niedziela, 8 lipca 2018

''Uwikłani'' Adriana Rak # PATRONAT MEDIALNY

Uwikłani. Tom pierwszy
Adriana Rak
Wydawnictwo: WasPos
Data premiera: lipiec 2028
Ocena: 9/10
Patronat medialny:
  Agata jest młodą kobietą, którą los od samego początku nie traktował dobrze. Nieudany związek z Michałem, przy którym doświadczyła ogromnego cierpienia pozostawił w jej sercu i pamięci wiele nieprzyjemnych wspomnień i uczuć. Niestety los ponownie chce z niej zadrwić, podstawiając na jej drodze kogoś, kto wywróci jej świat do góry nogami.

  Piotr to szczęśliwy ojciec Jasia, który żyje tylko dzięki niemu. Każdego dnia musi udawać, że wszystko jest w porządku, że jest członkiem kochającej się rodziny. Stwarza pozory przed najbliższymi, co nie do końca pozwala mu być szczęśliwym. Uwięziony między tym, co trzeba, a tym, co chce, długo nie może wybrać właściwej drogi.

  Dwoje zranionych przez życie ludzi, którzy chcą zapomnieć o tym, co było, chcą nauczyć się żyć od nowa, szukając drogi do szczęścia. Los niejednokrotnie wystawia ich na próbę pokazując, że to o czym się marzy nie zawsze jest osiągalne nawet wtedy, kiedy bardzo się tego chce.

  Co spotka Agatę i Piotra? Czy kiedykolwiek wywalczą swoje prawo do szczęścia? Co kryje ich mroczna przeszłość? Na te i wiele innych pytań odpowie Wam pierwszy tom serii “Uwikłani”. [opis wydawcy]

  Adriana Rak – od ponad roku szczęśliwa żona i mama. Pasjonatka literatury. Od ponad trzech lat prowadzi bloga o książkach o nazwie Tajemnicze książki. Najchętniej zaczytuje się w powieściach historycznych i kryminałach. W 2017 roku zamieszkała w Gniewinie, małej miejscowości na Pomorzu. Miejsce to z marszu skradło jej serce. ''Uwikłani'' to jej debiut literacki, a także pierwszy tom serii opowiadającej o bohaterach mieszkających właśnie w Gniewinie.

  Zawsze z ogromnym entuzjazmem sięgam po debiuty naszych rodzimych autorów, albowiem ciekawi mnie, jakie zdolności w nich drzemią. Czy potrafią całkowicie przykuć moją uwagę wciągającą fabułą, dobrze wykreowanymi bohaterami i zaskakującymi zwrotami akcji? A może muszą jeszcze sporo popracować nad swoim warsztatem pisarskim, aby w pełni sprostać moim oczekiwaniom? Jedno jest pewne – uwielbiam ten moment, kiedy biorę do ręki książkę i zagłębiam się w opowiadanej historii. Dlatego z wielkim zainteresowaniem zaczęłam czytać ''Uwikłanych'', licząc na niezapomniane wrażenia. I muszę przyznać, że nie zawiodłam się ani trochę. Było lepiej niż w moich wyobrażeniach. Rewelacyjna powieść! Niesamowicie realistyczna, przejmująca i pełna żywych emocji. Czego chcieć więcej? Jestem bez wątpienia oczarowana!

  Poznajemy dwoje młodych ludzi, których drogi przypadkowo się krzyżują. Agata na co dzień pracuje w szkolnej świetlicy. Piotr natomiast pełni funkcję kierownika biblioteki. Niemalże od samego początku między nimi nawiązuje się jakaś nić porozumienia podszyta wzajemną fascynacją. Wrażenie to pogłębia się wraz z każdym kolejnym spotkaniem. Istnieje niestety pewien szkopuł – Piotr ma niepełnosprawną żonę poruszającą się na wózku i malutkiego synka. Czy mimo to, bez żadnych oporów zdecydują się na romans? A może jednak sumienie nie pozwoli im budować swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu?

<<Gniewino to mała miejscowość, z pewnością już wie, że mam żonę i syna, nawet jeśli jest nietutejsza, to z pewnością ktoś już jej o tym doniósł lub sama się domyśliła. Poza tym, do cholery! Przecież nie mogę zostawić syna, zburzyć całego jego dotychczasowego świata i wystawić na przeżywanie tak ogromnych emocji. Przecież obiecałem sobie, że nigdy więcej się nie zakocham! — krzyczał w duchu.>>

  Nie sądziłam, że dostanę w swoje ręce aż taki dobry kawał literatury obyczajowej, która wciąga niczym wodny wir, budzi szereg kontrowersji, prowokuje do spojrzenia z dużo szerszej perspektywy na zaprezentowaną problematykę zdrady oraz skłania do wielu refleksji i przemyśleń na temat złożoności ludzkiej natury. Autorka na podstawie obserwacji otaczającej nas rzeczywistości (a może i własnych doświadczeń) opowiada o przyjaźni, niewierności, straconych złudzeniach, nowych początkach i pogmatwanych kolejach losu. Subtelnie i bezpretensjonalnie zagląda „za kulisy” małżeństwa, odsłania mechanizmy ludzkiej manipulacji i podłości, a także przestrzega przed wyciąganiem pochopnych wniosków i ferowaniem zbyt łatwych wyroków. W rezultacie otrzymujemy wyjątkową, wartościową i bezapelacyjnie godną uwagi lekturę.

  Niewątpliwie największą zaletą powieści jest doskonała charakterystyka postaci, zarówno tych pierwszo, jak i drugoplanowych. Są nie tylko wyraziście nakreśleni, ale przede wszystkim autentyczni w swoim zachowaniu i reakcjach. Jak każdy z nas mają wady, zalety, słabości; popełniają błędy, ulegają namiętnościom i porywom serca. Dzięki temu łatwiej ich zrozumieć i bardziej namacalnie odczuwać to, co oni. Nie ukrywam, że największą sympatią zapałałam do Agaty – miłej, życzliwej szatynki po przejściach. Jej poprzedni związek pozostawił po sobie wiele nieprzyjemności i udręczeń. Mimo to postanawia  pójść za własnym instynktem i nawiązać bliższą relację z żonatym facetem. Tylko czy podjęta decyzja okaże się trafna? Polubiłam także Piotra i ogromnie mu współczułam, że znalazł się między młotem a kowadłem. To naprawdę dobry człowiek, który cały czas płaci wysoką cenę za swoją naiwność, łatwowierność i źle pojmowaną lojalność. Czy w końcu otrząśnie się z życiowego letargu i zawalczy o siebie? Wspomnę jeszcze o przyjaciółce Agaty – Basi, która ujęła mnie swoją empatią, troską i bezinteresownym oddaniem. Mając przy swoim boku taki skarb, ciężar wszelkich trosk jest na pewno mniejszy. Ciekawie zaprezentowano także tzw. czarny charakter: swoim perfidnym zachowaniem podnosi ciśnienie do granic możliwości. Generalnie wszyscy bez wyjątku świetnie napędzają akcję, w której nie brak niespodziewanych epizodów, pomału odsłanianych tajemnic i szokujących decyzji.

   Osobny akapit poświęcę na wątek zdrady małżeńskiej. Nigdy nie potrafiłam zrozumieć postępowania osób, które żyjąc w jednym związku, wplątują się w romanse z innymi osobami, zupełnie nie myśląc o konsekwencjach. Przecież można się najpierw rozwieść, a dopiero potem wchodzić w nową relację, wszak nie ma nic gorszego, niż granie na dwa fronty. Jednak przykład Agaty i Piotra pokazuje, że nie wszystko jest czarne albo białe. Istnieją liczne odcienie szarości. Dlatego czasem warto powstrzymać się od wyrażenia swojego sądu, bo nie wiadomo, jaka historia kryje się za daną osobą. Przygotujcie się na nieoczywistą oczywistość. 

<< …każdego dnia myślała o tym, co stanie się, gdy wszyscy dookoła dowiedzą się o ich romansie. Czy będzie napiętnowana? Czy wszyscy, wiedząc, iż Piotr jest mężem i ojcem, obarczą ją całą winą i stwierdzą, że była zdolna zniszczyć małżeństwo mężczyzny? Wiedziała, że te trudne chwile są nieuniknione, jednakże wciąż była na to nieprzygotowana. Obawiała się nie tylko społecznego potępienia, lecz także tego, że przez ten romans oboje mogą stracić pracę. Piotr był osobą niezwykle uwielbianą i bardzo nie chciała, aby jego pozycja w jakikolwiek sposób została nadszarpnięta tylko ze względu na łączącą ich relację. Również i ona z miesiąca na miesiąc zyskiwała coraz to szersze grono znajomych i osób, które ją lubiły, dlatego też —mając na uwadze te fakty —obawiała się bardzo nadchodzącej przyszłości…>>

  Bardzo przypadł mi do gustu styl pisania Adriany Rak. Swobodnie posługuje się prostym językiem, zręcznie prowadzi dwuosobową narrację z punktu widzenia Agaty i Piotra, kreśli plastyczne opisy i umiejętnie dozuje napięcie. Plusem jest także  szybkie tempo wydarzeń i nieprzewidywalność. Cały czas coś się dzieje. Chwile euforii i beztroskiej radości przeplatają się z czasem smutku, niepewności i nadziei, aby uświadomić nam, jak przewrotna i nieprzewidywalna jest nasza egzystencja. Nigdy nie wiadomo, co się zdarzy za chwilę, co nas spotka nas za rogiem. Napomknę jeszcze o otwartym zakończeniu, które pozostawiło mnie z uczuciem lekkiego niedosytu i przemożnego pragnienia, żeby czym prędzej poznać ciąg dalszy. Oby jak najszybciej ukazał się drugi tom.

  Podsumowując: ''Uwikłani'' to słodko-gorzkie love story okraszone plątaniną uczuć, obłudną grą pozorów, szeregiem kompromisów i wiarą w lepsze jutro. Porusza najczulsze struny duszy, wstrząsa i boleśnie uświadamia, że nic nie trwa wiecznie i nie zawsze sprawy układają się tak jakbyśmy tego chcieli. Ale warto ryzykować i dać się ponieść chwili, nie zważając na to co będzie potem. Bo lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że się tego nie zrobiło. Przekonajcie się sami. Naprawdę warto!

11 komentarzy:

  1. PODPISUJE SIĘ POD TĄ RECENZJĄ RĘKAMI I NOGAMI. <3
    Warto przeczytać, rewelacyjny debiut. ;)

    Cyrysiu, poczekaj na Marokańskie słońce. To też będzie fantastyczna książka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że czekam z niecierpliwością na Marokańskie słońce, wszak po tak rewelacyjnym debiucie - nie może być gorzej tylko jeszcze lepiej :)

      Usuń
  2. Gratuluję świetnego patronatu. Właśnie jestem w trakcie lektury tej książki. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie że dajesz szansę debiutantom. Obyczajówki to nie jest moja ulubiona literatura, ale tą mnie zaintrygowałaś:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie spodziewałam się, że to będzie tak dobra lektura :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się naprawdę ciekawy debiut.

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję patronatu. Książka zapowiada się bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję patronatu! A książka wydaje się ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam nieco o tej książce :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem coraz bardziej ciekawa tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję patronatu! Wygląda na to, że trafiłaś na perełkę :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...