcip dla fanów i przyjaciół. Dla mnie to też była dobra zabawa wymyślenie i napisanie tego wątku. Bardzo pomagała nam też żona Pawła, Oliwia. To wspaniała kobieta, niesamowicie ogarnięta. Wspólne podpisywanie z Pawłem książki to był zaszczyt.

Karolina
Jak z psychologicznego punktu widzenia wygląda pisanie kryminałów i jakie emocje temu towarzyszą?

Ojej, ja chyba nie umiem na to odpowiedzieć. Nie wiem jak wygląda pisanie kryminałów z nie psychologicznego punktu widzenia. Emocje chyba są takie same jak w czasie pisania innych książek. Ja w każdym razie zawsze się boje, że książka będzie nieciekawa, bohaterowi nudni, a czytelnik domyśli się zakończenia już po piętnastu stronach. Nie wiem jak inni, ale mnie to bardzo stresuje. A poza tym to lubię pisać 😊 

Jest Pani bardzo dynamiczną osobą i prowadzi aktywne życie. Czy ma Pani specjalne miejsce, gdzie Pani pisze czy jest to Pani obojętne i może Pani pisać wszędzie?

Jak mam pomysł na jakiś wątek, jakąś scenę, to jest mi zupełnie obojętnie gdzie pisze. Ale najbardziej lubię pisać gdzieś poza domem, bo w domu łatwo się rozpraszam. Najlepiej na dworze, w pięknych okolicznościach przyrody. Na tarasie domku moich przyjaciół w górach czy też na podwórku mojego rodzinnego domu. Dobra kawa albo lampka wina pomagają wyobraźni rozwinąć skrzydła.
W imieniu swoim oraz wszystkich Czytelników mojego bloga dziękuję Pani Oldze Zygarowskiej za niezwykle interesujący wywiad.

Laureatem zwycięskiego pytania zostaje:
martucha180

Serdecznie gratuluję i czekam na maila.

Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco,
Cyrysia

8 komentarzy:

  1. Bardzo interesujący wywiad. Trzeba odwagi, by jeździć w tak niebezpieczne miejsca.
    Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cały wywiad przeczytałam z prawdziwym zainteresowanie. Autorka ma sporo życiowych doświadczeń, o których chętnie czytałam. Teraz jestem bardzo ciekawa twórczości autorki. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję bardzo za wyróżnienie mojego pytania. A miłośnik motoryzacji na pewno się znajdzie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy wywiad! Dziękuję za odpowiedzi na moje pytania:-) a zwyciężczyni gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  5. O proszę, ile interesujących rzeczy można dowiedzieć się o autorce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo interesujący wywiad, gratuluję !

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...