czwartek, 29 marca 2018

''A gdyby tak...'' Sylwia Trojanowska # PATRONAT MEDIALNY

A gdyby tak...
Sylwia Trojanowska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 14 marca 2018
Liczba stron: 360
Ocena: 7+/10
Patronat medialny:
Czy może nas zaskoczyć nasza własna przeszłość?

  To miała być kolejna nudna konferencja szkoleniowa. Gdy do sali wykładowej wchodzi Aleksander, Zuzanna nie może uwierzyć, że to ten mężczyzna, który na studiach złamał jej serce. Dzisiaj oboje mają po czterdzieści lat, a za sobą nieudane małżeństwa. A gdyby tak dać swoim uczuciom jeszcze jedną szansę?

  Kiedy wydaje się, że najtrudniejsze chwile to już przeszłość, dramatyczna wiadomość zmienia wszystko. Co wybierze Zuzanna, gdy pozna prawdę?

  Obok tej powieści nie można przejść obojętnie. Takie historie nie zdarzają się często, a niektóre decyzje łatwo oceniać… Dopóki nie padnie pytanie: a gdyby chodziło o nas?

  Sylwia Trojanowska. Optymistka, pasjonatka pozytywnego myślenia i cieszenia się każdą chwilą. Wielbicielka podróży dalekich i tych całkiem bliskich. Uwielbia góry, obcowanie z przyrodą, muzykę filmową i dobrą herbatę (w dużych ilościach!). Kiedy nie pisze, spełnia się jako trener biznesu i coach. Wraz z mężem Tomaszem i synem Alanem mieszka w ukochanym Szczecinie, na skraju Puszczy Bukow.

  Twórczość autorki miałam już okazję poznać dzięki trylogii ,,Szkoła latania'' – mądrej, przejmującej historii o zakompleksionej dziewczynie, Katarzynie Lasce, która rozpoczyna niełatwą walkę o swoje szczęście i marzenia. Powieść ta  inspirowana prawdziwymi wydarzeniami z miejsca skradła moje serce i głęboko zapisała się w mojej świadomości. Dlatego kiedy dowiedziałam się, że pani Sylwia postanowiła wydać kolejną książkę – moja radość była przeogromna. W końcu nadeszła wyczekiwana chwila i z pełnym zapałem zabrałam się za czytanie. Czy i tym razem jestem usatysfakcjonowana? A może  spotkało mnie małe rozczarowanie? Napiszę szczerze, nie owijając w bawełnę – czuję maleńki niedosyt. To bardzo wartościowa i dobrze napisana proza, aczkolwiek  nie poruszyła mnie aż tak mocno, jak tego oczekiwałam. Może zrobiłam się zbytnio wybredna, albo trafiłam na niewłaściwy moment? A może faktycznie zabrakło jakiegoś znaczącego elementu, który byłby wisienką na torcie, zaspokoiwszy w pełni mój apetyt? Nie potrafię tego jednoznacznie stwierdzić. 

  Fabuła stwarza niesamowity klimat; im głębiej w nią wnikamy, tym więcej odsłania przed nami niespodzianek. Poznajemy Zuzannę Stawską i Aleksandra Baczyńskiego – dwoje czterdziestokilkulatków, z bagażem niełatwych doświadczeń. Kiedyś połączył ich uczuciowy epizod, który szybko i skutecznie zdusili w zarodku. Jedak okazuje się, że opatrzność lubi rządzić się swoimi prawami i po wielu latach ponownie splata ich drogi. Czy tym razem dadzą sobie szansę na szczęście? A może happy end nie jest im pisany? 

  ''A gdyby tak…'' to kawał pięknej, przejmującej prozy o przyjaźni, miłości, nowych początkach i nieoczekiwanych zbiegach okoliczności oraz głęboko skrywanych tajemnicach, które kładą się kładą się długim cieniem na teraźniejszości i przyszłości. Z właściwym sobie wdziękiem uświadamia nam, że prawdziwe życie to nie bajka usłana różami, lecz nieustające pasmo niekończących się dylematów, rozczarowań, porażek i ciągłych wyzwań.  Ale najważniejsze, to się nie poddawać. Mimo bolesnych upadków, podnieść się i iść dalej ku realizacji swoich pragnień. Bo nawet w patowej sytuacji można znaleźć nowe możliwości i rozwiązania. Wystarczy odsunąć na bok wszelkie wszelkie wątpliwości i po prostu działać, żeby później nie żałować straconych okazji. 

  Największą siłą tej powieści są znakomicie wykreowani bohaterowie: z krwi i kości, nieidealni, o wyrazistych charakterach. Łatwo ich nam sobie wyobrazić, zżyć się z nimi emocjonalnie i kibicować im w drodze ku lepszemu jutru. Prym bezsprzecznie wiedzie Zuzanna. Kobieta ma za sobą rozwód rodziców, tragiczną śmierć matki, bezowocne starania o dziecko i nieudane małżeństwo. Dotychczasowe przeżycia sprawiły, że boi się  otworzyć na drugiego człowieka. Wprawdzie spotyka się z Grzegorzem, z kolegą z pracy, mimo to nie jest w stanie w stu procentach zaangażować się w ten związek. Czy pojawienie się Aleksandra zmieni jej podejście do  bliskości w relacjach z innymi ludźmi? Również Baczyński zmaga się z problemami, które próbuje stopniowo i konsekwentnie wyeliminować. Czy odniesie pożądany skutek? Sprawdźcie sami. Warto także docenić drugoplanowe postacie, a zwłaszcza Alinę i Annę – przyjaciółki Zuzanny. Każda z nich ma własne zmartwienia, troski oraz obawy, mimo to zawsze mogą na siebie liczyć. Taka przyjaźń to wielki skarb.

  Książka porusza wiele istotnych tematów, między innymi: zdrada, rozwody, przemoc domowa, miłość partnerska jak i rodzicielska, relacje rodzinne, tęsknota za macierzyństwem, zatajenie ważnych faktów, podejmowanie trudnych decyzji, poszukiwanie szczęścia itp. Podjęte zagadnienia przedstawiono naturalnie i wiarygodnie, bez popadania w egzaltowany ton i przesadę. Autorka rysuje przed nami rzeczywistość taką, jaka ona jest. Z jej wszystkimi urokami i przywarami. Nie daje nam żadnych moralizatorskich porad ani cudownych recept na rozwiązanie wszelkich bolączek świata. Przeciwnie. Mądrze i z wyczuciem pokazuje, że  nie na wszystko mamy wpływ. Tam z kolei gdzie mam wpływ, tam po prostu trzeba zebrać się na odwagę i zacząć reagować. Dzięki temu nasza wewnętrzna równowaga, a nawet cała egzystencja uwolni się z kajdan niemocy i odkryje nowy, pełniejszy sens.

<<Jak możesz coś zmienić, zmień to. Jak nie możesz, zaakceptuj albo zakończ.>>

  W niniejszej publikacji nie brak wątku romansowego, który choć wysuwa się na pierwszy plan, to jednak nie przyćmiewa pozostałych, równie ważnych kwestii, co nadaje całości wielowymiarowego i unikalnego wydźwięku. Gdy na drodze Zuzanny pojawia się jej dawny obiekt westchnień – dziewczyna popada w panikę. Z jednaj strony boi się rzucić na głęboką wodę, ale z drugiej – serce podpowiada jej, żeby zaryzykować. Jaki kierunek ostatecznie obierze? Bardzo polubiłam zarówno Zuzę jak i Aleksandra, acz przyznam, że ich zachowanie i sposób myślenia niekiedy działał mi na nerwy. Szczególnie jedna scena rozdrażniła mnie totalnie, kiedy Baczyński w pewnym wyjątkowym dniu, zabrał (niczego nieświadomą) ukochaną do swojej byłej dziewczyny. Może nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie pewien szczegół, którego nie mogę zdradzić. Totalny szczyt ignorancji. Nie rozumiem, czemu to miało służyć? Pomijając jednak ten nieszczęsny faux-pas, podoba mi się przesłanie, wynikające z interakcji pomiędzy zakochaną parą. Pisarka błyskotliwie daje nam do zrozumienia, że klucz do bycia spełnionym tkwi w nas samych. Trzeba akceptować to, co zwyczajne – doceniać to, co mamy; odrzucić psychologiczne bariery i odnajdować radość, która rodzi się z małych rzeczy. Jakże cenna lekcja.

  Zarówno kompozycja powieści, jak i styl autorki są bez zarzutu. Z dużą swobodą operuje prostym, potoczystym językiem, zgrabnie kreśli plastyczne opisy, umiejętnie tworzy realne dialogi i wyjątkowo płynnie prowadzi akcję. Nie mamy szans natknąć się na jakiekolwiek dłużyzny. Tak jak w zwyczajnej codzienności przyjemne chwile przeplatają się z bardziej poważnymi sprawami. Wspomnę jeszcze o zachwycająco klimatycznej okładce oraz nieoczywistym zakończeniu, które paradoksalnie może być dla niektórych zaletą jak i wadą. Osobiście wolę bardziej klarowne rozwiązania, dlatego nie do końca jestem zadowolona z zaprezentowanej wersji. Ale najważniejsze, że całokształt trzyma wysoki poziom.

  Podsumowując: ''A gdyby tak…'' to słodko-gorzka opowieść o niezwykłej sile przeznaczenia, które na przekór wszystkim i wszystkiemu potrafi pokonać wszelkie przeciwności losu. Już od pierwszych stron dotyka najczulszych zakamarków duszy, wstrząsa, rozbawia, rozczula i skłania do zadumy nad skutkami naszych działań i wyborów. Krótko mówiąc – zachęcam do lektury. Z całą pewnością każdy znajdzie tu coś dla siebie. 

12 komentarzy:

  1. Dobrze, że bohaterowie są tak dobrze wykreowani. Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie poznałam jeszcze tej autorki, ale chcę to zmienić. Mi też się podoba ta klimatyczna okładka. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam twórczości tej autorki, może kiedyś skuszę się na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i uważam,że jest to bardzo dobra książka.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna powieść, moja ulubiona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że czujesz mały niedosyt.

    OdpowiedzUsuń
  7. Poprzednie książki autorki wspominam bardzo miło, więc czemu by i tej nie przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam jeszcze twórczości tej Autorki, ale wszystko przede mną!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaintrygowałaś mnie wątkiem, gdzie Baczyński zabrał swoją ukochaną do swojej byłej dziewczyny. Książkę być może kiedyś przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten wątek budzi spore emocje, co w sumie można odebrać jako zaletę, wszak nie ma nic gorszego niż powieść, która nie budzi żadnych odczuć.

      Usuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...