wtorek, 19 stycznia 2016

Wywiad z Martą Kopeć

Iwona Pietrucha
 #1 Jak się żyje takiej artystycznej duszy jak Pani we współczesnym, pełnym brzydoty i okrucieństwa świecie? Łatwiej czy raczej trudniej mierzyć się z przyziemnymi wyzwaniami?

- Zdecydowanie nie jest łatwo. Plusem jest to, że potrafię znaleźć w tej brzydocie piękno lub coś, co pomoże ją zmienić.

Adrianna P.R. Tajemnicze książki
#2 Co skłoniło Panią do napisania właśnie takiej książki,o takiej tematyce? Czy był to po prostu taki impuls,czy też świadomie podjęta decyzja?

- Zaczęło się w podstawówce, kiedy moja wychowawczyni pochwaliła moją pracę. Był to pamiętnik. Jako jedyna dostałam najwyższą ocenę i wiele pochlebnych opinii. To ona otworzyła mi oczy na ten fakt, że mam talent i muszę go rozwijać. Następnie przez całe gimnazjum pisałam setki wierszy. Wiele z nich nie zostało upublicznionych, ale kilka wysyłałam na konkursy. I właśnie w gimnazjum natchnęło mnie do napisania książki, bodajże w pierwszej albo drugiej klasie, czyli miałam około trzynastu lat. TD miała być książką do szuflady, pisałam ją dla koleżanek, ot tak. Nigdy nie myślałam o jej wydaniu, dopiero po latach – uczyniłam to.  

#3 Co chciała Pani przekazać Czytelnikom za pomocą Pani książki?

- Okres, w którym pisałam książkę – był czasem mojego buntu. Chciałam przekazać, że nie zawsze wszystko jest białe, albo czarne. Że osoba dobra, również może być zła, a osoba zła – może stać się dobra. Najważniejszy w tym wszystkim był umiar. Nie poddawać się, nie uciekać od problemów – tylko je rozwiązywać. Dziś chce również, aby Czytelnik – wiedział, jak odróżnić dobro od zła. Aby ta granica nie zatarła się dla niego.

Pisząca Dusza 
#4 Co dla Pani oznacza bycie osobą piszącą?

- Bycie osobą piszącą? Po pierwsze, rozdzielanie słów osoby i pisanie spacją, jest już ciosem dla mojej duszy. Muszą być koniecznie połączone! Pisarz to nie jest zawód, to nie jest fanaberia, to jest stan, który czuje się w duszy. Tak myślę. To jest moje hobby, moja pasja, mój talent nadany przez Boga. Kocham to, co robię i tym żyję. Wciąż wierzę, że pisarz może pełnić rolę wieszcza, jak w romantyzmie. Że może zmienić świat, tym co napisze. Wpłynąć – pozytywnie na Czytelników. Dawać im dobry przykład, uczyć, dzielić się wiedzą, budzić kontrowersje, odpowiadać na pytania, poruszać serca i umysły ludzi. 

martucha180
#5 Witam imienniczkę! Jaki ma Pani stosunek do swego imienia? Którą jego wersję Pani lubi, a którą nie i dlaczego?

- Witam również! Wydaje mi się, że lubię swoje imię, a najbardziej w wersji Martusia. Może dlatego, że Marta jest bardzo krótkie, szybko się je wymawia, a zdrobniałe Martusia jest znacznie dłuższe. Dziwne wyjaśnienie, ale chyba właśnie dlatego, bo jest dłuższe. 

#6 Kocham niebieskości! Jaki kolor lubi Pani najbardziej i dlaczego ten?

- Zdecydowanie czerwony. Jest odpowiadającemu mojemu charakterowi, intensywny i dynamiczny, jak moja dusza. Czerwony kolor pięknie się komponuje prawie ze wszystkim, rzuca się najbardziej w oczy. Wielu osobom czerwony kojarzy się z gniewem, miłością itp., mnie natomiast z kreatywnością. 

#7 Czym jest dla Pani SŁOWO?

- Słowo to magia. Coś niesamowitego. Ludzie nie zastanawiają się na co dzień, nad tym, że kiedyś ludzie nie porozumiewali się mową, nie umieli pisać, ciężko mi sobie wyobrazić nawet jak myśleli. Dla mnie 'słowo', 'słowa', mają wartość mistyczną. Szanuję je. Dzień bez pisania jest dla mnie stracony, nie chce tracić czasu. Kocham słowa. Za ich pomocą można naprawdę wiele – wyrazić uczucia, gniew, radość; myśli, można za ich pomocą kreować świat – to jest jednocześnie niesamowite ale i niebezpieczne narzędzie. Dlatego trzeba używać ich z rozwagą, bo inaczej stracą swój blask.

Patrycja Sudoł 
#8 Co Pani dokładnie maluje? Mogłaby Pani opisać swoje obrazy?

- Jeżeli chodzi o malarstwo, techniką olejną, temperą etc. maluję martwą naturę. Obecnie przerzuciłam się na pisanie ikon, jedną mam już amatorskim stylem skończoną, niedługo i druga będzie gotowa w znacznie lepszym wydaniu – a to właśnie dlatego, że ciągle się uczę, kreuję. Moim mentorem od spraw ikon został J. Nowosielski. Nie lubię jego stylu łączenia kolorów na ikonach, ale z drugiej strony to właśnie mnie do nich przyciąga. Moja pierwsza ikona była wręcz barokowa, a jego są skromne. To też super sprawa, gdy umie się znaleźć złoty środek. Nie jestem jego zagorzałą fanką, ale szanuję jego dzieła, z niektórych biorę przykład. Bo właśnie na tym polega nauka! Branie przykładu od innych, doświadczonych osób. Dlatego moja druga ikona będzie skromna. Szkicuję również, ołówkiem. Ostatnimi czasy kupiłam sobie tablet graficzny, więc z kartek, przerzuciłam się na komputer. To, co odkrywam każdego dnia, ucząc się tworzyć w programach graficznych – jest niesamowite! Ogólnie ciężko opisać tak obraz, często stosuję symbolikę, zazwyczaj obraz przedstawia mój nastrój, no różnie to bywa. 

#9 Co Panią inspiruje do tak wielu artystycznych rzeczy?

- W przypadku tworzenia ikon, poczułam powołanie. Po prostu, pewnego dnia powiedziałam: „Czuję, ze muszę zrobić ikonę”. Nie umiem tego wyjaśnić, dlaczego tak. Zwyczajnie, musiałam. Zanim tego dokonałam, przygotowywałam się psychicznie i merytorycznie. Po może dwóch miesiącach, powstała właśnie pierwsza ikona. Jeżeli chodzi natomiast o martwe natury, to do nich nie mam szczególnych inspiracji. Maluję to, co widzę. A jak pędzel pójdzie... . Podczas malowania jestem skupiona, nie mogę się rozpraszać, często słucham muzyki. To już taki tryb, którego nie umiem opisać, bo on jest dla mnie naturalny. Co do pisania książek natomiast – sprawa jest inna. Do pisania książek inspiruje mnie niestety wszystko. Zaraz powiem dlaczego niestety. Książki, artykuły, wiadomości, podręczniki studenckie, wykłady, muzyka, filmy, usłyszane słowo, usłyszana historia innego człowieka, wygląd, miejsce, zapach, dźwięk (…). Wszytko mnie inspiruje do pisania książki. Jadę tramwajem, słucham muzyki – i nagle czuję, że mam to! Mam! I co jest w tym najgorsze? Najgorsze jest to, kiedy zapomniałam zabrać ze sobą notatnika, aby to zapisać. Dlatego mam ich w domu setki, w każdej torbie. Niestety, są zapchane tak bardzo, że nie wiem jakim cudem nie gubię się w tym, co napisałam.

 Unknown 
#10 Dlaczego wybrała Pani akurat kolor turkusowy do tytułu książki?

- Czerwony wydawał się zbyt agresywny, żółty pospolity, a czarny złowrogi. Nie no, a tak naprawdę turkus kojarzył mi się z kolorem szlachetnym, delikatnym, nie za czystym jak biały, ale nie ciemnym jak właśnie inne kolory. Rzucający się w oczy, kojący. Miał on pozytywny charakter w zestawieniu z osobą, do której ten kolor pozornie nie pasował przez wzgląd na charakter. Ale nie charakter świadczył tylko o duszy, ale o tym, czy ta osoba była szlachetna, dobra, czy potrafiła zrobić coś dla drugiej osoby – tylko by pomóc, czy ta osoba potrafiła kochać, być człowiekiem, wrażliwym. Nie była ona biała, bo osoba, której jednak dotyczy ten opis, nie cechowała się całkowitą dobrocią. Jak człowiek, kruchy, delikatny, bezradny, łatwo ulegający pokusom, gniewowi. 

#11 Czy jest on z czymś związany, czy to po prostu Pani ulubiony kolor?

- Nie. Jeżeli przeczyta się książkę, będzie wiadomo z czym ten kolor jest związany. Ja już w jednym pytaniu odpowiedziałam, moim ulubionym kolorem jest czerwony :) 

Iza
#12 Załóżmy, że na jeden dzień mogłaby Pani przenieść się do świata przedstawionego w dowolnej powieści. Do jakiej powieści chciałaby się Pani przenieść i dlaczego? A może do żadnej?

- W zeszłym roku brałam udział w konkursie na temat: z jakim bohaterem książki zamieniłabym się miejscami. Wybrałam A. Sapkowskiego - „Trylogia Husycka” (a wkupić się chciałam na miejsce głównego bohatera). Książka ta przenosi nas do dawnych czasów (ogólnie to kocham klimat średniowieczny, renesansowy i barokowy), w których pojęcie honor, przyjaźń, miłość i uczciwość naprawdę mają znaczenie. Najbardziej urzekło mnie przedstawienie przyjaźni, był moment kiedy się nawet wzruszyłam. Ze wszystkich polskich autorów, to właśnie Sapkowskiego cenię najbardziej. Jeżeli wycisnął ze mnie łzy oraz pozwolił mi się śmiać przy tej książce, a także odczuwać ekscytujące emocje podczas przygód bohaterów, to uważam, że przeniesienie się w jego wykreowany świat (choć nie tak odległy naszemu, nie licząc paru nadnaturalnych faktów, jak istnienie czarownic etc.) było by strzałem w dziesiątkę dla mnie. 

#13 Załóżmy, że proces napisania i wydania książki to potrawa. Jakie powinny według Pani jej składniki?

- Och! Gotowanie! To co lubię! Tak więc, proszę otworzyć lodówkę, a raczej swoje serce! Tam będą wszystkie zamrożone składniki, które trzeba rozmrozić. Ogrzać – kreatywny mózg w tym pomoże. Na oprawę potrzebna jest odwaga i rozwaga. Trzeba być jak waga, umieć odmierzyć wszystko, co do milimetra, co do gramów. Nie wolno zmuszać się do szukania inspiracji, ona sama przyjdzie w nieoczekiwanym momencie. Ten składnik jest trudny do zdobycia, ale gdy się go już ma, w połączeniu z talentem – świat jest do podbicia. To jak roślina, którą ciężko się uprawia. Dlatego talent trzeba podlewać. Czasami uschną listki, czasem będzie się topić w zbyt dużej ilości wody, ale wypuści wspaniałe owoce, idealnie nadające się do naszej potrawy. Kiedy wszystko wrzuci się do garnka i zacznie mieszać drewnianą łyżką, powstanie kwintesencja wszystkiego. Ach! Bym zapomniała, należy to doprawić pasją i miłością. Bo ja kocham pisać. To moja dusza. 

#14 Dopisze Pani do każdej litery imienia i nazwiska (z wyjątkiem litery "ć") cechę, która Panią opisuje?

- Jasne. To było trudne zadanie, bo uważam, że posiadam 90% wszystkich istniejących cech, nie mogłam się zdecydować na odpowiednie mnie kreujące. Ale wybrałam: M – minimalistka, A – ambitna, R – religijna, T - tajemnicza, A – asertywna, K – kreatywna, O – odważna, P – pedantka, E – elegancka. Nie dałam żadnych negatywnych cech, ale niech one pozostaną owiane tajemnicą. 

Ireneusz
#15 Wielu pisarzy szczególnie powieści fantasy, czy sensacyjnych wychodzi z założenia że przeciętny człowiek ma dość swoich kłopotów, w codziennym życiu, żeby dawać mu do czytania powieść w której będzie czytał o podobnych problemach innych i dlatego tworzą fikcyjne światy tak, żeby czytelnik mógł przenieść się do innego świata i choć na chwilę oderwać się od zazwyczaj smutnego swojego życia. Jakie jest Pani zdanie na ten temat?

- Mam takie samo zdanie. Aczkolwiek fakt, że tworzę inny (lub podobny do obecnego) świat, nie znaczy, że nie lubię tego, w którym żyję. W moim przypadku jest to ucieczka do innego świata, ale nie dlatego, że mam dość swoich kłopotów, a raczej chcę tego z własnej woli. Fascynuje mnie mój mózg, to co mnie inspiruje, to co tworzę. Kocham zatracać się w wyobraźni, błądzić w obłokach, wyłączyć się na moment, a nawet dłużej. To mnie uspokaja, relaksuje, czuję się swobodnie. Postacie, które kreuję – wszystkie kocham i traktuje jak swoje 'dzieci'. Mój twór, niczego nie zapominam, często śmieję się gdy coś piszę śmiesznego, płaczę gdy zadaje bólu postaciom fikcyjnym. W moich historiach również są kłopoty, być może bardziej ekscytujące, bo jest to połączenie z fantastyką – ale uważam, że ludzie wszędzie zmagają się z takimi samymi problemami. Uważam, że chodzi też o nutkę przygód – a których niestety jest zdecydowanie mniej w codziennym życiu oraz to, że książki mają przesłania, wartości, wzorce zachowań. Gdyby wszyscy byli dla siebie uprzejmi, po prostu – nie byłoby potrzeby ucieczki. Bo od kogoś, albo czegoś chyba uciekamy, kłopoty nie robią się same ;) 

#16 Kiedyś m.in. w Hollywood panowała taka niepisana reguła, że każda historia przelana na deski sceny filmowej powinna się dobrze kończyć, inaczej nie będzie nakręcona. Także wiele książek kończy się zwycięstwem dobra nad złem. Jednak wiemy z życia, że zazwyczaj zwycięża zło, a nie dobro (wystarczy spojrzeć na wielu biednych ludzi w Polsce, a naszych krezusów finansowych którzy jeszcze w latach 90-tych mówili oficjalnie, że pierwszy milion trzeba ukraść). Czy Pani zdaniem mimo wszystko każda opisana historia powinna się dobrze kończyć? (pomijam opisywanie autentycznych wydarzeń)

- Książka nie musi się dobrze kończyć. Może kończyć się źle. Może być smutna, wyciskać łzy, budzić złość lub inne emocje. Zresztą, nawet fikcyjni bohaterowie mają dylematy życiowe ;) Książka powinna przede wszystkim dwie cechy: Ma uczyć nas i nie namawiać do złego. To są dwa warunki, które powinna spełniać. W świecie mamy mnóstwo propagandy, siania zła, okrutnych rzeczy – książka może to przedstawić, ale nie może do tego zachęcać. 

#17 Każda powieść powinna mieć jakieś swoje motto, przesłanie dla czytającego. Jakie jest Pani przesłanie dla czytelnika?

- Bądź rozważny/a. Bądź odważny/a. Znajdź złoty środek.


Rose Belle
 #18 'Nie jestem jednak osobą, która w pierwszych słowach zdradza zbyt wiele o sobie.'- czy jesteś osobą małomówną? Jeśli tak, czy zdarza się, że ludzie naciskają, byś się otworzyła, próbują sprawić, byś mówiła więcej?

- Jakby zamienić na procenty ile razy odzywam się w ciągu dnia, to około 20%. Może mniej. Przyznam uczciwie, że nie lubię za dużo mówić. Nawet czasami trochę mnie to męczy. Wolę wyrażać się przez pisanie, a najlepiej by było, gdyby ktoś czytał mi w myślach, łatwiej bym się porozumiała, choć nie wiem, czy ktoś nadążyłby za potokiem mych myśli. Wolę słuchać, jestem dobrym słuchaczem. Dużo osób mi opowiada o sobie, swoich problemach, sekretach. Również, niekiedy naciskają na mnie bym się otworzyła, bym mówiła więcej – ale ja jestem złośliwa i przekornie dalej zostaję przy swoim. Skoro tego nie lubię, nikt mnie nie zmusi do zmian. Co nie oznacza, że nie jestem towarzyska, bo mam znajomych, przyjaciół, z którymi chętnie rozmawiam, jak trzeba to poznam i nowych ludzi. Kiedy mam dobry temat, to się rozgadam. 

#19 Jesteś z natury osobą cierpliwą czy musiałaś nauczyć się cierpliwości?

- Jako dziecko byłam raczej spokojna i małomówna, ale byłam tylko dzieckiem – co znaczyło, że zdarzały się momenty kiedy byłam w gorącej wodzie kąpana. Są pewne momenty, które przeczekam cierpliwie. Ale miewam też momenty zachwiania, kiedy nie wiem co robić, jestem całkowicie bezradna – wtedy ciężko mi być cierpliwą, niespokojnie szukam rozwiązania. Zazwyczaj niepotrzebnie, bo i tak wszystko przychodzi łatwiej – gdy jestem pokorna. Dlatego uważam, że im starsza będę tym tej cierpliwości będę miała więcej. Reasumując, tak z natury jestem cierpliwa, ale dalej się kształtuję. Przeobrażam jak motyl, który wydostaje się z kokonu. Cały czas się realizuję, szlifuję swój charakter. 

#20 Wolisz pisać na kartkach papieru czy od razu w komputerze?

- Turkusową Duszę pisałam początkowo na kartkach papieru (i chyba dalej mam rękopisy gdzieś w pudłach). O tyle z tym łatwiej, że pisząc odręcznie kontroluje wszystko, gorzej jest później z rozczytaniem (a i tak trzeba przepisać na komputer). Nie piszę źle, ale mam problem z rozczytywaniem pisma swojego i każdej innej osoby. Dlatego komputer jest dobrym rozwiązaniem, jednak wiele kłopotów na nim wyskakuje. Zbyt szybko coś napiszę, przekręci mi słowo, nie zauważę czegoś (bo jednak oczy bolą), albo program przestanie działać. O zgrozo! Jednak komputer to dobry wynalazek. Tak...

Joanna Mikulec
#21 Muszę przyznać, że widzę w Pani swą pokrewną duszę ;). Tak się składa, że sama coś tam piszę albo też raczej próbuję pisać, bo często jest tak, że po prostu nie wychodzi i znów zmarnowałam kolejny dzień, który mógł być udany. Tak więc moja "szuflada" ma wiele niedokończonych prac i wiele pomysłów. Jak to jest z Pani pisaniem? Czy ma Pani coś podobnego, co trapi mnie, czy wręcz przeciwnie, pisanie przychodzi Pani bez problemu? Może jakaś złota rada dla mnie ;)

- Miałam taki problem, że rzucałam wszystko do szuflady (nawet TD), najczęściej wiersze i rysunki (choć prace malarskie to najczęściej wywalam, więc szczęście mają ci, co zabiorą je od mnie, nim się ich pozbędę, mam wysoką samokrytykę). Zazwyczaj nie piszę nic kiedy mam z tym problemy. Nie chodzi o to, że mam zły humor, bo pisanie poprawia mi go, a nawet smutne momenty są przydatne, kiedy chce je przelać na papier. We wszystkim mam inspirację. Nawet ze swoich problemów. Moją radą jest to, aby nieustannie pracować nad sobą i odnajdywać w sobie siłę, która będzie dopingować Cię, krzyczeć – 'bierz długopis/komputer i pisz!'. W moim przypadku to wiara jest mą siłą, napędza mnie. Nie mam nic do stracenia. 

#22 "Zważając na dzisiejsze czasy" jak to tam Pani w pewnym momencie ujęła...No właśnie nasze czasy ruszyły wielce z technologią. Nie uświadczy się teraz człowieka nie spędzającego czasu na komórce, komputerze czy telewizorze. I również technologia powoli ingeruje w czytelnictwo. Biblioteki i księgarnie powoli schodzą na drugi plan, bo przecież wszystko można znaleźć w internecie albo też użyć e-booka, gdyż praktyczniejszy, wszędzie można go zabrać i mieć w nim wiele pozycji do czytania. Jak Pani do tego wszystkiego podchodzi? Czy uważa Pani, że e-booki są przydatniejsze i lepsze niż papierowe książki? Jakie jest Pani zdanie na ten temat?

- Powiem tak, mam 19 lat. Komputer służy mi tylko do pisania, słuchania muzyki, oglądania filmów i porozmawiania ze znajomymi (a fejsbuki czy inne takie, to ja z tego nie korzystam, mam fb – ale niestety jest to wymóg dla studentów, którzy chcą być w kontakcie z grupą, inaczej bym usunęła konto już dawno ;) ), z telefonu prawie nie korzystam, służy mi do dzwonienia i tyle. Zdarza się, że przez dwa dni w ręku go nie mam, bo o nim zapomniałam. Ewentualnie gdy jadę pociągiem, to słucham muzyki, ale nie zatracam się w nowinkach technologicznych, aż tak bardzo, bo zawsze mam z nimi problem. A to usunę jakiś ważny program, a to coś mi zaginie. To nie na moją głowę. Komputer jest mi jednak bardzo potrzebny, skoro piszę książkę. Akurat nie spędzam typowo czasu 'w telefonie', siedząc ze znajomymi. Rozmawiamy, żartujemy, jakoś spędzamy normalnie czas. Choć w tym znaczeniu słowo normalne, niekoniecznie jest normalne dla tych, co są przyzwyczajeni do technologii. Książki natomiast w papierze mają swój urok, można je dotknąć, wymacać, powąchać. To super sprawa. Jestem natomiast pedantką i minimalistką, chce mieć wszystko poukładane, mam bardzo mało rzeczy. Nie lubię gromadzić. Książki mam głównie w formie e-booka. Jasne, męczące jest czytanie książki przez czytnik, ale ma to trzy zalety – nie marnuje się papieru, jest tańsze oraz zajmuje mało miejsca. 

#23 Jak wyglądał Pani dzień w dniu premiery swojej pierwszej powieści? Czy to był dzień jak co dzień, czy jednak zalicza go Pani do niezwykłych i niezapomnianych?

- To, że wydałam książkę, nie czyni mnie nikim niesamowitym, abym z tego powodu wydawała uroczyste przyjęcie. To natomiast zobowiązanie i wyzwanie, bo skoro wkroczyłam na tę ścieżkę, moje oczekiwania wzrosły, nie mogę tracić czasu, muszę brać się za kolejne twory, a także realizować i kształtować się. Nie jestem żadnym słynnym autorem , aby zatracać się w samozachwycie, tylko dlatego, że napisałam książkę. Ważniejszym momentem od wydania, jest dla mnie moment skończenia książki, bo wtedy mam ochotę płakać, ponieważ rozstaję się ze świeżo stworzoną historią. Drugi moment, to ten kiedy mogę poznać osoby zainteresowane moją książką. Czy pozytywnie czy negatywnie nastawione, zawsze mogę usłyszeć opinię innych. Dzięki temu dalej się uczę. W końcu napisałam książkę w gimnazjum, to jeszcze wiele przed mną! 

ania632
#24 Czy stawiając główną bohaterkę książki przed wyborem, dobro czy zło, kierowałaś się tym, że każdy z nas na co dzień staje przed takimi wyborami? Czy utożsamiasz się z główną bohaterką?

- Tak. Choć moje zaprezentowanie walki dobra ze złem, było napędzane pobudkami młodzieńczego buntu. Miałam niepoukładane poglądy, niejasne, które naprowadzały mnie na filozoficzną ścieżkę gdybania na temat dobra i zła, jak to jest po śmierci, nie było to depresyjne, ale dużo na ten temat rozmyślałam. Dopiero ścieżka religijna dała mi stabilizację i prawdziwe zrozumienie pewnych spraw, więc kiedy spoglądam na swoją książkę, uśmiecham się złośliwie. Jak to przeszłam już kawałek drogi – tak wtedy myślę. Nie uważam jednak za coś złego w mojej książce, mianowicie przedstawienie tego, że ten kto jest zły, może stać się dobry i na odwrót, tylko chcę podkreślić, aby człowiek umiał to odróżnić. Bo trzeba umieć w życiu wybierać i to właściwie. Tak, Głowna bohaterka od samego początku miała mieć mój charakter. Mój pierwotny zamysł się powiódł. Tak myślę. Nie w 100%, bo w pewnych faktach jednak różnię się od Pameli. A może to dlatego, że kiedyś byłam inna, od obecnej siebie. Już nie jestem tą gimnazjalistką, która postąpiłaby jak Pamela? Trzeba oczywiście uwzględnić to, że kiedy pisałam książkę - byłam w gimnazjum, a obecnie studiuję, stąd mój charakter nieustannie się kształtował. Uważam jednak, że niewiele zmieniłam się od Pameli. Np. z wyglądu - Pamcia ma prostą grzywkę (choć ja dopiero sprawiłam ją sobie w liceum i od tego czasu dalej się jej trzymam - takie osobiste upodobanie, znajomi często śmieją się z mojego przywiązania do dbałości nad samą grzywką, chodzi tu o jej idealne ułożenie - cieszę się, że Pamela nie popadła w takie 'manie' w książce! Hahahaha!), dosłownie jak ja. Zdradzę taki sekret, że nieustannie zmieniałam Pameli włosy, z rudych na kasztanowe. I tak w kółko - to przez aspekt farbowania własnych włosów. Ale podkreślę to - tylko Pamela jest na mój wzór. A najbardziej pod względem bycia sarkastyczną i cyniczną. Bo biorąc pod uwagę ostateczny wybór Pameli, ja w gimnazjum lub liceum, postąpiłabym może podobnie. Jednak teraz? Inaczej. To przedstawia idealnie, jak zmienia się człowiek na przestrzeni lat, a to tylko niecałe 6! Pozostałe osoby? Prawdopodobnie to zlepek wszystkich, ale nie potrafię wskazać tak konkretnie na moich bliskich. Przynajmniej nie w Turkusowej Duszy. Albo inaczej..., pozostanie to sekretem. 

#25 Czy pisząc książkę inspirowałaś się jakimiś wcześniej przeczytanymi książkami?

- Było to w pierwszej gimnazjum, kiedy zaczęłam ją pisać, więc nie mogłam się inspirować książkami, które przeczytałam w podstawówce. Znaczy mogłabym, ale nie zapadły tak w mojej pamięci. Inspirowałam się bardziej mitologią, łączyłam pewne charaktery postaci z wydarzeń i osób z realnego życia. Najwięcej inspiracji daje mi zawsze muzyka i natura. 

#26 Czy gdybyś mogła cofnąć jakiś dzień, cofnąć się do dnia, gdy podejmowałaś jakąś bardzo ważną decyzje skorzystałabyś z tej szansy? Dlaczego?

- Tak. Puściłabym kupon totolotka tego dnia, dzięki czemu wydałabym więcej książek ;) A tak serio, jest wiele momentów, które mogłabym cofnąć, ale już się z nimi pogodziłam. Nie chciałabym przeżywać ich na nowo, nawet jeśli zakończyłby się pozytywnie. To co było, było. Minęło. Nie chce do tego wracać, nie przejmuję się tym. Idę dalej!

 Bartek B. 
#27 Czy istnieje postać literacka do której jest pani podobna jeśli tak, to co to za postać?

- Nie licząc mojej książki oczywiście. Przyznam, że było to najtrudniejsze pytanie ze wszystkich. Przez pierwsze kilka minut nie umiałam na to odpowiedzieć, zastanawiałam się nad postaciami ze wszystkich książek, jakie w życiu przeczytałam. Nim powiem, o czym pomyślałam na samym początku, przedstawię opinię osób, które podpytałam. Otóż w pierwszych chwilach, nikt nie potrafił mi powiedzieć, kogo przypominam. Nic, całkowicie. Musiałam wyciskać ludzi, aby główkowali. Poleciała postać historyczna: Lukrecja Bordia (książka na podstawie jej życia oraz serial), niektóre schematy z jej życia były cieniem moich oraz to, barwne życie jak moje; że brała sprawy w swoje ręce i miała twardy charakter; podobno Juranda ze Spychowa bo dla własnych przekonań byłabym skłonna pozbyć się części ciała – to nie moje zdanie, to dalej przyjaciół. Izabela Łęcka z „Lalki” - to porównanie przez przyjaciółkę napawa mnie o dziwo dumą i zaskoczeniem jednocześnie. Jestem podobno też nieprzewidywalna jak Kuba Rozpruwacz (oparte na filmie dokumentalnym), Kapelusznik z „Alicji w Krainie Czarów”, Ciri z „Wiedźmina”, czarodziejka, której jednorożce odebrały moc (och, jakby mi odebrały, to byłam wściekła! :D), jak to określono 'dobra osoba, ale zabije bez wahania jak trzeba', W odpowiedzi usłyszałam też, że nie ma takiej postaci bo jestem zbyt oryginalna. Bardzo miło mi się zrobiło, dzięki temu pytaniu, które zadałeś, miałam przy tym świetną zabawę. O kim ja zaś pomyślałam na samym początku? W pierwszej chwili o Kordianie. Proste i skromne. Lubię utwory Słowackiego. Szanuję go, natomiast w kontekście Kordiana mam wrażenie, że doskonale rozumiem tę postać. W kontekście filozoficznym, miłosnym, narodowym i religijnym. Czuję dosłownie to, co on. Dużo myślę o samej istocie człowieka, jestem religijna i trzymam się swoich wartości. Dla ważnych mi osób jestem skłonna poświęcić życie. W pewnej sferze życia, czuję się jak Van Gogh, jest jednak zbyt smutna, aby ją opisywać.

#28. Co w pisaniu sprawia pani największe trudności, a co największą frajdę?

- Zacznijmy od trudności. Nie jest to brak weny, zaś brak pamięci. Jeśli nie mam przy sobie notatnika, aby zapisać ważne sentencje – to mam duży problem. Drugi kłopot, to czas. Potrzebuję go. Więcej! Więcej i więcej! Och, za mało go mam. Ostatnia trudność, to kiedy zabieram się do pisania bardzo późno, a potem muszę czytać swoje szalone kwiatki następnego dnia: 'Ja to serio napisałam?'. Ostatni moment jest przy etapie końcowym: 'A może zamienić to? Albo to? Co ludzie pomyślą, do licha! A czy to wypada? A może pomyślą, że...'. I wtedy rzucam się do poprawiania i dalej mam ten sam problem, więc to de facto nie pomaga. Trudnością jest też skończenie książki. Frajda? O matko! O matko! Samo pisanie w sobie jest frajdą. Samo słowo 'pisanie'! Jak ja to kocham! No ale jest kilka ważnych rzeczy. Pierwszy, to moment kiedy wczuwam się w to. Wiem, że opisuję, ale czuje się częścią tego, kocham bohaterów, są moim tworem, moje słodkie małe szkraby! Drugi, to ten kiedy czuję inspirację, piszę i przeżywam wewnętrzny chaos, próbę uporządkowania wszystkiego. Zdarzało mi się śmiać i płakać – o tym kiedyś opowiem a propos innej książki. Trzeci, kiedy nie dość, że to przeżywam, to dochodzi do tego muzyka, kreowanie i pobudzanie wyobraźni na maksa! Kiedy wierzę, że moja książka – może dotrze do kogoś, że się spodoba. Sam fakt, wywołania radości jest dla mnie powodem do bycia zadowoloną. Czwarty moment, kiedy biorę kartkę i ołówek, a następnie szkicuje wszystkich bohaterów z książki. Dzięki czemu nie mam miejsca już na projekty. Wedle problemu, wynikającego z frajdy, przeniosłam się na rysowanie graficzne – tabletem.  

#29 Gdyby powstała ekranizacja pani książki to, których aktorów widziałaby pani, jako odtwórców głównych ról?

- Nigdy o czymś takim nie myślałam, ale skoro mam odpowiedzieć..., to spróbuję! Jak już szalejemy, to po całości! Szkoda, ze nie mogę wybrać Al Pacino, Meryl Streep, czy Clinta Eastwooda – cóż nie ten wiek. Wybiorę trzech, kolejno dla Pameli, Dagona i Fabiana: Alice Englert, Ezra Miller, Jake Abel. Jest wiele innych aktorów, to nie znaczy, że tych bardzo lubię, ale z wyglądu – jak dla mnie się nadawali.

Grażyna Wróbel
#30 Jak w szkolnych latach oceniali Panią znajomi?

- Ogólnie wszyscy mówią mi, że jestem bardzo poważna, spokojna, skryta i małomówna. Ale jak chcę to potrafię się bawić :) Okresu szkolnego nie wspominam za dobrze (tylko podstawówkę), nie było przyjemnie, teraz jest znacznie lepiej. Mam ludzi, których uważam za bardzo wartościowych, chętnie z nimi rozmawiam, spędzam czas, wylewam żale. Nie mówię im tego nigdy na co dzień, bo nie lubię okazywać tego typu emocji. Ale wszyscy wiele razy mi pomogli, nawet jeśli nie wiedzą ile to dla mnie znaczy. A znaczy, nawet jeśli nie mówię tego. Nie jestem typem takiej osoby. Każdy jest inny na swój sposób oraz każdy robi na mnie piorunujące wrażenie. Wielbię ich, rozśmieszają mnie, ciekawią i wkurzają, co oznacza, że akceptuję ich wady i z respektem odnoszę się do pozytywnych cech, wartości, planów, marzeń. Zasadniczo w tym pytaniu, mogę szczerze im wszystkim wyznać, że są dla mnie ważni! Są ważni, jak dla każdego przyjaciele, rodzina. Za wszystko dziękuję. 

#31 Jest Pani osobą tajemniczą, proszę więc zatem choć trochę uchylić rąbka tajemnicy o sobie i do każdej litery słowa TAJEMNICA przypisać słowo, które coś nam o Pani zdradzi.

- Hahahahaha! O matko! Przy tego typu pytaniach główkuję bardzo długo, bo jak już wyżej wspomniałam, kombinacji mam za dużo, a muszę i tak wybrać te najbardziej odpowiednie! Co oznacza, że i tak nigdy nie zdradzę wszystkich tajemnic, zwłaszcza mojej mrocznej strony! Och, ale pozostanę przy jasnej stronie mocy! No dobra, zaczynam! T – tajemnicza :P (musiałam), A – nie, nie przyznam się, że jestem arogancka, o na pewno nie! Może asertywna, J – jowialna, hahahaha, E – elegancka (czy to specjalnie tak, żebym napisała egoistyczna? :D), M – małomówna, N - niezależna, I – introwertyczka, C – cyniczna (no dobrze, dam jedną złą, i tak prawda wyszłaby na jaw, skoro główna bohaterka jest trochę podobna do mnie), A - aktywna. 

#32 Po Pani opisie wnioskuję, że jest Pani bardzo optymistyczną osobą. Czy zdarzają się zatem w Pani życiu chwile jakieś mniej optymistyczne?

- Optymistyczna?! Trudno mi samą siebie tak określić. Raczej powiedziałaby realistka. Ale ten pogląd Twój wynika pewnie z tego, że jestem tajemnicza, jak mi to wszyscy podkreślają, ciężko mnie wyczuć i zrozumieć. Optymistką jestem natomiast w aspekcie wiary. Mniej optymistyczna natomiast , kiedy obserwuję to, co się dzieje wokoło. Tak, miałam parę chwil, może nie makabrycznych, bo nie uważam, że ja jedyna cierpię na tym świecie, są ludzie, którzy potrzebują bardziej pomocy od mnie i nie mam powodu do robienia żalu (nie lubię obnosić się po prostu ze swoim cierpieniem, trzymam to w sobie), ale były takie. Bardzo bolesne. Mimo wszystko nie załamałam się, ale nie dlatego, że jestem optymistką. Po prostu mam powód do podnoszenia się, do chęci życia, do chęci poznawania świata. Mam siłę, która mnie napędza. Już o niej wspomniałam, to wiara oraz moja pasja.

~~ * ~~
  W imieniu swoim i czytelników mojego bloga, dziękuję Marcie za udzielenie niezwykle interesującego wywiadu. 

Nagrodę w postaci książki ''Kochanie skaczę z Tobą'' otrzymuje: Ireneusz.

Gratuluję i pozdrawiam,
cyrysia
- See more at: http://cyrysia.blogspot.com/2015/12/wywiad-z-marta-sieron.html#sthash.m5ZtDCpJ.dpuf

~~ * ~~

W imieniu swoim i czytelników mojego bloga, dziękuję Marcie za udzielenie niezwykle interesującego wywiadu.

Nagrodę w postaci e-booka ''Turkusowa dusza'' otrzymują osoby z numerem pytania:

27 - pytanie, które sprawiło mi najwięcej kłopotu (Bartek B.)
9 - pytanie, przy którym bawiłam się najlepiej (Patrycja Sudoł)
24 - pytanie, które wyciągnęło ze mnie najwięcej informacji (ania632)


Gratuluję i pozdrawiam,
cyrysia
~ * ~~
  W imieniu swoim i czytelników mojego bloga, dziękuję Marcie za udzielenie niezwykle interesującego wywiadu. 

Nagrodę w postaci książki ''Kochanie skaczę z Tobą'' otrzymuje: Ireneusz.

Gratuluję i pozdrawiam,
cyrysia
- See more at: http://cyrysia.blogspot.com/2015/12/wywiad-z-marta-sieron.html#sthash.m5ZtDCpJ.dpuf

13 komentarzy:

  1. Ciekawe, czy taki złoty środek istnieje. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Motywy napisania książki są różne. Obszerny wywiad. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy wywiad, gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezwykle ciekawy wywiad. Gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście, że w literce E nie chodziło mi o egoizm , nawet mi to przez myśl nie przeszło :)
    Świetny wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
  6. młoda a sympatyczna i ma po kolei w głowie;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Miło było dowiedzieć się czegoś więcej o autorce ;-) Gratuluję wygranym.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy wywiad z...Martusią. Gratuluję laureatom.

    OdpowiedzUsuń
  9. I dzięki Twojemu cyklowi, poznałam kolejną interesującą autorkę. Świetne pytania.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...