Przeciwności, z którymi musimy się zmierzyć, często sprawiają, że stajemy się silniejsi. A to, co dziś wydaje się stratą, jutro może okazać się zyskiem. [Nick Vujicic] ❤

sobota, 22 września 2018

Rozmowa o kryminałach Eikon/Majewski




Vera Eikon i Aleksander Majewski

Rozmowa w programie "Barykada"


A.M.: Co takiego jest w świecie policyjnym, że  młoda kobieta decyduje się na poświęcenie kariery zawodowej, kawałka życia prywatnego, żeby pisać książki poświęcone oficerom CBŚP?
V.E.: Nie wiem, co „kobieta” ma akurat do rzeczy. Myślę, że ogólnie człowiek jest zafascynowany konfliktem dobra ze złem.
A.M.: No tak, ale to się wydaje taki twardy, męski świat, w którym nie ma raczej miejsca dla kobiet.
V.E.: Chadzam czasami na strzelnicę i tam również jest znacznie większy procent kolegów niż koleżanek. Mam może w sobie coś takiego, co, tak jak powiedziałeś, do tego „męskiego” świata mnie ciągnie. Dla mnie ten temat jest interesujący przede wszystkim od strony konfliktu, walki dobra ze złem. Myślę, że mamy to ze sobą wspólnego. Dla ciebie ta „barykada”, wyznaczanie granicy i poszukiwanie, gdzie ona jest, to też temat warty uwagi.
(…)
A.M.: Jak to się przekłada na twoje życie rodzinne? Wiem, że jesteś matką dwójki dzieci. Czy po pisaniu o trupach i morderstwach, możesz później spokojnie czytać dzieciom bajki na dobranoc?
V.E.: Pierwszą książkę pisałam w nieco spartańskich warunkach. Urodził się wtedy mój syn, pierwsze dziecko. Zdarzało się, że miałam dla siebie godzinę czy pół, kiedy najadł się i położyłam go na drzemkę. Wtedy zaczynałam pisać i kończyłam, kiedy się budził. Tak, faktycznie to było skakanie z rzeczywistości do rzeczywistości. Czasami trudno było mi oderwać się od pisania. Jeśli historia zajęła już cały mój RAM umysłowy, to myślałam o możliwych rozwiązaniach, na przykład gotując obiad. W moich książkach jest brutalność, również brutalność językowa, ale na szczęście nie mam z tym problemu. Kiedy muszę, to jestem obecna dla dzieci, kiedy indziej staję się tą „brutalną autorką”.
A.M.: Czyli bluzgów przy kołysankach nie było…
V.E.: Nie było! (...)

Obejrzyj wywiad

7 komentarzy:

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...