czwartek, 2 lipca 2015

Zwyciężyć ból


Ucieczka do miłości
GINA L. MAXWELL

Tytuł oryginału: Fighting for Irish
Tłumaczenie: Marta Czub
Ilość stron: 256
Data wydania: 2015-05-26
Wydawnictwo: Amber
Ocena: 4-/6






  W życiu czasem tak bywa, że trzeba wziąć na swoje barki odpowiedzialność za czyjeś błędy.

  Kat McGregor od jakiegoś czasu ucieka przed mafią. Wszystko przez jej chłopaka, który zadłużył się na dwadzieścia tysięcy dolarów u największego bossa w Tennessee. Dziewczyna zaszyła się w małym miasteczku i pracuje jako kelnerka. Niestety demony przeszłości niespodziewanie dają o sobie znać.
''Czas spłacić dług!
Obserwujemy cię, psy też węszą.
Masz 48 godzin''.
  W zaistniałej sytuacji Kat zamierza ponownie gdzieś się ukryć. Jednak sprawy przybierają  inny obrót. Dochodzi do konfrontacji z wierzycielami. Na szczęście z pomocą przychodzi Aiden, który pracuje z nią w barze jako porządkowy. Odtąd jest jak jej cień i zrobi wszystko, by uchronić ją przed całym światem. Kim tak naprawdę jest tajemniczy, przystojny Irlandczyk i dlaczego chce bezinteresownie pomóc Kat?

  ''Ucieczka do miłości'' Giny L. Maxwell to trzeci tom gorącej serii ''Walka o Miłość'' rozpoczętej ''Edukacją Kopciuszka'' – bestsellerem nr 1 Amazonu i Top 10 ''New York Timesa'' i kontynuowanej ''Regułą uległości'' – bestsellerem z listy ''New York Timesa''. Każdy tom zawiera historię opowiedzianą z perspektywy niepowiązanych ze sobą bohaterów, dlatego bez obaw można je czytać jako osobne opowieści.

  Nie wiem, co sądzić o tej książce, mam mętlik w głowie. Może poczułam lekki przesyt erotykami, a może wobec tego gatunku zrobiłam się ostatnio bardzo wymagająca. Jedno jest pewne – niniejsza pozycja niestety nie zachwyciła mnie tak mocno jakbym sobie tego życzyła. Sam pomysł na fabułę wypada całkiem nieźle, ale jego realizacja pozostawia nieco do życzenia. Mamy młodą dziewczynę, która ucieka przed szefem groźnej grupy przestępczej oraz tajemniczego Aidena,  który ni stąd, ni zowąd pojawia się w jej życiu i niczym anioł stróż roztacza nad nią troskliwą opiekę. Dopiero po jakimś czasie dowiadujemy się, że mężczyzna opiekuje się Kat na czyjeś polecenie. I nie boi się zaryzykować starcia z wrogiem, gdyż sam nie ma zbyt wiele do stracenia. Jego życie przestało istnieć od momentu pewnego wypadku, w którym ucierpiała bliska mu osoba. Oboje zranieni przez los zbliżają się do siebie coraz bardziej. Lecz czy będą w stanie dać sobie nawzajem poczucie bezpieczeństwa i upragnione szczęście?

  Dostałam do ręki  interesujący, nieprzesłodzony romans, z subtelną nutką pikanterii. Ten fakt trochę mnie zaskoczył, ponieważ spodziewałam się odważnej powieści erotycznej. Tymczasem scen intymnych było jak na lekarstwo, albowiem autorka położyła duży nacisk na ukazanie uczuć/emocji bohaterów, ich nastawienie do życia i przeszłość, z którą próbują się uporać. Między wierszami pokazuje, że związek nie opiera się tylko na miłości, ale także na wzajemnym zaufaniu, poświęceniu i trosce. Dzięki temu można pokonać wszelkie lęki i zahamowania oraz przezwyciężyć największe życiowe trudności.

źr.
  Bohaterowie są poprawnie wykreowani, mimo to nie potrafiłam utożsamić się z ich problemami, ani współodczuwać z nimi. W szczególności kreacja Aidena została zbyt podkoloryzowana. To dziwnie zabrzmi, ale drażniła mnie jego nadmierna opiekuńczość, tkliwość i delikatność. Po prostu chodzący ideał bez skazy. A przecież nosił w sobie głębokie i bolesne rany wyniesione z przeszłości. Dlatego miałam nadzieję ujrzeć jego słabości i przywary. Jednak musiałam obejść się smakiem. Odnośnie wizerunku Kat, nie mam zastrzeżeń. Stopniowo poznajemy jej rany psychiczne wynikające z doświadczenia krzywdy, a także z podziwem obserwujemy, jak z wielką determinacją próbuje pokonać swój wewnętrzny strach i uleczyć traumę.

  Książka jest napisana prostym i plastycznym językiem, bez zbędnych neologizmów. Akcja posiada raczej spokojne tempo, nie ma w niej gwałtownych zwrotów wydarzeń, nad czym trochę ubolewam, gdyż liczyłam na sporą dawkę niebezpiecznych momentów, a co za tym idzie – napięcia i podwyższonej adrenaliny. Stąd mój zawód.  Wszak można było wiele wątków lepiej rozwinąć, a niektóre z nich bardziej dopracować. Oby chociaż kolejna część serii okazała się lepsza. Czy tak będzie- czas pokaże.

  W ogólnym rozrachunku nie żałuję czasu spędzonego z tą powieścią. Co prawda  obyło się bez upragnionych fajerwerków, ale spełniła swoją rolę jako miła odskocznia od dnia codziennego. Dlatego jeśli ktoś ma ochotę na lekką, niezobowiązującą lekturę, ta będzie całkiem dobrym wyborem. Zapraszam zainteresowanych.


***
Wydawnictwo Amber

53 komentarze:

  1. Nie lubię wydawnictwa Amber, a Twoja recenzja nie zachęciła mnie do przeczytania. Jak zwykle ciekawa recenzja :)

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że nie żałujesz lektury, bo to najgorsze co może być.
    Jednakże - ja nie przeczytam. A przynajmniej nie planuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj te demony przeszłości po miłości... chętnie bym poznała tę historię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. i właśnie dlatego ja sięgam tylko po książki J. Lynn i całkowicie igoruję podobne serie. A Ty masz większe wymagania wiadomo po czym ;) Tak jak mówiła, nic już nigdy nie będzie takie samo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też chyba ograniczę się pod powieści J.Lynn :)
      A tak na poważnie, chyba masz chyba rację, po DC moje wymagania drastycznie wzrosły :)

      Usuń
  5. A ja z chęcią bym przeczytała coś właśnie w tym stylu, więc być może sięgnę po tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Do książki mnie nie ciągnie, wiec ją sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Może kiedyś przeczytam, na razie jednak nie planuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie taki nieprzesłodzony romans z nutką pikanterii byłby dla mnie idealny, dlatego może kiedyś sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak to mówią nie przy każdej lekturze wymagane są fajerwerki, takie ciągłe zachwyty szybko by znudziły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, jakby każda lektura wzbudzała zachwyt, to po dłuższym czasie szybko by nam się znudziło :)

      Usuń
  10. A ja bym się skusiła mimo wszystko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę. Życzę owocnych poszukiwań i miłej lektury.

      Usuń
  11. Tym razem sobie odpuszczę, jakoś mnie fabuła nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie sama fabuła średnio ciekawi, a zresztą mam mnóstwo książek, które czekają na swoją kolej, więc nie będę sięgać po nowe, które mnie nie interesują.

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja nie jestem pewna czy mam na nią ochotę, więc jeszcze pomyślę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakoś nie bardzo czuję pociąg to tej książki, zwłaszcza, że ostatnio chyba w przypływie słabości połączonej z pomrocznością mózgu, nabyłam parę egzemplarzy romanso- nie wiem czego ;D nic, trzeba to jakoś zmęczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wygląda na typowy czasoumilacz, bez fajerwerków.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja od dawna za erotykami nie przepadam więc i po ten nie siegne :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie, rzadko sięgam po erotyki :) poza tym mam całą kopę książek do czytania (odwiedziłam bibliotekę! ) ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Aż dziw, że to nie jakiś typowy erotyk - okładka tak bardzo wpisuje się w konwencję ;)
    Mimo wszystko nie dla mnie, chociaż lubię pikanterię w romansach, nadaje to im jakiegoś charakteru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam zdziwiona. Sugerując się wymowną okładką liczyłam na typowy erotyk, dlatego czuję lekki zawód, gdyż w rzeczywistości to taka niby obyczajówka z nutką pikanterii i sensacji.

      Usuń
    2. O widzisz, dla mnie to pozytywne zaskoczenie, dla Ciebie odwrotnie. Nam, czytelnikom, to trudno dogodzić :D Ale nie dziwię Ci się - okładka sugeruje jedno.

      Usuń
    3. To prawda, ciężko wszystkim dogodzić :)

      Usuń
  19. To chyba nie jest książka dla mnie :((
    Chociaż jak kiedyś będę miała okazję ją przeczytać, to niewykluczone że się na nią skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Szczerze mówiąc niezbyt mnie do niej ciągnie, ale całkiem możliwe, że sięgnę po poprzednie tomy, żeby się przekonać na własnej skórze, jak tam autorka poradzi sobie ze mną i moimi czytelniczymi humorkami. ;) Nie sądzę jednak bym tak daleko brnęła w tą serię, żeby dotrzeć do tego tomu. Niespecjalnie jestem do tego zmotywowana. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam pierwszy tom, czyli ''Edukację kopciuszka'', jest zdecydowanie lepsza od ''Ucieczki do miłości''.

      Usuń
  21. szkoda że mało dreszczyków napięć i zwrotów akcji..

    OdpowiedzUsuń
  22. Przeczytałam opis książki i od razu miałam ochotę ja przeczytać. Jednak później zaczęłam czytać recenzję... Sama piszesz, że pomimo iż pomysł na fabułę był dobry, to z realizacją średnio... I to nie jest jedyna wada. Myślę, że dodam ja na listę książek "do sprawdzenia" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah i jeszcze te przesycenia erotyzmem... Od razu kojarzy mu się 50 twarzy Greya...

      Usuń
  23. Skoro Ciebie nie zachwyciła, to nie będę się za nią oglądać.

    OdpowiedzUsuń
  24. Skoro mało scen erotycznych, to może się skuszę, jak mi wpadnie w ręce.

    OdpowiedzUsuń
  25. Szkoda, że nie było żadnych fajerwerków, ale czasami mam ochotę na właśnie coś takiego lekkiego.

    OdpowiedzUsuń
  26. Wydaje mi się, że to taki średniak do przeczytania na raz. Chyba sobie daruję.

    OdpowiedzUsuń
  27. Rzadko sięgam po erotyki, lubię te w większej mierze skupiające się na emocjach, ale nie czuję by ten był tak głęboki jak mogłabym oczekiwać. :( Nie czuję się przekonana opinią, jak również zwykle staram się omijać książki Ambera z tego gatunku.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powyższą powieść ciężko zakwalifikować do erotyku, to raczej taki subtelny romans, ale emocje są, więc mimo wszystko zachęcam do lektury.

      Usuń
  28. Nie znam tej serii, ale może kiedyś spróbuję poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie słyszałam nigdy o tej serii, ale po Twojej recenzji, raczej po nią nie sięgnę. Szkoda mi na nią czasu;)

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Jakoś nie mam zbyt ochoty zapoznawać się z tą książką. Wydaje się lekko niedopracowana.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja w ogóle nie przepadam za romansami, dlatego po ten tytuł raczej nie sięgnę :))

    OdpowiedzUsuń
  32. Przyznam szczerze że Twoja recenzja wpłynęła na mnie dwojako. To że nie ma tam za dużo scen seksu sprawia, że mam ochotę poznać tę historię. Ideał mężczyzny trochę mnie odstrasza, ale mimo wszystko mam wrażenie, że gdybym sięgnęła po ten tytuł, z pewnością dobrze by mi się czytało. Może się zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie wiedziałam, że Edukacja Kopciuszka się tak rozrosła, a chciałam kiedyś przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  34. Mimo że brzmi przyzwoicie,to raczej ją sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Jak się człowiek nastawi na świetną lekturę, to potem nawet jeśli dana historia nie jest zła, to i tak pozostaje niedosyt. Póki co mam kilka zaległych erotyków, więc nie będę szukała tego tytułu, ale może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  36. nie przekonuje mnie ta książka.

    OdpowiedzUsuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...