wtorek, 3 lipca 2018

''Kryptonim: KARP'' Olga Zygarowska # PATRONAT MEDIALNY

Kryptonim: KARP
Olga Zygarowska
Liczba stron: 356
Wydawnictwo: Vectra
Ocena: 7/10
Patronat medialny:
  Komisarz Tomasz Dragan oficjalnie ma ksywę Smoku, ale młodzi funkcjonariusze mówią o nim Legenda. Jako operator JW 4101 dostał się do irackiej niewoli i został ranny podczas próby ucieczki. Nigdy nie odzyskał pełnej sprawności i przeszedł do pracy w Policji. Kiedy na autostradzie dochodzi do wypadku, który ujawnia przewożone w ciężarówce zwłoki Araba, komisarz odmawia przyjęcia sprawy. Jego przełożony jest jednak nieugięty. Smoku będzie musiał zmierzyć się nie tylko z zagadką, ale i z demonami przeszłości. Pomogą mu w tym szczęście i koledzy z Komendy.

  Kryptonim Karp to powieść oparta na zawodowych doświadczeniach autorki. Pokazuje prawdziwą pracę Policji, bez amerykanizacji prawa, tak częstej w innych powieściach. Realistyczne opisy przestępstw mieszają się z sytuacyjnym humorem i ciętym językiem bohaterów. Autorka po raz pierwszy w literaturze zastosowała Cameo. Pojawia się w niej na krótko prawdziwa postać znana nie tylko z telewizyjnych ekranów. Jej udział w sprawie okaże się kluczowy. Fani sporu będą zachwyceni. [opis wydawcy]

  Olga Zygarowska – urodzona w Wieluniu w 1974 r., wychowana w Wieruszowie, mieszka i pracuje w Katowicach. Absolwentka Wydziału Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Jest biegłym sądowym, opiniuje w sprawach karnych. Ma status weterana wojennego, brała udział jako psycholog

w Misji Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Iraku w 2004 r. Zakochana w żółwiach, siatkówce i Afryce. Startuje w imprezach motorowych – wypadach off-roadowych, wyścigach wraków, rajdach klasyków samochodowych i innych. Przygotowuje kolejną powieść– kryminał oparty na własnych doświadczeniach zawodowych. https://www.arw-vectra.pl/Olga_Zygarowska

   Kiedyś chętnie zaczytywałam się w kryminałach i thrillerach, lecz poniewczasie miałam dość ciągle powtarzających się schematów. Mimo to postanowiłam zrobić wyjątek i sięgnąć po ''Kryptonim Karp'', który zaintrygował mnie swoim tytułem, niosącym z sobą coś więcej, niż "prostą" zagadkę kryminalną - kto zabił i dlaczego. Zaskoczyła mnie również informacja o umiejscowieniu w fabule Pawła Zagumnego – jednego z najbardziej utytułowanego zawodnika w historii polskiej siatkówki. Te dwa czynniki zdecydowanie przeważyły na korzyść tej książki, dlatego czym prędzej postanowiłam przekonać się, czy warto było tracić na nią swój wolny czas. I muszę przyznać, że ani trochę się nie zawiodłam. Autorka w dużej mierze sprostała moim oczekiwaniom, serwując niejednoznaczną historię, pełną tajemnic, wątpliwości i nieoczekiwanych odkryć. Jak dla mnie rewelacja!

  Zaczyna się od mocnego uderzenia, a potem napięcie stopniowo rośnie. Na zjeździe z autostrady dochodzi do niecodziennej kraksy z udziałem srebrnego sedana, nieokreślonej marki oraz małej ciężarówki do przewozu żywych ryb, z której wylały się nie tylko zdechłe karpie, ale także zwłoki pewnego mężczyzny – lekko napuchnięte i dość poważnie nagryzione w kilku miejscach. Na miejsce przybywa legendarny komisarz Tomasz Dragan ''Smoku'' – z Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Życiu i Zdrowiu. Mężczyzna nie jest zadowolony z przydzielonej mu sprawy, ponieważ denatem jest człowiek pochodzenia arabskiego, co przywołuje negatywnie wspomnienia z irackiej niewoli, do której się dostał podczas swojej żołnierskiej misji. Jednak mimo osobistych uprzedzeń komisarz rozpoczyna śledztwo, mnożące coraz więcej niewiadomych i znaków zapytania. Czyżby to było przestępstwo na tle rasowym? A może prawda leży zupełnie gdzie indziej?

  To kawał dobrego i autentycznego kryminału w polskim wydaniu. Nic tu nie jest naciągane czy przerysowane do granic możliwości. Autorka, bazując na własnych doświadczeniach, opisuje mechanizmy pracy policjantów, dalekiej od amerykańskich standardów, gdzie funkcjonariusze nie skupiają się tylko i wyłącznie na prowadzeniu dochodzenia, ściganiu przestępców  i przesłuchiwaniu świadków. Przeciwnie. Ich codzienność często wypełniona jest tzw. robotą papierkową oraz nieustanną walką o zszywki, korektor, spinacze, teczki itp. Taka jest niestety smutna rzeczywistość, acz dzięki temu powieść tchnie mocnym realizmem.

  Nie myślcie sobie jednak, że zewsząd wieje nudą i rutyną. Wbrew pozorom można  znaleźć w  tej książce kilka interesujących smaczków, jak chociażby np. poprawa czytelności linii papilarnych opuszek palców martwego ciała za pomogą gotowanego oleju.

<<Dacie radę zdjąć odciski? (…)
– Oczywiście! Przygotowałem już materiał dla kolegów.
– Obciąłeś Karpiowi palce? – zdziwił się Dragan.
– Sorry taki klimat! Ktoś musiał. (…)
– A nie dało się bez obcinania?
– A jak chciałeś wsadzić mu te palce do wrzącego oleju?>>

  Okazuje się, że aby zdjąć odciski palców w zaawansowanym stadium rozkładu zwłok, należy je bardzo uważnie gotować w oleju jadalnym, w temperaturze stu stopni Celsjusza tak długo, aż skóra odzyska sprężystość. Nie przypuszczałam, że techniki daktyloskopijne dysponują tak szerokim wachlarzem skutecznych metod identyfikacji. Przerażające, ale jednocześnie niezwykle fascynujące pod względem badań genetycznych.

  Bezsprzeczną zaletą lektury są znakomicie wykreowani bohaterowie. Nic dziwnego, wszak większość wzorców osobowych zostało zainspirowanych autentycznymi postaciami. Dlatego też bez trudu można sobie wyobrazić ich wygląd, zachowanie, sposób bycia oraz miejsca i sytuacje, w których się znajdują. Każdy z nich posiada własną historię, jakieś zmartwienia, obawy i problemy, które wracają w najmniej oczekiwanym momencie. Moją największą sympatię zdobył ''Smoku'' – na pozór twardy, bezkompromisowy, nieco arogancki glina, a w środku empatyczny i oddany przyjaciel, z poranioną duszą i sercem. Dramatyczne przeżycia misyjne odcisnęły trwałe piętno na jego psychice.

<<Kiedy leżał tak bezradny, związany, z płóciennym workiem na głowie, jedyne, o czym myślał, to żeby uciec. Uciec z stamtąd za wszelką cenę, uciec dokądkolwiek, choćby w śmierć. I tak właśnie myślał, że się stanie, kiedy schwytali go po ucieczce. Ale kiedy trzymali mu lufę przy skroni i nóż na gardle, już się nie bał. W myślach tylko prosił Boga, żeby nie bolało. Nie mocno… Nie długo…>>

  Czy mężczyzna kiedykolwiek wyzwoli się z wewnętrznych kajdan niemocy? Przekonajcie się osobiście.
  
  Równie interesującą jednostką jest starszy aspirat Michał Wielkopolski (kolega Tomasza), który z racji szlacheckiego pochodzenia nazywany jest Hrabią. Jednak mimo arystokratycznych korzeni i majętności, nie obnosi się swoimi przywilejami. Wręcz urzeka dobrocią, serdecznością i lojalnością.  Niestety los nie szczędzi mu przykrych niespodzianek. Jakich? To już musicie odkryć sami.

  Kolejnym plusem książki jest umiejętnie zapętlona łamigłówka kryminalna. Autorka non stop trzyma nas w ciągłej niewiedzy; kluczy faktami, podrzuca fałszywe tropy, zwodzi na manowce, by na koniec zaskoczyć i wskazać winnego, który początkowo był poza podejrzeniami. W efekcie otrzymujemy wstrząsający obraz ludzkiej nienawiści, który prowokuje do wielorakich przemyśleń na temat fundamentalnych wartości, takich jak tolerancja i poszanowanie cudzych uczuć, poglądów, upodobań, wierzeń, obyczajów etc.

  Całość napisana jest potoczystym  językiem, bez zbytniego popadania w szczegóły. Plastyczne opisy karmią naszą wyobraźnię, zaś naturalnie brzmiące dialogi są adekwatne w stosunku do danej sceny. Tempo akcji jest raczej umiarkowane, lecz nie brak ciekawych i nagłych zwrotów czy ekscytujących epizodów. Generalnie wszystkie elementy powieści pasują do siebie idealnie jak puzzle, aczkolwiek nie będę ukrywać, że czuję pewien mały niedosyt. Liczyłam bowiem, że wątek Michała i jego narzeczonej Diany – będzie doprowadzony do końca, jak również miałam nadzieję na maleńkie uczuciowe zawirowania z udziałem Dragona i jakieś dziewczyny. Nie są to jednak aż tak znaczące mankamenty, aby zostawiały rysy na ogólnym odbiorze książki.

  Podsumowując: ''Kryptonim Karp'' to nie tylko świetna intelektualna rozrywka, lecz przede wszystkim przejmująca opowieść o kruchości naszego życia, wewnętrznym cierpieniu, walce z samym sobą, pokonywaniu własnych ograniczeń i lęków, a także o rosnącej w społeczeństwie fali wrogości wobec wszelkich form odmienności. Wciąga już od pierwszej strony i intryguje aż do samego finiszu. Czego chcieć więcej? Nic, tylko czytać. Polecam!


13 komentarzy:

  1. Właśnie czytam. Dobrze, że książka przypadła Ci do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro wciąga od pierwszej strony, musi być to świetna lektura.

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę miała ten tytuł na uwadze.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi interesujące- praca policji, autentyczność.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy sposób na zdjęcie odcisków palców... Podoba mi się ta powieść.
    Gratuluję patronatu!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam takie ciekawostki z pracy technika policyjnego...

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...