piątek, 23 lutego 2018

''PRAGNIENIA ELŻBIETY'' ANETA KRASIŃSKA # FRAGMENT

27 lutego ukaże się najnowsza powieść Anety Krasińskiej ,,Pragnienia Elżbiety''. Z tej okazji mam dla Was mały fragment na zachętę.

Elżbieta

Nie wiedziała, ile czasu minęło, odkąd oby­dwaj lekarze wyszli, ale nagle drzwi znowu się otworzyły i tym razem usłyszała znajome kroki.

Tuż nad nią nachyliła się Olga i pocałowa­ła ciotkę w policzek. Elżbieta o tym wiedziała, ale nie czuła dotyku. Pamiętała jednak zapach jej perfum; jaśmin z nutą kardamonu.

– Cześć, ciociu. – Elżbieta usłyszała łagodny głos Olgi. Bratanica przysunęła sobie krzesło.

„Cześć, skarbie”, odpowiedziała jej w my­ślach. „Dobrze, że jesteś, potwornie się nudzę, nikt nie chce ze mną pogadać”, pożaliła się. „Nie to, żebym nagle polubiła rozmowy, ale może dzięki temu szybciej zleciałby mi czas i przestałabym się przejmować tym, że wciąż nie mogę wstać. To mnie najbardziej irytuje, oględnie mówiąc”.

– Ładnie dzisiaj wyglądasz. – Olga wzięła do ręki grzebień i zaczęła czesać długie włosy cho­rej, które zdążyły stracić blask.

„Nie musisz kłamać”, westchnęła Elżbieta. „Myślisz, że nie wiem, jak wyglądam? Ale kto by się tym przejmował?”

– Wygodnie ci? – spytała Olga, układając świeżo zapleciony warkocz na poduszce.

„Żartujesz”, obruszyła się Elżbieta. „Jest mi dokładnie wszystko jedno, na czym leżę i czym jestem przykryta, bo – jeśli nie pamiętasz – ni­czego nie czuję!”

– Poprawię ci poduszkę – nalegała bratanica, jakby od tego zależało życie Elżbiety.

„Daj już spokój”, zdenerwowała się Elżbieta.

– Teraz lepiej, prawda? – Młoda kobieta usiadła i obciągnęła sięgającą kolan obcisłą spódnicę. – Może powinnam przynieść ze sobą jakąś książkę? – zastanowiła się na głos.

„Halo. Ja nie mogę czytać”.

– Mogłabym ci poczytać. Może usłyszałabyś jakieś słowa…

„Ja doskonale słyszę, tylko nikt o tym nie wie”.

Olga zamilkła i przez moment głaskała chłodną dłoń Elżbiety leżącą na kocu obleczonym w białą poszewkę. Zastanawiała się, co jeszcze mogłaby zrobić, by pomóc ciotce. Udało jej się skontaktować z wybitnym neurologiem, który po przejrzeniu badań Elżbiety zdecydował się przyjechać na konsultację, ale póki co wciąż trwały wakacje, dlatego jego wizyta została wyznaczona na trzeciego września.

Niespodziewanie do sali wszedł doktor Koch. Olga wstała i przywitała się z niskim mężczyzną, który nie wyglądał na więcej niż czterdzieści lat, ale wzbudzał szacunek wśród personelu fachowo­ścią i nieustępliwością w kwestiach medycznych.

– Witam, panie doktorze – odezwała się pierwsza.

– Dzień dobry. Właśnie skończyłem kon­sultację z profesorem Wierzbickim w sprawie pani Elżbiety. Doszliśmy do wniosku, że zro­bimy badanie EEG – powiedział Koch, nie kry­jąc zadowolenia.

– I co to da, panie doktorze?

– Dowiemy się, czy pacjentka jest świadoma tego, co się wokół niej dzieje. Podczas badania umieścimy na jej głowie małe elektrody, które rejestrują aktywność elektryczną mózgu.

– Będziemy wiedzieli, czy ciocia słyszy? – spytała Olga, nie kryjąc podniecenia.

– Dokładnie. Dzięki temu uda nam się okre­ślić, czy czuje dotyk albo czy próbuje wykony­wać ruchy, nawet jeśli jej ciało się nie porusza.

– To naprawdę możliwe?

– Proszę być dobrej myśli. – Lekarz poklepał ją po ramieniu.

„Ja na pewno jestem”, pomyślała Elżbieta.

Kiedy zostały same, Olga opadła na krze­sło i przez chwilę wycierała cieknące jej po policzkach łzy. W końcu jakiś przełom. Potrze­bowała go tak bardzo. Za każdym razem, gdy przychodziła do szpitala, patrzyła, jak ciało jej ciotki traci witalność. Miała wrażenie, że kobie­ta jest coraz chudsza, jej twarz staje się bardziej pomarszczona, a cera matowa.

– Gdyby tylko ta kretynka była bardziej uważ­na, nie leżałabyś tutaj – powiedziała, odgarnia­jąc niewielki kosmyk włosów z twarzy Elżbiety.

„Leżałabym, leżała…”

– Nawet się nie rozejrzała – utyskiwała Olga, troskliwie gładząc twarz chorej.

„Gdyby to nie była ona, byłby ktoś inny”, po­myślała Elżbieta.

– I to teraz, gdy wszystko zaczynało się do­brze układać.

„Nic się dobrze nie układało. Zawiodłam się na kimś, kto przez wiele lat był dla mnie naj­ważniejszy w życiu, choć nie chciałam się do tego przyznać. Drwił z miłości. Nie mam pojęcia, dlaczego pozwoliłam mu zostać w sercu po tym, jak zmusił mnie do rozstania z dzieckiem…”

– Obrazy wreszcie zostały dostrzeżone przez krytyków, a klienci zaczęli pukać do twoich drzwi – ciągnęła Olga.

„To pięknie brzmi. Mów jeszcze. Sztuka jest dla mnie tym, czego nie znalazłam wśród lu­dzi. To jest świat, który jest mi naprawdę bliski, w którym mogę być sobą i bezkarnie wyobrażać sobie własną przyszłość”.

– Za kilka lat na pewno twoje prace wisia­łyby w niejednej galerii. – Olga spojrzała czule na Elżbietę.

„Moje prace i tak zostaną, nawet wtedy, gdy mnie już nie będzie. Terapeutka radziła, żebym zaczęła pisać pamiętnik, ale ja wolałam w inny sposób opowiedzieć o swoim życiu. Nie znałam słów, które wyraziłyby mój ból po stracie dziec­ka. Nie umiałabym opisać uczuć, które towarzy­szyły mi, gdy samotnie kładłam się na kozetce w nędznej suterenie, przerobionej na gabinet lekarski, a po zejściu z niej czułam się oszoło­miona i całkowicie samotna. Potem jeszcze dłu­go próbowałam zrozumieć, dlaczego wybrałam mężczyznę, zamiast własnego dziecka”.

– Musisz do nas wrócić. Nie możesz się pod­dać – poprosiła Olga, nachylając się nad Elżbietą.

„Jestem tu i nigdzie się nie wybieram”.






Jesteście zaintrygowani? Niebawem zapodam kolejny fragment powieści :)

10 komentarzy:

  1. Zachęcający fragment.

    Pozdrawiam,
    Ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Po fragmencie wnioskuję, że książka zapowiada się bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała powieść jest naprawdę godna uwagi. Zdecydowanie polecam.

      Usuń
  3. Brzmi interesująco :D

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  4. To dalsza część "Marzeń Kaliny"? Na Kobiecych recenzjach jest inny fragment, ale bez znajomości I tomu chyba nie ma co sie zabierać za "Pragnienia Elżbiety". Generalnie też nie wiem czy chcę po raz kolejny wchodzić w temetykę straty dziecka, bo ostatnią "Niczemu winne" trochę odchorowałam. Może za jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest to kontynuacja ,,Marzeń Kaliny'', którą należałoby mimo wszystko znać, gdyż w niniejszej powieści poznajemy dalsze perypetie głównych bohaterek: Elżbiety, Kaliny oraz Leny (stąd też na Kobiecych recenzjach był inny fragment, gdyż nie chciałam go powielać)
      A sama tematyka utraty dziecka nie przytłacza swoją formą, więc moim zdaniem możesz spokojnie sięgnąć po tę serię.

      Usuń
  5. Muszę nadrobić jeszcze pierwszą część,ale jestem jej ciekawa.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...