Nieważne, co ci się przytrafia, ważne, jak to wykorzystasz. Życie przypomina grę w pokera. Nie masz wpływu na to, jakie dostaniesz karty – ale tylko od Ciebie zależy, jak rozegrasz partię.❤ Regina Brett

środa, 21 lutego 2018

''Panna z Monidła'' Iwona Czarkowska # PATRONAT MEDIALNY

Panna z Monidła
Iwona Czarkowska
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Replika
Premiera; 14 lutego
Ocena: 7/10
Patronat medialny:
  Kiedy przyjaciółka wyjeżdża na kilka miesięcy i prosi Alicję, żeby ta podczas jej nieobecności zamieszkała w jej domu, kobieta początkowo się waha, bo nie ma ochoty rozstawać się z Szymonem. Ale z drugiej strony, nic tak skutecznie nie zabija nawet najbardziej gorących uczuć jak rutyna. A ona od jakiegoś czasu ma wrażenie, że w taką rutynę zaczynają wpadać. Może więc pora od siebie odpocząć? W ferworze przeprowadzki umyka jej informacja, którą miejscowe media publikują na czołówkach swoich serwisów. Ktoś włamał się do miejscowego muzeum i ukradł jeden z głównych eksponatów – obraz „Panna z Monidła”! Policjanci rozpoczynają śledztwo, które dziwnym trafem doprowadzi ich wprost do domu, w którym teraz mieszka Alicja. Czyżby główna bohaterka, sama o tym nie wiedząc, stała się wspólniczką złodzieja? 

  Iwona Czarkowska debiutowała jako autorka opowiadań i książek dla dzieci. Swoją pierwszą powieść dla dorosłych czytelników opublikowała w roku 2009 – była to „Słomiana wdowa”; rok później ukazała się jej kontynuacja: „Kobieta do zadań specjalnych”, następnie ,,Dama z kotem'' oraz ,,Wesoła rozwódka''. Z wykształcenia jest dziennikarzem. Pracuje również jako tłumacz. Autorka bloga: http://truskawkiwmilanowku.blox.pl/html

   Twórczość autorki miałam okazję poznać dzięki lekturze ,,Wesoła rozwódka'' – znakomitej komedii, pełnej nieoczekiwanych zbiegów okoliczności i zabawnych pomyłek. Toteż kiedy otrzymałam propozycję przeczytania kontynuacji przygód Alicji – bez wahania postanowiła z niej skorzystać. Czy i tym razem jestem w pełni usatysfakcjonowana? Przyznam szczerze, że czuję maleńki niedosyt. Powieść jest naprawdę świetna, aczkolwiek wydaje mi się, że w porównaniu do swojej poprzedniczki została nieco bardziej stonowana pod względem komizmu. Szkoda, gdyż to właśnie on stanowi niezaprzeczalną siłę napędową fabuły. Nie zmienia to jednak faktu, że całość prezentuje stosunkowo wysoki poziom.

  Alicja jest właścicielką firmy „Wesoła rozwódka”, która zajmuje się organizowaniem przyjęć dla świeżo rozwiedzionych pań. Interes prosperuje świetnie, również jej życie uczuciowe wchodzi na pomyślne tory. Pewnego dnia przyjaciółka Alicji prosi ją o pilnowanie domu podczas kilkumiesięcznego wyjazdu za granicę. Mimo początkowych obaw dziewczyna zgadza się razem z Szymonem zamieszkać w Monidle – pięknej podmiejskiej dzielnicy Zabrzeźna. Niestety już pierwszego dnia przekonuje się, że kłopoty naprawdę ją kochają. W jakie tym razem tarapaty popadnie sympatyczna, acz nieco zakręcona Alicja?

  To szalona, przewrotna powieść utrzymana w żartobliwej konwencji, dalekiej od schematycznych  rozwiązań i ogranych motywów. Nie sposób z powagą śledzić zapętlone perypetie głównej bohaterki, która przyciąga problemy, jak magnes opiłki żelaza. Nie dość, że jej były mąż oznajmia, iż w wyniku niefortunnych okoliczności ich rozwód jest nieważny, to na dodatek okazuje się, że jest poniekąd odpowiedzialna za skradziony z miejscowego muzeum - obraz „Panna z Monidła”. Jak wyjść z tej kabały bez szwanku?  Z całą pewnością nie można narzekać na nudę.  Omyłka goni omyłkę, absurdy się piętrzą, a kolejne wypadki następują po sobie w błyskawicznym tempie. Jednak wbrew pozorom - wszystko stanowi starannie przemyślaną, spójną i dopracowaną kompozycję, która wiedzie do zupełnie nieoczywistego finału. Przygotujcie się na niezłą jazdę bez trzymanki.

 ,,– Tu jest! – krzyknęła Baśka i pokazała na ścianę. – Zdejmujemy i wiejemy?
– Zaraz, zaraz! – Powstrzymała ją wspólniczka tego kuriozalnego włamania. – Ten mój nie był w ramach.
– To co z tego? Ukradli i sobie oprawili. Przecież nie mogli powiesić na ścianie bez ramy.
– Nie wiem… – Alicja ciągle miała wątpliwości. – Na tym moim baba jakaś taka inna była. Twarz miała bardziej pyzatą i nos jakiś inny… Taki bardziej jak kartofel.
– Może od tego wiszenia na ścianie schudła? – zniecierpliwiona Baśka machnęła ręką. – Ty byś nie schudła, jakbyś tak powisiała parę tygodni?
Z taką argumentacją trudno było się nie zgodzić.''

  Książka nie byłaby tak dobra, gdyby nie bohaterowie, którzy rozbrajają swoją barwną osobowością, żywiołowym temperamentem i przesadną skłonnością do nadinterpretacji faktów. Pierwsze skrzypce gra oczywiście Alicja, wyposażona w siłę rażenia, która kładzie nas na łopatki. Każda sprawa, w którą pośrednio czy bezpośrednio zostaje wmieszana, zahacza o wyżyny abstrakcji. Również drugoplanowe postacie  są czynnymi uczestnikami wydarzeń mającymi wpływ na przebieg akcji. Szczególnie intrygującą jednostką jest pani Ada - gosposia Łucji, która nieoczekiwanie postanawia zamieszkać w domu swoich pracodawców i w dodatku jakoś dziwnie się zachowuje. O co w tym wszystkich chodzi? Zapewniam, że nie ominie Was zaskoczenie.

,, – Proszę mi oddać mój garnek – zażądała stanowczo.
– Jak to pani garnek? – zdziwił się komendant Paweł Gaweł i bohatersko zasłonił własną piersią garnek z podejrzaną zawartością, po który saperzy już jechali z Zakopanego. – Mój – odpowiedział stanowczo pani Ada. – Zakopałam go tutaj dzisiaj po południu.
– To by się zgadzało – komendant zajrzał do notatnika. – Mieliśmy zgłoszenie, że jakaś kobieta coś zakopywała w ogródku tego domu. Ale świadek zeznał również, że był tu mężczyzna.
– Tak, ja pomagałem pani Adzie – bohatersko przyznał się Szymon i przelazł górą przez ogrodzenie. – Czy mogę zabrać ten garnek?
– A co jest w środku? – zapytał komendant. – Może jednak powinniśmy poczekać na saperów?
– Co jest w środku? – powtórzyła poirytowanym tonem jego pytanie gosposia. – Włóczka jest w środku. Taka ze starego sprutego swetra. Wygotować chciałam, bo od tego się prostuje.''

  Warto także docenić lekkie pióro i błyskotliwy styl pisania pani Iwony. Zgrabnie operuje słowami, umiejętnie kreuje sugestywne opisy, zręcznie tworzy rezolutne dialogi i ze swoistym wdziękiem wprowadza niezwykle zagadkową atmosferę, która niewątpliwie wywiera wpływ na odbiorcę. Bardzo ciekawym zabiegiem jest wprowadzenie elementu detektywistycznego, który dodaje całości fajnego kolorytu. Generalnie jestem zadowolona z lektury i z czystym sumieniem polecam ją wszystkim, którzy lubią niezobowiązujące powieści z przymrużeniem oka. Myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Trochę śmiechu, trochę wzruszenia i kilka niespodzianek.

Podsumowując:
  ,,Panna z Monidła'' jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiadomo, co za chwilę się trafi. Autorka pod przykrywką zwyczajnej historii pokazuje dystans wobec otaczającej nas rzeczywistości, jak również udowadnia, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Że nawet z bolesnej porażki można wyjść z podniesioną głową, optymizmem do przodu. Krótko mówiąc, ta książka to doskonałe, naturalne lekarstwo na ponury nastrój, który można zażywać do woli bez  konsultacji z lekarzem lub farmaceutą. Serdecznie polecam wszystkim zainteresowanym. 

21 komentarzy:

  1. Lekkie pióro bardzo cenię u autorów. Po książkę chętnie sięgnę, ale najpierw chciałabym poznać pierwszą część ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chętnie sięgnę po tę książkę. Myślę, że mi się spodoba. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecę siostrze twórczość tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno przeczytam tę powieść w niedługim czasie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oba cytaty wywołały mój uśmiech, mam nadzieję, że takich jest tam więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komizmu słownego jest sporo: Jedynie komizm sytuacyjny w porównaniu do wcześniejszego tomu został (w moim odczuciu) troszkę stonowany.

      Usuń
  6. Okładka trochę bije mnie po oczach, ale fabuła przyciąga uwagę, więc są szanse, że bliżej zainteresuje się powieścią :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Poprzednio tom podobał mi się, więc jestem ciekawa kontynuacji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam w ogóle tej autorki. Tę pozycję chętnie przeczytam, ale najpierw skusze się na Wesołą rozwódkę, skoro zachwalasz...

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajna recenzja i książka myślę spodoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny patronat, gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluję patronatu :)
    Warto w taki sposób poprawiać sobie nastrój. Szkoda, że nie przeczytałam jeszcze pierwszej części.

    OdpowiedzUsuń
  12. Z chęcią przeczytam. Gratuluję patronatu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wooo ja cytaty wyrwane ale można było się uśmiechnąć. Świetnie dopasowane! Gratuluję Patronatu. Ooo i okładka mi się podoba. No to już wiem co szukać dla mamy :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję patronatu :D


    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...