"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

środa, 28 kwietnia 2021

''Dwór rusałek'' Dorota Gąsiorowska

Dwór rusałek
Dorota Gąsiorowska
Wydawnictwo: Znak Literanova
Seria: DNI MOCY
Data wydania: 2021-04-05
Liczba stron: 603
Ocena: 10-/10
Stary dwór nad jeziorem i tajemnica, którą rozwikłać może jedynie ktoś o wyjątkowo wrażliwym sercu…

    Olga zawsze czuła, że nie pasuje do coraz szybciej pędzącego świata. Cicha i nieśmiała, nie oczekuje od życia zbyt wiele. Prowadzi księgarenkę w samym sercu Wilna i marzy o wspólnym życiu z ukochanym. Jednak przebiegły los ma wobec niej inne plany. Olga niemal z dnia na dzień traci wszystko: księgarnię, w którą włożyła całe serce, i mężczyznę, który jak się okazuje, od dłuższego czasu ją oszukiwał.

    Zupełnie zagubiona, przypadkiem trafia do dworu na Podlasiu, położonego nad przepięknym jeziorem. I kiedy już wydaje się, że odnalazła bezpieczną przystań, dziewczyna wpada na trop tragedii sprzed lat. W dodatku zbliża się rusałczy tydzień, a wraz z nim śmiertelne niebezpieczeństwo. Znad jeziora tymczasem coraz częściej dobiega tajemniczy śpiew… Czy Oldze uda się uniknąć losu kobiet, które wcześniej mieszkały we dworze? Czy pozna smak prawdziwej miłości, nie płacąc za to najwyższej ceny?

    Dwór rusałek to druga część trylogii „Dni mocy”. Każdy tom opowiada o szczególnym czasie w słowiańskim kalendarzu. Jeżeli sądzisz, że we współczesnym świecie nie ma miejsca na romantyczną miłość, odkryj książki czarodziejki słowa Doroty Gąsiorowskiej. Powieści, które pozostają w sercu! [opis wydawcy]

     Dorota Gąsiorowska jest polską, współczesną pisarką. Urodziła się w 1975 roku. Mieszka pod Krakowem, gdzie, jak przyznała, osiadła po ucieczce od miejskiego tłumu i gwaru. Zanim zaczęła profesjonalnie zajmować się pisarstwem, pracowała w rodzinnej firmie. Swój czas dzieliła pomiędzy pracę, dzieci i różnorakie kursy doszkalające. Przeprowadzka na wieś i tymczasowy brak zajęć zainspirował Gąsiorowską do pisania. Chociaż już wcześniej podejmowała się prób pisarskich, to dotąd wszystkie materialne efekty pracy twórczej skrupulatnie ukrywała w szufladzie.  Zadebiutowała jako pisarka w marcu 2015 roku. Wtedy to światło dzienne ujrzała „Obietnica Łucji”, której fabuła została osadzona w malowniczej miejscowości Różany Gaj. Zaledwie kilka miesięcy później pojawiła się książka „Marzenie Łucji". Obie te pozycje stały się bestsellerami. Potem ukazały się kolejne powieści - „Primabalerina”, „Melodia zapomnianych miłości”, „Antykwariat spełnionych marzeń”, „Dziewczyna ze sklepu z kapeluszami” i „Karminowe serce”. Wyjątkowo owocny dla pisarki okazał się rok 2019. Wówczas wydano aż trzy tytuły z jej nazwiskiem - powieść „Szept Syberyjskiego wiatru” oraz „Niedokończona baśń'', a ponadto zbiór opowiadań kilku polskich pisarek zatytułowany ''Lato w Pensjonacie pod Bukami”.

    Bardzo lubię powieści obyczajowe, chociaż ostatnio bliżej mi do innych gatunków literackich. Lecz kiedy w moje ręce trafiła najnowsza publikacja Doroty Gąsiorowskiej, nie mogłam się jej oprzeć i od razu zabrałam się za czytanie. Słyszałam co nieco o twórczości autorki, acz nie znałam osobiście. Dlatego trochę się obawiałam, czy odnajdę się w fabule ''Dworu rusałek'', tym bardziej, że jest to druga część trylogii ''Dni mocy''. Na szczęście moje wątpliwości okazały się zupełnie bezpodstawne, gdyż każdy tom opowiada o innym wyjątkowym okresie w słowiańskim kalendarzu, a co za tym idzie – z łatwością przeniosłam się w świat wykreowany przez pisarkę. A im dalej się w niego zagłębiałem, tym większy rósł mój zachwyt. 

    Poznajemy Olgę Wysocką, dwudziestosiedmioletnią właścicielkę niewielkiej księgarni w centrum Wilna, która w wyniku niespodziewanych splotów okoliczności traci wszystko to, co dla niej ważne: wymarzoną pracę, ukochanego mężczyznę, kruche poczucie bezpieczeństwa i marzenia o pięknej, pozbawionej trosk przyszłości. Przepełniona smutkiem i poczuciem pustki postanawia przyjąć posadę opiekunki pewnej osobliwej kobiety, mieszkającej w starym dworku na Podlasiu. Mogłoby się wydawać, że wszystko powoli zaczyna wracać na właściwe tory. Nic bardziej mylnego. Dziewczyna wpada na trop zadziwiającej legendy, stając się niejako pomostem między przeszłością a przyszłością. Co z tego wyniknie? Czy uda jej się raz na zawsze zerwać pęta klątwy? A może podzieli tragiczny los byłych mieszkanek zagadkowej posiadłości?

''Olga w napięciu czekała na chwilę, aż znów spojrzy w oczy postaci z ryciny. A kiedy to nastąpiło, odniosła to samo co przednio wrażenie. Na ułamek sekundy czas się zatrzymał, wyraźne ramy rzeczywistości zatraciły kontury. Realny, pełen znajomych barw pejzaż codzienności jakby przyblaknął, a ona byłą gdzieś pomiędzy – w miejscu należącym do innego, znanego jej dobrze, ale teraz już zapomnianego świata.''

    Dawno nie czytałam tak doskonałej, intrygującej i szalenie klimatycznej powieści obyczajowej. W ciągu kilku chwil przeniosłam się ze zwykłej, szarej codzienności do innego wymiaru, gdzie realizm miesza się z magicznością, prawda przeplata się z legendą i tajemnicami, a uczucia zostają poddane wyjątkowej próbie. Autorka serwuje nam niezwykły obraz złożony z maleńkich fragmentów szczęścia, pasji, obietnic, oczekiwań i nadziei, ale też smutku, trudu i tęsknoty. Tym samym podnosi na duchu, pokazując, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Nawet jeśli w naszym życiu aktualnie panuje straszny bałagan, to po jakimś czasie może okazać się, że dana sytuacja przyniosła więcej korzyści niż strat. Nastawcie się na ogromne emocje, łzy szczęścia i rozpaczy, rozczarowania, zaskoczenia, wzloty i upadki.

    Książka nie byłaby tak dobra, gdyby nie plejada wyrazistych postaci, którzy są tak autentyczni, jakby istnieli naprawdę - tuż obok nas. Każdy ma swoje wady, swoje słabości i małostkowe pragnienia, dzięki temu zdecydowanie łatwiej się z nimi identyfikować i kibicować im w ich zmaganiach z losem. Nie ukrywam, że największą sympatią zapałałam do małomównej, nieśmiałej, zakompleksionej Olgi. To bardzo dobra dziewczyna, ma dosłownie serce na dłoni. Ale trudno jej kochać samą siebie i oswoić się z własną kobiecością. Nikt jej tego nie nauczył, ponieważ od najmłodszych lat nie było przy niej matki, zaś z tatą o pewnych sprawach nie potrafiła rozmawiać. Stąd też niska samoocena i poczucie wyobcowania. Polubiłam także Liama – pewnego uroczego muzyka z Irlandii, który swoją obecnością wprowadza wiele zamieszania do i tak zachwianej już, egzystencji główniej bohaterki. Krótko mówiąc: będzie romantycznie, rozważnie, ale i z odrobiną szaleństwa.

    Jestem absolutnie oczarowana stylem pisania Doroty Gąsiorowskiej. Piękny język literacki, plastyczne opisy, wiarygodne dialogi i nieprzewidywalna akcja. Autorka niczym wprawny iluzjonista pogrywa sobie z nami, prezentując hipnotyzujący pokaz, utkany z baśniowego mroku, niezliczonych sekretów, przemilczeń oraz niedomówień. Bardzo ciekawym zabiegiem kompozycyjnym było wplecenie w narrację fragmentów dzienników należących do niejakiej Rosalie Lubackiej, z 1904 roku – dawnej mieszkanki dworu, co sprawiło, że w mgnieniu oka przedostałam się do odległej epoki, śledząc z ukrycia dramatyczne perypetie szlachcianki. Coś niesamowitego! Generalnie wszystko ze sobą idealnie współgra i trudno znaleźć coś, do czego można się przyczepić. No może jedynie wątek miłosny mógłby być odrobinę bardziej pociągnięty, ale to naprawdę drobnostka, która blednie w obliczu wszystkich zalet.

    Podsumowując: To książka na wskroś nieoczywista, nieschematyczna, genialna. Taka, dla której warto zarwać noc. Niesamowicie wciąga, angażuje i odurza swoją metafizyczną atmosferą, sprawiając, że nasza wyobraźnia otwiera się na niecodzienne doznania. Przekonajcie się sami, że nie wszystko co dzieje się wokół nas, da się racjonalnie wyjaśnić, a prawda rozumiana jednowymiarowo nie zawsze jest prawdą. Nie polecam, lecz gorąco i żarliwie nakłaniam do przeczytania. Naprawdę warto.


Skusicie się?

20 komentarzy:

  1. Mam jeszcze do nadrobienia pierwszą część.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam już pierwszą część na półce, ale jeszcze nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze poprzedniej książki, a lubię takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno przeczytam, ale muszę znaleźć czas na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam pierwszej części. Może kiedyś poznam tę serię 😉

    OdpowiedzUsuń
  6. Najpierw chcę przeczytać ,,Szept syberyjskiego wiatru", od dawna leży na mojej półce.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  7. Musiałbym sięgnąć Cyrysiu po pierwszą część, ale fabuła intryguje. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba musiałabym zacząć od pierwszego tomu. Nie powiem, czuję się zaintrygowana. To faktycznie może być coś co mi zasmakuje. Będę o niej przy okazji pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Recenzja porwała mnie całkowicie. Uwielbiam takie magiczne książki. Mam pierwszy tom, a "Dwór rusałek" w marzeniach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak pięknie o niej piszesz, że aż trudno się nie skusić. Ciekawe, czy pozostałe ksiazki z serii są równie dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam na nią ogromną ochotę. Podoba mi się pokaźna liczba stron :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaciekawiła mnie Twoja recenzja.Do przeczytania:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam i również uwielbiam. Pani Gąsiorowska to prawdziwa czarodziejka słowa

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam twórczości tej autorki, jednak nie mam w planach się z nią zapoznać, bo nie po drodze mi z literaturą obyczajową.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo zaciekawiła mnie ta książka, chciałabym ją przeczytać 😊

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja się skuszę!! Lubię bardzo tego typu książki!

    OdpowiedzUsuń
  17. Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale skoro tak wciąga i robi tak duże wrażenie to chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo rzadko sięgam po literaturę obyczajową, jednak tym wpisem zostałam mocno zachęcona do sięgnięcia wpierw po pierwszą część ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo kusząca propozycja czytelnicza :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Moja mama uwielbia książki tej autorki, ale po "Dwór rusałek" i ja mam chęć sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...