wtorek, 17 lutego 2015

Wywiad z Danutą Pytlak

Sylwka S
1. Czy warto walczyć o swoje marzenia? Czy czasami warto odpuścić tylko po to, aby kogoś nie skrzywdzić? Czy iść za słowami, że "życie jest tylko jedno" i dojść do niektórych rzeczy po trupach?

Paulo Coelho powiedział: "Trzeba umieć walczyć o swoje marzenia, ale trzeba też wiedzieć, które drogi są nie do przebycia i zachować siły na przejście innymi ścieżkami."
Oczywiście, uważam, że warto walczyć o swoje marzenia. Nigdy nie wolno ich porzucać, bo to one są motorem naszego życia. Jednak spełnianie ich nie powinno odbywać się kosztem innych. Jeśli ktoś miałby cierpieć dlatego, że ja "po trupach" dochodzę do swoich wymarzonych rzeczy, to... to ja nie chcę takiego marzenia. Zresztą, czy to wtedy jest marzenie, czy zwykła żądza?
Tak, życie jest jedno. Ale żyjemy nie tylko dla siebie. Najwięcej radości zawsze jest z dawania. Bo ja głęboko wierzę w to, że dobro dane drugiemu człowiekowi dobrem do mnie powróci. Przekonałam się o tym wielokrotnie.

2. Wspomnienie z dzieciństwa, który pamięta Pani do dziś?

Mam całe mnóstwo wspomnień z dzieciństwa. Jestem swoistą kroniką zdarzeń przeżytych przeze mnie i zasłyszanych. Pamiętam naukę jazdy na rowerze i pierwszą samodzielną "pętlę" przepedałowaną przeze mnie po parkowej alejce. Pamiętam pierwsze ukochane książki (jedną z nich mam do dziś). Pamiętam strach i ucieczkę przed rozwścieczonym gąsiorem i bolesne ukąszenie osy na łące. I ohydną kaszę mannę w przedszkolu, taką fuj, z krupami. O żurku z dudkami też pamiętam, choć nie chcę. Żurku do dziś do pyska nie wezmę za żadne skarby świata, a z kaszką dopiero się oswajam. Ale bez euforii.
Dużo rzeczy pamiętam, na szczęście. Jeszcze pamiętam.

3. Każdy ma w życiu sytuacje, z których jest dumny lub odwrotnie. Co najbardziej szalonego zrobiła Pani w swoim życiu, a co chciałaby jeszcze zrobić?

Dużo szaleństw w życiu popełniłam, nie wyprę się tego, o nie! Ale nie opowiem o tym. Nie dlatego, że się wstydzę, ale dlatego, że są zbyt osobiste :)
No, do jednej mogę się przyznać. Kilka lat temu zaskoczyłam wszystkich (siebie też) kupując samochód. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że kompletnie nie umiałam jeździć, mimo posiadanego od dobrych dziesięciu lat prawa jazdy. Nie mam smykałki motoryzacyjnej, to stwierdzam z całą stanowczością i odpowiedzialnością. Ale jeździć się nauczyłam, życie przymusiło. I jak do tej pory nie zaliczyłam nawet jednego mandatu, ani stłuczki. Ale gdy mam wybór - zawsze wybiorę miejsce dla pasażera :)
A chciałabym... wyruszyć żaglowcem dookoła świata.

Ula J.
1. Czym jest dla Pani pisanie powieści o życiu innych ludzi? Czy to przede wszystkim praca, zabawa, a może swoiste wczuwanie się w rolę "Boga", który może, choćby na kartach literatury, ulepszać troszkę ten Nasz świat..:)?


Hmm... Babie Lato jest jak na razie moją pierwszą powieścią, dlatego do niej się odniosę. Dla mnie była to przede wszystkim odskocznia od codzienności, stworzenie sobie azylu, własnego świata, do którego mogłam uciekać po męczących dniach. Odgradzałam się od problemów i myśli o tym, co by było, gdyby i o tym, co może być. Następnie była to praca. Tworzyłam te moje postaci powoli, mozolnie, nie spiesząc się, coś dla nich planowałam, a oni nagle zaczynali żyć własnym życiem, wymykali się spod kontroli i tworzyli własne historie. Niektóre wątki napisały się same, czy ktoś w to wierzy, czy nie. W ogóle ich nie planowałam. Moi bohaterowie ani przez chwilę nie pozwolili mi sobą rządzić. Czasami nawet wodzili mnie za nos. Nie, na pewno nie czułam się "Bogiem", który wiele może.

izabela81
1. Czym jest dla Pani "babie lato"?

Babie lato - najpiękniejszą porą roku. Zmrużeniem oczu, łagodnym światłem, poświstywaniem wiatru na pustych polach. Zapachem lasu i ciszą wieczoru. Poranną rosą i śmiesznymi chmurkami na niebie. Świadomością, że coś się kończy, ale po to, by znów się odrodzić.
Babie lato - powieść - moim pierwszym dzieckiem.

2. Co chciałaby Pani robić na jesieni swojego życia? Czy wie Pani jak ono będzie wyglądało?


Chciałabym robić same przyjemne rzeczy i cieszyć się każdą chwilą życia. Móc patrzeć, jak zmieniają się pory roku, nigdzie się nie spieszyć, słuchać, jak płynie czas.  Mam nadzieję, że będzie to możliwe. A to już tuż tuż.
A jak będzie - czas pokaże :)

3. Są takie historie, które przywracają nam nadzieję na lepsze jutro. Myślę że taką książką jest właśnie "Babie lato". A co jest w stanie sprawić, że w chwilach smutku lub gorszego dnia, radośniej spogląda Pani w przyszłość? Co poprawia Pani humor?

W chwilach smutku potrzebuję samotności i nic tego nie zmieni. Potem muszę porozmawiać z przyjacielem, a potem zjeść coś dobrego. Wielką pociechą są dla mnie zawsze placuszki z jabłkami :)

martucha180
1.  Zapewne ma Pani przyjaciółkę Wenę. Jaka ona jest?


Jest zależna od mojego nastroju, a więc bywa krnąbrna i uparta, a innym razem psotna i swawolna. A czasami idzie gdzieś precz i trzeba pokornie czekać na jej łaskawy powrót.


Mówisz, że smutno, że depresja,

że jesień jakoś tak przygnębia.

Wena tak dawno już odeszła,

a z nią twych czułych wierszy głębia.

Skwaszoną minę masz od rana,

patrzysz za okno na krople dżdżu.

ta jesień jakaś zachlapana,

znikasz wciąż w myślach, tak dzień po dniu.

A przecież życie takie piękne,

choć niebo ulewą skraca dni,

urzeka drzew głęboka czerwień

i świerszcz na strychu o wiośnie śni.

Popatrz wraz ze mną na jabłonie,

rozchmurz swe myśli, uśmiechnij się.

Jak dawniej splećmy nasze dłonie,

przyjaźnią szczerą obdarzaj mnie.

Siądźmy przy piecu o wieczorze,

rozniećmy ogień, niech płoną drwa,

smakujmy ciszę o tej porze,

a za oknami niech wicher gra.

Może powróci Wena krnąbrna,

spłoszona smutkiem jesiennych dni.

Będzie znów psotna i swawolna

gdy uczuciami wśród rymów brzmi.


2. Czym jest dla Pani SŁOWO?

Mocą, która potrafi zmieniać ludzi.

3. Pisanie książek wymaga lekkiego pióra. Jak z jego lekkością było w czasach szkolnych? Jak Pani wypracowania oceniali poloniści – co chwalili, a co krytykowali? Czy widzieli w Pani talent literacki czy wręcz przeciwnie?

To było dawno, dawno temu, więc szczegółów nie pamiętam, ale chyba nie miałam problemów z pisaniem wypracowań. Nie pamiętam, co ganili, a co chwalili, ale na pewno mieli uwagi. Pani polonistka z liceum mówiła, że mam lekkie pióro, ale nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek powiedziała coś o talencie literackim, a była bardzo mądrą Kobietą :)

Katarzyna Żarska
1. Czy napisanie książki, było dla Pani sposobem na oderwanie się od rzeczywistości?


Tak, było nawet ucieczką od rzeczywistości.

2. Czy myśli Pani o napisaniu drugiej części?

Tak, myślę o napisaniu drugiej części Babiego Lata.

3. Jakie rady przekazałaby Pani osobom, które próbują pisać, a boją się krytyki?

Krytyka jest potrzebna, zwłaszcza ta konstruktywna. Trzeba się z nią oswoić, "brać na klatę" i pracować nad błędami. Inaczej się nie da, chyba, że ktoś jest geniuszem i błędów nie popełnia, w co jakoś trudno mi uwierzyć. Nie ma co się obrażać, choć zawsze boli. No chyba, że przekazana jest w sposób nie do przyjęcia, chamski. Wtedy traci moc.

Radosław Kowalski
1. Od czego to wszystko się zaczęło? :)


Jak zwykle. Banalnie. Bo od marzenia. A marzeniom czasem trzeba trochę pomóc, żeby się spełniły. Więc pewnego dnia stwierdziłam, że nie mogę już dłużej tylko marzyć i marzyć. Wzięłam się do roboty :)

Kasia Jabłońska
1. Jakie to uczucie, zobaczyć po raz pierwszy swoja książkę na półce w księgarni?


To była cała gama uczuć. Od niedowierzania, zdumienia, radości, wzruszenia, po przerażenie, że TO już się stało. Już jest i nie zniknie. Od premiery książki mam wrażenie, że to wszystko dzieje się obok mnie, a ja jestem tylko widzem. Wciąż nie mogę uwierzyć, że to o mnie chodzi :)

2. Jaki zapach najsilniej kojarzy się Pani z latem?

Szczerze mówiąc, nie przepadam za latem. Źle znoszę upały.
Zapach lata to dla mnie zapach owoców, szczególnie jabłek, choć wolę te jesienne. A, prawda, byłabym zapomniała - uwielbiam zapach morskiej bryzy.

3. Czy jest jakiś autor/autorka, który Panią inspiruje i zachwyca swoją twórczością?

Moją najbardziej ulubioną autorką jest Stanisława Fleszarowa-Muskat. A zaraz po Niej Joanna Chmielewska.

Wojtek Q
1. Gdyby zamieniła się Pani w coś słodkiego, co by to było? Dlaczego?

Oj, chyba zablokowała mi się wyobraźnia! Jakoś nie potrafię podążać w tym kierunku. Ale myślę, że musiałoby to być coś, czym koniecznie trzeba delektować się przy jedzeniu, a smak pozostaje w pamięci na długo.

2. Jakim obrazem byłoby Pani życie? Dlaczego?

Z pewnością byłby to jeden z obrazów Iwana Szyszkina, np. Sosny w słońcu, albo Poranek w sosnowym lesie. A może po prostu Polna Droga?
Bo kocham sosny i promienie słoneczne zaczepione na ich gałęziach, a obrazy Iwana Szyszkina są przepełnione wielką miłością do przyrody, oddychają, żyją. Patrząc na nie niemal słyszę szelest lasu i spadające szyszki. Czuję ten szczególny zapach sosnowych igieł. Jest mi dobrze i spokojnie. I takie chciałabym mieć życie.

3. Każdy ma na świecie swój azyl. Mój jest oblany słońcem i pachnie polnymi kwiatami... A jak wygląda Pani azyl?


Mój azyl ma ciszę nadmorskich wydm.

Joanna Stoczko
1. Oglądając pewien film, zauważyłam na ścianie restauracji jednego z głównych bohaterów tekst: „Nigdy nie pozwól, by strach przed działaniem wykluczył Cię z gry”. Zgadza się Pani z tą myślą? 

Gdy postanowiła Pani napisać, a następnie wydać swoją pierwszą książkę, to dosięgły Panią w którymś momencie wątpliwości typu: „książka się nie przyjmie”, „skrytykują ją” itp.? Czy wręcz przeciwnie, była Pani pewna sukcesu?

Strach czasami jest paraliżujący i jeśli nie mamy siły, aby go pokonać, lepiej jest samemu zrezygnować z gry. Nic na siłę. Widocznie to jeszcze nie pora na udział w grze.
Prawdę mówiąc cały czas mam takie myśli. Nie opuszczają mnie nawet na chwilę. Dużym zaskoczeniem, ale i ogromną radością była dla mnie decyzja Wydawnictwa o wydaniu Babiego Lata. Trudno mi było w to uwierzyć. Wciąż zadawałam sobie pytanie - to prawda? To naprawdę mowa o mojej książce?
Wciąż nie wiem, czy książka się przyjmie. Ile razy zostanie pochwalona, a ile razy skrytykowana. To wciąż dla mnie wielka niewiadoma. Nie byłam i nie jestem pewna sukcesu, za to byłam i jestem pełna wątpliwości i obaw. Mimo wszystko. Widocznie wciąż brak mi wiary w siebie :)

2. „Człowiek jest jak garderoba- ściera się i niszczy. Musi jednak wytrzymać wszystkie rzeczy, które mu się przytrafią w życiu i nawet po upadku wracać do pionu”- możemy przeczytać w książce „Profesor Tutka” Jerzego Szaniawskiego.
Czy pisząc „Babie lato” dopadł Panią w pewnej chwili jakiś większy kryzys? Jeśli tak, to jak Pani sobie z nim poradziła? Jeśli nie, to czy może nam Pani zdradzić, co pomagało Pani w pisaniu kolejnych stron?


Tak, miałam taki kryzys. Nie napisałam ani słowa przez ponad trzy miesiące. Podchodziłam wielokrotnie do pisania, ale nie byłam w stanie pokonać wewnętrznej blokady i pustki. Ale nie walczyłam z tym. Postanowiłam przeczekać. I dobrze zrobiłam, bo po okresie stagnacji pewnego wieczoru po prostu usiadłam do komputera i "pociągnęłam" temat bez żadnego wysiłku.

3. Co jest dla Pani ważniejsze - iść czy dojść? Co czuła Pani w chwili pisania kolejnych stron książki? Jakie uczucia (być może ze sobą sprzeczne) Pani towarzyszyły, gdy ją Pani skończyła?

Ważna jest i droga i cel. Bez celu nie byłoby drogi, bo to cel określa drogę, którą podążamy. Ale ostatecznie liczy się droga, która do tego celu prowadzi, bo dzięki niej następuje nasz rozwój.
Uczucia towarzyszące mi podczas pisania kolejnych stron były bardzo różne. Dzisiaj myślę, że były uzależnione od nastroju, w jakim wówczas się znajdowałam.  Było to często zmęczenie, czasem znudzenie, zniecierpliwienie, ale najczęściej podekscytowanie i radość.
Kiedy skończyłam Babie Lato byłam przede wszystkim zdziwiona tym, że udało mi się doprowadzić swój szalony pomysł do końca, bo zdarza mi się zostawić niedokończone sprawy swojemu losowi. A dopiero potem przyszło zadowolenie, a tuż za nim ciekawość, czy uda mi się książkę wydać, tak jak sobie wymarzyłam.

Kolorowa Kratka
1. Pisarz, który był dla Pani zawsze inspiracją? :)


Stanisława Fleszarowa-Muskat

2. W jaki sposób radziła sobie pani ze stresem (i oczywiście nadal radzi) podczas pisania książek? W końcu to niełatwe zajęcie. :)


Niełatwe zajęcie, to prawda, ale dla mnie ani trochę nie denerwujące. Aż dziwne, bo z natury jestem nerwusem i cholerykiem. Może dlatego, że przede wszystkim piszę dla swojej przyjemności? Stres zaczyna się dopiero wtedy, gdy nadchodzi czas oczekiwania na decyzję Wydawnictwa.

3. Czy bierze Pani do siebie niepochlebne komentarze na temat Pani książek czy wręcz przeciwnie, raczej jest Pani pewna siebie i wie, że to tylko zazdrość i nie bierze Pni tego na poważnie?

Niestety, biorę do siebie niepochlebne komentarze, choć bardzo staram się tego nie robić, ale na razie jest to dla mnie za trudne. Nie jestem za grosz pewna siebie i łatwo zbić mnie z tropu. Nie potrafię posądzać ludzi o zazdrość i trudno mi uwierzyć, że właśnie to paskudne uczucie często jest przyczyną  takich wypowiedzi. Wypowiedzi, które nie są w żadnej mierze konstruktywną krytyką.

Dorota
1. Jak dużo potrzeba odwagi i wysiłku żeby zdecydować się opublikować swoją twórczość?

Pewnie każdego kosztuje to inaczej. Ja dosyć długo rozważałam decyzję o wysłaniu tekstu do Wydawnictwa. Zwyczajnie się bałam. Aż w końcu powiedziałam sobie, że jak nie spróbuję, nigdy się nie dowiem, czy mi się uda. Nabrałam więc powietrza, zamknęłam oczy i skoczyłam głową w dół na głęboką wodę. Raz kozie śmierć, pomyślałam. Najwyżej mi odmówią, niczym innym to nie grozi :)

bassia5
1. Masłowska, Rudnicka i wielu innych pisarzy zadebiutowało w bardzo młodym wieku, Pani pierwsza powieść ukazuje się dopiero teraz, dlaczego? :)


Bo dopiero teraz ją napisałam. Myślę, że do pewnych rzeczy w życiu trzeba dojrzeć, a ja do tego dojrzałam dopiero teraz. Myślę, że wiek nie powinien mieć znaczenia. Niech każdy ma szansę.

2. Czy "Babie lato" było jednorazową przygodą pisarską czy ma Pani w planach wydanie kolejnych powieści?
Mam nadzieję, że nie jest to jednorazowa przygoda. Mam w planach napisanie kolejnych powieści i bardzo bym chciała, aby były wydane, ale nie ode mnie to zależy.

Ola Z
1. Jak narodził się pomysł na książkę "Babie lato"?


Podczas przerw obiadowych w pracy. Korporacja, w której pracuję planowała fuzję z inną korporacją, a naturalną konsekwencją takich działań jest restrukturyzacja i zmniejszenie zatrudnienia. Każdy z nas obawiał się utraty pracy i snuliśmy sobie dywagacje, czasem żartobliwe, na temat ewentualnego nowego zajęcia. Prześcigaliśmy się w pomysłach na tzw. plan B. To wtedy właśnie po raz pierwszy wyartykułowałam głośno od dawna plączące mi się po głowie myśli - a może napisać książkę? Od pomysłu przeszłam do tematu, a następnie do realizacji. I tak powstało Babie Lato.  Przy wiernym kibicowaniu moich współpracowników, tych byłych już również.

2. Czy podczas pisania "Babiego lata" miała Pani takie momenty, w których nie wiedziała, co pisać dalej, zabrakło Pani pomysłów?

Oczywiście, że miałam takie momenty, nawet niemało ich było. Czasem usiłowałam to zwalczyć i pisałam dalej, ale czułam, że mi nie idzie, więc przestawałam i przeczekiwałam. I to było najlepsze rozwiązanie, bo gdy wracałam do książki, najczęściej usuwałam te kawałki pisane "na siłę".

Królowa Karo
No proszę - kolejne dotychczas nieznane mi nazwisko.


Tak to już jest na tym świecie - jedni odchodzą, drudzy przychodzą :) Miło mi poznać Królową Karo :)

nieidentyczna
1. Wielu ludzi obecnie stwierdza, że rzadko czyta książki. Są wśród nich i tacy, którzy w ciągu roku nie przeczytają ani jednej. Jak Pani myśli, czy możliwe jest pełnowymiarowe i pełnowartościowe życie bez literatury? Czy istnieje jej jakiś dobry zamiennik?


No, jak widać, jest to możliwe. Może wolą oglądać filmy, albo snuć marzenia? Niezbadane są ścieżki umysłu ludzkiego. Najważniejsze, żeby czuli się szczęśliwi w życiu, które przeżywają na swój własny sposób.

2. Jaką zasadą kieruje się Pani podczas pracy twórczej – pisania?

Nie wiem, czy to zasada, ale pisząc staram się wczuć w rolę odbiorcy i zastanawiam się, czy czytelnika zainteresuje to, co napisałam. Czytam jego oczami, a przynajmniej tak mi się wydaje :)

3. Proszę dokończyć zdanie: „Dobry pisarz to…”

osoba, która sprawnie posługuje się językiem, w którym pisze książki i potrafi stworzyć ciekawą fabułę przyciągającą czytelników.

bogusiam24
1. W jakim stopniu (procencie) "Babie lato" jest fikcją literacką, a ile jest tam faktów - czyli realnych zdarzeń, choćby tylko zasłyszanych, bądź osobistych Pani obserwacji?
(nie śmiem pytać ile jest tam Pani samej, bo może nie wypada...)
.

Babie Lato jest w całości fikcją (może być literacką), choć na pewno jest zlepkiem moich życiowych obserwacji i zasłyszanych sytuacji. Ale nie potrafię określić, jaki może być tego procent. Jakiś niewielki.

SallyBrovn
1. Kto pierwszy dostąpił zaszczytu poznania Pani twórczości? Przeczytania pierwszego wiersza?


Nie wiem, czy to był zaszczyt... :))))) Mam kilka przyjaciółek, które są swoistymi testerkami napisanej przeze mnie prozy.
Wiersze były wstawiane przeze mnie na portal internetowy, którego byłam użytkownikiem przez cztery lata i tam podlegały ocenie współużytkowników. W tej chwili już rzadko piszę wiersze, choć czasem się zdarza.

2. Czyja opinia dotycząca "Babiego lata" znaczy dla Pani najwięcej? kto jest najważniejszym recenzentem? i czy oczekuje Pani od tej osoby zapewnienia, że książka jest świetna czy może konstruktywnych rad co należałoby dopracować w przyszłości?

Nie mam jednej takiej osoby. Zanim wysłałam książkę do wydawnictwa, czytało ją kilka osób i każda z nich zwróciła mi uwagę na błędy, niedociągnięcia, nielogiczne zdarzenia, które dzięki temu mogłam poprawić. Miło jest słuchać pochwał, ale ja prosiłam koleżanki o właśnie takie informacje i takie otrzymałam. Teraz książka jest już "w obiegu" i również słucham pilnie uwag - będę miała nad czym pracować w przyszłości. Może uda się nie powielić błędów. W końcu człowiek uczy się całe życie, o ile, oczywiście, tego chce.

Szczęśliwa Mama
1. "– Jeanno, kobiety potrafią kochać o wiele mądrzej niż my! One nie kochają mężczyzny dla jego wyglądu. Nawet jeśli on się im bardzo podoba. – Joaquin westchnął błogo. – Kobiety kochają cię przez wzgląd na twój charakter. Twoją siłę. Twoją mądrość. Albo dlatego, że potrafisz zaopiekować się dzieckiem. Bo jesteś dobrym człowiekiem, masz honor i godność. One kochają cię inaczej niż mężczyzna kobietę. Nie z powodu kształtnych łydek ani nie dlatego, że w swoim garniturze budzisz zazdrość u jej koleżanek z pracy. Owszem, istnieją też takie kobiety, ale są tylko jak zły przykład dla innych" (Nina George "Lawendowy pokój").
Co sądzi Pani o tym cytacie? Czy uważa Pani, że kobiety i mężczyźni inaczej kochają? Co dla kobiet jest ważne w miłości, w wyborze Tego Jedynego?


No cóż - ciśnie mi się na klawiaturę - każdemu według potrzeb.
Jest tyle rodzajów miłości, ilu ludzi na ziemi. Każdy kocha inaczej. Nie lepiej, nie gorzej - po prostu inaczej. Każdy szuka czegoś innego i kocha za coś innego. A nawet za nic. Po prostu kocha. I całe szczęście, bo inaczej byłoby nudno.
Powołam się tu na wiersz Naszej Noblistki, Wisławy Szymborskiej - Nic dwa razy. Niech jego treść posłuży za odpowiedź na zadane przez Panią pytanie.

2. „Podróże kształcą”, zatem czy lubi Pani podróżować? Szukając inspiracji do nowej książki dokąd udałaby się Pani w podróż? Jaki to mógłby być kraj i dlaczego akurat ten?

Wiem, jestem dziwna, ale nie lubię podróżować. Lubię swoją norkę i najlepsze podróże przeżywam w wyobraźni. Ale fascynuje mnie Norwegia. Nie wiem, dlaczego :)

3. Jako mała dziewczyna marzyłam o zawodzie nauczycielki, miałam swoją klasę, dziennik i tablicę. Moje marzenia mogą się jeszcze ziścić… O jakim zawodzie marzyła Pani w dzieciństwie? Czy już jako mała dziewczynka myślała Pani, że zostanie Pani właśnie pisarzem? Kiedy zrodziła się ta idea?

W żadnym wypadku nie czuję się pisarką. To zbyt wielkie słowo i mnie jeszcze do niego bardzo daleko, o ile w ogóle kiedykolwiek zasłużę sobie na to miano. Ale rzeczywiście, od zawsze chciałam pisać, tylko nie wierzyłam, że jest to możliwe, że kiedykolwiek kogoś zainteresuje to, co piszę. Swoje pierwsze próby literackie zaczęłam umieszczać w internecie, na jednej ze stron poetyckich - spodobało się. Skorzystałam z wielu dobrych rad, aż poczułam, że nadszedł czas, żeby spróbować czegoś więcej. A jak będzie dalej - czas pokaże.

Edyta Chmura
1. Wychowałam się na wsi, co oznaczało dla mnie brak dostępu do kina, teatru czy lekcji baletu, brak wakacyjnych wyjazdów (w lecie jest za dużo pracy w polu, aby móc sobie pozwolić na wolne), brak czasu na odpoczynek w innym dniu niż niedziela. Oczywiście dostrzegam też wiele plusów życia na wsi :) Czy bycie "mieszczuchem" to dla Pani zło konieczne, bo tak się ułożyło, czy jednak tęskniłaby Pani za zgiełkiem, gdyby przeprowadziła się w jakieś spokojne miejsce, z daleka od cywilizacji? :)


Mam świadomość minusów i plusów życia na wsi, czy "z dala od zgiełku". Nie wiem, czy bycie mieszczuchem jest złym koniecznym - na razie nie mam wyboru, tak ułożyło się moje życie. Ale jestem już zmęczona, hałasem, pędem, wiecznym wyścigiem i przymusowym uczestnictwem w życiu innych ludzi. Może, gdybym odpoczęła jakiś czas daleko od szumu wielkiego miasta, niespodziewanie zatęskniłabym? Nie wiem. Jak na razie, po dłuższym pobycie na łonie natury, wciąż wracam niechętnie. Jeżeli za czymś tęsknię, to za własnym łóżkiem :)

2. Jako osoba kochająca książki zapewne dość wysoko postawiła sobie Pani poprzeczkę, pisząc "Babie lato". Ktoś mądry kiedyś powiedział mi, że powinnam porównywać się z lepszymi od siebie, aby się doskonalić, a nie tymi gorszymi, aby czuć się "wspaniała". Co ceni sobie Pani najbardziej w książkach? Czy inaczej, jakie cechy powinna mieć powieść, aby przypadła Pani do gustu?

Nie wiem, czy poprzeczka była wysoko, nie potrafię tego ocenić. Babie Lato do jednych trafia, wzrusza, zachwyca, innym się nie podoba, twierdzą, że jest zbyt łzawe i za dużo w nim smutnych elementów. Wniosek z tego prosty - każdy potrzebuje czego innego w konkretnym momencie życia.
Osobiście lubię powieści, które zaciekawiają, zmuszają do zastanowienia. Idealna powieść to taka, która powoduje, że żal mi się od niej oderwać, a gdy to robię, wciąż szukam pretekstu, żeby do niej powrócić. Nie ma znaczenia, czy jest to romans, czy sensacja, czy kryminał. Musi trafiać prosto w serce, a jej bohaterowie, nawet ci źli, muszą mieć zwykłą, ludzką twarz.

3. „Prawie całe zło świata wywodzi się z faktu, że ktoś się czegoś boi.” – tak mówiła Valancy w „Błękitnym zamku” Lucy Maud Montgomery. Zgadza się Pani z tą opinią? Czego Pani boi się najbardziej?

Chociaż uwielbiam Błękitny Zamek, nawet czytałam wielokrotnie - nie do końca zgadzam się z tym stwierdzeniem, bowiem doświadczenie życiowe przyniosło mi wiedzę, że wiele zła świata bierze się z żądzy władzy, albo po prostu ze zwykłej głupoty.
Najbardziej w życiu obawiam się niedołężności i uzależnienia od innych ludzi.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję serdecznie Danucie Pytlak za poświęcenie swojego czasu oraz za udzielenie Nam niezwykle interesującego wywiadu.  

Składam także gorące podziękowania wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie i zadali pytania.  

Nagrodę w postaci książki "Babie lato'' otrzymują:

Ula J.
Kasia Jabłońska

Gratuluje zwyciężczyniom i pozdrawiam!!! 

Cyrysia

18 komentarzy:

  1. Wow, ale długi wywiad! Gratuluję zwyciężczyniom ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wywiad bardzo ciekawy. Choć czytanie tych samych pytań, mimo różnych odpowiedzi, po raz setny, robi się pomału nudne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję miłego wywiadu!
    Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się przeczytać książkę tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O rany, nie spodziewałam się:)! Dziękuję:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję, dziewczyny! Tobie też, Cyrysiu, za organizację tych wspaniałych wywiadów!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za odpowiedź. Bardzo miło czytało się ten wywiad ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zwykle świetny wywiad, gratuluję!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo podoba mi się przytoczony wiersz.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratulacje dla zwyciężczyń!
    Bardzo interesujący wywiad. ;)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaki długi i ciekawy wywiad, gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny wiersz :)
    Gratuluję zwyciężczyniom!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo interesujący wywiad :)
    Niestety zapomniałam dodać moje pytania.

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo podoba mi się ten wiersz;) trafia do mnie w 100%

    OdpowiedzUsuń
  14. Cóż, już znudziło mi się opanowane przeze mnie do perfekcji zdanie:"świetny wywiad"...
    Tym razem dla odmiany napiszę, że czekam na więcej wywiadów z ciekawymi osobowościami ;)

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...