poniedziałek, 12 stycznia 2015

Wywiad z K.N.Haner

Synyster Gates
woojteek
1. Słyszymy ją, gdy spokojnie powiewa w lesie. Dostrzegamy ją także ukrytą pomiędzy metrem, a ruchliwą drogą. To właśnie melodia. Kobieta, której nie widzimy, ale słyszymy doskonale. Jaką melodią jest Pani życie?


Na pewno melodią niespokojną z momentami wyciszenia i melancholii, gdzie usłyszeć by można delikatne smyczkowe instrumenty i skrzypce, a potem nagle, kolejne mocne wejście perkusji i gitary elektrycznej (rzecz jasna gitary Synystera Gatesa :))

Beata Kuźmińska
2.Czym inspirowała się Pani pisząc książkę?


Inspiracją do napisania „Na szczycie” była dla mnie seria książek Olivii Cunning - Ich noce. Zakochałam się w Sinnersach (bohaterach tej serii), a potem poznałam prawdziwy zespół, który dla autorki (podobno) był pierwowzorem do napisania książek. Dlatego moi bohaterowie także mają dużo fizycznych cech chłopaków z Avenged Sevenfold. Wiem, że wiele osób zarzuca mi plagiat ale moim zdaniem NS ogromnie różni się od Sinnersów. Fakt, imiona  są te same ale gdy zaczynałam pisać „Na szczycie” nigdy bym nie pomyślała, że będę ją wydawać, a potem trudno mi było zmienić imiona na inne, bo się przyzwyczaiłam i zżyłam z moimi bohaterami. Wiele zaryzykowałam decydując się na pozostawienie imion ale nie żałuję… bo Rebeka nie była by tą samą Rebeką, mając na imię Ania, a Sedrick nie był by tym samym Sedem, mając na imię… Zdzisław :)

3. A moje pytanie jest Takie: mi 50 Twarzy Greya nauczyło pewności Siebie, stałam się też pewna tego czego chce i bardziej otwarta a Pani co dała ta książka i czego nauczyła ?

„50 twarzy Greya” nie tyle mnie czegoś nauczyła, co uświadomiła mi jaki potencjał we mnie siedzi. Historia ta poruszyła w mojej podświadomości jakieś dotąd nie znane mi aspekty i sprawiła, że zaczęłam pisać. Odkryłam swój talent. Tak… chyba można to nazwać talentem.  Zaczęłam pisać, najpierw dla samej siebie, a potem małymi kroczkami otwierałam się na innych. Mimo wszystko pokazanie swoich teksów komukolwiek wymaga sporej odwagi, a tematyka którą piszę jest specyficzna, dlatego to nie było wszystko takie proste, jakby mogło się wydawać.

4. Jaki tatuaż określa charakter Pani ?

Nie mam jeszcze tatuażu, a ten, który zamierzam sobie zrobić na pewno będzie odzwierciedleniem mnie. Jak już on powstanie to na pewno się Wam nim pochwalę ale jeśli miałabym odwagę stworzyć takie naprawdę duże dzieło na mojej skórze to zapewne byłby to jakiś piękny feniks.

Ewa Mucha
5.Co takiego cudownego kryje w sobie sernik cioci Joli, że jest to ulubione ciasto autorki?


Nie mam pojęcia? Może to, że jem go tak naprawdę tylko raz w roku na Boże Narodzenie? To dla mnie magiczny i wyjątkowy czas w gronie rodzinnym, a wtedy nawet śledzie mi smakują:)

Helena Woźniak
6. Dlaczego wcześniej nie sięgałaś po literaturę erotyczną?


Aż głupio się przyznać ale nienawidziłam czytać - czegokolwiek. Od szkoły podstawowej zmuszano mnie do szkolnych lektur i to był największy koszmar (zaraz po wywiadówkach :)). Jako nastolatka czytałam Harrego Pottera ale dopiero po obejrzeniu pierwszej części filmu zdecydowałam się sięgnąć po tą serię. Moja mama zaczytywała się często w różnych książkach, a ja nie mogłam tego zrozumieć. Teraz wiem w jakim błędzie byłam, bo czytanie „otworzyło” we mnie nowe horyzonty. Sprawiło, że z niedosytu i w oczekiwaniu na kolejne części, moich ukochanych powieści sama zaczęłam pisać. To naprawdę niesamowite jak kilkaset kartek z literkami może odmienić ludzkie życie. Moje odmieniło całkowicie.

7. Dlaczego tak długo zwlekałaś z wysłaniem rękopisu do wydawnictwa, skoro jesteś taką świetną pisarką, bałaś się, nie wierzyłaś w swoje możliwości? Kocham Twoją książkę!!!

Dziękuję, ogromnie mnie cieszy, że Ci się podoba. Tak naprawdę nie wiem czy długo zwlekałam? Pierwszą część NS skończyłam pisać jakoś mniej więcej w listopadzie 2013 roku, a w lutym 2014 wysłałam swoje zgłoszenie. A czy się bałam? Oczywiście, że tak. Teraz też mam wiele obaw i przeżywam to wszystko ogromnie. Emocje się we mnie kłębią i czasami trudno sobie poradzić ze wszystkim na raz ale mam wokół siebie świetnych ludzi, którzy mnie wspierają, a to daje ogromną siłę i chęć do dalszego działania. W swoje możliwości wierzę bardzo (ale od niedawna), bo jeśli moja książka miałaby spodobać się chociażby jednej osobie to wiem, że warto. Uśmiech na twarzy czytelnika to dla mnie najlepsza nagroda, a nieskromnie powiem, że wiem iż moje historie i moi bohaterowie ten uśmiech na twarzy wywołują.

KimHoran34
8. Czy od samego początku czułaś, że wydadzą Ci tą książkę i czy cały czas było w planie, że będzie to książka czy może zaczynałaś od opowiadania? :)


Gdy wysyłałam swoje zgłoszenie do wydawnictwa kompletnie się nie spodziewałam, że mogą się odezwać.  Zastrzegli sobie także, że czas oczekiwana na odpowiedź może się wydłużyć ze względu na dużą ilość zgłoszeń, więc tak naprawdę nie liczyłam, że w ogóle się odezwą. Dzień kiedy zobaczyłam maila z odpowiedzią pamiętam jak dziś. Nie mogłam uwierzyć, że odpisali, a jak przeczytałam pierwsze zdania maila to tak się popłakałam, że nie mogłam doczytać do końca. To z emocji. Byłam zaszokowana i ogromnie szczęśliwa, że ktoś dostrzegł potencjał w moim NS. Ktoś w sensie profesjonaliści, którzy się na tym znają.
Na początku faktycznie miało to być opowiadanie. Pikantne, lekkie i wesołe… ale moja przyjaciółka „Wena” w ogóle mnie nie słucha i podsuwa mi czasami takie pomysły, że wychodzi zupełnie co innego niż planowałam w pierwotnej wersji. Dlatego nauczyłam się nie planować dokładnie co i jak ma być po kolei, zapisuję sobie jedynie pomysły, które najczęściej wpadają mi do głowy w dziwnych okolicznościach (np. w kolejce do kasy w Lidlu albo w pracy).

Krokusowe przemyślenia.
9. Dlaczego wybór padł na właśnie taki pseudonim?


Oj mój pseudonim to tajemnica, chociaż dość prosta i banalna do odgadnięcia. Nie chcę jednak zdradzać tej historii, a liczę na to, że osoby które wiedzą, zachowają to dla siebie.

10. W jakim momencie doszło do odkrycia, że pisanie jest tym, co chcesz robić?

Bardzo bym chciała by pisanie było dla mnie tym co chcę robić na co dzień. Niestety mam coraz mniej czasu na pisanie, a i tak staram się to robić praktycznie codziennie. Uwielbiam pisać. To totalnie mnie odpręża i relaksuje, a ja robię to z czystą przyjemnością. Nigdy nie zmuszam się do pisania.  Nie wiem czy inni autorzy też tak mają ale ja zawsze przeżywam losy swoich bohaterów, a gdy spod moich palców na klawiaturze, kreuje się kolejna drama to klnę sama na siebie i myślę: „Coś ty znowu wymyśliła?” :)

Martucha 180
11. Zapewne ma Pani przyjaciółkę Wenę. Jaka ona jest?


Ona mnie w ogóle nie słucha :) Jest okropna, nieposłuszna i kapryśna. Nachodzi mnie w najmniej oczekiwanych momencie i dopóki nie usiądę do laptopa i nie spiszę tego co dla mnie wymyśliła to nie daje mi spokoju… a ten spokój i tak nie trwa długo.

12. Czym jest dla Pani SŁOWO?

Bardzo ciekawe pytanie. SŁOWO jest dla mnie niewidzialną więzią między mną, a czytelnikiem. Uwielbiam gdy reakcja na mój tekst jest taka jaką sobie założyłam, a jeszcze lepiej gdy ktoś odbiera to zupełnie inaczej. Kocham wywoływać emocje, a SŁOWA (pisane) właśnie dają mi taką możliwość.

13. Pisanie książek wymaga lekkiego pióra. Jak z jego lekkością było w czasach szkolnych? Jak Pani wypracowania oceniali poloniści – co chwalili, a co krytykowali? Czy widzieli w Pani talent literacki czy wręcz przeciwnie?

To bardzo drażliwy temat :) W szkole podstawowej nienawidziłam języka polskiego, bo dręczyli nas dyktandami, a ja jestem dyslektykiem. W gimnazjum za to, trafiłam na świetnego polonistę, który naprawdę potrafił mnie zainteresować, a wypracowania na jego lekcje pisałam z czystą przyjemnością. Nie wiem czy widział we mnie talent literacki? Trzeba by było jego zapytać. Trudno to zapewne ocenić na podstawie rozprawki nastolatki o „Małym księciu” czy „Panu Tadeuszu”. Liceum to była dla mnie udręka. Na złość mojej profesorce całkowicie „olewałam” język polski. Nie czytałam lektur, a wypracowania pisałam na odczepnego. Pamiętam, że gdy przechodziłam z gimnazjum do liceum, chciałam po maturze wybrać studia na kierunku dziennikarskim. Można się domyślić jak bardzo zniechęciła mnie moja „kochana” Pani Profesor, skoro zamiast na studia, zdecydowałam się na naukę w Szkole Kosmetycznej.

Sylwia Stawska.
14. Czy przygody seksualne z NS są przez Ciebie praktykowane ? :P


Totalnie rozbawiło mnie to pytanie. Odpowiem krótko… chciałabym! ;)

Sylwka S.
15. Wspomnienie z dzieciństwa, który pamięta Pani do dziś?


Mam wiele wspomnień z dzieciństwa. Najlepiej wspominam są wyjazdy z rodzicami na wakacje. Jeziora, las, namioty, śpiewanie przy gitarze podczas wieczornego ogniska… To kwintesencja mojego dzieciństwa.

16. Gdzie jest Pani miejsce na ziemi? Gdzie najlepiej się czuje, odpoczywa i ładuje swoje akumulatory.

W moim rodzinnym domu. Niestety przez brak czasu, bardzo rzadko jeżdżę do rodziców ale za każdym razem gdy tam jestem odpoczywam i właśnie tam czuję się najlepiej. Uwielbiam usiąść na tarasie, zaciągnąć się świeżym powietrzem, a z moich rozmyślań wybije mnie jadące 300 metrów dalej Pendolino :)

Joanna Stoczko
17. Oglądając pewien film, zauważyłam na ścianie restauracji jednego z głównych bohaterów tekst: „Nigdy nie pozwól, by strach przed działaniem wykluczył Cię z gry”. Zgadza się Pani z tą myślą? Gdy postanowiła Pani napisać, a następnie wydać swoją pierwszą książkę, to dosięgły Panią w którymś momencie wątpliwości typu: „książka się nie przyjmie”, „skrytykują ją” itp.? Czy wręcz przeciwnie, była Pani pewna sukcesu w związku z ostatnim szałem, który zapanował na powieści erotyczne?


Także oglądałam ten film: „Historia kopciuszka” z Hilary Duff i Chadem Michaelem Murrayem :) Co do pytania to wątpliwości są, były i będą. Krytyki się nie boję, bo wiem, że moja książka wzbudzi mnóstwo sprzecznych emocji, opinii i recenzji. Tak naprawdę już wzbudza, a nie było jeszcze oficjalnej premiery. Sukcesu jestem pewna, bo dla mnie już samo wydanie książki jest ogromnym sukcesem. Codziennie dostaję kolejne linki do przedpremierowych recenzji i jak do tej pory żadna z nich nie była negatywna. To dla mnie ogromny sukces! Wiem też, że „Na szczycie” znajdzie swoje grono odbiorów i zwolenników, będzie ich zapewne tyle samo co przeciwników i krytyków.

18. „Człowiek jest jak garderoba- ściera się i niszczy. Musi jednak wytrzymać wszystkie rzeczy, które mu się przytrafią w życiu i nawet po upadku wracać do pionu”- możemy przeczytać w książce „Profesor Tutka” Jerzego Szaniawskiego.
Pani książka posiada prawie 800 stron. Z pewnością większość osób zgodzi się ze mną, że to dosyć sporo jak na erotyk. Stąd moje pytanie: czy pisząc „Na szczycie” dopadł Panią w pewnej chwili jakiś większy kryzys? Jeśli tak, to jak Pani sobie z nim poradziła? Jeśli nie, to czy może nam Pani zdradzić, co pomagało Pani w pisaniu kolejnych stron?


Kryzys w pisaniu? Ja chyba nie znam tego określenia, naprawdę. Oprócz historii Rebeki i Sedricka, piszę kilka innych i gdy nie mam dnia na jedno to po prostu piszę drugie. Gdybym tylko mogła pisała bym zapewne non stop, co nie jest zdrowe. Kilkanaście godzin przez laptopem wykańcza organizm, a zwłaszcza mój biedny kręgosłup. Miewam czasami gorsze dni, że trudno mi sklecić zdanie ale to naprawdę rzadko się zdarza. Pisanie po prostu mnie odpręża i nie muszę się do tego motywować. Po ciężkim dniu w pracy marzę by wrócić do domu, usiąść w fotelu z laptopem i pisać kolejne losy moich bohaterów. Cierpię na wiecznie niewyspanie, bo mimo tego, że wiem iż rano muszę wstać do pracy to czasami siedzę do późna i piszę… no bo muszę przecież skończyć ten fragment. Prawda? ;)

19. Co jest dla Pani ważniejsze- iść czy dojść? Co czuła Pani w chwili pisania kolejnych stron książki? Jakie uczucia (być może ze sobą sprzeczne) Pani towarzyszyły, gdy ją Pani skończyła?

Wolę dojść. Nie lubię chodzić, bo jestem leniwa :) A tak naprawdę to lubię wyznaczać sobie cele i do nich dążyć, chociaż jestem niecierpliwa i szybko się nudzę. Gdy jestem w trakcie pisania konkretnego fragmentu to przeżywam to co się w nim dzieje. Nie raz śmiałam się z tego co napisałam albo płakałam… To irracjonalne ale raz zdarzyło mi się zaprzestać na długi czas pisać pewną historię w chwili gdy uśmierciłam jednego z bohaterów i przeżywałam jakąś wyimaginowaną „żałobę”. W momencie gdy skończyłam pisać pierwszą część NS czułam radość, bo mogłam skupić się na drugiej, która zaczęła powstawać jeszcze podczas pisania pierwszej.

Kinga L.
20. Jest Pani przedstawicielką młodego pokolenia pisarzy. Jak zachęci Pani tych, których pomysły zazwyczaj lądują w szufladzie, aby nie bali się wypłynąć na głębokie wody?


Na pewno nie można ich do tego zmuszać. Pamiętam jak mnie namawiano do wysłania swojego zgłoszenia do wydawnictwa, a do takiej decyzji trzeba po prostu „dojrzeć”. Jeśli ktoś nie jest pewny swoich tekstów i nie wierzy w swoje możliwości to trudno takiego kogoś przekonać do tego, że jest inaczej. Mi do tej pory trudno uwierzyć, że moje historie podobają się tulu osobom i ogromnie się cieszę, że niedługo jedna z nich ujrzy światło dzienne dla większego grona odbiorców.

21. Trylogia o Grey'u zaczęła być nazywana "porno dla mamusiek". Nie obawia się Pani spłycenia tego gatunku do takiego właśnie postrzegania - jako niewymagająca myślenia rozrywka dla kur domowych?

Moje czytelniczki nie są kurami domowymi dlatego ta cała otoczka z Greyem i wspomnianym przez Panią „porno dla mamusiek” mnie po prostu bawi. Wiele osób tego nie rozumie ale ten gatunek literacki przeżywa teraz swoisty boom nie bez powodów. Kobiety pragną być bardziej otwarte, pragną mówić o seksie nie tylko ze swoimi partnerami, chociaż i z tym jest ogromny problem. Mam wiele koleżanek i znajomych, które w zaciszu domowym udają idealne żony i matki, a na fejsbukowych grupach mogą odprężyć się czytając erotyczne opowiadania lub podpisując zdjęcia półnagich przystojniaków. Nie widzę w tym nic złego ale boli mnie to, że w Polsce seks jest takim tematem tabu. Jestem młoda i nie chcę zbawiać świata, wywoływać seksualnej rewolucji czy czegoś w tym rodzaju ale jeśli moje „porno dla mamusiek” sprawia, że kobiety się uśmiechają, mają ochotę na eksperymenty łóżkowe ze swoimi partnerami (a wiem, że tak jest) to nie przejmuję się spłycaniem gatunku jakim jest literatura erotyczna. Każdy ma prawo do relaksowania się i odprężania tak jak ma ochotę, a wiele z nas, po ciężkim dniu w pracy, szkole czy gromadką dzieci na głowie, potrzebuje chwili dla siebie. Taka kobieta prędzej sięgnie po niewymagające myślenia „50 twarzy Greya” niż po ciężki, psychologiczny thriller lub horror Kinga i ja nic złego w tym nie widzę.

22. Gdyby mogła Pani wskoczyć do wehikułu czasu, a stary człowiek nakręcający machinę spytałby gdzie macie się zatrzymać, co by Pani powiedziała?

Nie wiem czy wsiadła bym to takiego wehikułu? To co było jest przeszłością i nie ma co tego rozpamiętywać. Wspominam dobre chwile, staram się wyciągać wnioski ze złych ale nie chciałabym się cofnąć do żadnej z tych chwil. Tylko przyszłość może cokolwiek zmienić.

Jola k.
23. Jak najprościej i najszybciej opisałaby Pani swe odczucia podczas tworzenia tej niesamowitej historii?


Bardzo przeżywam losy jakie funduję moim bohaterom więc odczucia były naprawdę różne. Od śmiechu po płacz i złość. Bywały chwile, że nie mogłam zasnąć, bo w głowie kłębiło mi się tyle myśli po napisaniu konkretnego fragmentu, więc wstawałam z łóżka, otwierałam laptop i pisałam dalej. To podchodzi pod obsesję… Tak, chyba mam obsesję pisania :)

Julia R.
24. Pani marzeniem było napisanie książki czy tak po prostu usiadła Pani i zaczęła pisać?


Nigdy nie marzyłam o wydaniu książki. I jest dokładnie tak jak Pani mówi. Usiadłam i zaczęłam pisać ale nie myślałam by cokolwiek wydać. Dopiero po jakimś czasie i namowach pewnych osób w mojej głowie pojawiła się myśl, że może warto spróbować. Udało się, a ja jestem z tego powodu ogromnie szczęśliwa.

25. Podczas pisania tej dość dużej książki, miała Pani chęci do zrezygnowania z pisania czyli po prostu pustka w głowie, brak chęci lub czasu?

Wyjdę na jakąś totalną wariatkę ale nigdy nie brak mi pomysłów i chęci do pisania. Niestety brak czasu to już zupełnie inna sprawa. Gdy byłam w trakcie pisania pierwszej części „Na szczycie” moja praca pozwalała mi na swobodne pisanie, więc poświęcałam temu naprawdę dużo czasu. Dlatego napisanie pierwszego tomu zajęło mi  niecałe cztery miesiące.

Nieidentyczna
26. Wielu ludzi obecnie stwierdza, że rzadko czyta książki. Są wśród nich i tacy, którzy w ciągu roku nie przeczytają ani jednej. Jak Pani myśli, czy możliwe jest pełnowymiarowe i pełnowartościowe życie bez literatury? Czy istnieje jej jakiś dobry zamiennik?


W tym momencie nie wyobrażam sobie życia bez literatury ale niestety do niedawna także należałam do tych „ignorantów” nie czytających zupełnie nic. Zanim „zakochałam się” w czytaniu moimi zamiennikami były filmy, muzyka. Teraz filmy i muzyka mi nie wystarczają. Potrzebuję innych, bardziej intensywnych i pobudzających moje szare komórki bodźców. Takimi bodźcami są właśnie książki… czytanie ale także ich pisanie.

27. Jaką zasadą kieruje się Pani podczas pracy twórczej –pisania?

Nie mam żądnych zasad, którymi kieruje się podczas pisania. Nawet nie spisuję fabuły w punktach, zapisuję jedynie pomysły i potem wplatam je w tekst. Można to nazwać chaosem ale ja się w tym odnajduję i to najważniejsze. Gdy zaplanuję coś konkretnego często wychodzi mi zupełnie coś innego. Mam w głowie jedynie ogólny zarys danej historii, a potem… jak wena poniesie to tak jest :)

Izabela81
28.  W "Na szczycie" jednym z bohaterów jest gej Trey. Jeśli naprawdę istnieją tacy ludzie jak Trey, to czy chciałaby Pani mieć takiego kolegę/przyjaciela?


Kocham Treya! Jest jednym z moich własnych ulubionych bohaterów i jeśli tacy ludzie faktycznie istnieją to ja bardzo chciałabym mieć takiego kolegę. I nie jest on gejem, Trey jest biseksualny. Tak naprawdę każdego z chłopaków ze Sweet Bad Sinful chciałabym mieć za przyjaciela :)

29. Czy była Pani na szczycie (dosłownym lub w przenośni) i czym w ogóle jest dla Pani szczyt?

Właśnie się tam wspinam :) A tak naprawdę to nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Mam cel i chcę go osiągnąć. Jeśli go osiągnę to wyznaczę sobie kolejny i tak dalej… I chyba nie chcę dotrzeć na szczyt, bo co wtedy miałabym dalej robić?

jona.jonka
30. Mój znajomy pisząc swoją debiutancką powieść czytał ją i poprawiał ponad 20 razy, twierdzi że gdyby przeczytał ją jeszcze raz to znowu by coś zmienił. Ile razy Pani poprawiała napisany tekst?

Ja za każdym razem gdy zaglądam w tekst coś bym poprawiła. Tak ma chyba każdy pisarz, niezależnie od tego czy to debiutant czy „stary wyjadacz”. Ja swoją czytałam około pięciu razy (w tym 3 korekty plus egzemplarz sygnalny) i za każdym razem nanosiłam drobne poprawki.

mika28x1
31. O czym uwielbia Pani pisać?


Najbardziej uwielbiam pisać sceny miłosne. Przychodzi mi to z łatwością i lubię jak bez skrępowania mogę opisać coś co powstaje w mojej głowie. Lubię pobudzać ludzką wyobraźnię i działać na zmysły innych. Moją tematyką jest głównie miłość i seks… i na tym się skupiam, pisząc swoje historie. Chociaż każda jest inna i moim zdaniem niepowtarzalna mimo tej samej tematyki.

Sylvia Sylviana
32. Jest Pani młodą pisarką. Skąd zamiłowanie do tego?


Nie wiem skąd mi się to wzięło? Po prostu, któregoś dnia otworzyłam sobie dokument tekstowy na laptopie i zaczęłam przelewać na „papier” historię, która tworzyła się w mojej głowie od jakiegoś czasu. Zainspirowana Greyem, Crossem i Gabrielem stworzyłam moje pierwsze opowiadanie, którego do tej pory nie ukończyłam, a w międzyczasie wpadały mi w ręce kolejne książki w tym wspomniana już wyżej seria Ich noce, no i tak powstało NS. Nie jestem pewna ale chyba podświadomie tworzyłam historię, którą chciałabym przeczytać. Dlatego uważam, że NS jest takie wyjątkowe. Bo jest moje.

33. Czy w swojej twórczości nawiązuje Pani do swojego życia prywatnego? Czy staje się on dla Pani inspiracją?

Moje życie mnie nie inspiruje, a w swojej twórczości nie nawiązuje do niego. To ludzie, muzyka, miejsca, filmy, książki są dla mnie inspiracją. Czasami wystarczy, że spojrzę na kogoś w autobusie czy metrze i już zaczynam sobie wymyślać historię do danej osoby, a później wracam do domu i zapisuję pomysł, który albo rozkwita albo czeka na swoją kolej. Usłyszę piosenkę albo obejrzę film i jest podobnie. Trudno to wytłumaczyć tak żeby ktoś nie uznał mnie za wariatkę :)

Joanna Joan
34.Wielu pisarzy mówi, że napisali książkę, której szukali, którą chcieliby przeczytać. Czy tak było z Panią?


Dokładnie tak było. Nie wiem czy to nie samolubne ale stworzyłam właśnie taką historię jaką chciałam przeczytać. Lubię budować atmosferę, te pierwsze momenty, uśmiechy i spojrzenia. W końcu pierwsze śmiałe sceny, miłość, namiętność przeplatana dramatami. Może to banalne ale takie historie lubię najbardziej. Odprężają mnie one i sprawiają, że rozwijam swój pisarski warsztat. Staram się jednak by każda z takich historii była w niepowtarzalna i wyjątkowa. Mam nadzieję, że mi się to udaje.

35. Czy pisze Pani z planem, czy spontanicznie?

Zawsze mam w głowie ogólny zarys i plan wydarzeń ale nigdy się go twardo nie trzymam. Moje pisanie jest jak Pani określiła, bardziej spontaniczne ale nie chaotyczne. Zdarza mi się czasami kompletnie zmienić zamysł, co wpływa na resztę fabuły ale tylko z korzyścią dla całości dzieła.

blondyna_pm
36. Jestem Pani rówieśniczką i jakiś czas temu także spróbowałam sił w pisaniu...jednak stanęłam w martwym punkcie i straciłam motywację. Tak, więc byłabym wdzięczna za jakąś praktyczną radę jak pokonać brak weny twórczej i nabrać zapału do dalszego pisania?

Trudno mi odpowiadać na takie pytania, bo ja nigdy nie miałam takiego problemu. Jedynymi chwilami kiedy nie miałam siły pisać był czas gdy np. byłam chora na grypę i miałam 40 stopni gorączki, a nawet wtedy myślałam o tym co napiszę gdy tylko będę w stanie siąść do laptopa. Wiem, że to brzmi nieprawdopodobnie ale naprawdę tak jest. Piszę od mniej więcej dwóch lat i nie ma dnia bym o tym nie myślała. To jak uzależnienie od którego nie chcę się uwolnić. Brak weny twórczej można zawsze spróbować pokonać czymś co Panią zainspiruje albo zrelaksuje. Warto czasami oczyścić umysł by przyjąć do niego nowe pomysły. Dobry film, książka albo po prostu wieczór z lampką wina przy słuchaniu ulubionej muzyki. Stresy dnia codziennego łatwo wybijają nas z równowagi, a moim zdaniem właśnie równowaga sprawia, że jesteśmy w stanie tworzyć  (mam tu na myśli osoby piszące).

Adrianna B.
37. Wiele osób uważa, że imiona mają w sobie pewną moc, która może określać nawet istotę charakteru danej osoby. Katarzyna oznacza: „czysty", "bez skazy". Czy się Pani z nim zgadza?


Czysta i bez skazy? Oj to na pewno nie ja <śmiech>. Lubię swoje imię, nawet bardzo ale nie dopisuję do niego żadnej ideologii. Mój charakter wynika z mojej osobowości, a nie z imienia, które nadali mi rodzice. Chociaż nie daję sobie uciąć ręki, że gdybym miała na imię „Zosia” czy „Agnieszka” to czy byłabym tą samą osobą. Może moje życie potoczyłoby się całkowicie inaczej? Któż to wie?

iza_malinka
38. Lektury w szkołach to strasznie drażliwy temat, sądzi Pani, że książki w kanonie lektur są dostosowane do wieku osób, które muszą je przeczytać?


Oj tak, to dla mnie bardzo drażliwy temat. Szczerze mówiąc nie orientuję się jak kanon lektur wygląda w tym momencie, bo swoją edukacje już dawno zakończyłam. Mnie najbardziej denerwowało zmuszanie do czytania, zamiast zainteresowanie i ciekawe prowadzenie lekcji. Za moich szkolnych czasów wydaje mi się, że wiek był dostosowany do treści lektur. Nie przypominam sobie bym miała z czymś trudności w zrozumieniu, o ile już udało mi się zmusić by w ogóle przeczytać lekturę, a nie streszczenie.

Zosia Samosia
39. Jakie jest Pani motto, którym kieruje się w życiu?


Nie mam konkretnego motta. Staram się po prostu być szczęśliwa i robić wszystko w tym kierunku. Jest też pewne „powiedzenie”, a raczej toast, który wznoszony jest wśród mojej rodziny i przyjaciół ale nie mogę, go tu zacytować, bo jest niecenzuralny.

40. Do dziś pamiętam zapach ... ?

Zapach żywej choinki na Święta Bożego Narodzenia. W naszym domu zawsze było żywe drzewko, a jego zapach dawał w domu niepowtarzalną atmosferę.

41. Czy pisanie jest dla Pani ucieczką od szarej rzeczywistości czy wręcz odwrotnie rzeczywistością?

Jest rzeczywistością w której mogę stworzyć własny świat. Na pewno nie jest ucieczką, bo gdy ktoś ucieka to się czegoś boi i nie chce się z tym zmierzyć. Jest relaksem i chwilą dla samej siebie. Uwielbiam moment gdy mogę wyrzucić z głowy  te wszystkie pomysły, dialogi i przelać je na „papier”.

Dominika Bruzda
42. Czytając pewną recenzję "Na Szczycie", autorka stwierdziła, że ta książka powinna być nielegalna ;) Czy jest jakaś książka, która kojarzy się Pani ze słowem "nielegalna" ?


Chyba nie ma takiej książki. Literatura powinna być legalna w każdej postaci, w każdym gatunku. Mamy wybór tego co chcemy przeczytać i jeśli coś nam nie odpowiada to po prostu po to nie sięgajmy. Rozumiem też co miała na myśli blogerka, która napisała, że NS powinno być nielegalne. Ja mam tak samo z Greyem… uzależnił mnie totalnie. Do tego stopnia, że moja fascynacja zaczyna podchodzić pod obsesję :) Z niecierpliwością czekam na film, a samą trylogię czytałam już tyle razy, że nie zliczę.

agasam9
43. Czy bohaterowie wzorowani są na prawdziwych osobach?

Cechy fizyczne bohaterów są wzorowana na konkretnych osobach. Tak naprawdę każdy mój bohater ma swojego „brata bliźniaka” w rzeczywistości. Opisując każdego z nich miałam przed oczami zdjęcie danej osoby ale dopisywałam im wymyślone cechy charakteru i osobowości by stworzyć niepowtarzalną postać. Wydaję mi się, że mi się to udało.

golabek-11
44. Na rynek wychodzi coraz więcej książek o tematyce erotycznej, niestety nie każda jest dobra. Niektóre są nudne, naciągane, kolejne starają się pobić sukces tej jednej, o której wszyscy mówią. Każda książka, jak każda osoba powinna być niepowtarzalna, indywidualna i jedyna w swoim rodzaju. Jaki pomysł ma Pani na swoją indywidualność i niepowtarzalność tak, aby nie "utonąć", a wręcz "wypłynąć" w świecie, w którym co drugi chciałby zaistnieć?


Najśmieszniejsze jest to, że ja wcale nie chcę zaistnieć. Nie chce by interesowano się mną jako osobą prywatną, chciałabym by moja twórczość znalazła swoje grono odbiorców. Zależy mi na popularności książki, a nie mnie samej. Wiele osób mówi mi, że jedno idzie w parze z drugim ale mam nadzieję znaleźć jakiś złoty środek by to rozgraniczyć. Chcę po prostu pisać dla tych co chcą czytać moją twórczość. Wydaje mi się, że pisze w specyficzny, charakterystyczny dla mnie sposób. Mam lekkie pióro i słyszałam nie jedna opinię o tym, że mój tekst czyta się płynnie, że trafnie opisuję emocje. Tak, że czytelnik utożsamia się z bohaterem, przeżywa jego życiowe wzloty i upadki. To chyba jest ten sposób na niepowtarzalność ale tak naprawdę nie mnie to oceniać.

45. Wszyscy znają powiedzenie "nie oceniaj książki po okładce", jednak ja nie należę do grona ludzi, którzy się do niego stosują. Pierwsze co widzę to właśnie okładkę i to co się na niej znajduje. Nie tylko treść się liczy, ale również z pozoru drobne niuanse wpływają na wrażenia czytelnika.
Jako początkująca pisarka, jaki ma Pani pomysł na siebie i swoje dzieła aby przyciągnąć czytelników?


Szczerze? Nie mam żadnego pomysłu ani planu. Jestem debiutantem, a w świecie wydawnictw, literatury i tej całej otoczki jestem kompletnie „zielona”. Na pewno będę się starała w jakiś sposób zareklamować, zorganizować jakieś spotkania autorskie ale jak na tą chwilę jest to dla mnie wielka nieznajoma. Wydaję mi się też, że osoby, które do tej pory miały możliwość poznać moją twórczość są dla mnie najlepszą reklamą. Ich opinie znam od dawna i to dzięki nim tak naprawdę postanowiłam spróbować wydać swoją pierwszą książkę. Jestem przekonana, że moje historie trafią do serca nie jednej kobiety, a może i nie jednego mężczyzny? Skąd to wiem? Po prostu wierzę w siebie i swoje możliwości, znam swój styl pisania i wiem, że znajdzie on grono odbiorców.

46. Nigdy zbytnio nie czytałam książek, pewnego dnia postanowiłam się jednak przemóc i sięgnęłam po książkę o mało przychylnych komentarzach, a mianowicie Pięćdziesiąt Twarzy Greya. Po przeczytaniu mogę powiedzieć, iż uwielbiam ją. Nie chodzi w niej tylko o seks jak uważa spora część społeczeństwa, ma w sobie drugie dno jak wszystko w życiu, należy tylko je dostrzec, a do tego potrzebny jest otwarty umysł. Ona daje mi siłę, nadzieję na lepsze jutro i wiarę w to,że gdzieś tam na świecie czeka na mnie Pan Idealny.
A co Pani daje tą siłę ,wiarę, nadzieje, może już to Pani znalazła?


Ja również uwielbiam trylogię E.L. James. To od tej książki zaczęła się moja przygoda z literaturą erotyczną. Mam takie samo zdanie na jej temat, jak Pani. Dla mnie to wyjątkowa historia o miłości, z głębszym przesłaniem, które trzeba po prostu dostrzec. Mi siłę, wiarę i nadzieje dają moi najbliżsi. Ich wsparcie jest najważniejsze. Usłyszeć od nich, że są dumni to najlepsza nagroda. Warta więcej niż wszystkie skarby tego świata.

Ania Mania
47. Czy według Pani młodzież dziś zapomina o wartościach, które niesie miłość, czy może Pani popiera ich żywiołowość i wczesne wybory, a może to droga ku zagładzie prawdziwego uczucia?


Dzisiejsza młodzież jest… dziwna. Naprawdę trudno mi się na ten temat wypowiadać. Żyjemy w czasach internetu, facebooka i tabletów. To chyba też nie ich wina, że wraz z rozwojem technologii zmienił się także obraz dzieciństwa. Kiedyś spędzało się cały dzień przy trzepaku przed blokiem, zawsze było wiadomo gdzie są koledzy i koleżanki mimo, że nikt nie posiadał telefonu komórkowego. Dzieciaki moim zdaniem są zagubione, potrzebują by poświęcić im czas, którego rodzice po prostu nie mają lub nie chcą go poświęcić. Takie dziecko pozostawione same sobie najczęściej się buntuje w różny sposób. Problemy współczesnych nastolatków są inne niż za moich czasów. Widząc to co się dzieje, po prostu można załamać ręce ale nie powinniśmy tego uogólniać. Bo są naprawdę fajne dzieciaki, z pasją, którym nie w głowie głupoty. Każdy jest też indywidualnością i moim zdaniem dzieci to takie nieoszlifowane brylanty. Trzeba nimi po prostu rozsądnie pokierować by stały się prawdziwymi diamentami. Gdyby to jednak było takie proste…

majeczka241
48. Czy trudno było wydać swoją pierwszą książkę? Jak zachęcić wydawnictwa do tego by chciały wydać książkę?


Szczerze to było łatwiejsze niż się spodziewałam. Wysłałam swoje zgłoszenie z nastawieniem, że raczej nikt i tak się nie odezwie. Zrobiłam to z myślą, że lepiej wysłać by nie żałować, że w ogóle tego nie zrobiłam. Miło się rozczarowałam gdy dostałam odpowiedź. W moim przypadku to naprawdę szybko się zadziało ale wiem, że to różnie bywa.

49. Dopisuje Pani ostatnie linijki pani książki. Czym się Pani zajmuje po definitywnym zatwierdzeniu Pani książki?

Zabieram się za pisanie kolejnego tomu lub kolejnej książki :)

Magnolia044
50.  Kim jest K. N. Haner kiedy może pozwolić sobie na całkowitą swobodę?

Kim jestem? W moim mniemaniu jestem najbardziej zwykłą osobą jaką można spotkać. Zawsze pozwalam sobie na swobodę, bo z charakteru jestem bardzo spontaniczna. Nigdy nie udaję, bo po co? Udawanie kogoś kim się nie jest musiałoby być bardzo męczące.

51. Może Pani zdradzić czy obecnie pracuje nad nową książką?

W obecnej chwili pracuję już nad trzecim tomem historii Rebeki i Sedricka, a w zanadrzu mam kilka innych książek. Gdyby ktoś zaproponował mi teraz wydanie moich historii, to od ręki mogłabym oddać trzy książki do druku. Każda z nich to literatura kobieca, erotyczna ale każda jest inna i ma w sobie coś innego, ciekawego. Bardzo chciałabym by kiedyś móc wydać wszystkie swoje „opowiadania”. Tak, dla mnie to chyba już zawsze będą opowiadana. Właśnie podliczyłam i przez 2 lata swoje pisania, napisałam ponad 4 tysiące stron Wordzie. Wydaje mi się, że to dość imponujący wynik.

Edyta Chmura
52. Dla każdego pisarza, czy to debiutanta czy kogoś z większym doświadczeniem, najważniejsza jest reakcja czytelników. Kto był pierwszym recenzentem Pani książki? Czy czyjaś opinia miała duży wpływ na zmianę fabuły? Chodzi mi oczywiście o poprawki zanim książka została przekazana do wydawcy.


Pierwszym recenzentem byłam tak naprawdę ja sama. Zanim odważyłam pokazać się komuś tekst, długo się nad tym zastanawiałam. Swoje pierwsze opowiadanie pokazałam mojemu partnerowi. Erotyczne treści nie są w jego guście, a mimo to powiedział bym pisała dalej, bo nieźle mi to wychodzi. Wtedy to była dla mnie jedynie zabawa. Potem poznałam na jednej z facebookowych grup, dwie dziewczyny i im pokazałam swój tekst. Nie będę tutaj zdradzać kto to jest, one na pewno wiedzą. Co do fabuły to było kilka osób z którymi konsultowałam wydarzenia jakie planuje lub co ewentualnie zmienić w tych co już napisałam. Do tej pory są osoby, którym mogę powierzyć moje myśli, pomysły, a one doradzają mi co będzie ich zdaniem lepsze. Każda opinia jest dla mnie na wagę złota chociaż nie zawsze biorę podpowiedzi pod uwagę. Staram się pisać w zgodzie ze sobą i nie być pod wpływem kogokolwiek.

53. Jak pisze Pani na swoim blogu wena nachodzi Panią czasami w najmniej oczekiwanych momentach. Czy taka umiejętność wychwytywania ciekawych rozmów, pomysłów, ludzkich twarzy jest męcząca, bo przecież gdzie się człowiek nie ruszy tam śledzi go inspiracja? ;)

Jest bardzo męcząca :) Trudno to wyjaśnić osobie, która tego nie doświadczyła. To jest jak słowo lub nazwisko, którego nie można sobie  w danym momencie przypomnieć. Siedzi w głowie i świdruje, świdruje do czas aż sobie przypomnisz. Tyle, że w moim przypadku polega to na tym, że nie daje mi to spokoju aż nie siądę do laptopa i tych wszystkich myśli i pomysłów nie przeleję na „papier”. Pracując w centrum handlowych nie mam normowanego czasu pracy. Czasami pracuję cały weekend i wtedy w mojej głowie dzieje się po prostu Armagedon :)

Aula
54. Jak duże znaczenie dla Ciebie ma wsparcie najbliższych rodziny, znajomych? Ich aprobata w to co robisz? Pojawiają się róże opinie o książce poradziłabyś sobie bez takich bliskich?


Moi bliscy są dla mnie najważniejsi w każdej dziedzinie życia. Począwszy od codzienności, przez pracę i pasję. Ich wsparcie i aprobata jest najważniejsza. Usłyszeć od brata, że jest z ciebie dumny… BEZCENNE! Nie wiem czy bym sobie poradziła bez najbliższych? Nawet nie chcę się nad tym zastanawiać, bo są i zawsze mnie wspierają.

Kwiatusia
55. Proszę nam zdradzić Pani przepis na napisanie powieści. Co w trakcie pisania było dla Pani najłatwiejsze, a co najtrudniejsze? Czy pojawiał się brak weny twórczej; problemy ze znalezieniem wydawcy? I czy miała Pani wpływ na wybór okładki do książki?


Chyba nie ma „przepisu” na napisanie czegokolwiek. A nawet jeśli by był to pewnie nie zdradziła bym takich tajników :) Pisanie było dla mnie zabawą, relaksem więc nie było dla mnie w tym nic trudnego. Teraz jest to również pasja więc plusów jest znacznie więcej. Lubię zatracić się w świecie moich bohaterów i wymyślać ich dalsze losy. Dla mnie nie ma w tym nic co sprawiałoby mi w jakiś sposób trudność.
Problemów z brakiem weny nie mam, z jej nadmiarem tak. Co do wydawcy to pisałam już we wcześniejszych pytaniach jak ta sprawa wyglądała. Wysłałam swoje zgłoszenie w dwa miejsca, z czego NR się odezwało. Są na tyle otwarty wydawnictwem, że miałam wpływ na wybór okładki. Mogłam przekazać swoje wyobrażenie o niej i powiem tylko tyle, że okładka jak dla mnie jest prawie idealna.

Kamila Kucaj
56. Ludzie twierdzą ,że nie warto poświęcać przyjaźni dla miłości.... a Ty jak uważasz? Które z tych uczuć jest Twoim zdaniem trwalsze , gdybyś musiała wybrać to.... ?


Wydaję mi się, że jeśli musimy wybierać między przyjaźnią i miłością to oznacza, że i ta miłość i przyjaźń nie są niczego warte. Wiele razy byłam stawiana przed wyborem „albo, albo”, to okropne uczucie. No bo dlaczego mamy wybierać? Jeśli ktoś nas kocha, jeśli jest naszym przyjacielem to nie powinien nas stawiać w takiej sytuacji. Może jestem beznadziejnie romantyczna i do granic naiwna ale wierzę, że jeśli spotkamy na swojej drodze odpowiednie osoby to nigdy takiego wyboru podejmować nie będziemy musieli.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję serdecznie K.N. Haner za poświęcenie swojego czasu oraz za udzielenie Nam niezwykle interesującego wywiadu. 


Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania.

Nagrodę w postaci książki "Na szczycie'' otrzymują:

1. Joanna Stoczko
2.
Zosia Samosia


Gratuluje zwycięzcom i pozdrawiam!!! 

Cyrysia

27 komentarzy:

  1. Powstał kolejny ciekawy wywiad, który miło się czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy wywiad :) Dziękuję za nagrodzenie mojego pytania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję kolejnego interesującego wywiadu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku, bardzo dziękuję za wyróżnienie :)
    Wywiad wyszedł niesamowicie ciekawy i dłuugi :) K.N.Haner wydaje się być bardzo prawdziwą, szczerą i sympatyczną autorką. Życzę jej dużo twórczej weny i wiele sukcesów na koncie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też doskonale pamiętam zapach świeżej choinki. Bardzo ciekawy wywiad!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wywiad długi, ale przeczytało się nie wiadomo kiedy. Ciekawy i fascynujący. Nabrałam DUŻEJ ochoty na "Na szczycie"!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również dziękuję Wszystkim zaangażowanym w konkurs :) Niestety nie dało rady umieścić w wywiadzie wszystkich pytań i odpowiedzi, a pojawiło się kilka naprawdę ciekawych. Gratuluję zwyciężczyniom :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam wywiad, które pojawiają się na Twoim blogu. Zawsze czytam je z dużym zainteresowaniem i tym razem było podobnie. "Na szczycie" właśnie czytam i powiem, że póki co spędzam naprawdę miło czas na lekturze tej powieści :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny wywiad! Gratulacje dla zwyciężczyń :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratulacje i dla zwyciężczyń, i dla autorki za ciekawe odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo długi i ciekawy wywiad. Trochę czasu trzeba poświęcić na przeczytanie całego ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny wywiad, czyta się bardzo dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ile pytań! :) chyba więcej niż zazwyczaj :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratulacje dla zwyciężczyń! Bardzo wyczerpujący i ciekawy wywiad. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. fajnie się czyta takie wywiady stworzone przez grupę ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten wywiad wprowadził jeszcze większy mętlik w mojej głowie ;) Już zupełnie nie wiem co napisac w recenzji. K.N. Haner jest uroczą osobą ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba każdy najlepiej czuje się w rodzinnym domu :) Autorka jest przesympatyczna :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...