czwartek, 17 września 2015

Wywiad z Anną Kucharską

Anne18
1. Chyba każdy pisarz ma momenty zwątpienia, chwile kiedy brakuje mu weny , jak Pani sobie wtedy radzi?

W takich chwilach odkładam pracę nad książką i staram się odpocząć. Wtedy próbuję nie myśleć o tekście, a zajmuję się czymś innym. Chcę odczekać ten trudny czas i uzbrajam się w cierpliwość, aż ponownie poczuję chęć i motywację do pisania. Nie robię niczego na siłę.

2. Czy gdyby otrzymała Pani np kamień wskrzeszenia dający możliwość spotkania się z kimś kto odszedł nawet jeśli to spotkanie miałaby trwać przysłowiowe pięć minut i nie mogłaby Pani zamienić z tym kimś ani słowa, a jedynie go zobaczyć skorzystałaby Pani z jego mocy?
Raczej nie skorzystałabym z takiej okazji. Zanim coś zrobię, zawsze zadaję sobie w duchu pytania: „Po co?”, „Co miałoby mi to przynieść?”. Bo, jeżeli coś ma przynieść mi tylko ból, to dlaczego miałabym samą siebie skazywać na cierpienie?

3. Obserwuje Pani polską blogosferę książkową , jeśli tak to co z tych obserwacji wynika.

Obserwuję i muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem tej społeczności, która rozwija się w fascynujący sposób. Wydawnictwa chętnie podejmują współpracę z blogerami, którzy stali się kimś więcej, niż tyko krytykami literackimi. Te osoby dosłownie „żyją” książkami i ta miłość do słowa pisanego wypełnia ich świat.

martucha180
1. Jakiś czas temu czytałam Pani debiut książkowy – niepozorną powieść „Całkiem dobra książka o miłości”. Po przeczytaniu czułam ogromny niedosyt! Zabrakło mi jakiejś głębi, no i za mało stron do czytania! Najnowsza powieść ma o około 100 stron więcej od debiutu. Czyżby bała się Pani więcej pisać?


Do każdej pisanej książki staram się podchodzić indywidualnie. Uważam, że pisanie to proces tworzenia. Jeśli w jakimś momencie tego tworzenia, stwierdzam że książka jest skończona, to tak jest. W tym sensie, nie do końca rozumiem to pytanie, które teraz powinno brzmieć: „Czy boję się pisać?” Jak widać, nie.

2. Skąd pomysł na stworzenie diabelskiego pomiotu? I bardziej ogólnie, kiedy przychodzą Pani do głowy najciekawsze pomysły i jaki jest ich „dalszy żywot”?

Kiedy jeszcze mieszkałam w Rzeszowie, to w moim rodzinnym bloku, a dokładnie w klatce na samym parterze, mieszkał pies, który gdy tylko wyczuwał moją obecność, wściekał się niemiłosiernie. Odbierałam to jako osobistą porażkę, dlatego że do tej pory zwierzęta raczej do mnie lgnęły. Tak więc pies sąsiadów stał się pierwowzorem diabelskiego pomiotu. Jeśli chodzi o pomysły, to przychodzą mi do głowy w różnych chwilach. Wszystkie pomysły zapisuję w swoim specjalnym zeszycie, a następnie, kiedy czuję chęć i jestem gotowa, aby stworzyć z nich powieść, zasiadam do klawiatury.

3. Odniosłam wrażenie, że lubi Pani koty. To zapytam przewrotnie: a gdyby Pani została psem, to jakiej rasy i dlaczego?


Szczerze mówiąc, wolę raczej psy niż koty. Gdybym była psem, to pewnie byłabym dziwną hybrydą łagodnego labradora i indywidualisty mopsa :)

Iza
1. Gdyby choć na chwilę mogła Pani przenieść się w świat przedstawiony w jakiejkolwiek powieści, jaka byłaby to powieść i dlaczego?


Byłby to Hogwart, Szkoła Magii i Czarodziejstwa. Uwielbiam serię J. K. Rowling o Harrym Potterze i ciągle łudzę się, że tak naprawdę nie jestem mugolem i cierpliwie czekam na list z Hogwartu :)


2. Jaka była najbardziej szalona rzecz, jaką Pani zrobiła w życiu?

 
Ciekawe pytanie. Trudno mi podać jakikolwiek przykład, bo raczej nie należę do szalonych osób. Chyba, że szaleństwem można nazwać piątkowy wieczór z książką, podczas gdy reszta znajomych bawi się na imprezie. Taka mała rebelia ;)


3. Ma Pani swój ulubiony przepis kulinarny? A jeśli o przepisach mowa, załóżmy, że proces napisania i wydania książki to potrawa, jakie według Pani byłyby jej składniki?

Często sięgam do przepisów na muffinki i na domową pizzę. Myślę, że przepis na książkę powinien wyglądać następująco:
2 szklanki zaangażowania autora
3 czubate łyżki wiary w sukces książki
6 szklanek samodyscypliny autora
2 płaskie łyżki pozytywnych myśli


Magdalena Sz L
1. Czy trudniej było pisać pierwszą powieść czy kolejną?


To bardzo ciekawe pytanie, ponieważ książka „Numer telefonu”, mimo że wydana jako druga, była tą, którą napisałam jako pierwszą. Do pisania czegokolwiek staram się podchodzić z dużym zaangażowaniem i radością. Chwilami faktycznie bywa ciężko, zwłaszcza w momentach zwątpienia, ale generalnie kocham pisać, więc ten trud tak naprawdę nie jest dla mnie trudem, w rozumieniu jakiegoś brzemienia lub przykrego obowiązku.


http://3.bp.blogspot.com/-SzyW5gSJ0D4/Vdx__vTOFhI/AAAAAAAAL4c/q793evQ3Ijs/s1600/numer%2Btelefonu.jpg2. Czy "Numer telefonu" zawiera jakieś wątki, elementy biograficzne?

Zawiera nawet autobiograficzne elementy, ale są to wątki poboczne. Na przykład pies moich dawnych sąsiadów stał się pierwowzorem kota, albo fragment opisujący rozmowę kwalifikacyjną głównej bohaterki został w dużej mierze zaczerpnięty z moich doświadczeń w poszukiwaniu pracy.

3. Gdzie szuka Pani inspiracji, weny, czy również w książkach? Jeśli tak to jakich?

 Nie wiem, jak to jest z tą weną, bo ja jej nie szukam ani nie wołam. Ona sama pojawia się wtedy, kiedy chce. Oczywiście, że sięgam do dorobku wielkich autorów. Bardzo cenię J. K. Rowling, Stephena Kinga, Stiega Larssona i wielu innych.


Magdalena Sobieszczyk
1. Dla Zuzy matka była przyjaciółka i powierniczką, czy ze swoja mamą też ma Pani takie relacje?

Moja mama jest nie tylko moją przyjaciółką i powierniczką, ale także wzorem do naśladowania. To wspaniała osoba i mam nadzieję, że w przyszłości ze swoimi dziećmi będę potrafiła zbudować taką relację, jaką jej udało się stworzyć ze mną i moją siostrą.

2. Jaki ma Pani najlepszy sposób na radzenie sobie z codziennymi demonami - zakupy, muzyka?

W takich chwilach przytulam się do męża. Wtedy odnajduję spokój.

3. Czy wierzy Pani w przesądy np. spotkanie czarnego kota, zakonnicy i podobne?

Nie wierzę w żadne przesądy ani zabobony.

JoAnna Polska
1. Czy pisząc powieść wyobraża ją sobie Pani w postaci ekranizacji?


Nie wiem, skąd wpadła Pani na takie pytanie, ale muszę przyznać, że trafiła Pani w dziesiątkę! Zawsze wyobrażam sobie swoją książkę w postaci ekranizacji.

2. Czy ma Pani jakieś pisarskie zwyczaje, np. czy pisze Pani coś codziennie czy tylko wówczas gdy przyjdzie na myśl jakiś pomysł?

To zależy od mojego nastawienia. Staram się raczej nie pisać na siłę, ale jeśli już piszę, to trudno oderwać mi się od klawiatury.

3. Pisarz to zawsze w pierwszej kolejności także i czytelnik. Na nowe książki których pisarzy wyczekuje Pani najbardziej?

J. K. Rowling, Stephen King, Suzanne Collins, Kasia Michalak – książek tych autorów zawsze wypatruję w księgarniach.


dziobasek3
1. Gdyby mogła Pani zmienić siebie, wszak nikt nie jest idealny, co by Pani zmieniła a co by pozostało bez zmian?


Chciałabym być bardziej cierpliwa i mniej nerwowa. Pracuję nad tym, aby to urzeczywistnić. Reszta może zostać – nie jestem idealna i dobrze mi z tym :)


2. Co najbardziej Pani ceni w ludziach, czego im zazdrości? (cechy charakteru oczywiście)

 
Cenię w ludziach szczerość, dobroć, pokorę i szacunek dla innych. Jeśli takie cechy znajduję w danej osobie, będę chciała poznać ją bliżej. Nie zazdroszczę nikomu niczego. Uważam, że zazdrość to najgłupsze uczucie. Zamiast skupiać się na tym, co mają inni, skupiam się na tym, co sama posiadam. Kiedy docenia się wszystko to, co się ma, nie ma miejsca na zazdrość.


3. Gdyby mogła Pani zmienić świat, jak by on wyglądał, co by Pani zostawiła a co zmieniła?

 
Chciałabym, żeby ludzie byli bardziej życzliwi dla siebie i wyrozumiali. Tylko tyle by wystarczyło, aby wszystkim żyło się lepiej.


megi94
1. Wolałaby Pani, żeby Pani powieść doczekała się ekranizacji czy była wystawiana na deskach teatru? ;)


Ciekawie byłoby zobaczyć obie adaptacje.

Ewelina Wiśniewska
1. Znalazła się Pani na bezludnej wyspie. Bateria w Pani komórce powoli umiera. Jednak jest szansa na wykonanie jednego połączenia. Służby ratunkowe są już w drodze. Nadajnik w samolocie nadał już sygnał sos. Do kogo by Pani zadzwoniła i dlaczego właśnie do tej osoby?


Zadzwoniłabym do męża i powiedziałabym mu: „To ja. Wszystko w porządku. Niedługo będę w domu.”

izabela81
1. Zuza Piątek, bohaterka "Numeru telefonu" traci matkę i codziennie dzwoni na numer telefonu wcześniej należący do niej. A czy Pani ma swoją własną osobistą receptę na to, aby poradzić sobie ze stratą kogoś bliskiego?


Na szczęście nie doświadczyłam jeszcze takiej tragedii. Znając jednak siebie, myślę że w takiej sytuacji robiłabym dokładnie to samo, co Zuzanna.

2. Osobiście marzy mi się, aby do nieba była jakaś linia telefoniczna. Oczywiście z limitem minut, bo przecież zmarłym nie należy zawracać głowy byle czym. Tylko w ważnych sprawach by się dzwoniło. Na centrali mogłaby siedzieć jakaś święta Łucja. Co Pani na to? Czy to byłoby jakieś rozwiązanie dla osób, które nie mogą poradzić sobie ze stratą kogoś bliskiego?

Myślę, że byłoby to jakieś rozwiązanie. Tylko sądzę, że ktoś, kto tęskni za kimś kto odszedł, chciałby porozmawiać osobiście właśnie z tą konkretną osobą. Więc prędzej czy później ta święta Łucja musiałaby łączyć takie pozaziemskie rozmowy.

3. Czy znalazła się Pani w takiej sytuacji, że coś W Pani życiu zależało tylko od jednego telefonu?

Nie znalazłam się w takiej sytuacji. Chyba musiałabym dopiero wylądować w więzieniu, gdzie przysługiwałoby mi wykonanie jednego telefonu, ale jakoś nie bardzo jestem gotowa, aby tego doświadczyć ;)

Beata Lewandowska
1. Czy uważa Pani że czarny kot to nieszczęście?


Absolutnie. Czarne koty to jedne z najpiękniejszych zwierząt.

2. Jaki było Pani największe marzenie w dzieciństwie?

Miałam parę tych marzeń. Przez dłuższy okres chciałam być Czarodziejką z Księżyca i nawet próbowałam wmówić mojej siostrze, że nią jestem. Ona jakoś nie dała się nabrać... Potem chciałam być prawnikiem, kierowcą wyścigowym i piosenkarką, aż w końcu zrozumiałam, że każdy ma swoje przeznaczenie, a moim jest kartka i długopis, tudzież otwarty dokument tekstowy i klawiatura.

3. Czy wyobraża Pani sobie życie bez telefonu i jak by wyglądało?

W dzisiejszych czasach raczej trudno mi to sobie wyobrazić. Jednak osoby, które  nie korzystają z komórki są na pewno o wiele szczęśliwsze od ludzi, którzy często uzależniają swoje życie od małego płaskiego ekraniku.

Joanna Mikulec
1. Czym kieruje się Pani w swoim życiu? Sercem czy rozumem?


Chciałabym powiedzieć, że jednym i drugim, w zależności od potrzeby. Jednak zbyt często kieruję się sercem i nie zawsze przynosi to dobry skutek.

2. Jak Pani myśli na jaki kolor barwi się Pani życie i co za tym idzie, że wpadł Pani do głowy właśnie ten odcień?

Zielony, bo to kolor nadziei, a moje życie jest nią wypełnione.

3. Przypuśćmy, że znalazła się Pani w pokoju z kilkoma innymi osobami, które nie słyszą i nie potrafią czytać z ruchu warg. Pani zadaniem jest napisać kilka słów (niech będzie na przykład pięć zdań) na kartce papieru i w ten sposób przedstawić się im. A więc co by Pani napisała o sobie w tych pięciu zdaniach? Co uważa Pani za ważne by powiedzieć o sobie na pierwszym spotkaniu?

Moje życie wypełnia cisza, podobna do tej, która panuje w Waszym życiu. Cenię ją, bo tylko w niej mogę się schować i być sobą tak, jak nie mogę być, gdy wokół mnie panuje hałas. Z tej ciszy narodziła się w moim wnętrzu wrażliwość, która jest zarówno moją siłą jak i największą słabością. Ponieważ przez tę wrażliwość bardzo łatwo mnie zranić, z biegiem lat nauczyłam się odgradzać od tych, którzy chcą to zrobić. To sprawia, że ufam tylko nielicznym, lecz gdy już to uczynię, obdarzam drugą osobę miłością, a kiedy ona się pojawia, wszystko w moim życiu staje się możliwe.

Oblicza Rozy
1. Co najbardziej Pani lubi w zawodzie pisarki, a co stanowi największą trudność?


Lubię wszystko. Według mnie pisanie jest jak wspinanie się na najwyższy szczyt. Uciążliwe, ale przyjemne. Sama droga jest najlepszą przygodą, szczyt jest tylko nagrodą.

2. Człowiek uczy się na błędach, tak już chyba musi być. Najdotkliwsze są błędy nieodwracalne, jak chociażby brak zgody między Zuzą a matką w momencie jej śmierci. Czy jest coś, co bardzo pragnęłaby Pani zmienić w swojej przeszłości? Czy raczej uważa Pani, że z każdego wydarzenia wypływa nauka i trzeba się czasami "sparzyć"?

Nie chciałabym niczego zmienić, nawet tych największych błędów. Wychodzę z założenia, że wszystko w życiu ma sens. Być może kiedyś musiałam popełnić aż tyle głupot, aby teraz być tym kim jestem. Jeśli popełniłabym choćby o jedną głupotę mniej, to czy dzisiaj byłabym tą samą osobą? Na pewno, nie.


3. Jakim jest Pani żywiołem: pełnym optymizmu i energii Ogniem, praktyczną i ceniącą ustalony plan Ziemią, logicznym i zamyślonym Powietrzem czy kierującą się emocjami Wodą?

Myślę, że jestem mieszanką wszystkich czterech.

Gab riela
1. Lektury szkolne. Jedni uważają je za wytwór bardzo dobry, potrzebny i w pełni zgadzają się z tym, by dzieci czytały książki wcześniej ustalone przez nauczyciela. Inni mówią natomiast, że lektury są złe, ponieważ zniechęcają do czytania książek, gdyż są narzucane z góry, trzeba je przeczytać w danym terminie, a jeśli nie, to uczeń otrzymuje stosowną ocenę. Niektórzy sądzą, że właśnie przez to tak niewielu Polaków czyta książki, gdyż nie kojarzą ich z tymi dziełami, które są ciekawe i naprawdę dobre, tylko z tymi narzuconymi wcześniej książkami, przez co nie patrzą na czytanie jako na przyjemność, ale na przymus. Jakie jest Pani zdanie o lekturach szkolnych i co o nich sądzi? Potrzebne czy zbędne?


Sięgam pamięcią wstecz i jeśli mnie pamięć nie myli, to raczej nie przepadałam za lekturami szkolnymi. Gdy byłam młodsza, lektury czytała mi moja mama. A gdy miałam lat naście, to wstyd się przyznać, ale często sięgałam do bryków i dopiero dzisiaj nadrabiam szkolne zaległości. Okres dojrzewania to chyba w ogóle taki czas buntu. Wtedy wszystko, co narzucone odgórnie, jest złe. Jako nastolatka czytałam raczej takie książki, które sama sobie wybierałam, nie chciałam, żeby ktoś dyktował mi, co mam czytać. Jednak teraz jestem już dorosła i widzę, że lektury są jak najbardziej potrzebne. Zmieniłabym jednak formę omawiania ich treści na zajęciach. Przecież każdy wynosi z lektury zupełnie, co innego. Być może uczniowie lepiej czuliby się, gdyby nauczyciele pozwolili im na własną interpretację.

2. Męstwo, bezinteresowność, otwartość na świat, dobroć, agresywność, stanowczość, nieśmiałość, chciwość... Są to przypadkowe cechy, którymi mogą odznaczać się bohaterowie książkowi. A jakie cechy musi według Pani posiadać postać, by stać się ulubieńcem? Czym kieruje się Pani podczas tworzenia postaci do swoich książek?

Przede wszystkim bohater musi być jakiś. Nieważne, czy będzie dobry czy zły, dojrzały czy infantylny. Jeśli wykaże się charakterem, tak zwaną „zadziornością”, to uważam, że taki ma duże szanse, aby stać się ulubieńcem. Kiedy tworzę postać, to najpierw w zeszycie określam jego główne cechy, ale później w trakcie pisania i tak zazwyczaj wychodzi inaczej niż zaplanowałam. Pozwalam ponieść się książce. Jeżeli w danym momencie fabuła zakręca w ciekawy i niespodziewany sposób, a wraz z nią zmienia się sam bohater, to tym lepiej.

3. Jeśli miałaby Pani możliwość otrzymania dowolnej książki, nawet takiej, która pochodzi z IX wieku, z dedykacja i autografem autora, jaka książka by to była i dlaczego?

Bardzo chciałabym mieć autograf Hansa Christiana Andersena w zbiorze jego „Baśni”. To książka mojego dzieciństwa i cudownie byłoby posiadać taki skarb w swojej domowej biblioteczce.



Wybieram Joannę Mikulec za pyt. 3 oraz Ewelinę Wiśniewską, ona zadała tylko jedno pytanie.


 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję serdecznie Annie Kucharskiej za poświęcenie swojego czasu oraz za udzielenie Nam niezwykle interesującego wywiadu.  

Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania.  


Gratuluje zwycięzcom i pozdrawiam!!!

cyrysia

17 komentarzy:

  1. Wywiad jak zawsze super. Gratuluję nagrodzonym. PS.Wysłałam do Ciebie e- mail z pewną propozycją blogową.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka jest w moich planach czytelniczych i z pewnością po nią sięgnę :) Wywiad tradycyjnie świetny i bardzo wyczerpujący :) Pani Ania sprawia wrażenie bardzo sympatycznej osoby i dostrzegam miłość do labradorów i muffinek :) Ja też w życiu często kieruję się sercem, niestety nie zawsze przynosi to pozytywne rezultaty :( Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie znam twórczości autorki,a szkoda,bo sądząc po wywiadzie wydaje się być naprawdę ciepłą i sympatyczną osobą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książką już wcześniej mnie zainteresowałaś. Wywiad przeczytałam z przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cóż za wspaniała wiadomość po tak długim i męczącym dniu ;) Dziękuję serdecznie za wybranie mnie, jest mi z tego powodu niezmiernie miło. I gratuluję drugiej zwyciężczyni :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Po książkę chętnie sięgnę! :)
    Zapraszam na wydarzenie gdzie do wygrania jest książka/i. Pierwsza osoba wygrywa ;)
    https://www.facebook.com/events/1497182373925677/

    OdpowiedzUsuń
  7. Też zawsze chciałam być jedną z czarodziejek :) Gratuluję kolejnego świetnego wywiadu.

    OdpowiedzUsuń
  8. rzeczywiście piątkowe wieczory z książką muszą być szalone:D zamiast imprezy xd

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawy wywiad. Czytałam go z wielkim zainteresowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny wywiad, kolejny zresztą:) Czekam na następne, bo bardzo lubię ten punkt programu na Twoim blogu:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciepły i ciekawy wywiad. Gratuluję wywiadu i wygranej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję wywiadu :) Jak zwykle bardzo ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny wywiad, idealny do lektury przy porannej kawie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny wywiad, jak zwykle zresztą. Uczestnicy się postarali z pytaniami :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...