"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

wtorek, 14 stycznia 2014

Konkurs z ,,Czarnym księciem''

 W tym roku zima jest wyjątkowo kapryśna, co powoduje u mnie prawdziwą huśtawkę emocjonalną. Znalazłam jednak prosty sposób na poprawienie nastroju. Co to takiego? Konkursik z nagrodami ;)


Mam do rozdania 2 egzemplarze książki ,,Czarny książę'' Katarzyny Michalak.

recenzja: klik

W zamian chciałabym, abyście w komentarzu napisali jakąś zabawną anegdotę wykorzystują do tego następujące słowa:

czarny książę, wydawnictwo Filia, serce, pożar, kostucha (lub śmierć).

  
Dwie osoby, które najbardziej mnie zaskoczą swoim oryginalnym dowcipem otrzymają ,,Czarnego księcia'' ufundowanego przez wydawnictwo Filia.

Zapraszam do zabawy.

Zapraszam również do polubienia wydawnictwa FILIA na Facebooku, głównego sponsora w/w nagród: KLIK.


Regulamin:
1.Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: Świat książek i ja...
2.Sponsorem nagród jest wydawnictwo FILIA.
3. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest napisanie w komentarzu zabawnej anegdoty wykorzystują do tego następujące słowa:
czarny książę, wydawnictwo Filia, serce, pożar, śmierć.
4. Konkurs trwa od 14 stycznia 2014 roku do 19 stycznia 2014 roku do godz. 23.59
5. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi 21 stycznia 2014 roku.
6. Nagrodą są 2 egzemplarze książki ,,Czarny książę'' Katarzyny Michalak.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy, którzy popiszą się imieniem/nickiem oraz podadzą adres mailowy.
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową. W przypadku, gdy zwycięzca w ciągu 7 dni nie odpowie na wiadomość, nastąpi losowanie innego wygranego.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 banerek dla zainteresowanych


58 komentarzy:

  1. banerek wrzucam do siebie - nad odpowiedzią myślę;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomyślę, bo szkoda nie skorzystać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w konkursie nie biorę udziału, ale biorącym już życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie zbyt karkołomne zadanie, ale banerek "wrzucę" i trzymam kciuki za śmiałków, którzy podejmą wyzwanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wysoko postawiłaś poprzeczkę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciężka sprawa... Życzę powodzenia wszystkim biorącym udział w konkursie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z chęcią wzięłabym udział, ale chyba nie jestem na tyle kreatywna... ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba naprawdę wymyślać długich anegdot. Wystarczy 3-4 zdaniowy żart wymyślony na poczekaniu. Takie są przeważnie najlepsze. Zachęcam jednak do udziału, bo warto.

      Usuń
  8. Bardzo fajny konkurs. Ale ja nie czuję się na siłach, niestety...

    OdpowiedzUsuń
  9. haha, nie umiem wymyślać anegdot więc wrzucam wierszyko-fraszkę. A co mi tam! :D

    Czarny Książe po kanapce
    poczuł pieczenie w piersiowej klatce
    serce wali, pożar w piersi
    niedaleko stąd do śmierci

    A że nośny miał przydomek
    zaczął szybko kombinować
    że na stronach książki domek
    może sobie wybudować

    "Co mi w sumie po kanapkach?
    Skoro cała ma familia
    może widzieć mnie na okładkach
    super wydawnictwa Filia!

    Jako książkowy bohater
    jeść czy pić przecież nie muszę
    co mnie tutaj trzyma zatem?
    w stronę kryminału ruszę!"

    Jak powiedział, tak też zrobił
    kryminał wyszedł wspaniały
    tylko że pożar i śmierci
    nadal go nie omijały!

    Wiem że szczyt dowcipu to nie jest, ale jakbym jakimś cudem wygrała (chyba tylko w wypadku, gdyby konkurencja się wystraszyła;) ), to mój mail galganekanna@gmail.com . Pozdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie brawa dla pierwszej odważnej. A wierszyk super! Jestem pod wrażeniem.

      Usuń
    2. Zmieniłam słowo śmierć na kostuchę, żeby było nieco prościej, ale twój wierszyk oczywiście brany jest pod uwagę.

      Usuń
    3. Wiesz, generalnie nie piszę pod własnym nazwiskiem (to z maila to zmyła:D), więc się tak nie wstydzę :D

      Usuń
  10. no ciekawe ile odważniaków znajdziesz, jak najdzie mnie wena twórcza to na pewno się zgłosze, bo nagroda tego warta :D
    ♥blog-klik♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Zabawna anegdotka o pożarze i śmierci? Hmm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego by i nie. Wystarczy wykazać się wyobraźnią i poczuciem humoru ;)

      Usuń
  12. fajny konkurs i mam ochotę na książkę, ale nie mam głowy do anegdot :(

    OdpowiedzUsuń
  13. W konkursie raczej udziału nie wezmę, ale życzę wszystkim powodzenia.
    Banerek wrzuciłam do siebie na bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie kończę czytać "Mistrza" Michalak i jestem bardzo rozczarowana, dlatego nawet nie startuję w konkursie po "Czarnego księcia". Ale życzę powodzenia wszystkim, którzy się zdecydują wziąć udział :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czarny Książe nie tracił ani chwili,tak bardzo
    się spieszył do Wydawnictwia Filii.
    Serce jak młot mu waliło,
    w duszy pożar hulał z miłości aż miło,
    bo w Filli czarowna księżniczka pracowała,która mu serce swoje darowała.
    jechal jak w amoku z trzęsąc z miłości łydkami
    wtem na drodze spotkał kostuchę i księzniczkę-anioła,
    -chodż Książe z nami!
    Wybierz,ktorąś z nas i pokochaj namiętnie
    wybierz tę ,dla której z miłości Twoje serce pęknie.
    Wybieraj tylko mądrze i strzeż się nieboże
    bo Twój wybór o Twoim życiu dalszym stanowić może.
    Pomyślał Czarny Książe chwilę i w głowę się podrapał-
    pogonił kostuchę,a anioła złapał.
    Bo lepszy anioł w garści , życie z nim cieplutkie
    niżli to z kostuchą u boku ,gdy widoki na przyszłość marniutkie.
    Bo jak się przytulić i kochać kogoś obdarzonego diabelską mocą
    i jak skonsumować związek gdy gnaty klekocą?
    A w Filii księżniczka opuszczona z rozpaczy łzy jak groch wylewała i na próżno na swojego księcia z bajki czekała.


    A co mi tam.Głupie ,ale spróbuję!
    jolunia559@wp.pl




    OdpowiedzUsuń
  16. Czarny książę założył wydawnictwo które nazwał Filla.Miał kilkanaście kilometrów od domu żeby tam dojechać więc kupił sobie czarnego rumaka który,miał niebieskie oczy i lśniącą grzywę która lśniła pod słońcem.Pewnego dnia skradła mu serce piastunka którą spotkał przypadkiem gdy jechał na przejażdżkę.Niestety pięknej piastunce zły leśniczy spalił chatkę i książę musiał ugasić pożar,był tak waleczny że nawet kostucha nie wzieła by go w swoje objęcia,
    Wyszedł z tego cało a królewna go poślubiła i żyli długo i szczęśliwie

    Estella.Staniszewska@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie wezmę udziału, ale banerek zamieszczę. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Aj, moja kreatywność dziś raczej nie ma szans, by zabłysnąć. Może jeszcze uda mi się coś wymyślić :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czarny ksiaze z rodu kostucha ,przybyl z wydawnictwa Filia.Wszyscy ,ktorzy na niego spojrzeli, to zawal serca mieli.Jedynym ratunkiem dla nieszczesnikow byl wybuch uczuciowego pozaru.

    OdpowiedzUsuń
  20. Spasuję, książka nie dla mnie, ale wszystkm pozostałym życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wandzia
    Znajdziesz tu miłość, przyjaźń i zdradę. Przygody czarnego księcia i horror z kostuchą w wielu sercach pożar rozpala . Wydawnictwo Filia Wandę powala ;)

    meil: wandzia2304@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  22. Wszystko na ulicy w mieście się działo,
    Całe wydawnictwo Filia się bało,
    Chodziły tu plotki wiecie o tym przecie,
    że towarzysza mu pożar i śmierć na tym świecie.
    Był to człowiek dziwny, nawet bardzo miły,
    i serce miał bardzo dobre, sąsiadki go chwaliły,
    mówią czarny książę, bo w cienie ubrany.
    Złap się lepiej za guzik bo to nasz Kominarz kochany!

    Pozdrawiam Łukasz;)
    lpaczesniak@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. Był sobie Czarny Książę który, gdy się zakochiwał to mu się wstrzemięźliwości do ślubu utrzymać nie udawało.
    Tak też się stało, gdy cudne zjawisko imieniem Lili na jego drodze się pojawiało,
    To, że od 6 miesięcy mu się jej do łóżka zaciągnąć nie udawało - do szału go doprowadzało,
    Stwierdził, że tylko zapachowymi świecami rozgrzewać jej serce mu pozostało,
    ale całe to jego zalecanie pożar w jej sypialni wywołało i spaliło doszczętnie jego ciało.
    Niestety bez kostuchy się to nie odbywało.
    A Lili w tym czasie, w kuchni na stronie Wydawnictwa Filia nową książkę Katarzyny Michalak zamawiała śmiało i nawet nie zauważyła co się z jej lubym stało…
    e-mail: kwiatusia1@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Pewnego dnia kostucha uznała że również zasługuje na to by mieć partnera. Niestety, kostucha nie miała serca, a że lubiła czerń to postanowiła że jej wybranek również będzie w tym kolorze. Sprytnie podłożyła ognień w wydawnictwie Filia, wywołując wielki pożar. Wszyscy, poza naczelnym redaktorem zdołali uciec - niestety redaktor został zwęglony w swoim biurze - tak powstał Czarny Książe ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Kostucha, która swój tron tegorocznymi czaszkami już przyozdobiła, a chorobom znów rozkazała zabijać, zaczęła odczuwać strach, panikę po raz pierwszy od czasu stworzenia całego świata. Nie mogła zwyczajnie cieszyć się mękami ludzkości, a wylewana krew, bójki i kolejne dusze do kolekcji przestały ją bawić. Doszła więc do czarnego lustra przyozdobionego ludzkimi kośćmi, położyła na nim powleczone wątłą skórą, wykrzywione palce i ujrzała mężczyznę kroczącego pewnie przez miasto.
    - Idź kochany, jeszcze nie wiesz, że spotkasz dzisiaj kostuchę! - wykrzyczała, a choroby, nienawiść, przygnębienie, smutek i strach znów spłynęły do serc ludzi.
    Ów mężczyzna wszedł do starego budynku, który był miejscem wydawnictwa Filia, wydającego książki już od czasów glinianych tabliczek. Czarny książę, bo tak go nazywano, nie stronił od czytania. Ponadto uwielbiał zagłębiać się w tematach anatomii. Jego przezwisko nie wyrosło wśród społeczności od tak. Wieśniacy twierdzili, że mężczyzna ten umie pokonać śmierć, lecząc różnorakie choroby. Filia była idealnym miejscem na uczenie się teorii dolegliwości tych znanych i nieznanych. Gdy tylko czarny książę otworzył księgę liczącą nie mniej niż pięć tysięcy stron, przeobraziła się ona w czarną wysoką postać.
    - Boże! Ludzie, ratujcie się! W Filii zamieszkał wielki, łysy nietoperz! - zaczął wrzeszczeć.
    - Jestem kostuchą, głupcu!- wymamrotała znudzona sytuacją śmierć.
    - Boże! Jak śmierdzi! Gorzej niż zupa rybna mojej matki! Czuję, że ten smród rozrywa moje serce!- mężczyzna wciąż wrzeszczał.
    - Przyszłam cię zabić i...
    - Ludzie! Pomocy! Od tego smrodu już nic nie czuję! A ta obrzydliwa postać rozkładającego się nietoperza wypala moje oczy! O Zeusie, Afrodyto i najgroźniejsze bóstwa, proszę, wypalcie moje oczy!
    - Ja chyba śnię!- wrzasnęła kostucha.
    - Na Jowisza! Ten ohydny nietoperz mówi! O przeklęte mamony i duchy, i poczwary sprawcie pożar w moim mózgu!- czarny książę zaczął bić głową o jedną z najgrubszych, skórzanych ksiąg.
    - Nie, ja stąd idę! A niech cię diabli ścisną, jak nie ja, czarny księciu!- powiedziała kostucha, zostawiając spanikowanego mężczyznę bijącego się teraz tomikiem wierszy dla dorosłych.

    woojteek@onet.eu

    OdpowiedzUsuń
  27. Serce moje płonie, gdy chwytasz moje dłonie. Wybucha we mnie pożar namiętności, gdy dotykasz mojej policzkowej kości. W wydawnictwie Filia Cię spotkałam i zaraz się w Tobie zakochałam. Już wtedy wiedziałam, że swego czarnego księcia odszukałam i nikomu go oddać nie planowałam. Od tamtego dnia minęły już lata, a ja nadal nie widzę poza Tobą świata. Teraz siedzimy naprzeciw siebie, czując się jak w prywatnym niebie. Blask księżyca oświetla nasze lica. Wino pieści podniebienia, gdy równamy z sobą nasze spojrzenia. Nachylasz się powoli, a ja uśmiecham się mimo woli. I w tę noc magiczną, szepczesz mi do ucha:
    - Wyglądasz, jak kostucha.
    Nie tego oczekiwałam, więc w łeb Ci dałam. Teraz czekam na przeprosiny i prawdziwe oświadczyny.

    OdpowiedzUsuń
  28. Od rana czułam, że ten przyniesie coś niespodziewanego. Co gorsza, przeczucie dość klarownie kierowało się ku nieprzyjemnej niespodziance. Jednak do momentu, w którym zaparzyłam kawę, jedynym znakiem tajemniczości było moje samopoczucie. Wtem z pary unoszącej się nad czarnym eliksirem ukształtowała się postać mężczyzny, z każdą chwilą stając się coraz bardziej materialna. Mężczyzna otrzepał lekko wilgotny garnitur w kolorze ciemnofioletowym i rzekł do mnie tubalnym głosem:
    - Jestem Czarnym Księciem!
    W tej chwili moje serce zapłonęło ogniem, a krążenie krwi zmieniło się w pożar,krzeszący iskry w każdym zakamarku mojego ciała. Pomyślałam, że przydarzyło mi się coś takiego, co można wyłącznie wyczytać w książkach lub obejrzeć w telewizji. W każdym z tych przypadków główna bohaterka (jej, to ja!) zachowuje spokój, grację i klasę, a nawet słabe zainteresowanie tym, co się dzieje, więc pewna siebie sięgnęłam po filiżankę z kawą..... i oczywiście pół kawy wylałam na siebie, a pozostałość zaszczyciła podłogę dziwnie przemieszczając się po wykładzinie.
    Razem z Czarnym Księciem nie mogliśmy oderwać wzroku od poruszającej się plamy, z której uformowała się kobieca postać z kosą. Kostucha rzekła, iż uwolniłam ich oboje z klątwy, w którą zostali zaklęci przez Wydawnictwo Filia.
    Teraz opisuję to całe zdarzenie, siedząc na niewygodnym taborecie w kuchni, ponieważ Kostucha rozłożyła się na moim łózku, a Czarny Książę ogląda telewizję w salonie na kanapie i tak sobie myślę: czy jest sposób na ponowne zamknięcie ich w jakiejś puszce kawy? :)

    email: missmysterious@interia.eu

    OdpowiedzUsuń
  29. Niedawno się taka historia zdarzyła,
    Karola do wydawnictwa Fila na chwilę wstąpiła.
    Szła sobie prężnie, podniosłym krokiem,
    lecz coś przemknęło tuż obok niej – bokiem.
    Ciało cofnęła, serce zadrżało
    - całe zdarzenie pożar w duchu spowodowało.
    Jakaś kobieta, może babulka
    Goniła pieska, chyba wilczurka.
    - Oddaj mi zwierze mojego księciulka,
    czarnego przyjaciela – rzekła babulka.
    A zwierze głowę do niej odwróciło
    i jednym zdaniem babci się pozbyło.
    - Babcia nie czyta „Czarnego Księcia”,
    bo u dziadziusia nie będzie już wzięcia.
    Za to o babcię jedna taka się pytała,
    A chyba Kostucha się nazywa.
    I tak ochota babci zmalała,
    Bo od kostuchy dziadka wolała:)


    Karola - karolka3000@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  30. "Kostuch-nie igraj z miłością"
    Ostatnie minuty życia czarnego księcia.......to serce....nie wytrzymało rozłąki i tęsknoty do spełneinia.....ale....któż to....czyżby to była ona?????
    czyżby to był pożar???nie przecie me serce z miłości płonie!!! (powiedział czarny książę) ja żyję!!!kocham!!!
    serce kostuchy pękło na te słowa
    a czarny książę napisął o tym powieść
    wydało ją- wydawnictwo Filia :)

    anty8@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  31. Czarny książę miał złamane serce i kiepski humor, w jego domu miał miejsce pożar, kostucha zabrała mu ukochanego czarnego kota. Napisał o tym książkę, która stała się bestsellerem i została wydana w Wydawnictwie Filia :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Raz się pewna rzecz zdarzyła,
    w wydawnictwie wielkim - Filii;
    bowiem śmierć się tam zawitała
    i zobaczyli ją inni.

    Wszystkie książki się paliły,
    a śmierć w tym pożarze stała,
    ściany czernią się pokryły,
    a kostucha wciąż się śmiała.

    Wnet do czaszki swej sięgnęła,
    bo nie miała już tam nic.
    Fajkę sobie wyciągnęła,
    bo bez mózgu mogła żyć.

    Po piersi się pomacała
    i odkryła się z całunu.
    W miejscu serca zabłyszczała
    piersióweczka z samogonu.

    Pisarze ciągle płakali,
    bo tomów nie wydawali,
    a śmierć w wydawnictwie stała
    i wniebogłosy się śmiała.

    Mężczyzna dzielny się zjawił,
    przyjechał na motocyklu.
    Czoła śmierci dzielnie stawił,
    wśród harmideru i ryku.

    Śmierć tak bardzo się nudziła,
    wielki pożar wnet zgasiła
    i odeszła tak ponuro,
    że jej aż wypadło udo.

    Mężczyznę pięknie przezwano,
    czarnym księciem okrzyczano,
    bowiem w popiele był cały,
    aż mu diabli trójząb dali.

    Tu obrazek do historii : http://pl.tinypic.com/view.php?pic=ieji3o&s=5#.UtbbCfuoR3c

    email: urszula.ku@onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  33. CZARNY KSIĄŻĘ DO WYDAWNICTWA FILI PĘDZIŁ SERCE MU WYRYWAŁO POŻAR TUŻ ZA NIM KOSTUCHA PRZED NIM A ON NA KOLANACH DO FILI WPADŁ

    OdpowiedzUsuń
  34. czarny książę, wydawnictwo Filia, serce, pożar, śmierć.

    -Cześć! Wiesz co? Przytrafiło mi się coś nieprawdopodobnego! Nie uwierzysz, ale to było naprawdę!
    - Co takiego, cała drżysz! Co się stało?
    - Bo ja widziałam ją!
    - Kogo?
    - Kostuchę! Była czarna, miała kosę wielgachną i szła w moim kierunku! W tle widziałam pożar- całe miasto płonęło! A Kostucha się uśmiechała i krzyczała, że ... moje serce chce!
    Aż tu nagle Czarny Książę - przystojniak prawdziwy, na białym koniu się zjawia i mnie z opresji ratuje! I od razu lepiej się czuję, gdy... mnie całuje!
    - Co to ma być? Co Ty wygadujesz Gienia?
    - Ach... Romanie! Wczułam się! Wczułam się w książkę, którą czytam- Wydawnictwo Filia ją wydało! Wczułam się cała ja, całe moje ciało!
    - Moja Gienulko! No to miałaś przygodę! A teraz zostaw na chwilę książkę, a ja- Twój Czarny Książę- dam Ci całusa w nagrodę! :)

    Pozdrawiam!
    Aneta
    a-bunia@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  35. (...) i nagle w drzwiach wydawnictwa filia zrzuciwszy swój płaszcz stanął czarny książę, me serce zadrżało a me wnętrze wypełnił pożar namiętnych myśli czarny książę rzekł do mnie -giń niewiasto! a ma dusza wpadła w lodowate ręce kostuchy! nagle usłyszałam dziwny przeszywający me uszy dźwięk! budzik dzwonił i próbował wybudzić mnie z otchłani złego koszmaru...

    Kasia
    kasia1087@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  36. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  37. Czarny książę właśnie kupił wydawnictwo Filia. Zasiadł w swym nowym gabinecie na fotelu dyrektora. Jego pierwszym gościem była… kostucha! To była miłość od pierwszego spojrzenia! Wzięła we władanie serce kostuchy, wznieciła pożar namiętności i już czarny książę był jej i tylko jej! Odtańczyli dance makabre. Ach, co to był za taniec! Pierwszy i ostatni w ich życiu...

    martucha180
    martucha180@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  38. Czarny książę na białym rumaku
    Za książki i wiaderko maku
    Wyżełkłby się nawet dobrego smaku
    I zrezygnował z cudownego zamku.

    Wydawnictwo Fila rzecz dobrze nam znana
    Z księciem umowę zawarła
    Że książe bedzie czytał codziennie z rana.

    Z sercem w gardle
    I pochopnie i po diable
    Propozycji nie rozważając
    Zgodził się na nią jak na marchewkę zając

    Że książki przy świecach wertował
    Rach- ciach i pożar spowodował!
    I zginął w nim czarny książe, głupi
    I już ani książek ani maku nie złupi.

    Tak by się ta historyja miała
    Gdyby nie jeszcze jedna rzecz mała
    Że na to wszystko uśmiechnięty Kostucha
    Usta wygina od ucha do ucha.

    Marta Czyta
    Tusiamm@me.com

    OdpowiedzUsuń
  39. Czarny Książę, wieczny kawaler, postanowił się zabawić i psikusa rodzince sprawić.
    Wydawnictwo Filia chciał pojąc za żonę, by rozzłościć swoją matkę, matronę.
    Nie widział jednak, że matka i Kostucha cyrograf podpisały, na wypadek jeśli książę okaże się kłamliwy i niedojrzały. Więc kiedy zdradziecki plan odkryły, pod "stopami" narzeczonej Pożar wznieciły. A wtedy matka wyjścia nie miała i dla kostuchy Serce syna oddać musiała!

    Rafał
    rafaelloo29@o2.pl

    OdpowiedzUsuń


  40. Serce nie sługa i niejeden pożar wznieci... W końcu miłość silniejsza niż śmierć. Co jednak, gdy zamiast księcia na białym koniu pojawia się czarny rycerz, a zamek z wieżą okazuje się być budynkiem Wydawnictwa Filia? Wtedy już tylko można spekulować kim będzie złotowłosa księżniczka. Bo, że nie złotowłosą księżniczką to pewne...;)

    a.filipowska@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  41. Pewnego dnia kostucha wybrała się na łowy, wszak jej zadanie wcale nie było przyjemne! Miała bowiem owego dnia odwiedzić i postraszyć Czarnego Księcia, aby w końcu zmienił swoje postępowanie bo inaczej śmierć go dopadnie prędzej czy później. Ponieważ Kostucha w gruncie rzeczy była dobra babką wzięła sobie do serca swoje postanowienie o nawróceniu Księcia na dobrą stronę mocy, wybrała się do niego późnym wieczorem i zaglądając przez okno w jego komnacie widzi Ksieciunia jak ten w jakimś pudle ogląda obrazki. Toteż nasza Kostucha wytęża wzrok i dostrzega napis: Wydawnictwo Filia. Lekko zdziwiona zaczęła się zastanawiać co też on kombinuje i czym jej podpadnie kolejny raz. Sądząc że to na pewno nic dobrego ukazała się przy Czarnym Księciu i swoją kosą dźgnęła owe pudło, (które okazało się komputerem) tak solidnie że poszły iskry, które zatańczyły na firance dziki taniec powodując straszny pożar. Ponieważ zarówno Książę jak i Kostucha lekko się przerazili owa sytuacją, a Kostucha doznała poczucia winy postanowiła zaprosić Księcia na kolację. Czarny Książę ponieważ został bez nocleg i z pustym brzuchem zgodził się wszak zawsze bawiła go ta dziwna kobita z kosą, która za nim biegała w różne dziwne miejsca. Na kolacji Książę wyjaśnił Kostusze co to za pudło, a ona gdy usłyszała, ze zamawiał Książkę Kucharską poczuła mocniejsze bicie serca, a czekoladowy deser lodowy, który zamówili na deser zmienił się w gorącą czekoladę!

    agata.17ko@wp.pl

    OdpowiedzUsuń

  42. bardzo przewrotnie napisana anegdota
    z podtekstem erotycznym

    Wydawnictwo Filia zorganizowało konkurs „Twarzy na okładkę” książki tej Michalak.
    Danusia, jako szefowa działu grafiki, zaprojektowała plakaty obwieszczająco-zachęcające do wzięcia udziału w castingu.
    „WANTED!!!”- krzyczały plakaty.- „Poszukiwany Czarny Książę!”
    Dalej następował już jednolity, banalny tekst w stylu: ‘...Jeśli masz lat X-XX... jeśli interesują Cię wyzwania... jeśli chcesz się sprawdzić... przyjedź w dniach xxx do siedziby wydawnictwa i weź udział w castingu!” Na dole mniejszymi literkami dopisane było: „Zwrot kosztów dojazdów zamiejscowych gwarantowany”.
    Jako wspomniana już graficzka i kierownik zarazem, jednoosobowe jury miała tworzyć Danusia. To ona miała uznać, kto najlepiej wkomponuje się w okładkę, której zamysł już miała w głowie.
    Pierwszy dzień przeszedł na jałowym oczekiwaniu, jednak następnego zaczęło się dziać.
    Najpierw pojawili się młodzieńcy z włosami ułożonymi żelem na kształt płetwy. Danusię zmęczyło klarowanie dlaczego nie pasują do jej wizerunku Czarnego Księcia, i postanowiła zrobić przerwę gdy wtem przerwało jej pewne dziwo.
    Na scenę wdrapała się pani po sześćdziesiątce i odgarniając za ucho siwe włosy, zaczęła zawodzić:
    -Madonno, czarna Madonno...
    Danusia osłupiała.
    Po chwili podeszła nieśmiało do obitej welurem sceny zbitej pospiesznie z nieheblowanych desek z tartaku i zagaiła:
    -Przepraszam panią...
    Pani nie zraziła się i żałobnym głosem śpiewała dalej: „...jak dobrze twym dzieckiem być... Madonno, czarna Madonno...”
    -Proszę pani!- zawołała nerwowo Danusia, lekko podminowana.
    Pani nie przeszkadzała sobie i dokończyła: „w ramionach twoich się skryć...” niemożliwie wyciągając ostatnią nutę, aż wreszcie łaskawym okiem spojrzała na Danusię.
    -Przepraszam, ale to nie jest konkurs wokalny...- zaczęła zakłopotana Danka i zamierzała dodać, iż pani niedokładnie zapoznała się z wymogami regulaminu, gdy wtem po stalowej lince od reflektora zjechał młody koleś w przebraniu Zorro, z okrzykiem godnym Tarzana zjechał na scenę i odsuwając rąbek czarnej arafatki przesłaniającej mu usta wymamrotał:
    -Ja jestem Czarnym Księciem.
    Danusia zasłoniła oczy rękami nie wiedząc czy śmiać się czy płakać, gdy wtem nastała natychmiastowa potrzeba ewakuacji, ponieważ niedopałek papierosa rzucony przez jednego z Biebierów zaprószył ogień.
    Po ugaszeniu pożaru wszyscy rozeszli się do domów.
    Casting anulowano. Danusia umęczona dotarła do bloku w którym mieszkała, wytarła buty o wycieraczkę i zawołała od progu:
    -Kostucho! Już jestem!
    Na to wybiegła jej fretka Konstancja i podskokami powitała panią. Danusia zrzuciła buty i umościła się w fotelu. Chwilę później coś otarło się o jej kark i na szyi poczuła czyjś język. Mruknęła odprężając się i przybysz również zamruczał jej do ucha.
    „Jak ja lubię brunetów...”- pomyślała przeciągając dłonią po jedwabistych czarnych włosach ulubieńca. „Jest taki piękny”- rozmyślała zatapiając się w tych wielkich szmaragdowych oczach. Zawsze ją chwytał za serce, które pod wpływem jego spojrzenia i czułego dotyku roztapiało się jak masło na patelni. „Sam nadawałby się na okładkę”- uśmiechnęła się patrząc jak ukochany przeciąga się prężąc muskularny grzbiet.
    Chwilę później już domagał się miziania opierając się o jej kolana kusząco.
    -Tęskniłeś?- zagadnęła filuternie Dana. Leniwe ciepło ciążyło na jej udach. „Jaki on staje się ogromny”- przemknęło jej przez głowę gdy na dowód swej tęsknoty zamajtał wymownie grubym ‘ogonem’.
    „Czasem szkoda mi że nie może mieć dzieci”- pomyślała z uśmiechem Danusia- „lecz jest wspaniały, jedyny prawdziwy czarny Książę”- stwierdziła miłośnie wpatrując się z uwielbieniem w swego ‘kotka’.
    -Och, Maks- westchnęła.
    ...
    A potem wstała z fotela by przygotować kolację, wyjąwszy z zamrażarki parę mysich noworodków kupionych w sklepie zoologicznym (wierzyła, że poniosły humanitarną śmierć) które jadała na podwieczorek zwana Kostuchą Konstancja, i otwierając puszkę sardynek dla Maksa.
    Wykastrowanego kocura Maksa. Jedynego mężczyznę jej życia.

    Kora-Anastazja Rozmarynowska: koranastazjarozmarynowska@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  43. W wielkim zamku z białego marmuru, sprowadzanego specjalnie z Sri Lanki, na wysokim wzgórzu nieopodal kopalni soli w Wieliczce, mieszkał Black Big John III – CZARNY KSIĄŻĘ. Choć dzisiaj w dobie walki z rasizmem trzeba byłoby napisać czarnoskóry albo lepiej afroamerykański książę. W każdym bądź razie ów czarny książkę nie stronił od alkoholu i zabaw erotycznych. A kiedy alkoholu było dużo, nieważny dla niego był kolor skóry, nieistotna płeć. Pozwalał sobie na wszystko a że był właścicielem firmy, która była wysoko-notowana na warszawskiej giełdzie papierów wartościowych stać go było na wystawne przyjęcia oraz kolorowe imprezy. Jego firma - WYDAWNICTWO FILIA - słynęła nie tylko w Wieliczce, ale w całej Polsce. Czarny książę wraz ze swoim wydawnictwem stawiał na niebanalne historie autorów, którzy łamią wszelkie zasady literatury.
    Niestety czarny książę, znudzony całotygodniowymi imprezami, popadł w końcu w impotencję. Nie pomogły tabletki, nic nie dawały mikstury, nowe powieści jego wydawnictwa także okazały się małopodniecające. Książę poczuł, że jego młodość się kończy i że trzeba się ustatkować. Ale jak? Nikt przecież nie zechcę czarnego impotenta. Black Big John III postanowił więc ogłosić konkurs. Osoba, która podnieci czarnego księcia najbardziej i w najkrótszym czasie otrzyma 30% procent udziałów w wydawnictwie Filia, ale co ważniejsze – dostanie także przyrodzenie księcia i jego SERCE na wyłączność i swoją własność.
    Do białego zamku zgłaszały się osoby różnej płci koloru skóry wszelakiego. Piękne blondwłose Słowianki, czarnoskóre mieszkanki RPA czy skośnoocy Chińczycy i pięknie wyrzeźbieni na siłowni Hiszpanie nie dawali rady. Książę nie mógł się podniecić nawet na chwilę. Nie pomogły też osoby transseksualne. Nikt nie potrafił i nie umiał wzbudzić nawet małej iskierki pożądania u czarnego księcia. Zaczął szukać ukojenia na porno-erotycznych stronach internetowych, ale to też zdało się na nic. Tak bardzo chciał znów poczuć POŻAR w swoim sercu, że szukał pomocy u specjalistów. Ci przepisywali mu coraz to nowe środki i sprawdzali co jakiś czas jego podniecenie. Kolejne tabletki specjalne sprowadzane ze wszystkich stron świata nie pomagały. Książę znów zaczął szukać ukojenia w alkoholu. Był jak Marilyn Monroe – brał leki na pobudzenie rano a wieczorem na sen. Cały czas do zamku przybywali ludzie w celu jego podniecenia – była Pamela Anderson i Chuck Norris, Myszka Miki i Spiderman. Wszystko na nic. Zmartwieni dworzanie i przyjaciele księcia nieustannie wznosili modły do bożka podniety.
    Pewnego wieczoru jednak odwiedziła go KOSTUCHA. Jej zielone włosy już z daleka rzucały się w oczy. Jej różowa szata projektu Macieja Zienia robiła niesamowite wrażenie. Czy jednak zrobi to jakiekolwiek wrażenie na czarnym księciu? Przecież nawet George Clooney w duecie z Evą Longorią nie dali rady Kolejny raz jednak dworzanie trzymali kciuki.
    Kiedy kostucha weszła do komnaty Black Big Johna III i zatrzasnęła drzwi, podsłuchujący służący usłyszeli dziwny jęk księcia. Czarny książę przestraszył się kostuchy. Zaczął głośno krzyczeć. Tak bardzo bał się, że kostucha przyszła zabrać go do świata zmarłych, że dostał największego wzwodu w całym swoim życiu:-)
    Ślub czarnego księcia Black Big Johna III i Zielonej Kostuchy odbył się tydzień później. Od tej pory żyli szczęśliwie w podnieceniu i w wzwodzie:-)

    pozdrawiam serdecznie,
    marcinekowsky@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  44. Pewnej nocy do komnaty czarnego księcia przybyła kostucha i szepnęła mu kilka słów do ucha.."Ach drogi książę będziesz w rozterce, będzie krwawiło Twoje dzielne serce. W noc jasną wtedy gdy zakwitnie lilia, spłonie doszczętnie wydawnictwo Filia. A więc mój drogi, słuchaj rad kostuchy, idź do starego mędrca, doda Ci otuchy. Doradzi co zrobić by zapobiec stracie, wszak wiem czego mogę spodziewać się po bracie. Dzięki nam ocalisz swoje dziedzictwo i bezpieczne pozostanie Twoje wydawnictwo". Księciu spadł kamień z serca bo pożar nigdy nie miał miejsca.

    Kinga
    kingusia5590@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  45. agata326@op.pl

    Marzyłam o czarnym księciu, a zaglądała przez okno kostucha...
    serce trawił uczuć pożar, jelita skręcały się wokół brzucha...
    wtedy z pomocą przyszło Filia wydawnictwo,
    i dobrze, bo nie czeka mnie piśmienne inwalidztwo!

    OdpowiedzUsuń
  46. Czarny książę, straszny taki, swoje serce miał ze stali. Gdy pewnego dnia, smutnego, pożar zabrał Jego żonę. Mimo tego, jaki był, tęsknił za nią, wył i płakał, bo ona jedna go tylko rozumiała. Nikt go pocieszyć nie chciał, gdyż nikt go nie lubił. Poszedł do wydawnictwa Filia, by znaleźć książkę, która pomogłaby mu. Zamiast książki znalazł śmierć. O twarzy swej małżonki. Pocałować ją chciał, przepraszać na kolanach. Ta jednak w twarz się mu zaśmiała. Wsiadając na Ponny kucyka z miną strasznego beagl'a rzuciła mu jeszcze : bądź milszy lub cierp, znaj życie lub śmierć.

    ksiazki-moim-okiem@wp.pl

    Lekko bez sensu i głupie, ale nie mogę nie spróbować wziąć udziału, bo książkę bardzo chcę przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  47. W piątkowe popołudnie zarobiona kostucha odpoczywała i myślała. Jak tu zwiększyć ruch w interesie ? Niby plan wykonany, ale szef - Czarny Książe - wciąż krzyczy: mało, mało! Gdyby nawet skosiła całe Wydawnictwo Filia wraz z czytelnikami, to szefuncio znów będzie marudził - że małe zyski, że konkurencja nas przegania, że to nie czas na dobre serce. Jaka konkurencja? Kto może konkurować ze śmiercią od wieków niepokonaną. Jednak poleceń zlekceważyć nie można. Trzeba większą akcję zaplanować, może jakiś pożar? Zmiecie wiele serc z powierzchni, a Czarny Książe powie: zostałaś pracownikiem roku. W nagrodę dostaniesz 20% zniżki na zakup w naszym sklepie nowej kosy, bo liczą się tylko zyski.

    OdpowiedzUsuń
  48. Kobieta ujrzała pięknego mężczyznę. Postanowiła go poderwać,
    Paplają tak między sobą na różne tematy i okazuje się, że facet
    Wraca z wydawnictwa filia, bo był kupić książkę.
    Idą tak sobie parkiem, który 30 lat temu został strawiony przez pożara i El nino.
    (W wyniku tego kataklizmu, wszystkie okoliczne wiewiórki poniosły śmierć.)
    Mężczyzna ten, wydał jej się nadzwyczaj tajemniczy.
    -Jak się zwiesz ? ( spytała kobieta z zaciekawieniem)
    -CZARNY KSIĄŻE ( odpowiedział mężczyzna, swoim barytonem)
    Nagle z facetem coś się dzieje, odwala mu szajba, robi pajacyki, chodzi pajączkiem,
    i krzyczy jakieś pierdoły po aramejsku . Kobiecie serce podeszło do gardła,
    bo widzi, że w pobliżu prócz niej i czarnego księcia niema żywej duszy.
    Mówi więc do niego, boże czemu tak się zachowujesz?! Jak tu jest strasznie.
    Na to czarny książę zrobił szelmowskim uśmieszek i odpowiedział :
    - A widzisz, ja będę musiał sam z tego parku wracać !
    mail: patrykchod@o2.pl

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...