czwartek, 27 marca 2014

Rodzicielstwo w krzywym zwierciadle


Macocha
Natasza Socha

 
Wydawnictwo: FILIA
data wydania: 12 marca 2014
liczba stron: 300
ocena: 5/6









        Słowo ,,macocha’’ dla większości osób zazwyczaj kojarzy się z okrutną, nieczułą kobietą rodem z bajki o Kopciuszku, bądź Królewnie Śnieżce, która nieustannie znęca się nas swoimi pasierbami taktując ich jako zło konieczne. A jak we współczesnym świecie wyglądają relacje macochy z przybranymi dziećmi? Czy ten baśniowy stereotyp nadal funkcjonuje? Spróbujemy się tego dowiedzieć dzięki lekturze ,,Macochy’’ Nataszy Socha. Jest to drugie wydanie tej książki (pierwsze ukazało się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka, zaś obecne, nakładem wydawnictwa Filia), w nowej oprawie graficznej. Kto kryje się za tytułową postacią?

Główna bohaterka, nieomal trzydziestoletnia Roma jest szczęśliwą żoną Bruna. Ale pewnego dnia ich sielanka zostaje przerwana przez nieoczekiwaną wizytę czternastoletniej Kasi, córki męża z pierwszego małżeństwa. Nastolatka oświadcza, że ma już dosyć mieszkania z mamą i woli teraz być z ojcem. Zszokowana Roma nie czuje się gotowa do odgrywania roli macochy dla krnąbrnej, bezczelnej smarkuli z licznymi pryszczami na twarzy, skundlonymi włosami i badylowatymi rękami. Postanawia pozbyć się niewygodnego członka rodziny jak najszybciej.

,,Plan na następnych kilka tygodni:
1. Pozbyć się Kasi z domu.
2. Zmusić ją do powrotu.
3. Przekonać, że życie z nami jest beznadziejne.
4. Otruć.
5. Wysłać w kosmos?’’.


Z dnia na dzień sytuacja przedstawia się coraz gorzej. Jakby tego było mało, dziewczynka bardzo szybko zyskuje sympatię i poparcie wszystkich dookoła. Czy kiedykolwiek w relacjach Romy i Kasi nastąpi moment przełomowy? A może tak dwie mocne osobowości nigdy nie dojdą do porozumienia? I jak w tych nietypowych okolicznościach zachowa się Bruno?

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Nataszy Socha, dziennikarki, pisarki, felietonistki, uważam za nadzwyczaj udane. Autorka ukończyła Nauki Polityczne i Dziennikarstwo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. W 2004 roku zadebiutowała pamiętnikiem „Macochy”, który został bardzo dobrze przyjęty przez czytelników obu płci. Obecnie mieszka trochę w Poznaniu oraz w pewnej niemieckiej wsi niedaleko Akwizgranu. W wolnym czasie prowadzi bloga chilifiga.pl, gdzie w sposób humorystyczny łączy gotowanie z opisywaniem codziennego życia. Ponadto pisze, ilustruje bajki dla dzieci, maluje akwarele i jeździ konno. W swoim dorobku literackim (oprócz bieżącej pozycji), posiada między innymi "Ketchup", "Zbuki" oraz ,,Nasza klasa’’.

Wracając do ,,Macochy’’, to świetna, przezabawna, nietypowa opowieść o "rodzinie patchworkowej". Fabuła obiera formę „pamiętnika”, czyli prywatnego, subiektywnego zapisu zdarzeń oraz myśli, uczuć i emocji główniej bohaterki, która pod maską obojętności i udawanej życzliwości ukrywa wściekłość i żądzę mordu w stosunku do swojej pasierbicy. W każdej wolnej chwili obmyśla różnorodne plany pozbycia się zbędnego balastu.

,,Uduszę ją.
W nocy, poduszką, i zwalę to na zespół nagłej śmierci łóżeczkowej. Kto powiedział, że występuje on tylko u noworodków’’.


Albo podczas zimowego urlopu w Austrii.

,,Namówię ją na zjazd poza trasą narciarską i wywołam lawinę. Na dyktafon nagram z Animal Planet ryk niedźwiedzia i puszczę na cały głos’’.

Wielokrotnie wybuchałam niekontrolowanym śmiechem obserwując wewnętrzne rozterki Romy, która niemalże popadała w czarną rozpacz na myśl o wspólnym mieszkaniu z rozwydrzoną nastolatką. Jej sposób postrzegania i analizowania rzeczywistości stanowi swoisty efekt komizmu. Autorka ironicznym spojrzeniem spogląda na relacje Romy i Kasi. Obie postacie są niezwykle orginalne, z przysłowiowym pazurem. Co wyniknie ze starcia dwóch tak silnych charakterów? Zdradzę jedynie, czeka Was niezły ubaw. Nic, tylko pogratulować Nataszy Socha świetnej wyobraźni, kreatywności i poczucia humoru.

Dawno nie czytałam tak pozytywnie rozbrajającej książki, która jednocześnie przemyca uniwersalne prawdy o rodzicielskiej miłości. Ponadto zrywa ze stereotypami odbiegając od tradycyjnego modelu rodziny do rodzin patchworkowych, które wymykają się standardom i naszemu postrzeganiu podstawowej jednostki społecznej. Najbardziej do gustu przypadła mi forma przekazu: dowcipna, i zarazem wzruszająca. Historia opowiedziana jest prostym i przejrzystym językiem, zrozumiałym dla każdego. Także akcja jest interesująca i żwawa, wydarzenie goni wydarzenie. Bohaterowie zarówno pierwszo-, jak i drugo- planowi nakreśleni są bardzo naturalnie i wiarygodnie. Autorka wiernie odzwierciedla ich nastrój, charakter i osobowość. Nie zabraknie także ogromnej dawki komizmu sytuacyjnego i słownego, który dosłownie powala czytelnika na łopatki. Jedynym mankamentem (nie mającym jednak aż tak dużego wpływu na jakość utworu) jest przewidywalność fabuły. Już od samego początku domyślamy się, jak prawdopodobnie będzie wyglądał koniec nietypowych relacji między macochą, a pasierbicą.

Masz ochotę na ciepłą, sympatyczną, wzruszającą, pełną ukrytej ironii i sarkazmu powieść? Zatem zachęcam serdecznie do lektury ,,Macochy’’. To ciekawie zaprezentowana groteska o budowaniu więzi rodzinnych, przyjacielskich i emocjonalnych. Uświadamia, że nie zawsze ,,taki diabeł straszny jak go malują’’, dlatego warto wyzbyć się własnych uprzedzeń, antypatii i zmienić swój stosunek do ludzi oraz ustalony światopogląd. Dzięki temu nasze życie stanie się bardziej znośne i szczęśliwsze. Zapraszam wszystkich zainteresowanych. Gwarantuje, nie będziecie zawiedzeni.

***
Wydawnictwo FILIA.

48 komentarzy:

  1. Wygląda na ciepłą opowiastkę, sama okładka też przyciąga uwagę. Czasem dobrze poczytać coś innego niż dokument, chętnie bym przeczytał Macochę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja właśnie jestem w trakcie lektury i bardzo mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam bardzo ciekawa Twojej opinii o tej książce, bo sama mam ochotę ja przeczytać, a gusta na ogół nam się pokrywają.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie bym przeczytał tą książkę. To rzadko podejmowany temat w książkach, tym bardziej, że napisała ją polska autorka. Jestem ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka zapowiada się bardzo ciekawie. Jeśli tylko ja spotkam to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię zabawne powieści, więc na pewno ją przeczytam! :) Już sam początek Twojej recenzji mnie zachęcił. Opowieści o współczesnej macosze jeszcze nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cytaty powalające! Uwielbiam kiedy treść książki oprócz pozytywnego przesłania i zmuszenia nas do refleksji, okraszona jest dużą dawką świetnego humoru. Muszę ją przeczytać!
    To już druga książka polskiej autorki o tym tytule. Czytałam "Macochę" Jadwigi Czajkowskiej i również byłam zachwycona tą pozycją:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich zabawnych cytatów jest znacznie więcej. Nie sposób wszystkich przytoczyć. Trzeba po prostu samemu przeczytać całą książkę, bo naprawdę warto.
      Ja również zauważyłam, że jest jeszcze jedna powieść o tym samym tytule, ale domyślam się, że proza Pani Czajkowskiej jest znacznie poważniejsza w przekazie, ale może się i mylę.

      Usuń
  8. Mogłaby mi się podobać skoro jest tak rozbrajająca :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Filia ma bardzo ciekawe i bliskie memu sercu książki! Musze ją przeczytać, gdyż mnie zachęciłaś :*:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe, humorystyczne podejście do tematu. I obala stereotypy ; p

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaciekawiłaś mnie, chętnie zapoznam się bliżej z fabułą ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. na tą książkę mam wielką ochotę, już mi się podoba, lubię takie historie i takie poczucie humoru :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Historia wydaje się by ć fajna ale chyba nie sięgnę po tą książkę. Mam inne upodobania co do lektur :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba przestanę do Ciebie zaglądać :P Czytasz tak świetne książki, że ja się boję, że mi czasu zbraknie na wszystkie tytuły.

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba przestanę do Ciebie zaglądać :P Czytasz tak świetne książki, że ja się boję, że mi czasu zbraknie na wszystkie tytuły.

    OdpowiedzUsuń
  16. Coś tak czułam, że to będzie zabawna i przyjemna książka, jestem na tak :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zastanawiałam się ostatnio nad jej zakupem, ale jakoś zrezygnowałam. Może jednak jeszcze zmienię zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Lekka i łatwa, do tego zabawna lektura, tego mi trzeba!

    OdpowiedzUsuń
  19. Cyrysiu, masz niezwykły dar w wynajdywania takich sympatycznych opowieści przepełnionych uczuciami. Dowiadując się prawie codziennie o innej, mogę jedynie zapisywać tytuły i modlić się o cud, że kiedyś wszystkie te książki uda mi się wreszcie przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy to dar. Raczej zwykła kobieca intuicja, która od pewnego czasu mnie nie zawodzi, z czego bardzo się cieszę. Ja też modę się o cud, żeby zdążyć do końca mojej ziemskiej egzystencji przeczytać wszystkie wymarzone książki, a uwierz, trochę tego jest :)))

      Usuń
  20. No jeżeli więcej jest takich cytatów jak te, które zaprezentowałaś to książka rzeczywiście musi być świetna;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Brzmi zabawnie. Przydałaby mi się taka lektura. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja mam! Plan pozbycia się Kasi jest super, zwłaszcza punkt 5. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Tak więc kolejna książka na mojej liście, tylko, kiedy ja ją skończę, gdy w trakcie czytanie jednej książki, dopisuję do listy kilka nowych i tak w kółko... :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Twoja recenzja i cytaty z książki mnie zaintrygowały. ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zapowiada się bardzo fajnie, chętnie przeczytam taką lekką i zabawną opowieść o utarczkach między macochą a pasierbicą. Ciekawe czy na końcu bohaterki się polubią, czy może jednak macocha nie wytrzyma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdradzę tylko, że do samego końca nie będzie wiadomo, w jakim kierunku rozwiną się relacje Kasi i Romy. Dopiero finałowa scena pokaże, kto będzie górą:macocha, czy pasierbica, niemniej jednak nie uświadczymy jakiegoś banalnego, lukrowatego happy endu.
      Polecam!

      Usuń
    2. Tym lepiej! W takim razie jestem jeszcze bardziej zainteresowana tą książką :)

      Usuń
  26. Oj, mam ochotę na tę książkę:) Po Twojej recenzji jeszcze większą.

    OdpowiedzUsuń
  27. Tak! Właśnie na takie książki mam ochotę, gdy chcę odpocząć od kryminałów!

    OdpowiedzUsuń
  28. zapowiada się fantastyczna wiosenna lektura. jak tylko połknę Houston Grocholi i będę jeszcze dysponować wolnym czasem, postaram się o niej pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  29. Jestem jak najbardziej za :) uwielbiam takie książki, co zapewne już wiesz :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mnie zainteresowałaś, uwielbiam takie książki :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Lubię czytać takie groteskowe historie. Odnalazłabym się w w tej lekturze.

    OdpowiedzUsuń
  32. Brzmi jak książka, którą z chęcią przeczytałabym w tej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  33. Uśmiałam się z tych cytatów:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Przeczytam, przyda mi się taka śmieszna książka :)

    OdpowiedzUsuń
  35. ooooo, zachęciłaś mnie ! Chciałabym przeczytać. Początkowo, po tytule recenzji myślałam, że to książka z serii "pisana przez kobiety, które dopiero co urodziły", a tu proszę, zupełnie inny wątek :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Jakoś nie miałam ochoty na tę książkę, ale widzę że warto po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  37. Haha, to musi być bardzo zabawna książka. :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Lubię takie zabawne historie :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Książka wygląda na optymistyczną i zabawną- będę ją miała na uwadze, choć nie teraz.

    OdpowiedzUsuń
  40. Świetna recenzja, podsycająca apetyt

    OdpowiedzUsuń
  41. Jest to pozycja, którą dodałam na listę już ze względu na okładkę. A skoro i treść jest obiecująca to tym bardziej! Mam nadzieję, że szybko będę miała możliwość jej przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Już wcześniej czytałam kilka recenzji tej książki i zdecydowała się ją poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  43. O, świetna się wydaje!! Pewnie by mnie wkurzała ta macocha swoją niechęci.ą do pasierbicy, ale chyba warto przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  44. Już przy czytaniu samej recenzji i cytatów prawie popłakałam się ze śmiechu! Muszę mieć tę książkę! :)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...