poniedziałek, 19 lutego 2018

Wywiad z Małgorzatą Kasprzyk

red_sonia
Czy jest Pani jak kot niezależna i chodzi własnymi drogami czy jednak jak wilk czyli w stadzie i otoczona opieką innych?

Zasadniczo jestem kotem i to dużym – zodiakalnym lwem. Nie znaczy to jednak, że zawsze chodzę własnymi drogami. Cieszę się, gdy jestem otoczona rodziną i przyjaciółmi. Lubię gdy moi bliscy mnie wspierają i sama też jestem gotowa ich wspierać. Właściwie powinnam powiedzieć, że jestem oswojoną lwicą – to byłoby najbliższe prawdy.

Lubi Pani podróże, a czy chętnie wraca Pani do siebie do domu czy raczej czuje się obywatelką świata i mogłaby mieszkać wszędzie? 

Nie mogłabym zamieszkać za granicą na stałe. Lubię poznawać nowe kraje, ale dłuższy pobyt na obczyźnie zawsze owocuje tęsknotą za Polską. Brakuje mi wówczas nie tylko bliskich ludzi i rodzimych krajobrazów, ale nawet najbardziej podstawowych rzeczy, takich jak jedzenie. Zawsze przychodzi moment, kiedy nawet wyszukane egzotyczne smakołyki przegrywają z uporczywymi myślami o chrupiącym chlebie, świeżym maśle i białym serze, jakiego nie ma nigdzie indziej na świecie. 

Gosia
Mogąc wybrać się w wymarzoną podróż jakie miejsce by Pani wybrała? 

Niestety już odbyłam swoją wymarzoną podróż – do Australii. Dlaczego niestety? Bo jednym z najprzyjemniejszych aspektów podróżowania jest planowanie, a ja obecnie niczego nie planuję. 

Z jakim bohaterem literackim mogłaby się Pani zaprzyjaźnić i dlaczego akurat to ten? :-)

Chętnie zaprzyjaźniłabym się z Lizzy Bennet – główną bohaterką powieści Jane Austen „Duma i uprzedzenie”. Mogłybyśmy toczyć razem potyczki słowne, dyskutować o literaturze, plotkować… Lizzy, podobnie jak ja, lubiła analizować motywy ludzkiego działania i tworzyć portrety charakterologiczne. Wprawdzie pomyliła się co do pana Darcy, ale któż z nas nie popełnia błędów?

toukie
Czy przywiązuje się Pani emocjonalnie do swoich bohaterów? 

Jeszcze jak! Zżywam się z nimi emocjonalnie do tego stopnia, że żadnego nie potrafiłabym zabić i dlatego nigdy nie napiszę kryminału! 

Czy któregoś ze swoich bohaterów darzy pani szczególną sympatią bądź niechęcią?

Mam słabość do Ewy – głównej bohaterki powieści pod roboczym tytułem „Ostatnia szansa”. To najbardziej „zakręcona” postać, jaką stworzyłam – spontaniczna, niekiedy bezmyślna, trochę szalona, ale mająca dobre serce. Właśnie przez to bezustannie pakuje się w tarapaty. 

Kasia Katarzyna
Skąd Pani czerpie pomysły na np. na fabułę swoich książek?

Zazwyczaj inspiracją jest autentyczne wydarzenie bądź epizod, wokół którego buduję fikcyjną historię. Pomysł na „Rodzinne rewolucje” powstał pod wpływem pewnej miłej niespodzianki, która spotkała moich znajomych. 

Zuzanna P
Czy według Pani trudniej autorowi czytelnika rozśmieszyć, wzruszyć czy przestraszyć i dlaczego?

Zdecydowanie najtrudniej jest rozśmieszyć, ponieważ różnych ludzi bawią różne rzeczy. (Na przykład większość recenzentek dostrzegła humorystyczne aspekty „Rodzinnych rewolucji”, a Cyrysia akurat nie – czyli nigdy nic nie wiadomo!)  Łatwiej jest czytelnika przestraszyć, gdyż wszyscy się czegoś boimy, tylko jedni bardziej, a drudzy mniej. Jednak najłatwiej jest wzruszyć. Wystarczy stworzyć sympatycznego bohatera/bohaterkę, a potem kazać im przeżywać tragedię – śmierć, rozstanie etc. Filmy oparte na tym schemacie określane są  lekceważącym mianem „wyciskaczy łez”.

Basia
Najpiękniejsza chwila w Pani życiu i najzabawniejsza sytuacja?  

Najpiękniejszą chwilą było bez wątpienia urodzenie syna. Natomiast na najzabawniejszą sytuację wciąż czekam – jakoś do tej pory moje życie nie obfitowało w wesołe wydarzenia. Może jeszcze wszystko przede mną?

Lex May
Może się Pani wybrać w podróż, która wychodzi całkiem spontanicznie, więc nie ma czasu się spakować. Oczywiście towarzyszyć będzie Pani również tylko jedna, wybrana przez Panią książka. Na którą padnie wybór i dlaczego?

Kiedyś  naprawdę byłam w takiej sytuacji! Wrzuciłam wtedy spontanicznie do torby „Diabli nadali” Olgi Rudnickiej i „Złote spinki Jeffreya Banksa” Marcina Brzostowskiego. Obie sprawdziły się znakomicie!

Który bohater wykreowany w Pani powieściach jest najbliższy Pani sercu i dlaczego?

O bohaterce już wspomniałam, a bohater… Chyba Andrzej z powieści pod roboczym tytułem „Powrót do kraju”. To taki pechowiec, z którego życie zakpiło, kiedy myślał, że problemy ma już za sobą. Jednak nie poddaje się, ponieważ ma w sobie ogromną wolę walki.  


Ewa C.  
Kto (lub co)  jest dla Pani największą motywacją w życiu i napędza do działania? 

Lubię, kiedy coś się dzieje, więc z reguły motywuje mnie… nuda. Kiedy się nudzę, przychodzą mi do głowy najbardziej szalone pomysły. Na szczęście tylko niektóre z nich wcielam w życie…

Czy ma Pani jakieś miejsce do którego lubi szczególnie wracać; dlaczego? 

Zawsze lubię wracać nad Bałtyk – obojętnie do której miejscowości. Najważniejsze, że mogę pospacerować po plaży i posłuchać szumu fal. Nasze morze zdecydowanie ma coś w sobie!

Sabina
Czym się teraz obecnie Pani zajmuje zawodowo?

Obecnie prowadzę szkolenia językowe w korporacjach.

Jaki jest Pani ulubiony film, do którego od czasu do czasu, z sentymentu lub na poprawę humoru, się ogląda?

Jest mnóstwo takich filmów! Z polskich: „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”, „Vabank”, „Rejs”, „Miś”… Z zagranicznych: „Pół żartem, pół serio”, „Hibernatus”, „Wpływ księżyca”…  Niestety to wszystko stare filmy, co w pewien sposób świadczy o  kondycji współczesnego kina.

Lucyna w-l
Gdyby rozważała Pani przeprowadzkę do innego kraju, to który by Pani brała pod uwagę i dlaczego? 

Jeśli już, to chyba Kanadę. To bardzo sympatyczny kraj, przyjazny ludziom, tylko zimy są tam srogie. No, ale nie ma na świecie idealnych miejsc…

Nath
Gdyby miała pani udzielić kilku rad początkującym pisarzom, jakie byłyby to rady?

Byłyby to rady subiektywne, oparte na doświadczeniach własnych – do dawania innych nie czuję się upoważniona.

Każdy początkujący pisarz powinien sprawdzić, czy ma dobry warsztat. W tym celu warto napisać opowiadanie i wysłać je na jakiś konkurs. W jury zasiadają zwykle osoby, którzy potrafią ocenić nasz styl. Ich opinia jest zatem bardzo cenna. Ja wygrałam konkurs zorganizowany przez „Maszynę do pisania” – pokonanie kilkuset innych uczestników uświadomiło mi, że chyba nie piszę najgorzej. Kiedy już mamy gotową powieść, trzeba koniecznie sprawdzić, czy nasza historia podoba się czytelnikom. W tym celu warto wydrukować kilka egzemplarzy, dać do przeczytania znajomym i sprawdzić, ile czasu im to zajmie. Ciekawe historie z reguły czyta się szybko, więc jeśli znajomi całymi tygodniami będą twierdzić, że nie mieli czasu rzucić okiem na nasz tekst, powinna nam się zapalić czerwona lampka. (To musi być kilka osób, bo jedna mogła naprawdę nie mieć czasu!) Kiedy już znajomi przeczytają powieść, warto zapytać, co im się w niej podobało, a co nie. Jeśli co najmniej dwie osoby zwrócą uwagę na ten sam problem (na przykład zbyt długie opisy), to znaczy, że trzeba coś z nim zrobić. Po rozwiązaniu problemu, można wysłać powieść do wydawcy.

Ania B.
Czy Pani powieść zawiera jakiś morał albo przesłanie?

Staram się unikać moralizowania, ponieważ jest nudne. Wprawdzie „Rodzinne rewolucje” dotykają poważnych problemów, ale główne przesłanie dotyczy sposobów radzenia sobie z nimi – chciałam pokazać, że czasami nie warto się zadręczać i za dużo rozmyślać. Takie „dzielenie włosa na czworo” zazwyczaj powoduje, że wyolbrzymiamy nasze problemy. Dlatego moja bohaterka w pewnym momencie odpuszcza sobie analizy i zaczyna brać życie takim, jakie jest – wtedy wszystko staje się prostsze.

Jakie ma Pani plany na przyszłość?

Chciałabym, aby czytelnicy poznali bohaterów, o których wspomniałam powyżej. W odróżnieniu od historii Dominiki (która może się przydarzyć każdej dziewczynie) historie Ewy („Ostatnia szansa”) i Andrzeja („Powrót do kraju”) obfitują w dość oryginalne niespodzianki. Krótko mówiąc w ich życiu naprawdę namieszałam!

Ewelina Łukawska
Gdyby stanęła Pani przed wyborem- rozwój kariery czy czas spędzony z rodziną, co by Pani wybrała?

Przed laty stanęłam przed takim wyborem i zdecydowałam się na urlop wychowawczy. Bardzo miło wspominam ten okres. Teraz mój syn woli już spędzać czas z dziewczynami niż z mamą…

Jaka jest Pani ulubiona część dnia?

Jestem skowronkiem, więc uwielbiam poranki!

Izabela Wyszomirska
W swojej powieści opisuje Pani rodzinę patchworkową. Muszę przyznać, że w swoim najbliższym otoczeniu mam taką rodzinę. Kiedyś było to dla mnie dziwne, abstrakcyjne, trudne do zrozumienia jak można w takim układzie funkcjonować, bo mnie to nie dotyczyło. Wiadomo, że nie zawsze jest różowo, pojawiają się problemy i konflikty, ale gdy się tylko chce można wypracować jakiś system, by wszystkim dobrze się żyło. Czy tworząc te wątki, przysporzyło to Pani jakiś większych trudności lub coś w trakcie zaskoczyło?

Największą trudność sprawiło mi przedstawienie przyjacielskich relacji między byłymi małżonkami. To się rzadko zdarza, gdyż większość osób jest w stanie zimnej wojny ze swoimi „eks”. Osobiście  znam tylko jedną parę, która się przyjaźni po rozwodzie, więc miałam ograniczone pole obserwacji. 

Bohaterka "Rodzinnych rewolucji" zamierza ponownie wyjść za mąż. Czy uważa Pani, że dorosłe dzieci powinny wtrącać się w życie swoich rodziców? 

Kiedy obie strony - rodzice i dzieci – są dorosłe, nie powinno już być mowy o żadnym wtrącaniu się. Natomiast dawanie dobrych rad jest jak najbardziej pożądane. Mogą to robić jedni i drudzy, jeśli zachodzi taka potrzeba. W końcu rodzicom też zdarza się czasami błądzić.


Edyta Chmura
Droga pisarza do sukcesu niekoniecznie usłana jest różami. Czasami brakuje drogowskazów, pojawia się zwątpienie i łzy, ale i są na pewno chwile radości. Kiedy Pani skakała ze szczęścia - gdy przyszedł mail potwierdzający chęć wydania książki, gdy otrzymała Pani wydrukowane egzemplarze czy gdy pojawiła się pierwsza pozytywna recenzja? Kiedy tych pozytywnych emocji było najwięcej? :)

Kiedy zaczęły się pojawiać recenzje i opinie czytelników. Wszystko, co było wcześniej, stanowiło „etap wstępny”.

Wydanie książki - czy to było wielkie marzenie, do którego uparcie Pani dążyła czy tak jakoś samo wyszło, bo historia nie dawała spokoju, kołacząc się w głowie? :)

Gdybym uparcie dążyła do wydania, to pewnie zdecydowałabym się na self publishing.  Nie brałam tego jednak pod uwagę. Traktowałam sprawę bardziej jako eksperyment: jak wyjdzie, to dobrze, a jak nie, to trudno. Życie nauczyło mnie, że takie podejście jest najzdrowsze.

 

W imieniu swoim oraz wszystkich Czytelników mojego bloga dziękuję Pani Małgorzacie Kasprzyk za niezwykle interesujący wywiad.

Autorką zwycięskiego pytania zostaje Izabela WyszomirskaLaureatce serdecznie gratuluję i pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco,
Cyrysia

11 komentarzy:

  1. Z dużym zainteresowaniem i ciekawością czytałam ten wywiad. Jest naprawdę bardzo dobry.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa rozmowa. Gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to sie mowi podroze fajne ale powrot do domu jeszcze lepszy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Coraz lepsze nam te wywiady wychodzą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje! Ja tylko się zastanawiam, jak przegapiłam ten konkurs...

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję Iza.:-) Wspaniały wywiad, bardzo dobrze się go czytało.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję interesującego wywiadu. Chyba też nie potrafiłabym na dłużej zamieszkać w innym kraju. brakowałoby mi naszego polskiego pachnącego chleba i innych tradycyjnych potraw. Dziękuję bardzo za wyróżnienie :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...