poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Wywiad z Danutą Pytlak

lirith
1. Czy ma Pani swój talizman, przynoszący szczęście? Jeśli tak to, co nim jest?

 
Zawsze mam na szyi zawieszony na srebrnym łańcuszku kamień księżycowy (selenit). To kamień przyporządkowany do mojego znaku zodiaku - raka. Niby nie amulet, ale tak ten wisiorek traktuję. Tak do niego przywykłam, że gdy czasami używam innego wisiorka, lub z pośpiechu zapomnę założyć -  mam poczucie, że brakuje mi czegoś bliskiego i cennego.

2. Z którą z bohaterek literackich mogłaby się Pani utożsamić i dlaczego?


Nigdy nie utożsamiam się z bohaterkami książek ani filmów.

Magdalena Sz L
1. Wierzy Pani że szczęściu trzeba pomagać?

 
Jestem o tym przekonana. 


2. Czy doświadczenie w coachingu pomaga w pisaniu książek?


W coachingu mam niewielkie doświadczenie, nie pracuję jako coach. Nie potrafię stwierdzić, czy wiedza na temat coachingu, którą posiadam, miała jakikolwiek wpływ na napisanie przeze mnie książek. Jakoś nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Ale to niewykluczone.

Beata Lewandowska
1. Jakie jest pani największe marzenie?

 
Życie z dala od zgiełku, za to blisko natury.


2. Co lub kto jest pani inspiracją do pisania tak pięknych książek?

 
Inspiracją do pisania książek jest chyba moja nieokiełznana wyobraźnia.
Cieszę się bardzo, że moje książki uważa Pani za piękne. Jest mi z tego powodu bardzo miło.

izabela81
Pani Danuto,
1. Jakie uczucia Pani towarzyszą po napisaniu drugiej książki? Czy są podobne do tych przy debiucie, czy zupełnie inne?

 
Moje uczucia są bardzo podobne do tych, po napisaniu pierwszej książki. Tak samo przeżywałam oczekiwanie na premierę i teraz też się denerwuję, czy książka zostanie życzliwie przyjęta, czy skrytykowana.

2. Czym jest dla Pani szczęście? Czy wraz z doświadczeniem zmienia się ono, a może pozostaje bez zmian? 

 
Szczęście to stan umysłu. A więc - moim zdaniem - z upływem lat i zdobywanym doświadczeniem ulega pewnym modyfikacjom, a nawet w niektórych obszarach całkowicie się zmienia.

3. Czy szczęścia trzeba szukać, a może ono samo wybiera odpowiedni moment? Pani szczęścia szuka, czy na nie czeka?

 
Zdecydowanie na szczęście czekam, nie szukam. Ale czasami wychodzę mu naprzeciw. Bo ono samo przychodzi, kiedy uzna, że to odpowiedni moment.

Pozdrawiam serdecznie :)
Pozdrawiam równie serdecznie :)

Anne18
1. Pani Danuto jakie uczucie towarzyszy autorowi kiedy pisze pierwsze, a jakie kiedy tworzy ostatnie zdania powieści ? 

 
Nie wiem, jak to jest u innych autorów, ale u mnie, po napisaniu pierwszego zdania, zżera mnie niecierpliwość, chciałabym, żeby spod moich palców na klawiaturze zdania wybiegały szybciej. Po napisaniu ostatniego zdania  czuję radość i satysfakcję z doprowadzenia projektu do końca.
 
martucha180
1. Rozbawiło mnie stwierdzenie: „W wolnych chwilach szaleje w kuchni - piecze, gotuje, tyje. A potem, oczywiście, się odchudza”. Jaki ma Pani stosunek do swojej wagi?

 
Z mojej wagi od lat jestem niezadowolona, ale to chyba jak większość kobiet. Tak naprawdę nie mogę narzekać za bardzo, moja nadwaga nie przekracza w tej chwili 6 kg.  A ja bardzo przyjemnie pracowałam na te 6 kg, bo jestem okropnym łasuchem i nie lubię sobie odmawiać kulinarnych przyjemności. Jednak staram się zachować pewne granice, bo nie chciałabym w przyszłości dźwigać przed sobą ogromnego brzucha. Brzuszek mi całkowicie wystarczy :)


2. Co najchętniej Pani fotografuje i co chciałaby Pani sfotografować?

Najchętniej fotografuję naturę i moim marzeniem jest, aby w przyszłości udało mi się sfotografować grę świateł i cieni w sosnowym lesie.
Moje fotografie (mam ich setki) mają wartość wyłącznie sentymentalno-pamiątkową. Pomagają mi zapamiętać przeżywane chwile i uwieczniają obrazy, których nie chcę zapomnieć. W swoich zbiorach mam zdjęcia ludzi i  miejsc, których już, niestety, nie ma. I zawsze przywołują wspomnienia - i te dobre, i te smutne, niechciane. Są swoistą kroniką moich dni.

3. Jak postrzega Pani Cyrysię, patronkę swojej najnowszej powieści?


Cyrysię jak na razie znam jedynie wirtualnie i bardzo sobie cenię Jej opinie i zaangażowanie. Cieszę się, że patronuje mojej powieści. To była dla mnie bardzo miła niespodzianka.

Gab riela
1. Dlaczego wybrała Pani taki kierunek studiów, a nie inny?

 
Wydawał mi się interesujący - kierunek dla humanistów lubiących pomagać ludziom. Dawał wiedzę, poszerzał horyzonty i pokazywał, że na każdą sprawę, każdy problem można spojrzeć z różnej perspektywy. W toku nauki poznawałam nowe zagadnienia i uczyłam się coraz lepiej rozumieć ludzi, ich zachowania i to, co nimi kieruje w różnych okolicznościach. Dziś, z perspektywy czasu, nie żałuję wyboru.


2. Jak widzę, zgadza się Pani ze stwierdzeniem, że marzenia się spełniają. W takim razie, jak trudno było dążyć do tego, żeby się ziściły? Czy na Pani drodze stawały jakieś przeszkody? Jak sobie Pani z tym radziła?

 
Najtrudniej jest zawsze wtedy, gdy czeka się na coś jak na mannę z nieba. Wtedy cały świat i wszystkie moce sprzysięgają się, żeby rzucać nam jak najwięcej kłód pod nogi. Ale tylko po to, żebyśmy się ocknęli z letargu i zaczęli działać.
Gdy napotykałam trudności i trwało to zbyt długo, w ostatecznym rozrachunku zawsze robiłam bilans zysków i strat. Jeśli osiągnięcie celu kosztowało mnie lub kogoś innego zbyt dużo - rezygnowałam. I niespecjalnie mnie to bolało. Nie lubię czegoś zyskiwać, jeśli ktoś może przez to cierpieć lub coś stracić. Nie ma wtedy pełnej satysfakcji i na radość ze spełnienia kładzie się cień.

3. Co najczęściej Pani gotuje? Jakie smaki są Pani ulubionymi?


Nie jestem poszukiwaczką smaków, jest całe mnóstwo potraw, których nawet nie chcę znać i raczej nigdy nie spróbuję. Niektóre potrawy nawet mnie brzydzą, sama myśl o nich wywołuje nieprzyjemne dreszcze.
Ze względu na dietę gotuję potrawy lekkie, beztłuszczowe, najchętniej różne kombinacje warzyw. Cierpliwie lepię pierogi - jestem wielką miłośniczką ruskich. Niestety uwielbiam wszelkiego rodzaju naleśniki, placuszki i racuszki, te warzywne też.
A najbardziej lubię wypiekać pieczywo - chlebki na drożdżach i na zakwasie (sama robię zakwas), bułeczki, rogaliki i inne pyszności. Na tym polu lubię poeksperymentować. Lubię piec ciasta, kruche ciasteczka, pierniczki, muffinki. A potem to wszystko degustuję i kłócę się z wagą, która nieustannie ze mnie kpi.



Zuza
Pani Danuto

1. Czy ktoś zwraca Pani uwagę, że nie jest już pani małą dziewczynką i nie wypada Pani tak fantazjować? Jeśli tak, to jak pani ma to reaguje?
 
Nie, uwagi nikt mi już nie zwraca, mam za dużo lat na zwracanie przez kogoś uwagi. Możliwe, a nawet jest to więcej niż pewne, że za moimi plecami są szepty, że prawdopodobnie jestem stuknięta i mogłabym sobie przypomnieć ile mam lat, no bo przecież kobiecie w moim wieku już pewnych rzeczy nie wypada... Tak myśli zdecydowana większość ludzi, ponieważ żyjemy w takim, a nie innym kręgu kulturowym (zaściankowym) i raz wepchnięci w schematy, nie potrafimy się od nich uwolnić, choć w skrytości wielu o tym marzy, tylko brakuje im odwagi, żeby przeciwstawić się strachowi pod nazwą: co inni ludzie na to powiedzą?
Jak na to reaguję? Kiedyś się buntowałam, teraz nie zwracam uwagi. Przywykłam do samotności, bo inność równa się samotność. Nie walczę z tym.

2. Lubi Pani wycieczki i żyje aktywnie... Czy czasami ma Pani ochotę położyć się na kanapie
i przeleżeć tam cały dzień?

 
Bardzo często mam taką ochotę, pewnie dlatego, że są to bardzo rzadkie chwile. A gdy już się zdarzą, skrzętnie przeze mnie wykorzystywane, są przyczynkiem do kolejnej aktywności. Nawet, gdy pada deszcz :)

3. Co, lub kto zachęcił Panią do napisania książki? A może sama Pani wybrała taką drogę?

 
Nikt mnie do tego nie namawiał, ani nie zachęcał. Sama się na to zdecydowałam. Kilka osób wiernie mi kibicowało, ale pozostali chyba mieli wątpliwości, czy uda mi się zrealizować swój pomysł. Traktowali moje gadanie z pobłażaniem, a potem taka niespodzianka... :)))

Magdalena Sobieszczyk
1. Jaka jest najbardziej szalona rzecz, którą ostatnio Pani zrobiła?

 
Ostatnio moje życie zdominowały wydarzenia związane z wydaniem i promocją najpierw Babiego Lata, a teraz Medalionu szczęścia. Nie miałam czasu na szaleństwa.

2. Wydanie dwóch powieści - Babiego Lata i Medalionu szczęścia jest częścią spełnionych marzeń, a jakie jest to największe marzenie?

 
Życie z dala od zgiełku.

Monika Płatek
Witam Pani Danuto!
Jestem zauroczona okładkami książek: ”Babie lato” i w sposób szczególny „Medalion szczęścia” . Nie miałam okazji ich przeczytać, poznać opowiedzianych przez Panią historii, ale postaram się to nadrobić w najbliższym czasie. Pragnę korzystając z okazji zadać kilka pytań, z góry dziękuję za udzielenie odpowiedzi, pozdrawiam i czekam na kolejne tytuły i historie…
1. Jakie jest Pani życiowe motto?


Po zastanowieniu mogę powiedzieć, że: Żyj i daj żyć innym.

2. Jakie jest Pani najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa?


Od kilku dni zastanawiam się nad odpowiedzią i nie potrafię się zdecydować.  Zbyt dużo mam tych wspomnień. Chociaż jednym z najcenniejszych jest wspomnienie mojej Babci, której tak naprawdę nie znałam, bo zmarła, gdy miałam dwa i pół roku. Nikt mi nie wierzy, że Ją pamiętam, a ja naprawdę pamiętam.

3. Która z Pani książkowych bohaterek Michalina czy Urszula jest Pani bliższa, z którą z nich się Pani utożsamia?


Obydwie są mi równie bliskie, ale bliższa jest mi chyba Urszula (jest bardziej szalona niż Michalina), ale nie utożsamiam się z żadną z nich.

Joanna Mikulec
1. Czy podąża Pani bardziej racjonalnymi, rozsądnymi ścieżkami, czy tymi szalonymi z przygodami w swoim życiu? 

 
To zależy od okoliczności. Zwykle podążam za rozsądkiem, ale gdy trafi się okazja do szaleństwa, to skrzętnie z niej korzystam.

2. Czy jest Pani otwarta na zmiany? 


Tak mi się wydaje. Do tej pory z łatwością się adaptowałam do nowych okoliczności i mam nadzieję, że będzie tak w dalszym ciągu.

3. Czy ma Pani specjalne miejsce, w którym fantazjuje i marzy? 


Tak. Własny dom :)

Gosia M
1. Pani Danuto pisze Pani ciepłe i mądre książki, które bawią, wzruszą i pokazują jak ważna jest w życiu przyjaźń, miłość i rodzina, czy swoje inspiracje czerpie Pani głównie z osobistych doświadczeń, czy może inspirują Panią inni ludzie, miejsca itp?


Wydaje mi się - i tak zwykle odpowiadam - że moje historie są całkowicie wymyślone. Ale tak sobie myślę, że wydarzenia, które opisuję w powieściach, są sumą zasłyszanych przeze mnie historii i opowieści, przeżytych przeze mnie chwil. Na pewno z nich w jakiś sposób skorzystałam.

2. Którą z cudownych książek jakie Pani napisała ceni sobie Pani najbardziej i dlaczego? 


To trudne pytanie :) Książki są tak różne, że trudno je porównywać. Każdą cenię inaczej, ale Babie lato zawsze będzie miało w moim sercu szczególne miejsce. 

3. Z pewnością Pani podróżuje, dlatego pozwolę sobie zapytać czy ma Pani jakieś ulubione miejsce do odpoczynku właśnie w Polsce?


Podróżuję rzadko, ale moim ulubionym miejscem do wypoczynku jest Hel i Mierzeja Wiślana.

Patrycja Sudoł
1. Dlaczego postanowiła pani napisać książkę? Od czego to się zaczęło?

 
Te pytania często się powtarzają, miałam je również w lutym, po wydaniu Babiego lata. Wówczas tak na nie odpowiedziałam:
- dlaczego?
” Korporacja, w której pracuję planowała fuzję z inną korporacją, a naturalną konsekwencją takich działań jest restrukturyzacja i zmniejszenie zatrudnienia. Każdy z nas obawiał się utraty pracy i snuliśmy sobie dywagacje, czasem żartobliwe, na temat ewentualnego nowego zajęcia. Prześcigaliśmy się w pomysłach na tzw. plan B. To wtedy właśnie po raz pierwszy wyartykułowałam głośno od dawna plączące mi się po głowie myśli - a może napisać książkę? Od pomysłu przeszłam do tematu, a następnie do realizacji. I tak powstało Babie Lato.  Przy wiernym kibicowaniu moich współpracowników, tych byłych już również."
- od czego się zaczęło:
” Jak zwykle. Banalnie. Bo od marzenia. A marzeniom czasem trzeba trochę pomóc, żeby się spełniły. Więc pewnego dnia stwierdziłam, że nie mogę już dłużej tylko marzyć i marzyć. Wzięłam się do roboty :)"

2. Czy trudno było wydać pani pierwszą książkę? 


Przyznam, że dopisało mi szczęście i nie miałam żadnych trudności z wydaniem pierwszej książki.

3. Miała pani obawy, że pani książka nie będzie chętnie czytana?


Oczywiście. Miałam i mam mnóstwo obaw. Przed premierą dręczyły mnie najgorsze obawy - bałam się, że książka będzie wyśmiana i wyszydzona.


Wojtek Q
1. Jaka jest Danuta Pytlak?


Ujmując rzecz prosto i kolokwialnie: jestem wesołą zołzą :)

2. Gdyby Pani życie zamieniło się w książkę, jaki byłby jej tytuł i gatunek?


Ajć! W lutym chciał pan, żebym zmieniła się w coś słodkiego :P teraz mam zmienić życie w książkę... Chyba nie daję rady, nie studiowałam w Hogwarcie :))) tak tylko spróbuję :)
- gatunek: obyczajowa/komediodramat, żeby nie powiedzieć tragifarsa.
- tytuł: no, kurczę, nie wiem!! o! wiem! Przypadki wesołej zołzy :)

3. Jaki jest Pani przepis na ciasto ANTYRUTYNOWE, aby żaden dzień nie okazał się zakalcem?


No, ale ja lubię zakalce! One pozwalają docenić ciasto bez skazy :))
A jak się bronić przed rutyną? Po prostu w nią nie popadać.

Kasia Jabłońska
1. Czy woli Pani tworzyć postacie miłe i sympatyczne, czy może raczej łatwiej kreować Pani czarne charaktery?

 
W tym względzie nie mam priorytetów. Ważne jest dla mnie, aby stworzona postać miała wyraźny charakter. Obojętne, czy dobry, czy zły. Po prostu charakter. No i spełniła rolę, którą dla niej zaplanowałam.

2. Czy jest jakiś gatunek literacki, którego z pewnością by się Pani nie podjęła pisząc książkę?


Oczywiście, że tak. Z całą pewnością nie podjęłabym się napisania kryminału, thirllera, ani sciencie-fiction.

3. Jak Pani myśli, czy we współczesnej literaturze jest jeszcze miejsce dla jakiegoś tematu tabu? A może to określenie jest już nieaktualne, bo można pisać o wszystkim? 

 
Na pewno jest jeszcze dużo przestrzeni na nowe tematy. Życie wszak wciąż przynosi coś nowego, społeczeństwa dynamicznie się rozwijają. Powstają nowe kwestie społeczne dopiero rozpoznawane przez badaczy.
Rzeczywiście, znaczenie słowa TABU nieco się zdewaluowało, ale na pewno wciąż jest aktualne, choć można pisać o wszystkim. Po prostu o wszystkim jeszcze nie napisano.

Iza jaszczowka
1. Ile Pani jest w Urszuli? Czy jakieś swoje cechy osobowości czy tez może wyglądu "wkłada" Pani swoim bohaterom?


W Urszuli nie ma mnie nawet krztyny. Zarówno Michalina jak i Urszula są postaciami całkowicie wymyślonymi i nie mają pierwowzorów wśród kobiet, które znam.

2. Czy łatwiej Pani kreować postacie mężczyzn czy kobiet?


Nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałam, ale teraz to pytanie zmusiło mnie do przemyśleń. No i muszę stwierdzić, że chyba trudniej jest mi kreować postacie mężczyzn. A to pewnie dlatego, że słabo znam męską psychikę. Postrzegam ich przez pryzmat kobiecych stereotypów, choć bardzo się staram, żeby tak nie było. Zatem stworzeni przeze mnie mężczyźni są albo draniami (Jose Martinez w Medalionie szczęścia), albo ideałami (Waldek w Babim lecie i Rafał w Medalionie szczęścia). A jeśli się trafi ktoś taki jak Paweł, mąż Michaliny z Babiego lata, to znajdzie się również dla niego wytłumaczenie jego złego postępowania.

3. Czy po postawieniu ostatniej kropki kusi Panią dopisanie jeszcze czegoś?


Przy pierwszej powieści okropnie mnie kusiło. Czytałam ją wiele razy, zanim posłałam do wydawnictwa i wciąż chciałam coś dopisywać. Z trudem się powstrzymywałam. Ale po skończeniu Medalionu szczęścia nie miałam takich myśli. Żyłam w przekonaniu, że napisałam wszystko, co chciałam napisać. Ani więcej, ani mniej.

Niebieska zakładka
1. Jakie trzy największe wyzwania stoją przed pisarką w Polsce?


Myślę, że te same, co na całym świecie - a więc zainteresowanie i zdobycie czytelników ciekawą fabułą.

2. Na co zwraca Pani uwagę fotografując?


Na atmosferę miejsca, które fotografuję. Wciąż wierzę, że uda mi się to uwiecznić.

3. Czy pieczenie i gotowanie może być sposobem na szczęście? 


Na pewno. Przecież są ludzie, dla których gotowanie i pieczenie jest życiową pasją, mają na ten temat wiedzę i gotując spełniają się całkowicie. Z pewnością są ludźmi szczęśliwymi. Zresztą, wystarczy popatrzeć na niektórych uczestników kulinarnych reality show. Oni tym żyją. Chciałabym tak kochać to, co na co dzień robię.

pozdrawiam serdecznie:)
również serdecznie pozdrawiam :)

Szczęśliwa Mama
1. Bardzo często czytam, że ulubionym zwierzęciem domowym dla Pisarzy jest kot. "Podobno mruczenie kotów może sprawić, że zrosną się nawet pogruchotane na miazgę kości albo czyjaś dusza ozdrowieje. Jednak kiedy tak się stanie, koty odchodzą, nie oglądając się nawet za siebie. Miłość kota pozbawiona jest nieśmiałości. Nie stawia warunków, ale też nie składa obietnic" (Nina George - "Lawendowy pokój"). Ja również kocham koty i uważam, że to właśnie koty wybierają swoich właścicieli. Co Pani o tym sądzi? Czy również posiada Pani kota?

 
Niestety, nie posiadam ani kota, ani psa, ani żadnego innego zwierzęcia. Zwierzę to odpowiedzialność, a ja jestem wiele godzin poza domem, więc posiadanie przeze mnie zwierzęcia byłoby przykładem braku odpowiedzialności i na pewno byłoby ze szkodą dla pupila, bo całe dnie spędzałby sam.

2. Wspominając dzieciństwo nasuwa mi się obraz moich dziadków, którzy siedzą przed kominkiem, dziadek pali fajkę, w całym domu unosi się zapach wanilii, a babcia robi na drutach ciepły sweter dla kolejnego wnuka. W kominku pali się ogień, w domu jest ciepło i przyjemnie, a dziadek zaczyna gawędzić o czasach wojennych (mój dziadek przeżył I i II Wojną Światową). Czasem babcia coś dopowie i tak za każdym razem moja wiedza o tych czasach się pogłębia. Na lekcjach historii w szkole bardzo często wykorzystywałam te wiadomości, co bardzo podobało się moim nauczycielom. Oczywiście również dużo czytam książek o tematyce historycznej, wojennej. Czy i Pani czerpała też wiadomości od dziadków, a potem wykorzystała w swoich powieściach? Czy może dzięki rozmowom z dziadkami czy też innymi członkami rodziny naszły Panią konkretne pomysły do wykorzystania w książce? Jak bardzo Pani życie czy też życie kogoś z rodziny wpisuje się na karty Pani książek? Czy wydarzenia, jakie Panią dotąd spotkały stają się inspiracją dla losów bohaterów? A jeśli tak, to jakie?


Szczęściarz i Jawa
Każdy człowiek nosi w sobie wiedzę zbieraną latami, między innymi z opowieści najbliższych, np. dziadków lub rodziców. Uzupełnia ją przez całe życie, najpierw wiedzą szkolną, następnie wiadomościami pozyskiwanymi samodzielnie, lub zasłyszanymi gdzieś, kiedyś, przypadkiem. Ze mną jest tak samo, jak z innymi ludźmi - mam określoną wiedzę, a także bagaż doświadczeń związanych z przeżytymi latami. Przez całe życie kształtowały się moje poglądy i moje upodobania. To suma przeżytych chwil mojego życia, które na pewno nadały ostateczny kształt powieściom mojego autorstwa. Inaczej być nie może.
Ale moje życie, to, co przeżyłam nie jest dla mnie inspiracją dla losów bohaterów. Moje życie, ani życie nikogo z mojej rodziny nie wpisuje się w karty moich książek. Jedynymi prawdziwymi postaciami (w Medalionie szczęścia) i historiami tylko troszkę zmodyfikowanymi, są psy - Szczęściarz i Jawa.


3. Pisanie na pewno wciąga i uzależnia. Spróbowało się raz i chce się jeszcze, więcej. Jakie są więc Pani dalsze plany pisarskie? Czy myślała Pani o pisaniu książek dla dzieci i młodzieży? Czy pozostanie Pani w kręgu powieści dla dorosłych?


Nie czuję się w żaden sposób uzależniona od pisania, choć pisać bardzo lubię. Zgadzam się, że jest wciągające - gdy już zacznę, trudno mi się od tego oderwać.
Moje plany pisarskie? Po prostu będę pisać - kiedy będzie pomysł i czas. Nie będę na pewno pisać "na siłę", tylko po to, żeby coś napisać. To bez sensu. Nie narzucam sobie ani tempa, ani żadnych norm, ani tym bardziej terminów. Nie mam w tym względzie żadnych kontraktów, które narzucałyby mi coś. To ma być praca, ale i przyjemność, nie obowiązek.
Nie myślałam o pisaniu książek dla dzieci i młodzieży. Raczej pozostanę w kręgu książek dla dorosłych.

Bogdan N
1. Uwielbiam czytać, ale gdy porównuję siebie z moją żoną, to wychodzi na to, że moja żona czyta i więcej, i szybciej ;) Co Pani na to, aby wprowadzono w Polsce Dzień Kobiet Czytających? Oczywiście taki dzień byłby ustawowo dniem wolnym od pracy dla Pań, a mężowie zamiast kwiatka kupują swoim Paniom solidne zestawy książkowych nowości:)

 
Też uwielbiam czytać, ale nie robię żadnych porównań, ani nie traktuję czytania jako współzawodnictwa. Niech każdy sobie czyta we własnym tempie i tyle, ile chce. To ma być przyjemność, a nie wyścig.
Dzień Kobiet Czytających? A po co? A co z Dniem Mężczyzn Czytających? To byłoby nierówne traktowanie płci. Przyznam tutaj, że jestem zagorzałą przeciwniczką Dnia Kobiet w ogóle. Nie świętuję tego dnia. Kwiatek lub książkę bliskiej osobie można kupić bez okazji, nie trzeba wyczekiwać oficjalnego święta.

2. Teraz mamy wakacje, uwielbiam urlop, można pojechać nad morze lub w góry. Pisarze nie mają wakacji. Potrafią wszędzie szukać inspiracji do kolejnej książki :) Gdzie w tym roku będzie Pani szukała swojego uroczyska? Ja kocham Polskę i planujemy z rodziną urlop w Bieszczadach. Życzę Pani udanych wakacji <3


Dziękuję za życzenia, również życzę Panu i Pańskiej rodzinie udanych wakacji. Ja niespecjalnie lubię wyjeżdżać, a jeśli już wyjeżdżam, to grubo po sezonie, żeby uniknąć tłumów i hałasów zabieranych przez wczasowiczów w każdy punkt świata. Odpoczywam wyłącznie w Polsce, którą uwielbiam i wciąż odkrywam jej niewyczerpane piękno.

3. Napisała już Pani dwie książki. Czy pisząc książki myśli Pani już o blogerach i krytykach literackich? Zdarzyło się Pani zmienić coś w książce specjalnie, ponieważ uznała Pani, że to się nie spodoba?


Pisząc książki myślę przede wszystkim o najważniejszych odbiorcach, czyli o czytelnikach. Staram się patrzeć na to, co piszę, oczami osoby czytającej. Krytycy literaccy zawsze dopatrzą się czegoś złego lub nieudanego, takie ich zadanie. A to, co chwalą krytycy, nie zawsze jest dobrze przyjmowane przez czytelników. Zresztą, to działa w obydwie strony.
Nie, nie zdarzyło mi się zmieniać w książce czegoś, co uznałam, że może się nie spodobać. Zostawiałam wszystko do decyzji redaktora.


Emilka Z
1. Czy posiada Pani tytułowy medalion szczęścia? A może ma Pani inny przedmiot który przynosi szczęście? Czy wierzy Pani by to rzeczy miały magiczną moc i dawały te upragnione szczęście?

 
Nie, nie posiadam tytułowego medalionu szczęścia. Mam ulubiony wisiorek - kamień księżycowy, który noszę prawie codziennie. Ale nie przypisuję mu żadnych magicznych mocy, ani nie podejrzewam, że jest sprawcą szczęśliwych zdarzeń. Po prostu bardzo się lubimy :)

2. Czy miała Pani chwile zwątpienia w pisaniu tej książki? Czy był taki czas, że chciała Pani ją wyrzucić do kosza?

 
Medalion szczęścia pisał mi się lekko i przyjemnie. Nie przeżyłam ani jednej chwili zwątpienia, ani nawet przez sekundę nie chciałam wyrzucić jej do kosza.

3. Jaki jest Pani stosunek do bezdomności zwierząt? Czy adoptowałaby Pani takiego zwierzaka, bądź przygarnęła takiego z ulicy?


Bardzo ubolewam nad bezdomnością - tak ludzi, jak i zwierząt. Szczególnie zimą.
Jeśli chodzi o adopcję bezdomnego zwierzęcia - gdybym była jedyną szansą, na pewno bym to zrobiła. Bez chwili zastanowienia.

aaagusiek
1. Jak wygląda Pani dzień, kiedy zasiada Pani do pisania?


Na pisanie wykorzystuję niemal każdą wolną chwilę - wolną od obowiązków rodzinnych i domowych. Z żalem muszę stwierdzić, że jest ich niezwykle mało. Zazwyczaj są to wieczory po pracy, czasem bezsenne noce, weekendy. A czasem po prostu po powrocie z pracy nie robię nic, tylko siadam i piszę.

2. Jaki jest gatunek lub temat, na który nigdy by się Pani w swojej twórczości nie zdecydowała i dlaczego? 


Jak już wspomniałam w tym wywiadzie - na pewno nigdy nie zabrałabym się za napisanie kryminału, ani sciencie fiction. Nie mam do tego głowy.

3. Czy uważa Pani, że każdy człowiek nosi w sobie materiał na powieść i wystarczy tylko go odnaleźć? 


To możliwe. Czyż nie jest tak, że czytając powieści znajdujemy w nich kawałki siebie?

Ania
1. Czy (podczas pisania książki) czerpie Pani inspiracje ze swojego dzieciństwa?


Nie, jeszcze mi się nie zdarzyło inspirować swoim dzieciństwem. Ale wszystko przede mną :)

2. Istnieje jakiś temat, którego nigdy nie podejmie Pani w swoich książkach?


Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale na pewno jakiś by się znalazł.

3. Co chciałaby Pani przekazać swoim prawnukom i kolejnym pokoleniom, które kiedyś sięgną po Pani książki ?


Będę bardzo szczęśliwa, jeśli w odległej przyszłości zdarzy się, że ktoś przeczyta moje powieści. Myślę, że mogą być wtedy tak oceniane, jak dzisiaj powieści np. Marii Rodziewiczówny - będą trącić myszką, wywołają uśmiech, a nawet śmiech staroświeckimi sformułowaniami i poglądami. Będą nieżyciowe. Ale mogę mieć nadzieję, że będą też źródłem wiedzy o dzisiejszej obyczajowości i życiu. Może też wzruszą? Wywołają tęsknotę za minionymi wartościami? Wszystko zależy od tego, w jakim kierunku potoczą się losy świata.

Oliwia Dzierżyńska
Zastanawiałam się nad napisaniem książki, tylko zawsze wydawało mi się, że jestem za młoda. Obudziło się we mnie wiele niepewności no, bo czy ktokolwiek chciałby czytać książkę nastoletniej dziewczyny? Na pewno! Zresztą bardzo szybko nastolatka przeistoczy się w młodą kobietę.
1. Czy miała Pani kiedyś jakieś nieprzyjemności związane ze swoim wiekiem? (Np. w miłości)

 
Miałam, i to bardzo bolesne, ale są tak osobiste, że - proszę o wybaczenie - nie będę wdawać się w szczegóły. Z perspektywy czasu oceniam, że było to dla mnie dobre, ale wtedy było ciosem prosto w serce.

2. Jak Pani sądzi, czy nastolatka może napisać dobrą książkę? Czy jest to z góry zdane na niepowodzenie, czy może ta "młodzieńczość" może być sukcesem? 


A dlaczego nie? Czy przy nazwisku na okładce jest podany wiek autora? A może właśnie byłoby to nowatorskie, intrygujące i bardzo interesujące, bo książka przyniosłaby nastoletnie widzenie świata, takie, jakie jest naprawdę, a nie domniemane, pisane przez dorosłych, którzy nastolatkami byli już dawno temu?
 

dominikastarzyk4
1. Jak Pani zbiera inspirację żeby stworzyć powieść, lub co Pani robi żeby mieć wenę twórczą. Jest to jakieś miejsce czy rzecz? Na przykład taki Medalion szczęścia?


To przychodzi samo - po prostu wpada mi do głowy pomysł, najpierw w zarysie, a jak się już zagnieździ na dobre - wymyślam ciąg dalszy. Szczegóły tworzę w trakcie pisania.
Medalion szczęścia zaczęłam pisać dla żartu, jako opowiadanie w odcinkach, i tak dobrze mi się pisało, że postanowiłam zrobić z tego powieść, zwłaszcza, że podobało się czytelnikom.

2. Czy jakaś książka jest odzwierciedleniem Pani życia lub jakiegoś wydarzenia. A może jakaś bohaterka książki jest Pani siostrą książkową?

 
Nie wiem, czy pytanie dotyczy książek w ogóle, czy moich powieści, zakładam, że moich powieści - a zatem żadna z tych książek nie jest odzwierciedleniem mojego życia, a ani Michalina, ani Urszula nie jest moją książkową siostrą :)


3. Ma Pani już jakieś inspiracje i pomysły na nową książkę? Jak tak czy by mogła Pani podzielić się pani pomysłem?


Tak, mam kilka pomysłów, ale raczej ich nie zdradzę. Są na razie w fazie pomysłu lub pierwotnego planu.

Ania Wolniak
1. Z poprzedniego wywiadu z lutego br. dowiedziałam się, że Pani ulubionym pisarzem jest Stanisława Fleszarowa-Muskat. Przyznam się, że posiadam wszystkie książki tej Autorki. Moja Mama często mówi: " ... chciałabym być po śmierci portierem w niebie. Jakież napiwki - wzdychała- dostawałabym od tych, którzy by chcieli na noc wymknąć się do piekła! (Stanisława Fleszarowa-Muskat, z książki "Czterech mężczyzn na brzegu lasu"). Uwielbiam książki Mojej Babci i Mamy! Moja Mama zawsze zachęca mnie do ich przeczytania. Często widzę, jak Babcia i Mama czytają. To dzięki NIM i jak kocham książki :) Od której książki powinnam zacząć przygodę z tą Pisarką?


Nie wiem, to zależy od wieku, od upodobań i od wielu innych rzeczy. Ja przygodę z książkami Stanisławy Fleszarowej-Muskat zaczęłam od książki "Kochankowie róży wiatrów" i "Milionerzy" i był to przypadek - książki te wypożyczyłam z biblioteki publicznej. Po ich przeczytaniu zaczęłam poznawać twórczość tej autorki. Po kolei było: Tak trzymać (wszystkie tomy, do których nieustannie wracam), Pozwólcie nam krzyczeć, Przerwa na życie, Wizyta. I wiele innych - Stangret jaśnie pani, Szukając gdzie indziej i wspomniana przez Panią - Czterech mężczyzn na brzegu lasu.

2. Często zdarza mi się, że kupuję książkę dzięki rekomendacji znanej osobistości: aktorki, dziennikarki czy innej pisarki. Przyznam, że jeszcze nigdy nie zawiodłam się i dzięki temu nasza domowa biblioteczka rozrasta się w błyskawicznym tempie. Czyje rekomendacje na stronie tytułowej Pani książek byłyby dla Pani satysfakcjonujące? 


Nie wiem, może znanej autorki lubianych książek obyczajowych? Nie potrafię odpowiedzieć. Dotychczasowymi rekomendacjami jestem w pełni usatysfakcjonowana.

3. Jest Pani autorką już 2 powieści obyczajowych. Z którą książką jest Pani najbardziej związana? Z której jest Pani najbardziej dumna? Która książka przyniosła Pani najwięcej spełnienia? A przy pisaniu której odczuwała Pani najwięcej zadowolenia i radości z pisania?
Dlaczego?


Jak już wcześniej wspomniałam - Babie lato zawsze będzie zajmowało szczególne miejsce w moim sercu, jako pierwsza napisana i wydana przeze mnie powieść. Trochę to sentymentalne, wiem, ale dobrze mi z tym.
Pisaniu obu powieści towarzyszyły zupełnie inne myśli i inne emocje - ale Medalion szczęścia pisało mi się dużo łatwiej. Nie wiem, dlaczego. Po prostu tak było.

Edyta Chmura
1. Spotkałam się nie raz z opiniami, że to mężczyźni są najlepszymi kucharzami, ponieważ gotowanie traktują jako pasję, a kobiety jako codzienny żmudny obowiązek, który narzucono im już za czasów jaskiniowców…mężczyzna rzucał do groty upolowaną sarnę i rób, kobieto, z tym, co chcesz. A jak jest u Pani – zawsze ciągnęło Panią do gotowania czy to zamiłowanie przyszło z czasem?


Zamiłowanie przyszło z czasem :) I nie napiszę tu niczego odkrywczego, jeśli stwierdzę, że największą radość sprawia gotowanie dla kogoś bliskiego.

2. Jak już zostało wspomniane ceni Pani twórczość Stanisławy Fleszarowej-Muskat i Joanny Chmielewskiej. Nazwiska te zaliczane są do klasyki, marki samej w sobie. A czy często daje Pani szansę polskim debiutantom? Czy któryś z nich szczególnie przypadł Pani do gustu i chciałaby Pani ją/go nam polecić?


Szczerze mówiąc, przy wyborze książki nie kieruję się tym, czy autor ma znane nazwisko, czy właśnie jest to czyjś debiut. Skupiam się raczej na treści, na temacie książki. Nie zastanawiam się, czy jest to debiut, czy to ja po raz pierwszy trafiłam na czyjeś nazwisko. Tak było z Rozlewiskiem Małgorzaty Kalicińskiej, tak było z pierwszymi książkami Katarzyny Michalak (seria Poczekajka). Za bardzo udany debiut uważam książkę Katarzyny Kwiatkowskiej - Zbrodnia w błękicie.

3. Zdaje się, że kocha Pani morze. Ja z przykrością muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie byłam nad morzem, ale obiecałam sobie, że to nadrobię jak tylko dzieci podrosną i będą w stanie znieść podróż przez całą Polskę. Czy jest jakieś miejsce, szczególna pora dnia, potrawa bądź zapach, którego nie mogę pominąć / nie poczuć, gdy już zrealizuję to moje małe marzenie?


Zatem życzę Pani rychłego spełnienia Pani marzenia. A jak już do tego dojdzie, proszę słuchać swojego serca :) ono będzie wiedziało najlepiej.
Ja kocham Hel, po sezonie, kiedy plaże są puste i na piasku nie ma śladu ludzkiej stopy. Błękitne powietrze wieczoru ma niepowtarzalny zapach. I zapach nie zakłócony smrodkiem sezonowych smażalni.
A najbardziej kocham ciszę nadmorskich wydm.

Ewelina Poc
1. W poprzednim wywiadzie zapoznałam się z Pani wierszem pt. 'Wena". Uwielbiam wiersze. Często w szkole uczyłam się ich na pamięć i deklamowałam na różnych uroczystościach. Czy pisze Pani również wiersze? Planuje je Pani wydać?


Tak, pisuję również wiersze. Teraz robię to rzadko, ale jeszcze dwa-trzy lata temu żyłam poezją. Byłam aktywnym użytkownikiem jednego z portali poetyckich, tam bardzo dużo się nauczyłam i rozwinęłam, poznałam także ludzi o podobnych zainteresowaniach. Z niektórymi do dziś utrzymuję znajomość. Nawet udało mi się wygrać dwa konkursy poetyckie.
W 2011 roku wydałam tomik poezji, ale dziś, z perspektywy czasu nie jestem z niego zadowolona. Jego jedyna wartość to wartość emocjonalna. Przyznam, że w tamtym czasie pisanie wierszy było dla mnie pewnego rodzaju autoterapią i bardziej zwracałam uwagę na emocje, a nie na stronę techniczną.
Na razie nie myślę o wydaniu kolejnego tomiku, ale możliwe, że z czasem zmienię zdanie.
Część moich wierszy można jeszcze przeczytać na moim blogu z wierszami (trochę go w ostatnich miesiącach zaniedbałam).

2. Kocham książki i kocham chodzić do księgarni. Zapach nowych książek jest dla mnie najcudowniejszym na świcie. Ostatnio mam coraz większy dylemat: coraz więcej nowych autorów, coraz więcej wspaniałych dzieł. I coraz częściej mam dylemat: którą książkę wybrać? Jak zachęciłaby Pani czytelników do sięgnięcia po Pani książki? 


Jeśli macie ochotę na historię czasami zabawną, a czasami skłaniającą do zastanowienia - jeśli lubicie się i pośmiać i chwilami posmucić, a przede wszystkim jeśli lubicie szczęśliwe zakończenia - Medalion szczęścia będzie lekturą  idealną w ten letni, wakacyjny czas. Zapraszam serdecznie!

3. Jeśli miałaby Pani wybrać jedną książkę, tę ukochaną, tę najpiękniejszą, to która by to była?


To byłby bardzo trudny wybór, ale w tej chwili myślę, że byłaby to książka "Szukając gdzie indziej" Stanisławy Fleszarowej-Muskat.

Gosia Pawlaczyk
1. Kocham czytać bajki. Obawiam się, że nigdy nie wyrosnę z tego. Zawsze dziadek mi czytał, potem czytałam sama i teraz nie wyobrażam sobie, żebym moim dzieciom nie czytała. Moje dzieci i ja kochamy bajki braci Grimm. Czy lubi Pani czytać bajki? Jakie by nam Pani poleciła?


Ja tak jak Pani - uwielbiam czytać bajki i nigdy z tego nie wyrosłam. Nie chcę z tego wyrastać. W bajkowy świat wprowadzał mnie mój Tata, to On mi je czytał. Gdy byłam chora żelazną pozycję stanowiła "Pyza na polskich dróżkach" Hanny Januszewskiej. Ale moją ukochaną książką z dzieciństwa jest "Pan Twardowski w Czupidłowie" Janiny Porazińskiej.
Dzisiejszych bajek nie znam, nie mam dzieci ani wnuków - zatem nie mogę polecić nic innego ponad to, co sama czytałam w odległym już dzieciństwie.

2. Myślała Pani nad ekranizacją książek Pani autorstwa? A może ma Pani już typy, kto powinien zagrać główne role, kto reżyserować?


Nie, moja wyobraźnia jeszcze tak daleko nie zagalopowała :) Ale ziarno zostało zasiane - na pewno o tym teraz pomyślę :)

3. Czym jest dla Pani przyjaźń? Z którym bohaterem Pani książek najbardziej chciałaby Pani się zaprzyjaźnić i dlaczego akurat z tym? Czym takim wyróżniałby się ten przyjaciel?


Przyjaźń jest dla mnie związkiem dwojga ludzi (płeć obojętna), którzy nawzajem szanują siebie i swoje poglądy. I potrafią ze sobą nie tylko rozmawiać, ale i milczeć.
Nie mogłabym zaprzyjaźnić się z żadnym z bohaterów moich książek. Zbyt dobrze ich znam...

joasmol
1. Okładki Pani książek są bardzo ładne. Czy ma Pani wpływ na to, co się na nich ukaże? Czy chciałaby Pani, by ktoś konkretny stworzył dla Pani ilustrację okładki?


Nie, nie mam wpływu na okładkę. Opracowanie graficzne leży po stronie Wydawnictwa.

2. Czy wierzy Pani w przeznaczenie? W to, że nasz los jest gdzieś zapisany?


Tak, noszę w sobie taką wiarę.

3. Czy zdarzyła się taka sytuacja, że napisanie jej szczególnie Panią poruszyło, zapadła w pamięci i w sercu? Dziękuję za odpowiedzi. 


Tak. To historia Elżuni w Babim Lecie. Ten wątek, w sposób absolutnie dla mnie niezrozumiały, napisał się sam.


 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję serdecznie Danucie Pytlak za poświęcenie swojego czasu oraz za udzielenie Nam niezwykle interesującego wywiadu.  

Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania.  


Nagrodę w postaci książki ''Medalion szczęścia'' otrzymują:

Ania Wolniak
Gosia Pawlaczyk

Gratuluje zwycięzcom i pozdrawiam!!!

cyrysia

28 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy wywiad!

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Brak problemów z wydaniem pierwszej książki, to naprawdę niezwykłe. Jestem pełna podziwu dla autorki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyszło całkiem ciekawie. Dziękuję autorce za odpowiedź na moje pytanie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję udzielenia ci wywiadu. Wyszło bardzo ciekawie :)
    Pozdrawiam ♥
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. chciałabym też żyć z dala od zgiełku... :D przy naturze o:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozmowa przeczytana, to teraz czas by był poznać powieści autorki;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajna ta wesoła zołza. Gratulacje dla dziewczyn!

    OdpowiedzUsuń
  8. Pomysł z Dniem Kobiet Czytających bardzo mi się podoba :)
    Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo długi i wyczerpujący wywiad!
    Oto moc literatury :3

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolejny wywiad, w tak krótkim czasie? Jak Ty to robisz Cyrysiu :) Chylę czoła i gratuluję kolejnych sukcesów :) Nie jest mi znana proza tej autorki, ale postaram się nadrobić zaległości :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow, ale ten wywiad wyszedł długi i ciekawy! Pytania nagrodzone naprawdę super.

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszę się, że i moje pytania znalazły się w wywiadzie. Już pewnie to kiedyś wspominałam, ale bardzo lubię czytać wywiady z pytaniami od internautów. Zazwyczaj znajduje się w nich dokładnie wszystko to, co chciałabym wiedzieć o autorze. A sama pani Danuta wydaje się niezwykle sympatyczną i ciepłą osobą :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kolejny bardzo ciekawy wywiad, z którego można bardzo wiele dowiedzieć się o Pani Danucie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. super wywiad - czytałam go z dużym zainteresowaniem :)
    Naturalnie gratuluję zwyciężczyniom :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pieczywo wypiekane w domu faktycznie najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawy wywiad;) I gratulacje dla zwyciężczyń;)

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak zwykle, wspaniały wywiad :). Na pewno przeczytam najnowszą książkę autorki, zwłaszcza że "Babie lato" bardzo mi się podobało :).

    OdpowiedzUsuń
  18. Gratuluję zwyciężczyniom !
    Wywiad wyszedł tak, jak miał wyjść, czyli świetnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kolejny wywiad, który bardzo przyjemnie się czytało :))
    Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dzięki Twoim wywiadom poznaję nowe autorki ;)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...