Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodź. Gdy nie umiesz chodzić, czołgaj się. Ale bez względu na wszystko – posuwaj się naprzód. [M.L.King] ❤

piątek, 28 września 2018

WYNIKI KONKURSU: PŁATKI WSPOMNIEŃ 🍃🍃🍃

MOI DRODZY,

Podaję wyniki konkursu, w którym można było wygrać ,,Płatki wspomnień'' Augusty Docher.

Dziękuję wszystkim uczestnikom za udział w konkursie. Przyznam szczerze, że dawno nie miałam takiego dylematu ze wskazaniem zwycięzców, jak w tym przypadku. Dziękuję, że zdecydowaliście się  napisać o najpiękniejszym albo najbardziej smutnym wspomnieniu ze swojego życia. Wasze historie poruszyły najczulsze struny mojej wrażliwości. Ostatecznie zdecydowałam się nagrodzić:


Matthew
  Kiedy przeczytałam pytanie natychmiast przyszło do mnie wspomnienie o moim przyjacielu i sąsiedzie. Może dlatego, że niedawno minęło 23 lata odkąd nie żyje. Był pięć lat młodszy, jedynak, ale szczodry, uczynny, uśmiechnięty, bardzo lubiłam go odwiedzać. Czułam się w jego towarzystwie dobrze, zawsze witana szczerze, wiedziałam, że i on lubi te spotkania. Nasze dzieciństwo przypadło w trudnych czasach, moich rodziców nie na wszystko było stać, a on miał wiele modnych wtedy gadżetów. Ale był samotny, rodzice zabiegani a on samotność "zabijał" bawiąc się z psami. Nawet teraz pisząc to widzę go na podwórku, takie jakie było wtedy, jak biega ze swoimi przyjaciółmi. Kochał zwierzęta, na pewno byłby dobrym człowiekiem.

 Zdjęcie ilustracyjne (źr.)
Pamiętam także jak rok wcześniej cieszył się z wejścia w dorosłość, jak uczyłam go tańczyć, jak wracając ze szkoły, potem pracy, przechodziłam obok jego domu a on zawsze kiedy mnie widział, albo już czekał, odprowadzał do drzwi mojego. Bardzo przeżyłam jego śmierć (nawet teraz pisząc poleciały łzy) miał tylko 19 lat. Pojechał na koniec wakacji z przyjaciółmi na biwak w pobliże Wisły i już nigdy nie wrócił. Utopił się.

  Ja wtedy pracowałam w małym sklepiku, bardzo lubił do mnie zachodzić, chwilkę porozmawiać lub tylko się przywitać. Miał taką swoją miejscówkę w której niezmiennie stawał i opierał się o murek lady. I do dziś nie wiem czy to był przypadek, czy przyszedł ostatni raz, bo w "jego" miejscu, dokładnie tego dnia kiedy się utopił zobaczyłam kałużę czystej wody. Pisząc dziś te słowa zrozumiałam a może wiedziałam od dawna, że był on moim pierwszym, prawdziwym przyjacielem o którym nigdy nie zapomnę. A może i on tam z nieba patrzy na mnie i pamięta....

🍃🍃🍃


Maria Boda

  Będąc w wieku senioralnym trudno nie mieć wielu, różnych wspomnień. Po dłuższym zastanowieniu doszłam do wniosku, że w moim życiu to jedno wydarzenie zasługuje na wspomnienie jako najsmutniejsze, najzabawniejsze i najpiękniejsze. A wydarzyło się to 24 lata temu. Otóż byliśmy małżeństwem z 19 letnim stażem, syn w liceum 16 - latek - jedynak, ustabilizowana praca zawodowa - moja i męża i mnóstwo planów do realizacji. I nagle niespodzianka od losu – mam 41 lat i jestem w ciąży. Nasz dom został „wywrócony do góry nogami”: niedowierzanie, zaskoczenie i jednak najpierw smutek i troska, czy w tym wieku urodzę zdrowe dziecko? Po pozytywnych wynikach badań prenatalnych, nastąpił spokój i czas oczekiwania. Po cichu rodziła się w nas radość. I przyszedł ten dzień narodzin nowego człowieka (płeć dziecka do końca nieznana). W wieku 42 lat w 20-tą rocznicę ślubu wieczorem siłami natury, urodziłam śliczną, zdrową córeczkę. Mąż gdy ją zobaczył „oszalał” z radości – tej nocy „powiadomił cały świat” i tu nastąpiło szereg zabawnych elementów tej historii. Rano koleżanki w pracy już nie przekazywały sobie tej wiadomości, bo od mojego męża wiedziały wszystkie, tak jak i cała rodzina. A syn już 17 - latek ubrany w biały fartuch, stojąc na korytarzu w szpitalu, czekał aż wyjdzie mąż (jedna osoba mogła stać przy łóżku), najpierw usłyszał od młodziutkiej pielęgniarki pytanie: „Pan do żony?”, a gdy druga zobaczyła jego zadziwienie w oczach, szybko zapytała: „Co masz brata czy siostrę?”. Wszedł do sali, usiadł na brzegu łóżka, spojrzał na swoją siostrzyczkę, leżącą w łóżeczku obok mnie i powiedział: „Mamo, udało się, jest dziewczynka, ale nie zróbcie mi tego jeszcze raz, bo drugi raz tego nie przeżyję!”.
A jednak to najpiękniejsze moje wspomnienie, bo radość jaką wniosła do naszego domu ta mała istotka była bezgraniczna. Aktualnie nasza kochana niespodzianka skończyła studia licencjackie, od 4 lat jest w szczęśliwym związku, a od pół roku mieszka ze swoim chłopakiem w pięknym, nowym mieszkaniu (to mieszkanie to kolejna niespodzianka od losu, ale to już temat na inne wspomnienie) i czekamy na ślub. Córka ze swoim o 17 lat starszym bratem rozumie się bez słów, bardzo się kochają, są w ciągłym kontakcie, choć mieszkają w różnych dzielnicach stolicy.

🍃🍃🍃

 Gratuluję i proszę o kontakt na maila wraz z danymi do wysyłki nagrody.

12 komentarzy:

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...