"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

piątek, 22 lutego 2019

"Randka pod jemiołą" Agnieszka Olejnik # PATRONAT MEDIALNY

"Randka pod jemiołą"
Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: CZWARTA STRONA 
Oprawa: miękka
Liczba stron: 391
Ocena: 8/10
Patronat medialny:
Czy pocałunek pod jemiołą zawsze przynosi szczęście?

  Joanna jest szczęśliwą mężatką. Nie przeszkadzają jej nawet staroświeckie poglądy jej męża dotyczące tego, jak powinna wyglądać i zachowywać się jego żona. Musi mieć długie włosy, zapinać guziki bluzki niemal pod samą szyję i zawsze trzymać w ręce najważniejszy atrybut domowego ogniska – ściereczkę do kurzu. Wszystko jednak się zmienia, gdy Joanna odkrywa, że mąż ją zdradza. Wraz z radykalną zmianą fryzury, bohaterka postanawia całkiem odmienić swoje życie.

  Jej decyzja pociąga za sobą szereg konsekwencji – Joanna będzie musiała stawić czoła flirtującemu dyrektorowi szkoły oraz na nowo przemyśleć swój stosunek do pracy. Na szczęście, odkryje wokół siebie ludzi, którzy zawsze będą gotowi jej pomóc.

  A gdy nadejdzie grudzień i pod butami zacznie skrzypieć śnieg, a wokół unosić się zapach pierników i pomarańczy, nikt nie będzie potrafił oprzeć się uczuciu. W te święta każdy potrzebuje odrobiny bliskości. [opis wydawcy]

  Agnieszka Olejnik. Polonistka i anglistka, mama trzech synów oraz właścicielka czterech psów. Odkąd zamieszkała w domu na skraju lasu, pod wielkimi dębami, codziennie budzi się z uczuciem spokoju w duszy i zwyczajnego szczęścia. Święcie wierzy, że to dzięki bliskości drzew. W młodości szybowniczka i wielbicielka jaskiń. Podróżniczka – odwiedziła m.in. Czarnogórę, Bośnię, Rumunię, Estonię, Sycylię, zjechała całą Skandynawię, by dotrzeć do Nordkapp. Tatry kocha miłością niemal romantyczną. Prowadzi bloga „Barwy i smaki mojego życia”, gdzie opowiada nie tylko o książkach, ale też o fotografowaniu przyrody, zdrowej kuchni i pysznych nalewkach. Autorka książki dla dzieci „Ava i Tim. Droga na północ” (2013), powieści młodzieżowej „Zabłądziłam” (2014) oraz kobiecego kryminału „Dante na tropie” (2015).

  Znam całą dotychczasową twórczość autorki i bardzo ją sobie chwalę. Dlatego bez najmniejszego wahania sięgnęłam po najnowszą powieść zatytułowaną ''Randka pod jemiołą''. Jest to trzeci tom obyczajowej serii o troskach i radościach dnia codziennego, który podobnie jak dwie poprzednie części (''Ławeczka pod bzem'' oraz ''Cała w fiołkach''), stanowi odrębną całość – toteż można czytać go bez znajomości wcześniejszej fabuły. Czy tym razem także jestem usatysfakcjonowana z lektury? A może jednak spotkało mnie rozczarowanie? Nic podobnego! Pani Agnieszka po raz kolejny wciągnęła w swoją opowieść, serwując piękną, życiową historię, z której można wyłuskać coś dla siebie. Aż chce się więcej!

  Poznajemy Joannę Kotnik, nauczycielkę języka angielskiego, która w domowych pieleszach jest potulną i przykładną żoną Kamila – trenera personalnego: je tylko to, co jej każe, ubiera się według jego upodobań i stosuje się do narzuconych norm zachowania. Co gorsza, nie widzi w tym nic złego. Niestety mąż nie docenia jej ''poświęceń'', szukając szczęścia w ramionach kochanki. A jakby tego było mało – w końcu postanawia związać swoją przyszłość z nowym obiektem uczuć. 

<<– Kochamy się – dodał Kamil gorąco, po czym z westchnieniem wstał z krzesła. (…) – Długo z tym walczyłem, ale na próżno. Kochamy się i chcemy być razem.>>

  Zdruzgotana Joanna nie wie, co ma ze sobą począć. Ostatecznie za namową rodziny i najbliższych przyjaciół decyduje się na rewolucyjne zmiany nie tylko w swoim wyglądzie, ale także w swoim życiu. Jakie przyniesie to rezultaty? Czy osiągnie zamierzony efekt? A może wszystko potoczy się nie tak, jak zaplanowała? 

  To bez wątpienia wartościowa książka pełna mądrych spostrzeżeń, cennych przemyśleń oraz uniwersalnych prawd. Autorka pod płaszczykiem lekkiej formy przemyca  istotne, choć w natłoku spraw pomijane tematy, takie jak poświęcenie, lojalność, przyjaźń, funkcjonowanie pod dyktando drugiej osoby, nieustanne próby bycia kimś, kim ktoś inny chce, byśmy byli, zdrada, rozpacz po rozstaniu, zamykaniu jednego etapu w swoim życiu i wkraczaniu w kolejny, trudnej sztuce miłości i otwieraniu się na nowe perspektywy. Tym samym pokazuje, że nigdy nie jest zbyt późno na zmiany. Potrzebujemy tylko dużo silnej woli i samozaparcia, by zawalczyć o siebie i swoje marzenia. Bo… <<…życie jest pełne cudownych możliwości, tylko my na ogół przechodzimy obok i wcale ich niezauważany.>>

  Nie ukrywam, że najwięcej emocji i kontrowersji wzbudził we mnie niezwykle delikatny temat, jakim jest posłuszeństwo i podporządkowanie się partnerowi. Niestety, na świecie istnieje wiele takich małżeństw, w których dominuje system patriarchalny, inaczej mówiąc – układ Pan i Niewolnica. Tak właśnie było w przypadku Joanny, która bez najmniejszego sprzeciwu godziła się być kurą domową, której nie wolno się malować, jeść tuczące rzeczy bądź kusić lubieżną bezwstydnością. Tylko czy na dłuższą metę takie poddaństwo jest dobre? Autorka niczego nie narzuca, nie osądza, nie moralizuje. Za to w starannie dobranych słowach uświadamia nam, że we wszystkim potrzebna jest równowaga, a zdrowy egoizm ma tu kluczowe znaczenie. Należy umieć  działać w harmonii między potrzebami swoimi a innych. Wszak każdy z nas ma prawo do akcentowania własnego JA, do realizacji własnych pragnień, aby poczuć się spełnionym i wartościowym.

  Dużą zaletą niniejszej publikacji jest dla mnie konstrukcja bohaterów. Każdy z nich czymś się wyróżnia na tle innych, każdy charakteryzuje się innymi cechami, problemami i pragnieniami. Dzięki czemu nietrudno ich sobie wyobrazić i łatwiej pojąć ich rozterki, smutki i radości. Przyznam szczerze, że z wyjątkiem wiarołomnego męża Joanny – wszystkie postacie polubiłam jednakowo, albowiem ujęli mnie swoją dobrocią, braterstwem, czułością, empatią, opiekuńczością i życzliwością. Wspólnie pokonywali przeszkody, podając sobie pomocną dłoń, wspierali się w słabszych momentach, częstowali uśmiechem i cieszyli się z cudzych sukcesów. Aż chciałoby się przebywać w ich towarzystwie, czerpiąc od nich pozytywną energię. 

  Całość napisana jest prostym, potoczystym językiem, z dużym wdziękiem i swobodą.  Opisy są w większości krótkie, acz treściwe, zaś dialogi przypominają żywą, naturalną rozmowę. Również akcja płynie swoim naturalnym rytmem, i ani przez moment nie nudzi. Jedyne do czego mogę się w sumie przyczepić to świąteczna okładka, która niezbyt komponuje się zawartą wewnątrz treścią, ponieważ przedstawione w powieści wydarzenia rozgrywają się w ciągu roku, a co za tym idzie – bożonarodzeniowy akcent został zepchnięty na dalszy plan. Ma to oczywiście swoje plusy i minusy: z jednej strony, nie musimy jej czytać tylko w okresie zimowym, a  drugiej strony – potencjalny czytelnik może poczuć się zawiedziony, że tak mało tu świątecznego klimatu.


  Podsumowując: "Randka pod jemiołą" to zabawna, wzruszająca i tętniąca optymizmem opowieść o nieprzewidywalności ludzkiego losu, podnoszeniu się po bolesnym upadku, przełamywaniu własnych, głęboko zakorzenionych lęków i  ruszaniu do przodu z nadzieją na lepsze jutro. Pochłania bez reszty, zmusza do refleksji oraz napędza do działania, umacniając w przekonaniu, że czasami warto odważyć się na zmiany, skoczyć na głęboką wodę, bo można wypłynąć w zupełnie innym miejscu, piękniejszym niż wszystko, co do tej pory się widziało. 

<<Trzeba płynąć i rozglądać się dookoła. Nawet jeśli pada, nawet jeśli śnieg sypie w oczy. Bo innej łódki nie będzie, i nie będzie innej rzeki. A kiedy tak zamykamy oczy i czekamy na ładną pogodę, to omija nas tyle pięknych rzeczy. Wcale nie widzimy brzegów.>>

Krótko mówiąc: gorąco polecam!

17 komentarzy:

  1. Mam tę książkę w planach, ale będzie musiała
    trochę poczekać na swoją kolej. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę w końcu przeczytać coś tej autorki, zwłaszcza że chwalisz sobie jej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tę książkę na swojej półce lecz cały czas brakuje mi czasu aby się za nią zabrać :)
    Pozdrawiam :)
    www.wspolczesnabiblioteka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam, całkiem udana seria.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam jej w swoich planach. Nie są to moje klimaty. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przed świętami zapodałam sobie kilka lektur okołoświątecznych i...to nie jest mój ulubiony gatunek literacki;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo kolejny patronat, super! Ja nie czytam "świątecznych" książek, więc się nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka niestety wprowadza w błąd, bo to nie jest świąteczna lektura.

      Usuń
  8. Muszę sięgnąć w końcu po książki tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładka kojarzy się całkowicie ze świętami, podoba mi się, że bohaterowie tak dobrze się wyróżniają i są ciekawie wykreowani, jednak sądzę, że nie jest to książka, którą najchętniej bym teraz przeczytała.

    Pozdrawiam,
    P.

    OdpowiedzUsuń
  10. Z chęcią przeczytam, bardzo lubię tę autorkę :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...