"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

niedziela, 30 listopada 2014

Nieoczekiwany spadek


Jak u siebie

Izabella Frączyk 

 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 
Data wydania: Październik 2014
Liczba stron: 408
Ocena: 4+/6








    Niespodziewany spadek po zmarłym może być źródłem szczęścia bądź przyczyną wielu zmartwień i problemów. Coś na ten temat zdradzi Nam główna bohaterka powieści ''Jak u siebie'' Izabelli Frączyk.

Eliza Lisewicz pracuje jako pielęgniarka w ekskluzywnym domu seniora na Marcowym Wzgórzu. Uwielbia swoją pracę i swoich podopiecznych. W szczególności zaprzyjaźniła się z ekscentryczną arystokratką, 94-letniej panią Ludwiką. W związku z tym, po jej śmierci otrzymuje w spadku nie tylko biżuterię, ale również zrujnowany podmiejski hotel Zacisze, o dość wątpliwej reputacji. Eliza jest lekko podłamana tym faktem, lecz postanawia podjąć wyzwanie i wspólnie z najlepszą przyjaciółką Igą, odrestaurować otrzymaną nieruchomość. Tymczasem zgłasza się syn Ludwiki z roszczeniem o zachowek. Co z tego wyniknie? Czy spadkobiercy dojdą do obopólnego porozumienia, czy może wejdą na wojenną ścieżkę?

Izabella Frączyk to absolwentka Akademii Ekonomicznej w Krakowie oraz Wyższej Szkoły Handlu i Finansów Międzynarodowych w Warszawie. Pisaniem zajęła się w 2009 roku. Do tej pory wydała: ''Pokręcone losy Klary'' (2010), ''Kobiety z odzysku'' (2011), ''Dziś jak kiedyś'' (2013), ''Koniec świata'' (2014) oraz ''Jak u siebie''. Jej książki są z reguły ciepło przyjmowane przez czytelników. Osobiście lubię twórczość tej pisarki, toteż nie mogłam odmówić sobie przyjemności poznania i przeczytania najnowszej pozycji.

Sam pomysł na fabułę uważam za ciekawy i dobrze przedstawiony. Główne skrzypce gra Eliza. Kobieta ma wszystko, o czym marzyła. Stabilny związek, mieszkanko na warszawskiej Starówce i wymarzoną pracę pielęgniarki. Jednak wraz ze śmiercią swojej ulubionej podopiecznej, w jednej chwili jej spokojny, poukładany świat wywraca się do góry nogami. Na wskutek omyłki dostaje w spadku podupadły hotel. A z powodu ciągu kolejnych nieporozumień traci ukochaną pracę i chłopaka. Dotychczasowa łatwa i przewidywalna egzystencja, prawie całkowicie pozbawiona niespodzianek zmienia się w kalejdoskop nieprzewidzianych trudności i problemów. Eliza będzie musiała stawić czoło wyzwaniom, o jakich jej się nawet nie śniło. Autorka rzuca naszą bohaterkę na głęboką wodę.

''Nowa praca, nowi ludzie, nowe wyzwania, jedna wielka niewiadoma, masa kłopotów, milion szybkich decyzji w kwestiach, o których dotąd nie miała bladego pojęcia, i jeszcze na dodatek jakieś szemrane rodzinne rozgrywki pomiędzy zmarłą a jej podłą rodziną''. 

Książkę pochłonęłam z wielką przyjemnością i zapałem delektując się zabawnymi perypetiami dwóch serdecznych przyjaciółek, które porwały się z motyką na słońce, próbując wyremontować hotel Zacisze. Renoma tego budynku już dawno straciła swój blask. Teraz jest to rudera, w która wymaga gruntownej naprawy lub modernizacji. Jakby tego było mało, obecna klientela składa się z wyjątkowych gości, o podejrzanych kontaktach i profesji.

''Bo tu idzie sobie w łeb strzelić, kochaniutka. Jak nie dziwki, to ruska mafia, jak nie ruska mafia, to jakieś szkolenia, na których goście chleją do rana i demolują wyposażenie''.

Pisarka w sposób rzeczowy i lekko satyryczny odsłania kulisy prowadzenia własnego biznesu. Pokazuje, ile na tej drodze czeka nas niespodzianek, zakrętów, wyzwań, zwłaszcza, jeżeli ktoś jest niedoświadczony w tej materii. To codzienne zmaganie się z nowymi wyzwaniami, m.in. trzeba spełnić wiele wymogów sanitarnych i dotyczących bezpieczeństwa, umieć odpowiednio rozporządzać finansami, być gotowym na poszerzanie swoich horyzontów itp. Czy w takim przypadku Eliza poradzi sobie z hotelem? Zdradzę jedynie, czekają Was nie lada atrakcje. 

Od samego początku polubiłam główną bohaterkę. Szczególnie spodobała mi się jej niezwykła metamorfoza z dobrodusznej, ciepłej kobietki w  herod-babę, trzymającą w garści całkiem spory biznes. Wcześniej wprzęgnięta do kieratu, nie czuła potrzeby zmian w swoim życiu. Ale nowe obowiązki spowodowały, że spojrzała na rzeczywistość z całkiem innej perspektywy. Nagle odkryła w sobie wolę walki o byt, własne dobro i własne zdanie, dzięki czemu stanowczo, konsekwentnie nauczyła się w sekundę podejmować kluczowe decyzje. Niekłamaną sympatię wzbudziła we mnie również przebojowa, energiczna, tryskająca humorem Iga, która z Elizą tworzyła idealny tandem. Ciekawą osobowość miała także pani Ludwika, dlatego żałuję, że tak szybko ''zeszła ze sceny''.

W powieści pojawia się także subtelny, naturalny wątek miłosny między Elizą a Karolem Kownackim, przedstawicielem zagranicznej firmy, która specjalizuje się działalnością deweloperską i inwestycyjną. Mężczyzna pomieszkuje w hotelu, ponieważ niebawem w pobliżu ma powstać nowa obwodnica. Ale to nie jedyny powód. Jego celem jest coś znacznie ważniejszego, ale to już musicie dowiedzieć się sami. W ogólnym rozrachunku książka mi się podobała, aczkolwiek liczyłam na więcej dynamizmu, efektowniejsze sceny akcji i bardziej rozwinięte postacie drugoplanowe.

''Jak u siebie'' to lekka, pełna uroku komedia romantyczna. Znajdziesz tu dobry humor, pogodny nastrój oraz wyrazistych, zwariowanych bohaterów na tle niecodziennych sytuacji. Polecam przede wszystkim fanom pisarki i miłośnikom literatury rozrywkowej.


***

54 komentarze:

  1. Chociaż nie czytam takich historii, to coś w niej jest, że mnie intryguje:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na chandrę i poprawę humoru może być dobra.

    OdpowiedzUsuń
  3. Subtelny wątek miłosny? Biorę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślałam, że lepsza będzie ta książka... może kiedyś, na pewno nie teraz.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje mi się, że byłaby to przyjemna dla mnie lektura ;) chętnie bym sięgnęła, choc moja lista książek "na już" jest baardzo długa. Może ktoś się zlituje i mi sprezentuje :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdy będę mieć nastrój na lżejsze lektury, na pewno nie odmówię sobie przyjemności kolejnego spotkania z prozą Izabelli Frączyk.

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę w końcu zapoznać się z książkami autorstwa tej pani :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książkę tę mam już na mojej liście "must have". Myślę, iż nie będę się przy niej nudzić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bleh, komedie romantyczne mnie osłabiają.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawa fabuła, ostatnio lubię takie książki, więc może się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Już od dłuższego czasu powyższa pozycja figuruje na mojej półeczce "chcę przeczytać". Nawet miałam ją otrzymać, ale przez jakieś zawirowania w wydawnictwie otrzymałam zamiast romantycznej komedii książkę sensacyjną o odciętej głowie biskupa... Ale co, narzekać nie będę :)
    A najnowszą powieść Izabelli Frączyk wcześniej czy później i tak dorwę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to niezłe zawirowania są w wydawnictwie skoro taką przerażającą powieść ci wysłali, ale z drugiej strony, nie ma co narzekać, wszak sensacja i groza także czasami jest potrzebna. A najnowszą powieść Izabelli Frączyk i tak zapewne wkrótce zdobędziesz. Życzę owocnego polowania :)

      Usuń
    2. No tak, mrożące krew w żyłach książki są również potrzebne. W sumie to nawet cieszę się z takiej pomyłki, bo uwielbiam grozę zawartą w powieściach. To jest to, co uwielbiam na równi z romansami :)
      Dziękuję. W takim razie w najbliższym czasie wybieram się na łowy :)

      Usuń
  12. Komedie romantyczne i ja? Hahaha :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam juz o tej książce. Chętnie ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka właśnie taka, jaka powinna być komedia romantyczna. Gdy będę miała dość pogody, z przyjemnością po nią sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Już dawno nie czytałam komedii romantycznej, chętnie sięgnę po ,,Jak u siebie" jeśli potrzebować będę dawki relaksu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo zabawna lektura z rodzaju tych do poczytania na odstresowanie się :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Idealna książka na ten zimowy, mroźny czas :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie w moim stylu, ale muszę przyznać, że coś mnie do niej ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chyba jednak nie. Użerania się z własnym biznesem mam dosyć na własnym podwórku, komedie romantyczne również jakoś do mnie nie trafiają. Co nie zmienia faktu, że recenzja jest świetna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ten aspekt pokazany jest z dużą dozą humoru i optymizmu, dlatego uważam, że książkę można śmiało czytać.
      ps. dziękuję za słowa uznania pod adresem mojej opinii :)

      Usuń
  20. Mam tę książkę na półce, jak tylko przekopię się przez aktualne stosy zabiorę się za nią:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ta pani z okładki ma bardzo bujne włosy, trzeba przyznać:)) Co do książki, wydawać się może, że to historia jakich wiele na rynku, ale mnie od razu zafascynowała postać głównej bohaterki i jej przyjaciółki. Lubię takie historie, ot co:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Chciałabym przeczytać i móc śledzić przemianę bohaterki tej książki. :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie wiem czy mam ochotę na komedię romantyczną. Ale myślę, że na jesienną chandrę to może być dobre lekarstwo :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Lubie historie o hotelach/domach pozostawionych w spadku o ile wiążą się z duchami :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Aktualnie nie jestem zainteresowana powyższym tytułem. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Lubię komedie romantyczne :) więc to chyba coś dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Czasem dobrze jest przeczytać lekkie komedie romantyczne, dla odprężenia, bądź poprawy humoru:).

    OdpowiedzUsuń
  28. Brzmi bardzo fajnie. Chętnie skusiłabym się na jakąś komedie romantyczną :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Dla mnie najlepsze były wątki dotyczące prowadzenia hotelu, po prostu mistrzostwo świata. Wielki szacunek dla autorki za przygotowanie merytoryczne.

    OdpowiedzUsuń
  30. Taką pogodną książkę z chęcią bym przygarnęła w te ponure dni. Bardzo lubię powieści, których bohaterki muszą sobie poradzić na przykład z prowadzeniem hotelu :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Brzmi całkiem, całkiem. :) Jednak doba zdecydowanie mogłaby być dłuższa, bo ostatnio mam wrażenie, że brakuje mi czasu dosłownie na wszystko. ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie czytałam jeszcze nic p.Izabelli, więc chętnie sięgnę po jej najnowszą powieść. Szczególnie po takiej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ile to już ostatnio było tych spadków, ale i tak mam na nią ochotę, lubię takie historie!

    OdpowiedzUsuń
  34. W sumie nic nowego, ale jak spotkam to czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
  35. O! Tę książkę mam ochotę poznać ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Czytałam o niej przed chwilą u Awioli i bardzo mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  37. Mam ochotę właśnie na taką książkę! Komedię romantyczną z takim ciekawym zabarwieniem. I okładka też jest śliczna :)

    OdpowiedzUsuń
  38. To zdecydowanie moja książka, już się nie mogę doczekać kiedy wpadnie w moje łapki ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. O! Jak uroczo! :) Nie dość, że interesujący zwrot akcji - chodzi mi o ten spadek, to jeszcze romantyczny wątek i pozytywna zmiana bohaterki! :) Bardzo chętnie poświęciłabym czas na zaznajamianie się z tą pozycją. :) Nie ukrywam, że w zbliżające się zimowe dni, przydałoby mi się coś optymistycznego. ;)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  40. Super fabuła, idealna dla mnie. Muszę zamówić książkę u Św. Mikołaja:)

    OdpowiedzUsuń
  41. A wiesz, że ja jeszcze nie czytałam nic tej autorki? Mam dwie książki i nie mam kiedy się za nie zabrać. Ale okładki mają piękne ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Komediom romantycznym mówię tak :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Książkę niedawno wygrałem w konkursie. Na pierwszy rzut oka to nie moje tereny, ale lubię eksplorować nieznane mi gatunki :-) Przeczytam na sto procent.

    OdpowiedzUsuń
  44. Koniec świata tej autorki przypadł mi do gustu i myślę, że i ta mi się spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...