czwartek, 8 września 2016

Wywiad z Martyną Kubacką

październik 2015 - Targi Książki w Krakowie
Zuzanna
Pani Martyno, dużo osób o tym marzy ale nielicznym się udaje. Kiedy przyszło Pani do głowy: "stworzę własną książkę, będę pisarką" i jak na takie wyznanie zareagowali ludzie wokół Pani?

Nigdy nie przyszło mi to głowy. Jak większość rzeczy w moim życiu, wszystko wydarzyło się spontanicznie, bez planowania i bez żadnych specjalnych przygotowań. Postanowiłam wykorzystać wolny czas kreatywnie i zaczęłam pisać opowiadanie, które szybko zaczęło przybierać rozmiary powieści. Mąż namówił mnie, żebym spróbowała wydać „Bezczelną”. Spróbowałam ☺ Udało się
O książce wiedzieli nieliczni. Reakcje były różne, ale jak najbardziej pozytywne.

Czy gdyby któryś z Pani synów chciał podążyć tą samą drogą co Pani, jaka byłaby Pani reakcja? Zachęcałaby go Pani czy raczej odradzała ten zawód?

Zacznę od tego, że nie traktuję pisania jako zawodu. Nigdy nie chciałam być „zawodową pisarką” i traktować tego jako źródła utrzymania. To moje hobby, sposób na oderwanie się od codzienności. Pozwala mi się odprężyć i uciec myślami do innego, tylko mojego świata. Pisanie sprawia mi wiele radości, którą chciałabym się podzielić z osobami czytającymi książki. Jeżeli tylko któryś z moich synów będzie chciał pisać, to z pewnością nie będę mu tego odradzała, ponieważ nie zamierzam w żaden sposób wpływać na życiowe wybory swoich dzieci.

s-a
Skąd, jeśli może Pani zdradzić sekret, pomysł na wątek z utratą pamięci?


Chciałam pomieszać romans z kryminałem. Szukałam dobrego punktu wyjścia do całej historii. Padło na utratę pamięci. Dzięki temu mogłam już od samego początku zaserwować czytelnikom sporo tajemnic i zagadek do rozwiązania.
 
Czy w Pani powieści opiekunowie osób, które tracą pamięć w wyniku tak naprawdę niezbadanej do końca choroby zwanej alzheimerem mogą znaleźć jakieś treści dotyczące tego, jak zachowuje się człowiek, który traci pamięć, jak być dla niego wsparciem, czy może Pani książka zupełnie odbiera od prawdziwych, realnych problemów takich osób i ich opiekunów (pytam, bo widzę, że studiowała Pani również pedagogikę i ciekawi mnie, czy może wiedza ze studiów została wykorzystana w powieści).

Nie mogę zdradzić, co było przeczytaną utraty pamięci przez główną bohaterkę, ponieważ ta zagadka zostaje rozwiązana dopiero na końcu powieści. Przyznam jednak, że podczas pisania nie wykorzystywałam wiedzy ze studiów. Postanowiłam zaufać własnym instynktom i swojej wyobraźni.

Naomi Stark
Wydaje mi się, że bardzo ciężko jest "przelać na papier" wszystkie emocje, które towarzyszą człowiekowi. Stąd też moje pytanie: gdyby miała Pani wybrać, czy napisać książkę o bólu, czy o szczęściu, co by Pani wybrała i dlaczego? A może znalazłaby Pani coś pomiędzy jednym, a drugim?

Nie dałabym rady pisać o samym bólu, bo zapewne płakałabym więcej nad losem bohaterów niż pisała. Historia, którą tworzę musi przede wszystkim mnie relaksować, bawić, odrywać od codziennych zmartwień. Zapewne stąd te wszystkie humorystyczne akcenty, które pojawiły się w „Bezczelnej” i w „Bez pamięci”. Oczywiście staram się tworzyć realne historie, więc jak to w życiu bywa, bohaterów spotykają zarówno rzeczy wyjątkowo przyjemne jak i bardzo przykre.
 
Sądząc po opisie Pani najnowszej książki, główna bohaterka traci pamięć. Gdyby (nie daj Bóg!) coś podobnego przytrafiło się Pani, jaka byłaby pierwsza rzecz, którą by Pani zrobiła? Sprawdzenie notesu, ostatnich połączeń, czy może coś innego? :) 

Nie mam zielonego pojęcia, co bym zrobiła, gdybym złamała lewą rękę, a co dopiero straciła pamięć ☺ Wyznaję zasadę, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć swoich zachowań w nowych sytuacjach, dopóki życie nas nimi nie doświadczy, więc po co gdybać.

bookworm
W jakie miejsca lubi Pani najbardziej podróżować? Chodzi o te podróże małe i duże ;)

Nieważne gdzie moi kochani. Ważne z kim

Bardzo lubię książki z motywem utraty pamięci, ciekawi mnie to, jak wygląda życie takiej osoby która straciła pamięć. Gdyby życie dawało Pani mocno w kość i miałaby Pani chwile mocnego zwątpienia, chciałaby Pani stracić pamięć i zacząć wszystko od nowa, czy wolałaby Pani mimo wszystko żyć tak jak dotychczas, mimo trudności?

Absolutnie nie! Uważam, że wszystko, czego doświadczyłam ukształtowało mój charakter i ulepiło ze mnie kobietę, którą w tej chwili jestem. Każda wylana łza (szczęścia oraz rozpaczy) była równie cenna i nie chciałabym zapomnieć o żadnej z nich, ponieważ dały mi wiele mądrych życiowych lekcji.

Megami R.
Czemu mogłaby Pani poddać się bez pamięci? (jakiemu uczuciu, czynności?)

Przytulaniu swoich synków (。◕‿◕。)

A teraz dość wścibskie pytanie: Jakie najcenniejsze wspomnienie przechowuje Pani w swej pamięci? A może jest jakieś, które starała się Pani wyprzeć ze swej świadomości?

Jest takich kilka, ale są tak cenne, że pozwolę sobie zostawić je tylko dla siebie.

izabela81
Kasia i Piotr z "Bez pamięci" stają przed trudną przeszłością, z którą muszą sobie poradzić. A przyszłość również jest niepewna. Czy uważa Pani, że już samo uczucie może być wystarczająco silne, żeby pokonało przeszłość i zmieniło przyszłość? A może potrzeba do tego jeszcze czegoś więcej?

Skoro wiem, że jestem w stanie wiele wybaczyć i wiele wycierpieć dla ludzi, których kocham, to jestem pewna, że na szczerej miłości można wiele zbudować. Przeszłość minęła, więc czasami warto się z nią po prostu pogodzić (jaka by nie była), a przyszłość każdego z nas jest niepewna. Myślę, że lepiej wkroczyć w tę „niepewność” razem z ludźmi, których się bardzo kocha niż samotnie
Czy trzeba czegoś więcej? Myślę, że miłość powinna zawsze chodzić w parze z zaufaniem.

"Bez pamięci" to miszmasz gatunkowy, w którym znajdziemy sensację, kryminał, thriller, romans, humor. A które elementy/wątki książki były dla Pani największym wyzwaniem?

Najwięcej problemów miałam z wymyśleniem dla Was zaskakującego zakończenia ☺ Ciekawe, czy mi się udało?

Perus
Pani Martyno, czy lubi Pani zaskakiwać swoich czytelników?
Pytam, ponieważ tytuł Pani książki skojarzył mi się z określeniem "zakochać się bez pamięci". Cudowna, romantyczna okładka zdawała się potwierdzać, że chodzi przede wszystkim o historię miłosną. Natomiast z recenzji Cyrysi dowiedziałam się, że to powieść z dreszczykiem, w której niebagatelną rolę odgrywa wątek kryminalny. Krótko mówiąc zaskoczyła mnie Pani, zanim jeszcze zaczęłam czytać...

Pozdrawiam i gratuluję narodzin bliźniąt.

Dziękuję, ja i bliźnięta również pozdrawiamy

Ta książka od samego początku miała zaskoczyć. Czym?
* Sposobem prowadzenia narracji z punku widzenia aż trójki bohaterów.
* Niebanalnym zakończeniem, w którym rozwiązują się wszystkie zagadki.
* Wprowadzeniem scen erotycznych, których bardzo się bałam, ponieważ założyłam, że nie mogą one zdominować gatunkowo całości, a być tylko dodatkiem.

Sylwia Kobylińska
Pani Martyno, czy kiedykolwiek śniła się Pani fabuła książki? Chodzi o to, że przed snem nie była do końca dopracowana, nie wiedziała Pani jak rozwiązać niektóre wątki, dopracować charaktery postaci, ale kiedy Pani się rano obudziła wszystko już było wiadome, każdy najmniejszy szczegół?

Możecie mi wierzyć lub nie, ale przyśniło mi się zakończenie „Bez pamięci”. Tak długo kombinowałam, jak mogłabym zaskoczyć wszystkich w finale, że moje myśli przez kilka dni nie potrafiły skupić się na żadnej innej sprawie. Pomysłów było kilkanaście, ale każdy wydawał się zbyt prosty lub banalny. W końcu przyśnił mi się dość dziwny sen. Nie było w nim bohaterów książki, ale zarys jakiejś sytuacji, która podsunęła mi pomysł na zakończenie tej historii.
 
Gdyby miała Pani napisać książkę w klimatach fantasy o czym by ona była? Typowo wilkołaki lub wampiry? Może sięgnęłaby Pani głębiej i połączyła jakieś wierzenia czy mitologie? Czy może jeszcze zupełnie coś innego?

Jeśli już podjęłabym się napisania takiej powieści, to wolałabym stworzyć oryginalnych bohaterów. Wilkołaków i wampirów chyba mamy już trochę za dużo. Pomysł z wierzeniami lub mitologią podoba mi się dużo bardziej. Może coś z wierzeń starożytnego Egiptu…

Paulina O 
Często zdarza nam się zapominać najdrobniejszych rzeczy, wspomnienia są trwalsze w naszej pamięci jednak również z czasem umykają i napełniają wymieniają się z nowymi. Wyobraża sobie Pani życie bez wspomnień dnia następnego, minionych lat? Jacy byli by ludzie?

Boje się, że to już nie byliby ludzie… Przecież to właśnie wspomnienia i doświadczenia nas kształtują. Jeśli by ich zabrakło, to nie byłoby nas

Szczęśliwa Mama
Często słyszę, że ulubionym zwierzęciem domowym Pisarzy jest kot. "Podobno mruczenie kotów może sprawić, że zrosną się nawet pogruchotane na miazgę kości albo czyjaś dusza ozdrowieje. Jednak kiedy tak się stanie, koty odchodzą, nie oglądając się nawet za siebie. Miłość kota pozbawiona jest nieśmiałości. Nie stawia warunków, ale też nie składa obietnic"- ja również kocham koty i uważam, że to właśnie koty wybierają swoich właścicieli. Co Pani o tym sądzi? Czy również posiada Pani kota?


Tutaj się chyba mocno narażę, ale nie lubię kotów.
Wybaczcie !!! Trauma z dzieciństwa.

Bieganie, sport... Dla niektórych to jak wyprawa w kosmos. Jeszcze do niedawna sama należałam do osób, które poczynania sportowe/fizyczne podziwiały jedynie przed ekranem telewizora, ale odkąd sama zaczęłam biegać, to bardziej wierzyć w siebie i po takim wysiłku łatwiej mi potem podejmować kolejne życiowe wyzwania, Do biegania motywują mnie słowa Marca Buhla: "Biegacz to nie ten, kto szybko biega. To ten, który nie ustaje w walce". Kocham bieganie :) A jak sport jest Pani ulubionym? Który dodaje Pani siły i chęci do działania? Może fitness?

W moim przypadku w grę wchodzi jedynie bieganie za synem, a już niebawem za trójką Można sobie wypracować całkiem niezłą kondycję.

Kasia Piwoda
Pani Martyno, czy lubi Pani kończyć pisać książki i jakie to jest uczucie, gdy stawia Pani ostatnią kropkę, czy to jest tylko i aż radość i satysfakcja, że udało się Pani skończyć książkę, czy też troszkę smutku i żalu, że zakończyła Pani przygodę z tą książką, jej bohaterami, ich emocjami, relacjami, bo zżyła się Pani z nimi i trudno było się Pani z nimi rozstać?


Jestem typem człowieka, który jak już coś zaczyna, to musi skończyć. Kiedy stawiam ostatnią kropkę powieści czuję przede wszystkim satysfakcję i gdzieś w myślach słyszę „dobra robota dziewczyno”. Nie przywiązuję się aż tak bardzo to postaci fikcyjnych, ale czasami łapię się na tym, że myślę, jakie mogłyby być ich dalsze losy… A wiecie, czym grozi takie myślenie? Napisaniem kontynuacji powieści

Czy zanim Pani zacznie pisać powieść, wie Pani jak się potoczą losy bohaterów od początku do końca, i nie chce Pani nic zmienić, czy jednak dopuszcza Pani, że mogą się zbuntować i wybrać własną drogę i wtedy powieść wygląda całkiem inaczej, niż wcześniej Pani sobie zaplanowała?

Piszę bardzo spontanicznie, bez żadnego większego planu. Wiem mniej więcej, o czym będzie historia, ale wymyślam wszystko na bieżąco. Jeśli chodzi o „Bez pamięci”, to uwierzcie mi, że czasami moi bohaterowie solidnie mnie zaskakiwali, a kolejne rozdziały kończyły się zupełnie inaczej niż zakładałam, kiedy rozpoczynałam ich pisanie. Czasami trzy słowa w czyjejś wypowiedzi potrafiły skierować akcję na inny tor.

Bogdan N
Uwielbiam czytać, ale gdy porównuję siebie z moją żoną, to wychodzi na to, że moja żona czyta i więcej, i szybciej ;) Co Pani na to, aby wprowadzono w Polsce Dzień Kobiet Czytających?


Ja znam wielu panów, którzy czytają z równie wielkim zaangażowaniem co kobiety. Myślę, że byłoby im przykro, że wprowadzono Dzień Kobiet Czytających. Dużo fajniejszym pomysłem wydaje się Dzień z Książką, Tydzień z Książką

Uwielbiam piec, oczywiście głównie dla Mojej Żony :) Ostatnio specjalizuję się w ciastkach owsianych z różnymi dodatkami, np. rodzynki, orzechy, suszona żurawina. Wspólnie z Żoną kochamy serniki. A jakimi ciastkami/ciasteczkami Pani najchętniej się delektuje? Sama Pani piecze?


Hmm… No i trzeba się przyznać. Potrafię gotować. Mąż twierdzi, że bardzo dobrze mi to wychodzi. Problem w tym, że nie jestem typem kuchennego szaleńca, eksperymentatora itd., ale zdecydowanie stawiam na tradycyjnego schabowego ☺ Jeśli chodzi o słodkości i desery, to mam kilka sprawdzonych przepisów, ale już nie pamiętam kiedy sama coś upiekłam. Chyba z pół roku temu. Ukochane ciasto – szarlotka (najlepiej podana z lodami)

Katarzyna P-k
Czy ma Pani jakieś rytuały związane z pisaniem, czy np ma Pani swoje ulubione miejsce, gdzie tylko tam ma Pani wenę, albo ulubiony długopis, albo tylko i wyłącznie pisze pani na komputerze z kubkiem kawy pod ręką, a może jeszcze najlepiej się Pani pisze słuchając jakiejś konkretnej muzyki?

Nic z tych rzeczy. Piszę tam, gdzie akurat stoi laptop. Najczęściej piszę w nocy, bo wtedy mam najwięcej czasu i mogę się skupić nad tekstem.

Jak Pani uważa, czy łatwo jest pozyskać nowych czytelników, gdy ciągle pojawiają się na rynku wydawniczym nowi autorzy, czy wystarczy tylko piękna okładka, która od razu zachęca do czytania, czy jednak trzeba nas zachęcić do siebie niebanalną fabułą, ciekawymi, czasami może i irytującymi bohaterami i ich problemami, by zachęcić nas do czytania i wkraść się sprytnie do naszych serc i tam pozostać?

Myślę, że czytelników trzeba zaskakiwać. Czym? Wszystkim, czym się da
Niebanalnymi fabułami, barwnymi postaciami, nagłymi zwrotami akcji, nieprzewidywalnym zakończeniem. Okładka książki również jest ważna, ponieważ ma za zadanie przyciągnąć wzrok i zaprosić czytelnika do skrywanego w środku świata. Uważam, że równie ważna (a może nawet ważniejsza) jest postawa autora: zdystansowane podejście do swojej pracy, szacunek wobec czytelników oraz zrozumienie, że nie każdemu musi przypaść do gustu jego książka.

Mea Culpa
Jak bardzo bała się Pani przyjścia na świat swoich dwóch pociech? Co było w tym strachu najgorszego bądź irracjonalnego? 

 
 z synkiem Kacperkiem i bliźniakami w brzuchu
Teraz będzie smutno. Trzy miesiące przed zajściem w ciążę straciłam dziecko. Po takim doświadczeniu ciężko podchodzić do kolejnej ciąży z dystansem. Kiedy dowiedziałam się, że mam pod serduszkiem bliźnięta, zaczęłam bać się podwójnie i muszę przyznać, że strach minął dopiero w chwili, gdy mogłam pierwszy raz przytulić maluchy.

Jak się czuje Pani w nowej roli - matki? Czy przeszkodzi ona w Pani karierze pisarskiej czy wręcz przeciwnie - stanie się ona nową siłą?

Matką jestem już od pięciu lat i zdążyłam wydać dwie książki. Może to nie dużo, ale zdecydowanie mogę powiedzieć, że dziecko w niczym matce nie przeszkadza. Czasami może tylko troszkę opóźnić jej działania

Amanda
Proszę wyobrazić sobie taką sytuację: budzi się Pani w szpitalu i zupełnie nic nie pamięta. Głowę przeszywa okropny ból - zarówno fizyczny, jak i ten psychiczny, ogarnia Panią panika. Odbicie w lustrze pokazuje zupełnie obcą osobę. I nagle w drzwiach szpitalnej sali pojawia się mężczyzna twierdzący, że jest Pani mężem, jednak czuje Pani niepokój i jakaś nieopisana siła każe trzymać się od tego człowieka z daleka. Co Pani robi - oddala od siebie obawy i wierzy wersji nieznajomego, czy też zdaje się na swoją intuicję i sama próbuje odkryć swoją tożsamość?


Jak już wcześniej pisałam, wolałabym nie gdybać, ponieważ tak naprawdę nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć, jak zachowa się w danej sytuacji, dopóki rzeczywiście nie przyjdzie mu się z nią zmierzyć.

PikselowaKraina
Ile jest w Pani tej "Bezczelnej" dziewczyny? :D Na kimś musiała się Pani wzorować by wykreować taką bombę, tylko kto to był i gdzie teraz jest?


No dobrze… Przyznaję! Sporo ☺ Miałam kiedyś naście lat, wybuchowy charakterek i niewyparzony język. Teraz już dorosłam, ale jeszcze troszkę z tej „pyskatej smarkuli” we mnie pozostało.

Księgarnia wspomnień
Swoje pytania połączę z cudowną książką "Bezczelna" :)
Już na wstępie podkreślę, że ta współczesna baśń zachwyca swoim asortymentem. Jej "motywy baśniowe" uzmysławiają, że współczesność może być nasycona cudownością. Trzeba właściwie odkryć źródła magicznych wydarzeń. Czytając, poznajesz historie prawdziwych, realnych bohaterów, którzy każdego dnia przechodzą z jednego świata do drugiego. Mieszają w swoich wspomnieniach to, co nierealne, z tym, co swoją realnością przytłacza. Złoty środek! Tak jak w baśniach Andersena zauważasz wciąż motyw walki dobra ze złem, motyw miłości, która zwycięża, sprawiedliwości i dobra. Cała książka powinna być nazwana motywem życia. Pani Martyno, skąd takie zamiłowanie do tego co baśniowe?


A któż z nas nie lubi tego magicznego świata baśni? Któż z nas nie chciałaby, aby w jego życiu, jak w baśni, na koniec wszyscy żyli długo i szczęśliwie? Baśnie Andersena i braci Grimm pokochałam w dzieciństwie i mimo, że małą dziewczynką od dawna nie jestem, to nadal je uwielbiam i czerpię z nich inspiracje

"Byłam pewna, że nauczę je kochać".
Ukazać w książce ogrom szczególnych uczuć to niesamowite wyzwanie! Najbardziej zainteresowały mnie te trampki! :) Niech Waszym pantofelkiem będą trampki. Niech Waszą odwagą będzie Wasza słabość. Jak Pani sobie radzi z życiowymi problemami?

Przejmuję się tym, co naprawdę istotne. Nie panikuję z powodu błahostek. Jeśli wiem, że czemuś podołam, to walczę. Jeśli uznam, że sama nie dam rady, nie wstydzę się poprosić o pomoc. Nauczyłam się podchodzić z dystansem do własnych porażek i staram się za każdym czerpać z nich jakąś naukę.

Ewelka
Gdyby mogła Pani zrobić jedną rzecz, bez poniesienia jakichkolwiek konsekwencji, to co by to było?


Świetne pytanie… Myślałam długo nad odpowiedzią i nie potrafię się zdecydować, co tu wpisać, dlatego przyznaję za nie nagrodę w postaci książki „Bez pamięci”

Czym jest dla Pani sukces?

Dla mnie sukcesem jest spełnienie jakiegoś swojego marzenia

Gab riela
Ja, podobnie jak Pani, również uwielbiam oglądać kabarety. Zastanawia mnie więc, która grupa kabareciarzy jest Pani ulubioną i dlaczego?

Ulubionej nie mam, ale najbardziej śmieszą mnie skecze kabaretów: Paranienormalni, Smile, Neonówka oraz Kabaretu Młodych Panów.

Anonimowy
Mam dla Pani luźne pytanko, jak ja wielbi Pani czekoladę, więc to z nią będzie związane. Czy pisząc kolejne dzieło i przegryzając w trakcie czekoladę magicznie przybywa jakiś nowy świetny wątek do Pani głowy?


Chciałabym, żeby tak było ☺ Miałabym wtedy w swoim dorobku już ze dwadzieścia powieści

Gosche
Czy jest Pani osobą żyjącą dniem dzisiejszym i nie żałującą niczego, czy może były sytuacje w Pani życiu, które chciałaby Pani wymazać z pamięci? 

wrzesień 2016 - z mężem
Zdecydowanie żyję dniem dzisiejszym i nie oglądam się za siebie. Jak wcześniej pisałam, niczego w swoim życiu nie żałuję. Uważam, że wszystko, czego doświadczyłam, wydarzyło się w jakimś konkretnym celu i doprowadziło mnie do punku, w którym się obecnie znajduję.

Gdyby miała Pani możliwość wyjść na kawę i ''pogaduszki'' z jakimś autorem, kto by to był?

Tolkien albo Sienkiewicz

Ewelina Poc
Pisanie na pewno wciąga i uzależnia. Spróbowało się raz i chce się jeszcze, więcej. Jakie są więc Pani dalsze plany pisarskie? Czy myślała Pani o pisaniu książek dla dzieci i młodzieży? Czy pozostanie Pani w kręgu powieści dla dorosłych?


Wiele razy powtarzałam w rozmowach z czytelnikami, że niczego nie planuję, ponieważ to psuje zabawę ☺ Nie mam pojęcia, co wymyślę w kolejnych powieściach i do kogo będą one skierowane. Muszę jednak przyznać, że chciałabym spróbować swoich sił w różnych gatunkach. Czy mi się to uda? Czas pokaże.

Edyta Chmura
W recenzji Cyrysi można przeczytać pochwałę, dotyczącą polepszenia się Pani warsztatu pisarskiego. Pisarz musi chyba cały czas się doskonalić, uczyć tego, jak dotrzeć do czytelników. Jak w Pani przypadku przebiega ta trudna nauka?

Analizuję bardzo uważnie recenzje i staram się czerpać naukę z uwag blogerów. Rozmawiam z czytelnikami. Wyłapuje z ich wypowiedzi wiele cennych wskazówek: co się podoba, co irytuje w powieściach, o czym chcą czytać, a co się już przejadło. No i najważniejsze – czytam, bo nic tak nie rozwija warsztatu autora, jak nieustanne obcowanie z literaturą.

Zarówno pisanie książki, jak i wychowywanie dzieci to bardzo ciężka praca. Oczywiście te zajęcia dają mnóstwo radości i satysfakcji, ale i potrafią doprowadzić do skrajnego wyczerpania ;) Jakie punkty wspólne Pani znajduje w tych pasjonujących pracach? Czy potrafią się uzupełniać czy póki co, wykluczają się?

Zarówno pisanie książki jak i wychowanie dzieci wymaga ogromnego zaangażowania, anielskiej cierpliwości, kreatywności i bogatej wyobraźni. Niestety nie do końca da się połączyć jedno z drugim. Pisałam najczęściej, kiedy synek spał, ponieważ tylko wtedy mogłam spokojnie zebrać myśli i maksymalnie skupić się na wymyślanej historii.


Moi drodzy, bardzo dziękuję za interesujące pytania. Przepraszam, że nie udało mi się odpowiedzieć na wszystkie. Korzystając z okazji bardzo dziękuję Cyrysi za pomoc i zaangażowanie w promocję "Bez pamięci". Pozdrawiam wszystkich cieplutko i czekam na Wasze wrażenia po lekturze książki. Wszelkie spostrzeżenia i uwagi mile widziane.
Martyna Kubacka.

________

W imieniu swoim i czytelników mojego bloga dziękuję Martynie Kubackiej za niezwykle interesujący wywiad. Gratuluję Ewelce i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie
.

Cyrysia

11 komentarzy:

  1. Ciekawy wywiad! I gratuluję zwyciężczyni! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny wywiad i bardzo interesujące pytania! A odpowiedzi jeszcze lepsze. Uwielbiam takie wywiady.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny wywiad i bardzo interesujące pytania! A odpowiedzi jeszcze lepsze. Uwielbiam takie wywiady.

    OdpowiedzUsuń
  4. O tak, dokładnie- ważne z kim się podróżuje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Interesujący wywiad, gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na temat kotów mam takie same poglądy :)
    Gratuluję Ewelce!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytam wywiad, czytam, ciekawe pytania, interesujące odpowiedzi i nagle oczom nie wierzę! Ależ się cieszę, marzyłam o tej książce <3 dziękuję Martyna i Cyrysia :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wywiad bardzo ciekawy. Taka autorka na pewno zjedna sobie i przyciągnie wielu czytelników :), bo jak sama mówi: ma "zdystansowane podejście do swojej pracy, szacunek wobec czytelników oraz zrozumienie, że nie każdemu musi przypaść do gustu jego książka", ponadto "analizuje bardzo uważnie recenzje i staram się czerpać naukę z uwag blogerów. Rozmawia z czytelnikami..".
    To cenna wskazówka dla każdego autora :) i postawa-wzór.
    Życzę autorce wielu sukcesów i radości na każdym polu!
    s-a

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawy wywiad, a pytania wyczerpujące :) z przyjemnością czytałam.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...