wtorek, 11 listopada 2014

Biznesowy układ


Małżeńska fuzja
Jennifer Probst

 
Wydawnictwo: Akapit Press
Data wydania: 2014-08-01
Liczba stron: 300
Ocena: 5-/6









       Czy małżeństwo zawarte z rozsądku ma szansę na powodzenie? A może taki sporządzony układ niespodziewanie przerodzi się w trwały, pełen miłości związek? Odpowiedź na te pytania spróbujemy znaleźć w najnowszej powieść Jennifer Probst, zatytułowanej ''Małżeńska fuzja''.

Julietta Conte to piękna, atrakcyjna, przebojowa bizneswoman, stojąca na czele doskonale prosperującej sieci piekarni La Dolce Familgia. Spełniona zawodowo, ale nie prywatnie, wszak upojne randki są mocno przereklamowane. Z kolei Sawyer Wells jest przystojnym, bogatym biznesmenem z wielkim talentem do robienia interesów. Tym razem ma w planach utworzenie IDEAŁU, sieci ekskluzywnych hoteli. W związku z czym proponuje Juliette intratny kontrakt na wyłączność, obejmujący dostawy pieczywa i słodkości. Ale okazuje się, że mężczyzna chce od swojej kontrahentki czegoś jeszcze- jej ciała. Wkrótce sprawy przybierają nieoczekiwany obrót. Pod wpływem manipulacji pewnej osoby oboje zostają zmuszeni do zawarcia małżeństwa z rozsądku. Jak dalej ułożą się losy naszych bohaterów? Czy zaaranżowana fuzja przyniesie w ich życiu uczuciowym więcej korzyści czy strat?

Jennifer Probst swoją pierwszą książkę napisała mając dwanaście lat. Później zrobiła krótką przerwę, aby wziąć ślub, zajść w ciążę, kupić dom, ponownie zajść w ciążę, zrobić magistra z literatury angielskiej itd. Obecnie jest autorką bestsellerów, publikuje romanse zarówno erotyczne i seksowne jak i współczesny romans. Pisze także książki dla dzieci. Osobiście znam twórczość pisarki dzięki powieściom: ''Układ doskonały'', ''Małżeńska pułapka'' i ''Gra o miłość'', dlatego mniej więcej wiedziałam, czego mam się spodziewać po ''Małżeńskiej fuzji''.

Fabuła choć przewidywalna i schematyczna, momentami zaskakuje i trzyma w napięciu.  Zafascynowała mnie osobliwa mieszanka skrywanej zmysłowości, chłodnej ironii i inteligentnej szermierki słownej między bohaterami. Każde z nich udawało kogoś, kim nie jest. Okłamywali nie tylko najbliższe otoczenie, siebie nawzajem, ale także samych siebie. Uciekali w świat biznesu, minimalizując przyjaźń i miłość, gdyż obawiali się zranienia. Czy zatem kiedyś uda im się otworzyć, zaufać i przyjąć miłość drugiej osoby? Za sprawą pewnej kobiety, strażniczki domowego ogniska i rodzinnych wartości, autorka ukuła szatańską intrygę polegającą na zawarciu zaaranżowanego małżeństwa. Z uśmiechem na twarzy obserwowałam poczynania Julietty i Sawyera, którzy próbowali zaplanowany mariaż zamienić w kontrakt handlowy, z określonym podziałem ról. Co z tego wynikło? Nic nie zdradzę :)

Pisarka stworzyła ciekawe i charyzmatyczne postacie, których nie sposób nie polubić. Szczególnie osoba Wellsa budzi wiele emocji. To człowiek po przejściach, którego los nigdy nie rozpieszczał. W dzieciństwie wielokrotnie był katowany do krwi, głodzony, poniżany i karany na wiele sposobów. Wobec tego nie potrafi nikomu zaufać. Kryje się za murem obronnym, za przeszłością, której z nikim nie chce dzielić. Ceni namiętność, pożądanie, lojalność i prawość. Kręci go ciężka praca i poświęcenie, ale boi się poddać uczuciu miłości. Także panna Conte odczuwa lęk przed bliskością z mężczyzną, okazaniem mu czułości i jej przyjmowaniem. Gdzie leży przyczyna tego stanu rzeczy? Tego musicie dowiedzieć się sami.

Książka napisana jest lekko, jasnym, plastycznym językiem, z nutką humoru, a czasem odrobiną pazura. Nie znajdziemy tu zbędnych opisów, przez co akcja toczy się żwawo, co rusz stara się zainteresować czytelnika na nowo. Nie brak też gorących scen erotycznych, nakreślonych ze smakiem, bez prostackiej wulgarności. Bohaterowie są niejednoznaczni, dość barwni i dobrze skonstruowani. Jedyny minusik to taki, że czasami bywało zbyt słodko, ale na szczęście całkiem strawnie.

Reasumując. To interesująca, ciepła niczym słoneczna Italia, lekko żartobliwa historia o walce z własnymi słabościami, demonami przeszłości, strachu przed uczuciami i przed zaangażowaniem się. Pokazuje jak oswajać i powoli przekraczać granice wyznaczone przez ciało i umysł oraz jak walczyć o swoje szczęście, swój sukces, a także szczęście i wolność innych. Serdecznie polecam nie tylko fanom pisarki, ale również miłośnikom romansów, literatury kobiecej i wszystkim zainteresowanym.


***

Wydawnictwo Akapit Press.

48 komentarzy:

  1. Czytałam już Układ doskonały, po tylu fantastycznych książkach chyba zrobię sobie przerwę na tę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy bym nie pomyślała, że to jakaś dobra książka... z taką herliqenowską (czy jakoś tak...) okładką! W życiu!
    No ale zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to w sumie jest taki a'la Harlequin, tylko według mnie w znacznie lepszym wydaniu:)

      Usuń
  3. hmm..zaintrygowała mnie Twoja recenzja, ale chyba jednak nie jest to książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomimo, że zachwalasz mnie nie ciągnie do tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  5. O, a ja o tej autorce, zdaje się słyszałam, ale to jakieś niewyraźne wspomnienie. Tej pozycji nie czytałam (ani żadnej innej owej pani), ale widzę, że to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka zdecydowanie nie dla mnie, sądzę, że bym się przy niej wynudziła. Daruję ją sobie ;)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam trzy poprzednie tomy i obiecałam sobie, że na tym koniec, ale jak widzę kolejny, to mam na niego ochotę... to straszne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam takie samo postanowienie jak ty, ale kiedy trafiłam na kolejny tom, to jednak uległam i w sumie nie żałuję, bo jest całkiem, całkiem.

      Usuń
  8. Sama nie wiem.. Chyba nie do końca dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Takich historii po prostu nie czytam, ale cieszę się, że Tobie się spodobała:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Literatura kobieca zawsze znajduje u mnie miejsce, więc z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Może się skuszę. Brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie ta książka jest zbyt mocno przewidywalna.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam "Grę o miłość" i całkiem mi się podobało, choć nie powaliło na kolana. Może jeszcze kiedyś sięgnę po jakąś książkę tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie 4 powieści z tej serii utrzymane są w bardzo podobnej stylistyce, więc skoro ''Gra o miłość'' nie powaliła cię na kolana, to powyższa pozycja również nie wzbudzi w Tobie jakiegoś nadzwyczajnego zachwytu, ale to już zależy wszystko od ciebie.

      Usuń
  14. Książka należy do tych przyjemnych, ale nie obowiązkowych. Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Na łopatki mnie raczej nie rozłoży, ale może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie czytałam jeszcze nic tej pisarki, jednak ta chyba najbardziej do mnie przemawia. Pewnie szybko jej nie przeczytam, ale przynajmniej wiem, czego szukać :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie moje klimaty, więc na pewno się nie skuszę. Nawet nie będę próbować, czy mi się spodoba, bo jestem pewna, że tak się nie stanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem i nie nalegam, wszak nic na silę :)

      Usuń
  18. Jak wiesz rzadko sięgam po takie książki, nie mniej zapisuję nazwisko autorki.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie znam tej serii, ale tytuł czwartego tomu spodobał mi się. A lekkich książek trzeba mi obecnie dużo!

    OdpowiedzUsuń
  20. Sama nie wiem. Jakoś zbytnio się nie przekonałam do tej serii. Wydaje mi się nieco oklepana.
    I jeszcze te okładki, które zamiast zachęcać, odpychają. Wszystkie są absolutnie takie same. Nie ma w nich krzty oryginalności. Wiem, że okładka to nie wszystko, ale tak jakoś rzuciło mi się w oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się okładki akurat podobają :) Są banalne, ale urocze. Po prostu kwestia gustu :)
      Sama fabuła co prawda nie trąci żadną oryginalnością, ale idealnie umila czas i poprawia nastrój. Wybór należy jednak do ciebie.

      Usuń
  21. Z książkami tej autorki muszę się zapoznać, ciekawią mnie, tylko nie wiem kiedy to zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  22. Sama nie wiem, może kiedyś dla relaksu, choć książka na pewno nie będzie priorytetem

    OdpowiedzUsuń
  23. Zapowiada się interesująco, jak przeczytam książki z obecnego stosiku, to pewnie po nią sięgnę. :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zainteresowałaś mnie! Zarezerwuję sobie czas by przeczytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dotąd nie poznałam tej autorki, na dziś mam dość słodkości, ale kiedyś? Czemu nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Chętnie przeczytam coś lekkiego i przyjemnego :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie znam twórczości tej autorki, ale chętnie zaaplikuję sobie ten tytuł na jesienną chandrę.:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Gdzies widzialam jej ksiazki :) jak bede szukac ciekawego romansu to chwyce za jedna z tych powiesci.

    OdpowiedzUsuń
  29. Widzę, że coś akuratnego na jesienne wieczory. Dotąd nie czytałam takich pozycji, ale myślę, że to będzie miła odskocznia.

    OdpowiedzUsuń
  30. Tym razem coś nie wpasowującego się w moje gusta. Może kiedyś, jeśli będę miała ochotę na taką literaturę, sięgnę, ale raczej nie w najbliższym czasie :-)
    Pozdrawiam ciepło :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, zatem nie namawiam. Może inna recenzowana przeze mnie pozycja bardziej trafi w Twoje gusta literackie?
      Również pozdrawiam:)

      Usuń
  31. O proszę, to jeżeli gdzieś moje oko przyuważy taką (wybaczcie, ale no tandetną) okładkę, to będę wiedziała, że treść nie jest adekwatna do szaty graficznej :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Trzeba będzie dobę wydłużyć by przeczytać tyle świetnych książek :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Mam pierwsze dwa tomy serii, jeśli przypadną mi do gustu, w co nie wątpię, to rozejrzę się za pozostałymi ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Schematycznych historii nie lubię i jakoś nie mam przekonania do tej serii. Okładki wydają się takie... proste, zwyczajne, oczywiste. Ostatnio stałam się wybredna ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. jakiś czas temu zaczytywałam się w takich historiach i wątkach, dlatego zapamiętam sobie ten tytuł i jak weźmie mnie ochota na pewno skorzystam z Twojej podpowiedzi;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Mam tę część na półce wkrótce będę pewnie czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Mam! Mam ten tytuł na ebooku, niestety nie sięgam po niego, bo za nic nie mogę zdobyć "Układu doskonałego", co strasznie mnie irytuje. :( Bo całość mimo, że nie jest niczym ambitnym i jak najbardziej zdaję sobie z tego sprawę, to po prostu wydaje mi się idealnym rozluźniaczem na ponure, listopadowe dni. :) Mam nadzieję, że już wkrótce pierwszy tom od pani autorki, trafi w moje ręce - najlepiej w formie papierowej, bym później, bez wyrzutów sumienia, mogła wziąć się za kolejne. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...