niedziela, 29 stycznia 2017

''Dama z kotem'' Iwona Czarkowska [PATRONAT]

Dama z kotem
Iwona Czarkowska
Wydawnictwo: Replika
Data premiery: 30 stycznia
Ocena: 5/6
Patronat medialny:
LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
  Roztrzepana i lekkomyślna Zuzanna Roszkowska tym razem spróbuje swoich sił jako… prywatny detektyw.
 
    Zu – najlepsza z żon, a także kobieta zdolna do wszystkiego – daje się namówić mężowi na roczny wyjazd do niewielkiej miejscowości o wdzięcznej nazwie Bangladesz. Na miejscu niemal przysłowiowe „cisza i spokój”, zwykle wiązane z życiem na wsi, będą musiały ustąpić przed niezwykłą skłonnością Zu do wpadania w tarapaty. 

Kiedy gospodyni pensjonatu, w którym zamieszkali Roszkowscy z dziećmi, znika nagle bez słowa, zaledwie dzień po przyjeździe swoich nowych lokatorów, Zuzanna od razu przeczuwa zbliżające się kłopoty. Jednak wszyscy wokół zdają się lekceważyć jej obawy o los zaginionej. 

Tym razem Zu będzie musiała zmierzyć się z przedstawicielami tajemniczej fundacji, niegrzecznym Panem Małpką, pojawiającymi się i znikającymi rondlami, a także… koniem, świnią, kozą, królikiem, gąsiorem oraz kotem – za jedyną pomoc mając podręcznik dla początkujących detektywów.

Iwona Czarkowska debiutowała jako autorka opowiadań i książek dla dzieci. Swoją pierwszą powieść dla dorosłych czytelników opublikowała w roku 2009 – była to „Słomiana wdowa”; rok później ukazała się jej kontynuacja: „Kobieta do zadań specjalnych”. Z wykształcenia jest dziennikarzem. Pracuje również jako tłumacz. Autorka bloga:http://truskawkiwmilanowku.blox.pl/html

  "Dama z kotem" opowiada o perypetiach Zuzanny - żonie lekarza Michała Roszkowskiego, pieszczotliwie nazywającego swoją ukochaną „kotem-Zuzotem”, znanej również z książek "Słomiana wdowa" i "Kobieta do zadań specjalnych". Szczerze powiedziawszy nie miałam pojęcia o istnieniu dwóch poprzednich tomów, mimo to bez problemu odnalazłam się w obecnej fabule. Co więcej, uważam, że nie trzeba znać wcześniejszych części, gdyż każda z nich opowiada inną historię. Łączy je jedynie rodzina Roszkowskich.

  Powieść pani Iwony to świetna komedia pełna nieoczekiwanych zbiegów okoliczności i zabawnych pomyłek. Doskonałe antidotum na wszelkiego rodzaju smutki i ponury nastrój. Autorka kupiła mnie swoją zakręconą fabułą i nietuzinkowym podejściem do tematu. Szczególnie fajnym pomysłem było nazwanie polskiej wsi – Bangladesz, co od razu budzi skojarzenia z państwem w Azji Południowej. Ciekawym urozmaiceniem jest również wplecenie detektywistycznej zagadki podanej ze szczyptą żartobliwej grozy. W efekcie otrzymujemy wiele groteskowych sytuacji, które wywołują uśmiech na twarzy, a niekiedy atak niekontrolowanej głupawki.

,,Zabiłaś policjanta? – zapytała Baśka i zakrztusiła się herbatą. 
– To dlaczego cię nie wsadzili? Ukrywasz się? Ale heca!
– Żadna heca! Ja nikogo nie zabiłam! Nie opowia­daj bzdur! – ofuknęła ją siostra. 

– Spadł ze schodów na strychu i złamał sobie nogę.
– Aha! – Baśka pokiwała ze zrozumieniem głową. 

– Czyli nie zabiłaś, tylko zrzuciłaś biedaka ze scho­dów. To też nie wygląda dobrze. Na pewno masz już swoje akta w tutejszym komisariacie. No, no, no… Jak komuś zginie kura albo koza, to zaraz cię wsadzą do ciupy jako element podejrzany.’’

  Jestem oczarowana tą książką. Komizm goni komizm i komizmem popędza. Duża w tym zasługa perfekcyjnie wykreowanych bohaterów i ich wzajemnych relacjach okraszonych trafnymi spostrzeżeniami, ciętymi ripostami i dobrym humorem. Numerem jeden jest oczywiście Zu - ,,najlepsza z żon’’. Prawdziwa chodząca katastrofa. Szalona, roztargniona, o niebezpiecznie wybujałej wyobraźni i z talentem do pakowania się różne niecodzienne przygody. Jej mąż to istny anioł, bo każdy inny facet uciekałby od takiej wariatki gdzie pieprz rośnie. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo polubiłam tę dziewczynę. Sympatię wzbudzają także drugoplanowe postacie. Każda różni się od siebie i jest oryginalniejsza od poprzedniej. Nie sposób ich wszystkich wymienić, ale z całą pewnością dodają powieści niesamowitego kolorytu i świeżości.

  Całość napisana jest niesamowicie lekkim, błyskotliwym i dowcipnym językiem, bez zbędnych wywodów czy przedłużających się opisów, co pozytywnie wpływa na komfort czytania. Akcja toczy się wartko i nieprzewidywalnie, zaś umiejętnie uknuta intryga wciąga czytelnika w psychologiczną grę, zapewniając mu wyborną rozrywkę. Praktycznie do samego końca nie potrafiłam rozgryźć, co tak naprawdę stało się z Anielą – gospodynią pensjonatu w starym dworku. Czy wyjechała gdzieś nie mówiąc nikomu, czy faktycznie ktoś ją porwał. A jak było naprawdę? Tego musicie dowiedzieć się sami. Urzekł mnie także ciepły klimat sielskiej wsi, gdzie panuje przyjazna atmosfera, serdeczna troska i wyrozumiałość dla innych. Nic więc dziwnego, że mieszkańcy Bangladeszu z pobłażliwością spoglądali na dziwaczne zachowanie żony doktora Roszkow­skiego. Ogólnie rzecz biorąc, jestem w pełni zadowolona z otrzymanej lektury. Poprawiła mi samopoczucie i pomogła odstresować się po ciężkim dniu. Czego chcieć więcej? 

Podsumowując.
   To dowcipna, urzekająca i absolutnie zwariowana powieść kobieca, wobec której nie można przejść obojętnie. Zapewniam, że będziecie chichotać ze śmiesznych tekstów i z zapartym tchem śledzić kolejne rozdziały. Warto przeczytać i przekonać się osobiście.

29 komentarzy:

  1. Zapisuję tytuł, lubię takie zabawne powieści kobiece :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam poprzednią powieść autorki :) Po tę najnowszą również sięgnę z chęcią :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie mam ochotę na komedię. W czasie sesji to już chyba tylko to może wywołać śmiech :D Nie znam poprzednich powieści autorki, ale o tej będę pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli to lek na smutki i ponury nastrój (a okładka rzeczywiście wesoła!), to trzeba przeczytać. Każdy czasem potrzebuje poprawić sobie samopoczucie, bo codzienność jest jaka jest.
    s-a

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurde.. Gdybym był kobietą, to po yakiej zapowiedzi pewnie już bym była w ksiegarni;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja raczej się nie skuszę, ale może polecę siostrze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nieodparte wrażenie, że styl książki jest podobny do "Pollyanny"? Jeżeli tak, to biorę w ciemno.

    OdpowiedzUsuń
  8. Eee no nie, znowu nie ;/ ale gratulację patronatu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę że trzeba zmierzyć się z powieścią, a tym bardziej, że jest dość lekka i zabawna :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kot w tytule, komizm w fabule to cos czemu nie potrafie sie oprzec:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szykuje się przezabawna historia! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Dawno nie czytałam, żadnej zabawnej powieści :) Będę o niej pamiętać :)
    pozdrawiam
    ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie nie ciągnie, ale podrzuciłam już tytuł osobie, która będzie zachwycona tą historią. Stwierdziła, po lekturze Twojej recenzji, że to jest to :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam komedie, więc na pewno prędzej czy później ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię takie komedie. Okładka tej książki jest śliczna.

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratuluję kolejnego patronatu ;) Co do samej książki, to idealnie trafia w moje czytelnicze gusta, więc mam nadzieję, że uda mi się ją przeczytać jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Brzmi świetnie, już sam fragment, który opublikowałaś w recenzji strasznie mnie rozbawił! Lubię takie bohaterki, które chcą coś zrobić, ale nie do końca wiedzą jak i radzą sobie tak, jak tylko mogą (ten podręcznik początkujących detektywów). Nie czytałam jeszcze komedii z nutą tajemnicy, ale widzę, że nasi autorzy w tym gatunku nie próżnują ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nawet nie widziałam jaka ciekawa opcja "reakcji" została dodana na Twoim blogu ;) Super sprawa!
    Co do samej książki, to ja jestem typem psiary, to pierwsza rzecz która mnie odtrąca :p
    Przede wszystkim książka chyba nie wpasowuje się w moje klimaty niestety, choć okładka i Twoja recenzja zachęcają. Teraz jednak mam ochotę na książki, które zmuszą mnie do intensywnego analizowania ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kolejny patronat, gratulacje!
    A co do autorki czytałam jedną jej powieść i mi się podobała, więc mam nadzieję, że i ta mnie nie zawiedzie jak będę miała okazję ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Słyszałam,że występuje też w książce dużo zwierząt,to prawda?Mam nadzieję,że w dobrym sensie a nie smutnym???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie w książce pojawiają się różne zwierzęta, ale każde z nich wnosi jedynie humorystyczny akcent.

      Usuń
  21. Wiesz, jak dawno u Ciebie już recenzje czytam, a jakoś te polskie książki raczej mnie nie kusiły. A ta książka niesamowicie mnie kusi. Spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i spróbowałam :). Joanna Chmielewska to może jeszcze nie jest, ale książka zrobiła na mnie dobre wrażenie :). Po prostu wyważona i lekka, specjalnie absurdalna kobieca komedia z mini wątkiem kryminalistycznym.. Na poprawę nastroju w sam raz :).

      https://stronapostronie2013.blogspot.com/2017/03/recenzja-dama-z-kotem-iwona-czarkowska.html

      Usuń

Zaglądaj, czytaj, przegryzaj moje słowa, ale wychodząc, zostaw po sobie niezatarty ślad swojej obecności...