poniedziałek, 6 sierpnia 2018

"Tonąca w błękicie"||"Tańcząca w ogniu cz.1" Magda Mila # PATRONAT MEDIALNY

"Tonąca w błękicie"||"Tańcząca w ogniu cz.1" 
Magda Mila Ocena: 10/10
Patronat medialny:
"Tonąca w błękicie" - data premiery: 24.07.2018

Powieść erotyczna o szalonym seksie, przekraczaniu granic i potrzebie kochania.

Ona i oni. Atrakcyjna singielka, mężczyzna z tajemniczą przeszłością i współczesny Piotruś Pan. Układ bez zobowiązań i szalony seks w trójkącie. Przyjaźń, żądza, ekstaza. Jednak kiedy troska wygrywa z podnieceniem, a czułość z potrzebą seksualnego spełnienia, dwoje z nich zakochuje się w sobie. Lila ucieka, bo boi się zaangażowania. Tomek broni się przed miłością, bo kiedyś zbyt cierpiał z jej powodu. Czy podejmą właściwe decyzje? Czy Piotr zaakceptuje związek przyjaciół? Czy tajemnice przeszłości i dramatyczna teraźniejszość nie zabiją miłości Lili i Tomka?

 "Tonąca w błękicie" to nowe wydanie pierwszego tomu zmysłowego i namiętnego cyklu "Żywioły".


💔💔💔

"Tańcząca w ogniu cz.1" - data premiery: 07.08.2018

  Singielka, która nie uznaje związków i szuka zapomnienia w przypadkowych przygodach. On - wieczny chłopiec, dla którego życie jest nieustającą imprezą. Podwładna i szef. Spotykają się w świecie uległości i dominacji, który daje im spełnienie. Powinni stworzyć układ idealny, ale życie nie pisze prostych scenariuszy. Ewę spotyka tragedia, a Piotr boi się dorosnąć. Spłoną w ogniu, który wzniecili, czy rozgrzeją nim swoje serca?

  "Tańcząca w ogniu" to drugi tom zmysłowego i namiętnego cyklu "Żywioły".

  Magda Mila - Kolekcjonerka doznań. Z dystansem do świata i siebie, zwykle poza granicami i schematami. Kiedyś pisaniem zarabiała na życie, teraz, na ostrym zawodowym zakręcie, może to robić dla przyjemności. Erotycznie i pornograficznie, bo tak lubi. Zadebiutowała powieścią "Tonąca w błękicie" – erotyczną powieścią o szalonym seksie, przekraczaniu granic i potrzebie kochania, która jest pierwszym tomem zmysłowego i namiętnego cyklu "Żywioły". 27 lipca pojawi się wznowienie pierwszego wydania książki, a premiera kolejnej części cyklu - "Tańczącej w ogniu" – ukaże się już 7 sierpnia.

  Nie ukrywam, że bardzo lubię literaturę erotyczną, która według mnie pobudza lepiej niż niejedna kawa, a przede wszystkim zachęca do większej otwartości na realizowanie własnych seksualnych fantazji. Rzadko jednak mam do czynienia z pieprzną powieścią osadzoną w naszych polskich realiach. Na szczęście są osoby, które doskonale odnajdują się w tym nurcie, zapewniając bezpruderyjnym czytelnikom niezapomnianą pożywkę dla wyobraźni. Jedną z takich osób jest Magda Mila – odważna i przełamująca stereotypy autorka. Jej debiut wprost mnie zachwycił, a kolejna książka - uwiodła i zniewoliła. W niniejszej recenzji skupię się na obu tomach serii ''Żywioły'', kładąc większy nacisk na fabułę ''Tańczącej w ogniu'', gdyż już opiniowałam pierwszą część (dla przypomnienia – KLIK)

  Fabuła ''Tonącej w błękicie'' kusi obietnicą niezapomnianej przygody. Poznajemy dwoje wolnych ludzi, którzy decydują się na szaloną intymną zabawę. Gwałtowna żądza pcha ich poza granice rozkoszy i wyzwala dziką namiętność, która pochłania całą trójkę. Czy taka nietypowa korelacja ma swoje zalety? Czy warto przekraczać własne granice, nie oglądając się na to, co jest powszechnie uznawane za naganne moralnie bądź społecznie niewłaściwe? O tym przekonacie się, czytając ''Tonącą w błękicie'', która niczym zakazany owoc kusi obietnicą niezapomnianych wrażeń, zaskakuje swoją nieprzewidywalnością, rozpala do czerwoności wszystkie zmysły i bez reszty obezwładnia zdrowy rozsądek. Według mnie jeden z najlepszych erotyków, jakie udało mi się dotychczas przeczytać.  Gwarantuję, że zauroczy i pochłonie każdego czytelnika!

  Z kolei druga odsłona cyklu skupia się na perypetiach Ewy Lindy – szalonej wnuczki wielkiej polskiej aktorki i córki egoistycznej matki, z którą praktycznie nie utrzymuje żadnego kontaktu. Dziewczyna pracuje w ''G-Media. Produkcja i postprodukcja”, gdzie nowymi współwłaścicielami są Tomasz Bergson i Piotr Śniadecki – typ mężczyzn, których nie znosi. Mimo to coś zaczyna iskrzyć między nią a Piotrem. Sytuacja robi się jeszcze bardziej napięta, kiedy przypadkowo spotykają się w najbardziej hedonistycznym klubie w Berlinie. Okazuje się, że oboje mieli fałszywe mniemanie na swój temat. Wcale nie są tacy świętoszkowaci, jak by się mogło wydawać.  Przeciwnie. Wszelka pruderia jest im obca. Czy w takim przypadku zdecydują się na romans bez zobowiązań? A może jednak powierzchowna fascynacja przerodzi się w coś więcej?

  To śmiała i odważna powieść balansująca na cienkiej granicy między erotyką a stricte porno. Autorka błyskotliwie i z wielką wnikliwością opowiada o samotności duszy, o cielesności, jako idealnej formy ucieczki od problemów, o lęku przed emocjonalną bliskością i zaangażowaniem w stały związek, a także o trudnych relacjach rodzinnych, niewypowiedzianych żalach i skrywanych głęboko pragnieniach. Mądrze uświadamia nam, że każdy człowiek pragnie być zauważony, doceniony, akceptowany. Każdy chciałby poczuć smak miłości rodzicielskiej, przyjacielskiej czy też partnerskiej. Nie zawsze jednak mamy z kim dzielić swoje radości i smutki. Nie zawsze też potrafimy tak do końca otworzyć się przed drugą osobą, dać się poznać do samej głębi. W efekcie dopada nas wielka pustka, która dusi, męczy i zabija.

  Bezsprzeczną zaletą lektury jest doskonała kreacja postaci oraz żywe interakcje między nimi. W ich zachowaniu nie ma grama sztuczności czy też braku logiki. Są wręcz idealni w swojej nieidealności. Mają słabości, popełniają błędy, ulegają namiętnościom i porywom swego temperamentu. Dzięki temu łatwiej się z nimi zżyć i jeszcze łatwiej kibicować im w ich codziennych zmaganiach z losem i samym sobą. Największą sympatią zapalałam do Ewy, która na pierwszy rzut oka jawi się jako wyzwolona kobieta, tymczasem w środku skrywa obraz wrażliwej istoty dążącej do szczęścia, choć nie do końca chyba jeszcze świadomej, czym to szczęście jest akurat dla niej. Natomiast Śniadecki to typowy Piotruś Pan, niezdolny do budowania trwałych więzi, chroniący się w przelotnych flirtach i nieustannej dominacji. Dużo uwagi poświęcono także drugoplanowym bohaterom, jak chociażby Michałowi, który jest seks-przyjacielem Ewy oraz dobrze nam znanym z ''Tonącej w błękicie'' – Tomkowi i Lilce, którzy mają nie lada zmartwienie z pewną niepokorną nastolatką. Wszyscy bez wyjątku umiejętnie napędzają całą akcję, czyniąc ją na wskroś fascynującą.

  Do gustu przypadł mi także śmiało prowadzony wątek uczuciowy, okraszony sporą dawką pożądania uaktywniającą się w różnych konfiguracjach płciowych. Mimo początkowych oporów Ewa decyduje się pójść na całość ze swoim szefem. Niestety z biegiem czasu zauważa, że na dłuższą metę nie odpowiada jej taki układ. Innego zdania jest jednak Piotr, dla którego nie liczą się żadne elementarne zasady przyzwoitości.

<<– Jak długo jesteście zaręczeni?
– Od tygodnia – odzywa się jego matka zimnym głosem.
Chwilę się zastanawiam.
– Czyli zaręczyłeś się z nią zaraz po tym, jak mnie tu pieprzyłeś całą noc? – syczę przez zaciśnięte zęby. – Nie masz żadnych skrupułów?
– Ewa, to nie tak, skarbie. – Próbuje pogładzić mój policzek, ale odsuwam się. Dopiero teraz widzę niepokój w jego oczach. – Kochanie, to tylko układ, taki, który pasuje wszystkim. Nasze matki są zadowolone – zerka na panią Śniadecką – Oli to pasuje, a mnie nie przeszkadza.>>

  Autorka z dużą dozą wiarygodności dotyka psychologicznych aspektów problemów seksualnych. Z jednej strony widać ogromną swobodę i spontaniczność na doświadczenia płynące z aktu spółkowania. Z drugiej strony odkrywamy, że kryje się za tym strach przed odrzuceniem oraz lęk przed tym, by nie dać się oswoić za bardzo. Nie obawiajcie się więc ckliwego dramatyzmu i banalnych chwytów. Wszelkie momenty zarówno w tej łagodniejszej, jak i bardziej drapieżnej odsłonie mają na celu jedynie pokazać nam, że miłość to niełatwa sztuka, wymagająca wiele czasu, sił, zobowiązań i poświęcenia z dwóch stron.
.
  Całość napisana jest lekkim, potoczystym stylem, pozbawionym, bez zbędnego nadęcia i pompatyczności. Zadbano również o bogate w szczegóły i niezwykle plastyczne opisy. Z łatwością można wyobrazić sobie daną scenę. Plusem jest także dynamiczne tempo wydarzeń. Nie ma mowy o żadnej nudzie czy zastoju. Czyta się jednym tchem, z wypiekami na twarzy, z permanentnym niepokojem i emocjonalnym napięciem. Generalnie nie mam się do czego przyczepić. Jestem oczarowana i w pełni usatysfakcjonowana. To bez wątpienia jedna z tych książek, która potrafi chwycić za serce, wkraść się do umysłu czytelnika i pozostawić w nim trwały ślad. Czegóż zatem chcieć więcej? Chyba tylko kolejnych książek autorstwa Magdy Mili.

  Podsumowując: Mało co jest w stanie mnie zaskoczyć, a jednak Magda Mila sprawiła, że długo po przeczytaniu ,,Tańczącej w ogniu'' nie mogłam dojść do siebie. Ta książka to ekstremalna jazda bez trzymanki, która zmierza tylko w jednym kierunku – do zmysłowego świata BDSM, grupowej orgii i anonimowego seksu, gdzie nie ma miejsca na pruderyjność, czy eufemizmy. Tutaj każda strona przynosi coś nowego, odkrywa najgłębiej ukryte lęki, słabości, rozterki i pragnienia, a także udowadnia, że nie zawsze jesteśmy w stanie wszystko kontrolować. Przepadam z kretesem. Teraz kolej na Was!


11 komentarzy:

  1. Książka o trójkącie? Brzmi intrygująco! ;-) Może w końcu znajdę czas na jakąś powieść erotyczną, bo dawno takowej nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wakacje sprzyjają sięganiu po literaturę erotyczną. Gratuluję gorącego patronatu. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Widać, że te książki zrobiły na Tobie piorunujące wrażenie. Co zresztą świadczy maksymalna ocena. Chętnie bym przeczytała. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajrzę sobie na fragment zaraz :) Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaintrygowałaś mnie, zwłaszcza drugim tomem. I muszę przyznać, że okładki są zniewalające.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ recenzja! Świetna:)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Recenzja kapitalna, ale nawet ona mnie nie przekona do przeczytania czegoś z gatunku literatury erotycznej. To nie moja bajka. Gratuluję patronatu.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...