czwartek, 20 lutego 2014

Wywiad z Michaliną Kłosińską-Moeda

Joanna
1. Czemu kota a nie psa?Bo ja jednak z tych co psy bardziej ;)


Ja też psy, jak najbardziej. Przez 22 lata psy rządziły w moim domu. Wcześniej były koty, więc miałam porównanie. A teraz znowu nadeszła era kota, który znakomicie pasuje do mojego obecnego trybu życia. Nie szczeka, kiedy się skupiam na pisaniu, nie przynosi mi w pysku smyczy, kiedy wena dopadnie mnie w piżamie i kapciach. Życzyłabym sobie tylko bardziej oswojony model, bo po niemal sześciu latach od adopcji moja kotka jest nadal taką dzikuską jak książkowa Kika.

2. Które studia w Pani edukacji były najbardziej "życiowe"?

Zdecydowanie najbardziej życiowo studiowało mi się w Medycznym Centrum Kształcenia Podyplomowego UJ.

3. Jak to jest być późną mamą - czy to tylko same plusy?

Oczywiście, że późne macierzyństwo to mnóstwo minusów. Ciąża jako taka odmładza organizm, ale nieprzespane noce przy noworodku generują jeszcze więcej zmarszczek. A z punktu widzenia dziecka? Leciwa matka już tak chętnie nie pobiega, nie schyli się fefnafty raz za piłką, bo tu ją coś łupie, a tam strzyka. Nie wiadomo też, ile jeszcze pożyje, to jest czy zdąży pomóc przy wnukach. O kolejnych minusach dowiem się więcej, gdy menopauza spadnie na mnie akurat w czasie dojrzewania mojego szczęścia. Oj, czuję, że będzie się działo!

Recenzje Kiti
1. Skąd pomysł na okładkę?


Okładka to w całości dzieło wydawnictwa.

2. Jakiego odbioru książki przez czytelników się Pani spodziewała i czy możemy spodziewać się innych Pani powieści?

Przyznam, że nie wiedziałam, jak Kot zostanie przyjęty przez czytelników. Zakładałam, że ci, którym moja pierwsza książka nie przypadła do gustu, w ogóle nie sięgną po drugą, a ci, którzy polubili Miłosne kolizje, mogą być Kotem rozczarowani, bo zaczęłam szarżować z absurdem i bardziej dosadnym poczuciem humoru. Teraz jestem w kropce, bo w trzeciej książce pozwoliłam sobie „odlecieć” jeszcze bardziej, w rejony nieprawdopodobnej brazylijskiej telenoweli. Jeżeli w ogóle zostanie przyjęta przez wydawnictwo i zyska zwolenników, to nie będę miała jak wrócić do tego, co zaczęłam pisać zaraz po Kocie, czyli do lekko nostalgicznej opowieści o przyciąganiu się przeciwieństw.
Cóż, chyba sama przyprawiłam sobie czerwony nos klauna, więc teraz już muszę nim świecić jak pewien renifer.

monweg
1. Gdyby znalazła się Pani na bezludnej wyspie, to jaką książkę chciałaby Pani mieć przy sobie i dlaczego właśnie ją?


Na bezludną wyspę zabrałabym ze sobą Biblię. Po pierwsze ze względów religijnych, po drugie kulturowych, po trzecie – bo nic tak nie ćwiczy umysłu jak próby ogarnięcia rozumem Apokalipsy. To lepsze niż sudoku i krzyżówki.

2. Słowo, które Pani nadużywa i słowo, którego Pani nie cierpi?

Słowo, którego nadużywam? Nie wiem. Moja werbalna samoświadomość nie osiągnęła jeszcze takiego stopnia rozwoju. Bardzo możliwe jednak, że jest to właśnie „nie wiem”.
Słowo, którego nie cierpię? „Tak?” na końcu zdania. Chyba wolę już szkolne „co nie?” „Obtakowywanie” końcówek zdań wzbudza we mnie cichą agresję.

3. Jeżeli Niebo istniej, to co chciałaby Pani usłyszeć od Boga u bram Raju?


Kiedy stanę u bram Raju (mam nadzieję, że nie pomylę adresów), chciałabym usłyszeć, że moje życie na coś komuś się przydało.

AnnRK
1. Skąd pomysł na tak przewrotny, działający na zasadzie skojarzeń tytuł?


W przeciwieństwie do okładki, tytuł jest wyłącznie moją winą. Przewrotne skojarzenia po prostu… kotam, czemu daję codziennie upust na stronie fej-zbuka: https://www.facebook.com/ZagadkiMichatki?fref=ts Zapraszam do wspólnej zabawy.

Agnieszka T
1. Pani Michalino, przyznam szczerze, że nie miałam jeszcze przyjemności zapoznania się z Pani twórczością, ale recenzje nie pozostawiają mi wątpliwości, że umie Pani oderwać czytelnika od rzeczywistości. W związku z tym mam pytanie, jaki"sekretny składnik" dodaje Pani do swoich powieści, że tak fantastyczne wrażenie robią na odbiorcach?


Oprócz wspomnianego wyżej czerwonego nosa, dorzucam do swoich książek, zza odpustowego wachlarza oczywiście, przymrużone wymalowane oko. Jeden czytelnik oko rozdepcze ze wstrętem, inny podniesie z zainteresowaniem i postawi sobie na biurku jako rozśmieszacz na sprężynce. Takie życie. Fortuna przymrużonym okiem się toczy. ;)

nieidentyczna
1. Pisanie, literatura, twórczość - co to dla Pani oznacza?


Zacznę od środka. Literatura – to wielka sprawa. Coś, bez czego ludzkość uchowałaby się może jako gatunek, lecz wyginęła jako… ludzkość. Oczywiście nie zmienia to faktu, że od czasu pewnej zagadki Michatki literaturę postrzegam także jako literę zawieszoną na szyi tura.
Twórczość natomiast to o wiele szersze pojęcie niż praca ze słowem. Twórczością jest dla mnie budowanie domu z klocków i gotowanie obiadu. Tak się usprawiedliwiam w dni, w które nie piszę.
A pisanie? Przyjemny, co nie znaczy łatwy i opłacalny, sposób zarobkowania.

2. Proszę dokończyć zdanie" Dobry pisarz to...."

Dobry pisarz to martwy pisarz, szczególnie zaraz po śmierci. Nagle wzrasta mu zainteresowanie czytelników i krytyków. Ci drudzy zyskują niemal absolutną pewność, że twórca nie zaskoczy ich już żadnym dziełem nieprzystającym do wcześniejszego dorobku. Również studenci mogą spokojnie pisać prace magisterskie na temat życia i twórczości zmarłego literata, bez obaw, że w czasie niespodziewanej dziekanki przedmiot ich dysertacji wywinie jakiś numer i trzeba będzie przeredagować postawione już raz tezy.

martucha180
1. Zapewne ma Pani przyjaciółkę Wenę. Jaka ona jest?


Moja przyjaciółka Wena jest bardzo kapryśna i nieobowiązkowa dlatego ostatnio próbuję uwolnić się spod jej wpływu. Po prostu piszę, a jeśli raczy się zjawić, cieszę się z jej towarzystwa.

2. Czym jest dla Pani SŁOWO?

Słowo… Temat rzeka, ale ostatnio chyba po prostu wdzięczny materiał do obróbki.

3. Nie wiem, czego Pani nauczała, ale pisanie książek wymaga lekkiego pióra. Jak z jego lekkością było w czasach szkolnych? Jak Pani wypracowania oceniali poloniści – co chwalili, a co krytykowali? Czy widzieli w Pani talent literacki czy wręcz przeciwnie?

Dziękuję za to pytanie. Nigdy wcześniej nie miałam okazji do takich podsumowań, więc dopiero teraz widzę, że to pisanie było mi… pisane. Właściwie na każdym etapie edukacji, również na przeróżnych kursach językowych, zbierałam pochwały za prace pisemne. Szkoda, że nigdy nie przywiązywałam do nich zbyt wielkiej wagi.
\
jan.jan57
1. Czy późne macierzyństwo wpłynęło na Pani twórczość??


Macierzyństwo jako takie na pewno wpłynęło na moją pisaninę. A późne macierzyństwo? Zdecydowanie. Teraz, gdy mam w domu przedszkolaka, młodnieję. Polubiłam na nowo bajki, bliska jest mi stylistyka kreskówek, z wyraźnym podziałem na czarne i białe charaktery. Poza tym ciągle robię kilka rzeczy jednocześnie, i nie mogę sobie pozwolić na dogłębną analizę psychologiczną bohaterów, gdy zza ściany co chwila dobiega „Mama, pić!”, „Mama, kupa!” Stąd moje powieści są tak przerysowane i krótkie.

2. "Ten co kocha zwierzęta jest dobrym człowiekiem"? - czy to stwierdzenia wg. Pani jest regułą??

Niekoniecznie ten, co kocha zwierzęta, jest dobrym człowiekiem. Można naprawdę kochać zwierzęta i jednocześnie nienawidzić ludzi. Z drugiej strony ktoś, kto twierdzi, że nie lubi zwierząt, też nie wzbudza mojego zaufania.

3. Pani komedie romantyczne ..to czysta fikcja czy życia wzięte?

Fabuła moich powieści to czysta fikcja, natomiast szczegóły pozwalam sobie często zaczerpnąć z życia. Staram się też osadzać fikcyjnych bohaterów w prawdziwych realiach, co często jest kłopotliwe i czasochłonne, bo jeśli w miasteczku X ulica, dajmy na to, Hipopotamów krzyżuje się z Krokodylową, na końcu której jest apteka, a ja postanawiam umiejscowić akcję akurat w aptece w X, to czuję się w obowiązku wyguglać i Hipopotamów, i Krokodylową, i samą aptekę. Co nie przeszkadza mi oczywiście tuż obok apteki założyć zupełnie już fikcyjnej restauracji.

marcelinka915
1. Późne macierzyństwo to ciężka sprawa,jak Pani zareagowała na wiadomość,że zostanie mamą?


Późne macierzyństwo nie zawsze jest nieplanowane. Kiedy wreszcie zaszłam w ciążę, bardzo się ucieszyłam, ale do samego rozwiązania była to radość podszyta lękiem o życie i zdrowie dziecka.

2. Gdzie najchętniej pani tworzy? Altanka,sypialnia,tajemna piwnica?,

Piszę w kuchni. Ciepło, jasno, lodówka, czajnik i kawa pod ręką.

ewakubus
1. Słyszałam kiedyś takie stwierdzenia, że "nie ma pisania bez czytania" i moje pytanie jest dokładnie na ten temat:
My, czytelnicy Pani książek, wiemy jak i o czym Pani pisze, lecz nie wiemy co Pani czyta...Prosimy o zdradzenie swojego ulubionego gatunku, a może nawet pisarza...


Nie mam ulubionego gatunku, a ostatnio nawet ulubionego autora. Czytam, co popadnie.  Łatwiej mi chyba wymienić, czego nie czytam z zasady: fantasy, sci-fi, horroru i porno.

mazur.laura
1. Gdyby pani nie pisała to co by pani robiła??


Gdybym nie pisała, na pewno spałabym dłużej i pewnie marnowała czas na przeciąganie czynności, które teraz wykonuję błyskawicznie, bo laptop czeka.

2. Czy przeraża panią myśl ...że mogła by pani kiedyś stracić wenę?


Jak już pisałam wcześniej, moja wena pojawia się i znika, więc do możliwości jej całkowitego zaniku podchodzę bez przerażenia. Prędzej z zaciekawieniem: czy w ogóle da się napisać coś sensownego bez weny, opierając się wyłącznie na samodyscyplinie?

3. Czy spełniło się pani największe marzenie z dzieciństwa ???

Prawdę mówiąc, moje dzieciństwo było tak dawno, że nie pamiętam, o czym wówczas marzyłam. Smutne to trochę, dlatego mam nadzieję, że tamte marzenia odżyją kiedyś w marzeniach mojego dziecka i wtedy będę mogła sobie przypomnieć, czy się spełniły.

angelina73
1. Czy wierzy Pani intuicyjnie ,że książka będzie dobra...czy też przeprowadza Pani "doświadczenia" na rodzinie i przyjaciołach czytając wybrane fragmenty i obserwując reakcję??


Testowanie bieżącego materiału na zaprzyjaźnionych organizmach może być mylące, właśnie dlatego że w grę wchodzi przyjaźń, podobne poczucie humoru i poglądy. Ponieważ jednak ciągle szukam własnego stylu i wygodnej niszy na rynku wydawniczym i nie oczekuję, że moje książki przypadną do gustu absolutnie wszystkim, tak, opinia znajomych, zwłaszcza pisarek, bywa równie cenna jak odpowiedź na pytanie „Czy sama chciałabym przeczytać taką książkę?”

2.  Co jest Pani "siłą napędową" w trakcie pisania:muzyka,ulubione przysmaki...a może rozmowa z kimś bliskim??

Najlepszą siłą napędową do pisania są dla mnie rachunki za media.

3. Czy zdarza się,że po ukończeniu książki za wszelką cenę chce Pani coś zmienić ??

Nauczyłam się już nie usuwać z albumów zdjęć, na których wyszłam paskudnie. Teraz uczę się nie płakać nad tym, co już wyszło czarno na białym. Tfu, zaplute zamazane. Tak się chyba mówiło w podstawówce?

Radosław Kowalski
1. Dlaczego akurat wybrała Pani ,,Moedę'', a nie np. Kowalską? :)


Odwrócę kota ogonem i odpowiem, dlaczego wybrałam akurat Kłosińską. Otóż był to wynik burzliwych negocjacji z Repliką. Mam teraz dużo więcej pracy przy wklepywaniu długaśnego imienia i obu nazwisk w wyszukiwarkę, kiedy chcę sprawdzić, czy już jestem sławna i bogata, za to Kłosińska nieźle wygląda w rebusie, którym podpisuję książki.

2. Kto jest dla Pani tym autorem, na którym się Pani kształciła?


Trudno tu wymienić wszystkich pisarzy, którzy mnie ukształtowali, ale za umiłowanie abstrakcyjnego humoru i dowcipu językowego w dużej mierze są odpowiedzialni Hiszpan Enrique Jardiel Poncela i Brazylijczyk Luis Fernando Verissimo.

3. Kim zaczytywała się Pani w wieku młodzieżowym?

Jako nastolatka czytałam głównie Musierowicz i Siesicką, a przynajmniej te dwie autorki umiem dziś wymienić bez wahania. Reszta tonie w mrokach niepamięci.

Kinga Kerth
1. Co skłoniło, zainspirowało Panią do napisania tej książki?


Inspiracją do napisania Kota była dla mnie pewna stacja telewizyjna. W niedzielne wieczory przysypiałam przed telewizorem, w którym leciał fefnafty sezon polskiego rachunku nieprawdopodobieństwa, a zaraz potem program plotkarski. Jednym uchem coś mi wpadło, drugie oko na czymś zaczepiłam i… i samo poszło.

2. Czy tytułowy kot to dla Pani to tylko zwierze czy wręcz przeciwnie - wiąże Pani z nim jakieś wspomnienia?

Tytułowy Kot jest tylko grą słów, natomiast z pierwowzorem powieściowej Kiki mieszkam od niemal sześciu lat.

3. Gdyby mogłaby Pani wybrać osobę, która by miała przeczytać Pani książkę - kto to by był?

Pisząc, nie wyobrażałam sobie szczególnego odbiorcy, może dlatego, że nie stawiałam na jakieś arcyważne przesłanie. Wyszłam raczej z założenia, że śmiech to zdrowie, a ja zdrowia życzę wszystkim.

Katarzyna Metzger  
1. Będą dalsze losy bohaterów - Kota lubi szanuje?

Nie przewiduję dalszego ciągu Kota. To musiałaby już być zwykła powieść obyczajowa, a moje książki to z założenia romanse lub komedie romantyczne. Najbardziej mnie interesuje rodzące się uczucie, to, co przyciąga dwie zupełnie obce osoby, wzajemne poznawanie się i perypetie temu towarzyszące. Słynne gonienie króliczka.

2. Jaki jest pani ulubiony pisarz?

Nie mam obecnie jednego ulubionego pisarza.

agasam9
1. Gdyby nie pisanie to co? Jaki miała Pani inny pomysł na życie?


Gdyby nie mój przedszkolak, zatrudniłabym się w jakimś domu opieki społecznej lub hospicjum na etacie salowej i spokojnie zdobywała coraz wyższe kwalifikacje, bo tak się składa, że moja podyplomówka nie daje mi żadnych uprawnień, jedynie wiedzę. Niestety to praca na zmiany, a szkoła w weekendy. Nie mogę tego zrobić własnemu dziecku, zostaje więc pisanie.

2. Jak wyobraża sobie Pani siebie za 20 lat?

Ja za dwadzieścia lat? Zapewne infantylna figlarka w schorowanym, pomarszczonym jak rodzynka ciele.

Sylwka S.
1. Czy późne macierzyństwo wstrzymało wenę do tworzenia, czy wręcz przeciwnie ją spotęgowało?


Późne macierzyństwo najpierw osadziło mnie mocno w realnym świecie, a teraz nastraja mnie do zabawy, wręcz wygłupu. Można więc powiedzieć, że jest bezpośrednio odpowiedzialne za moją pisaninę.

2. Jaki był najszczęśliwszy dzień w Pani życiu? Czy było ich więcej? Z jakiego powodu tak Pani uważa?

Najszczęśliwszy dzień w życiu? Dzień narodzin mojego dziecka. Jedyny i niepowtarzalny.

3. Jakie jest Pani ulubione danie? Woli jeść Pani zdrowo, czy czasami da się skusić na fast food?


Tak jak nie umiem wskazać ulubionego autora, tak też nie mam ulubionego dania. Poza czekoladą, ale to przecież nie danie (jako matce nie wypada mi twierdzić inaczej). W zasadzie jestem wszystkożerna.

kwiatusia
1.Jakie emocje Pani towarzyszyły, gdy wydawnictwo Replika opublikowało Pani powieść „Miłosne kolizje”?


Po pierwsze niedowierzanie (Czy to dzieje się naprawdę?), po drugie niepewność, czy książka trafi na podatny grunt, po trzecie radość. W takiej właśnie kolejności.

2. Co czuje pisarka, która pisze ostatnie zdanie/słowo swojej powieści?

Mogę mówić tylko za siebie. Czuję ulgę. Rozgrzebana książka jest jak swędzące miejsce na plecach. Postawienie ostatniej kropki to chwila, w której wreszcie udaje mi się skutecznie je podrapać.

3. Czym jest dla Pani pasja i czy wyobraża sobie Pani życie bez niej?

Patrząc z boku, pasja jest zazwyczaj czymś absolutnie nieracjonalnym, niezdrowym, może nawet niebezpiecznym i… pięknym. Niestety potrafię sobie wyobrazić życie bez pasji, ale to już za mną i mam nadzieję, że nigdy nie wrócę do takiej wegetacji.

ulvang
1. Kto lub co stało się pierwowzorem do napisania 'Miłosnych kolizji' i "Kota lubi szanuje"?


Genezę Kota już omówiłam. Jeśli chodzi o Miłosne kolizje, dawno temu usłyszałam, że pewna stłuczka doprowadziła uczestników przed ołtarz. A kiedy sama ledwo uszłam z życiem przez zepsute światła na rogu Jana Pawła i Solidarności w Warszawie, początek książki miałam gotowy.

2. Czy Pani główne bohaterki Malwina lub Hanka mają wspólne cechy z Panią a może jest ktoś z bliskich lub znajomych kto sprawił, że było łatwiej opisać życiowe perypetie tych kobiet?

Bywam roztrzepana jak Hanka i jak Malwina mam skłonność do męczeństwa w nieudanym związku w imię wierności jemu, sobie i swoim wyborom.

3. Jakie książki sprawiają w Pani emocje? Czy jest jakaś szczególna, która przebija wszystkie inne?


Obecnie nie szukam w książkach emocji. Mam ich nadmiar w życiu.

Antykwariat z ciekawą książką
1. Przemierzając kolejne strony książki, czytelnik często, w ostatecznym rozrachunku, czuje się zawiedziony daną pozycją, z chęcią wręcz zmieniłby zakończenie danej książki. A czy Pani, podczas czytania książki, zdarzyło się kiedyś pomyśleć: "napisałabym tę pozycję zupełnie inaczej"? Jeśli tak, co to była za książka i co Pani by w niej zmieniła. Proszę uzasadnić.


Często tak bywa, że zakończenie czytanej książki zupełnie mi nie odpowiada, bo na przykład jest zbyt dosłowne, a ja lubię niedopowiedzenia, albo na siłę szczęśliwe. Może kiedyś powstanie literatura interaktywna, w której w kluczowych momentach czytelnik będzie mógł sobie wybrać, w jakim kierunku potoczy się akcja. Mam jednak nadzieję, że to nie będzie obowiązkowe, bo moje czytelnicze odczucia to jedno, a prawo autora do dokonania konkretnego wyboru – drugie. I święte.

2. Bohaterowie literaccy często posiadają całą gamę przydatnych umiejętności, bądź z drugiej strony, bardzo pożądane cechy charakteru. Gdyby mogła Pani zapożyczyć od wybranej postaci jedną tylko umiejętność bądź cechę, co by to było i dlaczego?

Domyślam się, że chodzi o bohaterów uznanych arcydzieł. Ale odpowiem przewrotnie i sięgnę do własnych dwóch powieści. Chciałabym, żeby egoizm i samozadowolenie, które charakteryzują Kikę, były moje i na dodatek uchodziły mi na sucho. Dlaczego? Bo Kice bardzo dobrze się żyje.

3. Książki mają ogromny wpływ na postrzegania świata, często wręcz kształtują nasz charakter. Czy zetknęła się Pani z książką, która zmieniła Pani sposób myślenia? Jaki był tytuł tej książki i jaką mądrość na swych stronach Pani przekazała?

Na pewno były w przeszłości jakieś książki, które mnie kształtowały, ale to tak zamierzchła przeszłość, że nie umiem podać konkretów. Natomiast obecnie od pewnego czasu przedzieram się przez różne książki katolickie – od pism wielkich świętych po prawicową publicystykę – i one mają teraz największą szansę wpłynąć na moje życie. Kto wie, czy wkrótce nie dojdę na przykład do wniosku, że pisanie lekkich komedii romantycznych to marność nad marnościami i wszystko marność?

makomt
1. Gdyby mogła Pani spędzić jeden dzień jako kot, w jakiego kota zamieniłaby się Pani i co chciałaby Pani zobaczyć/zrobić/przeżyć w tym nowym wcieleniu?


Idąc dalej w tym pragnieniu bezkarnego egoizmu i samozadowolenia, powiem, że gdybym miała taką możliwość, wcieliłabym się na jeden dzień w kota ze starożytnego Egiptu. Z jednej strony z radością przyjmowałabym wszystkie hołdy ze strony ludzi, a z drugiej pilnie obserwowała, jak inne święte koty reagują na to dopieszczanie. Po powrocie do własnej skóry wykorzystywałabym tę wiedzę np. w salonie kociej piękności Bastet, w którym właściciele arcyrasowych futrzaków zostawialiby mnóstwo pieniędzy, przeznaczanych następnie na wikt i opiekunek (to nie literówka) dla bezdomnych dachowców.

alicjamagdalena
1. Czy chętnie pani gotuje?


Niezbyt chętnie.

2. Co było Pani największym życiowym sukcesem?

Zdecydowanie dziecko.

3. Jakie filmowe komedie romantyczne należą do Pani ulubionych?

Mam ogromny sentyment do przedwojennych komedii, w tym również romantycznych. Bywają tak cudownie niewinne, naiwne i… czarno-białe. Często się zastanawiam, jacy byli widzowie, mam na myśli całe społeczeństwo, którzy oglądali je w czasie, gdy powstawały. Czy w życiu byli bardziej zasadniczy niż my i dlatego taki przerysowany podział na złych i dobrych bohaterów ich nie raził? Współczesna publiczność jest chyba bardziej wyrafinowana i cyniczna.

Martyna Kuligowska 1. Czy doświadczenia zdobywane podczas pracy inspirują Panią do pisania, jeśli tak, to jakie najczęściej?

Raczej nie. Moje kontakty z pacjentami i kasjerami w makro są zbyt powierzchowne. Co ciekawe, doświadczenie zawodowe z czasów nauczycielskich chyba też mi się nie przydaje przy pisaniu.

2. Woli Pani obcowanie z fikcją literacką, czy może czytanie o autentycznych wydarzeniach?

Jako czytelnik powoli zaczynam odchodzić od fikcji. Wystarczy, że sama ją od jakiegoś czasu tworzę. Coraz chętniej sięgam po publicystykę i książki popularnonaukowe albo i naukowe, zwłaszcza podręczniki psychologii.

3. Co ma Pani z kota? Bo każdy właściciel tych cudownych stworzeń znajduje w nich coś z siebie. :)

Hm, zobaczmy. Lubię wylegiwać się godzinami w czystej pościeli. Lubię ciepłe miejsca. Ożywiam się wieczorem. Chodzę własnymi ścieżkami, często pod prąd. Lubię ryby i surową wołowinkę. Wąsy mi rosną. Miau!

Ola C.
1. Jakie rady dałaby Pani młodym pisarzom?


Nie czuję się upoważniona do dawania komukolwiek rad, jeśli chodzi o pisanie. Sama jestem młodą pisarką. Młodą stażem oczywiście.

2. Gdyby mogła Pani teraz coś zmienić w swojej najnowszej książce to co by to było? Może imię któregoś z bohaterów?


Nie kusi mnie, żeby zmieniać cokolwiek w książkach, które już się ukazały. Nie są bynajmniej perfekcyjne, ale utrwaliłam w nich, tak jak umiałam, to, co w danej chwili mnie bawiło i nurtowało. Inna sprawa, że nie miałam jeszcze Kota w ręce i nie wiem, czy na końcowym etapie nie namieszał w nim jakiś chochlik drukarski.

3. Czy chciałaby Pani, aby któraś z Pani książek została zekranizowana? Jeśli tak, to która?


Cóż, Kota zrodziło się z oglądania pewnej komercyjnej stacji, więc w sumie dość łatwo mi wyobrazić sobie, że właśnie ta telewizja przerabia książkę na komedię. Niestety.

Roberta Raj
1. Jakie koty lubi pani najbardziej?


Jeżeli chodzi o zewnętrze, lubię pospolite dachowce. Im bardziej pomieszany kot, tym lepiej, zwłaszcza jeśli przekłada się to na niepowtarzalne umaszczenie. Nie przepadam tylko za kotami czarnymi – bo z czarnego jednolitego pyszczka trudno mi odczytać emocje. A jeśli chodzi o charakter, lubię koty przytulaśne. Niestety dawno takiego nie miałam.

2. Skąd pomysł na tytuł książki "Kota lubi szanuje"?

Wydawnictwo zażyczyło sobie kota w tytule. Zaczęłam od listy kocich powiedzonek, ale żadne nie pasowało do treści książki. Potem przymierzałam kota do mniej kocich wyrażeń, np. „raz kotu śmierć” i też pudłowałam. Wreszcie postawiłam na podobne brzmienie wyrazów i tak wpadłam na „Kota, lubi, szanuje”.

3. Jak to się stało, że zaczęła pani pisać?

Przygodę z pisaniem zaczęłam od krótkich notatek na temat macierzyństwa. Potem zaczęłam tworzyć równie krótkie formy na tematy bardziej ogólne, aż wreszcie spróbowałam sił w powieści.

Edyta Chmura
1. Który etap pracy nad książką lubi Pani najbardziej - pierwszy akapit, wymyślanie imion bohaterów, opisy ulubionych bądź wymarzonych miejsc czy jednak postawienie ostatniej kropki?


Zdecydowanie postawienie ostatniej kropki. Wcześniej zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że się zniechęcę i tym samym zmarnuję czas, który już zainwestowałam w daną książkę.

2. Jakie trzy cechy powieści romantycznej ceni Pani najbardziej (bo rozumiem, że nie tylko Pani pisze, ale i czyta ten gatunek :))? Co sprawia, że najlepiej się Pani odnajduje w tym gatunku?

Ha! Tu Panią zdziwię, ale nie czytam powieści romantycznych. Już nie. Dawniej czytałam romanse w ramach nauki języków obcych (polecam taką metodę), ale zamiast skupiać się na cechach gatunku, zapamiętywałam słówka lub całe wyrażenia. A co sprawia, że zabrałam się za pisanie komedii romantycznych? Po pierwsze zapotrzebowanie czytelników, a po drugie własna potrzeba odtrutki na to, co się teraz ceni w tzw. literaturze wysokiej, czyli im brudniej, tym lepiej. Próbuję w swoich książkach pogodzić szare realia z bajkowym uczuciem i jeszcze na dokładkę rozweselić czytelnika.

3. Pozostając jeszcze na chwile w klimacie walentynkowym...Czy wierzy Pani w miłość od pierwszego wejrzenia? Można w jednej chwili nabyć pewność, że z TĄ osobą chce się spędzić resztę życia?

Autentyczna i wzajemna miłość od pierwszego wejrzenia? Hm… Częściej obserwuję schemat, w którym mężczyzna od pierwszego wejrzenia jest bardzo zainteresowany kobietą, a ona potrzebuje czasu, żeby go poznać i docenić. Jej powściągliwość tylko podsyca jego zainteresowanie, które ma szansę rozwinąć się w prawdziwe uczucie. Ona do tego czasu jest już do niego przekonana, a nawet zdążyła też się zakochać, więc koniec końców… żyją razem długo i szczęśliwie.

mika19
1. Co Pani dostała na prezent od świętego Mikołaja?


W zeszłym roku byłam bardzo niegrzeczna, więc dostałam tylko rózgę i skarpetki. Nie wiem, co gorsze.

joannamod
1. Każdy wie, że nie ma pisania bez czytania. Czy zdarza się, że sięgnąwszy po książkę, po przeczytaniu kilkunastu czy kilkudziesięciu stron odkłada ją Pani stwierdzając, że nie da się przez nią przebrnąć? Czy też czyta Pani zawsze do końca?
Tak, kilka razy mi się zdarzyło odłożyć książkę, nim dobrnęłam do końca.

2. Jak wyglądały początki Pani przygody z pisaniem? Czy to było nagłe olśnienie w stylu "chcę i będę pisać"?

Olśnień nie było, była pilna potrzeba utrwalenia bardzo ulotnych wrażeń z początków macierzyństwa. To, co napisałam, miało wzięcie w internecie, ktoś stwierdził, że dobrze się mnie czyta, więc poszłam za ciosem.

3. Wiadomo, że z weną bywa różnie. Czy ma Pani jakieś swoje sposoby na jej pielęgnowanie i wzmacnianie?

Jeszcze nie odkryłam, jak okiełznać moją kapryśną wenę.

elima
1. Czytając książkę próbujemy sobie wyobrazić wygląd bohatera i nabiera on w naszej wyobraźni konkretnych kształtów. Czy Pani bohaterowie są wzorowani na ludziach, których Pani zna, znanych osobistościach czy zupełnie fikcyjnych?


Może to zabrzmieć śmiesznie, ale nie przywiązuję wagi do wyglądu swoich bohaterów. Wiem, że jakoś muszę ich określić, więc pewne cechy ustalam na początku i notuję sobie w oddzielnym pliku, żeby się nie pomylić w trakcie pracy, ale pisząc, nie widzę ich w głowie tak, jakbym oglądała film. Wyjątkiem byli główni bohaterowie Kota, do którego opracowałam konspekt, więc zaraz na początku rozdałam im twarze i sylwetki – znanych aktorów.

2. Czy lubi Pani nadawać tytuły swoim książkom? Czy dzieje się to na początku procesu twórczego czy raczej na końcu? I jak wiele z książki stara się Pani "przemycić" w tytule?

Powieści początkowo tylko numeruję, nawet umowy spisuję tylko na kolejne – ach, jak to brzmi – numerki. Wydawnictwo ma decydujący głos w sprawie tytułu, nadawanego na końcowym etapie prac redakcyjnych, więc nie chcę rozczarowań, jeśli napiszę coś „pod tytuł”, który następnie zostanie zmieniony. To powiedziawszy, tak właśnie zrobiłam przy trzeciej powieści, więc mogę się zdziwić. Miłosne kolizjeto bardziej pomysł wydawnictwa, a Kota mój.

Jakub Kowalski
1. Czy można powiedzieć, że Pani aktualna praca jest swego rodzaju pasją? Jak długo się nią Pani zajmuje i co w tym zawodzie sprawia Pani szczególną satysfakcję?

Obecna praca rejestratorki i zaopatrzeniowca, na pół etatu, jest… dobrze, że w ogóle jest. Ale to chyba tyle na ten temat.

2. Ma Pani w dorobku już dwie książki, dlatego mam takie przekorne pytanie Jakie są podstawowe cechy, wymagania, zalety charakteru, które trzeba posiadać, by napisać naprawę dobrą i poczytną książkę?

Bardzo przekorne pytanie. Dwie wydane książki nie upoważniają mnie jeszcze do wymądrzania się w tej sprawie. Poza tym coraz częściej jest tak, że pojęcia dobrej i poczytnej powieści wzajemnie się wykluczają, albo i tak, że poczytność danej książki jest wynikiem dużych nakładów wydawnictwa na reklamę.

3. Jak wyglądało w Pani przypadku pisanie książek, otacza się Pani wyłącznie kotami, rodziną, czy pisze w samotności, na ulubionym komputerze, czy tradycyjnie na kartce papieru, codziennie czy też tylko wtedy gdy jest dobry pomysł na kontynuację danego wątku?

Do pisania używam niewielkiego netbooka, więc zdarza się, że piszę w kawiarni, w pociągu lub w poczekalni u dentysty. Nie potrzebuję idealnej ciszy w tle, ale wszelkie osobiste zaczepki (dzwonek do drzwi, telefon, mail, mama pić, miau: dawaj saszetkę) potrafią mnie rozproszyć na dłużej. Dlatego, choć nie znoszę wcześnie wstawać, najlepiej pracuje mi się o świcie, gdy wszyscy jeszcze śpią. Tak, staram się pisać codziennie, nieraz nawet na siłę. Zawsze można te kilka drewnianych zdań wykasować, a jest nadzieja, że po nich przyjdą lepsze.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
Dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania. Dziękuję również Michalinie Kłosińskiej- Moeda za sympatyczny, ciekawy wywiad. 

Zdaniem autorki najciekawsze pytania zadali:


Antykwariat z ciekawą książką
martucha180
makomt


Gratuluje serdecznie i pozdrawiam !!!

 Cyrysia

26 komentarzy:

  1. Niedługo książka pani Michaliny trafi również do mnie, z tym większym zainteresowaniem przeczytałam cały wywiad. Najbardziej spodobała mi się odpowiedź na pytanie co pisarka by robiła, gdyby nie pisała - bardzo trafne spostrzeżenie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję :)
    Jak zawsze ciekawy wywiad!
    Ale co się dziwić, jak i osobowość ciekawa! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wywiad przeczytałam z radością, dziękuję:)
    Gratuluję zwycięzcom!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wywiad, z przyjemnością przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow! Jaki interesujący wywiad. A odpowiedzi wyczerpujące :)
    Gratuluję Cyrysiu!

    OdpowiedzUsuń
  6. Już się nie mogę doczekać, aż poznam twórczość tej autorki;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny wywiad i moje pytanie się załapało :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję zwycięzcom! To się Pani autorka naodpowiadała na te wszystkie pytania ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam w planach twórczość tej autorki, bardzo ciekawy wywiad, jak zawsze zresztą :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ Pani Michalina musiała się przyłożyć, aby odpowiedzieć na te wszystkie pytania:)
    Gratuluję zwycięzcom:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pisanie w kuchni? To ciekawa alternatywa.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawy wywiad :)

    Pozdrawiam,
    W.

    OdpowiedzUsuń
  13. Miło być docenioną. Gratuluję pozostałym zwycięzcom i dziękuję za ciekawy wywiad.

    OdpowiedzUsuń
  14. Podoba mi się humor autorki:) A zdjęcie intryguje...

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ciekawe padły tutaj pytania. Może następnym razem i ja wezmę udział :D
    W wolnej chwili zapraszam do siebie na nowe posty :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Książka już dzisiaj do mnie przyszła ;)
    Fajnie, że mogłem zadać pytania autorce. :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Hehe ciekawy wywiad i śmieszne zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ciekawy wywiad. pytanie wyczerpując zazdroszcze ")

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ciekawe pytania i jeszcze lepsze, bardzo zabawne odpowiedzi. Z miejsca polubiłam autorkę:) Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za książkę, z ogromną przyjemnością po nią sięgnę!:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny wywiad :)
    Gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ciekawy wywiad. Michalina Kosińska-Moeda musi mieć fantastyczne poczucie humoru, świadczy o tym już sam tytuł jednej z jej książek - ,,Kota lubi szanuje".

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny wywiad :) Gratuluję zwycięzcom - na pewno miło spędzicie czas z tą książką :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...