Zasadę mam prostą. Nie zaglądam innym do portfela, łóżka i sumienia. Patrzę i zaglądam za to w swoje odbicie w lustrze z nadzieją, że zawsze zobaczę człowieka. Nie świnię. ZROZUM. KOCHAJ. SZANUJ ❤

piątek, 16 lutego 2018

''Opowieści zza rzeki'' Artur Justyński

Opowieści zza rzeki
Artur Justyński
Wydawnictwo: POLIGRAF
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 186
Ocena: 9/10
„Dorastałem, kochając i szanując opowiadania. Wydawały mi się najczystszymi i najdoskonalszymi dziełami ludzkimi: w najlepszych nie znalazło się ani jedno zbędne słowo. Jedno machnięcie ręki autora i nagle powstał świat, mieszkający w nim ludzie, idee. Początek, środek i koniec, które zabiorą was przez cały wszechświat i doprowadzą z powrotem…” [Neil Gaiman]

  Artur Justyński urodził się nad Ochnią, dorastał nad Skrwą i Słudwią, studiował nad Nerem, Odrą i Wartą, pracował nad Wisłą. Obecnie mieszka nad Odrą, pracuje nad Wartą, wędruje nad Iną, a odpoczywa nad Małą Gunicą.

   ,,Opowieści zza rzeki'' to debiut literacki autora, będący zbiorem 12 różnych opowiadań. Nie ukrywam, że nie jestem zwolenniczką krótkich form, zarówno w literaturze, jak i w filmie. Zdecydowanie wolę pełnowymiarowe powieści. Mimo to postanowiłam zaryzykować i przeczytać niniejszą antologię. I Wierzcie mi bądź nie, ale to była jedna z lepszych decyzji, jaką ostatnio podjęłam. Dostałam bowiem danie najwyższej klasy, prezentujące różne oblicza fantasy i science-fiction, przepojone elementami realizmu magicznego, pradawnych pogańskich wierzeń i onirycznych wizji, które nie tylko oszałamia swoją oryginalnością, ale przede wszystkim prowokuje do przemyśleń i jest źródłem wielu refleksji. Czego chcieć więcej? Jestem oczarowana! 

  Poziom utworów zawartych w tej publikacji jest naprawdę wysoki, nie ma tutaj żadnych potknięć, niedopracowanych wątków lub nietrafionych opowieści. Pan Artur zadbał, by każdy detal, najmniejszy szczegół został dopracowany w stu procentach. W efekcie otrzymujemy efektowną, niebanalną formę przekazu treści, która (moim zdaniem) zachwyci nawet najbardziej wymagającego odbiorcę. Nie zamierzam rozkładać na czynniki pierwsze wszystkich opowiadań, dogłębnie je analizować czy porównywać je z innymi, gdyż mogłabym w nieskończoność rozdrabniać się nad zaletami zdecydowanej większości tekstów. Niemniej jednak wspomnę o tych, które wywarły na mnie największe wrażenie. Na pierwszy ogień idzie opowiadanie ,,Przebudzenie''. To historia mężczyzny, którego nawiedzają dziwne, strasznie realistyczne koszmary senne. 

,,– Zaczęło się jakiś tydzień temu. Którejś nocy śniło mi się, że się obudziłem gdzieś, w jakimś szpitalu, w białej sali. Byłem tak zmęczony, że nie mogłem wstać. Tak obolały i słaby, że z ledwością mogłem usiąść. Ta moja niemoc była tak bardzo namacalna, tak realna, jak gdyby nie był to sen. Potem, tej nocy, kiedy strąciłem lampkę, znowu miałem ten sam sen. Ta sama sala. Pielęgniarka przyszła i coś do mnie mówiła, nie rozumiałem jej. Ledwo mogłem wstać z łóżka. Przyszedł lekarz. Mówił do mnie, pytał jak się czuję. Zacząłem się bać, bo chciałem się obudzić, ale nie mogłem. Z tamtej strony wyglądało to tak, że muszę szybko zasnąć, aby wrócić tutaj.''

  Początkowo nie wiedziałam, o co tu chodzi. Snułam różne mniej lub bardziej prawdopodobne hipotezy, ale nic zdawało się do siebie nie pasować. Tymczasem prawda okazała się o wiele bardziej zatrważająca niż mogłoby się wydawać. Przygotujcie się na mocny wstrząs! 

 Równie niepokojące jest opowiadanie ,,Gabriel'' skupiające się na losach pewnego księdza, który podczas mszy świętej doświadcza bliskiego spotkania z najprawdziwszym złem. Co z tego wyniknie? Przekonajcie się sami.

<<„Spokojnie Gabrielu, tylko spokojnie, wytrzymasz – to nie są halucynacje”. Tego, że wszystko dzieje się naprawdę był pewny i fakt ten paraliżował go. Niewypowiedziany strach ogarnął całe jego ciało i zawładnął umysłem, nie pozwalając na najmniejsze drgnięcie choćby jednego mięśnia.>>

 Świetna jest także opowieść ,,AERODROMOFOBIA'' traktująca o losach bardzo zasadniczego i nad wiek poważnego, urzędnika państwowego o imieniu Władek. Mężczyzna po raz pierwszy w swoim trzydziestotrzyletnim życiu leci samolotem na dwudniowe sympozjum do Turcji. Niestety w wyniku nieprzewidzianych okoliczności pilot zmuszony jest wylądować w w Tirgoviste, pradawnej stolicy Transylwani. Miejscowa społeczność nieoczekiwanie bierze Władka za Vlada III Tepesa z zakonu Dracul – hospodara wołoskiego, prawowitego władcy Valahi. Czy rzeczywiście i jak to możliwe, aby zwyczajny urzędnik państwowy był Drakulą?

,,Nigdy przecież w monasterze Snagov, na wyspie jeziora o tej samej nazwie, gdzie został pochowany, nie znaleziono trumny z jego ciałem. ''

   Zapewniam Was – będziecie zaskoczeni. 

  Niezwykle intrygujące okazało się także opowiadanie ,,Wypadek''. Wyobraźcie sobie czołowe zderzenie dwóch samochodów. Nic nadzwyczajnego – prawda? Bo najciekawsze dopiero przed Wami. Otóż policja z zaskoczeniem odkrywa, iż zwłoki dwóch mężczyzn z wypadku należą do tego samego człowieka.

,,Co prawda DNA będzie identyczne u jednojajowych bliźniąt, ale nie linie papilarne ani zęby. Ja wiem, że to nie możliwe, ale to fakt. To ten sam człowiek – krew, DNA, linie papilarne, rentgen szczęki, wszystko to samo.''

  Czy można logicznie jakoś to wytłumaczyć? Oczywiście, acz pod warunkiem, że otworzycie swój umysł na szeroko pojmowaną metafizykę.

  Generalnie każde opowiadanie, choć w zasadzie inne, trochę takie surrealistyczne - przykuwa uwagę, ale co ważniejsze – wywołuje przeróżne reakcje. Zadziwia, szokuje, rozbawia, a niekiedy nawet wzrusza. Autor z pozornie oklepanego tematu stworzył pokrętne zwierciadło rzeczywistości, okraszone bogato absurdami, wzbogacając go jednak o wiele innowacyjnych rozwiązań. Z właściwym sobie dystansem ukazuje lęki i słabości ludzi oraz przerażającą stronę współczesnego świata. Niejednokrotnie wymusza na nas, abyśmy zajrzeli do najgłębszych zakamarków swojego istnienia, abyśmy zadali sobie fundamentalne pytanie: Skąd przychodzimy? Kim jesteśmy? Dokąd faktycznie zmierzamy? Odpowiedź czasami wydaje się prosta, a niekiedy staje się zagadnieniem o wiele bardziej złożonym, racjonalnie nie do pojęcia.

  Trzeba podkreślić, że pod względem warsztatowym książka prezentuje się wyjątkowo nieźle, trudno mówić tu o jakichkolwiek niedociągnięciach. Pan Artur wie, co ma do przekazania światu i robi to w niezwykle alternatywny sposób. Wprost zadziwia swoją fantazją i bogactwem wyobraźni. Jego teksty obfitują nie tylko wartką akcję, pełną zagadkowych sytuacji, parapsychologicznych zjawisk i niewyjaśnionych zdarzeń, ale również zawierają ciekawy rysunek postaci, starannie budowany suspens oraz psychodeliczny, tajemniczy, hipnotyzujący klimat. Ponadto jest mistrzem niedopowiedzeń, wieloznacznych aluzji i nieszablonowych, otwartych zakończeń. Nie wykłada przysłowiową kawę na ławę, lecz pozostawia czytelnikowi miejsca na własną interpretację. Generalnie nie mam się do czego przyczepić. Może jedynym maleńkim minusem są stosunkowo krótkie historyjki. Mogłoby być jeszcze bardziej rozbudowane i pełniejsze. Wszak dobrej lektury nigdy dość. Na szczęście autor ma w planach wydanie powieści ,,Cichy Zachód'', gdzie mam nadzieję, pokaże swoje dzieło w pełnej krasie. Już nie mogę się doczekać. 

Podsumowując:
  ,,Opowieści zza rzeki'' to fascynująca, przewrotna i niejednoznaczna w ocenie antologia, która wyróżnia się unikalnym stylem, specyfiką stawianych problemów i odmiennym podejściem do tego, co prawdziwe, a co jedynie wyimaginowane. Wciąga już od pierwszych stron, frapuje i zastanawia, ale przede wszystkim zapewnia wiele godzin znakomitej intelektualnej rozrywki. Jednym słowem - pozycja warta każdej wydanej na nią złotówki. Zdecydowanie polecam.


Zachęcam do przeczytania fragmentu zbioru opowiadań: KLIK

34 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo to naprawdę świetne opowiadania, acz nic na siłę.

      Usuń
  2. Rzadko sięgam po opowiadania, więc raczej propozycja nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo rzadko sięgam po opowiadania, ale tym razem zrobiłam wyjątek i nie żałuję, dlatego zachęcam zaryzykować :)

      Usuń
  3. Nie za często sięgam po opowiadania, ale może dam szansę temu zbiorowi skoro tak zachwalasz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Od czasu do czasu zaglądam do opowiadań. Ciekawy zbiór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy to mało powiedziane. FASCYNUJĄCY, NIEBANALNY I NIETUZINKOWY - tak bym go w trzech słowach opisała. Polecam!

      Usuń
  5. Kolor paznokci obłedny :) Co do opowiadań nie mówię nie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Również nieczęsto sięgam po opowiadania, a te wydają się warte poznania. Okładka piękna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też rzadko sięgam po opowiadania, mimo to zaryzykowałam i nie żałuję. Przeciwnie. Jestem zachwycona. Polecam! A okładka faktycznie zjawiskowa.

      Usuń
  7. Naprawdę taka dobra? Ale mnie zaskoczyłaś! Teraz nie ma przebacz, muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj się czepiam, ale ty razem praktycznie wszystkie historyjki wywarły na mnie niesamowite wrażenie. Cały zbiór jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co ci się trafi. Jak dla mnie rewelacja. Polecam!

      Usuń
  8. Nie przepadam za zbiorami opowiadań, ale debiuty chętnie czytam, więc może ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobnie, jak Ty: A zatem zachęcam do sięgnięcia po powyższą antologię.

      Usuń
  9. Nie lubię zbiorów opowiadań,chociaż ostatnio staram się do nich przekonywać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zrób wyjątek dla powyższej pozycji. Myślę, że będzie mile zaskoczona.

      Usuń
  10. Zbiory to średnio moja bajka, ale często jest tak, że jak kto pierwsze pozycje autora to się kusze - dlaczego? Bo często są mega dobre. Dlatego tutaj też daje szanse!

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, tak namawiasz... moze w takim razie sprezentuje mezowi :p a sama skorzystam przy okazji :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się. Można nawet kupić książkę z autografem i dedykacją od autora (tym cenniejszy prezent). Wystarczy napisać do pana Artura na fanpage książki: https://www.facebook.com/Opowieści-zza-rzeki-170424646860277/
      Polecam!

      Usuń
    2. Ooo, super pomysł! Wielkie dzięki:) taki prezent to dopiero coś :)

      Usuń
    3. Dokładnie. Mąż na pewno będzie zaskoczony :)

      Usuń
  12. Mimo wszystko nie dam się skusisz, opowiadania (poza małymi wyjątkami) to nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak do niedawna uważałam, ale powoli zaczynam zmieniać zdanie w tej kwestii i mam nadzieję, że w Twoim przypadku będzie podobnie ;)

      Usuń
  13. Czuję się zachęcona. I zauroczona tą piękną i klimatyczną okładką <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy. Na pewno nie pożałujesz. A okładka faktycznie piękna.

      Usuń
  14. Mam ją na półce. Jak skończę Szepty stepowe to mam zamiar się za nią zabrać. Możliwe, że wydarzy się to jeszcze dziś i że będę podczytywać ją przez najbliższy tydzień, w którym będę łapać urywki dni, ponieważ mam tyle obowiązków. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie zaleta opowiadań, że można je czytać na raty ;) Ale powiem Ci szczerze, że tak bardzo wciągnęłam się w tą antologię, że nawet nie wiedziałam kiedy ją pochłonęłam.
      Czekam zatem na Twoje wrażenia z lektury.

      Usuń
  15. Pomimo, że nie za bardzo przepadam za opowiadaniami, to te wyglądają całkiem ciekawie...

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...