Szczęście przychodzi wtedy, gdy przestajesz narzekać na problemy, które masz i zaczynasz doceniać to jak wiele innych problemów masz za sobą ❤

wtorek, 14 stycznia 2020

FRAGMENT POWIEŚCI: ''Nierozłączni''. Między nami miłość. Tom 3 - Katarzyna Mak # PATRONAT MEDIALNY

Moi Drodzy,
21 stycznia pojawi się w księgarniach ''Nierozłączni. Między nami miłość. Tom 3'' Katarzyny Mak. Natomiast dziś, 14 stycznia jest premiera ebooka. Przygotowałam krótki fragment książki, który, mam nadzieję, zachęci Was do lektury.
   Spojrzał na mnie, a potem znów na nią, zupełnie jakby od nas obu oczekiwał wyjaśnień. Otworzyłam usta i pewnie wyglądałam jak świąteczny karp, łapiący powietrze na zapas, bo naraz zabrakło mi słów. Nie byłam gotowa na taką konfrontację. On też nie był! Myślałam, że sytuacja jest dramatyczna, ale wkrótce okazało się, że może być jeszcze gorzej… Antek chwycił się za głowę i padł na kolana. Na złamanie karku wypadłam z auta i doskoczyłam do niego. Przerażał mnie ten widok, bo Antek miał zamknięte oczy, a jego ręce bezwładnie opadły mu na uda.
   – Antek, Antek… – piszczałam bezradnie.
   Nie wiedząc, co robić, drżącymi i zziębniętymi palcami dotknęłam jego policzka i się rozpłakałam. Na szczęście to sprawiło, że otworzył oczy i choć patrzył na mnie nieprzytomnym wzrokiem, poczułam ulgę, że żyje.
   – Powiedz, że nic ci nie jest – chlipałam, wciąż muskając dłonią jego porośniętą całodniowym zarostem mocno zaciśniętą szczękę.
   Agata stała bez ruchu kilka metrów dalej i ani drgnęła. Czy tak zachowuje się kochająca narzeczona? Przyglądała się nam jakby z odrazą, ale nie obchodziło mnie to. Liczył się tylko on i to, że właśnie stałam się naocznym świadkiem tego, jak zły był stan jego zdrowia. Antek wciąż nie był gotowy na prawdę, nadal nie mógł poznać swojej przeszłości. „A może już nawet nigdy nie będzie…” – pomyślałam z żalem, który właśnie miażdżył mi serce. Wstałam więc z kolan, pomagając podnieść się jemu. Przyjął moją dłoń niechętnie, zupełnie jakby i mnie nie ufał. Dlatego nie miałam więcej odwagi, by patrzeć mu w oczy. Odwróciłam się więc na pięcie i podeszłam do Agaty.
    – Wolę nie mieć go wcale, niż sprawić, aby gasł na moich oczach – wyszeptałam, a potem… [...]
***

– Słuchaj… Nie chce mi się z tobą bawić w te gierki, więc lepiej od razu mów, co chcesz powiedzieć, a potem znikaj.
   Agata zmierzyła mnie pogardliwym spojrzeniem, które jak nic zwiastowało kłopoty. Nie to jednak przerażało mnie najbardziej – zastanawiałem się, co powie Mia, kiedy się o wszystkim dowie. Przecież zapewniałem ją, że przez cały ten czas, gdzie podświadomie wyparłem ją ze swej pamięci, fizycznie nic nie łączyło mnie z moją byłą. Pominąłem oczywiście fakt, że raz zupełnie nagi obudziłem się w jej łóżku, bo uznałem, że skoro sam zupełnie niczego nie pamiętam, to nie ma o czym mówić. Przyznaję, nieco naiwne podejście, taka strategia strusia, ale nie chciałem przysparzać Mii kolejnych zmartwień, nie chciałem jej znów krzywdzić, bo i tak wiele przeze mnie wycierpiała. Uznałem więc, że lepiej przemilczeć ten nic nieznaczący incydent, ale wychodziło na to, że chyba po raz kolejny się pomyliłem. Znów nawaliłem.



Skusicie się?

10 komentarzy:

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...