poniedziałek, 23 września 2013

Pstryczek od losu


Dziś jak kiedyś
Izabella Frączyk 

 
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 5 września 2013
liczba stron: 432
ocena: 5/6









       Izabella Frączyk, absolwentka Akademii Ekonomicznej w Krakowie oraz Wyższej Szkoły Handlu i Finansów Międzynarodowych w Warszawie, zadebiutowała powieścią „Pokręcone losy Klary”, która została bardzo ciepło przyjęta przez większość czytelników. W krótkim odstępie czasu pojawiły się także „Kobiety z odzysku”. Obecnie, po blisko dwuletniej przerwie nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka na światło dzienne wyszła trzecia książka autorki zatytułowana „Dziś jak kiedyś”. O czym jest jej historia? Zapraszam do lektury.

Aleksandra dotychczas prowadziła żywot karierowiczki-utracjuszki. Wspólnie z mężem Pawłem czerpała z życia pełnymi garściami nie zwracając uwagi na to, że gdzieś po drodze umyka jej coś naprawdę ważnego. Tymczasem Paweł znajduje sobie nowy obiekt zainteresowania, w wyniku czego za obopólną zgodzą małżonkowie biorą rozwód. Mając na względzie własne zdrowie psychiczne Ola postanawia już dłużej nie pracować z byłym mężem w jednej firmie, dlatego rozgląda się za inną posadą. Z pomocą przychodzi najlepsza przyjaciółka Magda, która proponuje ciekawą pracę w ulokowanej na prowincji starej wytwórni win. Perspektywa zamieszkania w niewielkim miasteczku i zarządzania podupadłym przedsiębiorstwem początkowo wydaje się dla Oli mało kusząca, lecz mimo to w obecnym stanie ducha woli oderwać się od ostatnich przeżyć i wyjechać do Bąszynka. Okazuje się, że rzeczywistość przedstawia się jednak nie najlepiej. Tak naprawdę wytwórnia win jest typową fabryką jednych z najtańszych jaboli, natomiast samo miasteczko zatrzymało się na czasach PRL-u. Czy w zaistniałej sytuacji Aleksandra ucieknie z powrotem do życia w wielkim mieście? A może odkryje uroki wsi i zostanie tutaj na zawsze?
   
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Izabelli Frączyk zaliczam do udanych. Spodziewałam się lekkiej, niezobowiązującej lektury i moje oczekiwania zostały całkowicie zrealizowane. Lubię historie osadzone w polskiej rzeczywistości, dzięki czemu mam wrażenie jakbym sama uczestniczyła w zawiłych perypetiach głównych bohaterów. Już od pierwszych stron powieści niesamowicie urzekła mnie jej lekka, zabawna i ciepła forma przekazu. Również wyborny humor i świetnie skonstruowane postacie stanowią doskonałe połączenie. Z kolei akcja rozwija się spokojnie, miarowo niemniej jednak jest bardzo interesująca. Na pewno nie będziemy narzekać na nudę. Oprócz delikatnego wątku miłosnego pojawi się również motyw kryminalny i sensacyjny. Osobiście nawet nie wiedziałam, kiedy dobrnęłam do finalnego zakończenia.

Autorka podaje nam na tacy dwa różne światy- wielkomiejski świat biznesu i małomiasteczkowy klimat. Czy życie w mieście jest lepsze niż na prowincji? Aleksandra pobyt w Bąszynku traktowała, jako zło konieczne. Tęskniła za zakupami w galerii handlowej, lunchem w eleganckich restauracjach, wizytami u fryzjerki, kosmetyczki lub czekaniem samochodem w korku w godzinach szczytu. Dopiero po jakimś czasie zaczęła doceniać wszelkie walory swojej wsi.

 ,,Toż to inny świat! Serdeczni i prostolinijni ludzie, i te emocje… Proste. I zero miejsca na wyścig bezwzględnych szczurów, zaprogramowanych na sukces. Nie ma ułudy niedoścignionego szczytu kariery za cenę wzajemnego skakania sobie do gardeł – wymamrotała do siebie poruszona’’.

 Izabella Frączyk w subtelny sposób uświadamia, że czasem warto zmienić swój kąt widzenia, przerwać bieg szczurów i pomyśleć o najważniejszych aspektach naszej codziennej egzystencji. Nie zawsze kariera, władza i inne godności są najważniejsze. Warto poznać także inne wartości, które nadają człowiekowi sens m.in. serdeczne relacje z bliźnimi, rodzina, miłość itp. Przyznam szczerze, że główna bohaterka początkowo mnie irytowała. Przyzwyczajona do życia w luksusie marudziła niczym dziecko rozpaczając nad utratą ,,lepszego świata’’. Na szczęście dostała takiego pstryczka od losu, który otworzył jej oczy na wiele ważnych spraw, dzięki czemu przełamała wszystkie swoje lęki i przekonała się, co tak naprawdę liczy się w naszej ziemskiej egzystencji.

„Dziś jak kiedyś” to ciekawa, optymistyczna, typowo relaksacyjna powieść dla każdego, kto lubi historie o miłości, życiu, relacjach międzyludzkich i odkrywaniu samego siebie. Zmusza do refleksji nad dzisiejszymi priorytetami i zwraca uwagę na złożoność problemów społecznych. Krótko mówiąc idealna pozycja na długie, jesienne wieczory.  Mnie się podobała i mam nadzieję, że Wam również przypadnie do gustu. Polecam.

***



Blog autorki: KLIK.

49 komentarzy:

  1. Książka zapowiada się bardzo interesująco. Chętnie po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sporo książek jest ostatnio pisanych w podobnym stylu.Miłość,rozwód i ucieczka na wieś czy do małego miasteczka,a tu "wsi sielska anielska!".Na nowo odkrywamy,że wieś czy prowincja to jednak inne miejsca niż miasto.Tu się żyje inaczej i ludzie jacyś bardziej przyjażni.Lubię takie klimaty i to nawet bardzo.Lubię tym bardziej,że sama mieszkam w takiej małej ,zapyziałej dzielnicy .
    Czytałam "Pokręcone losy Klary" i bardzo mi sie książka podobała.Z dużą dawką humoru,lekka i pisana przystępnym językiem Jeżeli ta książka jest podobna/a jest jak piszesz/ to gratulacje dla autorki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jako że bardzo doceniam klimat t.zw prowincji :) , myślę że spodobałaby mi się książka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo już jest pozycji w takim stylu, ale jeśli ta jest ciekawa i wciąga, to czemu by po nią nie sięgnąć? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam powieści takiego typu, także na pewno się skuszę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię takie historie, ale po lekturze "Miłosnych kolizji" na jakiś czas odechciało mi się taki powieści, tm bardziej że powoli przestaję wierzyć w dobre zakończenia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tym razem chyba odpuszczę, ale wiem komu mogę polecić ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja do tej książki zachęcę moją siostrę

    OdpowiedzUsuń
  9. Polska autorka, której nie miałam szansy poznać, a widzę, że powinnam, bo Twoja recenzja bardzo mnie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię sobie czasem poczytać tego typu powieści, są świetnym umilaczem;) Dlatego nie mówię nie;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszy mnie Twoja pozytywna opinia, bo również chciałabym tę książkę przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepadam za takimi obyczajówkami, więc to coś dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystko mi się podoba, oprócz tego banalnego tekstu na okładce książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytałam tej autorki, wiec pewnie sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten letni klimat na okładce wzbudza we mnie zazdrość jak patrzę za okno... ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przyznaję, że książka zapowiada się bardzo pozytywnie i lekko:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię takie powieści..Póki, co pogoda jesienna nas nie rozpieszcza, więc będzie wiele okazji do wieczorów z książką. Chętnie sięgnę po ,,Dziś jak kiedyś" :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zainteresowałaś mnie, najbardziej mnie nurtuje przedstawienie dwóch światów małomiasteczkowego i tego wielkiego, do tego ciekawa fabułą, chętnie zajrzę :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie jakoś nie przekonuje, no ale wygląda na ciekawą pozycję. Co kto lubi ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dość dano nie czytałam takiej lekkiej pozycji, więc kiedyś się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Faktycznie, okładka piękna. Przyciąga wzrok, a to już połowa sukcesu tej książki. :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Osobiście jestem już troszkę znudzona tą tematyką. ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ufam Twojej opinii więc książkę z przyjemnością przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zaraz, zaraz. Motyw z wytwórnią win przypomina mi film z Markiem Kondratem- ,,Pieniądze to nie wszystko"...

    OdpowiedzUsuń
  25. Fajnie się zapowiada, a że lubię polskie książki to pewnie po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Troche optymizmu w kształcie książki mi nie zaszkodzi szczególnie w te ponure jesienne wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak spotkam to przeczytam- schemat wprawdzie znany, ale i tak tego typu książki miło się czyta- a relaks i optymizm się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Zapowiada się ciekawa opowieść.
    A okładka genialna - taka niby zwyczajna, ale zachęcająca do poznania książki, tchnąca swojskim klimatem, spokojem :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Sporo czytam obyczajówek więc i za ta chętnie się rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Hm. Ostatnio nie mam ochoty na obyczajówki. Tęsknię za jakimś paranormalnym romansem - ale jak na razie kolejka książek mnie czeka :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Motyw dość znany, z tego co widzę ;) raczej odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  32. Choć zapowiada się dość ciekawie, ja odpuszczę. Już nie chodzi o schematy czy oklepany trochę temat. Po prostu niekiedy szkoda mi czasu na tego typu książki. Ale będę miała ją na uwadze. Kto wie, co mi do głowy strzeli? :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Lubię takie książki, więc chętnie po nią sięgnę:) Okładka również zachęcająca:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Również liczę na lekka i przyjemną historię, więc tytuł zanotuję i postaram się upolować własny egzemplarz :)

    OdpowiedzUsuń
  35. A okładka nie zapowiada tak fajnej lektury. Patrząc na nia myślałabym, że to lekkie, bzdurne czytadełko, zasługujące co najwyżej na 4-/6.

    OdpowiedzUsuń
  36. Bardzo podoba mi się okładka, jest taka prosta i radosna. Sama książka również zapowiada się nieźle :)
    Ja natomiast nie lubię książek w polskiej rzeczywistości, ale staram się czytać ich coraz więcej, bo wiem że to tylko moje uprzedzenia, które mam od dawna. Lubię natomiast takie przeskoki pomiędzy wielkim miastem, a "zapyziałą" wsią; więc myślę, że mi się spodoba ta powieść. Sięgnę po nią, kiedy będę potrzebowała czegoś lekkiego :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  37. Mam ochotę na lekturę w tym klimacie, do tego fajna okładka, aż chce się sięgnąć...

    OdpowiedzUsuń
  38. Lubię takie książki, ale na razie nie mam na nią ochoty :)

    OdpowiedzUsuń
  39. idealna dla mnie, szczególnie teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Na wsi serdeczni ludzie? Hahaha, bo padnę ;] Nigdzie nie spotkałam tak zawistnych i dwulicowych ludzi jak na wsi właśnie.
    Nie lubię takiej generalizacji, że na wsi to tylko cud, miód i orzeszki, a w mieście wszyscy sobie skaczą do gardeł dla kariery.
    Nigdy już nie chciałabym mieszkać na wsi, mimo, iż nienawidzę zakupów w galeriach i lunche w drogich restauracjach też nie dla mnie. A jednak życie w mieście kocham.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście mieszkam na wsi i akurat w moim otoczeniu są bardzo serdeczni ludzie z przysłowiowym sercem na dłoni, zaś cała atmosfera jest iście rodzina i nie zamieniłabym tego na żadne wielkomiejskie życie.
      Myślę, że to wszystko zależy od danej wsi/ludzi/otoczenia i wielu, wielu innych czynników.

      Usuń
    2. A ja znowu a żadne skarby nie chciałabym mieszkać na wsi, nawet kilometr pod moim miastem :)
      A ludzie w moich rodzinnych stronach to inna historia. Tylko z tym mi się wieś kojarzy, z wpieprzaniem się w czyjeś życie, obgadywaniem za plecami i 'nie wypada bo co ludzie powiedzą'. I wiem, że pewnie nie wszędzie tak jest, ale ja się spotkałam tylko z takimi wsiami.

      Usuń
  41. Po przeniesieniu się z dużego miasta do mniejszego (na upartego - prawie na wieś) nijak nie widziałam walorów mieszkania z dala od tego, co oferuje miasto, więc zwiałam po dwóch latach. ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Kolejna książka, którą muszę przeczytać, bo wydaje mi się pozycją godną polecenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Z tego co piszesz wywnioskowałam sobie, że ta książka niesie pewne wartości, jak większość powieści tego typu. Nie znaczy to jednak, że nie warto ich czytać, bo przecież ciągle zapominamy o tym, co w życiu jest najważniejsze.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  44. Przepiękna okładka... szkoda, że tytuł książki nie jest taki jak tytuł Twojej recenzji :) Byłby moim zdaniem idealny.

    OdpowiedzUsuń
  45. brzmi ciekawie... chętnie bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...