"Bądź osobą dającą wsparcie. Świat ma już wielu krytyków." - Dave Willis ❤

piątek, 6 lutego 2015

Zabójcze spojrzenie


Dar
Dorota Majsterkiewicz

 
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: ok. 231
Data premiery: luty
Ocena: 3/6









    Fantastykę bez wątpienia można zaliczyć do jednych z najbardziej popularnych gatunków współczesnej literatury. Z tej kategorii osobiście lubię jedynie paranormal romance, dlatego ucieszyłam się, kiedy w moje ręce trafił ''Dar'' Doroty Majsterkiewicz. Jednak moja radość okazała się przedwczesna, bo gdy oddałam się lekturze, zaczęło rosnąć rozczarowanie. Dlaczego? Zanim udzielę odpowiedzi na to pytanie, kilka słów o fabule.

Nadie Grant to świeżo upieczona studentka architektury krajobrazu na Uniwersytecie w Portland. Dziewczyna ma nadzieję, że tutaj zacznie normalne życie, z dala od tragicznych wydarzeń z przeszłości. Dość szybko aklimatyzuje się w nowym otoczeniu, zaprzyjaźnia się z Melanie i Nickiem. Ale musi uważać na to, by nie nawiązywać z nimi kontaktu wzrokowego.

źr.
 ''Nauczyłam się z tym żyć. Nauczyłam się nie patrzeć nikomu prosto w oczy. Bo wiem, że mój wzrok zabija…''

Przez swój nietypowy dar jest jednym wielkim zagrożeniem dla innych. Wkrótce na jej drodze staje niezwykle przystojny i nienaturalnie piękny Chris. Błyskawicznie tworzy się między nimi swoista chemia. Pewnego dnia Nadie przypadkiem spogląda mu w oczy, a wtedy okazuje się, że jest on jedyną istotą na ziemi, której jej wzrok nie zagraża. Kto i dlaczego przekazał studentce niebezpieczne zdolności zabijania wzrokiem? Dlaczego tylko Chris jest odporny na jej działanie?

Bardzo lubię czytać historie o miłości paranormalnej, dlatego wiązałam ogromnie nadzieje wobec tej historii i niestety zawiodłam się. Ma plusy, takie jak ciekawy pomysł, ale i minusy, które w znacznym stopniu zaniżają jej jakość. Wiem, że to debiut młodziutkiej autorki, więc starałam się spojrzeć na niego trochę mniej krytycznym okiem, bo wiadomo-nie od razu Kraków zbudowano. Dostajemy zarys wciągającej fabuły, ale pomimo usilnych starań wiele wątków jest niedopracowanych i nierozwiniętych. Ponadto, brakuje nastroju, budowania napięcia oraz jakiejkolwiek eskalacji uczuć. Zwłaszcza relacje między bohaterami wydawały się płaskie i nieskoordynowane.

Jak twierdzi sama Dorota Majsterkiewicz, jej największymi inspiracjami w pisaniu były dwie książki: "Zmierzch" oraz "Pięćdziesiąt twarzy Greya". Obie pozycje czytałam i uważam, że ''Dar'' nijak nie nawiązuje do w/w powieści. Mamy młodą dziewczynę, która nosi w sobie przeklęty dar. Z tego powodu woli trzymać się z daleka od wszystkich ludzi. W dzieciństwie wychowywała ją ciocia, lecz po pewnej koszmarnej tragedii zostaje zdana sama na siebie. Teraz chce zapomnieć o przeszłości, przestać wegetować i zacząć żyć. Studiowanie oraz nawiązywanie nowych znajomości ma jej w tym pomóc. Ale już podczas pierwszych dni w akademiku odczuwa dziwny niepokój i dostrzega wokół siebie serię budzących lęk wydarzeń. Zwykła paranoja czy uzasadnione obawy? Tego musicie dowiedzieć się sami.

Zabijanie wzrokiem to niezwykle niebezpieczna umiejętność, jednocześnie na swój sposób fascynująca, dlatego miałam nadzieję, że autorka popuści wodze wyobraźni kreatywnie inscenizując kilka spektakularnych scen. Niestety, musiałam obejść się smakiem. Nie przekonały mnie także motywy darczyńcy Nadie. Ni stąd, ni zowąd dziewczyna staje się pionkiem w grze o władzę pewnych istot nadprzyrodzonych. Ta sytuacja była dla mnie lekko groteskowa i absurdalna. Nic na to nie poradzę, że tak to odbieram.

Dobrze nakreśleni bohaterowie to połowa sukcesu powieści. Przykro mi, ale choć mamy kilka wyróżniających się postaci, to żadna z nich nie zapada w pamięć na długo. Jedynie Nadie i Chris jako tako odcinają się z tłumu. Aczkolwiek brakowało mi opisu ich wewnętrznych przeżyć. Szczególnie liczyłam na dokładniejsze wspomnienia z dzieciństwa studentki, a nie jakieś przebłyski. Niby nosiła w sobie głęboką traumę, lecz nie pozwoliła mi tego odczuć. Z kolei w przypadku Chrisa czekałam na bardziej widowiskowe ujawnienie jego nadprzyrodzonych mocy. Nie zdradzę jednak jego tożsamości, żeby nie zepsuć Wam niespodzianki.

Całość napisana jest niewyszukanym, acz poprawnym stylem. Natomiast brakuje akcji, właściwie to nic się nie działo. Dopiero pod koniec wydarzenia nabierają dobrego tempa. Jak widać, ilość wad/niedociągnięć zdecydowanie przewyższa liczbę zalet. Mimo to nie skreślajcie tej książki całkowicie. Wiadomo-ilu czytelników tyle opinii. Być może Wam przypadnie do gustu znacznie bardziej. Zainteresowanym polecam spróbować.


***
Fan page książki na Facebooku: klik
Wydawnictwo Novae Res

61 komentarzy:

  1. Jednak podziękuję, książka bez akcji doprowadziłaby mnie do popełnienia krzywdy... samej sobie, już jedną w tym miesiącu taką czytałam :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, szkoda. Nie wiem dlaczego, ale bardzo często właśnie debiuty książek z gatunku paranormal/ fantasy pozostawiają wiele do życzenia. Gatunek ten jednak ma swoje wymogi, którym musi sprostać autor. Dobrze dopracowana kreacja świata przedstawionego, odczuwalny klimat tego fantastycznego miejsca i przede wszystkim wiarygodna i porządnie zarysowana fabuła. Jak tego nie ma w danej książce z gatunku, to książka będzie miała zawsze problem, by się obronić. P.S. Podoba mi się okładka tej książki.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi także podoba się okładka i liczyłam na to, że będzie odzwierciedlać jej mroczną treść, ale zawiodłam się. Jednak to moje subiektywne odczucie, dlatego nie odradzam tej książki całkowicie, bo być może komuś przypadnie do gustu znacznie bardziej niż mnie.

      Usuń
  3. Raczej sobie podaruję tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja osobiście bardzo lubię fantastykę, ale ostatnio coraz mniej podobają mi się typowe paranormal romance - na nie szał przeżywałam jakieś dwa lata temu i chociaż nadal niektóre książki z tego nurtu bardzo lubię, to sięgam już po nie rzadziej. A po "Dar" raczej nie sięgnę, bo niezbyt dobrze wykreowani bohaterowie i brak sprawnie ptowadzonej akcji to wady, które do lektury zniechęcają, tym bardziej, że tyle dobrych książek czeka jeszcze na odkrycie :-)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam kiedyś podobną książkę:) ale ta jakoś mi do gustu nie przypadła, może już wyrosłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja kiedyś bardzo lubiłam paranormal romance, jednak teraz już mi się to " przejadło" i denerwuja mnie podobne motywy w 3/4 powieści z tego gatunku.

    OdpowiedzUsuń
  7. ło matko jak to zabijać wzrokiem bohaterka może a i nie ma w książce odpowiednich emocji ukazanych? nuda;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ano zabrakło mi emocji. Miałam nadzieję, że bohaterka trochę ''postraszy'' mnie swoim niezwykłym darem, ale nic z tego.

      Usuń
  8. Szkoda, bo miałam ochotę na tę książkę, a jednak widzę, że całkowicie niepotrzebnie

    OdpowiedzUsuń
  9. Chciałam przeczytać tą książkę, ale stwierdziłam, że dam sobie na razie spokój. Jeżeli będę miała okazję - sięgnę, ale nie mam zamiaru wydawać na niej niepotrzebnie pieniędzy, wolę wypożyczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę przypomina mi ,,Dotyk Julii". Tylko, że tutaj bohaterka zabija wzrokiem.
    Nie ciągnie mnie do przeczytania tej książki, ponieważ lubię gdy jest dużo akcji w książce.

    OdpowiedzUsuń
  11. O nie, za fantastykę to ja też podziękuję. Chociaż nie powiem, okładka byłaby w stanie mnie skusić! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Okładka mnie przeraziła. Treść mnie nie pociąga.

    OdpowiedzUsuń
  13. Z fantastyki najbardziej lubię fantastykę grozy oraz postapokalipsę, więc paranormal romance tu nie pasuje, ale gdyby książka była ciekawsza, to możliwe, że skusiłabym się na lekturę. Jednak skoro aż tyle elementów wymaga dopracowania, to dam sobie spokój z "Darem".

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawa okładka, no ale jeśli brakuje akcji to podziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hm... Mam mieszane uczucia, bo ani nie przepadam za Zmierzchem, ani za 50Tray Grey'a.. Może kiedys się skuszę, ale rozgląda się specjalnie nie będę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Widzę, że średnio, więc raczej sobie daruję. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ostatnio nie mogę znaleźć wspólnego języka z romansami paranormalnymi, dlatego podziękuję :).

    OdpowiedzUsuń
  18. Szkoda, że zabrakło tak ważnego elementu jak akcja. Sama nie wiem, raczej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Czuję, że tym razem, to nie moje klimaty

    OdpowiedzUsuń
  20. Uuuuu! Jak zobaczyłam Twoją ocenę, to na własne oczy nie wierzyłam. Ale po przeczytaniu recenzji, już wiem, skąd ona się wzięła. Brak akcji... to poważny zarzut. Spasuję i ja.

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytam dość sporo fantastyki i co jakiś czas trafia się ktoś, kto czymś zabija. O wzroku chyba jeszcze nie czytałam. Nie lubię jednak książki bez akcji i z mało zapadającymi w pamięć bohaterami.

    OdpowiedzUsuń
  22. A miałam się na nią skusić, tylko te oczy na okładce za bardzo mnie odstraszały więc sobie odpuściłam, widać podjęłam słuszną decyzje.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ta okładka jest magiczna. Spodziewałam się jednak po niej czegoś lepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie to chyba nie są moje klimaty.
    Zabijanie wzrokiem kojarzy mi się tylko z Bazyliszkiem :)
    Polska autorka, a zdecydowała się umieścić akcję w Ameryce...

    OdpowiedzUsuń
  25. Jejku, ten przenikliwy wzrok z okładki... Aż można nabawić się ciarek...
    Nie często widzę na tym blogu tak niską ocenę, więc zaufam i będę się trzymać z dala od powyższej pozycji. Poza tym stosunkowo rzadko sięgam po paranormal romance, więc nie chcę zostać zniechęcona do tegoż gatunku.

    OdpowiedzUsuń
  26. Zabijanie wzrokiem moim zdaniem jest kiczowatym pomysłem...

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie brzmi to zbyt ciekawie. Wątek zabójczego wzroku mnie nie przekonuje - czy bohaterka od zawsze posiadała swój dar, czy ujawnił się on dopiero później? Jeśli Nadie od urodzenia zabija wzrokiem, to musi mieć na koncie pokaźną liczbę ofiar :P

    Zastanawiam się, czy polscy autorzy nie potrafią pisać książek z akcją osadzoną w naszym kraju? Po kiego grzyba tak kombinować? Bo jest bardziej światowo, cool, bo fajniej nadać bohaterom obco brzmiące nazwiska? Nie podoba mi się to zjawisko :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z fabuły wynika, że bohaterka od zawsze posiadała swój dar, ale tak umiejętnie go ''ukrywała'', że prawie nie miała żadnych ofiar na swoim koncie :) Trochę to naciągane, ale jednak.
      Też życzyłabym sobie, aby nasi rodzimi pisarze osadzali akcję w Polsce. Niestety, nie mamy na to zbyt dużego wpływu.

      Usuń
    2. W domyśle mamy więc do czynienia z niemowlakiem geniuszem... Dla mnie to jednak zbyt naciągane.


      Usuń
  28. Raczej nie mam tej książki w planach ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie słyszałam o tej książce po twojej recenzji nie czuje też ochoty na poznanie tej historii. ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. No cóż, i mnie jakoś nie przekonała ta książka. Fabuła naciągana, akcji brak i nijacy bohaterowie. O nie, nie będę tracić czasu na takie lektury!

    OdpowiedzUsuń
  31. Wszystko przemawia za tym, że książki nie przeczytam: nijacy bohaterowie oraz gatunek- fantastyka.

    OdpowiedzUsuń
  32. Tak jakoś szczególnie nie przemawia do mnie ta książka.

    OdpowiedzUsuń
  33. Lubię fantastykę, ale właśnie nie koniecznie paranormal romance, i jak widzę w tym przypadku tym bardziej za dużo mnie nie ominie, dlatego raczej ją sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  34. Fantastykę czytam prawie cały czas, ale chyba tą książkę sobie odpuszczę...

    OdpowiedzUsuń
  35. Jeśli do Greya i Zmierzchu jednak nie nawiązuje, to może być ciekawa.
    Nie przepadam za tymi dwoma utworami:/.

    OdpowiedzUsuń
  36. Podziękuję, ale okładka bardzo ładna;) Przyciąga wzrok:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Zastanawiałam się nad tą książką, ale skoro autorka inspirowała się Zmierzchem i Greyem bardzo dobrze się stało, że z niej zrezygnowałam.

    OdpowiedzUsuń
  38. Te oczy na okładce brrrr , ale na książkę raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  39. Myślę, że warto dać książce szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Jedyne co mnie zachęca w tej książce, to okładka. Myślę jednak, że warto jej mimo wszystko dać szansę
    Zapraszam do siebie,
    http://worldofbookss.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  41. Inspiracje autorki, gatunek i fabuła mnie jak najbardziej zniechęcają, niestety...

    OdpowiedzUsuń
  42. Mam wrażenie, że to raczej nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Już sam opis skojarzył mi się z ''Dotykiem Julii'' więc jakoś mnie do niej nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  44. Jedyne co mnie zainteresowało w tej książce to...okładka.

    OdpowiedzUsuń
  45. Jak wiesz, nie są to moje klimaty. Czasem jednak potrafisz zachęcić mnie do czegoś nie w moim guście, ale ta pozycja akurat się do tego nie kwalifikuje.

    OdpowiedzUsuń
  46. Z założenia nie czytuję fantastyki, a więc i za paranormal romance nie przepadam. A jeśli do tego wszystkiego dochodzi książka z tak wielkimi mankamentami, to po prostu... szkoda mojego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Książka wydaje mi się przeciętna jakich wiele, spasuję.

    OdpowiedzUsuń
  48. Skreślać z góry nie lubię, kiedyś pewnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Wady mnie jednak trochę odstraszają...:)

    OdpowiedzUsuń
  50. O nie, nie. Jeśli postacie są nijakie, jeśli emocji nie ma, jeśli nie ma iskrzenia, a wątek miłosny jest skopany, to niestety obawiam się, że nie ma żadnego powodu, by dawać powieści szansę. ;) Może ma jakieś interesujące elementy, ale wady stanowczo mnie zrażają do tego tytułu. ;)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  51. Pomysł na fabułę wydaje się bardzo ciekawy, dlatego nie skreślę jej, może mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Taki pomysł na fabułę został zmarnowany... szkoda,ale to debiut,zatem może być tylko lepiej ☺

    OdpowiedzUsuń
  53. Ja sobie jednak odpuszczę - mam sporo już i tak na swojej liście do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  54. pomysł naprawdę interesujący, okładka naprawdę kusi, ale kurcze te niedociągnięcia zniechęcają, bo jak nic sienie dzieje to o czym czytać?

    OdpowiedzUsuń
  55. Rozczarowała mnie ta książka, jest taka... nijaka. Czytałam ją parę dni temu, a już nie pamiętam szczegółów. Niezbyt dobrze to o niej świadczy...

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...