wtorek, 11 sierpnia 2015

Wywiad z Joanną Miszczuk

Gab riela
1. Jaki tytuł nosi Pani ulubiona książka z dzieciństwa? Jak często Pani do niej wracała?

 
Nauczyłam się czytać, jako czterolatka na „Alicji w krainie czarów”. Jednak tak naprawdę ulubiony był Brzechwa, do jego wierszy wracam nawet dzisiaj.


2. Jakie trzy książki, według Pani, każdy powinien przeczytać?

 
Nie mam pojęcia. Nie sądzę, aby istniały trzy książki odpowiednie dla każdego. Każdy człowiek ma inne potrzeby, inne emocje, inny sposób odbierania rzeczywistości. Nie potrafię wypowiadać się za „każdego”. Dlatego pozwolę sobie sformułować to pytanie trochę inaczej, bardziej osobiście. Gdybym musiała przez resztę mojego życia, czytać jedynie trzy książki, jakie bym wybrała.
-„Lesio” Joanny Chmielewskiej. Styl pisania tej autorki i jej poczucie humoru uwielbiam. Uważam, że trzeba się czasem śmiać z całego serca, a „Lesio” mi to zawsze gwarantuje.
-„Trylogia” Henryka Sienkiewicza. Mój patriotyzm nie jest, na co dzień wyraźnie odczuwalny. Mieszkam za granicą, piszę o obcych krajach. Ta powieść budzi we mnie mnóstwo emocji. Utwierdza mnie w silnym poczuciu mojej tożsamości narodowej, umacnia moje korzenie.
„Trylogia Czarnego Maga” Trudi Canavan. Trochę przez wzgląd na moje przekonanie, że magia jest w naszym życiu obecna. Trochę przez styl pisania autorki, który mnie nigdy nie nudzi. I dlatego, że w otoczce baśniowych realiów Canavan mówi o sprawach, które powinny być ważne dla całej ludzkości.


3. Ma Pani "wiele zwodów". Co więc to znaczy?


Wyuczone dwa. Pedagog i dyplomowany technik biurowy – stenotypista. Wykonywane siedem, z czego cztery administracyjno-biurowe, do tego dochodzi gastronomia i budownictwo, a siódmy to pisarz.

Anne18
1. Mówi Pani czterema językami, a czy uczy się jeszcze kolejnych?

 
Uczę się, bo nie mam innego wyjścia. Ale uczciwie, to trochę mi się już nie chce, a trochę nie mam czasu. Za to złośliwie, chociaż rozsądnie przerzucam ten obowiązek/przyjemność na moją córkę. Ona mówi płynnie już trzema, a dwa kolejne poznaje. Chciałabym ją jeszcze zmusić do chińskiego, albo koreańskiego, ale się broni dzielnie. Chyba będę się musiała sama spiąć.


2. Podobno lubi, Pani nowe wyzwania, a jak definiuje Pani to pojęcie? 


Definicji brak. Nowym wyzwaniem może być wszystko. Począwszy od nauki koreańskiego, poprzez zmuszenie orchidei Catleya do kwitnięcia, po własnoręczne położenie podłogi z drewna. Nie cierpię się nudzić.


3. Jakie to uczucie kiedy pisze się pierwsze i ostatnie zdania powieści? 

 
Dla mnie żadne. Początek jest tylko celem do przekazania tego wszystkiego, co ważne. Koniec nie jest tak naprawdę końcem. Koniec powieści zależy od was, czytelników. Od tego czy dotarło do was przesłanie, które zawarłam w całej powieści.

Katarzyna Piecuch

1.  Mieszkała Pani w aż trzech krajach: Niemczech, Francji i w Polsce? Czy kultura i realia tych państw przewijają się w jakiś sposób w Pani powieściach, czy też szczelnie izoluje Pani swoje życie prywatne od treści pisanych przez Panią książek?


To życie pisze powieści, nie ja. Ja tylko przelewam na papier, to wszystko, co nas spotyka. Mnie, Ciebie i naszych znajomych. Oczywiście, że to, co mnie spotkało w życiu, ma swoje odbicie w powieściach. Tylko na bazie własnych doświadczeń, oraz obserwacji i czynnego udziału w życiu świata, który nas otacza jesteśmy w stanie pisać wiarygodnie. A ja staram się być wiarygodna. Nawet, jeśli nie przytaczam faktów z mojego życia, to są one bazą i inspiracją do tworzenia powieściowych charakterów i losów. 


2. Czy ma Pani jakieś rady lub spostrzeżenia dotyczące przeprowadzki do innego kraju, z którymi mogłaby się Pani podzielić z czytelnikami? Jak zaaklimatyzować się w zupełnie dla siebie nowym miejscu i innych realiach? Jak wpasować się w tę, mimo wszystko, obcą i nieznaną nam kulturę?


Oglądać telewizję w języku kraju, w którym się mieszka. Rozmawiać z ludźmi, wychodzić z domu, odwiedzać miejsca publiczne i zdobywać przyjaciół. Uznać reguły rządzące tym krajem, za swoje. Szanować prawo i zachowania społeczne tego kraju. 


3.  W swojej recenzji ,,Wyspy" Cyrysia opisała, jak silne emocje wzbudziły w niej przeżycia głównej bohaterki: molestowanie seksualne, gwałt oraz przemoc. Czy porusza Pani te tematy w jakimś konkretnym celu? Jeśli tak, to w jakim?

Żeby za dużo nie powiedzieć…, Jeśli przeczyta Pani „Wyspę”, odpowiedź na to pytanie przyjdzie sama. Proszę wybaczyć, ale jeszcze nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Może za miesiąc, dwa. Nie chcę zabrać moim czytelnikom możliwości samodzielnego formułowania wniosków dotyczących tej powieści, a premiera dopiero za parę dni.

Ula J.
1. Czy wciąż towarzyszy Pani wiara w to, że swoimi książkami może Pani zmieniać życie innych ludzi na lepsze..? ( Moim skromnym zdaniem, właśnie czyni to Pani swoją twórczością..)


Dziękuję. Dzień, w którym przestanę wierzyć w to, że moje książki skłaniają ludzi do refleksji, będzie dniem, w którym nie będę miała nic więcej do powiedzenia.

Nataliaaa Books
1. Mieszkała Pani już w kilku krajach, w którym z nich czuła się Pani najlepiej?


W Niemczech, jasne i klarowne zasady, oraz przysłowiowy niemiecki „Ordnung” (porządek) sprawia, że łatwiej się żyje.


2. Jakie według Pani 3 miejsca trzeba zobaczyć/zwiedzić, gdy jest się na wycieczce w Paryżu? 


Sacre Coeur, Kafejki na Mont Martre i Katedrę Notre Dame od tyłu.


3. Czy ma Pani jakieś konkretne miejsce ( w domu, mieście czy może jakieś państwo) gdzie czuje największy przypływ weny albo jest tam Pani i nagle objawia się mnóstwo pomysłów (związanych z pisaniem książek i nie tylko)? 


Nie mam. Pomysły rodzą się w najdziwniejszych miejscach i sytuacjach. Nie ma reguły. Za to najlepiej porządkuje mi się myśli, kiedy patrzę na morze, albo na zielone. Wspaniałe zielone mam w centrum Berlina przed moim oknem, tam mi się chyba najlepiej myśli.

Lustro Rzeczywistosci
1. Zawsze intryguje mnie, co prywatnie czytają autorzy i jaki wpływ na własne dokonanie literackie mają przeczytane lektury. Proszę opowiedzieć mi o tym, co urzeka Panią w książkach?


Ukryte, nieoczywiste przesłanie. Harmonia i magia. To mnie urzeka. Czytam wszystko oprócz horrorów. Mam paru ulubionych pisarzy. Chmielewska, Canavan, Brown, Wood, Sienkiewicz, Norton, Koonz. Jak Pani widzi, pomieszanie z poplątaniem. Moje lektury i filmy, które oglądam, mają olbrzymi wpływ na to, co piszę. Wielokrotnie, bowiem okazuje się, że autor, bądź scenarzysta zadaje sobie te same pytania, na które ja szukam akurat odpowiedzi. Nie popełniam plagiatów, ale zachwyca mnie, że obcy sobie ludzie, mogą niezależnie od siebie, borykać się z dokładnie takimi samymi dylematami. Jedynie przedstawiają je w różnej kreatywnej formie. Dla wyjaśnienia: uważam, że „Wyspa” jest w jakimś sensie podobna do filmów „Lucy” i „Avatar” oraz powieści „Igrzyska śmierci” i „Niezgodna”. Nie ma w nich, co prawda żadnych podobieństw w treści odbieranej bezpośrednio, ale przesłanie, druga warstwa (jak w cebuli i u ogrów) jest wypełniona tymi samymi pytaniami, które ja sobie zadawałam pisząc „Wyspę”


2. Ma Pani 16-letnią córkę, czy czyta ona Pani twórczość? Jak się na nią zapatruje?


Moja córka zasadniczo nie czyta. Dużo czasu zajęło mi zrozumienie tego, że w dzisiejszych czasach istnieją formy przekazu, które mogą być porównywalne do czytania książek. Budzą porównywalne emocje, przynoszą porównywalną wiedzę. Nie potrafiłam się z tym pogodzić, dopóki nie przeczytałam „Niezgodnej”, której ekranizację moja córka w tym samym czasie obejrzała w kinie. Nasza dyskusja na ten temat pozwoliła mi zrozumieć, że nie forma, ale treść jest ważna.
Moja twórczość jest ważną częścią życia mojej córki. Zuzia uczestniczy aktywnie w kreatywnym procesie pisania. Rozmawiam z moją rodziną o moich projektach i w czasie, kiedy powieść powstaje, oni żyją nią i tworzą ją wraz ze mną. Wiele wątków w moich książkach to historie, bądź szczegóły stworzone przez moich bliskich. Drzewo genealogiczne sagi (opublikowane w „Córkach”, trzeciej części) jest w całości osobistym, autorskim projektem mojej córki. Dla potrzeb „Wyspy” przygotowała dla mnie graficzny obraz Lumii i jej niektórych rozwiązań technologicznych. Do kolejnej powieści, nad którą pracuję obecnie, nie tylko pomogła mi tłumacząc obcojęzyczne materiały źródłowe, ale również podpowiedziała parę rozwiązań trudnych wątków.
No dobrze, przeczytała 1,5 moich powieści. Przy ostatniej stwierdziła. „Nie będę Ciebie czytać… płaczę jak głupia i ludzie się mnie pytają, co mnie boli…”
Jak się moja córka zapatruje na moją twórczość? Mimo, że ją głównie słyszy, a nie czyta, życzyłabym sobie, żeby każdy się tak zapatrywał.


3. Mieszkając w tylu miejscach na pewno związała się Pani z niektórymi silniej. A gdzie pozostało Pani serce? ;)


Serce mieszka we Wrocławiu, ale mieszkać wolę w Berlinie.

Book Worm
1. Szczęście to pojęcie względne. Dla jednych to duża suma pieniędzy na koncie, dla innych zdrowie bliskich... A czym dla Pani jest szczęście? Czymś konkretnym, czy zlepkiem wielu niepowtarzalnych momentów?


Dla mnie szczęście to ludzie. Tylko ludzie.


2. Czy pisząc książkę, pozwalała Pani zerknąć na zarys tekstu komuś bliskiemu, by wysłuchać sugestii, czy trzymała Pani go w tajemnicy, aż do postawienia ostatniej kropki?


Moi bliscy, rodzina i przyjaciele tworzą moje książki wraz ze mną. Dzięki rozmowom z nimi, powieść zyskuje taki kształt, jaki ma, gdy wysyłam ją do wydawnictwa. Wersją opowiedzianą i przedyskutowaną znają, jako pierwsi moja córka i mój partner. Pierwszą wersję papierową czyta moja mama i Jola, moja przyjaciółka od lat trzydziestu prawie. Tajemnicy nie robię wcale, wręcz przeciwnie rozmawiam z przyjaciółmi o moim projekcie, dzięki temu on rozrasta się, wzbogaca i jest lepszy. Jestem jak Lumia, zrozumiałam, że „… jedna dusza, jest duszą całej wyspy…” :)


3. Gdyby nagle świat miał się skończyć i ludzkości zostałby tydzień życia, jak spędziłaby Pani ten czas?


Nad morzem, z tymi, którzy są dla mnie ważni, z tymi, których kocham, włącznie z kotem.

Elenkaa _
1. Co Pani czuła widząc swoją książkę po raz pierwszy na półce w księgarni?

Zdziwienie. No i oczywiście dumę i szczęśliwa byłam. Jednak głównie zdziwienie. Dopiero przy trzeciej wydanej powieści uwierzyłam w to, że jestem pisarką i nie śnię. Jednak moją pierwszą wydaną książkę zobaczyłam, nie w księgarni, tylko we własnym domu. Pierwsza, bowiem była „Ponura rzeczywistość”, wydana własnym nakładem. Ta nie trafiła wcale do księgarni i nadal dostępna jest tylko przez Internet. To było niesamowite uczucie i mimo, że jestem pisarką i potrafię operować słowami, do dziś nie potrafię go opisać.


2. Podobno wielu rewelacyjnych pisarzy dostawało ciągłe odmowy od wydawnictw, aż w końcu któreś zgodziło się wydać ich książkę i później nastąpiło wielkie boom ze strony innych wydawnictw, gdy pisarz odniósł sukces. Jak dużo czasu zajęło Pani poszukiwanie Wydawnictwa, które wyda Pani pierwszą książkę? 


Pierwszą wydałam sama. Drugą wysłałam do trzech wydawnictw i nie dostałam żadnej odpowiedzi. Po czterech latach, kiedy oswoiłam się z myślą, że pisanie to cudowne hobby i tak już zostanie, przyszła odpowiedź od wydawnictwa Prószyński i S-ka. Po sukcesie „Matek” faktycznie pojawiły się propozycje innych wydawnictw. Jednak ja pozostanę w Prószyńskim. Tak fantastycznej opieki, wsparcia, jakie mam u nich, życzę każdemu autorowi.


3. Marzę o nauce języka hiszpańskiego. Czy zna Pani ten język?


Nie znam, ale poznam, jak mi się kolejne marzenie spełni. Uważam, że najlepiej uczyć się języka w kraju, w którym się nim mówi. Dlatego radzę Pani przeprowadzić się na rok do Hiszpanii. Wróci Pani z językiem mówionym, a gramatykę i pisany zawsze można sobie potem dorobić.

izabela81
Pani Joasiu,
1. Akcja "Wyspy" toczy się w 1964 i 1502 roku. A który czas z historii jest dla Pani ważny, najciekawszy, który może chciałaby Pani poruszyć w swoich następnych książkach?


Uważam, że nie ma nieciekawych okresów w historii. Moim zdaniem historia daje nam wielokrotnie wytłumaczenie dla wielu zjawisk socjologicznych, zachowań społecznych, tzw. mentalności narodowych itd., Dlatego w moich powieściach poruszam wątki z różnych okresów historycznych i tak z pewnością pozostanie. Dużo uwagi poświęcam drugiej wojnie światowej, nie, dlatego, że jest to mój ulubiony wycinek historii, tylko, dlatego, że uważam, że ludzkość nie powinna nigdy o tych czasach zapomnieć. To ma być ostrzeżenie dla nas samych, wiecznie żywe. Nie wolno nam bagatelizować faktu, że w nas samych istnieje zdolność do popełniania, lub akceptacji najpotworniejszych zbrodni. Jeżeli o tym nie zapomnimy, to jest szansa, że uda nam się tę zdolność kontrolować, i że nie dopuścimy do tego, żeby ta historia się powtórzyła.

2. Pani najnowsza książka "Wyspa" to opowieść o ludziach samotnych "wyspach", niedostępnych, niepotrafiących zaufać, naznaczonych piętnem okrucieństwa drugiego człowieka. Ale pokazuje Pani też, że w kobietach drzemie ogromna siła, o której nawet nie wiedzą. A jaka siła drzemie w Pani, o które wie, a może jakaś jest, o której Pani nie nawet jeszcze nie wie?


Cytuje Pani słowa recenzji, a więc opinię czytelnika, nie moją. Chyba lepiej formułować własne wnioski, o czym jest książka, po jej przeczytaniu. To prawda, że piszę o silnych kobietach. Myślę, że najważniejszym zadaniem każdego człowieka jest poznać siebie samego, znaleźć swoją siłę. To zadanie wypełniam całym swoim życiem. Wiem już bardzo dużo o sobie, ale z każdym dniem się uczę. Być może, więc jest we mnie taka siła, o której jeszcze nie wiem. Jednak wiele swoich „silnych” stron już poznałam, i korzystam z nich najlepiej jak potrafię. Jestem generalnie bardzo „szybka”. Mniej czasu niż wszystkim znajomym mi osobom zajmuje mi wszelka praca, więc korzystam z tego. Dlatego też właściwie pracuję na trzech etatach (praca zawodowa, pisarz i matka). Potrafię spojrzeć na większość sytuacji z różnych punktów widzenia, co sprawia, że jestem otwarta na różnorodne rozwiązania. Moją najsilniejszą bronią są słowa, dobrze sobie z nimi radzę, więc korzystam. Umiem słuchać. I ostatnie, jestem bardzo racjonalna i doskonale zorganizowana, ale mimo to nie utraciłam zdolności do głębokiego przeżywania emocji i rozumienia emocji ludzi, którzy mnie otaczają. To chyba moje najważniejsze silne strony. Moja największa wada, która mi życie uprzykrza – ośli upór.

3. Czy Pani znalazła już swoją wymarzoną "wyspę", w której odpoczywa, marzy i tworzy?

 
Tak. Mam szczęście prawda? To mój dom, ale nie, jako miejsce. To ludzie, których kocham i szanuję.

Ania
1. Istnieje taki literacki temat, który Panią autentycznie przeraża i nigdy go Pani nie poruszy w swych książkach?


Nie wiem czy akurat przeraża, ale są tematy, na które nie chcę pisać. Na pewno nie napiszę horroru, bo nie lubię. I na pewno nie napiszę powieści erotycznej, bo nie umiem.

2. Czy jest takie miejsce na świecie, w które wysłałaby Pani swoje książki, by tamtejsi czytelnicy mieli okazję je poznać?



Wszędzie. Chętnie. Bo widzi Pani, ja piszę nie tylko dla Polaków, piszę dla całej ludzkości, ale ona niestety nie czyta po polsku. Bardzo bym chciała, żeby moje książki były tłumaczone, ale to nie zależy ode mnie. Najbardziej zależy mi na wersji niemieckiej, bo w tym kraju żyję i tu mam najwięcej przyjaciół. Wiem, że to, co mam do przekazania, zostałoby w Niemczech dobrze zrozumiane i odebrane. Chciałam nawet napisać „Wyspę” w dwóch wersjach językowych. Jednak mimo bardzo dobrej znajomości języka to nierealne. Powieść to nie tylko wątek, to pojedyncze słowa, które budują atmosferę. Ja niestety nie potrafię tego dokonać w obcym języku.

Edyta Chmura
1. Gdy zamyka Pani oczy i widzi siebie jako małą dziewczynkę w scenie pełnej błogości i dziecięcej radości, jakie wydarzenie przywołuje wówczas pamięć? 


Mój dom rodzinny. Zielone mrugające oko radia z adapterem. Kasia Sobczyk śpiewająca Małego Księcia. Ręce mojego ojca, naprawiające jakiś drobiazg. I ja obok niego grzebiąca w pudełku ze śrubkami. Zapach rosołu dobiegający z kuchni. Zwyczajne życie. 


2. Jakie najbardziej niezwykłe miejsce chciałaby Pani odwiedzić (proszę potraktować to pytanie szeroko i nie wykluczać światów literackich, odległych planet czy krain z Pani wyobraźni)?


Fascynuje mnie Azja. W tym roku, w ramach zbierania materiałów do kolejnej powieści odwiedziłam Chiny, ale to było za krótko. Chciałabym jeszcze wybrać się do Korei, Wietnamu i na Tajwan. Planów podróżniczych mam dużo, ale gdyby istniała Lumia, to bym z nich zrezygnowała. Tam mogłabym zamieszkać.


3. Nawiązując do cyklu Pani powieści "Matki, żony, czarownice" - czy spotkała Pani prawdziwą czarownicę ;)?


Oczywiście! Mnóstwo. W każdej z nas jest odrobina czarownicy. Wystarczy tylko uważnie patrzyć. Jedną widzę codziennie w lustrze ;)
Pozdrawiam!

Wonderland OfBook
1. W przeszłości zajmowała się Pani tworzeniem tekstów kabaretowych. Czy nasze polskie skecze są lepsze od obcokrajowych? 


Dla nas na pewno, bo dotyczą naszej rzeczywistości, naszych spraw i trafiają do naszego poczucia humoru. Dla Chińczyka będą pewnie niezrozumiałe. Dla Niemca wielokrotnie też nie. Ostatnio zaśmiewałam się do łez z Ferdynanda Kiepskiego w roli urzędnika, który wymagał od petenta całej masy załączników do podania, z tłumaczeniami na koreański włącznie, choć sprawa Korei nie dotyczyła. Mój niemiecki przyjaciel, był oburzony. To nie jest śmieszne, to przerażające – stwierdził. No cóż, co kraj to obyczaj. 


2. Mówi Pani w czterech językach, co jest bardzo imponujące. Czy chciała Pani się ich nauczyć, czy wymusiła to sytuacja?


Głównie sytuacja. Najpierw polityczna – w czasach mojego dzieciństwa rosyjski był obowiązkowy w szkole. Potem życiowa, czyli życie wśród ludzi, którzy w moim języku nie mówią, a komunikować się trzeba. Dzięki temu jednak, zrozumiałam, że znajomość języków obcych, jest jedną z naszych najwartościowszych umiejętności. Z tego też powodu, moją córkę do nauki języków zmusza też sytuacja. Sytuacja nazywa się Mamusia. 


3. Z Pani najnowszej powieści wypływa wiele mądrości życiowych, czy żeby je poznać musiała je Pani przeżyć na własnej skórze, czy może ktoś je Pani przekazał?


Niestety nie da się niczego nauczyć na cudzych doświadczeniach. Trzeba samemu przeżyć, żeby zrozumieć. Ważne jednak jest, nie popełniać wiecznie tych samych błędów i być całe życie otwartym na nową naukę. Nigdy nie zakładam, że wiem na pewno, dzięki temu uczę się cały czas.

Kinga Salamon
1. Czy mówił ktoś Pani, że jest Pani podobna do Katarzyny Grocholi? Taka moja subiektywna ocena :)

 
Pierwsze słyszę. Aż sobie zdjęcie Pani Grocholi obejrzałam w Internecie. No fakt – podobnie kudłate jesteśmy.


2. Czy jest jakieś konkretne miejsce, które lubi Pani najbardziej we Wrocławiu czy lubi Pani miasto jako całość?

 
Ja mam to miasto we krwi, ono żyje we mnie. Jest wiele miejsc, które lubię. Niektórych niestety już nie ma, ale żyją w mojej pamięci. Był taki klub studencki na Szewskiej „Index”. To było moje ulubione miejsce. 


3. Nie lubi Pani gotowania. Czy są jakieś czynności domowe, któe lubi Pani robić?

 
Wszystkie pozostałe. Uwielbiam sprzątać. Prać, prasować, szyć, przesadzać kwiatki i całą resztę też zwyczajnie lubię. I maniacko uwielbiam tzw. małe remonciki, od których moja rodzina popada w szaleństwo i depresje. Upieram się przy remoncikach robić wszystko sama, chociaż moja córka, ma mój charakter i od paru lat czynnie mnie wspiera, więc działamy zespołowo. Reszta domowników ma problem, bo albo nie mają gdzie się podziać, albo w całym domu śmierdzi farbą, silikonem lub lakierem do drewna.

Joanna Mikulec
1. Czy była Pani już na jakiejś wyspie? Jeśli nie, to czy chciałaby Pani którąś zwiedzić? 

 
Byłam, ale jeszcze dużo mam w planach. Kuba jest następna. Muszę się spieszyć, bo za parę lat, tej Kuby, która dziś jeszcze istnieje, już nie będzie. Świat się szybko zmienia.

2. W czasie wolnym woli Pani czytać książki czy oglądać filmy?


To zależy. Jeśli film jest dobry, to robię przerwę w czytaniu. Jeśli książka mnie męczy, przestawiam się na filmy. We wszystkim jest jakaś równowaga, w gospodarowaniu czasem wolnym również.

3. Czy chciałaby Pani, aby któraś z Pani książek została zekranizowana w polskim kinie? 


Każdy by chciał. Chociaż nie do końca i nie na siłę. Jeżeli autor scenariusza i reżyser, żądaliby zmian, które spłyciły, lub całkowicie zniszczyłyby przesłanie, które książka niesie, to wolałabym, żeby wcale nie była zekranizowana. Moim marzeniem jest ekranizacja „Wyspy”, ale nie w polskim kinie. Chciałaby, aby zrealizował ją w wersji filmowej James Cameron, lub Luc Besson. Wcześniejsze produkcje obu panów, dowodzą, że „Wyspa” nie straciłaby przez ekranizację.

dominikastarzyk97
1. Pani wena twórcza. Jak ją Pani zdobywa?? I czy ma Pani jakiś azyl gdzie pisanie przychodzi o wiele łatwiej ? Jak jest nim jakieś miejsce a może rzecz? Jak tak to jak Pani do tego doszła?


Wiem że to jedno pytanie o Wenę jest takie rozbudowane.
Pomysły na książki podaje samo życie. Rozmowy z ludźmi i różne sytuacje, które nas spotykają, oraz pytania, które sami sobie stawiamy – to jest temat. Powieść jest moją próbą znalezienia odpowiedzi i zrozumienia tych sytuacji. To wena. Tworzenie książki w głowie trwa najdłużej i odbywa się dosłownie wszędzie. Natomiast samo pisanie to proces bardziej techniczny niż twórczy u mnie. Piszę bardzo szybko (gotowa manuskrypt powstaje w ciągu mniej więcej miesiąca). Piszę tylko przy swoim biurku, w domu w całkowitej ciszy. Rodzina chodzi parę tygodni na palcach i mnie obsługuje, ale to jest do wytrzymania. Potem mają mnie w pełni przytomną do dyspozycji. 


2. Skąd Pani bierze inspirację do książek? Czy to od tak się z Pani wylewa na papier. A może Pani nabiera pomysł za pomocą szukania odpowiedniej weny? Wiem że to pytanie jest długie.


Odpowiedzią jest odpowiedź na poprzednie pytanie.


3. Czy ma Pani już plany związane z nowymi książkami???


Mam. Kolejna powieść już się pisze w głowie. Sądzę, że w przyszłym roku będzie gotowa.

SallyBrovn
1. Co by Pani wybrała: napisać w życiu już tylko jedną powieść, ale za to byłby to hicior dziesięciolecia i znaliby go wszyscy wokoło (czyt:sława, blichtr, pieniądze) czy nadal tworzyć piękne książki, które będą miały swoich wiernych czytelników (nie liczonych jednak w milionach)?


Jeżeli jedną powieścią udałoby mi się powiedzieć wszystko, co chcę powiedzieć – poprzestałabym na jednej. Margaret Mitchell tak zrobiła i zapewne nigdy nie żałowała. Jednak życie dostarcza mi codziennie nowych tematów i inspiracji. Jak długo uważam, że mam cos ważnego do przekazania, tak długo będę pisała kolejne książki. A jak długo moi czytelnicy, uważają, że to, co chcę przekazać jest ważne – tak długo pozostaną mi wierni. Czego sobie i każdemu autorowi życzę.

Patrycja Sudoł
1. Lubi pani podróże?


Uwielbiam nowe miejsca. Sama podróż jest środkiem do celu. Poznawania nowych miejsc i nowych ludzi.


2. Co daje pani szczęście?


Ludzie – moja rodzina i przyjaciele. Morze, kwiaty, zachód słońca, to wszystko, co wszystkim daje szczęście.


3. Ma pani jakieś wspomnienie z dzieciństwa związane z książką?


Wiele, niektóre zabawne. Jak wielu innych ukrywałam się z latarką i książką pod kołdrą, albo czytałam cichcem na lekcjach. To wielokrotnie było powodem sytuacji, które dziś oceniam, jako zabawne, wówczas były dla mnie stresujące. 


Wojtek Q
1. Jaka jest Joanna Miszczuk?


Ruda z wyboru, zielonooka z natury, uparta z charakteru… Czasami złośliwa, czasem przeurocza. Kobietą jest, więc na pewno szalenie różnorodna. Mogę książkę o niej napisać, a i tak nie uda mi się wszystkiego opowiedzieć.

2. Gdyby Pani życie zamieniło się w książkę, jaki byłby jej tytuł i gatunek?


Filozoficzna powieść akcji pod tytułem „ No, powiedz mi, że się nie da…”

3. Jaki jest Pani przepis na ciasto ANTYRUTYNOWE, aby żaden dzień nie okazał się zakalcem?


Żadnych ciast. Proszę o inne porównanie, wszelkie zajęcia związane z przyrządzaniem posiłków są mi niemiłe. Za to wiem, co robię, żeby każdy dzień był miły. Mówię codziennie moim bliskim, że ich kocham. Uśmiecham się do ludzi, nawet obcych. Wszystkie obowiązki załatwiam od ręki, więc nic mnie nie obciąża psychicznie. Rozumiem, że pieniądze, to TYLKO pieniądze. Nie oczekuję od nikogo, czegoś, czego nie potrafię zrobić sama.

Dominika K.
1. Czy lubiła Pani czytać lektury szkolne? Którą najgorzej a którą najlepiej Pani wspomina? 


Ja generalnie lubię czytać, więc lektury nie stanowiły wyjątku. Najukochańsza była i pozostała „Trylogia” Sienkiewicza. Natomiast proza Miłosza jakoś dziwnie mi nie „leży”


2. Czy zgadza się Pani ze słowami "nadzieja umiera ostatnia"?


Nie. Nadzieja nie umiera. Jak umrze to po nas.


3. Czy lubi pani słuchać jakiejś konkretnej muzyki podczas pisania? A może woli pani ciszę?


Kiedy piszę wolę absolutny brak dźwięków. Za to muzykę generalnie uwielbiam, prawie każdą. Najbardziej moją córkę z gitarą. Obecnie słucham z dużą przyjemnością głównie utworów Kathie Melua i Ed Sheeran.

Patrycja Waniek
1. Czy którąś z postaci Pani powieści "Wyspa" odzwierciedla Pani charakter? 

 
Chyba jest w wielu po kawałku. Jak Pani myśli – skąd Maxime wzięła swój upór.

1a. Czy pisząc opisuje Pani osoby wokół Pani i z nich czerpie inspiracje do tworzenia swoich bohaterów?

 
Jak najbardziej.


2. Uwielbiam książki fantastyczne, Pani lubi fantastykę naukową. Jakiego pisarza ceni Pani najbardziej z twórców tego gatunku?


Bardziej niż SF lubię Fantazy. Moją ulubioną autorką jest Trudy Canavan, ale wysoko cenię Andree Norton i Wierę Skolnikową. Z typowych autorów SF Asimov.


3. Mieszka Pani w wielu krajach, zna Pani cztery języki. Czy wydaje Pani książki również na rynku zagranicznym? Czym różni się wydawanie w Polsce, Niemczech, czy Francji? 


Niestety nie wydaję. Ale chciałabym.

Justyna Kozłowska
1. Jaki wykładowca z Uniwersytetu Wrocławskiego utkwił Pani w pamięci i dlaczego?


Profesor Potyrała, nie pamiętam imienia niestety. Skrócił studentów pierwszego roku o połowę. Mnie się udało przetrwać, ale ten egzamin kosztował mnie wiele nerwów.


2. Czy miała Pani swoje ulubione poegzaminowe miejsce we Wrocławiu?


Oczywiście! Klub studentów Uniwersytetu Wrocławskiego „Index” na ulicy Szewskiej. Już go nie ma, a szkoda.


3. Czy Pani także posiada swój pierścień miłości i przebaczenia (lub inny przedmiot, który ma podobną moc)?


Pierścień nie istnieje, i zgodnie z prawidłami sztuki jubilerskiej istnieć nie ma prawa. Jednak faktycznie miałam naszyjnik, który był właśnie tak traktowany przez moją rodzinę, jak pierścień miłości i przebaczenia. Niestety zginął mi w zeszłym roku jesienią na placu Grunwaldzkim, którejś z przebieralni wielkiego domu handlowego. Jeśli ktokolwiek go znalazł (prostokątna ażurowa złota blaszka) to błagam o zwrot. Nie ma dużej wartości materialnej, ale ogromną sentymentalną. 


 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję serdecznie Joannie Miszczuk za poświęcenie swojego czasu oraz za udzielenie Nam niezwykle interesującego wywiadu.  

Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania.  


Nagrodę w postaci książki ''Wyspa'' otrzymują:

Wonderland OfBook
Gab riela
 
Gratuluje zwycięzcom i pozdrawiam!!!

cyrysia


Niebawem ogłoszę ''wyjątkowy'' konkurs, dla czytelników, którzy przeczytali ''Wyspę''. Zatem gorąco zachęcam do lektury.

Przypominam również, że dziś jest premiera ''Tam, gdzie rodzi się zazdrość'' Edyty Świętek, objęta moim patronatem medialnym. Z tej okazji zapraszam na FP mojego bloga, gdzie do wygrania jest ww. książka: KLIK

29 komentarzy:

  1. Od dawna planuję poznać prozę tej autorki. A tym wywiadem jeszcze bardziej mnie skusiłaś.

    OdpowiedzUsuń
  2. To autorka już tak wielu książek, a ja dopiero teraz się o niej czegoś więcej dowiaduję!
    Dlatego tak bardzo uwielbiam wywiady, które pojawiają się na Twoim blogu :D

    OdpowiedzUsuń
  3. autorka zamiast pasji gotowania ma pasję pisania ot co:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejny długi i ciekawy wywiad, który czytałam z ogromną przyjemnością :) Dziękuję Pani Joannie za odpowiedzi na moje pytania. Gratuluję zwyciężczyniom :)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejny sympatyczny wywiad, kolejna autorka, której twórczości jeszcze nie miałam okazji poznać :) Tyle zawodów i języków? Wow! Robi wrażenie :) Koniecznie muszę poznać prozę p. Miszczuk
    Gratuluję wygranym!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wywiad bardzo ciekawy. Teraz mam jeszcze większą ochotę na ,,Wyspę".

    OdpowiedzUsuń
  7. Interesuje mnie najnowsza powieść pani Joasi. Gratuluję zwycięzcom!

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję wygranej :)

    Bardzo ciekawy wywiad.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję Cyrysiu kolejnego świetnego wywiadu. Coraz dłuższe te wywiady, ale to na plus :)
    Gratuluję również wygranym :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czterolatka, która czyta "Alicję w krainie czarów" to bardzo ambitne dziecko. Już wtedy pani Joanna musiała się zapowiadać na dobrą pisarkę:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluję dziewczynom. Dziękuję autorce za odpowiedzi na moje pytania.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam dwie ksiażki autorki, wiedziałam, że wyszła nowa, ale te dwie mnie nie porwały i chyba sobie daruję. Ale wywiad jak zawsze - klasa

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale fajnie :) Już nie mogę się doczekać czytania :) A miałam tą książkę kupić :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny wywiad, bardzo dziękuje za udzielenie odpowiedzi na moje pytania :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ~Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Wywiad czytało się świetnie, gratuluję autorce wytrwałości w opowiadaniu na tyle pytań. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze nie miałam okazji poznać twórczości autorki, ale mam nadzieję, że to się zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo pozytywna kobietka :) Widać, że pisze dla ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
  18. oo, widzę pytania od znanych mi blogerek :)
    Planuję zapoznać się z twórczością autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ciekawa postać. Przyznam, że nie znam tej autorki, ale po przeczytaniu jej odpowiedzi na pytania muszę to zmienić. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziękuję :) Ale się cieszę, że będę miała w końcu możliwość, poznać twórczość autorki :)
    Gratuluję ciekawego wywiadu.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie czytałam żadnej książki autorki. Mam nadzieję że będę mogła przeczytać "Wyspę" :).

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak zwykle bardzo dobry wywiad:) Już mam apetyt na kolejne.

    OdpowiedzUsuń
  23. Pierwszy raz o tej pani słyszę :) żadnej książki nie czytałam. Podziwiam za znajomosc 4 jezyków!

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...